Gość: Anka M.
IP: *.is.net.pl
03.08.04, 15:55
Matyldo, proszę o wyjaśnienie dziwnego snu, boję się, że oznacza coś
nieprzyjemnego, Cały dzień czułam ogromny lęk, nie związany z niczym
konkretnym. Śniłam, że nagle zaczęłam biec wąską ścieżką (może dróżką górską)
w dół powodowana nagłą decyzją, a może desperacją? Po obu stronach dróżki
rósł las, a ścieżka okazała się porośnięta gęstymi krzewami żółtych róż.
Biegłam szybko nie bacząc na gęstwinę, miałam poranione nogi i twarz. Na
końcu tej dróżki świeciło słońce. Wkrótce znalazłam się na jakimś podwórku,
gdzie szukałam samochodu, zapomniałam gdzie go zaparkowałam. Było już szaro,
mroczno, z naprzeciwka z bramy szła w moim kierunku czarna zakapturzona
postać. przestraszyłam się, ale szłam w jej kierunku mimo wszystko, Gdy
podeszła bliżej zdjęła kaptur i okazała się sympatyczną kobietą w średnim
wieku, Coś do mnie powiedziała i przestałam się już bać, Z kolejnych drzwi
szła druga podobna postać ale już nie czułam lęku. Samochodu nie znalazłam.