Dodaj do ulubionych

o co chodzi?

IP: *.citicorp.com 31.05.02, 11:19
najwazniejsza dla mnie w zyciu rzecza jest milosc i uczucie, ale wlasnie tego mi brakuje. Kiedys
zakochalam sie (majac 21 lat), kochalam i podobno tez bylam kochana, ale sie skonczylo, on
odszedl do innej, po pol roku ozenil sie, a ja czulam, ze nie bedzie z nia szczesliwy i ze ten zwiazek sie
rozpadnie, kochalam go nadal. Jak sie pojawil w moim zyciu sadzilam ze to jest ten, ze jestesmy
sobie pisani, nawet po rozstaniu przez 2, 3 lata nadal czulam, ze jestem z nim jakos zwiazana. Po
2-och latach rzeczywiscie tamten zwiazek sie rozpadl. Spotkalismy sie. Zadzwonilismy do siebie kilka
razy. Myslalam, ze moze uda nam sie do siebie wrocic. Ale nie, on znal juz kogos innego (to bylo 3
lata temu). Teraz sie pobrali.
Najbardziej cierpialam przez przez pierwsze 2 lata (oczywiscie po tym pierwszym rozstaniu, bo o
drugim nie bylo mowy, bo to byly tylko niewinne telefony i jedno spotkanie), pozniej mniej, ale caly
czas gdzies wewnatrz czulam nadal cos do niego. Teraz zyje swoim zyciem, nie zwiazalam sie z
nikim, chociaz staram sie byc otwarta. Poznaje roznych mezczyzn, Ci ktorzy mi sie podobaja sa zonaci,
a ci wolni, chyba sie mna nie interesuja.
Nie, nie myslcie, ze jestem zgorzkniala, nie okazuje na zewnatrz, ze mam zmartwienia, staram sie byc
pogodna i wesola, chodze na rozne imprezy, wyjezdzam.
Ciesze sie tym wszystkim co mam, ale ciagle siedzi we mnie (ostatnio znowu czesciej) tamten,
wlasciwie wydaje mi, ze jestem caly czas jakos z nim zwiazana, moze on jest dla mnie jakims
pechem, czyms od czego nie potrafie sie uwolnic do konca i to mnie przesladuje. O co w tym chodzi?
O co chodzi w moim zyciu?
Prosze Drogie Panie o pare slow, ktore by mi cos podpowiedzialy, pomogly zrozumiec to, co sie
dzieje.
Moja data ur. 30.08.1973 (godz. 11.20 warszawa), jego: 16.08.1971
Znam kogos jeszcze (od dwoch lat), spotykamy sie, on mi sie bardzo podoba, ja mu chyba tez, ale nic
z tego nie wychodzi (ur. 08.08.1966)
Czekam na odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • mii.krogulska Re: o co chodzi? 31.05.02, 11:23
      Witam serdecznie,
      postaram się coś podpowiedzieć, ale do wyjaśnienia zagadki potrzebny byłby
      horoskop Jego. Jeśli ma Pani datę (i najlepiej godzinę) to proszę przysłać.
      Pozdrawiam, Mii
      • Gość: irmi Re: o co chodzi? IP: *.citicorp.com 31.05.02, 11:35
        podalam w poprzednim liscie, ale oczywiscie podam jeszcze raz:
        moja data ur. 30.08.1973 Warszawa godz. 11.20
        jego (mojego bylego) 16.08.1971 prawdopodobnie Warszawa, ale nie jestem pewna a godz.
        niestety
        nie znam
        Ten drugi, o ktorym napisalam na koncu: 08.08.1966 chyba Wroclaw , godz. tez nie znam
    • Gość: anty Re: o co chodzi? Do tanga trzeba dwojga. IP: *.slupsk.tpnet.pl 31.05.02, 13:19
      Gość portalu: irmi napisał(a):

      > najwazniejsza dla mnie w zyciu rzecza jest milosc i uczucie, ale wlasnie tego m
      > i brakuje. Kiedys
      > zakochalam sie (majac 21 lat), kochalam i podobno tez bylam kochana, ale sie s
      > konczylo, on
      > odszedl do innej, po pol roku ozenil sie, a ja czulam, ze nie bedzie z nia szcz
      > esliwy i ze ten zwiazek sie
      > rozpadnie, kochalam go nadal. Jak sie pojawil w moim zyciu sadzilam ze to jest
      > ten, ze jestesmy
      > sobie pisani, nawet po rozstaniu przez 2, 3 lata nadal czulam, ze jestem z nim
      > jakos zwiazana. Po
      > 2-och latach rzeczywiscie tamten zwiazek sie rozpadl. Spotkalismy sie. Zadzwoni
      > lismy do siebie kilka
      > razy. Myslalam, ze moze uda nam sie do siebie wrocic. Ale nie, on znal juz kogo
      > s innego (to bylo 3
      > lata temu). Teraz sie pobrali.
      > Najbardziej cierpialam przez przez pierwsze 2 lata (oczywiscie po tym pierwszym
      > rozstaniu, bo o
      > drugim nie bylo mowy, bo to byly tylko niewinne telefony i jedno spotkanie), po
      > zniej mniej, ale caly
      > czas gdzies wewnatrz czulam nadal cos do niego. Teraz zyje swoim zyciem, nie zw
      > iazalam sie z
      > nikim, chociaz staram sie byc otwarta. Poznaje roznych mezczyzn, Ci ktorzy mi s
      > ie podobaja sa zonaci,
      > a ci wolni, chyba sie mna nie interesuja.
      > Nie, nie myslcie, ze jestem zgorzkniala, nie okazuje na zewnatrz, ze mam zmartw
      > ienia, staram sie byc
      > pogodna i wesola, chodze na rozne imprezy, wyjezdzam.
      > Ciesze sie tym wszystkim co mam, ale ciagle siedzi we mnie (ostatnio znowu czes
      > ciej) tamten,
      > wlasciwie wydaje mi, ze jestem caly czas jakos z nim zwiazana, moze on jest dl
      > a mnie jakims
      > pechem, czyms od czego nie potrafie sie uwolnic do konca i to mnie przesladuje.
      > O co w tym chodzi?
      > O co chodzi w moim zyciu?
      > Prosze Drogie Panie o pare slow, ktore by mi cos podpowiedzialy, pomogly zrozum
      > iec to, co sie
      > dzieje.
      > Moja data ur. 30.08.1973 (godz. 11.20 warszawa), jego: 16.08.1971
      > Znam kogos jeszcze (od dwoch lat), spotykamy sie, on mi sie bardzo podoba, ja m
      > u chyba tez, ale nic
      > z tego nie wychodzi (ur. 08.08.1966)
      > Czekam na odpowiedz.
      Rożne poziomy porozumienia
      Zwierzęcy - chemia ?
      Znałem swego czasu dziewczynę, ładna inteligentna, wrażliwa, kulturalna jakoś
      przez znajomych dotarło, że bardzo się jej podobam. Co z tego jak w odległości 2-
      3 m od niej czułem barierę zapachu dla mnie nieprzekraczalną. Nikt poza mną nic
      nie wyczuwał, a mnie odrzucało. Z innej beczki - dziewczyna na wygląd i
      osobowościowo w ogóle nie w typie, niska b przy kości, noga to "prawdziwa kicha w
      kształcie nogi". I reakcja na nią typu "stoi jak wilkowi na mrozie" a ona też jak
      kotka w marcu. A na drugi dzień katz moralny. (bez kropli alkoholu)

      Socjalny - model współżycia ?
      Chcesz wiedzieć jakiego męża, żone za lat 20 będziesz miała, miał? Obejrzyj sobie
      rodziców przyszłego partnera. Relacje będą powtórzone w 90%. On ma nadzieje, że
      ona się nie zmieni, ona ma nadzieję, że on się zmieni (w ostateczności ona go na
      pewno zmieni, bo przecież tak się kochają). I oboje sie głęboko mylą.

      Horoskop ?
      Ja Skorpion, zona Wodnik. Każdy stawiający horoskopy powie, że jest to jeden z
      najmniej korzystnych układów na wspólne życie. Dzika namiętność w początkach a
      ciężkie nieporozumienia później. I w moim przypadku to się zgadza. Ale....
      Np wspólne wyjście. Moja obsesja to lojalność w małżeństwie, żona lubi sobie
      ponarzekać, powymieniać się doświadczeniami(ulubiony temat do obróbki to mąz
      oczywista). Jak to słysze to albo nic nie mówię i się w środku gotuję a w drodze
      powrotnej zrobię awanturę bo zachowuje się jak kretynka. Mogę też z miejsca ją
      obciąć nie dając rozwinąć "tematu". I gotowa obraza na trzy dni bo zachowałem się
      jak cham. Mogę też poszukać towarzystwa z dala od małżonki. Jak rozmawiam z
      kobietą to pewny tydzień scenek zazdrości, jak z chłopami o polityce i sporcie
      tom nudziarz. Sytuacja bez wyjścia ? Jest na to świetny sposób ale go nie
      sprzedam. (nawet dwa - jeden trochę gorszy).

      Pierwszych relacji nie pokonasz, w drugich wielkim wysiłkiem można zmienić
      niewiele, w trzecich można dokonać wszyskiego - kwestia jedynie nakładu pracy. A
      wy nic tylko męczycie - a to horoskop a to wróżba. Żeby postawić pełny horoskop
      to do danych o dacie, godzinie miejscu urodzenia należałoby dodać obecne miejsce
      zamieszkania - przy podróży docelowe. W relacjach partnerskich dobrze obejrzeć
      horoskpy rodziców (dziedziczenie gwiazdowe). Dla jednej osoby 1 - 2 dni cięzkiej
      harówy i z pięć stron maszynopisu - efekt. W życiu te dwie dziewczyny nie dadzą
      sobie z tym rady. Aleć zawsze miło jak coś skrobną.
      Pozdrowienia dla wszystkich anty
      • Gość: irmi Re: o co chodzi? Do tanga trzeba dwojga. IP: *.citicorp.com 31.05.02, 14:30
        dziekuje za wypowiedz, bardzo rozsadna i po prostu zyciowa.
        Natomiast mimo wszystko czekam odpowiedz naszych (meczonych przez wszystkich) Pan:-)))
        • Gość: irmi Re: o co chodzi? IP: *.citicorp.com 03.06.02, 11:37
          drogie panie, przepraszam, nie chce ponaglac, ale nie wiem czy zapomnialyscie, czy nie macie czasu
          (rozumiem i jedno i drugie), ale bardzo prosze odpowiedziec
          • Gość: anty Re: o co chodzi? IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 10:57
            Widać zawalone robotą. W jakiś sposob wydaje się Pani oszukana - samooszukana.
            Stąd ma pisanina. Facet może mieć sto powodów by się mijać do których w miarę
            łatwo się przyznać i sto pierwszy co ciężko przez gardło przechodzi.
            Każdy ma schowek na niespełnienia i podobne kamyki w nim.
            Pozdrowienia anty
            PS Może na tym Forum winni jeszcze jedną fachową siłe dotrudnić. Szło by
            szybciej
            • Gość: elve Re: o co chodzi? IP: *.netland.gda.pl 12.06.02, 18:17
              fajnie piszesz, anty. ciekawie sie czyta.
              • Gość: anty Re: o co chodzi? IP: *.slupsk.tpnet.pl 13.06.02, 10:20
                Gość portalu: elve napisał(a):

                > fajnie piszesz, anty. ciekawie sie czyta.
                Hm.. Bardziej chodziło mi o przekazanie myśli niż o fajne pisanie. Idea taka, że
                w czasie gdy tkwisz w jednym błędzie można by było sto innych popełnić a nawet
                jakieś mogłyby nie być błędami? A sprawa na mój rozum nie do wygrania. Walczyć o
                sprawy z góry wiadome nie do wygrania, można. Niechaj będzie to poczucie
                przyzwoitości, honor, zobowiazania moralne. Ale nie w miłości, przyszłych
                dzieciach to zbyt powazne by czas tracić.
                pozdr anty
    • Gość: anty Re: o co chodzi? I do góry - może przyśpieszy? IP: *.slupsk.tpnet.pl 07.06.02, 12:01

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka