astrei
10.10.04, 10:14
Tej nocy miałam sen że Bóg mi powiedział że o 23:30 umrę a była 19:00.
Tego w jaki sosób mnie o tym poinformował to nie pamiętam.
Wiem że byłam na przystanku autobusowym i koło mnie siedziała jedna para.
A później przyszedł jescze jeden mężczyzna i ja z nim o tym rozmawiałam że
tak niewiele czasu mi zostało.
I że nawet nie wiem w jaki posób umrę bo to jesczcze tylko parę godzin a ja
czuję się dobrze.
A on powiedział:
"Co człowiek takiego złego zrobił że Bóg go zabiera"?
Myślałam sobie że precież dopiero co niedawno wyszłam za mąż i już ma być
koniec mojej drogi życia?
I że jeszszcze taka młoda jestem.
I obudziłam się z tego snu.
Bardzo proszę co on mógł znaczyc?