Dodaj do ulubionych

Potęga podświadomości

15.06.08, 15:44
Witam
Po przeczytaniu "Potęgi podświadomości" Murphy'ego doszłam do wniosku, że
przez brak wiary w to, że się uda, straciłam faceta, na którym mi zależało.
Miałam kiepskie wspomnienia z poprzedniego związku i nie potrafiłam wierzyć w
to, że tym razem się uda, czekałam kiedy to wszystko się rozpadnie. No i stało
się... Zaczęły się dziać jakieś dziwne rzeczy, wyglądało to jakby los
specjalnie rzucał nam kłody pod nogi. I w konsekwencji tego, nie spotykamy się
od kilku miesięcy, mimo że oficjalnie się nie rozstaliśmy. Teraz po głowie
chodzą mi słowa z tej książki "Jeśli nie wierzysz, że coś się uda, to bądź
pewny, że się nie uda".
Czy myślicie, że to naprawdę możliwe, że moje myśli miały wpływ na to co się
stało?
Obserwuj wątek
    • Gość: ktoś Re: Potęga podświadomości IP: *.lublin.mm.pl 15.06.08, 15:47
      oczywiście ,ze to co myślimy ma duży wpływ na to co sie dzieje.nasze słowa
      ,myśli nie są bez znaczenia.Dlatego też sie uczę pozytywnego myślenia,przynosi
      rezultaty,lecz to nie zawsze jet proste.
    • jamoty Re: Potęga podświadomości 15.06.08, 18:20
      Parę lat temu byłam w strasznym dołku. Nic się nie układało.
      Straciłam pracę, mój mąż romansował na boku i generalnie z której
      strony nie spojrzałam wszystko waliło się w gruzy. Zrozpaczona
      pojechałam do mojej kuzynki - wróżki. Siedziałyśmy całą noc na
      tarasie i gadałyśmy do rana. Opowadałam jaka jestem nieszczęśliwa,
      jak sypie się moje życie. Opowiadałam jak w mojej głowie
      widzę "ogień, wojnę i pożogę", jak czekam na kolejny cios losu.
      Następnego dnia dała mi do pczytania " Potęgę podświadomości" i
      zrozumiałam, że sama sobie kreuję te wszystkie złe rzeczy. Zabrałam
      ksiażkę, przeczytałam ją sobie kilkakrotnie w tym raz na głos.
      Uczyłam się pozytynego myślenia, klepałam afirmacje,robiłam
      wizualizacje - dobrego, szczęśliwego życia. I wierzyłam, wierzyłam,
      wierzyłam. Pomału zaczęło się spełniać. Patrząc w niebo zamiast
      lecących samolotów zrzucajacych bomby, widzę teraz błękit, słońce,
      radosć, świat. Cieszę się z małych rzeczy tak jakby były
      największymi. Jeszcze w dołku, ale po przezczytaniu Potęgi..,
      npisałam sobie czego chcę i co dostanę. I dostałam: pracę, szczęście
      rodzinne, zbudowałam dom, mam psa i dwa koty. Oba czarne. Tak jak
      chciałam. Spełniło się co do joty to o czym "gadałam" z moją
      podświadomością. I mam w nosie, że się ze mnie śmieją, że "czaruję
      jak połowa mojej rodziny". Moja prababcia, pradziadek, babcia,
      kuzynka. Zresztą śmieją się do czasu. W sytuacjach podbramkowych
      sami proszą o radę. A ja "gadam" sobie z nią dalej. Pozdrawiam i
      życzę samych pozytywnych zmian w życiu.
      • Gość: monia Re: Potęga podświadomości IP: *.gprs.plus.pl 15.06.08, 19:09
        No ja czytam Sekret i to też jest książka o pozytywnym myśleniu i
        potędze umysłu.Nie jest łatwo pozytywnie myśleć, ale próbuje to
        stosować.Na razie wielkich efektów nie ma, ale chyba za szybko na
        super efekty jeszcze.
      • annna84 Re: Potęga podświadomości 15.06.08, 19:46
        A ja chyba zbyt łatwo się zniechęcam. Klepię afirmacje i robię wizualizacje
        przez parę dni, potem stwierdzam, że nic to nie dało i się poddaje. Muszę
        przeczytać tę książkę jeszcze raz i bardziej się postarać.
        Nie daje mi tylko spokoju myśl, że z własnej winy straciłam faceta, którego
        kocham. Zastanawiam się czy można to jakoś odwrócić?
        • Gość: malajka80 Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 20:23
          skontaktuj sie z nim powiedz co czujesz i wierz ze sie uda, wierz do
          bolu,powodzenia i pozdrawiam
        • jamoty Re: Potęga podświadomości 15.06.08, 21:01
          A czy warto odwrócić? Może tak być musiało, żebyś mogła skorzystać z
          pełni życia. Jak mantrę powtarzam sobie że aby coś się zdarzyło, coś
          musi się wydarzyć. To też jest tekst z Potęgi podś. Weź to tak: Nie
          będę odwracać, pójdę dalej i wyciągnę wnioski. Może tak musiało być?
          Pamiętam swoją rozpacz - byłam w identycznej sytuacji jak Ty
          obecnie. Mój 7 letni związek zakończył się z "mojej" winy. A obok
          czekał ktoś z kim jestem szczęślwa od lat chyba już 16. A może za
          rogiem czeka ktoś naprawdę Ci przeznaczony. Nie jestem specjalistką,
          ale afirmacje, wizualizacje to nie jest zabawa na dni. Aczkolwiek
          zdarzało się, że i po paru dniach zaledwie dostawałam z nawiązką to
          czego chciałam. Są na tym forum pewnie mądrzejsi ode mnie może ktoś
          coś podpowie. Pzdr M
          • jamoty Re: Potęga podświadomości 15.06.08, 21:07
            Albo tak jak radzi malajka. Ppgadaj z nim, jeśli tak ma byc to tak
            będzie. Wierz do bólu. Też życzę Ci powodzenia.
        • Gość: ona Re: Potęga podświadomości IP: *.magma-net.pl 18.07.08, 10:41
          Nie udaje Ci się bo, sama stwierdzasz, że sie nie udaje. Tak jak w
          filmie sekret: Gdy już Twoje życzenie kiełkuje ale jeszcze go nie
          widać gołym okiem Ty stwierdzasz, że nie wychodzi a wtedy Twój rozum
          stwierdza: "Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem" i efekt opada.
        • Gość: maranka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 18:18
          Podobno można - przeczytaj: mariabucardi.pl.tl/Magia-
          milosna.htm?PHPSESSID=f19a03b9b43847584b71cb78acfeb088 - jest tam
          wątek "Odzyskanie ukochanej osoby". W sumie nic nie tracisz, a
          efektami możesz się podzielić z nami :)
          Powodzenia! pozdrawiam/Ania
      • Gość: misia Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 23:53
        Ciesze sie, ze moglam to przeczytac... Tak samo pracowalam z
        podswiadomoscia i wszystko sie spelnilo. Zycze Ci dalszego
        spelniania marzen i usmiechow Dobrego Losu :)
    • paplaninka Re: Potęga podświadomości 15.06.08, 23:57
      a czy możesz choć wiem że to trudno określić ile czasu czekałaś na
      efekty np.praca itd..., bo choć wiem ze to wymaga dużo czasu u mnie
      jakoś efekty sa odwrotne :::(((((
      • jamoty Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 15:20
        Z praca akurat to było natychmiast. Siedziałam sobie na zasiłku dla
        bezrobotnych. Sytuacja finansowa - dramat. Dopiero co wzięliśmy
        kredyt na kupno mieszkania. A 3 miesiace późnej z bardzo dobrze
        płatnej pracy wyleciał mój mąż, dwa tygodnie potem ja. Też niezłej.
        Oszczędności zero. Kredyt w euro na lat 10. Kurs waluty z dnia na
        dzień wyższy. Z wysokiego konia polecieliśmy w dół nawet nie ruchem
        konika szachowego, ale pionowo z kosmiczną prędkością. Zaczęłam
        klepać (wyedukowana przez moją kuzynko-wróżkę). Dwa tygodnie był
        spokój i nic. Aż tu nagle dzwoni do mnie mój były dyrektor, ni mniej
        ni więcej zatrudnił mnie ponownie tyle, że na 3 miesiące, na umowę
        zlecenie 100 km od miejsca zamieszkania. Oczywiście przyęłam tą
        robotę. Nie o to mi jednak chodziło, więc zaczęłam klepać uważniej.
        Okazuje się, że moja podświadomość "posłuchała" rozkazu : Ja M
        dostaję dobrze płatną pracę. Dostałam zatem to o co prosiłam.
        Zaczęłam więc od początku: Ja M. dostję bardzo dobrze płatną, stałą
        pracę, w miejscu zamieszkania, z której jestem bardzo zadowolona i
        która przynosi mi satysfakcję. Po tych 3 miesiącach, czekała na mnie
        umowa na czas nieokreślony, w tej samej firmie lecz tym razem w
        miejscu zamieszkania, z podwyzką w roli głównej. I tak się zaczęła
        moja przygoda z podświadomością, pozytywnym myśleniem i tą całą
        zabawą. Przykładów mam w zanadrzu jeszcze trochę - czy to wiara, óg,
        podświadomość, przypadek nie wiem - ale to się dzieje i codziennie
        mam tego dowody. Dopóki nikomu tym nie szkodzę, korzystam z tego ile
        wlezie. pzdr M
        • jamoty Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 15:50
          O rany, przy zmywaniu garów uświadomiłam sobie że strzeliłam babola
          w poprzednim poście! Oczywiście nie " dostaję" coś tam, tylko "
          mam". Ważny jest czas teraźniejszy! Trzeba być jak najbardziej
          precyzyjnym! Bo ona słucha i spełnia. Tu jeszcze jedna historyjka.
          Moja znajoma, umęczona poprzednim mężem i jego namętnością do
          znacznie młodszych przedstawicielek naszej płci, zarazona przeze
          mnie "klepaniem", zaczęła mantrować na nowego chłopa. Wyglądało to
          mniej wiecej tak: Ja B spotkałam na swojej drodze mężczyznę swojego
          życia. Jest dobry, opiekuńczy, bogaty, zdrowy itd. itd. Było tych
          cech chyba z 10. I...... spotkała takego, pokochali się, pobrali są
          wzorowym małżeństwem.Ostatnio jednak powiedziała: " cholera
          zapomniałam jeszcze dodać żeby był szczupły!". Jej wybranek waży 160
          kg. Ale i tak są cholernie szczęśliwi.
          • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 17:31
            Ja tez slyszalam ze trzeba mowic wczasie terazniejszym wszystko o co
            sie prosi. Jestes kochana ze to wszystko napisalas:)
            I od dzisiaj ja rowniez dostosuje sie do Twoich rad:)
            Wielkie Dzieki dla Ciebie.
          • annna84 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 18:25
            Dzięki za wskazówki, postaram się tym razem być bardziej wytrwałą, i nie
            zniechęcić po 2 tygodniach. A mam jeszcze pytanie: jak często "klepałaś" te
            afirmacje? Raz dziennie, kilka razy?
            • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 16.06.08, 18:42
              I dzieki Tobie annna84 za ten watek Potega podswiadomosci:))
              I wlasnie ile razy na dzien trzeba mowic ta afirmacje?
      • Gość: Miśka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 15:51
        Pytanie - jak definiujesz te swoje afirmacje (w sensie - powinno być 'dziękuję
        za cudowną pracę, którą otrzymam', zamiast 'nie chcę tej pracy, co ją teraz
        mam'). i czy wierzysz w nie faktycznie, w głębi ducha, że to co robisz,
        przyniesie określone rezultaty. Tu nie chodzi tylko o 'klepnie' formułek, bez
        wiary w nie.
        Powodzenia!
    • paplaninka Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 17:23
      a tak a propo wątku dot.faceta dlaczego " spotkałam " według mnie
      spotykam czy to ma jakies znaczenie spotkałam jest jakby czasem
      przeszłym, a spotykam teraźniejszym ale nigdy nie byłam dobra z
      polskiego hi,hi,hi,pytam się dlatego ze od jakiegos czasu ją stosuję
      głownie w kwstii zdrowotnej i nic odwrotnie moze robie cos nie tak
      jak moesz to napisz prosze na paplaninka@gazeta.pl
      • jamoty Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 18:58
        Zawsze możesz powiedzieć ( i tak by było chyba poprawniej): Mam
        faceta, który....... ,mój facet jest......., tworzymy razem
        szczęśliwy związek.
        Do Anny: jak często? Najczęściej przed snem. Leżę sobie spokojniuka
        i wyciszona, zamykam oczy i wyobażam sobie rózne fajne rzeczy. Np.
        chciałam mieć dom z ogródkiem. W głowie widziałam obrazki z tym
        związane, czyli ja, mój maż, dzieci, wszyscy szczęślwi, zadowoleni,
        roześmiani. Świeci słońce, siedzimy z mężem na tarasie i pijemy
        kawę,obok mnie wyleguje się kot, syn szaleje na rowerze, Kasia
        (córka) bryka z psem. Kwiaty, bez, jaśmin, peonie,brzozy, pachnie
        wiosną. Widziałam jak mój wymarzony dom wygląda, jakie ma firanki w
        oknach, furtkę obrośniętą pnącymi różami i tak dalej. Klepałam: Ja
        M. mam dom, w którym jesteśmy szczęśliwi i bezpieczni. Ja M z M.
        tworzymy szczęśliwą rodzinę, jesteśmy zdrowi, żyjemy dostatnio itp.
        Klepałam i widziałam te wszyskie obrazki. Koncentrowałam się na
        rzeczach w danej sytuacji dla mnie najistotnejszych. Nie wiem kiedy
        usypiam. Ale te obrazy są ze mną nawet podczas snu. Jeżeli mam
        parcie szczególne na jakaś określoną rzecz np. zdrowie staram się
        klepać zawsze kiedy mi na to pozwala czas. Nawet podczas zmywania,
        sprzątania, spaceru z psem. Przyłapałam się na mimowolnym klepaniu
        podczas prowadzenia samochodu - ale wystraszyłam sie - nie pamiętam
        drogi którą pokonałam. Nie chciałabym żebyście odniosły wrażenie, że
        zjadłam wszystkie rozumy. Tak nie jest, dzielę się po prostu z Wami
        tym co sama stosuję i co mi bardzo pomaga. Pzdr M
    • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 20:18
      Witam,

      Ja mam takie techniczne pytanie. "Przekopałam" właśnie mnóstwo
      sklepów internetowych i w większości z nich książka "Potęga
      podświadomości" jest z 2007 roku i wtedy jej średnia cena to 25 zł.
      Natomiast co dziwne, wg mnie, nowsze wydanie, bo z 2008 kosztuje
      średnio 8-9 zł. Spora różnica. Tak jak patrzę to wydanie z 2007 mam
      twardą okładkę, i nie wiem czy za nią trzeba aż tyle zapłacić? Bo ta
      książka wydana w 2008 ma miękką okładkę. Nie widzę innych różnic.
      Ilość stron w wydaniu z 2007 i w tym z 2008 ta sama, więc chyba
      treść też?
      Co mnie jeszcze dziwi: wydanie z 2008 ma różne okładki np.
      www.401.pl/290506,Ksiazki_psychologia_Potega-
      podswiadomosci.html

      kameron.pl/product_info.php?products_id=17002
      Czy to tylko wymysł wydawców, inne projekty graficzne okładki i
      niezależnie od niej zawartość ksiażki będzie identyczna?

      A ta z 2007 ma zawsze taką niebieską okładkę np.
      merlin.pl/Potega-podswiadomosci_Joseph-
      Murphy/browse/product/1,518230.html Ktoś z was wie czy one się
      różnią? Czy jak kupię tą z 2008 za mniejszą cenę to będzie jakieś
      inne wydanie? Bardzo chciałabym kupić tą książkę ale nie chcę kupić
      bubla. z góry dzięki za radę
      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 16.06.08, 20:32
        Radze rowniez ksiazke The Secret. Bardzo dobra ksiazka to samo
        napewno co Potega podswiadomosci, chociaz jej nie mam ale mam
        ksiazke Secret. Polecam goraco.
        • jamoty Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 21:03
          Ja mam Potęgę podś taką samiutką jaką znalazłam w sklepie
          internetowym w sklepie Mareno.pl. To jest wydanie z 1998 roku,
          twarda okładka, wyd. đwiat ksiayki. M
          • czarnamajka75 Re: Potęga podświadomości 28.09.08, 08:53
            Jamoty,chciałam napisać do Ciebie na prywatną pocztę,ale nie masz
            wizytówki.Powiedz jak można przekonać podświadomość do tego by przyjęła to co do
            niej mówię,co z afirmacji jak nic nie dochodzi do skutku.Ty jestes wróżką,może
            masz po prostu dar wywróżenia sobie takieo życia-ja jestem pesymistką,choć
            staram się z afirmacjami-nie wychodzi.A przed snem to po prostu zasypiam i nie
            pamiętam o czym myślałam..Pewnie będę nadal próbować tylko nie wiem szy
            afirmacja w czasie teraźniejszym czy przyszłym?
        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 21:47
          Poczytałam recenzje dot. The Secret i faktycznie wydaje się ciekawa.
          Teraz będzie mnie kusić żeby 2 kupić:)
          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 16.06.08, 21:52
            Polecam ksiazke The scret:)i ja tez bede musiala kupic dwie:)
            Naprawde DOBRA. Wlasnie ja mam w rekach i czytam. Codziennie
            codziennie. Na okraglo. To dziala. Wierz mi.
            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 22:13
              Przekonam się czy działa :) I jak tu nie tracić pieniędzy...:)
              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 16.06.08, 22:27
                Powiem to tak. Bylam w dolku..tez porad szukalam u wrozek. Czy
                pomogly? Raczej NIE...Dowiedzialam sie o tej ksiazce od znajomej.
                Kupilam ja. I jak tylko mam ta ksiazke powiedzialam sobie Nie bedzie
                zadnych porad u wrozek. Musze wierzyc w siebie i stosowac rady jakie
                sa w tej ksiazce. Jestem teraz powiem szczerze juz calkiem inna
                osoba. Nie latam do wrozek..Mysle pozytywnie nikt nie bedzie mi
                zaklocal spokoju..
                Przeczytalam tu na forum dobra rade -slowa ktore powtarzam sobie
                kilka razy na dzien tak. Kazdy dzien przynosi mi szczescie.. Moje
                mysli sa pelne nadziei milosci i szczescia. Powtarzaj sobie te slowa
                nawet kilka razy na dzien. To tez dziala!
                Jaka ja jestem teraz spokojna to az sama sobie nie wierze..
                Zycze Powodzenia:)
                • paplaninka Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 23:54
                  Gość portalu: tekla-0 napisał(a):

                  > Powiem to tak. Bylam w dolku..tez porad szukalam u wrozek. Czy
                  > pomogly? Raczej NIE...Dowiedzialam sie o tej ksiazce od znajomej.
                  > Kupilam ja. I jak tylko mam ta ksiazke powiedzialam sobie Nie
                  bedzie
                  > zadnych porad u wrozek. Musze wierzyc w siebie i stosowac rady
                  jakie
                  > sa w tej ksiazce. Jestem teraz powiem szczerze juz calkiem inna
                  > osoba. Nie latam do wrozek..Mysle pozytywnie nikt nie bedzie mi
                  > zaklocal spokoju..
                  > Przeczytalam tu na forum dobra rade -slowa ktore powtarzam sobie
                  > kilka razy na dzien tak. Kazdy dzien przynosi mi szczescie.. Moje
                  > mysli sa pelne nadziei milosci i szczescia. Powtarzaj sobie te
                  slowa
                  > nawet kilka razy na dzien. To tez dziala!
                  > Jaka ja jestem teraz spokojna to az sama sobie nie wierze..
                  > Zycze Powodzenia:)


                  Zgadzam się z Tobą Teklo też to przerabiałam mimo jakiś tam
                  zawirowań człowiek nabiera spokoju i nie potrzebuje potwierdzeniu
                  innych bądź jakiś wskazówek co dalej,chociaż jakaś tam sytuacja w
                  której się znalazłam nie należy do spokojnych pozdrawiam cieplutko
                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 17.06.08, 17:03
                    Widzisz paplaninko u mnie tez jeszcze nie wszystko sie poukladalo w
                    zyciu. Moja sytuacja tez nie nalezy do spokojnych. Ale jak mam ta
                    ksiazke czytam staram sie dostosowac do tych wskazowek to naprawde
                    pomaga. Musisz myslec pozytywnie i sie nie poddawac! Nie tracic
                    nadziei po dwoch tygodniach..Jest ciezko ale zobaczysz poprawe.
                    jaka ja widze u siebie to tak jak pisalam - Nie wierze ze to JA:)
                    Pozdrawiam cieplutko:)
            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 16:30
              I niestety w księgarniach u mnie "Sekretu" nie ma, nawet w
              hurtowniach brak. Muszę więc poczekać aż dostarczą. Za to pani w
              księgarni polecała mi "Mnicha, który sprzedal swoje Ferrari".
              Podobno lepsze nawet od "Sekretu". Wogóle widziałam kilka fajnych
              książek, stwierdziłam że wychodzę bo tam 100 zł stracić, to nic :)
              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 17.06.08, 16:53
                Mowisz ze nie ma w ksiegarniach tej ksiazki, a nawet w hurtowniach
                brak. A wlasnie mialam sie zapytac czy kupilas. A o tym Mnichu nie
                slyszalam i napewno tez dobra. Mnie sie udalo ja kupic, teraz nawet
                nie dawno ja kupilam. Ale musze zobaczyc o tym Mnichu jak mowisz
                tez:)
                • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 18:29
                  Mogłabym zamówić "Sekret" przez internet ale nie opłaca się zamawiać
                  jednej książki, więc poczekam aż sprowadzą do księgarni. Chociaż
                  prędzej pewnie tego "Mnicha" kupię bo to w tym podobnym stylu, a
                  podobno nawet lepsze.

                  tiny.pl/k5sq
                  biblionetka.pl/ks.asp?id=51422

                  tiny.pl/k5sh

                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 17.06.08, 18:48
                    Widzisz ja ja kupilam bez problemu. Tylko ze ja nie mieszkam w
                    Polsce:) Ale musze sie dowiedziec o tym Mnichu:)
                    Weszlam na ta strone i przeczytalam o czym ta ksiazka jest i powiem
                    ci ze bardzo ciekawa.
                    A zaraz zabieram sie za moja lekure Sekretu. Czytam ja codziennie.
                    Nawet wiesz obejrzalam sobie krociutki film co byl z boku Larry
                    King - Oprah. Ciekawe jak ona opowiada jemu.. Larry King ma
                    naprawde ciekawe programy.
                    Mozna zamowic przez internet jak mowisz ale po co jak mozna
                    zaczekac.
                    • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 20:56
                      Ja też ten filmik z Oprah obejrzałam. Zamieniła się rolami :)
                      No jak będą w księgarni zwlekali za bardzo ze sprowadzeniem tej
                      książki to w końcu zamówię przez internet, ale wtedy to raczej nie
                      jedną, tylko coś jeszcze żeby się opłacało :)
                      Miłej lektury
                      • annna84 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 21:09
                        Nie wiem ile ta książka kosztuje w księgarni, ale na Allegro ok. 30 zł z
                        przesyłką, więc chyba też się opłaci:)
                        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 21:54
                          Dzięki za info. Tam akurat nie spojrzałam :) Chociaż ja jednak wolę
                          osobisty kontakt, czyli klient - sprzedawca. To chyba takie
                          zboczenie zawodowe -:)
                          Już im w księgarni powiedziałam że chcę to książkę więc teraz
                          grzecznie poczekam a dopiero jak zaczną w razie przeginać z czasem
                          to wtedy zdecyduję się na zakup online. W księgarni ok. 25 zł ma
                          kosztować.

                          annna84 napisała:

                          > Nie wiem ile ta książka kosztuje w księgarni, ale na Allegro ok.
                          30 zł z
                          > przesyłką, więc chyba też się opłaci:)
                      • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 21:51
                        Wiesz wlasnie ona jest teraz najbogatsza kobieta i wogole osoba w
                        Stanach i nie tylko.:)
                        I musze cos powiedziec ze bylam w sklepie dzisiaj kupilam sobie za
                        dolara "ticket" i wygralam dwa dolary. I z tego tak sie tez
                        ucieszylam nawet z tego dolara:) Pozniej stoje w kolejce a tu taka
                        duza kolejka..A tu podchodzi do mnie osoba i mowi ze mnie obsluzy
                        przy nastepnej kasie:) i wlasnie akurat do mnie...
                        Czy to nie jest "COS". Wierzylam ze cos wygram:) i myslalam sobie a
                        dlugo w tej kolejce nie bede stala szybko idzie..
                        I tak sie stalo jak pomyslalam:))
                        Zabieram sie teraz za moja lekture:)
                        Pozdrawiam cieplutko:)
                        Ta ksiazka kosztuje tutaj $ 30 dol. Ta sama cena co mniej wiecej w
                        Polsce 30 zl a tutaj 30 dol.
                        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 22:18
                          To niby takie drobnostki ale "aż strach" pomyśleć co będzie jak
                          wyobrazisz sobie coś z poważniejszych rzeczy i to się spełni -:) Ale
                          masz rację to na pewno motywuje do dalszego działania. Działaj więc,
                          korzystaj, i informuj co ciekawego jeszcze się spełni :) Aż kusi
                          żeby wypróbować do innych celów:) Np. co dzień będę wmawiać sobie że
                          jestem bardzo szczupła i będę:) O albo coś innego jeszcze przyszło
                          mi do głowy co chciałabym żeby mi się zakodowało, że nie lubię
                          słodyczy. O jejku jak ja bym chciała wreszcie przestać jeść
                          słodycze, ale mi to nie wychodzi, chociaż wiem jak to szkodzi. Może
                          faktycznie spróbuję myśleć o tym i mi w końcu słodycze zbrzydną i
                          przestanę je lubić.

                          P.S. Czyli w stanach trzeba trochę więcej zapłacić za tą książkę bo
                          30$ to ok. 60 zł będzie bo kurs dolara to ok. 2,18 zł.
                          • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 22:53
                            Ja mieszkam w Kanadzie to blisko Stanow:) I wiesz jak kupowalam ta
                            ksiazke to poszlam do ksiegarni patrze duzo tych ksiazek jest. Cena
                            30 dol. Ale mysle sobie pojde do drugiego przypomnialam sobie ze w
                            tamtym sklepie maja rozne ksiazki magazyny 25 procent taniej. Jade
                            tam szukam patrze jest tylko JEDNA - Ostatnia. Jakby czekala na mnie
                            i za mniejsza cene oczywiscie:) Myslalam jak tam nie dostane to
                            kupie tam za 30 dol. I czy ta kasiazka nie czekala na mnie??:)
                            Musialam ja miec.
                            A to prawda teraz sa drobnostki co sie sprawdza i ciesza..Ale ja tak
                            mam juz zakodowane w swojej glowie... O czym ja nie mysle jakie ja
                            mam wyobrazenia:)) i jak sobie powtarzam to ja w to wierze ze tak
                            bedzie. Ja sobie takie rzeczy wyobrazam tak jak napisal tu ktos na
                            tym forum. To samo robie. I z tej ksiazki duzo tez.
                            Bo musisz wierzyc!.Jak mi sie spelni to napewno DAM ZNAC. Nawet
                            jakas drobnostka mi sie spelni tez dam znac.
                            A wlasnie jak chcesz schudnac to powtarzaj sobie - Chydne jestem
                            bardzo szczupla atrakcyjna..I schudniesz - zobaczysz. Tylko musisz
                            uwierzyc w siebie.
                            A ja mam ten plus ze nie lubie slodyczy za bardzo. Jak mam zjesc cos
                            slodkiego to raczej juz naprawde musi byc dobre:) To nie mam z tym
                            problemu:) Ale schudniesz - ZOBZCZYSZ!
                            Nie powtarzaj sobie ze nie lubie slodyczy - tylko raczej do slodyczy
                            mam obrzydzenie:)) zeby nie bylo slowa NIE.
                            Pozdrawiam jeszcze raz i milych snow:) samych dobrych - oczywiscie.
                            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 23:22
                              ok Kanadyjko :) Faktycznie ktoś nad Tobą czuwa. No bo jak
                              wytłumaczyć to że ta jedna jedyna książka się uchowała? :)
                              Czekam więc na wieści odnośnie spełnionych spraw (oczywiście tych o
                              których można na forum publicznym pisać).

                              Jak takich spełnionych drobnostek się nazbiera to można być
                              zadowolonym. Ciekawa jestem czy to wyobrażanie sobie tych dobrych
                              rzeczy dotyczy też czegoś "większego" poważniejszego. Czy jak cały
                              czas będziesz wyobrażać sobie że mieszkasz w pięknym domu z ogrodem,
                              tarasem itd. to w końcu nie wiem wygrasz pieniądze za które taki dom
                              sobie kupisz?

                              Jeżeli chodzi o moje odchudzanie to taka moja zachcianka na lato, bo
                              absolutnie za gruba nie jestem, nie mam nadwagi, ale ubzdurałam
                              sobie że chcę ileś tam kg schudnąć. Nie dopuściłabym do takiego
                              stanu żeby mieć otyłość czy nadwagę. Dzięki za radę odnośnie tych
                              słodyczy, spróbuję sobie wmawiać że są obrzydliwe, albo że jakieś
                              robale w środku są, może jak zacznę wizualizować sobie coś takiego
                              to mi wytworzy się u mnie stan obrzydzenia do słodyczy :) Marzenie
                              ale może do spełnienia...
                              • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 17:15
                                Wiesz ja bylam i jestem optymistka i chyba to mi troche tez jeszcze
                                pomaga:)) Choc w zyciu nieraz nie uklada ci sie jak by czlowiek
                                chcial. Bylam w dolku..to juz pisalam wczesniej...I wiesz juz do
                                takiego stopnia ze nie wiedzialam co mam robic. Az w koncu znajoma
                                mi powiedziala o tej ksiazce. Choc jestem optymistka to jakos tak to
                                wszystko mi sie walilo ze juz nieraz nie potrafilam myslec
                                pozytywnie i wszystko jeszcze wiecej sie na mnie rzeczy walilo.
                                Teraz juz widze poprawe u siebie i to duza. Postanowilam ze musze
                                uwierzyc w siebie. I wierze ze moge duzo zmienic.
                                Napewno dam znac i napisze wiesci odnosnie spelnionych spraw,:)
                                Ciesze sie zdrobnostek Naprawde.
                                A wierze ze ktoregos dnia spelni mi sie to o czym marze:)
                                Marzenia sie spelniaja.
                                Jezeli masz moze jakies pytania to pisz na moj e-mail.
                                Pozdrawiam cieplutko. A slodycze prosze jesc jeden na dzien:))))



    • sun.2 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 22:31
      Tekst – fragmenty z filmu „The Secret”


      "Nie umiem powiedzieć, co to za siła, wszystko co o tym wiem, to to, że istnieje"
      - Aleksander Graham Bell

      "Wyobraźnia jest wszystkim. Jest to podgląd nadchodzących przyciągniętych wydarzeń"
      - Albert Einstein

      "Cała siła pochodzi z wnętrza i dlatego znajduje się pod naszą kontrolą"
      - Robert Collier

      "Podążaj za swoim szczęściem, a Wszechświat otworzy Ci drzwi tam, gdzie dotąd
      były tylko ściany." Joseph Campbell

      "Gdy myślisz, że możesz, lub nie możesz, w obu przypadkach masz rację."
      - Henry Ford

      "Człowiek staje się tym, o czym myśli."


      …Jesteś tu, aby tworzyć świat wokół siebie, który sam wybierasz, podczas gdy
      pozwalasz na istnienie świata takiego, jakiego chcieliby inni…, żeby także istniał…
    • sun.2 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 22:45
      "The Secret"
      Wszystko we Wszechświecie jest energią. Nie ważne w jakim mieście mieszkasz,
      masz wystarczającą ilość mocy w swoim ciele, potencjalnej energii, aby oświetlić
      całe miasto na czas
      około tygodnia. Większość ludzi postrzega siebie jako ograniczone ciało, ale Ty
      nie jesteś tym ograniczonym ciałem. Nawet pod mikroskopem jesteś polem energii.
      Oto co wiemy o energii.
      Zwracasz się do fizyka kwantowego z pytaniem: "Z czego stworzony jest świat?" A
      on lub ona odpowie: "Z energii."
      Cóż, opisz energię
      Nie może więc ona być stworzona lub zniszczona, zawsze była, zawsze jest,
      wszystko co kiedykolwiek istniało, zawsze istnieje, przybiera różne formy,
      przeobraża się i opuszcza formę. No dobrze. Udajesz się do teologa i
      zadajesz pytanie: "Co stworzyło Wszechświat", a on lub ona odpowie: "Bóg".
      Opisz więc Boga
      "Zawsze był i zawsze jest, nie może być stworzony, ani zniszczony, wszystko co
      kiedykolwiek istniało, zawsze istnieje, przybiera różne formy, przeobraża się i
      opuszcza formę."
      Widzisz, to taki sam opis, różni się tylko terminologią.
      Więc jeśli zdaje Ci się, że jesteś tą chodzącą cielesną powłoką, zastanów się
      jeszcze raz.
      Jesteś duchową istotą, jesteś polem energii operującym większym polem energii.
      Wszyscy jesteśmy połączeni. Po prostu tego nie dostrzegamy.
      Nie ma tego czegoś "zewnętrznego" i "wewnętrznego".
      Wszystko we Wszechświecie jest połączone, to tylko jedno pole energii.
      Jesteście rozwinięciem energii źródła. Jesteście tu, w tych wspaniałych ciałach,
      ale wasze ciała odwróciły waszą uwagę od najważniejszej części, tego kim
      naprawdę jesteście.
      Jesteś źródłem energii...Wieczną istotą, jesteście mocą Boga. Jesteś tym, co
      nazywasz Bogiem.
      W sposób biblijny możemy powiedzieć, że jesteśmy obrazem na podobieństwo Boże.
      Możemy powiedzieć, że jesteśmy innym sposobem, przez który Wszechświat staje się
      świadomy samego siebie. Możemy stwierdzić, że jesteśmy nieskończonym polem
      rozwijających się możliwości.
      Wszystkie te stwierdzenia są prawdą.
      Każda wielka kultura mówi, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo
      twórczego źródła.
      To oznacza, że mamy potencjał i moc Boga aby kształtować świat i siebie.
      Być może stworzyłeś już coś do takiego poziomu, że jest to wspaniałe i warte
      ciebie, a może nie. Chciałbym, żebyś zastanowił się nad tym pytaniem:
      "czy to co dzieje się w Twoim życiu jest tym, czego chcesz, i czy jest ciebie warte"
      Jeśli nie jest warte, w takim razie kiedy nadejdzie odpowiedni moment na zmiany?
      Właśnie Ty masz Tą siłę, by To zrobić.
      Więc od teraz zaczynasz zmieniać poglądy, na to, że we Wszechświecie jest
      wszystkiego ponad miarę.
      Albo wierzysz, że wszystko co się wydarza, jest dla mnie dobre. Albo wierzysz,
      że nie starzejesz się,
      stajesz się młodszy. Możemy to stworzyć, w sposób jaki chcemy wykorzystując
      prawo przyciągania.
      Możesz się wyzwolić od odziedziczonych wzorców, kodów kulturalnych, społecznych
      przekonań
      i udowodnić raz na zawsze, że siła w Tobie jest większa niż siła, która jest w
      świecie. Niektórzy z Was pewnie pomyślą: "dobrze, fajnie, ale ja tego nie umiem,"
      lub "Ona mi na to nie pozwoli!"
      lub "On nigdy mi na to nie pozwoli,"
      lub "Nie wystarczy mi pieniędzy, by to zrobić!"
      lub "Nie jestem dość silny, by to zrobić,"
      lub "Nie jestem dość bogaty, by to zrobić"
      lub "nie jestem, nie jestem, nie jestem, nie jestem, nie jestem, nie jestem!".
      Każde "nie" jest tworzeniem. Czy są tu jakieś granice? Na pewno nie.
      Jesteśmy nieograniczonymi istotami. Nie mamy górnej granicy. Możliwości,
      talenty, dary i moc, które istnieją w każdej osobie na tej planecie, są
      nieograniczone.
      Neale Donald Walsch - pisarz:
      Nie ma w niebie tablicy na której Bóg napisał Twój cel, Twoją misję w życiu. Nie
      ma w niebie tablicy, która mówiłaby…
      Wszystko co muszę zrobić, aby naprawdę zrozumieć, co ja tutaj robię, po co tutaj
      jestem,
      to znaleźć tą tablicę i dowiedzieć się, co Bóg naprawdę dla mnie przewidział,
      ale ta tablica nie istnieje.
      Więc Twoim celem jest to, co mówisz, że jest, Twoją misją jest misja, którą sam
      sobie wybierasz.
      Twoje życie będzie takie, jak je ukształtujesz, i nikt tego nie osądzi, ani
      teraz, ani nigdy.
      Zajęło mi wiele lat, aby to zrozumieć, ponieważ dorastałem z przekonaniem, że
      było coś, do czego byłem przeznaczony, i jeśli tego nie będę robił, wydawało mi
      się, że Bóg nie będzie ze mnie zadowolony.
      A kiedy doszedłem do wniosku, że moim najważniejszym celem było odczuwanie i
      doświadczanie radości,
      zacząłem robić tylko to, co mi ją przynosiło. Mamy takie powiedzenie:
      "Nie rób niczego, co nie przynosi Ci radości".
      Zabawa, miłość, wolność, szczęście, śmiech. O to tu chodzi. Kiedy doświadczasz
      radości
      po prostu siedząc i medytując przez godzinę, rób to człowieku.
      Jeśli przeżywasz radość jedząc kanapkę z salami,
      rób to. (ale lepiej z żółtym serem :) )...
      cdn.
    • sun.2 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 22:46
      ...Kiedy pieszczę mojego kota, jestem w stanie radości.
      Kiedy spaceruję na łonie natury, odczuwam radość.
      Chcę więc stale znajdować się w tym stanie.
      A kiedy to robię, wszystko co muszę zrobić, to mieć intencję, czego pragnę,
      i to czego chcę, staje się rzeczywistością. Więc wewnętrzne szczęście jest, tak
      naprawdę, motorem sukcesu. Cokolwiek co sprawia, że czujesz się dobrze, zawsze
      będzie przyciągało tego jeszcze więcej.
      Oglądasz teraz ten program. To Ty przyciągnąłeś to do swojego życia i od Ciebie
      zależy, czy zrobisz z tego użytek. Jeśli wydaje się to OK, a jeżeli nie, pozwól
      temu odejść. Znajdź coś co wpływa na Ciebie dobrze, co współgra z Twym sercem.
      Joseph Campbell powiedział "Podążaj za swoim szczęściem." Myślimy, że są to
      najlepsze słowa, jakie kiedykolwiek wypowiedział człowiek...a jeśli umiesz
      podążać za swoim szczęściem,
      możesz podążać ścieżką dobrobytu i powodzenia we wszystkich dziedzinach.
      Ciesz się życiem razem z nami. Ponieważ życie jest niezwykłe. To wspaniała
      podróż. Będziesz żył w innej rzeczywistości, innym życiu. A ludzie będą na
      Ciebie patrzeć i mówić: "Czym my się różnimy?"
      Cóż, jedyną różniącą was rzeczą, jest to, że Ty znasz Tajemnicę. I możesz
      dokonać, mieć i być tym,
      o czym ludzie kiedyś mówili, że jest dla Ciebie nieosiągalne, abyś to zrobił,
      miał czy był.
      Teraz na prawdę wkraczamy w nową erę. To era, w której ostatnią granicą nie jest
      przestrzeń,
      jak w Star Treku, ale będzie nią umysł. Postrzegam przyszłość jako
      nieograniczony potencjał.
      Nieograniczone możliwości. Pamiętaj, że wykorzystujemy jedynie około 5%
      możliwości naszego umysłu.
      100% możliwości jest wynikiem odpowiedniej edukacji, więc wyobraź sobie świat, w
      którym ludzie używają całego swojego umysłowego i emocjonalnego potencjału.
      Moglibyśmy dotrzeć wszędzie.
      Zrobić wszystko. Osiągnąć wszystko. Wyobraź sobie siebie z tym, czego pragniesz.
      Każda święta księga nam to mówi. Każde wielkie dzieło filozoficzne. Każdy wielki
      przywódca.
      Wszyscy wielcy awatarze, którzy kiedykolwiek żyli. Cofnij się i postudiuj nauki
      mędrców…
      Wielu z nich zostało przedstawionych w tym programie.
      Wiesz co? Oni wszyscy rozumieli jedną rzecz. Rozumieli Tajemnicę. Teraz Ty ją
      zrozum.
      A im więcej ją będziesz używał, tym lepiej ją zrozumiesz. Może Ci się wydawać,
      że byłoby łatwiej słuchać tych słów jeśli dotarłyby one do Ciebie w dniu, kiedy
      pojawiłeś się na tej Ziemi. I kiedy usłyszałbyś to pierwszego dnia fizycznego
      życia, powiedzielibyśmy do Ciebie: "Witaj na planecie Ziemia."
      Nie istnieje nic, czego nie możesz dokonać, mieć lub być. Jesteś wspaniałym
      twórcą, i jesteś tu dzięki swojemu potężnemu i umyślnemu pragnieniu bycia tutaj.
      Idź naprzód, kierując swe myśli, no to czego pragniesz, przyciągając różne
      życiowe doświadczenia, które pomogą Ci zdecydować, czego chcesz,
      a kiedy już zdecydujesz, poświęć temu swoje wszystkie myśli. Większość Twojego
      czasu przeznaczona zostanie na zbieranie informacji, informacji, które pomogą Ci
      |wybrać to, czego pragniesz. Ale Twoim prawdziwym zadaniem jest zdecydować się,
      czego chcesz, a potem skupić się na tym. Ponieważ poprzez skupienie się na tym
      przyciągniesz to. To jest proces tworzenia. Wierzę w Twoją wspaniałość. Jest w
      Tobie coś niezwykłego. Bez względu na to, co wydarzyło się w Twoim życiu. Bez
      względu na to, czy wydaje Ci się, jak jesteś młody, czy jak stary. Od chwili, w
      której zacząłeś myśleć właściwie, jest w Tobie coś, jest w Tobie moc, która jest
      większa od całego świata. Zacznie się ujawniać. Zacznie kierować Twym życiem.
      Nakarmi Cię, ubierze. Poprowadzi Cię, ochroni. Pokieruje Tobą. Podtrzyma Twoją
      prawdziwą egzystencję, jeśli jej pozwolisz. To wiem na pewno. CZUJ SIĘ DOBRZE.
      Nie martw się o to. Ciesz się z tego. Nie ma nic, co powinieneś robić, jedynie
      to, czego chcesz.
      Gdybyś znał swoje możliwości do uzyskiwania dobrego samopoczucia,
      nie wymagałbyś od nikogo, aby się zmienił tak abyś Ty czuł się dobrze.
      Wyzwoliłbyś się z tych wszystkich niewygodnych niemożliwości, potrzeby
      kierowania światem, partnerem,
      lub dzieckiem. Jesteś jedynym, który tworzy swą rzeczywistość. Nikt nie jest
      zdolny |do myślenia za Ciebie. Nikt nie może tego zrobić. Tylko Ty. Każda część
      Ciebie. Ważne jest, aby zrozumieć, że nasze ciało jest tak naprawdę produktem
      naszych myśli. Medycyna zaczyna rozumieć, w jakim stopniu natura myśli i emocji
      wpływa na materię fizyczną i jej strukturę oraz funkcje naszego ciała, W
      lecznictwie znany jest efekt placebo. Placebo jest czymś, co teoretycznie nie ma
      żadnego wpływu na ciało. Jak kapsułka cukru lub coś podobnego. Mówi się
      pacjentowi, że to pomoże i okazuje się, że placebo przynosi taki sam efekt jeśli
      nie większy niż niekiedy lekarstwa, które zostały przeznaczone do tego. Odkryto
      więc, że umysł człowieka jest najważniejszym czynnikiem w lecznictwie. Często
      ważniejszym niż same lekarstwa. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu cierpi i ma
      możliwość zbadania, co w jego umyśle jest za to odpowiedzialne, zamiast
      wykorzystania medycyny, jeśli jest to ciężka sytuacja, która naprawdę może
      spowodować śmierć, wtedy oczywiście warto przystąpić do leczenia podczas gdy
      badany jest jego związek z umysłem. Nie powinieneś więc porzucać leków. Na każdy
      rodzaj kuracji jest miejsce. Wiesz, istnieje tylko płynące źródło szczęścia
      Jest to strumień czystej, pozytywnej energii, Wszechświat, wszystko co znamy
      jest obficie wypełniony tylko tym. To jest świat, który oparty jest na
      szczęściu, a szczęście to, dramatycznie się rozszerza.
      A kiedy pozwalasz, by ten strumień płynął w jego pełni, czujesz się bardzo,
      bardzo dobrze. Natomiast kiedy go zwężasz, już nie czujesz się tak wspaniale.
      Istnieje jedynie strumień |szczęścia i dobra, któremu pozwalasz płynąć lub nie.
      A Twoje wspaniałe emocje mówią Ci, jaką jest mieszaniną. Czy pozwalasz na to
      połączenie, czy się jemu opierasz. Znasz ludzi, którzy mieli nieuleczalne
      choroby Zatrzymaj się i pomyśl o słowie "choroba" <dis-ease>. Podziel słowo.
      Jest to ciało, które nie jest rozluźnione.( z ang.) Mamy tysiące różnych diagnoz
      i chorób. Są one po prostu słabym ogniwem. Wszystkie są wynikiem jednej rzeczy.
      Stresu. Gdy obciążasz łańcuch stresem obciążasz organizm stresem, jedno z ogniw
      pęka. Nasza fizjologia tworzy chorobę, by dać nam znak, uświadomić nam naszą
      zachwianą równowagę, nie jesteśmy pełni miłości, nie jesteśmy wdzięczni. więc
      znaki i symptomy naszego ciała nie są czymś strasznym. Pytanie często zadawane
      to "Gdy osoba wykazuje objawy choroby organizmu lub pewnego rodzaju
      dolegliwości, to czy przez moc poprawnego myślenia można to odwrócić?"

      Oczywiście tak.
      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 16.06.08, 23:19
        Jutro pobiegam trochę po księgarniach i zabieramy się za lekturę :)

        www.youtube.com/watch?v=_b1GKGWJbE8
        • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 17.06.08, 16:56
          A jeszcze jedno obejrzalam sobie ten krociutki film co wyslalas na
          youtube.com Bardzo ciekawy choc musze obejrzec go w calosci.:)
          Musze go kupic. Choc to prawdopodobnie nie to co ksiazka. Ksiazka
          niby duuuzo lepsza. Ale warto obejrzec.
          • Gość: monia Re: Potęga podświadomości IP: *.gprs.plus.pl 17.06.08, 21:35
            Tekla zależy co kto lubi.Ja wolę książki niż filmy.Film mnie nie
            zaciekawił za bardzo-gdyż mnie filmy nudzą.Za to książka bardzo mi
            się podoba, bo ja lubię czytać.Niby treść taka sama-ale lepiej do
            mnie przemawia.
            • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 17.06.08, 21:58
              Film masz racje to nie jest to co ksiazka. Ale film tez chce kupic i
              porownac. Ksiazka jest bardziej dokladna. Czytam karteczka po
              karteczce:) Tez filmow nie lubie ogladac ani nie lubie chodzic do
              kina. Ale ten film obejrze.
              Widzialam urywek tylko.
    • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 19:37
      dziewczyny doslownie przed chwila wrocilam z empiku gdzie pognala
      po 'potege..' a wrocilam z 'potega...' i z sekretem po polsku:)
      • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 20:05
        To fajnie jak przeczytasz to podziel sie z nami jakie wrazenia:)
      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 20:24
        :)
        A ja poszłam po "Sekret", a że go nie było to zamówiłam i czekam na
        dostawę, ale za to dzisiaj kupiłam sobie "Mnicha, który sprzedał
        swoje ferrari". Chcę się przekonać czy taka dobra ta książka.
        Zobaczymy czy będzie lepsza od Sekretu. Zabieram się za czytanie.
        • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 21:04
          No tez jestem ciekawa czy lepsza od "Sekretu"
          Napisz daj znac. A ja pochodze tutaj i tez sobie ja kupie:)
          Jak dostane.
          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 22:28
            Zaczęłam czytać, i zaczęłam się wciągać :) Ale za dużo
            rozpraszających rzeczy w domu, jutro gdzieś się z książką wyniosę z
            domu, żeby w spokoju móc czytać. Jasne że podzielę się swoją opinią,
            nieważne czy będzie pozytywna czy też negatywna.
            Jak u Ciebie w księgarniach nie będzie to online możesz zamówić bo
            widziałam że poza Polskę też wysyłają.
            • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 18.06.08, 23:02
              Wiesz ja musze sie wyciszyc miec spokoj jak czytam i biore ta
              ksiazke. Nikt do mnie nie moze wtedy mowic. Tak jak mowisz. Bo
              inaczej to nie moge sie skupic. I wtedy medykuje razem z ta ksiazka:)
              Mysle nad tym i sobie poprostu mowie w myslach rozne moje marzenia
              co chce osiagnac miec. I wierze w to ze dziala i osiagne.
              Dobrej lektury zycze teraz ja Tobie:)
              • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 23:08
                Dzięki :) O ile jutro pogoda dopisze to wybiorę się do parku z
                książką po to żeby w spokoju wczuć się w to co czytam. Mam nadzieję
                że przy okazji żadne muszki paskudne mnie nie zjedzą:)
                • grzanka23 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 23:27
                  Cześc dziewczyny.Przeczytałam Wasze wypowiedzi.Tez przeczytam sobie
                  te książki.Sama jestem po przejsciach,raz na wozie raz pod.Moja
                  ciocia zaproponowała mi zmiane pracy,od tego sie zaczęła wielka
                  zmiana w moim życiu.Zaczełam się szkolic,zmieniłam zawod,przede mną
                  rozkręcenie własnej firmy. Poprzedni pracdawca mna pomiatał,ponizał
                  mnie,dołowal.Poznałam człowieka ,ktory pozwolił mi uwierzyć w
                  siebie,ze moge osiągnąć w zyciu to co chcę i być przy tym bardzo
                  szczęsliwą.Pozdrawiam Was serdecznie,jutro lecę do księgarni.
                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 23:47
                    Skąd my to znamy...Zresztą w moich wątkach możesz zobaczyć problemy
                    moje, te które odważyłam się opisać na forum. Mam nadzieję że te
                    książki faktycznie coś zmienią, ja w to wierzę. Mi tworzy się cała
                    lista książek które chciałabym kupić i przeczytać :) "Mnicha" już
                    mam, w przyszłym tygodniu "Sekret" , potem chciałabym "Potęgę
                    podświadomości". Świetne są podobno "Rozmowy z Bogiem" N.D. Walscha
                    www.rzb.pl/recenzje.html . No a dzisiaj pani z księgarni
                    zainteresowała mnie kolejnymi. Skąd ja na to wszystko pieniądze
                    wezmę ? :)

                    Problem z pracą miałam praktycznie identyczny jak Ty, koniec końców
                    złożyłam wypowiedzenie bo stwierdziłam że dłużej tam nie wytrzymam.
                    I tak sama sobie się dziwię że aż 5 lat tam byłam. Ty masz ten plus
                    że masz bliską osobę dzięki której uwierzyłaś w siebie.

                    pozdrawiam i miłego biegania po księgarniach - nie myśl że "Sekret"
                    tak łatwo dostaniesz -:)
                    • grzanka23 Re: Potęga podświadomości 18.06.08, 23:57
                      A dziś podpisałam umowę na czas nieokreslony.Pracuje na pół etetu i
                      po poludniami będe zaamowac sie fizjoterapią i masażem.
                      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 00:00
                        Czyli zrezygnowałaś z prowadzenia własnej działalności?
                        Czy narazie odwlekasz to w czasie? czy może po prostu będziesz
                        pracować w jakiejś firmie + prowadzić działalność?

                        grzanka23 napisała:

                        > A dziś podpisałam umowę na czas nieokreslony.Pracuje na pół etetu
                        i
                        > po poludniami będe zaamowac sie fizjoterapią i masażem
                        • grzanka23 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 00:12
                          Rano pracuje na etacie,a popołudniu własna działalnosc.
                          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 11:25
                            :) To powodzenia! A jak twoja firma rozkręci się na dobre to
                            będziesz mogła zająć się tylko nią a nie pracować dla kogoś.
                            No to kupuj teraz książki, czytaj, dowiaduj się, korzystaj :)

                            grzanka23 napisała:

                            > Rano pracuje na etacie,a popołudniu własna działalnosc.
                            • grzanka23 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 13:47
                              Ale ja rano chcę pracowac bo mam opłacany ZUS.
                              • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 14:28
                                :) a chyba że tak :)
                                • Gość: monik Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 14:42
                                  hej!
                                  czytalam ta potege.dala efekty i to szybciej niz sie tego
                                  spodziewalam.ale po osiagnieciu celu zapomnialam o tym,ze mialam sie
                                  starac i byc ta wierzaca w siebie kobieta. troche napsulam i znow
                                  musze wlaczyc o siebie i o tatusia mojego dzidziusia,ale tym razem
                                  skuteczniej i pelnia wiary!!! tym razem wierze nie tylko w nas,nasze
                                  szczescie,ale i w siebie!!!!
                                  p.s. nie slyszalam o tym sekrecie,ale jesli sie oplaca ja
                                  przeczytac,to na dniach musze to kupic.
                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 15:33
                                    Czyli jesteś "żywym" przykładem że się sprawdza. Domyślam się że to
                                    wszystko wymaga pracy nad sobą, tylko pewnie czasami się nie chce.
                                    Ale jeżeli w Twoim przypadku cel został osiągnięty i to szybko, to
                                    wiesz sama że warto próbować od nowa, warto wierzyć w siebie, że się
                                    uda.
                                    Poza Sekretem są też inne ksiązki, o których było pisane w tym
                                    watku. Jak skończę czytać "Mnicha..." to powiem czy warto sięgnąć po
                                    tą książkę.
                                    • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 18:21
                                      I jak lektura? Nie zjadly cie muszki?:)
                                      A co do potegi podswiadomosci ze sie sprawdzilo i to dosc w szybkim
                                      czasie to raczej nawet jak sie sprawdzilo to nie wolno myslec
                                      inaczej to znaczy ciagle musimy myslec pozytywnie ciagle musimy do
                                      siebie przyciagac wszystko co dobre nawet jak zostal osiagniety cel.
                                      Nie wiem jak to wytlumaczyc, ale wiadomo o co chodzi:)
                                      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 19:28
                                        Żyję, muszki nie zjadły mnie, ale są upierdliwe niestety. Dzisiaj
                                        zbyt dużo czasu nie miałam, ale zaraz siadam do dalszego czytania. I
                                        widzę że im dalej tym bardziej wciąga.
                                        Żeby zawsze dało się myśleć pozytywnie...No nie jest to łatwe. Mam
                                        nadzieję że te książki to ułatwią :)
                                        • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 20:04
                                          Ja ciebie bardzo dobrze rozumie bardzo dobrze. Ja to mialam i tez mam
                                          ( choc nie za czesto)nie latwo zeby dalo sie myslec pozytywnie. Ale
                                          wiesz jak tylko cos mi do glowy przyjdzie nie tak..od razu sie
                                          poprawiam ale to momentalnie, nie daje sobie do glowy wlozyc
                                          inaczej..
                                          Od razu reaguje inaczej. Wiem ze jest ciezko - ale to jest wlasnie
                                          ta potega podswaiadomosci zeby myslec pozytywnie i ze sie uda i
                                          wierzyc w to. A osiagnie sie swoj cel.
                                          Ja tak pisze jakbym wszystko "wiedziala",:) ale to tylko moje rady.
                                          I do nich sie dostosowuje:) I w nie wierze. Pisze to co ja robie.
                                          I nikt mi nie powie inaczej az tak:)) Nikt nie zakloci mi spokoju i
                                          moich dobrych intencji..
                                          • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 20:29
                                            wiecie co tak czytam i czytam i humor mi sie poprawia, ale
                                            zastanawia mnie tylko jedno - jak zrobic zeby NAPRAWDE uwierzyc..bo
                                            to ze mam negatywne mysli i zaraz sobie mowie 'stop nie myslimy w
                                            ten sposob, bedzie ok' to nie powoduje tego ze jestem w 100%
                                            przekonana ze bedzie super. tak jakbym poniekad myslala ze cos
                                            pojdzie nie tak,czula to,stresowala sie, a wmawiala sobie na sile
                                            odwrotna,pozytywna sytuacje. i nie moge powiedziec ze gleboko
                                            wierze w te druga, dobra wersje:/ nie umiem tego za bardzo opisać,
                                            mam nadzieje ze zrozumiecie o co mi chodzi:) np. stracilam z kims
                                            kontakt a wmawiam sobie 'odezwie sie odzyskam zajomosc' i mimo tego
                                            ze widze ze jest cisza, telefon nie dzwoni to ciezko wmawiac
                                            sobie 'odnowilismy znajomosc,wszystko gra lepiej niz kiedykolwiek',
                                            albo moze inny przyklad - powiedzmy, ze ktos ma dajmy na to
                                            pryszcze czy piegi (ale dalam przyklad;p) i wmawia sobie ze ich nie
                                            ma ze ma piekna cere, a w lustrze dalej widzi to co widzi. i jak tu
                                            uwierzyc w te "modlitwe"??:)))
                                            • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 21:11
                                              Oooo widzisz Malajka teraz mnie sie poprawil humorek:) Mamy ten sam
                                              problem:)).... Ciezko jest myslec pozytywnie. Oj skad ja to znam.
                                              Znam ten bol. Ale widzisz jak bedziemy myslec co jakis czas
                                              inaczej..To wszystko pojdzie z wiatrem...
                                              Oj jak ja sie staram nie mysles inaczej..Tylko wszystko tak jak
                                              sobie wyobrazam...I to sie spelni. Wmawiam sobie.:)
                                              Jaka ja jestem pewna. Bede dotad myslala bede miala moje marzenia az
                                              sie SPELNI.

                                              • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 21:20
                                                Hihi tylko ze ja zawsze bylam tak zwana realistka i jak cos jest
                                                czarne a ja sobie wmawiam ze jest biale, patrze, a to nawet nie
                                                zrobilo sie szare tylko dalej daje po oczach swoja czernia, to nie
                                                potrafie uwierzyc ze bedzie biale:D w tej ksiazce na kazdym kroku
                                                jest napisane ze trzeba wierzyc a ja sobie wmawiam w kolko jak
                                                jakis psychol i nie wiem czy to starczy:)) doslownie budze sie rano
                                                z dolem ale mysle sobie 'bedzie super' wstaje jem sniadanie i mysle
                                                ze bedzie super ide pod prysznic i doslownie widze przed oczami
                                                sceny ktore chcialabym by sie urzeczywistnily i tak w kolko w
                                                samochodzie, myjac gary, na ulicy, nawet dzisiaj obierajac
                                                ziemniaki:)) to moze jakas pochodna schizofrenii:) nie wiem czy to
                                                o to chodzi a poza tym ciagle pojawia mi sie w glowie 'a co jesli
                                                bedzie zle' albo jak dochodze do wniosku ze te wizualicje,
                                                afirmacje - ze to raczej kategoria 'fajnie by bylo gdyby..', a
                                                nie 'bedzie tak na bank'. mam nadzieje ze to kwestia wprawy i jak
                                                jeszcze troche bede sie bomardowac wizja szczescia z facetem i
                                                powodzenia w pracy to tak prawdziwie uwierze (tak jak w to ze mam
                                                taki a nie inny kolor wlosow,ja jako realistka zawsze musialam cos
                                                dotknac zeby stwierdzic ze istnieje, niestety) i sie spelni
                                                • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.06.08, 21:48
                                                  Widzisz ty tak jak moja siostra:) ona jest tez realistka:) I jak ja
                                                  sobie marze cos jej powiem..to ona tak patrzy na mnie i mowi no ja
                                                  to mysle realistycznie:)) a ja do niej Ja tez mysle realistycznie:))
                                                  Wiesz ja cos po swojemu robie..czytam ksiazke Secret i tak
                                                  dostosowuje sie do tego co tam pisze trzymam. Jak mi sie to spelni
                                                  to napisze co zrobic zeby dana osoba sie odezwala:)) bo ja tez
                                                  czekam na telefon:)) i wierze w to ze sie odezwje:)
                                                  Mamy tez sa problem:))
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.06.08, 21:56
                                                    Acha i ztego co wiem nie mozna myslec inaczej ze tak nie
                                                    bedzie..Dlatego ze przyciagamy znowu to samo to znaczy to ze nie
                                                    wierzymy ze tak moze byc..Tak nie mozna myslec.
                                                    Ja doslownie jak wstawalam z rana to z takim jakims lekiem jakbym
                                                    sie czegos bala..A nie mialam czego..Wyobrazalam sobie rozne czarne
                                                    rzeczy..i rzeczywiscie jeszcze bylo gorzej..
                                                    Teraz wstaje wyobrazam sobie same dobre rzeczy..Nikt mnie nie
                                                    wyprowadzi zrownowagi..A jak ktos jest zle nastawiony czy jak
                                                    zadzwoni do mnie to ja od razu zmieniam temat albo koncze rozmowe:)
                                                  • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 22:10
                                                    trzeba wierzyc z tego wniosek, ja rok temu mialam taka sytuacje, ze
                                                    bylam strasznie poklocona z pewna osoba (ale koszmarnie normalnie
                                                    gdybym spotkala na ulicy to bym wyskoczyla z piesciami) niemniej
                                                    jednak zalezalo mi na pogodzeniu sie ale duma mi nie pozwolila
                                                    sie 'plaszczyc' - zreszta to by nic nie dalo, wtedy spotkalabym sie
                                                    z masa obrazliwych epitetow w odpowiedzi. ale ze wczesniej wrozka
                                                    mi powiedziala ze bedzie dobrze,ze ta osoba sama do mnie reke
                                                    wyciagnie, to zylam sobie spokojnie i bezstresowo wiedzac ze 'i tak
                                                    sie odezwie i na dodatek przeprosi'. (moze to tez kwestia dobrej
                                                    wrozki bo nawet czas sie zgadzal, chociaz na pewno tez i mojej
                                                    wiary i goracego pragnienia spelnienia sie jej slow,bo ona wiele
                                                    innych rzeczy mi przepowiadala ze sie stana za okreslona ilosc
                                                    dni/tygodni i nic, a ja wtedy juz nie bylam tak przekonana w
                                                    pozytywy rozwoj wydarzen) no i minelo troszke czasu telefon mi
                                                    dzwoni ja odbieram a tutaj 'no czesc, wiesz chyba czas zawiesic
                                                    bron, to nie ma sensu'. zaznaczam ze nigdy bardziej nie wierzylam w
                                                    pozytywny obrot sprawy - a wtedy jeszcze nie wiedzialam o ksiazkach
                                                    typu 'sekret':)

                                                    pozostaje tylko kwestia wmowienia sobie, zeby byc pewnym ze bedzie
                                                    tak jak chcemy:) a nasze telefony droga Teklo na bank sie odezwa:)))
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.06.08, 22:25
                                                    Odezwa sie:) ja wierze w to:)) Ale wiesz ja tez zasiegalam porad u
                                                    roznych wrozek..I powiem to jak juz powiedzialam czy pomogly? raczej
                                                    NIE. Tyle rzeczy mialo sie spelnic..I nic. Te zle tak..I jeszcze do
                                                    tego jak mi powedziala cos czego nie chcialam uslyszec..to od razu
                                                    pozniej jeszcze gorzej bylam zla zle nastawiona na ta osobe i
                                                    zamiast polepszyc to pogorszalam sytuacje bo moje nastawienie bylo
                                                    caly czas negatywne..Teraz nie chce wiedziec i ja sama musze to
                                                    wszystko naprawic ta zla energie z siebie wyrzucic ta zlosc i myslec
                                                    pozytywnie i tak jak ja chce musze napisac sama sobie moj scenarjusz
                                                    jaki ja chce i zeby sie spelnil.
                                                    Czytam ta ksiazke i w to co tam jest napisane wierze.
                                                    Marzenia sie spelniaja:)) Tylko trzeba byc cierpliwym i przyjdzie na
                                                    wszystko czas.
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.06.08, 22:31
                                                    Zapomnialam jeszcze dodac. O moja ty droga Malajko:) ja czekam
                                                    jeszcze na telefon i nic:) ale tak goraco pragne i tak wierze ze
                                                    zadzwoni...
                                                  • annna84 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 22:40
                                                    Ja widzę, że my tu wszystkie czekamy na to samo: żeby pewna osoba się
                                                    odezwała:)Zobaczycie, na pewno się odezwą:)
                                                  • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 22:47
                                                    No teraz to juz sie zasmialam w glos:)) Naprawde. Ze my tu wszystkie
                                                    czekamy na pewna osobe zeby sie odezwala. JA TEZ.
                                                    Musimy wszystki wierzyc ze tak bedzie. I BEDZIE:)
                                                    Pozdrawiam cieplutko wszystkich:)
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 22:50
                                                    Oj chyba faktycznie każda z nas czeka na to samo ale ja akurat żebym
                                                    nie wiem jak chciała, wierzyła że zadzwoni to mam 100% pewności że
                                                    tak nie będzie. Do mnie niestety ta osoba nie zadzwoni:(
                                                    W moim przypadku mogę sobie tylko pomarzyć ale wam życzę powodzenia,
                                                    żeby się spełniło. No i niech dzwonią ci co mają dzwonić!

                                                    I dlatego też postanowiłam sięgnąć po te książki o których w wątku
                                                    mowa.

                                                    annna84 napisała:

                                                    > Ja widzę, że my tu wszystkie czekamy na to samo: żeby pewna osoba
                                                    się
                                                    > odezwała:)Zobaczycie, na pewno się odezwą:)

                                                  • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 22:55
                                                    Az mi sie przykro zrobilo jak tak napisalas:( Nie mysl TAK.
                                                    Zadzwoni...Do wszystkich do nas czworki teraz:)
                                                    Glowka do gory:) Bedzie dobrze musisz uwierzyc:)
                                                    Juz musze uciekac, ale dam znac o wszystkim co u mnie.
                                                    Pozdrawiam ciebie cieplutko fragolina:)
                                                    My mamy wszystkie tyle w sobie cieplej dobrej energii ze damy rade:)
                                                  • grzanka23 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 23:00
                                                    I ja tez czekm na dobre słowo od pewnwj osoby.Niekoniecznie telefon.
                                                  • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 23:04
                                                    Doczekasz sie Grzanko i telefonu i milego slowa..
                                                    Musze tu wszystkim powiedziec ze DAMY SOBIE WSZYSTKIE RADE!
                                                    Bo mamy duzo wszystkie tej dobrej energii ktora jest nam potrzebna.
                                                    I bede wszystkich wmawiala moja MOC:)
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 23:06
                                                    hm, dzięki za dobre słowo tekla, ale u mnie wiara nic nie da.
                                                    Postaram się napisać maila do Ciebie, z tym że jutro, to sama
                                                    zobaczysz.
                                                    Nie dla wszystkich życie jest łaskawe. Żeby nie wiem ile
                                                    osób "dostarczyło" mi dobrą energię to tej "rzeczy" przeskoczyć się
                                                    nie da. Ale nie przejmuj się mną, u was trzech zadzwonią telefony :)
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 20.06.08, 01:51
                                                    Napisz do mnie na maila.
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 16:48
                                                    A czy któraś z was stosowała się do zasad, technik przedstawionych w
                                                    obojętnie której książce, ale tak ambitnie np. przez miesiąc, bez
                                                    przerw, chwili rezygnacji? I jakie były efekty po tym miesiącu?
                                                    Teraz jak wszystkie zaczniemy czytać te książki to się dopiero
                                                    energii nazbiera :)

                                                    P.S. Tekla masz maila w gazetowej skrzynce.


                                                    tekla-0 napisała:

                                                    > Az mi sie przykro zrobilo jak tak napisalas:( Nie mysl TAK.
                                                    > Zadzwoni...Do wszystkich do nas czworki teraz:)
                                                    > Glowka do gory:) Bedzie dobrze musisz uwierzyc:)
                                                    > Juz musze uciekac, ale dam znac o wszystkim co u mnie.
                                                    > Pozdrawiam ciebie cieplutko fragolina:)
                                                    > My mamy wszystkie tyle w sobie cieplej dobrej energii ze damy
                                                    rade:)

                                                  • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 22:45
                                                    ja teraz tez czekam..tak jak rok temu:) po prostu zdalam sobie
                                                    sprawe ze wtedy bylam przekonana ze sie doczekam telefonu i tak sie
                                                    stalo, wiec w dzisiejszej sytuacji nastawiam sie znowu na te sama
                                                    pewnosc co wtedy, ze zadzwoni:) malo tego, ze jak juz zadzwoni to w
                                                    sluchawce uslysze to co chce uslyszec, a pozniej bedzie sie dzialo
                                                    to, co chce by sie dzialo - to co opisalam traktuje jako dowod
                                                    tego, ze wiara dziala:)) wiec keep on dreaming hihi i believing:))
                                                    pozdrawiam gorąco Teklo i udaje sie czytać i rozmyslac dalej -
                                                    przeciez wszystko bedzie pieknie, z naszymi telefonami w roli
                                                    glownej!
                                                  • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 22:46
                                                    No to jak juz we trzy wierzymy to ja nie widze innej opcji musi byc
                                                    pozytywnie:))
                                                  • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 22:49
                                                    Ja tez Malajko nie widze innej opcji:) TAK MA BYC!
                                                    I TAK BEDZIE!
                                                    pozdrawiam jeszcze raz cieplutko:)
                                                  • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 22:52
                                                    Jeszcze ja na chwileczke:) Mam ten sam problem juz rok czasu...jak u
                                                    Ciebie:) Czy to nie cos... ale sie doczekamy wszystkie trzy:) cos
                                                    musi w tym byc.
                                                    Keep on dreaming and beliving:)) TAK MA BYC.:)
                                                  • vanilla.net Re: Potęga podświadomości 19.06.08, 23:52
                                                    Wlasnie przeczytalam wszystkie wasze wypowiedzi i troche mnie to na
                                                    duchu podnioslo. Ja wlasnie niedawno zaczelam sie tym interesowac,
                                                    rowniez w celu wprowadzenia pewnych zmian w moim zyciu a przede
                                                    wszystkim wyplenieniu toksycznego, negatywnego myslenia. Zaczelam od
                                                    Potegi podswiadomosci J. Murphy'ego, potem Sekret Rhondy Byrne, ale
                                                    najwieksze wrazenie zrobila na mnie ksiazka Kurta Tepperweina
                                                    Tworcza moc myslenia. Ta ostatnia zawiera dokladne instrukcje jak
                                                    cwiczyc to wszystko w praktyce, jak sie najpierw wprowadzic w stan
                                                    relaksacji, jak robic wizualizacje, jak sie na przyklad koncetrowac
                                                    i tak dalej. Generalnie jestem pod ogromnym wrazeniem i punkt po
                                                    punkcie staram sie powolutku cwiczyc. Ale przyznam, ze co jakis czas
                                                    ogarnia mnie zwatpienie czy to sie w ogole uda, czy MI SIE UDA? Poki
                                                    co, biore sie za szukanie w necie tej ksiazki o mnichu, o ktorym tu
                                                    piszecie. Tepperweina kupilam za 8 zl na Allegro, ale jest to chyba
                                                    moja najcenniejsza ksiazka jaka w ogole posiadam:-)
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 20.06.08, 01:57
                                                    Musisz uwierzyc - Uda sie. Ja tez jak myslalam pozytywnie to jakos
                                                    to wszystko mi szlo..Tylko zaczelam watpic naladowalam sie ta "dobra"
                                                    energia Wszystko szlo odwrotnie.. Dlatego to wszystko musze naprawic.
                                                    Ciezko jest ja wiem, ale sie UDA.
                                                  • Gość: katarzynka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 11:06
                                                    mam dobry sposób na myślenie-jak zalewają mnie ponure myśli wchodzę
                                                    na to forum i czytam co piszecie i wtedy nabieram wiary i optymizmu
                                                    i znowu myślę pozytywnie.Bo skoro innym się udało to dlaczegomi ma
                                                    się nie udać??
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 11:28
                                                    Katarzynko bardzo miło to słyszeć :)

                                                    Tylko wątpię żeby samo forum miało aż taki wpływ na twoje myślenie,
                                                    wiarę :) Może też się skusisz i sięgniesz po którąś z tych książek.
                                                    Ja o 2 w nocy skończyłam czytać "Mnicha..." i jestem pod takim
                                                    wrażeniem że dopiero za jakiś czas napiszę trochę o tej książce.
                                                    Podoba mi się, to mało powiedziane, wiele rzeczy z tej książki np.
                                                    to:

                                                    "Działaj tak, jakby porażka była niemożliwa, a sukces pewny.
                                                    Wyeliminuj każdą myśl podpowiadającą, że mógłbyś nie osiągnąć swoich
                                                    zamierzeń, bez względu na to, czy mają charakter materialny, czy
                                                    duchowy. Bądź śmiały i nie ograniczaj wyobraźni. Nie daj się więzić
                                                    przeszłości. Stań się architektem przyszłości, a już nigdy nie
                                                    będziesz taki jak kiedyś."


                                                    Gość portalu: katarzynka napisał(a):

                                                    > mam dobry sposób na myślenie-jak zalewają mnie ponure myśli
                                                    wchodzę
                                                    > na to forum i czytam co piszecie i wtedy nabieram wiary i
                                                    optymizmu
                                                    > i znowu myślę pozytywnie.Bo skoro innym się udało to dlaczegomi ma
                                                    > się nie udać??
                                                  • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 11:34
                                                    Skoro mamy tyle książek na ten temat, to chyba naprawde nie
                                                    pozostaje nam nic innego tylko nauczyc sie eliminowac zle mysli..to
                                                    troche trudne (no dobrze to bardzo trudne) ale musimy i co
                                                    najwazniejsze - damy rade! a jak wszystkie bedziemy w to wierzyc t
                                                    bedzie latwiej:)
                                                  • Gość: katarzynka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 14:41
                                                    Przeczytałam Sekret mam dużo książek o Aniołach itp.Staram sie
                                                    medytować i dziękować za wszystko co mam juś i czego jeszcze nie mam
                                                    a chcę mieć:) Ale jak mi się robi ciężko na sercu to zawsze lepiej
                                                    poczytać jak inni sobie radzą z negatywnymi myślami:)
    • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 11:24
      Wiecie co..obudzilam sie dzisiaj i znowu wlaczylam sobie myslenie
      na temat'odezwie sie' itd i powiem wam ze niedobrze mi sie zrobilo -
      dalej tego pragne, owszem, jeszcze jak, ale ciagle myslenie o tym
      samym jakos tak na mnie zadzialalo, nie wiem czy mnie to meczy, czy
      nudzi, czy zaraz spowoduje wymioty z 'przejedzenia' sie ta mysla,
      ale jakos tak mi przeszlo przez glowe 'maaaatko znowu to samo, ilez
      mozna' ale ja i tak na prawde chce takiego obrotu spraw jaki sobie
      wizualizuje:)
      • vanilla.net Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 12:30
        Apropos walki z natretnym negatywnym mysleniem, to jedyne co mi do
        tej pory przyszlo do glowy, to czytanie w kolko Murphy'ego albo
        Sekretu. Na zasadzie, pojawia sie mysl destrukcyjna, to wtedy biore
        ksiazke, otwieram gdziekolkwiek i czytam.
        Natomiast mam do was pytanie odnosnie samego "pozytywnego
        programowania". Czy wy caly dzien sobie powtarzacie jak mantre
        jakies zdania podczas roznych czynnosci, czy robicie normalna
        medytacje, relaksujecie sie do stanu alfa i wtedy robicie
        wizualizacje i powtarzacie cos sobie? Ja przeczytalam w ksiazce
        Tepperweina cala instrukcje jak sie wprowadzic w stan alfa i wtedy
        cos programowac i tak sie zastanawiam, czy bez tego jak bede sobie
        powtarzac np "jestem spokojna i szczesliwa" to tez zadziala?
        • elfik125 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 14:51
          Witam! dziewczyny czy któraś stosowała zasady pozytywnego myslenia
          czy afirmacje w walce z niepłodnością. Możecie napisać jak powinny
          one brzmieć zeby przyniosły efekt w postaci dzidziusia. Dodam, że
          lekarze nie wiedza w czym tkwi szkopuł, dlatego myslę, że gdzieś
          głęboko w mojej głowie...pomóżcie
          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 15:10
            O jejku elfik125-wątpię czy któraś z nas odważy się podać taką
            radę...Radzę Ci samej przeczytać którąś z tych książek, naprawdę
            warto. Ja jak narazie przeczytałam "Mnicha..." i mogę Ci powiedzieć
            że tam są podane czarno na białym "techniki" których stosowanie
            pozwoli nam zmienić swój sposób myślenia, nastawienie do wielu
            spraw. Może tak bardzo myślisz o dziecku, tak bardzo tego pragniesz
            że w końcu wytworzyła się gdzieś jakaś blokada. Takie "parcie" do
            celu może czasem zaszkodzić. Chyba warto wrócić do normalnego życia,
            nie myśleć nieustannie o dziecku, bo w ten sposób dopóki nie
            zajdziesz w ciąże, to ciągle będziesz się rozczarowywać. A tak jak
            zajmiesz się innymi rzeczami, pracą, domem, spotkanimai z
            przyjaciółmi, a myślenie o dziecku owszem będzie, ale nie cały czas,
            to sama się nie spostrzesz jak będziesz nosić dzidziusia w
            brzuchu :) Tego Ci życzę!

            Jedna z rad z "Mnicha..." która mi się bardzo spodobała - szanuj
            swój czas, naucz się mówić nie, pozwól sobie czasem nie podnosić
            telefonu. Telefon jest dla twojej wygody, a nie dla wygody innych.
            Takie życiowe, prawdziwe i skądś znane...
            • kaska123 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 15:28
              Sluchajcie, kupila Potege podswiadomosci, ale zaczelam sie
              zastanawiac, otoz czesto kiedy jestem zalamana i widze wszystko w
              czarnych barwach ...to wlasnie udaje mi sie to co odpuszczam.
              Takze juz sama nie wiem, a pozytywne myslenie ... jakos czesto nic z
              tego nie wycodzi.
              • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 16:22
                bo, droga Kasiu chodzi o to ze dzieje sie w co wierzysz NAPRAWDE,
                tez mialam takie watpliwosci jak Ty, ze niby odpuszczalam a tu
                niespodzianka - stalo sie to co chcialam zanim odpuscilam, ale sek
                w tym ze odpuscilam a w glebi siebie nadal bardzo chcialam by cos
                mialo miejsce. realnie doszlam do wniosku 'to nie ma sensu' ale
                gleboko w sercu dalej tego pragnelam
          • Gość: kasia23 Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 17:30
            Elfik myślę, że musisz myśleć o ciąży i dziecku w czasie
            teraźniejszym-tak jakbyś je już miała i dziękować Bogu za to
            szczęście, które daje Ci Maleństo. za to, że jest zdrowe że się
            śmieje, że rośnie i ząbkuje itp.Musisz wizualizować siebie jako
            matkę i oczami wyobraźni patrzeć jak się nim zajmujesz jak się
            bawisz. itp.I tak jak ktoś już napisał-wyluzuj-nie myśl nieustannie
            o tym, że nie możesz zajść-jak nadejdzie odpowiednia chwila to
            zajdziesz!!!Znajdz sobie inne zajęcie, hobby itp. żeby nie myśleć o
            tym problemie-albo myśleć tylko w pozytywie. Może jakieś wakacje czy
            wyjazd na urlop by się przydał, żeby nabrać dystansu do tego
            problemu.Nie każda od razu zachodzi w ciąże, tak jak nie każdy od
            razu znajduje miłość na całe życie.Każdemu inaczej los pisany.Jedni
            czekają ileś lat na miłość, a inni ledwo skończą szkołę już mają
            małżonków i dzieci.Także trzeba wierzyć.
          • Gość: johana Re: Potęga podświadomości IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.08, 19:17
            A czy potrafisz poczuc ze masz dzidziusia,wyobrazic sobie jaka
            jestes sczesliwa jak go przebierasz ,tulisz karmisz.Od samych
            afirmacji nic sie nie wydazy i myslenia przegraja z uczuciem bo ono
            jest sila napedowa podswiadomosci.Mysl i wyobrazenie stopione w
            jednosc doprowadzi do urzeczywistnienia jesli nie zneutralizujesz
            mysla przeciwna.To trudna sztuka ale mozna sie jej nauczyc.
      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 20.06.08, 21:21
        Malajko ja tez tego chce bardzo co TY:) Musimy uwierzyc w siebie.
        Damy rade Zobaczysz:)
        A tak na marginesie jak Ci jest niedobrze wiesz pij u nas jest
        GingelAle..Wiesz wlasnie teraz ja cos czuje na zaladku ze cos mi
        jest niedobrze i zaraz sobie Ciebie przypomnialam i mowie musze
        powiedziec. Pije wlasnie teraz. Zaraz sie ulzy.
        Chyba dlatego ze mamy te same emocje:) i tego az tak chcemy:) To i
        moze w zoladku sie tak robi.:)
        • kasandra.eu Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 22:07
          To wielka moc ipotęga
        • Gość: kasandra.eu Re: Potęga podświadomości IP: 85.219.142.* 28.06.08, 23:19
          Książka warta uwagi. Polecam
    • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 18:00
      To sobie piszę 100-tny post -:) Jako przerywnik, a dla tych co tu
      piszą: net.adem.pl/gacz/ponczuszek.swf
      • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 18:07
        hahaha:)) świetne:D
        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 18:42
          :) I miło się słucha co śpiewają :)


          Gość portalu: malajka napisał(a):

          > hahaha:)) świetne:D
          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 20.06.08, 19:05
            Witam:) I ja jestem ta ktora::? 103 chyba:)
            Swietnie zaraz jak tu wejde na ta stronke to mam tyle pozytywnej
            energii:)
            • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 20.06.08, 19:08
              Moje kochane zaraz sie pokazuje na buzi mojej usmiech jak czytam co
              piszecie. Zaraz chyba i ja cos musze napisac:)
        • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 20.06.08, 19:18
          Malajko zgadzam sie z Twoja wypowiedzia. Wiesz u mnie bylo ze ja jak
          cos pragnelam ale pragnelam bardzo ( tu w tej chwili nie chodzi o
          telefon:)) to wiesz tak myslalam pewnie ze to ja zrobie tak sie
          stanie..I STALO SIE. Czekalam dwa lata moze poltora..I sprawdzilo
          sie. Pozniej bylam ale to w takiej sytuacji..gdzie nie widzialam
          wogole wyjscia...I stal sie CUD..Tego do konca zycia nie zapomne,
          ale to juz chyba tez pomoc Mojego Aniola Stroza:)
      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 20.06.08, 21:32
        Ale to jest swietne co wyslalas:) Na poprawienie humorku:)
        Zaraz mi sie poprawil:)
        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 20.06.08, 23:44
          Trochę odbiegłyśmy od tematu, ale co tam, należy się :) Ja lubię
          jeszcze tego "jopka" tiny.pl/kpjz - tak słodzi że aż ooo :)

          P.S. tekla-0 na twoje maile jutro odpowiem
          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 00:10
            Sluchaj Fragoline:)Wiesz ja tez odbiegam od tematu, zaraz uciekam na
            zakupy:) Dobrze ze moje maile dotarly, nawet zapomnialam napisac ze
            wyslalam tu na forum zebys wiedziala:)
            Ale teraz ogladam serial ( u was juz lecial jak sie dowiedzialam)
            Tytul Kiedy Bedziesz Moja) Jakie to PIEKNE, jakie prawdziwe LOVE
            STORY. Jestem zachwycona nim. Lece dalej ogladac. Odcinek 68 dzisiaj
            Pozdrawiam cieplutko
            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 00:13
              :) A u nas po północy teraz jest :) Serialu nie pamiętam, ale co tam
              jak fajny to można obejrzeć dla odstresowania. Ale daleko temu
              serialowi do Mody na sukces jeżeli chodzi o ilość odcinków :):):)
              • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 03:57
                U mnie daleko do polnocy jeszcze:) Ale wiesz to jest "bajeczka"
                meksykanska Kiedy bedziesz moja...Tam graja dwie glowne osoby to
                Paloma i Diego..Pamietasz?
                A mnie cos mowi to Moda na sukces..Cos mi to znane.
                Ale musze powiedziec ze mam polskie programy...i ten serial ogladam
                na polskim TVN.:) Napisz..
                • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 10:44
                  Sloneczka a czy jak sie rano budzicie to z tak zwanym 'bananem na
                  twarzy'? usmiechem:) bo ja sie budze zaniepokojona i potem chodze i
                  wmawiam sobie to co mam wmawiac i po jakiejsc godzinie gra gitara -
                  jak juz rozpoczne dzialania dnia codzienniego
                  Teklo ja jak tak sobie mysle o swoim zyciu, o przypadkach innych
                  ludzi czytajac te ksiazki to dochodze do wniosku ze faktycznie te
                  rzeczy sie zgadzaja - tak jak w Twoim przypaku:) tylko moze wtedy
                  nie umialam tego 'nazwac' i uwazalam to za fuks:))
                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 17:03
                    No ja raczej z uśmiechem się nie budzę, ale to może dlatego że
                    jeszcze nie zaczęłam się stosować do zasad podawanych tu książek,
                    nawet do tego "mojego" Mnicha...
                    Jakiś czas temu złożyłam wypowiedzenie w pracy, ale jak tam jeszcze
                    pracowałam to budziłam się nie dość że bez uśmiechu, to
                    dosłownie "chora" że znowu muszę tam iść. BRR, złe wspomnienia.
                    Jakiś tam płomyk nadziei że będzie lepiej jest, ale lichutki. Oj
                    naprawdę chciałabym budzić się z uśmiechem na twarzy.

                    malajka napisał(a):

                    > Sloneczka a czy jak sie rano budzicie to z tak zwanym 'bananem na
                    > twarzy'? usmiechem:) bo ja sie budze zaniepokojona i potem chodze
                    i
                    > wmawiam sobie to co mam wmawiac i po jakiejsc godzinie gra gitara -

                    > jak juz rozpoczne dzialania dnia codzienniego
                    > Teklo ja jak tak sobie mysle o swoim zyciu, o przypadkach innych
                    > ludzi czytajac te ksiazki to dochodze do wniosku ze faktycznie te
                    > rzeczy sie zgadzaja - tak jak w Twoim przypaku:) tylko moze wtedy
                    > nie umialam tego 'nazwac' i uwazalam to za fuks:))

                    • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 18:35
                      Malajko jak Ty ladnie do nas wszystkich mowisz:) Ja do Ciebie tez
                      sloneczko powiem:)
                      Wiesz ja budzilam sie ale to wlasnie zawsze rano z takim lekiem z
                      takim trudno to opisac i zawsze z rana..Jak wstalam pochodzilam to
                      juz pozniej minelo. I prawde mowiac wolalam wstac niz sie tak
                      meczyc..Tak jakbym sie bala czegos..
                      Teraz od jakiegos czasu nie dopuszczam do siebie takich mysli..
                      Wstaje od razu i mowie do siebie..Moje mysli sa pelne nadziei
                      milosci i szczescia. Kazdy dzien przynosi mi szczescie..
                      Tu na tym forum tak przeczytalam jak ktos radzil..I naprawde pomaga.
                      A wczoraj powiem wam ze poszlam do sklepu szukalam cos dla siebie co
                      nie moglam znalesc moze tydzien temu i tak ide zagladam i mowie a
                      sprawdze zobacze moze bedzie ta rzecz.. I czy wy wiecie ze BYLA..
                      Ostatnia..No mowie wam - przychodzi do mnie to szczescie pomalutku
                      to sa takie male rzeczy ale jak ciesza.:) Az trudno uwierzyc. Ale
                      tak jest. Moze pomyslicie sobie ze cos zmyslam - NAPRAWDE NIE.
                    • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 18:39
                      Fragolina ja wiem co to znaczy isc do pracy..tak jak Ty to mowisz.
                      Znam ten bol..
                      Sprawdz poczte napisalam:)
                      Nie poddawaj sie.
                      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 20:36
                        To była taka "szczególna" firma...A tak na serio to miałam powody
                        żeby po 5 latach pracy tam złożyć wypowiedzenie. "Chora" byłam
                        każdego ranka jak miałam tam iść. Sama sobie się dziwię że i tak
                        długo wytrzymałam, ale stwierdziłam wreszcie czas to skończyć bo źle
                        to dla mnie samej się skończy.

                        Pocztę widziałam, nie nadążę odpisywać :)

                        tekla-0 napisał(a):

                        > Fragolina ja wiem co to znaczy isc do pracy..tak jak Ty to mowisz.
                        > Znam ten bol..
                        > Sprawdz poczte napisalam:)
                        > Nie poddawaj sie.
                        • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 20:44
                          Dobrze jest wiedziec, ze ktos cos czuje tak jak ja, badz juz to
                          czul i ma za soba - chodzi o to uczucie ze nie jest sie zalosna
                          jednostka:)
                          Skonczylam czytac "Potege podswiadomosci" jestem w
                          polowie "Sekretu" i doszlam do wniosku, "Sekret" jest jakis taki
                          optymistyczniejszy i lepiej przyswajalny - nie kaze ukladac
                          przedziwnych 'modlitw'. Ale im wiecej lektur tym bardziej wbije sie
                          w lepetyne to co sie wbic powinno:))
                          Fragolinko-dobrze zrobilas ze zostawilas prace ktora Cie
                          unieszczesliwia, teraz tylko badz dobrej mysli ze bedzie ok w nowej
                          pracy a docelowo we wlasnej dzialalnosci:) jak tak czytam Twoje
                          posty to mysle o Tobie ze jestes troszeczke niepewna siebie i
                          smutna kobietka, a wystarczy tylko zmienic podejscie! pozdrawiam
                          cieplutko:)
                          A nowy ciuszek Tekli - hihihihihihihihi, ja wkrotce tez planuje
                          male tournee po sklepach i juz obsesyjnie mysle o paru rzeczach
                          ktore zamierzam znalezc w sklepach:D
                          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 20:52
                            Malajka sloneczko:) wiesz napisz mi swoj e-mail ( jak mozesz)na
                            jaki moge napisac to Ci powiem co to bylo:) to sie usmiejesz
                            troszke:)
                          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 21:24
                            Hej malajka-żona malajkata ? :)

                            Do niepewnych to ja raczej nie należę:) A że masz odczucie że smutna
                            to się zgadza, nałożyło się kilka sytuacji ostatnio na to.
                            Jeżeli chodzi o pracę to będę mogła rozpocząc pracę już w połowie
                            lipca, chociaż obawiam się jej, i średnio chcę tam iść ponieważ
                            weszłabym dokładnie w to samo z czego niedawno uciekłam-ta sama
                            branża co w mojej poprzedniej firmie, raczej taki sam zarobek-
                            niski; i na tym stanowisku często musiałabym kontaktować się z
                            ludźmi z produkcji, znowu to towarzystwo z odpowiednim słownictwem-
                            brr okropne. Jedynym plusem tej sytuacji dla mnie byłoby to że
                            miałabym pracę, nic poza tym, żadnej satysfakcji itp.
                            Działalność swoją chciałabym otworzyć jak najbardziej, 2 pomysły
                            chodzą mi po głowie, nawet byłam ostatnio na spotkaniu dot. wsparcia
                            z UE. Dają naprawdę sporo pieniędzy na rozkręcenie własnej firmy,
                            nie ma żadnego ryzyka, ale zanim zacznie się kurs, zanim byłyby
                            pieniądze z tego funduszu to pewnie ok. pół roku minie. Ale wszyscy
                            z rodziny mi mówią żebym sobie z tym dała spokój, bo po co, i takie
                            tam bla, bla, bla, mówią że lepiej mieć stałą pewną pracę w biurze.
                            Kurcze żadnego wsparcia że dam sobie radę, nic, tylko dołują.

                            malajka napisał(a):

                            > Fragolinko-dobrze zrobilas ze zostawilas prace ktora Cie
                            > unieszczesliwia, teraz tylko badz dobrej mysli ze bedzie ok w
                            nowej
                            > pracy a docelowo we wlasnej dzialalnosci:) jak tak czytam Twoje
                            > posty to mysle o Tobie ze jestes troszeczke niepewna siebie i
                            > smutna kobietka, a wystarczy tylko zmienic podejscie! pozdrawiam
                            > cieplutko:)
                            • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 21:34
                              Nie mam pojecia dlaczego bliscy tak robia. Jestem w podobnej
                              sytuacji - i bylam - moja rodzina niby byla za mna ale tak naprawde
                              nikt mi nie kibicowal a na kazdym kroku bylo pytanie 'no ale w
                              sumie po co ci to?' ale jakos sie nie dalam, szlam dalej przed
                              siebie i dzieki chyba tylko sobie na poczatku czerwca zaczelam
                              obiecujaca prace, o ktorej nawiasem mowiac marzylam jako mala
                              dziewczynka. a rodzina dalej swoje ale jakos ich olalam
                              dofinansowanie z Unii itp to jest wspaniala sprawa, sama widzisz ze
                              CHCESZ sie zajac swoja dzialalnoscia, wiec nie zwazaj na to co Ci
                              mowia bliscy, bo to ma byc Twoja praca i dla Ciebie - oni maja
                              swoje, przeciez nie zyjesz dla nich, tylko dla siebie:) O tym jest
                              przeciez caly ten watek i ksiazki o ktorych tu mowimy, ze trzeba
                              robic to czego sie pragnie. A pomysl co by bylo gdyby np nie bylo
                              dofinansowan - ilu ludzi mogloby tylko w marzeniach rozkrecac swoj
                              biznes - wszystko jest dla ludzi, a skoro jest, to nalezy z tego
                              korzystac. Wiec mysle ze nie powinnas sie ogladac na innych tylko
                              robic to co chcesz!
                              A zona jeszcze nie jestem chociaz teraz zyje mysla ze to bedzie
                              konsekwencja moich pozytywnych mysli (bardzo daleko wybiegam ale co
                              tam hihi najpierw niech zadzwoni telefon;p )
                              • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 22:12
                                Malajko ja jak najbardziej jestem przekonana do działalności tym
                                bardziej że można otrzymać 40 tys.PLN i nie trzeba tego zwrócić. Ale
                                sęk w tym że tak jak pisałam niedługo muszę podjąć decyzję czy
                                przyjmuję pracę w firmie która działa w brażny identycznej jak moja
                                poprzednia firma.
                                Wiesz ja stety-niestety mieszkam z rodzicami i czuję się jak
                                pasożyt, bo nie daję nic pieniędzy. A jak odrzucę teraz tą pracę to
                                zanim wypaliłaby działalność to byłby raczej początek przyszłego
                                roku. Przecież nie mogę tak bezczynnie siedzieć. Co innego gdybym
                                miała teraz jakąś dorywczą pracę, jako freelancer itp. tak żeby coś
                                zarobić. Ale że nie mam to chcąc nie chcąc będę musiała raczej tą
                                pracę w lipcu podjąć.

                                Oczywiście życzę Ci żeby telefon zadzwonił i żebyś została żoną tego
                                który ma zadzwonić :)

                                malajka napisał(a):

                                > Nie mam pojecia dlaczego bliscy tak robia. Jestem w podobnej
                                > sytuacji - i bylam - moja rodzina niby byla za mna ale tak
                                naprawde
                                > nikt mi nie kibicowal a na kazdym kroku bylo pytanie 'no ale w
                                > sumie po co ci to?' ale jakos sie nie dalam, szlam dalej przed
                                > siebie i dzieki chyba tylko sobie na poczatku czerwca zaczelam
                                > obiecujaca prace, o ktorej nawiasem mowiac marzylam jako mala
                                > dziewczynka. a rodzina dalej swoje ale jakos ich olalam
                                > dofinansowanie z Unii itp to jest wspaniala sprawa, sama widzisz
                                ze
                                > CHCESZ sie zajac swoja dzialalnoscia, wiec nie zwazaj na to co Ci
                                > mowia bliscy, bo to ma byc Twoja praca i dla Ciebie - oni maja
                                > swoje, przeciez nie zyjesz dla nich, tylko dla siebie:) O tym jest
                                > przeciez caly ten watek i ksiazki o ktorych tu mowimy, ze trzeba
                                > robic to czego sie pragnie. A pomysl co by bylo gdyby np nie bylo
                                > dofinansowan - ilu ludzi mogloby tylko w marzeniach rozkrecac swoj
                                > biznes - wszystko jest dla ludzi, a skoro jest, to nalezy z tego
                                > korzystac. Wiec mysle ze nie powinnas sie ogladac na innych tylko
                                > robic to co chcesz!
                                > A zona jeszcze nie jestem chociaz teraz zyje mysla ze to bedzie
                                > konsekwencja moich pozytywnych mysli (bardzo daleko wybiegam ale
                                co
                                > tam hihi najpierw niech zadzwoni telefon;p )

                                • malajjjka Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 23:06
                                  Dziekuje Ci za te slowa:) Natomiast ja zgodze sie z Agnieszka.
                                  Powiem wiecej - zalozmy ze idziesz na etat w lipcu do tej firmy. o
                                  czym bedziesz myslala codziennie po przebudzeniu i jedzac obiad? o
                                  tym ze robisz to,czego nie czujesz. o tym, ze musisz znalezc jakies
                                  wyjscie, jakas ucieczke, bo to nie jest Twoje miejsce - co sie
                                  stanie pozniej - pewnie zostawisz prace i nie wiadomo czy to bedzie
                                  za pol roku czy za 5 lat - znowu bedziesz w pukcie wyjscia, znowu
                                  bedziesz szukac pracy, moze sama cos otworzysz..a tak, teraz
                                  rozpoczniesz cos swojego, moze rozwoj zajmie pol roku, a moze ciut
                                  wiecej - ale rozkrecisz cos wlasnego, wyprowadzisz sie od rodzicow
                                  itd. Oni na pewno nie beda robili Ci wyrzutow czy mieszkasz z nimi
                                  do lipca 2008 czy 2009 - to w koncu rodzice a jak slusznie
                                  Agnieszka zauwazyla - chca Twojego dobra (oczywiscie w ich
                                  mniemaniu - czyli uwazaja ze 'bezpieczna' praca zapewni Ci
                                  stabilizacje spokoj i dochody), chca oszczedzic Ci watpliwosci,
                                  jakie z cala pewnoscia wiaza sie z rozpoczynaniem czegos na wlasna
                                  reke - czy sie uda itp - ale przeciez Tobie sie uda. A wtedy beda z
                                  Ciebie jeszcze bardziej dumni. Gdybys miala dylemat miedzy swoim
                                  przedsiebiorstwem a super posada w swietnej firmie - rozumiem
                                  dylematy, ale kiedy na drugiej szali masz prace ktora Cie nie
                                  kreci, nie lubisz jej i maja tam byc znowu ludzie tak zwanych
                                  niskich lotow no to...DZIALAJ!! Ja trzymam kciuki, w konczu w zyciu
                                  chodzi o to zeby robic to co sie lubi:))

                                  fragolina79 napisała:

                                  > Malajko ja jak najbardziej jestem przekonana do działalności tym
                                  > bardziej że można otrzymać 40 tys.PLN i nie trzeba tego zwrócić.
                                  Ale
                                  > sęk w tym że tak jak pisałam niedługo muszę podjąć decyzję czy
                                  > przyjmuję pracę w firmie która działa w brażny identycznej jak
                                  moja
                                  > poprzednia firma.
                                  > Wiesz ja stety-niestety mieszkam z rodzicami i czuję się jak
                                  > pasożyt, bo nie daję nic pieniędzy. A jak odrzucę teraz tą pracę
                                  to
                                  > zanim wypaliłaby działalność to byłby raczej początek przyszłego
                                  > roku. Przecież nie mogę tak bezczynnie siedzieć. Co innego gdybym
                                  > miała teraz jakąś dorywczą pracę, jako freelancer itp. tak żeby
                                  coś
                                  > zarobić. Ale że nie mam to chcąc nie chcąc będę musiała raczej tą
                                  > pracę w lipcu podjąć.
                                  >
                                  > Oczywiście życzę Ci żeby telefon zadzwonił i żebyś została żoną
                                  tego
                                  > który ma zadzwonić :)
                                  >
                                  > malajka napisał(a):
                                  >
                                  > > Nie mam pojecia dlaczego bliscy tak robia. Jestem w podobnej
                                  > > sytuacji - i bylam - moja rodzina niby byla za mna ale tak
                                  > naprawde
                                  > > nikt mi nie kibicowal a na kazdym kroku bylo pytanie 'no ale w
                                  > > sumie po co ci to?' ale jakos sie nie dalam, szlam dalej przed
                                  > > siebie i dzieki chyba tylko sobie na poczatku czerwca zaczelam
                                  > > obiecujaca prace, o ktorej nawiasem mowiac marzylam jako mala
                                  > > dziewczynka. a rodzina dalej swoje ale jakos ich olalam
                                  > > dofinansowanie z Unii itp to jest wspaniala sprawa, sama
                                  widzisz
                                  > ze
                                  > > CHCESZ sie zajac swoja dzialalnoscia, wiec nie zwazaj na to co
                                  Ci
                                  > > mowia bliscy, bo to ma byc Twoja praca i dla Ciebie - oni maja
                                  > > swoje, przeciez nie zyjesz dla nich, tylko dla siebie:) O tym
                                  jest
                                  > > przeciez caly ten watek i ksiazki o ktorych tu mowimy, ze
                                  trzeba
                                  > > robic to czego sie pragnie. A pomysl co by bylo gdyby np nie
                                  bylo
                                  > > dofinansowan - ilu ludzi mogloby tylko w marzeniach rozkrecac
                                  swoj
                                  > > biznes - wszystko jest dla ludzi, a skoro jest, to nalezy z
                                  tego
                                  > > korzystac. Wiec mysle ze nie powinnas sie ogladac na innych
                                  tylko
                                  > > robic to co chcesz!
                                  > > A zona jeszcze nie jestem chociaz teraz zyje mysla ze to bedzie
                                  > > konsekwencja moich pozytywnych mysli (bardzo daleko wybiegam
                                  ale
                                  > co
                                  > > tam hihi najpierw niech zadzwoni telefon;p )
                                  >
                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 20:16
                                    Malajjjka pewnie będzie tak jak piszesz...ja będę niezadowolona ale
                                    nie będę słuchała że siedzę w domu, że nie zarabiam itp. Oj
                                    wyprowadzić się na swoje - marzenie, chociażby mała kawalerka, a
                                    jeszcze bardziej marzy mi się mieszkanie w starej kamienicy w
                                    dzielnicy blisko parku u nas to tzw. strefa uzdrowiskowa :) Ale to
                                    marzenie będzie musiało poczekać.
                                    Dzięki za wszystkie miłe słowa :-)
                                    • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 22.06.08, 21:10
                                      Fragolina jezeli o tym marzysz o sowim mieszkanku wiesz w to ze tak
                                      bedzie. Musisz wierzyc i Twoje marzenie sie spelni. Caly czas musisz
                                      o tym myslec i sobie marzyc! Moze uplynie czasu ale Twoje marzenie
                                      sie spelni. To samo z praca.
                                      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 21:19
                                        Si, si. Tylko najpierw przeczytaj maile odnośnie pracy, częściowo tu
                                        na forum, jakie to wszystko zakręcone.

                                        tekla-0 napisał(a):

                                        > Fragolina jezeli o tym marzysz o sowim mieszkanku wiesz w to ze
                                        tak
                                        > bedzie. Musisz wierzyc i Twoje marzenie sie spelni. Caly czas
                                        musisz
                                        > o tym myslec i sobie marzyc! Moze uplynie czasu ale Twoje marzenie
                                        > sie spelni. To samo z praca.
                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 24.06.08, 13:05
                                    Właśnie wróciłam z rozmowy. Zaproponowali mi tą pracę, ale wcale nie
                                    jestem zadowolona :( Nie skaczę z radości, bo nie o to mi chodziło.

                                    Ja widziałabym to tak że teraz wyjadę i będę tam do końca września-
                                    tekla wiesz gdzie- a potem wracam, chodzę na szkolenie i z końcem
                                    roku otwieram swoją działalność. No ale dobrze byłoby żeby mieć
                                    jakieś zajęcie w czasie kiedy będzie trwało szkolenie, żeby nie
                                    siedzieć w domu, i żeby chociaż trochę zarobić.
                                    Ale dla mojej rodzinki to jest wprost niepojęte. Więc chcąc nie
                                    chcąc będę musiała tą pracę przyjąć. Ale mam doła :(

                                    malajjjka napisała:

                                    > Dziekuje Ci za te slowa:) Natomiast ja zgodze sie z Agnieszka.
                                    > Powiem wiecej - zalozmy ze idziesz na etat w lipcu do tej firmy. o
                                    > czym bedziesz myslala codziennie po przebudzeniu i jedzac obiad? o
                                    > tym ze robisz to,czego nie czujesz. o tym, ze musisz znalezc
                                    jakies wyjscie, jakas ucieczke, bo to nie jest Twoje miejsce - co
                                    sie stanie pozniej - pewnie zostawisz prace i nie wiadomo czy to
                                    bedzie za pol roku czy za 5 lat - znowu bedziesz w pukcie wyjscia,
                                    znowu bedziesz szukac pracy, moze sama cos otworzysz..a tak, teraz
                                    > rozpoczniesz cos swojego, moze rozwoj zajmie pol roku, a moze ciut
                                    > wiecej - ale rozkrecisz cos wlasnego, wyprowadzisz sie od rodzicow
                                    > itd. Oni na pewno nie beda robili Ci wyrzutow czy mieszkasz z nimi
                                    > do lipca 2008 czy 2009 - to w koncu rodzice a jak slusznie
                                    > Agnieszka zauwazyla - chca Twojego dobra (oczywiscie w ich
                                    > mniemaniu - czyli uwazaja ze 'bezpieczna' praca zapewni Ci
                                    > stabilizacje spokoj i dochody), chca oszczedzic Ci watpliwosci,
                                    > jakie z cala pewnoscia wiaza sie z rozpoczynaniem czegos na wlasna
                                    > reke - czy sie uda itp - ale przeciez Tobie sie uda. A wtedy beda
                                    z
                                    > Ciebie jeszcze bardziej dumni. Gdybys miala dylemat miedzy swoim
                                    przedsiebiorstwem a super posada w swietnej firmie - rozumiem
                                    dylematy, ale kiedy na drugiej szali masz prace ktora Cie nie
                                    > kreci, nie lubisz jej i maja tam byc znowu ludzie tak zwanych
                                    > niskich lotow no to...DZIALAJ!! Ja trzymam kciuki, w konczu w
                                    zyciu chodzi o to zeby robic to co sie lubi:))
                                    • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 24.06.08, 17:01
                                      Ojejku Fragolina i co teraz? Nie wiem co Ci doradzic naprawde nie
                                      wiem. Teraz bys wyjechala ( wiem gdzie) a pozniej otwierasz swoja
                                      dzialalnosc. Tak mialo byc cudownie, ale z drugiej strony tak
                                      popatrzec to bylo do przewidzenia ze tak sie stanie. To bylo raczej
                                      pewne.
                                      Ale tak na marginesie - Pozniej otwierasz swoja dzialalnosc prawda?
                                      Nie bedziesz tam na stale. Tak z tego rozmumie jak napisalas.
                                      A rodzinka jak to rodzinka - znam to wszystko i bylam tez w takim
                                      przypadku jak Ty, moze nie calkiem takim samym ale bylam. I znam to
                                      wszystko. Skad ja to znam....Usmiechnij sie









                                      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 24.06.08, 19:39
                                        Nie mam zielonego pojęcia co teraz. Robimy głosowanie kto za tym
                                        żeby iść pracować do tej firmy a kto przeciw? :-)

                                        Serce mówi żeby tam nie iść, wyjechać, wrócić i działać samej dla
                                        siebie. A rozsądek każe jednak tam pójść chociażbym miała się
                                        codziennie zmuszać do tego.
                                        "Tam" nie wyjechałabym na stałe, tylko na 3 miesiące. Uśmiechnę się
                                        jak będzie po wszystkim.
                                        • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 24.06.08, 19:55
                                          Ja za Przeciw. Jak tyle wytrzymalas to i te jeszcze pare miesiecy
                                          wytrzymasz..Ja Ciebie rozumie bo tez szlam do pracy tak jak ty teraz
                                          bedziesz..i ciebie bardzo dobrze rozumie. I az wkoncu zrezygnowalam
                                          z pracy sama. Juz nie wytrzymywalam.
                                          A tym bardziej ze planujesz swoja prywatna dzialalnosc pod koniec
                                          tego roku. Wyjedz na te 3 miesiace i ciesz sie ze robisz to co daje
                                          ci radosc. To tylko moje zdanie i moja opinia. A decyzja nalezy do
                                          Ciebie Fragolina. Usmiechnij sie:) nie czekaj jak bedzie po
                                          wszystkim:)
                                          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 24.06.08, 20:01
                                            Dzięki za oddany głos :):):)

                                            Z poprzedniej pracy to sama zrezygnowałam, złożyłam wypowiedzenie,
                                            zresztą wiesz. Jeszcze nie wiem czy pojadę ale tyle znajomych osób
                                            tam będzie, ze Słowacji już w przyszłym tygodniu tam jadą, z Włoch
                                            mnóstwo moich znajomych będzie, z Hiszpanii. Ale się rozmarzyłam..
                                            • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 24.06.08, 20:14
                                              Prosze bardzo:) Marzyc mozna. Marzenia sie spelniaja tylko trzeba
                                              wnie wierzyc. Jak piszesz tyle znajomych bedzie.
                                              I jak sie usmiechnelas to zaraz sie jakos przyjemnie zrobilo.:)
                                              Ale mysle ze bedzie tu duzo glosow oddanych:)
                                              • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 25.06.08, 01:08
                                                Oczywiście marzyć można :) Idę spać bo się zamailuję :) Tekla
                                                sprawdż pocztę, obydwie skrzynki.

                                                A ten mój uśmiech to taki przez łzy bardziej.

                                                tekla-0 napisał(a):

                                                > Prosze bardzo:) Marzyc mozna. Marzenia sie spelniaja tylko trzeba
                                                > wnie wierzyc. Jak piszesz tyle znajomych bedzie.
                                                > I jak sie usmiechnelas to zaraz sie jakos przyjemnie zrobilo.:)
                                                > Ale mysle ze bedzie tu duzo glosow oddanych:)
                                                • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 25.06.08, 04:07
                                                  Usmiechaj sie nawet jak to ma byc i przez lzy.:(
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 25.06.08, 11:14
                                                    :) Pewnie tak dla pozoru mozna sie uśmiechnąć. O dziewczyno sama nie
                                                    wiesz jakie sobie zadanie wyznaczyłaś:)

                                                    tiny.pl/ltsr taka prawdziwa jest lepsza :-)
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 25.06.08, 18:41
                                                    Ciekawe gdzie podziały się osoby z tego wątku? Nasz wątek przycichł.
                                                    Chyba że te wszystkie osoby ćwiczą techniki samodoskonalenia :-)
                                                  • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 25.06.08, 19:05
                                                    Dobre pytanie fragolina:) Ja tez tak myslalam gdzie one sie podzialy?
                                                    Ale napewno napisza:)
                                                    Ale my dwie Zyjemy:) to watek sie jakos rozkreca.
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 25.06.08, 19:28
                                                    Wiesz Tekla ja myślę że pozostałe to też żyją :-) Tylko ucichły.
                                                    Jakby co to my 2 wątek pociągniemy. A co :)
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 25.06.08, 19:47
                                                    No pewnie ze tak:) pociagniemy. Ale wiesz co? Dzisiaj rano wstalam
                                                    oczywiscie samych dobrych mysli.Spokojna:) ide na gore zagladam do
                                                    lodowki do zamrazalki - mysle sobie co jest? Popslula sie? ale tak
                                                    na spokojnie. Wyjmuje rzeczy z lodowki bo mysle sobie musze cos
                                                    zrobic..Jedzenie mi sie odmrozilo prawie..
                                                    A tu mowie wam w jednej chwili Cud:) nie wiem jak to sie stalo
                                                    Lodowka zaczela dzialac. Czy to nie jest cos?
                                                  • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości Dziewczyny!!! 25.06.08, 20:11
                                                    no jak to, gdzie są - stoją w kolejce po książkę, bo im wątek dłuższy, to
                                                    kolejka również.
                                                    :D w ten sam sposób kiedyś Fragolina "naprawiłam" laptopa. padł kompletnie. po 3
                                                    godzinach "nirwany" tego sprzętu poprosiłam na Górze, żeby mi naprawiono - i
                                                    odpalił!!!

                                                    A najlepiej poprzedniego laptopa to mi mój Kuba urządził - umył go baaaardzo
                                                    mokrą szmatką, żeby był idealnie czysty. O czym dowiedziałam się, jak już
                                                    kupiłam nowego, za grube pieniądze.

                                                    Dziecko się he he wykazało "czyściuchostwem", jak się kąpałam.

                                                    Zresztą w mojej rodzinie kąpiele z laptopami maja sporo wspólnego.

                                                    Ten laptop pięęękny, za grube pieniądze i wymarzony moje dzieci odpalały też
                                                    wtedy, gdy się kąpałam. Oczywiście nieoficjalnie, ale proces startu zdradzał
                                                    sygnał dźwiękowy. To ja wtedy: Czy wy ruszacie laptopa??", moje dzieci głośno
                                                    "Nieee, mamo", a po cichutku: "Chowamy , bo mama zaraz przyjdzie".
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości Dziewczyny!!! IP: *.ed.shawcable.net 25.06.08, 20:15
                                                    No masz racje Ewa ze stoja w kolejce po ksiazke:)A nawet o tym nie
                                                    pomyslalam:))
                                                  • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości Dziewczyny!!! 25.06.08, 20:20
                                                    Nie pękamy, na pewno pomyślały pozytywnie i dane im będzie kupić tańsze w
                                                    miękkiej okładce i autografem, a ktoś litościwy przyniesie kawę, coby w nocnym
                                                    staniu nie wymarzły.
                                                    Ale hmmm, serio, to 20 lat temu pamiętam bazowanie na książce Luiz Hay (?chyba
                                                    dobrze pamiętam?) i różne rewolucje w życiu z tym zwiazane.
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości Dziewczyny!!! 25.06.08, 21:02
                                                    :) Może masz rację Ewa :) Wątek faktycznie rozwinął się ale to
                                                    dobrze. I można tu sporo osób poznać.
                                                    Ale masz zdolne dziecko. Nauczyłaś je czystości to są efekty :-)

                                                    ewajanson-on-line napisała:

                                                    > no jak to, gdzie są - stoją w kolejce po książkę, bo im wątek
                                                    dłuższy, to kolejka również.

                                                    > A najlepiej poprzedniego laptopa to mi mój Kuba urządził - umył go
                                                    baaaardzo mokrą szmatką, żeby był idealnie czysty.
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 26.06.08, 19:10
                                                    Tekla no to podbijam nasz wątek :)
                                                    Może masz jakieś magiczne moce w sobie? :-) Albo Twoje pozytywne
                                                    myślenie jest tak silne że nie dopuszcza do tego żeby w Twoim
                                                    otoczeniu działo się coś złego nawet tak przyziemnego jak popsucie
                                                    się lodówki.

                                                    tekla-0 napisał(a):

                                                    > No pewnie ze tak:) pociagniemy. Ale wiesz co? Dzisiaj rano wstalam
                                                    > oczywiscie samych dobrych mysli.Spokojna:) ide na gore zagladam do
                                                    > lodowki do zamrazalki - mysle sobie co jest? Popslula sie? ale tak
                                                    > na spokojnie. Wyjmuje rzeczy z lodowki bo mysle sobie musze cos
                                                    > zrobic..Jedzenie mi sie odmrozilo prawie..
                                                    > A tu mowie wam w jednej chwili Cud:) nie wiem jak to sie stalo
                                                    > Lodowka zaczela dzialac. Czy to nie jest cos?
                                    • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 11:03
                                      Do wczoraj musiałam dać odpowiedź w tej firmie czy przyjmuję tą
                                      pracę. Zanim komukolwiek powiedziałam o swoich zamiarach to
                                      postanowiłam że odrzucę tą propozycję pracy i wyjadę na 3 m-ce. A po
                                      powrocie planowałam zacząć działać z własną firmą.

                                      Ale wczoraj niespodziewanie dostałam telefon z firmy w której byłam
                                      jakiś czas temu. Zaproponowali mi pracę na bardzo dobrych warunkach,
                                      praca będzie od początku października, w notowanej na giełdzie,
                                      bardzo dobrej firmie. Tak że teraz mogę sobie wyjeżdżać i będę
                                      czekać już tylko na telefon kiedy mam pojawić się w pracy. Tak
                                      bardzo nie chciałam iść pracować do tej I-szej firmy że chyba moje
                                      prośby zostały wysłuchane. Cuda się zdarzają. Dosłownie chyba zacznę
                                      pozytywnie myśleć :):):)

                                      I odrazu poinformowałam tą I-szą firmę że rezygnuję :-) Adieu firmo!

                                      Swoją działalność oczywiście też otworzę, to już postanowione

                                      • ewajanson-on-line Re: Jaki z tego morał? 28.06.08, 12:13
                                        Wiesz już, co zrobiłaś?
                                      • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 18:37
                                        Gratuluje Fragolina.:) Ciesze sie bardzo i ja tez ze Ci sie udalo.:)
                                        Co to znaczy uwierzyc w siebie - prawda? I to pozytywne myslenie i
                                        wiara ze tak bedzie. Wiara czyni cuda. Czy to nie jest cos? Nie
                                        wiadomo skad przyjdzie i sloneczko zaswieci. sa zwatpienia..ale
                                        trzeba wierzyc ze bedzie dobrze ze sie uda.
                                        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 18:51
                                          Nie podziękuję bo jeszcze zapeszę :) Zacznę chyba wierzyć w
                                          pozytywne myślenie :) A pamiętasz jak Ci wspomniałam o stłuczonej z
                                          hukiem szklance? Chyba miałaś rację :)

                                          tiny.pl/k8q4 :)

                                          tekla-0 napisała:

                                          > Gratuluje Fragolina.:) Ciesze sie bardzo i ja tez ze Ci sie
                                          udalo.:)
                                          > Co to znaczy uwierzyc w siebie - prawda? I to pozytywne myslenie i
                                          > wiara ze tak bedzie. Wiara czyni cuda. Czy to nie jest cos? Nie
                                          > wiadomo skad przyjdzie i sloneczko zaswieci. sa zwatpienia..ale
                                          > trzeba wierzyc ze bedzie dobrze ze sie uda.
                                          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 18:55
                                            Mamy rocznicę w wątku, 200-tny post, udało się dotrwać -
                                            tiny.pl/k8q8 :):):)
                                            • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 19:20
                                              A my tu coś "stukamy"??? no i ponowne gratulacje..... he he, ładnie w górę
                                              idziesz!!!!!!!
                                              to ja się mogę poświęcić i nastukamy na 300 ;)
                                            • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 28.06.08, 19:28
                                              Pamietam, pamietam jak mowilas o tej stluczonej szklance i to bylo
                                              na szczescie:)Udalo sie:)
                                              A nawet nie zwrocilam uwagi ze to juz 200 post a ja teraz ktory?
                                              203 chyba. Zyjemy:)
                                              • ewajanson-on-line Re: Potęga he he 28.06.08, 19:31
                                                :D chciałaś Tekla powiedzieć jeszcze nas życie nie dobiło?
                                                ps. buziaki...
                                              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 28.06.08, 19:33
                                                nie udalo mi sie otworzyc tej stronki co wyslalas na 200-na rocznice
                                                a szkoda.:( Bede probowala jeszcze moze sie uda.
                                                • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 21:32
                                                  Tekla może w takiej wersji otworzysz, ja teraz jeszcze sprawdzałam i
                                                  tą wersję z linkiem z tiny.pl też otwieram bez problemu ale proszę
                                                  specjalnie dla Ciebie jeszcze raz:

                                                  kni.prz.rzeszow.pl/~peu/congratulations.swf

                                                  I proszę Cię bardzo jeszcze to:
                                                  www.castlemountains.com/flash/seeds.swf
                                                  tekla-0 napisał(a):

                                                  > nie udalo mi sie otworzyc tej stronki co wyslalas na 200-na
                                                  rocznice
                                                  > a szkoda.:( Bede probowala jeszcze moze sie uda.
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 29.06.08, 01:20
                                                    dziekuje bardzo Fragolina:) ale to pierwsze mi sie nie otworzylo:(
                                                    ale za to to drugie TAK:) Fajne to jest. Specjalnie dla mnie.:)
                                                    Co za przyjemnosc. Czy to nie ta potega? Ale to mile.
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 29.06.08, 10:40
                                                    Ciao tekla

                                                    Ależ proszę Cię bardzo :) To za te maile i wogóle... :)

                                                    tekla-0 napisał(a):

                                                    > dziekuje bardzo Fragolina:) ale to pierwsze mi sie nie otworzylo:(
                                                    > ale za to to drugie TAK:) Fajne to jest. Specjalnie dla mnie.:)
                                                    > Co za przyjemnosc. Czy to nie ta potega? Ale to mile.
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 29.06.08, 19:36
                                                    Ciao Fragolina:) Jakie to mile, jak piszesz. Tyle mam teraz tej
                                                    dobrej energii od Ciebie. Pozdrawiam cieplutko i buziaki:)
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 29.06.08, 21:36
                                                    Hmm, ciekawe od kogo ja się tego nauczyłam? :-) 100% energii będę
                                                    miała jak we wrześniu usłyszę 1 nowinę :)

                                                    tekla-0 napisał(a):

                                                    > Ciao Fragolina:) Jakie to mile, jak piszesz. Tyle mam teraz tej
                                                    > dobrej energii od Ciebie. Pozdrawiam cieplutko i buziaki:)

                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 29.06.08, 22:11
                                                    A jak to od kogo?:) odemnie oczywiscie:), ale ja sie postaram
                                                    jeszcze do wrzesnia tej energii dodac. Spokojna w tym glowa:) Ja sie
                                                    juz o to postaram. Do wrzesnia jeszcze duzo czasu. Juz jedno sie
                                                    sprawdzilo i drugie tym bardziej.I nawet mi prosze nie myslec
                                                    inaczej. Bo nakrzycze:)
                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 29.06.08, 22:40
                                                    Tekla-jasne, że od Ciebie :)
                                                    E tam na odległość możesz krzyczeć:) Nie boję się:)
                                                    I tak jak wyjadę nie będę miała zbyt dużo czasu żeby o TYM myśleć.
                                                    Muszę cierpliwie poczekać i już. Teraz łatwo mi się to pisze,
                                                    zobaczymy co będzie dalej.

                                                    tekla-0 napisał(a):

                                                    > A jak to od kogo?:) odemnie oczywiscie:), ale ja sie postaram
                                                    > jeszcze do wrzesnia tej energii dodac. Spokojna w tym glowa:) Ja
                                                    sie juz o to postaram. Do wrzesnia jeszcze duzo czasu. Juz jedno sie
                                                    > sprawdzilo i drugie tym bardziej.I nawet mi prosze nie myslec
                                                    > inaczej. Bo nakrzycze:)

                            • agniecha75 Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 22:48
                              po pierwsze.
                              wierze w znaki. wpadam czasem na to forum, wpadlam ostatnio i prosze jaki watek
                              na gorze?? potega podswiadomosci... Czytalam potege wiele lat temu, nie udalo mi
                              sie zrobic jeszcze koncertu zyczen, ale kontroluje swoje mysli. Teraz mam zamiar
                              zrobic "koncert zyczen", za dlugo czekam. Dzieki za watek.

                              po drugie
                              fragolina, nie sluchaj rodziny tylko swojego wewnetrznego glosu, samej siebie
                              swoich uczuc. Jesli mdlo ci na mysl o tamtej pracy, to znaczy ze twoja psyche,
                              twoje cialo tego nie akceptuje. Nic na sile.
                              Widzisz rodziny, szczegolnie rodzice ZAWSZE beda twierdzili ze praca, na etat, a
                              jeszcze w biurze jest szczytem marzen. Bo oni zyli w innych czasach i moze za
                              ich mlodosci tak bylo. Teraz jest inaczej. inna sprawa - moze on i sie boja ze
                              "a nuz ci sie uda, odniesiesz sukces i ... pojawi sie zawisc i zazdrosc... Jesli
                              masz dobry pomysl, uwierz w swoja energiue, podswiadomosc i ruszaj smialo.

                              Ja tez zawsze chcialam robic cos na wlasna reke. Niestety w Polsce mi nie
                              wyszlo, wyjechalam do Anglii. Pracuje teraz dla dobrej firmy, znanej marki
                              (wymarzony etat, mama nie narzeka) ALE ja nadal mam to w glowie, przygotowuje
                              sie. Wiem ze jestem juz w tej firmie na takiej pozycji ze jak zaczna dzialac i
                              zacznie mi brakowac czasu bede mogla skracac stopniowo etat (jestem sama i nie
                              mam co liczyc ze ktos na poczatku zaplaci moje rachunki wiec na razie musze sie
                              ich trzymac) i sie rozwijac, spelaniac swoje marzenie.
                              Bo jak sie wierzy i wysyla sie w kosmos energie niezkalocona ZADNYMI
                              watpliwosciami, to kosmos nam odpowie ... pozytywnie.

                              Trzymam kciuki za Twoje powodzenie
                              • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 00:09
                                Witaj Agniecha75 -:)

                                Wpadaj częściej na forum, a jak wpadniesz do tego wątku to nas
                                spotkasz :) Wątek zaczął się od tematu o książce ale teraz to jest
                                już w nim sporo innych spraw. Ale to dobrze, bo wątek żyje.

                                Ja narazie przeczytałam "Mnicha, który sprzedał swoje ferrari".
                                Polecam. Zaczęłam nawet czytać drugi raz tym razem to żeby wynotować
                                sobie to co najważniejsze, wszystkie techniki do ćwiczenia itd.

                                Jeżeli chodzi natomiast o moją pracę. Hmm, to temat trudny raczej,
                                nieprzyjemny. Fakt że będzie się robić mdło jak będę miała iść do
                                tej firmy, ale chyba będę musiała przeżyć. Moje marzenia swoją
                                drogą, realność swoją drogą. Są niestety rachunki do płacenia, życie
                                tanie nie jest. A jak będę czekać zanim zacznie się i skończy kurs,
                                zanim otrzymam te środki z UE to nie będzie wcześniej niż kilka
                                miesięcy, a żyć trzeba i płacić. Ta praca będzie na siłę. Pomysł na
                                działalność mam dobry (są nawet 2), przynajmniej tak sądzę :), ale
                                to chyba będzie musiało być tak że działalność będzie szła drugim
                                torem, a więc oprócz stacjonarnej, nielubianej pracy :( Niezbyt to
                                akceptuję ale nie mogę żyć cały czas na czyimś utrzymaniu.

                                Będąc w Anglii pewnie uzbierasz trochę środków i będziesz miała
                                dobry start + postaraj się też o wsparcie ze środków unijnych.
                                Dzięki Aga że trzymasz za mnie kciuki, ja trzymam za Ciebie, żebyś z
                                tej deszczowej Anglii wróciła do Polski i żebyś otworzyła firmę
                                swoich marzeń!

                        • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 20:57
                          Fragoline nic sie martw. Ja mialam to samo. Prace mialam wspaniala
                          przez dluuuugi czas. Pozniej ktos inny przejal..i niestety zaczely
                          sie problemy.. I tez zrezygnowalam sama.
                          Glowka do gory. Napisze ci wiecej na mailu:)
                          Odpiszesz odpiszesz:))))
                          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 21:01
                            Malajka a doszlas do tego jak pewna osoba sobie partnera zdobyla??
                            I sa teraz w szesliwym zwiazku..To jest w tym Sekrecie..
                            Az nie moglam w to uwierzyc..Ale wlasnie. Dobra rada dla nas:))))
                            • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 21:13
                              NIE DOSZLAM!!! TO CZYTAM KURDE DALEJ!!:D:D:D ale zes mnie
                              zaciekawila aaaaa
                          • malajjjka Re: Potęga podświadomości 21.06.08, 21:12
                            bardzo prosze - malajjjka@gazeta.pl:))
                            • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 21:40
                              jakos z reguly sie loguje dlatego tam jest az 3x j, bo tak tylko
                              sie dalo zalogowac na gazecie:)
                              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 21:58
                                Malajka sloneczko:) Napisze ale nie wiem czy dam rade dzisiaj bo
                                zaraz wychodze:) i przyjde juz bedzie pozno..
                                Jutro postaram sie napisac a jak nie to juz na spokojnie w
                                poniedzialek:) Ale ja jak sie rozpisze to na strony:)))
                                Fragolina juz wie:) jak:)
                                Czytaj dalej jak nie to ci napisze..Cos dla nas..
                                Pozdrawiam cieplutko:) duzo sloneczka:)
                                • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 22:02
                                  Spokojnie nie ma pospiechu:)) czytam Sekret czytam wlasnie zrobilam
                                  przerwe zeby spisac wszystko czego bym chciala (w tym z takich
                                  bardziej przyziemnych rzeczy - Astona Martina hahaha - a co:D) ale
                                  juz sie nie moge doczekac az dojde do tego o czym mowisz:)))
                                  pozdrawiam cielutko chyba juz zaczyna na na to wszystko dzialac
                                  skoro humorki tak dopisuja:) milego dnia (bo zakladam ze u Ciebie
                                  jest dzien)
                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 22:10
                                    Dopiero 14-sta:) Bardzo ladnie cieplutko jest dzisiaj sloneczko
                                    swieci a ciagle padaly desczze.
                                    Wiesz troszke sie do mnie to szczescie usmiechac zaczyna..Choc nie
                                    jest mi latwo..ale jestem osoba zawsze taka pogodna.
                                    Napisze moze jeszcze dzisiaj o co chodzilo z tym ciuszkiem:)
                                    Jak juz jestem jeszcze przy computerze to napisze:)
      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.06.08, 22:31
        Malajko sloneczko:) to ja:) napisalam liscik do Ciebie:)sprawdz
        poczte. Fragolina tez sprawdz poczte:)
        A teraz uciekam juz.
        Milej lektury:) I kolorowych snow.
        • jamoty Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 21:41
          Ależ ten wątek się rozwinął! Przyjemnie się Was czyta - jesteście
          takie życzliwe i pogodne. Ściskam wszystkie słoneczka. A co u
          założycielki wątku Ann? Odezwij się. Ślę Wam pozytywne energie. M
          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 22.06.08, 21:45
            Dziekujemy za mile slowa:) Rowniez przesylamy pozytywna energie.
            I wlasnie co u zalozycielki tego watka - Odezwij sie.
            Dobre pytanie.
            • annna84 Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 22:21
              A jestem, jestem:)I też się cieszę, że ten wątek tak fajnie się rozwinął. Gdybym
              go nie założyła to wątpię czy znalazłabym motywację żeby znów zająć się "Potęgą
              podświadomości":)
              • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 22:27
                Witamy Witamy zalozycielke tego watka:) Cieszymy sie ze sie
                odezwalas:) Przeslylam dobra energie Tobie, zreszta my wszystkie.
                Pozdrawiam cieplutko Ciebie Anna84:)
                • annna84 Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 22:46
                  Dzięki i pozdrawiam również:)
          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 21:46
            :):):) Witaj słoneczko :) Ale my sobie tu słodzimy. Dzięki za
            energię, nigdy jej za wiele

            jamoty napisała:

            > Ależ ten wątek się rozwinął! Przyjemnie się Was czyta - jesteście
            > takie życzliwe i pogodne. Ściskam wszystkie słoneczka. A co u
            > założycielki wątku Ann? Odezwij się. Ślę Wam pozytywne energie. M
            • malajjjka Re: Potęga podświadomości 22.06.08, 22:39
              nie wiem czemu tak sie dzieje,ale jak mam chwilke zwatpienia i tu
              wchodze to odrazu nabieram wiary w sens tego, o czym tu
              rozmawiamy:) poza tym faktycznie jest tu milo jak chyba w zadnym
              innym watku:)slonecznie.. Sloneczka:)
              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 22.06.08, 22:47
                Nasze sloneczko przyszlo:) jak to milo.
                Jutro napisze dluuugi liscik:) Malajko - sloneczko Ty nasze.
                Milych snow.
                • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.08, 23:26
                  jeju jeju zaraz splone rumiencem:)) dobranoc dobranoc a dla Ciebie
                  Teklo milego dnia! :)
                  • misiajogi1 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 09:49
                    Dzięki wam Pozytywne Duszki stałam się kolejną wielbicielką tej książki, nie
                    mogę się doczekać kiedy w moje rączki trafi Sekret, pozdrawiam
                    • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 10:36
                      :) Witamy kolejną osobę w wątku.

                      Ja dzisiaj idę odebrać mój zamówiony "Sekret". I polecam "swojego"
                      Mnicha, który sprzedał swoje ferrari.

                      tiny.pl/klvf

                      tiny.pl/klv1

                      "Kiedy uskrzydla cię jakiś wielki cel, niezwykły plan, twoje myśli
                      przełamują wszelkie granice; twój umysł przekracza bariery,
                      świadomość rozszerza się na wszystkie strony i okazuje się, że
                      znajdujesz się w nowym, wspaniałym świecie". (Robin S.
                      Sharma "Mnich, który sprzedał swoje Ferrari").

                      misiajogi1 napisała:

                      > Dzięki wam Pozytywne Duszki stałam się kolejną wielbicielką tej
                      książki, nie mogę się doczekać kiedy w moje rączki trafi Sekret,
                      pozdrawiam

                      • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 19:56
                        Moje kochane serduszka:) Dzisiaj cos za dobrze nie moglam spac:)
                        Obudzilam sie byla moze 1-sza w nocy i tak myslalam o pozytywnym
                        mysleniu jak ja sobie marzylam jak ja sobie w myslach wyliczalam to
                        co chcialabym osiagnac miec..Az wkoncu usnelam z tego myslenia nawet
                        nie wiedzialam kiedy:) i na czym ja to skonczylam:)
                        Ale przeciez tam pisze w tej ksiazce ze mozemy marzyc o wszystkim co
                        chcemy i wierzyc w to a nie myslec a jak to sie stanie jak to
                        mozliwe?? Jest mozliwe pisze tam!! zeby to wlasnie zostawic .. nie
                        Twoja w tym glowa.. Wierze w to i naprawde wiara czyni CUDA.
                        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 20:31
                          Może Ty masz juz "chorobę" - pozytywne myślenie ? :-) Tak
                          intensywnie myślisz o tym wszystkim co powinno się spełnić że nie
                          daje ci to spać :)
                          Marzyć można zawsze, a co tam. Mi to tylko marzenie pozostaje-wiesz
                          o czym mówię...
                          Dobra zmykam już stąd na dzisiaj

                          tekla-0 napisała:

                          > Moje kochane serduszka:) Dzisiaj cos za dobrze nie moglam spac:)
                          > Obudzilam sie byla moze 1-sza w nocy i tak myslalam o pozytywnym
                          > mysleniu jak ja sobie marzylam jak ja sobie w myslach wyliczalam
                          to co chcialabym osiagnac miec..Az wkoncu usnelam z tego myslenia
                          nawet nie wiedzialam kiedy:) i na czym ja to skonczylam:)
                          > Ale przeciez tam pisze w tej ksiazce ze mozemy marzyc o wszystkim
                          co chcemy i wierzyc w to a nie myslec a jak to sie stanie jak to
                          > mozliwe?? Jest mozliwe pisze tam!! zeby to wlasnie zostawic .. nie
                          > Twoja w tym glowa.. Wierze w to i naprawde wiara czyni CUDA.

                          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.06.08, 21:22
                            Fragoline Spelni Ci sie i Twoje marzenie:) Moze troszke z
                            opoznieniem ale sie spelni. Moze i tak jak mowisz ze to
                            moja "choroba" ale dobra. Az sie zasmialam teraz. Ale tym mysleniem
                            pozytywnym i wmawianiem sobie - Dojdzie do skutku:)
                            Napisze jak sie cos spelni - Napewno.:)
                            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 21:38
                              Teklo-hm, ale wiesz o czym ja mówię?... Chyba wiesz. Byle do
                              września...I wszystko będzie jasne.

                              No dobrze że tak ładujesz te wszystkie pozytywne myśli, marzenia do
                              głowy. Życzę Ci ich spełnienia ! :-)

                              P.S. Fragolina to po włosku truskawka :)

                              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.06.08, 22:10
                                Wiem wiem Fragolina o czym myslisz..Oby do wrzesnia. I bedzie
                                wiadomo. Tak jak ja wmawiaj sobie inaczej..do wrzesnia jeszcze
                                daleko..a moze sie tyle wydarzyc sie sie nawet nie spodziejesz.
                                Jakie moga byc zmiany - Zmiany pozytywne dla Ciebie - Oczywiscie.
                                I zycze Ci tego z calego serduszka.
                                Musze za Ciebie tez troche myslec pozytywnie:)) popracowac za
                                Ciebie:) Zeby sie spelnilo po Twojej mysli:)
                                A nawet nie wiedzialam ze po wlosku fragolina to truskawka:)
                                To teraz bedzie u mnie Stawberry:)
                                A tekla to wiesz dlaczego? Moja znajoma miala jamniczka suczke i byla
                                Tekla. Taka slodziutka. A ja mialam tez pieska jamniczka takiego
                                slicznego ale mial na imie Rambo:) a to dlatego ze byl taki "duzy":)
                                • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 22:30
                                  :) Nie ma sprawy, pracuj za mnie :-) Byleby był efekt:) Jakby co
                                  takie jedno zaproszenie dostaniesz:)

                                  Dobrze że nie masz nicku Rambo, bo aż strach byłoby zagadać do
                                  Ciebie :) Tak się właśnie zastanawiałam skąd ta Tekla:) Ja uwielbiam
                                  południowe języki dlatego w nicku mam fragolina.

                                  ciao
                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.06.08, 22:43
                                    No wiesz teraz to sie tak zasmialam ze o malo co nie spadlam z
                                    fotela:)) a to z tego rambo:) Ja wiedzialam ze tak by bylo zeby nikt
                                    do mnie nie zagadal:) dlatego juz wolalam Tekle:)
                                    Popracuje poracuje za Ciebie tez i zobaczysz ze bede efekty - teraz
                                    mowie na powaznie.
                                    I bede czekala na zaproszenie alez oczywiscie:)A jak nie to bym
                                    przyszla w nocy i Ci pogrozila:)) ze nie dostalam zaproszenia:)
                                    Ale wiesz co musze ci powedziec moze teraz Ty sie zasmiejesz. Ale
                                    jak przeczytalam w nicku Fragolina to sobie mysle a moze napisala
                                    zamiast Frogolina to Fragolina? A frog - to zabka.:)
                                    Ale wszystko sie wyjasnilo:)
                                    A mam truskaweczki w domku to sobie jedna taka Fragolinke zjem
                                    teraz:) I zawsze jak bede jadla truskaweczke to bede miala
                                    Fragolinke na mysli:)
                                    • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 22:59
                                      :):):)
                                      Na Rambo to ty raczej nie wyglądasz :) Widzisz taka "pierdoła" a ile
                                      radości dostarcza. Tylko nie spadaj z fotela.
                                      Truskawki to ja też wcinam, codziennie. Ale nie przyszłoby mi do
                                      głowy że sama siebie zjadam :-) Z tą żabą też dobre, w muppetach
                                      była żaba o moim imieniu :)

                                      Ale sama sobie zadania wyznaczasz - pracować nade mną. Oj dziewczyno
                                      ale będziesz miała roboty. Ja ci dam po nocach straszyć, a zresztą
                                      jak u Ciebie noc to u nas już dzień :) Powodzenia w "robocie"
                                • jamoty Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 22:35
                                  Witam wszystkie słoneczka. Właśnie 0 22/30 skończyłam 40 latek.
                                  Łepek (lub łebek) siwieje, ale w nim wciąż wiosna. Czego i Wam
                                  życzę. Pozdawiam najmilsze na świecie forumowiczki. M.
                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.06.08, 22:46
                                    Witamy i nasze sloneczko ktore skonczylo 40- latek:) Piekne lata.
                                    Naprawde. Zycze Ci sloneczko Duzo Zdrowka radosci Szczescia czego
                                    sobie tylko wymarzysz zeby Ci sie spelnilo!!
                                    Od nas wszystkich zreszta:))
                                    Jeszcze raz Wszystkiego Naj Naj Najlepszego w Dniu Tak PIEKNYCH
                                    URODZIN!!
                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 22:52
                                    tiny.pl/k452 - Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!

                                    jamoty napisała:

                                    > Witam wszystkie słoneczka. Właśnie 0 22/30 skończyłam 40 latek.
                                    > Łepek (lub łebek) siwieje, ale w nim wciąż wiosna. Czego i Wam
                                    > życzę. Pozdawiam najmilsze na świecie forumowiczki. M.
                                    • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.06.08, 22:55
                                      Fragoline ale Ty jestes wspaniala:) Chociaz to nie dla mnie ta
                                      karteczka ale sobie obejrzalam:) Jest sliczna.
                                      Ale Ty jestes KOCHANA.
                                      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 23:01
                                        O matko ale mi słodzisz :) Dzięki, a kartka tajemniczej M.
                                        oczywiście się należy :-)
                                        GRAZIE Tekla

                                        tekla-0 napisał(a):

                                        > Fragoline ale Ty jestes wspaniala:) Chociaz to nie dla mnie ta
                                        > karteczka ale sobie obejrzalam:) Jest sliczna.
                                        > Ale Ty jestes KOCHANA.
                                        • jamoty Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 23:06
                                          Dziękuję ślcznie za życzenia i cudną kartkę. Śpijcie dobrze.
                                          Kolorowych snów.Pa,pa
                                          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 23:21
                                            :) Nie ma za co:)
                                            A świeczki zdmuchnęłaś i życzenie pomyślałaś?

                                            P.S. W gazetowym forum brakuje mi opcji: CYTUJ

                                            jamoty napisała:

                                            > Dziękuję ślcznie za życzenia i cudną kartkę. Śpijcie dobrze.
                                            > Kolorowych snów.Pa,pa
                                            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 23:29
                                              A pamiętacie jaka dzisiaj noc? :)

                                              tiny.pl/k41k


                                              tiny.pl/k412


                                              tiny.pl/k41v

                                              Tylko nie rzucajcie żadnych uroków miłosnych...Bo są niestety takie
                                              które tak czynią...
                                              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.06.08, 23:34
                                                A ja zapomnialam jaka to noc:) dobrze ze przypomnialas:) Ale ja nie
                                                mam gdzie puszczac wianki:) a szkoda. No trudno.
                                                Jakos wytrzymam:)
                                                • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 23.06.08, 23:45
                                                  Ja też nie mam gdzie puścić wianka, chyba że we wannie :) No ale
                                                  najpierw z czegoś trzeba byłoby go zrobić.
                                                  No i oczywiście jeszcze dzień ojca dzisiaj :)
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 24.06.08, 00:27
                                                    U nas juz byl dzien ojca 15-go czerwca.
                                                    No nic papa a ja zaraz obiadek dopiero bede jadla:) razem juz z
                                                    kolacyjka.


                                                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 24.06.08, 00:36
                                                    No tak w Italii też mają inaczej dzień matki i dzień ojca.

                                                    Jutro w skrzynce gazetowej i tej drugiej przejrzę jeszcze raz
                                                    wszystkie maile i poodpowiadam. A Ty połapałaś się w ilości
                                                    maili? :)

                                                    pa
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 24.06.08, 02:56
                                                    alez oczywiscie:)
                                        • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.06.08, 23:07
                                          Milych snow i oczywiscie kolorowych:) i pozytywnego myslenia!

                                          • Gość: malajka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 15:28
                                            chwile mnie nie bylo a tu tyle nowosci:)) wiecie ze jak tak
                                            podpytalam ludzi czy uwazaja ze jak o czyms intensywnie mysla, to to
                                            sie spelnia to kazdy odpowiedzial ze fakt to prawda?? :D
                                            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 26.06.08, 15:40
                                              :) Witaj po przerwie Malajka. To co piszesz to może prawda ale
                                              pewnie bardziej dotyczy takich codziennych spraw, takich realnych do
                                              spełnienia :)

                                              P.S. Może administratorzy forum gazety zrobią wreszcie opcję CYTUJ.
                                              Przydałoby się

                                              malajka napisał(a):

                                              > chwile mnie nie bylo a tu tyle nowosci:)) wiecie ze jak tak
                                              > podpytalam ludzi czy uwazaja ze jak o czyms intensywnie mysla, to
                                              to
                                              > sie spelnia to kazdy odpowiedzial ze fakt to prawda?? :D

                                              • ewajanson-on-line Re: Refleksja 26.06.08, 17:06
                                                Jak czytam ten wątek, nasuwa mi się pewna refleksja.
                                                Czy tu nie chodzi o strach, a raczej wyzwalanie się ze strachu?
                                                Bo czytamy tę książkę i przykłady, widzimy że komuś się udało i nabieramy
                                                nadziei oraz odwagi, że nam przecież też może się udać!!!
                                                A im więcej odwagi, tym dalej w życiu można zajść.
                                                Przypomina mi to pewien rodzaj szkolenia, ale tak pozytywnie...
                                                • tekla-0 Re: Refleksja 26.06.08, 19:47
                                                  Mysle ze tu nie chodzi o strach ani wyzwolenie sie od niego.
                                                  Poprostu zmienic swoje nastawienie do zycia. Ciezko jest, ale to
                                                  tylko to co moze chyba byc. Moze sie myle nie wiem.
                                                  I musimy tez uwierzyc w siebie ze nam sie tez uda. Musimy byc
                                                  odwazni zgadzam sie i mozna w zyciu zajsc daleko..Tylko odwagi.
                                                  Nic nie mamy do stracenia a ile mozemy zyskac? Prawda?
                                                  • ewajanson-on-line Re: Refleksja 26.06.08, 19:58
                                                    Tekla, analizując twoją odpowiedź, co nas powstrzymuje???? Czemu nie idziemy,
                                                    nie spodziewamy się, nie żądamy????
                                                    Dlaczego stoimy w miejscu?????????????
                                                    Co nas trzyma prawie za kostki, nie pozwalając???????????/
                                              • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 26.06.08, 19:42
                                                Fragolina moze to dotyczy spraw codziennych, ale to i tak cieszy:))
                                                A Ty juz po swojemu myslsz:) Mysl tak jak MY.:)
                                                Ze takie co sa do spelnienia moga byc do spelnienia. A przyjdzie
                                                dzien ze takie sie sprawdza co myslalas ze nie beda nigdy realne.
                                                A stanie sie inaczej. U mnie sie tyle wydarzylo w zyciu..co nie
                                                myslalam nawet ze sie to moze spelnic. A zminilam tylko nastawienie
                                                swoje i widze rezultaty. Przyciagalam do siebie same zle rzeczy, bo
                                                nic nie widzialam kolorowo tylko czarno..A teraz jest odwrotnie.
                                            • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 26.06.08, 19:35
                                              Witamy Malajka:) I powiem ze calkowicie se z Toba zgadzam.
                                              Intensywne myslenie o czyms czego tak pragniemy chcemy osiagnac a
                                              sie spelni. Nawet to co wcale nie myslimy o tym a cos sie wydarzy
                                              takiego malutkiego co nas moze uszczesliwic i z tego sie tez ciesze.
                                              Narazie sa to tylko takie drobne rzeczy, ale mnie i to cieszy.:))
                                              • ewajanson-on-line Re: Cieszę się z Tobą!!! 26.06.08, 19:43
                                                a czy, Tekla, malutkie nie jest czasem największe? Bo to nie wiadomo, prawda?
    • kasandra.eu Re: Potęga podświadomości 28.06.08, 22:00
      Każdy z nas przyiąga energę, korzystajmy z tego....
      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 29.06.08, 01:23
        Masz racje kasandra - przyciagajmy ale ta dobra energie. To nam
        potrzebne. A ile jest tej zlej? = Prawda?
        • kaska123 Re: Potęga podświadomości 30.06.08, 12:11
          Przeczytalam "Potege podswiadomosci", a wczoraj zaczelam
          czytac "Sekret". Od paru dni staram sie stosowac do zalecen Potei",
          a od wczoraj do "Sekretu".
          Chcialam sprobowac od malych rzeczy,czyli od wlasnie miejsca na
          parkingu i niestety,miejsce ktore wizualizowalam, bylo zajete, co
          prawda bylo dalej wolne miejsce, ale .. moze oczekuje efektow juz od
          razu...
          Poza tym nawet nie zdawalam sobie sprawy, ale ja praktycznie od
          zawsze stosowalam wizualizacje, wyobrazalam sobie wszystko bardzo
          realistcznie i jakos nic z tego nie wychodzilo. Choc to byly tylko
          wyobrazenia, zlych rzeczy tez sie spodziewalam i szczezre mowiac
          optymistka nie byla, ale sama juz nie wiem...
          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 30.06.08, 18:51
            Widzisz ja mysle ze to za wczesnie jest cos osiagnac. Chialas
            sprobowac od malych rzeczy..ale mysle ze tak od razu ze oczekujemy
            efektow to raczej nie. Moze akurat nastepnym razem jak to sobie
            wizualizujesz i bedzie TAK. Ale nie myslec od razu ze to nie
            dziala.NIE. To pomylka, nie poddawac sie. I trzeba byc ta
            optymistka, kazdemu to powtarzam. Bo sama nia jestem. I w zyciu moze
            nie osiagam wszystkiego, ale na tyle ze jakos nie moge powiedziec ze
            jest zle.nie jest kolorowo, ale i nie czarno...
            • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 30.06.08, 19:02
              Tekla, a może tu trzeba od dużej rzeczy zacząć, a te małe to wiesz, po drodze
              sie pozałatwia?
          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 01.07.08, 18:12
            Kaska123-chyba jednak za szybko oczekujesz efektów. Cierpliwości :-)
            To wymaga ćwiczeń, wpojenia sobie pewnych technik. To nie będzie tak
            że przeczytałaś książkę, pojedziesz np. do supermarketu, patrzysz
            pełen parking, zamykasz oczy, wyobrażasz sobie że widzisz 1 wolne
            miejsce, otwierasz oczy i faktycznie jest wolne miejsce. O nie. Tak
            to ja np. wyobraziłabym sobie piękny dom z ogrodem, zamykam oczy,
            potem otwieram i proszę jest dom.
            Nie chcę powtarzać moich wątków, poczytaj niżej odnośnie mojej
            sytuacji z pracą, tak bardzo tego pragnęłam że w ostatniej chwili
            wszystko ułożyło się po mojej myśli :)

            Ja książek "Potęga..." i "Sekret" nie kupiłam jeszcze, teraz
            wyjeżdżam, więc dopiero po powrocie je kupię. Mam za to książkę
            w "podobnym stylu" - "Mnich, który sprzedał swoje ferrari". Polecam.
            Nie miałam ostatnio zbyt wiele wolnego czasu na stosowanie
            wszystkich opisanych tam technik, ćwiczeń, ale wypróbowałam takie
            jedno ćwiczenie z różą, którego celem jest to żebyś potrafiła skupić
            się na 1 konkretnej rzeczy pomimo tego że wokół dzieje się tyle
            innych różnych zjawisk. Powiem Ci że działa, na początku było
            trudno, i śmiać mi się chciało z tego :-)

            kaska123 napisała:

            > Przeczytalam "Potege podswiadomosci", a wczoraj zaczelam
            > czytac "Sekret". Od paru dni staram sie stosowac do zalecen
            Potei",
            > a od wczoraj do "Sekretu".
            > Chcialam sprobowac od malych rzeczy,czyli od wlasnie miejsca na
            > parkingu i niestety,miejsce ktore wizualizowalam, bylo zajete, co
            > prawda bylo dalej wolne miejsce, ale .. moze oczekuje efektow juz
            od
            > razu...
            > Poza tym nawet nie zdawalam sobie sprawy, ale ja praktycznie od
            > zawsze stosowalam wizualizacje, wyobrazalam sobie wszystko bardzo
            > realistcznie i jakos nic z tego nie wychodzilo. Choc to byly tylko
            > wyobrazenia, zlych rzeczy tez sie spodziewalam i szczezre mowiac
            > optymistka nie byla, ale sama juz nie wiem...

            • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 01.07.08, 20:38
              Witaj Fragolinko:) Cieszy mnie to ze to Ty tak wlasnie
              piszesz:).Cierpliwosci od razu efektow nie bedzie.To prawda I
              widzisz tak pragnelas zeby sie ulozylo z praca i w ostatniej chwili
              wszystko sie ulozylo. I ja sie ciesze tez z Toba.
              Ja mam tez moje pragnienie Wiesz jakie:)) i tez sie ono spelni bo
              bardzo tego pragne Prawda?
              • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 01.07.08, 21:00
                Jest jeszcze trochę marzeń na liście, ale po kolei :)
                Jasne że wiem o czym marzysz, w sumie to chyba aż o 2 sprawach,
                jedna trochę ważniejsza bezpośrednio dla Ciebie :) Twoje pragnienie
                zrealizuje się niedługo, a potem tańce i wogóle :):):) Jak wrócę to
                będę miała na mailu info że już... :)

                tekla-0 napisała:

                > Witaj Fragolinko:) Cieszy mnie to ze to Ty tak wlasnie
                > piszesz:).Cierpliwosci od razu efektow nie bedzie.To prawda I
                > widzisz tak pragnelas zeby sie ulozylo z praca i w ostatniej
                chwili
                > wszystko sie ulozylo. I ja sie ciesze tez z Toba.
                > Ja mam tez moje pragnienie Wiesz jakie:)) i tez sie ono spelni bo
                > bardzo tego pragne Prawda?
                • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 01.07.08, 21:19
                  Oby to sie spelnilo jak mowisz:) moze w dobrym czasie to
                  wypowiedzialas:)No wlasnie o dwoch sprawach masz racje:) I zeby tak
                  sie stalo ze jak przyjedziesz to juz bedziesz miala e-mail odemnie.
                  Ale jak Ty to mowisz to tak musi sie STAC.:)
                  • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 01.07.08, 22:30
                    Tekla poczułam się prawie jak jakaś wyrocznia :-)

                    A może będzie podwójne wydarzenie? Wiesz o czym mówię? :-) Byle
                    bez "elementów" toksycznych :):):)

                    tekla-0 napisał(a):

                    > Oby to sie spelnilo jak mowisz:) moze w dobrym czasie to
                    > wypowiedzialas:)No wlasnie o dwoch sprawach masz racje:) I zeby
                    tak
                    > sie stalo ze jak przyjedziesz to juz bedziesz miala e-mail odemnie.
                    > Ale jak Ty to mowisz to tak musi sie STAC.:)
                    • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 01.07.08, 23:03
                      Fragolina Obys ta wyrocznia byla:) Jestes ta wyrocznia.
                      I tylko jak mowisz bez tych "elementow" toksycznych:)
                      Wiemy o co chodzi. Dam Ci znac za 10 dni to jeszcze bedziesz raczej
                      w Polsce. Nie wszystko ale bede juz mniej wiecej wiedziala jak
                      sprawa stoi.:))
                      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 01.07.08, 23:29
                        :):):) W Polsce jestem do 11 lipca, więc czekam na wieści:) Ciekawe
                        która z nas będzie miała rację, ja nadal upieram się przy swoim.

                        tekla-0 napisał(a):

                        > Fragolina Obys ta wyrocznia byla:) Jestes ta wyrocznia.
                        > I tylko jak mowisz bez tych "elementow" toksycznych:)
                        > Wiemy o co chodzi. Dam Ci znac za 10 dni to jeszcze bedziesz
                        raczej
                        > w Polsce. Nie wszystko ale bede juz mniej wiecej wiedziala jak
                        > sprawa stoi.:))
                        • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 02.07.08, 03:27
                          No zobaczymy fragolinko:) Dam Ci znac Napewno. TY pierwsza bedziec
                          wiedziala:) Nie wiem tylko czy do 11 lipca bede juz cos wiedziala.
                          Ale trudno przeczytasz moj e-mail pozniej, ale wiedziala bedziesz
                          pierwsza:)
    • Gość: egosiek Re: Potęga podświadomości IP: *.pai.net.pl 02.07.08, 22:04
      a czy ktoś czytał "Możesz uzdrowić swoje życie" L. Hay - ja jakiś
      czas temu stosowałam się do zawartych tam rad, ale wtedy byłam w
      strasznym dołku, więc to chyba nie był najlepszy moment bo nie da
      się na siłę coś sobie wmówić...teraz jest już wszystko oki i chcę
      powrócić do tej książki, ale chciałam, żeby ktoś porównał ją
      do "Sekretu" i "Mnicha....", których nie czytałam, ale w nich
      wszystkich chyba chodzi o to samo...
      • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 02.07.08, 22:34
        Ja nie czytalam ale napewno ciekawa ksiazka. I mniej wiecej to samo
        co Sekret i Mnich..rady sa dobre tylko trzeba sie do nich
        dostosowac.Ale tak pomalutku uwierzyc. Ja od razu jak mi przychodza
        mysli zle.. od razu sie poprawiam..Nie dopuszczam zlych mysli do
        siebie wogole. Nie chce ich przyciagac do siebie..Odpycham je:)
        I jakos sie udaje.
        • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 02.07.08, 23:34
          Tekla to odepchnij jeszcze moje pesymistyczne, czarne myśli odnośnie
          wiesz czego...Nie umię patrzeć na tą sprawę pozytywnie żebym nie
          wiem jak sobie wmawiała że to skończy się po mojej myśli :(
          No nie umię:(:(:( Chyba jednak zły dzień dzisiaj był

          tekla-0 napisała:

          ...Ale tak pomalutku uwierzyc. Ja od razu jak mi przychodza
          > mysli zle.. od razu sie poprawiam..Nie dopuszczam zlych mysli do
          > siebie wogole. Nie chce ich przyciagac do siebie..Odpycham je:)
          > I jakos sie udaje.

          • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 03.07.08, 02:40
            Fragolina odpycham Twoje pesymistyczne czarne mysli..wiem czego..ja
            naprawde odpycham teraz zrobilam to po swojemu Ty tego nie widzisz
            ani nie slyszysz..
            Wmawiaj sobie ze skonczy sie dobrze ..wiem ze jest ciezko bardzo
            ciezko.:( Umiesz wmawiaj sobie.. badz silna. Nie poddawaj sie.
            • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 04.07.08, 11:16
              Działaj, działaj Tekla :) Bo kogo Ty będziesz "naprowadzać" na
              właściwą drogę jak ja na tak długo wyjadę:)

              Dzięki za Twoje pomysły, będziemy próbować.

              tekla-0 napisała:

              > Fragolina odpycham Twoje pesymistyczne czarne mysli..wiem
              czego..ja
              > naprawde odpycham teraz zrobilam to po swojemu Ty tego nie widzisz
              > ani nie slyszysz..
              > Wmawiaj sobie ze skonczy sie dobrze ..wiem ze jest ciezko bardzo
              > ciezko.:( Umiesz wmawiaj sobie.. badz silna. Nie poddawaj sie.

              • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 04.07.08, 17:14
                dzialam dzialam Fragolina:) ale mnie tez nie bedzie ale nie na tak
                dlugo jak Ciebie:)
                Bedziemy probowac i tez dzieki za Twoje pomysly:)
    • Gość: annna84 Gdzie się podziewacie dziewczyny;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 18:56
      Wątek nam chyba umiera. Szkoda:(
      • tekla-0 Re: Gdzie się podziewacie dziewczyny;) 14.07.08, 19:23
        Aniu watek nam nie umiera, Nie moze umrzec:) Pamietamy o nim,
        chociaz by ja:) tez zagladam do niego. Fragolina wyjechala nie ma
        jej to dlatego tak smutno i cicho.
        Ale ciesze sie ze chociaz Ty sie odezwalas - zalozycielka tego
        watku:) Nadrobimy nasze zaleglosci.
        Moze nie tak czesto ale bedziemy tu zagladac:)
        Pozdrawiam cieplutko Ciebie Aniu.
        • annna84 Re: Gdzie się podziewacie dziewczyny;) 14.07.08, 20:05
          Witaj Tekla, ten wątek podtrzymuje mnie na duchu więc mam nadzieję, że nie
          "umrze". A jak u Ciebie z rezultatami pozytywnego myślenia? U mnie jak na razie
          kiepsko i jeśli w najbliższym czasie nic się nie wydarzy w najważniejszej dla
          mnie sprawie nic się nie wydarzy, to chyba zwariuję, bo już mam dość tej
          niepewności.
          • Gość: tekla-0 potega podswiadomosci IP: *.ed.shawcable.net 14.07.08, 20:36
            Watek Aniu nie "umrze", nie damy mu "umrzec". Ja ma to samo co Ty,
            tez czekam i czekam i narazie nic. Ale ja sie nie poddaje, ciagle
            mysle pozytywnie i wierze ze to sie spelni. Bo trzeba wierzyc. Nie
            mozna mieszac myslenia pozytywnego z negatywnymi.TYLKO POZYTYWNIE.
            Nadejdzie ten dzien - zobaczysz. Tylko czasu trzeba..
            Nawet wiesz kupilam sobie do tej ksiazki "secret" taka druga jakby
            taki notes i tam piszesz swoje pragnienia co bys chciala w zyciu
            osiagnac miec..I na jednej kartce pisze to za co dziekuje ..a na
            drugiej swoje pragnienia..I za to wszystko tam pisze musiasz
            podziekowac i byc wdzieczna za to co masz w tej chwili..Troszke
            ciezko wytlumaczyc ale mniej wiecej wiesz o co mi chodzi..
            Tak Ty mozesz na kartce pisac To dziala NAPRAWDE. Tylko jak
            skonczysz liste napisz slowo Dziekuje.
            Wiesz tam jest zmianka ze na przyklad..Masz samochod i myslisz sobie
            a taki ten samochod lepszy bym chciala..Nie mozna tak..Musisz byc
            wdzieczna za to ze taki masz. A przez to ze jestes wdzieczna
            uszanujesz to osiagniesz wiecej...Jezeli nie uszanujesz tego -
            mozesz nawet stracic to co posiadasz..
            Badz dobrej mysli i mysl POZYTYWNIE az do bolu jak ktos tutaj raz
            wspomnial..A wszystko sie ulozy - tylko czasu. Nie poddawaj sie.
            • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 22:39
              "Nie mozna mieszac myslenia pozytywnego z negatywnymi.TYLKO POZYTYWNIE."

              No właśnie, tylko czy moje myślenie jest negatywne? Jestem zdołowana, ale
              wierzę, że ta sprawa się wyjaśni, bo po prostu nie ma innej możliwości. I chyba
              nie wszystko jest jeszcze dla mnie jasne w tym temacie. Co naprawdę znaczy
              myśleć pozytywnie?
              1. Jakiś miesiąc temu miałyśmy ze znajomą do załatwienia stresującą sprawę.
              Dzień wcześniej okazało się, że na 100% będę musiała załatwić to sama, bo
              znajomej wypadło coś ważnego. Z jednej strony wiedziałam, że jadę sama, a z
              drugiej strony nie byłam w stanie wyobrazić sobie jak to będzie, i że chyba umrę
              ze stresu;)I rano dostaje smsa od znajomej, że jednak jedzie ze mną:)
              2. Druga sprawa to moje studia. Przez cały ostatni semestr stresowałam się
              nadchodzącą sesją, bo egzaminy miały być trudne i czułam, że im nie podołam. A z
              drugiej strony wiedziałam, że muszę mieć stypendium naukowe. No i się jakoś
              udało;) Była też sytuacja, że jechałam na egzamin i myślałam o tym, że to
              niemożliwe, że za chwilę będę zdawać, bo ja muszę to zdać na 5, a nie umiem nic.
              I co? Oczywiście egzamin odwołany.
              3. Przychodzi mi też na myśl Fragolina. O ile pamiętam to miała w lipcu zaczynać
              pracę, a tak naprawdę bardzo tego nie chciała. No i niespodziewanie dostała
              jakąś ciekawą propozycję.

              Już sama nie wiem jak mam o tym myśleć. Jak chodziłam na rozmowy w sprawie pracy
              to myślałam pozytywnie, wierzyłam, że dostanę pracę, ale wiedziałam, że jeśli
              się nie uda to nic się nie stanie. No i pracy nie dostałam...

              W tej mojej najważniejszej sprawie wierzę, że się uda, i nie jestem w stanie
              wyobrazić sobie, że minie kilka tygodni, miesięcy i nic się nie wydarzy.
              • Gość: tekla-0 Re: potega podswiadomosci IP: *.ed.shawcable.net 14.07.08, 23:27
                Widzisz jezeli chodzi o Fragoline to tak miala dwie propozycje, ale
                na tej pierwszej jej tak bardzo nie zalzezalo bo planowala wyjazd na
                dluzej i wyjechala..I wtym czasie dostala oferte pracy z drugiej
                firmy co jej zalezalo i akurat sobie wyobraz zaczyna w
                pazdzierniku..tak jak chciala:) czy to zbieg okolicznosci? Mysle
                dlatego ze tego bardzo pragnela. Moze to i zbieg okolicznosci - Nie
                wiem, ale to co ja mysle to jest ta Potega podswiadomosci. Musisz
                cos bardzo pragnac i o tym myslec na tym sie skupiac.. - ze to
                otrzymujesz to przychodzi do Ciebie, ale nie mozna myslec ze a jak
                nie dostane to sie nic nie stanie.. Nie to jest tak - pozniej albo -
                albo. I w Twoim przypadku nie zalezalo Ci az tak mocno zeby ta prace
                dostac. I stalo sie tak ze jej nie dostalas.
                Nie wiem juz sama to sa moje tylko przypuszczenia ze tak dlatego sie
                stalo w twoim przypadku.
                Ja jezeli cos pragne o czyms marze mysle - to jestem na tym bardzo
                skupiona i naprawde tego pragne zeby tak sie stalo po mojej
                mysli..Ale nie pragne tak juz od razu zeby sie stalo- to samo
                przyjdzie - przyjdzie ten dzien co nawet nie bedziesz wiedziala jak
                to sie stalo..a zapowiadalo sie inaczej...Ja juz sie przekonalam
                sama na sobie.Cos sie u mnie wydarzylo ze nie widzialam wyjscia..a
                tak chialam zeby to sie spelnilo - Nic w tym kierunku nie robilam -
                samo przyszlo. Zajelo czasu - ale przyszlo. Tak sie ulozylo - ze
                sama pozniej myslalam - Jak to sie wszystko stalo? Az nie do
                uwierzenia..
                Zobaczymy - Mam jedno pragnienie, mysle o tym caly czas - (narazie
                czekam i wierze ze sie doczekam:) tak jak TY:) Duzo czasu juz
                uplynelo i narazie cisza..Ale mysle ze tak bedzie jak marze:)
                Zawsze dziekuje - i mowie do siebie..Widocznie na dzien dzisiejszy
                tak musi byc..A ktoregos dnia stanie sie po mojej mysli. Ja sie nie
                poddaje!. Zobaczymy ile jeszcze bede czekala:) Dam znac - napewno:)
                • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.08, 09:46
                  Na tej mojej sprawie jestem bardzo skupiona i nie widzę przyszłości bez
                  spełnienia tego. W tym przypadku chyba nawet nie umiałabym pomyśleć, że nic się
                  nie stanie jeśli to się nie uda.
                  Od kilku dni czuję się dziwnie podenerwowana, tak jakby ta sprawa miała się lada
                  chwila wyjaśnić. Nie wiem, może źle to interpretuje.
                  W każdym razie mam nadzieję, że już niedługo doczekamy się spełnienia tych marzeń:)
                  • tekla-0 Re: potega podswiadomosci 15.07.08, 18:09
                    Bardzo dobrze ze jestes skupiona nad swoja sprawa i tak myslisz.
                    Pros o to kiedy tylko mozesz..i tak jak bys to juz otrzymala i
                    zawsze powiedz na koncu Dziekuje - to jest tez to magiczne slowo -
                    Dziekuje. A zobaczysz ze sie spelni to o co prosisz.
                    Moze dlatego czujesz sie dziwnie podenerwowana? ze ta sprawa lada
                    dzien sie wyjasni?. Zycze Tobie zeby sie to spelnilo tak jak Ty to
                    sobie wymarzylas z calego serca. I jak najszybciej:)
                    I doczekamy sie spelnienia marzen:)Wczesniej czy pozniej ale sie
                    doczekamy:)
                    • orsan-ka Re: potega podswiadomosci 17.07.08, 04:26
                      Bardzo chcemy by wszystko ułożyło się po naszej myśli. nZapominamy
                      niestety o tym, że to wszystko od nas zależy
                      • Gość: tekla-0 Re: potega podswiadomosci IP: *.ed.shawcable.net 17.07.08, 20:22
                        Zgadzam sie z Toba. Niestety taka prawda ze to od nas zalezy jak sie
                        to wszystko ulozy.
                        Kazdy napewno ma swoje metody ja tez. A czy sie ulozy jak chcemy?-
                        Zobaczymy czas pokaze. Ja osobiscie wierze ze mi sie uda.
                    • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 19:39
                      Tekla, czy Ty korzystałaś może z jakichś wróżb w sprawie tego Twojego
                      największego marzenia? Bo mnie kusi żeby zapytać jakąś wróżkę o radę, ale nie
                      wiem czy to dobry pomysł. Boję się, że powie mi coś czego nie chcę i to mnie
                      całkiem załamie;/ Jak na razie sama sobie powróżyłam, jestem wielką amatorką w
                      tym temacie, ale wśród trzech najważniejszych kart znalazła się 9 kier. To chyba
                      dobry znak? Poza tym w kilku horoskopach przeczytałam, że od przyszłego tygodnia
                      los będzie mi sprzyjał i czeka mnie spełnienie marzeń. No może to głupie, ale
                      szukam wszędzie znaków, że wydarzy się to czego pragnę;)
                      • tekla-0 Re: potega podswiadomosci 17.07.08, 19:52
                        Akurat teraz usiadlam na chwilke. Aniu ja korzystalam z porad wrozek,
                        Ale od jakiegos czasu juz nie chce. Skonczylam. I powiem Ci prawde
                        ze jestem teraz taka spokojna. A powiem Ci ze roznie mi mowily..a po
                        nich robilam sie bardzo nerwowa jakas niespokojna. I jak kupilam
                        sobie ksiazke The Secret Tak od razu cos we mnie wstapilo ze
                        skonczylam z wrozeniem. Moja rada Nie pytaj sie wrozki. Jezeli sama
                        sobie umiesz postawic karty to nie szukaj wrozki. To jest tylko moja
                        rada.
                        Wiesz kupilam sobie nawet wczoraj film The Secret. Nie ogladalam
                        jeszcze. Musze miec spokoj zebym mogla sie skpuic na tym filmie tez
                        jak bede ogladala.
                        Zobaczysz wszystko sie ulozy, ja w to wierze.. Choc duzo juz czasu u
                        mnie uplunelo i nic sie nie wydarzylo nowego..ale nie szkodzi..a ja
                        bede czekala.
                        • tekla-0 Re: potega podswiadomosci 17.07.08, 19:59
                          Acha a jeszcze musze Ci powiedziec ze wykapalam sie w zielu
                          ostrorzenia..Ty wiesz jaka ta woda byla metna a na wierzchu plywaly
                          takie malutenkie czarne kropeczki a byly jednakowej wielkosci.. (
                          nie wiem jak to wytlumaczyc) ile ich bylo az sama nie moglam
                          uwierzyc to co widzialam. I po tym czuje sie taka silna mam tyle
                          energii a bol glowy juz calkiem minal..
                        • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 20:38
                          No właśnie boję się, że będę tego żałować. Choć z drugiej strony chciałabym się
                          dowiedzieć czy powinnam coś zrobić, czy czekać biernie aż ta osoba sama
                          zdecyduje się wszystko wyjaśnić. Ale na razie raczej nie będę szukać rady u
                          wróżki. Jeśli ma być tak, że sama powinnam zrobić jakiś krok, to chyba
                          podświadomość mnie do tego jakoś skłoni:)
                          • Gość: tekla-0 Re: potega podswiadomosci IP: *.ed.shawcable.net 17.07.08, 21:02
                            Wiesz ja tez tak bylam jak Ty. A zapytama sie co i jak bedzie..
                            I chyba przez to sobie popsulam niz naprawilam cokolwiek. Jesli ma
                            byc Nasze to Bedzie i bez kart i bez wrozki:)
                            My najlepiej wiemy jaka jest nasza sytuacja i czego mozemy a czego
                            nie powinnysmy zrobic. To od nas samych zalezy. Nie wiem to tylko
                            jest moja opinia.
                            • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 21:22
                              Masz rację. Gdybym jeszcze miała pewność, że wróżka odpowie dokładnie na zadane
                              pytanie, bez żadnych dodatków. Miałam tak w przypadku "mojego byłego". Zapytałam
                              wróżki czy się pogodzimy. Odpowiedź na to pytanie była nawet optymistyczna (choć
                              ostatecznie się nie sprawdziła), ale usłyszałam też, że nawet jeśli będziemy
                              razem to nasz związek i tak się rozpadnie bo nie jesteśmy sobie przeznaczeni.
                              Teraz ten facet to przeszłość, ale wtedy baaardzo się zdołowałam. I teraz się
                              boję o cokolwiek pytać, bo nie chcę dostać odpowiedzi na pytanie, którego nie
                              zadałam.
                              • Gość: tekla-0 Re: potega podswiadomosci IP: *.ed.shawcable.net 17.07.08, 22:13
                                Wiesz u mnie mialo byc tak pieknie, i wszystko odwrocilo sie o 360
                                stopni..I chce te wszystkie teraz rzerzy jakie sie dowiedzialam od
                                wrozek - odwrocic w druga strone.
                                Mysle teraz pozytywnie i wierze ze mi sie to uda.Bo po tym wszystkim
                                nic tylko mylalam negatywnie..I jeszcze przyciagalam do siebie same
                                zle rzeczy nic dobrego. A teraz staram sie w to nie wierzyc..Ze dam
                                sobie rade sama i ja musze sie o to postarac.
                                A co wlasnie bedzie jak dowiesz sie nie to co chcialas uslyszec?
                                I Twoje mysli beda Ciebie dolowac..Tak jak mnie dolowaly strasznie.
                                I dlatego tez wole nie wiedziec i nie pytac sie o cokolwiek.
                                Co ma byc to bedzie. A ja wierze i TAK ze to mi sie uda, pomimo tego
                                ze tak sie u mnie porobilo...
                                • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.08, 21:15
                                  "Co ma byc to bedzie. A ja wierze i TAK ze to mi sie uda, pomimo tego
                                  > ze tak sie u mnie porobilo..."

                                  Ja też wierzę, że mi się uda tym bardziej, że to co się u mnie stało jest tak
                                  absurdalne, nieprawdopodobne, że nie wierzę, że los chciał żeby tak było. Mój
                                  pesymizm, brak wiary, że tym razem się uda musiał mieć duży wpływ na to co się
                                  stało.
                                  • tekla-0 Re: potega podswiadomosci 18.07.08, 23:24
                                    Ja tez wierze ze sie uda tylko czasu trzeba naprawde..I tez te moje
                                    mysli caly czas byly negatywne nic pozytywnego..jak pomyslalam sobie
                                    ze bedzie OK to zaraz juz mysli negatywne..i brak wiary u mnie bylo
                                    to samo. Taka zlosc nieraz nawet. Choc jestem optymistka a widzisz
                                    myslalam calkiem inaczej.
                                    I postanowilam sobie ze nie bede dzwonila do wrozek nie bede sie
                                    pytala bo teraz to ja musze to wszystko naprawic to odemnie zalezy i
                                    teraz moje mysli wogole nastawienie jest takie pozytywne, takie
                                    cieple. WYGRAMY ZOBACZYSZ:)
                                    Choc nic jeszcze sie nie posunelo u mnie do przodu, ale sie posunie:)
                                    Bo w to wierze - nie moze byc inaczej. A Wiara czyni cuda.
                                  • Gość: tekla-0 Re: potega podswiadomosci IP: *.ed.shawcable.net 19.07.08, 04:48
                                    Zapomnialam dodac ze u mnie sie tez tak stalo jak u Ciebie absudalne
                                    i nieprawdopodobne i tez nie wierze ze tak moze sie zakonczyc NIE
                                    WIERZE. A wlasnie to myslenie negatywne zla energia to wszystko
                                    wplynelo na mnie. A teraz musze to odparacowac:)
                                    Uda nam sie w trojke to znaczy Tobie Fragolinie i Mnie:))
                                    Tylko musimy wierzyc bo to od nas zalezy ze sie uda.
                                    Nie ma innej opcji:)
                                    • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.08, 18:16
                                      Wierzę, że się uda, ale dopóki ta sprawa jest niewyjaśniona nie umiem skupić się
                                      na niczym innym. Zastanawiam się co jeszcze mogę zrobić żeby coś zmienić i czy
                                      można jakoś odwrócić to co sprawiło, że wszystko tak się potoczyło. Nie chcę
                                      stosować żadnej magii, która wpłynęła by jakoś na niego czy też na mnie, ale
                                      zastanawiam się czy można jakoś poprawić energię czy coś między nami, żeby
                                      ułatwić nam porozumienie.
                                      • tekla-0 Re: potega podswiadomosci 19.07.08, 19:06
                                        Nie zadnej magii i dobrze ze nie chcesz jej stosowac. Ja jestem w
                                        takiej samej sytuacji co Ty. Tez bym chciala to wszystko odwrocic
                                        jak najszybciej. Powiem Ci co ja nad tym myslalam i wymyslilam i co
                                        ja robie:) Dostalam rozne upominki prezenty jak moge tak
                                        powiedziec, od Mojej Ukochanej Osoby:), ale ja to wszystko
                                        pochowalam, nie nosilam tak jakos wyszlo.. Teraz pare dni temu tak
                                        sie zastanawialam nad tym a moze to wszystko teraz postawic i nosic?
                                        Dlatego zeby moze w ten sposob przyciagnac poprawic energie miedzy
                                        nami, I zawsze teraz jak siedze przed computerem nawet teraz spojrze
                                        sobie pomysle i mam ten "kontakt" ze na to patrze i wiem ze to od
                                        niego - On mi to podarowal. I zawsze milo to wspominam.
                                        To jest tylko to co ja wymyslilam:)
                                        • annna84 Re: potega podswiadomosci 19.07.08, 19:23
                                          Dobry pomysł:)Ja niestety żadnych upominków nie mam. Mam za to jakieś jego
                                          akcesoria komputerowe, które mi pożyczył. Zresztą i on ma moje. I to też jest
                                          plus, bo ja swoje rzeczy zamierzam odzyskać i wtedy będzie musiał spojrzeć mi w
                                          oczy. Ciekawe co w nich zobaczę. Bo gdy ostatnio się widzieliśmy nic nie
                                          zapowiadało tego co się stało. Jednego dnia planował co zrobimy...następnego już
                                          się nie odezwał...eh
                                          • Gość: tekla-0 Re: potega podswiadomosci IP: *.ed.shawcable.net 19.07.08, 19:46
                                            To dobrze ze masz jakies chociaz akcesoria komputerowe. Zawsze poloz
                                            tak zebys je widziala i mysl o nim ale pozytywnie cieplo..
                                            Wiesz teraz pomyslalam sobie a moze jakas dziewczyna rzucila urok na
                                            niego?? Tyle sie tutaj naczytalam o tych urokach ze az strach mnie
                                            przeraza...To samo u mnie..Ale nie szkodzi musimy byc silne wogole
                                            tak nie myslec. Tylko musimy byc silne myslec pozytywnie a jak cos
                                            przyjdzie na mysl cos nie dobrego...Od razu powiedziec do
                                            siebie ..Wynocha Precz zle mysli ode mnie:)) ja tak robie. Bo nieraz
                                            wiesz cos jest takiego ze a ja wiem czy tak sie ulozy..ale to nie
                                            musi byc juz w tej samej sprawie o cos innego moze chodzic.. A ja od
                                            razu do siebie..Wont wynocha precz odemnie zle mysli:))))
                                            Jeszcze nie ogladalam filmu Secret, ale juz musze moze w
                                            poniedzialek. I jak sie cos dowiem z tego filmu nowego, zaraz dam
                                            Tobie znac. Chociaz mowia ze ksiazka lepsza jak film ale zobaczymy.
                                            • Gość: annna84 Re: potega podswiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.08, 21:15
                                              "Wiesz teraz pomyslalam sobie a moze jakas dziewczyna rzucila urok na
                                              > niego?? Tyle sie tutaj naczytalam o tych urokach ze az strach mnie
                                              > przeraza"

                                              Nie, raczej nie. Też tak czytam o tych urokach, ale wydaje mi się, że to nie
                                              jest aż tak powszechne. Żadnego uroku miłosnego nikt na niego pewnie nie rzucił.
                                              Chyba, że może mieć znaczenie to, że ktoś mu nie najlepiej życzy i stara się mu
                                              szkodzić. Bo jest taka osoba. Ale wątpię żeby miało to wpływ na to co się stało
                                              z nami.
    • orsan-ka Re: Potęga podświadomości 15.07.08, 03:30
      Książka dała mi ogromna nadzieję, na spełnienie planów. powoli
      realizują się One,ale tylko dzięki pozytywnemu nastawieniu. Tak
      sądzę...
      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 15.07.08, 04:56
        Tak samo jak mnie daje ogromna nadzieje. Bardzo ladnie napisalas
        Orsan-ka dzieki pozytywnemu nastawieniu. I ja tez tak sadze.
        Zgadzam sie z Toba.
        • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 19.07.08, 19:49
          Cześć Tekla i dziewczyny!!! A to nie jest tak, że wy nie wierzycie w siebie, że
          dacie radę sprostać??? Że samych siebie nie doceniacie? pozdrawiam serdecznie!!!
          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.07.08, 20:20
            Czesc Ewa:) Doceniamy doceniamy dlatego musimy uwierzyc w siebie:) i
            ze nam sie to uda Damy rade sprostac. Nieraz czlowiek juz roznie
            myslal mial rozne mysli..ale nie teraz:) Pozdrawiam rowniez
            serdecznie.
            • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 19.07.08, 20:36
              Jasne, że dacie radę - ja w was wierzę. No i jak nie dacie rady, to... to
              pogadamy inaczej.
              ale tej drugiej wersji nie dopuszczam! Nie po to o siebie walczycie tyle czasu,
              żeby teraz przegrać. miałyście siłę na walkę, to na radykalny ruch też macie
              siłę!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.07.08, 20:50
                Jezeli chodzi o mnie to wiem ze to jeszcze u mnie potrwa niestety:)..
                Ale wierze ze sie uda. MUSI:) ale zobaczymy przyjdzie czas na
                wszystko. I dobrze Ewo ze w nas wierzysz:) i dodajesz nam sily, tej
                pozytywnej energii ktora nam jest naprawde potrzebna. I za nia
                Dziekujemy.
                • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 19.07.08, 21:14
                  Oj Tekla, nie wiesz czy potrwa bo życie jest pełne niespodzianek. I daje
                  zastępstwa bądź stany zastępcze, które są ścieżką albo szkoła albo celem. To już
                  do Ciebie!!!!
                • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości dla Tekli 19.07.08, 21:22
                  to dla Ciebie
                  pl.youtube.com/watch?v=m8tPs7FrB1g&NR=1
                  piosenkę lubię, a naród e, bo nie uwierzył w siebie, dziewczyny głowa go góry!!!
                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości dla Tekli IP: *.ed.shawcable.net 19.07.08, 21:38
                    Ewa moje cale zycie = to same niespodzianki i zle i dobre, i nieraz
                    sobie mysle ze chociaz nawet te zle to i tak nawet dobrze na nich
                    wyszlam i za nie dziekuje. Czekam na ta jedna DOBRA NIESPODZIANKE i
                    na nia sie doczekam, MUSZE...
                    Dziekuje za piekna piosenka - chociaz musze powiedziec ze tutaj mamy
                    duzo Indianow:) nie ciesza sie dobra opinia, ale sa i wyjatki..
                    a piosenka naprawde piekna. I glowa do gory!!! jak mowisz:) Masz
                    racje:) I wierzymy w siebie. MUSIMY.
              • Gość: annna84 Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.08, 21:27
                ewajanson-on-line napisała:

                "> Jasne, że dacie radę - ja w was wierzę. No i jak nie dacie rady, to... to>
                pogadamy inaczej.
                > ale tej drugiej wersji nie dopuszczam! Nie po to o siebie walczycie tyle
                czasu,> żeby teraz przegrać. miałyście siłę na walkę, to na radykalny ruch też
                macie> siłę!!!!!!!!!!!!!!!!!"

                To dobrze, że ktoś w nas wierzy:) I wydaje mi się, że to, że założyłam ten wątek
                to też jest jakiś znak, bo bez tego nie wiem co by teraz ze mną było. I musi się
                udać, bo nie wierzę, że los "zesłał mi Go" po to żebym znów przeżywała to co
                przez ostatnie 2 lata. To by było bez sensu.
                • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.07.08, 21:44
                  Dobrze ze zalozylas ten watek Aniu:) bo bez tego watku tez bylo by
                  mi trudno..i to jest jakis znak jak mowisz i nie to co by bylo z
                  Toba ale i z nami.. a tak to wszystkie zaczynamy wierzyc w siebie..
                  Bedzie dobrze.
                  Widzisz Ty przezywasz przez ostatnie dwa lata u mnie natomiast trwa
                  juz wiecej jak dwa lata... i ciagle wierze..ciadle wierze..ze los
                  sie do mnie usmiechnie
                  • annna84 Re: Potęga podświadomości 19.07.08, 22:03
                    "Widzisz Ty przezywasz przez ostatnie dwa lata u mnie natomiast trwa
                    > juz wiecej jak dwa lata... i ciagle wierze..ciadle wierze..ze los
                    > sie do mnie usmiechnie"

                    Na pewno się uśmiechnie:)U mnie to się stało kilka miesięcy temu, tylko, że
                    wcześniej przez 2 lata byłam nieszczęśliwie "zakochana" w kimś innym. Nie
                    umiałam sobie z tym poradzić, dopiero gdy poznałam Jego...Tamto przeszło niemal
                    natychmiast:)Tylko, że niemiłe wspomnienia po tamtym sprawiły, że bałam się
                    porażki, miałam negatywne myśli,wmawiałam sobie, że to co czuje to nic poważnego
                    itp. No i kiedy już uświadomiłam sobie jak bardzo On jest dla mnie ważny i
                    uwierzyłam, że tym razem się uda, wszystko się skończyło. Ale nie wierzę, że tak
                    miało się stać, bo to tak jakby los chciał mi powiedzieć "no chyba nie myślałaś,
                    że możesz być szczęśliwa". Tak nie mogło być, dlatego to musi się pozytywnie
                    wyjaśnić!
                    • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 19.07.08, 22:32
                      no niestety fragmenty z przeszłości czesto przeszkadzają - te lęki, kompleksy.
                      Wtedy można zrobić tylko jedno - zamknąć oczy i po prostu iść.
                      Nie wiesz, co się stanie po drodze - a jeśli wygrasz, a nie przegrasz? Warte
                      ryzyka, prawda?
                      • annna84 Re: Potęga podświadomości 19.07.08, 22:47
                        To prawda. I musi się udać bo innego wyjścia nie ma. Nie może się wszystko
                        skończyć w momencie gdy dopiero zaczynało się pięknie rozwijać. Tym razem nie
                        może się tak głupio skończyć!
                        • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 19.07.08, 22:55
                          nic w życiu nie jest przypadkiem. potraktuj wszystkie wydarzenia i osoby jako
                          sekwencję czasową, lekcje, naukę Ciebie. Wtedy to ułoży się w całość.
                          zawsze myśl - co to miało na celu lub co to miało we mnie zmienić, czego się mam
                          nauczyć i gdzie iść, kim jestem i kim mogę być?
                          To ci pomoże przejść przez wszystko.
                          Stety czy niestety, ale los trochę przypomina drabinę Jakuba.
                          • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 19.07.08, 23:14
                            Oj masz racje Ewa ze nic w zyciu nie jest przypadkiem i w naszym
                            zyciu teraz tez.. Ja w to wierze. Usmiechnie sie los do Ciebie tez
                            Aniu zobaczysz i do mnie i do Fragoliny czego jej zycze z calego
                            serca wogole to Nam:)
                            I u mnie sie tez tak zaczelo pieknie i tyle lat..i nie wierze ze tak
                            sie zakonczylo jak zakonczylo..Nie moze tak byc.
                            Ty mialas doswiadczenie z poprzedniego z zwiazku ja powiem ze tez
                            tak mialam podobnie..
                            • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 20.07.08, 09:03
                              Tekla, Ty masz po prostu blokadę, sama zresztą sobie to zrobiłaś.
                              W twoim umyśle jest coś jakby ściana - trochę zrobiona z bólu, wspomnień i
                              niepowodzeń
                              Nie jesteś w stanie dopuścić do siebie myśli o lepszej ja, czyli tym samym o
                              jakimś "super przewrocie" pozytywnym w życiu.
                              Chcesz iść do przodu, ale to cię powstrzymuje.
                              Musisz to wykruszyć i tyle.
                              • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 21.07.08, 01:14
                                Ewa teraz pisze bo nie mialam jak wczesniej..Mowisz ze ja mam
                                blokade? Ale jaka? No ja wiem u mnie sie porobilo w zyciu..Ale mnie
                                zaskoczylas - Naprawde. Dziekuje ze napislas.
                                Ale czy to mi sie uda? - zobaczymy. Zmienilam sie troche, ale mam
                                teraz zagadke Ewa. Orzech do zgryzienia.
                                Ja bym chciala isc do przodu ale naprawde nie moge, jeszcze to musi
                                u mnie chyba byc jak jest..
                                Chcialabym sie z Toba skontaktowac Ewa. Zobaczymy jak sie to ulozy.
                                Ale teraz mam o czym myslec.. Dziekuje Ewa bardzo.
                                • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.07.08, 01:51
                                  Napisalam czy mi sie to uda? No przeciez ja nie moge tak myslec..I
                                  od razu sie poprawiam - Musi mi sie to udac Ewa.
                                  Tak jestem Ci wdzieczna ze napisalas o tym.

                                  • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 21.07.08, 08:15
                                    Mam nadzieję, że mnie nie ubijesz za to, co teraz piszę, ale trochę się za
                                    ciebie "porządziłam".
                                    Wymyśliłam, ze najlepiej będzie i wtedy się też najlepiej sprawdzisz łamiąc te
                                    blokady, czyli przechodząc samą siebie, gdy twoje życie zacznie się zmieniać o
                                    180 stopni.
                                    Czyli zdarzenia sprowokują Ciebie, a nie Ty zdarzenia.
                                    Więc tam na "Górze" poprosiłam.
                                    :)) To po prostu daj znać.
                                    • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 21.07.08, 16:23
                                      No Czesc Ewa:) Wiesz nie ubije Ciebie jak bym mogla:) To dobrze ze
                                      sie "porzadzilas" i za to Ci naprawde DZIEKUJE.
                                      Wiesz ja mam tyle tych blokad jak mowisz i wiem ze sama sobie
                                      jestem temu winna...sama sobie porobilam. TO PRAWDA.
                                      Dam znac NAPEWNO:) I zycze Tobie rowniez Wszystkiego Najlepszego Ewa.



                                      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 21.07.08, 20:35
                                        Ewa nie daje mi to spokoju..a jak ja mam Ci sie odwzajemnic za to?
                                        ze tak za mnie to zrobilas i masz takie dobre serduszko? Za to ze o
                                        mnie pomyslalas? Dziekuje to chyba za malo...
                                    • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 23.07.08, 17:20
                                      Ewa wiesz musze Ci cos Powiedziec. Wiesz mialam sen snilo mi sie to
                                      bylo z poniedzialku na wtorek. Nie pamietam tylko czy ktos mi to
                                      powiedzial czy mialam napisane na kartce, ale chyba czytalam na
                                      malej karteczce tak: Narazie nie bedzie zadnych wydarzen...i to bylo
                                      do mnie.
                                      Ale mam nadzieje i troche mnie to uspokoilo ze bylo napisane
                                      NARAZIE:) to jeszcze mam nadzieje ze te wydarzenia nadejda:)na jakie
                                      oczekuje to dobrze.
                                      Napisalam i daje poprstu Ewa znac:)

                                      • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 23.07.08, 18:08
                                        :)) Cześć!!!!
                                        Słowo napisane czytałaś w książce o potędze podświadomości. Słowo Boga jest
                                        owszem też zapisane, ale jest żywe i sprawdza się w realiach. Stąd ten sen, nie
                                        przejmuj się!!!
                                        To była pierwsza blokada - wiara w martwe słowo, nie majace mocy twórczej.
                                        pozdrawiam Cię serdecznie, Tekla..!!!!!!!!!!
                                        • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.07.08, 18:30
                                          Ewa wiesz tak jest jak napisalas. To prawda. I sie tym nie bede
                                          przejmowala jak mowisz.
                                          I jak cos to zawsze dam znac:) Teraz zaczynam wierzyc w siebie. Tak
                                          mnie podbudowalas za Ci Bardzo Dziekuje.
                                          I rowniez pozdrawiam Cieplutko Ewa.
                                          • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 23.07.08, 18:32
                                            Ja to tylko poczekam, aż uruchomi się ten tajfun Twojej siły - będzie
                                            fajnie!!!!!!!!!!
                                            • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.07.08, 18:51
                                              Ewa az sie teraz zasmialam jak przeczytalam co napisalas = zaczekamy
                                              =niech ten tajfun sie uruchomi u mnie. I bedzie fajnie. Tyle dodalas
                                              mi wiary w siebie i dobrej energii. Dziekuje Ci Bardzo.
                                              Zaraz wychodze, ale jak tylko cos to napewno dam Ewa znac.
                                              Pozdrawiam jeszcze raz Serdecznie i przesylam wzamian duzo dobrej
                                              energii Tobie.
                        • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 23.07.08, 17:25
                          Aniu a posunelo sie cos u Ciebie do przodu?
                          Czego Ci naprawde serdecznie zycze.
                          • Gość: annna84 Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 19:36
                            U mnie żadnych widocznych rezultatów jeszcze nie ma, ale staram się wierzyć, że
                            gdzieś tam już się coś w tej sprawie dzieje:)Nawet ostatnio zaczął mi się śnić.
                            Miejmy nadzieję, że niedługo u nas obu wszystko się pozytywnie wyjaśni:)
                            • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 23.07.08, 23:12
                              Ale beda rezultaty zobaczysz. I dobrze ze wierzysz ze cos sie
                              dzieje:) I nawet Ci sie sni to juz dobry znak. I tez mam nadzieje ze
                              sie nam obu wszystko pozytywnie wyjasni.
                              Ja tez tego pragne jak Ty. Obydwie. A teraz pisze za Fragoline bo
                              wiem ze ona tez tak bardzo tego pragnie i ja dodaje. Nam w trojke:)
                              Pozdrawiam cieplutko.
                              Bo podtrzymujemy ten watek razem z Pania Ewa:)
                              • ewajanson-on-line Re: Potęga podświadomości 24.07.08, 15:41
                                niespodziewana wiadomość, z miejsca co do którego nie podejrzewasz, że ją
                                stamtąd dostaniesz.
                                • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 24.07.08, 17:17
                                  Czesc Ewa:) Wiesz tak jak przeczytalam co napisalas..Tak sie
                                  ucieszylam. Nie wiem jak ja Ci sie odwzajemnie ale ja wiem i
                                  pamietam o tym Napewno bede z Toba w kontakcie..
                                  Ewa ale wiesz co? Mialam dzisiaj znowu taki dziwny sen, i tak sobie
                                  myslalam czy napisac, bo nie chce tak Ci glowki zawracac..
                                  Ale napisze tak krociutko.
                                  Sni mi sie ze pewna osoba stawia na mnie karty zeby zobaczyc co sie
                                  u mnie dzieje..( ja znam ta osobe) ale jej we snie nie widzialam ale
                                  wiem ze to ona. A ja tak sie bronie i mowie nie zagladaj w karty ja
                                  nie chce, ja nie chce..i tak jakbym nie miala sily juz sie
                                  bronic..ale ona i tak zajrzala w moje zycie..
                                  Juz od dluzszego czasu nie mam z nia kontaktu, wogole mi sie nie
                                  snila a dzisiaj zobacz jaki sen..Nie widzialam jej we snie a wiem ze
                                  to ONA.
                                  Ale tak mnie ucieszyla ta wiadomosc od Ciebie - Naprawde.
                                  Pozdrawiam Cieplutko:)
                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 24.07.08, 20:12
                                    Widzialam jak podlewalam u siebie ogrodek zajaczka:) taki malutki
                                    byl. A zajaczek to chyba na szczescie slyszalam jak sie zobaczy:) i
                                    trzeba sie uderzyc w kolana na szczescie:)) i tak zrobilam. Musze
                                    wierzyc w to szczescie.
                                    • Gość: annna84 Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 20:38
                                      Trzeba wierzyć:)I ja bym już chciała żeby się wydarzyło coś pozytywnego, bo jak
                                      na razie w moim życiu jest tylko pustka. Pracę bym chciała znaleźć, ale w moim
                                      regionie z tym kiepsko. A w ubiegłym roku wróżka mi powiedziała, że jeśli chcę
                                      wyjechać w poszukiwaniu pracy to powinnam zacząć na wiosnę. I właśnie na wiosnę
                                      On wyjechał. Może ja miałam pojechać razem z nim, skoro karty coś takiego
                                      widziały?:( Tak strasznie za nim tęsknię. Wierzę, że uda się coś z tym zrobić. W
                                      końcu nawet się nie rozstaliśmy.
                                      • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 24.07.08, 21:06
                                        Ojej jak ja Ci wspolczuje bo wiem co to znaczy - naprawde. tesknic
                                        za kims, znam ten bol. Moze i trzabylo pojechac razem z nim jak
                                        mowila wrozka, ale trudno stalo sie..
                                        Uda sie zobaczysz. Musisz wierzyc. Az mi sie tez smutno zrobilo.
                                        tak widocznie narazie musi byc. A bedzie dobrze, nawet moze sie tego
                                        nie spodziewasz a bedzie.
                                        I nawet to ze sie nie rozstaliscie przeciez. Ale zycie takie jest
                                        pelne niespodzianek....
                                        • Gość: duleczka Re: Potęga podświadomości IP: 158.75.197.* 25.07.08, 07:42
                                          Witam Was dziewczyny. Moja przygoda z "Potęga pojawiła się kilka lat
                                          temu" Przeczytałam zafascynowana i jednym tchem.Waliła mi się praca.
                                          Oprócz potęgi przeczytałam Murphiego "Moc nieskończonego bogactwa"-
                                          to typowe przykłady modlitw. Wymysliłam sobie modlitwe i zakład, w
                                          którym chciałabym pracować. Tłukłam mądlitwe non stop. W dzień,
                                          przez sen. Momentami byłam tym zmęczona. wszystko mówiłam w czasie
                                          teraźniejszym. 24 godz. na dobe!!!!!! Do dzis nie wiem jak ja dałam
                                          radę. Po 1,5 m-ca dostałam telefon od znajomego, ze szukają kogoś do
                                          tego zakładu.Prawie spadlam z krzesła. byłam w szoku. Za 2 tyg. mija
                                          4 lata jak pracuje w tej firmie.Przeczytałam wiele książek, prawie
                                          wszystkie Murphiego, Sekret, L.Hay, ksiązki o Aniołach,Silva,
                                          Rozmowy z Bogiem, byłam na kursie Arimy, radykalnego wybaczania,
                                          duzo tu wymieniać. Ale do Potęgi mam sentyment-może dlatego, że to
                                          była moja pierwsza taka książka. Często stosuje techniki tzw.
                                          zawierzenia. czyli oddaje swoje prosby Wszechswiatu. Nauczyłam sie
                                          wchodzić przed snem w stan alfa-wizualizuję wtedy, programuje umysl,
                                          prosze o rozwiązania problemów w czasie snu. Czasami dizała ,
                                          czasami nie-to zalezy czy nie zakłócamy sami sobie własnych mysli.
                                          Życzę duzo cierpliwosci-te techniki bardzo tego uczą. Pozdrawiam
                                          • kaska123 Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 08:33
                                            Duleczka, chcialabym z Toba porozmawiac, czy mozesz mi podac maila
                                            albo napisz do mnie na gazetowego
                                            pozdrawiam
                                            • Gość: duleczka Re: Potęga podświadomości IP: 158.75.197.* 25.07.08, 09:16
                                              podaj mi swój-nie mam gazetowego
                                              odpisze napewno
                                              • kaska123 Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 11:42
                                                moj mail:
                                                kaska123@gazeta.pl
                                        • annna84 Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 19:41
                                          No mam nadzieję, że będzie dobrze bo bardzo, bardzo tego pragnę. A dziś miałam
                                          taki ładny sen - byliśmy w nim razem, szczęśliwi, aż żal było się obudzić. Przez
                                          ostatnie kilka nocy miałam bardzo miłe sny z nim w roli głównej. Fajnie by było
                                          gdyby to była zapowiedź pozytywnych zmian między nami. A wtedy gdy TO się stało
                                          też mi się śnił. Właściwie nie pamiętam co mi się śniło, ale obudziłam się w
                                          nocy z taką złością na niego i z myślą, że w ten dzień co planowaliśmy spotkanie
                                          nie zobaczymy się. I przez cały dzień czułam tą złość i faktycznie - od tego
                                          dnia przestał się odzywać.

                                          A druga sprawa - zadzwonili dziś do mnie w sprawie pracy:) Kilka dni temu
                                          wysłałam CV, ale byłam pewna, że się nie odezwą bo nie do końca spełniam
                                          kryteria. A jednak zadzwonili. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
                                          • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 20:03
                                            Bedzie dobrze zobaczysz. Jak ktos czegos pragnie nie moze sie poddac!
                                            Trzeba wierzyc i walczyc o swoje!
                                            I taki piekny sen i to nie jeden, wcale Ci sie nie dziwie ze nie
                                            chcialas sie obudzic.
                                            I gratuluje w sprawie pracy - widzisz juz jedno sie spelnilo.
                                            Tylko wiesz nie miej zlosci do niego - nawet jakbys czula zlosc..Ja
                                            to mialam to samo przeszlam..A teraz nie..Zawsze cieplo mysle i
                                            nieraz mi sie nawet lezka zakreci..
                                            Bedzie dobrze. Musi.
                                            Chyba teraz bede numerem 300:) Powodzenia Aniu. I milego weekendu:)
                                            • odioso Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 21:28
                                              Witam Was :-)
                                              Okolo rok temu przeczytalam Potege, a potem w rece wpadaly mi rozne ksiazki. Czly czas sie ucze...:-) Jednak chce Wam o czyms napisac - ze 2 tygodnie temu odkrylam cos takiego:
                                              thesgrprogram.com/special.php i zapisalam sie na subskrypcje 7 darmowych lekcji.W jednej z nich jest opowiesc o kolesiu, ktoremu na parkingu uszkodzili samochod, a sprawcy brak i on zamiast sie denerwowac, przeklinac i byc wqrzonym na sprawce, powiedzial sobie: zarobie 3 razy tyle ile kosztuje naprawa samochodu. Udalo mu sie to! Natomiast ja mialam nieprzyjemna sytuacje z mezem (glownie z jego winy) - wqrzylam sie na niego strasznie. On wyszedl, a ja przypomnialam sobie o tej histrorii i powiedzialam sobie: "ja chce miec slodkie i proste zycie, uslane rozami"!! Oczywiscie dodatkowo mowilam sobie: "uspokoj sie, bo prawo przyciagania dziala. Zly humor = wiecej nieprzyjemnyh sytuacji". I wiecie co .... maz przyszedl za jakies 15/20 minut z opakowaniem lodow i z rozami!!! Wiec mam zycie slodkie i uslane rozami!!!


                                              • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 25.07.08, 21:52
                                                Wiesz jak przeczytalam to az oniemialam..Ale taka prawda jak piszesz.
                                                Udalo Ci sie. Gratuluje. Nie ma co w sobie miec tyle zlosci..
                                                Lepiej spokojnie niz krzykiem i zloscia.
                                                U mnie bylo troszke inaczej - ale wierze ze teraz sie odmieni!
                                                Bede sobie powtarzala ..Chce miec zycie uslane rozami - dobra
                                                podpowiedz.
                                                • odioso Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 22:06
                                                  Wiesz.. tak po prostu przyszlo mi do glowy, ze chce miec zycie uslane rozami. Jak potem wrocil, to chcialo mi sie smiac - rany przeciez ja sobie tego zyczylam i oto jest. Z tym mi sie udalo, oczywiscie mam tez inne marzenia nad ktorymi pracuje.
                                                  Te 7 lekcji - do ktorych podalam linka, troche mi pomogly. Ten przyklad z samochodem jest bardzo dobry oraz wreszcie jest wytlumaczenie dlaczego nalezy byc wdzieczym i dziekowac (moze wczesniej natrafilam na to,ale chyba do mnie nie dotarlo). Polecam.
                                                  I zycze Wam wszystkiego dobrego!!!
                                                  • kaska123 Re: Potęga podświadomości 26.07.08, 12:44
                                                    Przeczytalam m.in. sekret, a nie znam angielskiego niestety i nie
                                                    moge skorzystac z tych 7 lekcji,
                                                    dlaczego nalezy byc wdziecznym i dziekowac? i dziekowac za rzeczy
                                                    przyszle, o ktorych marzymy?
                                                    I jeszcze mam jedno pytanie, wazne sa emocje, czyli musze
                                                    wizualizowac i cieszyc sie perspektywa posiadania tego czego pragne
                                                  • Gość: odioso Re: Potęga podświadomości IP: *.acn.waw.pl 27.07.08, 19:54
                                                    > dlaczego nalezy byc wdziecznym i dziekowac?

                                                    Gdy dziekujesz, to skupiasz sie na rzeczach, ktore POSIADASZ ,a nie
                                                    na tych, ktorych NIE MASZ. To oznacza,ze wysylasz energie, ze
                                                    posiadasz wiele. W odpowiedzi prawo przyciagania wysyla Tobie
                                                    jeszcze wiecej.

                                                    > I jeszcze mam jedno pytanie, wazne sa emocje, czyli musze
                                                    > wizualizowac i cieszyc sie perspektywa posiadania tego czego
                                                    pragne

                                                    Tak. Oni porownuja mysl do pojazdu, ktory zabierze Cie do celu.
                                                    Natomiast emocje to paliwo, ktore napedza pojazd.
                                                • odioso Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 22:15
                                                  Jeszcze jedno - podobalo mi sie jak w "Sekrecie" Joe Vitale mowi,ze
                                                  zycie jest jak katalog, z ktorego zamawiasz co chcesz....
                                                  Przypomina mi sie wtedy jak ogladam katalogi z kosmetkami i mysle,
                                                  rany co tu wybrac .. i tutaj zaczyna sie chyba moj problem- ja po
                                                  prostu nie wiem czego do konca chce!!
                                                  Ale z rozami i lodami mi sie udalo. Na serio tak bylo - chcialam Wam
                                                  to napisac, by dodac Wam otuchy.

                                                  Aaaaa i jeszcze jedna uwaga ....W "Sekrecie" o tym mowia,ale mi to
                                                  umknelo - w pewnym momencie w kilku zrodlach znalazlam informacje,
                                                  ze owszem trzeba wizualizowac,ale jeszcze wazne sa emocje.
                                                  Wizualizaja/mysl + emocje i wtedy sie spelni.




                                                  > Bede sobie powtarzala ..Chce miec zycie uslane rozami - dobra
                                                  > podpowiedz.


                                                  • Gość: tekla-0 Re: Potęga podświadomości IP: *.ed.shawcable.net 25.07.08, 22:27
                                                    Ale dodalas Odioso nam otuchy:) Naprawde. Wlasnie tez te eomocje. Ja
                                                    mam ksiazke "sekret" nawet film sobie kupilam ale jeszcze nie
                                                    obejrzalam..Musze miec cisze spokoj a tu ciagle cos do roboty...
                                                    A nie chce zaczac ogladac i wiem ze musze przerwac..Ale ksiazke
                                                    przeczytalam. Ale z tymi rozami i slodim zyciem uslanym rozami to mi
                                                    sie Naprawde Podoba. bede sobie to powtarzala teraz i z emocjami bo
                                                    naprawde tego pragne. Juz siebie wyobrazam w akcji:))
                                                    Rowniez milego weekenu zycze:))
                                                  • odioso Re: Potęga podświadomości 25.07.08, 22:39
                                                    Ciesze sie z Tego baardzo :-)))


                                                    Gość portalu: tekla-0 napisał(a):

                                                    > Ale dodalas Odioso nam otuchy:) Naprawde.
                                                    > Ale z tymi rozami i slodim zyciem uslanym rozami to mi
                                                    > sie Naprawde Podoba. bede sobie to powtarzala teraz i z emocjami
                                                    bo
                                                    > naprawde tego pragne. Juz siebie wyobrazam w akcji:))
                                                    > Rowniez milego weekenu zycze:))

                                                • odioso Sekret 25.07.08, 22:32
                                                  I jeszcze w sprawie filmu/ksiazki "Sekret".
                                                  Zawsze wole ksiazki od filmow,ale w tym przpadku baaardzo mi sie
                                                  podoba - duzo jest pokazanych przykladow. Kiedys na You Tube mozna
                                                  bylo go obejrzec w calosci,ale teraz nie widzalam.
                                                  Ponizej link, gdzie mozna obejrzec pierwsze 20 min.:
                                                  pl.youtube.com/watch?v=_b1GKGWJbE8
                                                  Takze lubie go sluchac, tutaj macie linka:
                                                  www.nlppolska.pl/forum/viewtopic.php?t=2454
                                                  Milego weekendu!!!
                                                  • odioso Sekret - film 25.07.08, 22:47
                                                    tutaj link do filmu po angielsku z hiszpanskimi napisami:

                                                    video.google.pl/videoplay?docid=-4110644175551553552&q=the+secret&ei=NjqKSLeJNoqk2wKf2OnGCA

                                                    Byly tez z rosyjskim tlumaczeniem....
                                                    Oczywscie jakosc taka sobie, jak to z takimi filmami.

                                                    Dobranoc wszystkim.
                                                  • Gość: tekla-0 Re: Sekret - film IP: *.ed.shawcable.net 25.07.08, 22:57
                                                    Wiesz kupilam ten film juz tydzien temu i nawet go nie odpakowalam,
                                                    a teraz widze ze przeslalas film w calosci:) to go oddam i jeszcze
                                                    zarobie na tym bo zwroca mi sie pieniazki:)
                                                    Czy to nie jest cos? Bardzo sie ciesze:)
                                                    Dziekujemy bardzo i ja w swoim imieniu.
                                                    A szukalam go na necie i tylko urywki byly.
                                                  • Gość: odioso Re: Sekret - film IP: *.acn.waw.pl 25.07.08, 23:33
                                                    Okolo 3 miesiacy temu na innym forum byl podany link z napisami w
                                                    jeszsze innym jezyku,ale dzisiaj sprawdzialam i nie dziala :/

                                                    Nie wiem jak dlugo ten bedzie dostepny :///

                                                    Milego ogladania - raczej uwaznego. Nie spososb od razu wylapac
                                                    szczegoly - ja ogladalam pare razy. Za pierwszym calosc. Pozniej w
                                                    urywkach i chyba lepiej, bo mozna sie lepiej skoncentrowac i
                                                    odnalezc cos nowego.
                                                    Buzka
                                                  • Gość: odioso Re: Sekret - film IP: *.lot.pl 30.07.08, 10:46
                                                    hej hej

                                                    Obejrzalas film???
                                                • czrodziejka45 Re: Potęga podświadomości 11.12.08, 19:07
                                                  pozdrawiam ,tez wciaz pracuje by zminic swoje zycie

                                                  ale nie wiem

                                                  jak jest efekt
                                                  moze ktos mi powie
                                                  jak zyc pod jednym dachem z syanowa?
                                                  nie odzywamy sie tygodniami
                                                  niby jest ok ,ale
                                                  wiem ,ze ja to meczy i mnie tez

                                                  wzieli kredyt ja go spalacam , pracujac w nimchecah
                                                  podpowiedzcie jak postapic?
                                            • Gość: annna84 Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 17:29
                                              "Tylko wiesz nie miej zlosci do niego"

                                              Staram się, ale to nie zawsze jest łatwe. Trudno jest myśleć dobrze o kimś kto
                                              jednego dnia jest zaangażowany, ma wspólne plany, a następnego znika bez słowa.
                                              Jestem pewna, że gdyby nie wyjechał do tej pracy, bylibyśmy razem. Ale
                                              wyjechał...tylko czemu bez słowa? Prosiłam żeby powiedział jeśli już nie chce
                                              się ze mną spotykać bo nienawidzę niepewności. Żadnej reakcji. Wiele razy
                                              pytałam kiedy odda mi moje rzeczy i zabierze swoje. NIC. Nie potrafię zrozumieć
                                              takiego zachowania. Trudno mi uwierzyć, że ktoś komu ufałam zrobił coś takiego.
                                              Nie wierzę, że się tak pomyliłam co do niego. Po prostu nie wierzę!
                                              • Gość: duleczka Re: Potęga podświadomości IP: 158.75.197.* 30.07.08, 14:19
                                                Napisze jak ja zaczełam prace z podświadomością.
                                                W pierwszej kolejności przeczytałam Potęge podświadomości, a potem
                                                wszystko co mi wpadło do ręki. Aby czegos dokonać trzeba wiele
                                                dziedzin połączyc z soba.
                                                Co ja robiłam i co robię.
                                                Nauczyłam się wchodzić wieczorem przed snem już w łóżku w stan alfa.
                                                Liczy się od 100 do 1. Az zaczyna się :świadomie „odpływać” Silva
                                                pisze, ze wystarczy m-c nauki. Mnie zajęło to ok.3 m-cy. Teraz
                                                wystarczy mi liczenie od 20 do 1. trzeba uważać na liczenie. Mi na
                                                początku wszystko się plątało, albo po prostu zasypiałam. Kiedy
                                                jesteśmy w tym stanie alfa, nasza podświadomość jest najbardziej
                                                chłonna, wieć tu możemy jej aplikowac nasze marzenia, prośby. A
                                                najlepiej poprzez wizualizację. Mnie podoba się metoda Silvy na
                                                wizualizacje. Siedze w ciemnym duzym kinie , przed oczami mam wielki
                                                biały ekran. Pierwsza wizualizacja to przeszłość-przesuwam wzrokiem
                                                obrazy z przeszłości z lewgo dolnego rogu w stronę prawego górnego
                                                rogu ekranu. Druga wizualizacja-to teraźniejszość czyli obrazy
                                                z „teraz” w taki sam sposób jak pierwsza przesuwam. Trzecia
                                                wizualizacja-to przyszłość-tak samo przesuwam, ale tu jestem
                                                najdłużej, Skupić się trzeba bardzo, aby poczuc na skórze, w duszy,
                                                sercu wszystkie te emocje które towarzyszą w tej przeszłości. Na
                                                koniec się wybudzam –liczę od 5 do 1.
                                                Zawierzenia i dziękowanie-założyłam zeszyt, każdego ranka piszę w
                                                nim za co dziękuję-za te wszystkie dobre rzeczy, które wydarzyły się
                                                poprzedniego dnia. Gdy człowiek tak wysypuje dopiero widzi jak minął
                                                dzień i zaczyna być swiadomym, ze jego dzień był naprawde dobrym
                                                dniem. Zaczynamy pozytywniej patrzeć na swiat i z takim właśnie
                                                poczuciem pisze swoje prośby do Wszechświata-nie wracam i nie
                                                czytam. Po kilku tygodniach, bądź m-cu zaglądam i stwierdzam , ze
                                                tak właśnie się stało.
                                                Mapa marzeń-wisi na scianie zrobiona przeze mnie i spoglądam sobie
                                                na nią.
                                                Pamiętajcie o jednej ważnej rzeczy-„Cos jest zawsze po coś”
                                                Każdy człowiek stający na naszej drodze jest po cos. Rozglądajcie
                                                się wokół , czasami można znaleźć odpowiedzi na nurtujący was
                                                problem w dziwnych miejscach, rzeczach, np. gdy usłyszymy słowa
                                                jakiejs piosenki, tytuł na kiszce w księgarni itp. Zawsze pierwsza
                                                myśl jest ważna, idźcie za nią. Proście też opiekuna duchowego lub
                                                Anioła Stróża o odpowiedź we snie.
                                                Wszystko to na początku może być trudne, ale z czasem zobaczycie
                                                efekty.
                                                Przeczytałam naprawde wiele książek, trudno mi polecić , która z
                                                nich jest najlepsza. Tak naprawdę wszystkie mówia o tym samym, ale
                                                ubrane sa w inne słowa.
                                                Nie wyjdzie nam kiedy marzymy np. o mieszkaniu, a w głowie
                                                świszczy „Nie stać mnie na to” . Aby wyszło musimy już czuc to
                                                mieszkanie, meblować, mieszkac w nim i dziękować za nie. A z czasem
                                                się nam wpoi to w podświadomość i zacznie ona przyciągać do nas
                                                ludzi i wydarzena, które będą dla nas wskazówką na dotarcie do
                                                wymarzonego mieszkania.
                                                Powodzenia
                                                • Gość: odioso Re: Potęga podświadomości IP: *.lot.pl 30.07.08, 14:47
                                                  hej duleczka,

                                                  mam pytanie - bylas na kursie silvy czy uczylas sie z kasiazek??

                                                  > Nauczyłam się wchodzić wieczorem przed snem już w łóżku w stan
                                                  alfa.
                                                  > Liczy się od 100 do 1. Az zaczyna się :świadomie „odpływać” Silva
                                                  > pisze, ze wystarczy m-c nauki. Mnie zajęło to ok.3 m-cy. Teraz
                                                  > wystarczy mi liczenie od 20 do 1. trzeba uważać na liczenie. Mi na
                                                  > początku wszystko się plątało, albo po prostu zasypiałam
                                                  • Gość: duleczka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 16:35
                                                    O Silvie wiem tyle ile mi przekazywała przyjaciółka, która kończyła
                                                    kursy. Przeczytała też ksiązki na temat jego metod.
                                                  • Gość: duleczka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 18:13
                                                    to znaczy ja przeczytałam
                                                  • Gość: silva Re: Potęga podświadomości IP: *.lot.pl 31.07.08, 09:09
                                                    Gość portalu: duleczka napisał(a):

                                                    > to znaczy ja przeczytałam

                                                    czyli to odliczanie od 100 bylo w ksiazce??
                                                    Ja bylam na kursie i ucza, ze tylko od 3 sie odlicza.. :-) Tzn. 3
                                                    razy 3, 3 razy 2 i 3 razy 1.
                                                    Tak nie probowalas?
    • Gość: odioso Do tekli - film IP: *.lot.pl 31.07.08, 09:11

      hej hej

      Obejrzalas film???
      Jak wrazenia?

      • Gość: duleczka Potęga IP: 158.75.197.* 31.07.08, 09:21
        Na kursie od 100 do 1, dla tych co dopiero sie uczą.
        • kaska123 Re: Potęga 26.08.08, 10:49
          Co slychac dziewczyny, boje sie ze watek upada. Dopiero wrocilam z
          wakacji, malo sie tu wypowiadalam, a ciekawa jestem jak u Was
          efekty, czy spelniaja sie wasze marzenia ja caly czas pracuje, na
          razie staram sie nie zniechecac.
          • brumass witam:) 26.08.08, 22:20
            przestudiowałam wątek od a do z, chociaż trochę czasu mi to zabrało;)
            szczerze mówiąc, czytając wypowiedzi niektórych dziewczyn czułam się jakbym to
            sama pisała... aż miałam wypieki;)
            podłączam się do grupy czekającej na TEN telefon czy cokolwiek innego(byle z
            pozytywną wiadomością)
            przy okazji, pytanie do założycielki wątku - czy tak naprawdę pragniesz żeby
            facet, który odszedł bez słowa wyjaśnienia do Ciebie wrócił??? po drugie, ile
            byliście razem??? sory, że tak obcesowo, ale ciężko wczuć się w sytuację kiedy
            nie zna się szczegółów.
            jeśli chodzi o pozytywne myślenie to zasadniczo wierzę, ale moim zdaniem trzeba
            być ostrożnym - przede wszystkim gdzieś tam głęboko wsłuchać się w siebie żeby
            wiedzieć czego NAPRAWDĘ się pragnie. uwaga - marzenia się spełniają, więc lepiej
            uważać;)
            ze swojej strony polecam książkę Tadeusza Niwińskiego "JA"
            POZDRAWIAM i na pewno jeszcze niejeden raz tu się wypowiem:)
            • Gość: duleczka Re IP: 158.75.197.* 27.08.08, 06:51
              Czytałam tą książkę Niwińskiego "Ja". Nauczyłam się z niej jednej
              mądrej rzeczy-brać odpowiedzialność za swoje decyzje i postępowanie.
              polecam.
              • brumass JA 27.08.08, 12:29
                w książce JA autor napisal coś takiego "niech medytacja będzie
                narzędziem docierania do podświadomości, używanym raz, a najwyżej
                dwa razy dziennie, a nie ucieczką od życia". i chyba podobnie rzecz
                się ma z pozytywnym myśleniem. warto wyrobić sobie nawyk takiego
                myślenia i dobrze jak potrafimy w każdej sytuacji się nim posłużyć,
                ale gorzej jak zamiast zajmować się życiem desperacko i na okragło
                myślimy 'on jest mój, jesteśmy razem, bierzemy ślub' itd. to jest
                trochę tak jak z tymi radami dla ciężarnej - trochę luzu i będzie
                dobrze. i oczywiście myśleć 'będzie dobrze', ale nie obsesyjnie... a
                żebyście nie pomyślały, że się mądrzę to jestem w podobnej sytuacji
                jak większość z Was i bardzo cierpię, ale tak po prostu mi się
                wydaję...
                pozdrawiam
                ps. cytat z Jose Saramago
                "czasem nadzieja graniczy z obłędem...gdyby nie ta głupia nadzieja,
                nie chcialoby mi się żyć"
            • Gość: annna84 Re: witam:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 21:22
              Witam :)

              "przy okazji, pytanie do założycielki wątku - czy tak naprawdę pragniesz żeby >
              facet, który odszedł bez słowa wyjaśnienia do Ciebie wrócił??? po drugie, ile >
              byliście razem??? sory, że tak obcesowo, ale ciężko wczuć się w sytuację kiedy >
              nie zna się szczegółów."

              Spotykaliśmy się kilka miesięcy,więc tak naprawdę dopiero zaczynaliśmy być
              razem. Było coraz lepiej i właśnie wtedy gdy przestałam się obawiać, że nam nie
              wyjdzie, wszystko runęło. Przez pierwsze tygodnie czułam, że go nienawidzę i nie
              chciałam żeby wracał, ale później pierwsza złość opadła, oswoiłam się z tą
              sytuacją i zaczęłam za nim tęsknić. Tak naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdyby
              chciał wrócić. Najważniejsze jest to żeby zechciał łaskawie mi wszystko
              wyjaśnić, zabrać swoje rzeczy i oddać moje. Bo nie wyjaśnione sytuacje nigdy
              same nie znikną, będą wracać. I nie jestem w stanie uwierzyć, że jego to nic nie
              obchodzi. I w ogóle po analizie tego co było między nami, wszystkiego co wiem o
              nim dochodzę do wniosku, że to się po prostu nie zdarzyło, bo to jakiś absurd.

              I skoro nasze myśli mają wpływ na nasze życie to tak się zastanawiam czy ja sama
              nie "wymarzyłam" sobie miłości z przeszkodami? Od dzieciństwa uwielbiałam
              książki, filmy, w których były wątki o miłości trudnej, z przeszkodami itp.
              oczywiście kończącej się happy endem. Związki, w których ludzi spotykali się,
              zakochiwali i bez przeszkód żyli długo i szczęśliwe wydawały mi się nudne. Może
              ja zbyt mocno wbiłam sobie do głowy, że: prawdziwa miłość = przeszkody itp., że
              moja podświadomość właśnie to chce mi zafundować, bo przecież nie będzie mnie
              "zanudzać" jakąś bezsensowną, szczęśliwą miłością bez żadnych trudności. Ciekawe
              czy to możliwe:)
              • brumass do annna84 29.08.08, 15:06
                masz rację - na pewno powinien Ci to wyjaśnić!!! tylko czy masz z
                nim jakiś kontakt? próbowalaś się z nim jakoś spotkać, porozmawiać?
                powiem Ci szczerze, że skoro to było kilka miesięcy to nie jest to
                jeszcze wcale taki szok... co innego gdyby się zachował w ten sposób
                po kilku latach udanego związku... a w tym wypadku radziłabym Ci
                myśleć pozytywnie, ale... już o nowej miłości!!! szkoda Twojej
                dobrej energii na kogoś kto się tak zachował! można oczywiście
                zmienić zdanie, odkochać się, nie chcieć byc już z daną osobą, ale
                elementarne zasady wymagają jakiegokolwiek wyjaśnienia!
                a jeśli chodzi o to co napisałaś o tej nieszczęśliwej miłości,
                przeszkodach itp. to coś w tym jest. niestety. ale może właśnie po
                to był Ci potrzebny ten związek i to rozczarowanie żebyś zrozumiała,
                że to do niczego dobrego nie prowadzi. ja sobie zawsze powtarzam, że
                to co się dzieje musi być po coś! nawet takie zdarzenia. a może
                zwłaszcza takie zdarzenia...
                pozdrawiam Cię serdecznie, głowa do góry i myśl pozytywnie, ale już
                może o czymś/kimś innym:)a jeśli On to była faktycznie TA miłość to
                i tak się zjawi któregoś dnia i wszystko Ci wyjaśni:)
                • annna84 Re: do annna84 29.08.08, 19:46
                  "tylko czy masz z > nim jakiś kontakt? próbowalaś się z nim jakoś spotkać,
                  porozmawiać?"
                  Kiedyś zadzwoniłam z innego numeru, odebrał, jak zapytałam czemu się nie odzywa
                  odpowiedział "trudno powiedzieć". Jestem pewna, że jesli nie musiałby wyjechać
                  (dostał pracę w innym miescie)to na 100 % nadal bylibysmy razem.

                  "radziłabym Ci > myśleć pozytywnie, ale... już o nowej miłości"
                  Szczerze mówiąc mam już dość nowych miłości, znowu zaczynać wszystko od nowa,
                  znudziło mi się to. Nawet próbowałam poznać kogoś nowego, ale po dwóch rozmowach
                  rezygnowałam, a właściwie oni rezygnowali bo nie potrafiłam ukryć swojej ogólnej
                  niechęci. Próbowałam nawet klepać afirmacje na nową miłość, ale czułam opór
                  przed tym.

                  "ja sobie zawsze powtarzam, że > to co się dzieje musi być po coś! nawet takie
                  zdarzenia. a może > zwłaszcza takie zdarzenia..."
                  Też myślę, że wszystko jest po coś, ale w tym wypadku chyba po to żebym już
                  nigdy nie chciała z nikim być.

                  "a jeśli On to była faktycznie TA miłość to
                  > i tak się zjawi któregoś dnia i wszystko Ci wyjaśni:)"
                  I właśnie ta myśl zawsze mnie pociesza. Jeśli mamy być razem to wszystko się
                  ułoży. A jeśli nie jesteśmy dla siebie to kiedyś przestanę żałować.

                  Pozdrawiam:)
                  • brumass Re: do annna84 29.08.08, 22:28
                    kurczę,jeśli mam być szczera to facet chamsko Cię potraktował... ja na Twoim
                    miejscu bym go już serio nie chciała. a jak któregoś dnia zaskomle pod drzwiami
                    to daj mu szkołę!!!
                    a z drugiej strony, bardzo dobrze, że nie żywisz do niego złości, nienawiści
                    itp., bo to by tylko Ciebie niszczyło.
                    na nową miłość widocznie za wcześnie - nic na siłę!! najlepiej w tym czasie
                    zająć się sobą. brzmi banalnie, ale to prawdziwe.
                    a na "pocieszenie" jestem w podobnej sytuacji, tyle że usłyszałam kilka słów
                    wyjaśnienia... o tyle facet ma jeszcze u mnie szansę, że przynajmniej nie uciekł
                    bez słowa:) i to pomyśl sobie, że po kilku ładnych latach, a nie po kilku
                    miesiącach!
                    co ma być to będzie... :) a pozytywne myślenie nie zawadzi:)))
                    • Gość: agata007 Re: do annna84 IP: *.chello.pl 02.09.08, 22:40
                      Czesc!
                      Przede wszystkim chcialam sie z wami przywitac, przeczytalam wlasnie
                      cale to forum. Poniekad runal mi caly grunt pod nogami 2 tygodnie
                      temu... Probuje sie jakos otrzasnac, stanac na nogi.. Zupelnie obca,
                      przypadkowo spotkana osoba polecila mi Potege.. Zaczelam czytac..
                      Zamierzam pracowac nad tym wszystkim.. I wlasciwie wierze ze tak to
                      dziala mniej wiecej..
                      Problem jest jednak w tym ze nie za bardzo wiem o co "sie modlic"
                      jak ulozyc modlitwe...co sobie wyobrazac..
                      Zylam miesiacami glebokimi marzeniami, wizualizacjami ( nie znajac
                      jeszcze tej techniki..) poprostu marzylam o NIM. Bylismy w zwiazku
                      na odleglosc przez 10mieisiecy..planujac jednoczesnie niesmialo
                      swoja dalsza przyszlosc..czekalam i czekalam... A kiedy on wrocil z
                      praktyki do swojego kraju ([portugalia) kilka dni po tym...
                      zwyczajnie sie rozmyslil...Stwierdzil ze to nie czas dla niego, ze
                      sie nawet nie spotkamy... Wycofal sie i zabral mi wszystkie
                      marzenia.. Postawilam na niego 100%, nigdy nikogo nie darzylam tak
                      wielkim uczuciem.. Tak cholernie trudno sie z tego otrzasnac...
                      Wiem ze to pytanie bardziej do mojego wnetrza..ale nie wiem juz o
                      czym marzyc.. Czy osmielic sie i "modlic" sie o to w co wierzylam
                      przez 1,5roku...czy...
                      Hmm no na pewno trzeba "zasiac w sobie" spokoj, szczescie i harmonie
                      i prosic o najlepsze rozwiazanie swojej podswiadomosci.. Mam
                      nadzieje ze z kazdym dniem bedzie lepiej..

                      Dalyscie mi troche pozytywnej energii po lekturze tego forum :)
                      • Gość: annna84 Re: do annna84 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.08, 21:25
                        Ehh, ja nie wiem co oni mają w tych głowach, że im się wszystko tak łatwo odmienia;/
                        "Hmm no na pewno trzeba "zasiac w sobie" spokoj, szczescie i harmonie
                        > i prosic o najlepsze rozwiazanie swojej podswiadomosci.."
                        Tak właśnie trzeba. Nie powinno się prosić o związek z konkretną osobą. Jednak w
                        praktyce nie jest to łatwe. Jak Ci na kimś zależy to nie unikniesz wysyłania do
                        podświadomości informacji, że chcesz być z Nim. Ja klepię jakieś afirmacje żeby
                        sytuacja się pozytywnie wyjaśniła, nie proszę o Jego powrót, ale z
                        wizualizowaniem nie jest już tak łatwo. Wyobrażam sobie nas razem i nie potrafię
                        inaczej;/
                    • Gość: annna84 Re: do annna84 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.08, 21:05
                      "kurczę,jeśli mam być szczera to facet chamsko Cię potraktował... "
                      Bardzo chamsko, ale ja nie mogę uwierzyć, że tak po prostu już go nic nie
                      obchodzi, a jeśli tak, to znaczy, że nie ma sensu nikomu ufać.

                      "ja na Twoim > miejscu bym go już serio nie chciała"
                      Ja też chciałabym Go nie chcieć, ale moje serce ma niestety inne zdanie na temat;/

                      "a jak któregoś dnia zaskomle pod drzwiami > to daj mu szkołę!!!"
                      No na pewno nie rzucę mu się w ramiona ze słowami "ależ kochanie nic się nie
                      stało";)

                      "a z drugiej strony, bardzo dobrze, że nie żywisz do niego złości, nienawiści >
                      itp., bo to by tylko Ciebie niszczyło."
                      Jeszcze go nie nienawidzę, ale boję się, że to może przyjść. Mam do niego żal,
                      że zmarnował mi tyle miesięcy, że przez niego jestem sama i nie mam ochoty
                      patrzeć na facetów. A na początku znajomości powiedziałam mu, że nie cierpię
                      nieodpowiedzialnych facetów, którzy znikają bez słowa, to odpowiedział: " Ja
                      taki nie jestem"...

                      "> a na "pocieszenie" jestem w podobnej sytuacji, tyle że usłyszałam kilka słów
                      > wyjaśnienia... o tyle facet ma jeszcze u mnie szansę, że przynajmniej nie
                      uciek> ł> bez słowa:)"
                      A no widzisz, przynajmniej o tyle masz dobrze, że wiesz co i jak.
                      • brumass Re: do annna84 03.09.08, 22:04
                        ale mnie po 8 latach... to jest SZOK!!! nie chcę bagatelizować tego
                        co czujesz itp., ale mnie już po prostu nie dziwią takie zachowania
                        po kilku miesiącach czy roku, dwóch latach... to jeszcze się mieści
                        w granicach błędu:)
                        a swoją drogą to jak to jest z tą wizualizacją konkretnej osoby?
                        • Gość: agata007 Re: do annna84 IP: *.chello.pl 03.09.08, 22:27
                          No 8 lat to jest kawalek czasu.. No moj tatus wspanialy sie wypial
                          na moja mame po 20... No niestety...takich przypadkow to jest
                          miliony na tym swiecie :(

                          Ja wlasnie tez mam problem z ta wizualizacja konkretnej sytuacji-
                          osoby... Bo toeretycznie nic sie nie dzieje bez powodu..ale nie
                          umiem sobie wyobrazic kogos innego. Chce wlasnie jego..i mam chyba
                          glupia nadzieje ze to sie jeszcze wszystko odkreci..ze blysnie nad
                          nim jakis piorun i dostanie olsnienia i.. bedzie tak jak sobie to
                          wymarzylam..A z drugiej strony chyba juz nie powinnam miec tych
                          zludzen.. Ciezko mi nie prosic o niego w tej modlitwie.. Zaczelam
                          czytac o Bialej Magii..zakleciach...ale to chyba nietedy droga:/
                          hehh skoplikowane to nasze zycie. Ale mam nadzieje ze z czasem i
                          duza praca mozna nauczyc sie je kontrolowac
                          Zycze sobie i wam tego z calego serca!
                        • zerogirl Re: do annna84 04.09.08, 09:14
                          Przede wszystkim witam bo jest to mój pierwszy post na tym forum
                          Moja historia, cóż jest banalna jak setki innych. Po 7 latach posypał się mój związek. Szukając jakiejś drogi ratunku kupiłam "Potegę" i "Sekret", przeczytałam. Klepałam afirmacje, robiłam wizualizacje, starałam się ze wszystkich sił myśleć pozytywnie i wierzyć.Wczoraj dowiedziałam się, że osoba, która kocham jest szczęśliwa z kimś innym. Szczerze mówiąc nie wiem co robić, wiem, że jeśli będę dalej stosować afirmacje i wizualizacje to na tę konkretną osobę, bo po prostu nie umiem inaczej. Ale w takim wypadku czy mam prawo ingerować w czyjeś życie i zabierać komuś szczęście. Podobno największym wyrazem miłości jest pozwolić komuś odejść i być szczęśliwym. A może to wyraz największego frajerstwa ;)
                          Generalnie wydaje mi się, że jeśli metody opisane w "Potędze" i "Sekrecie" mają sie sprawdzić, to trzeba w te rzeczy o które się prosi wierzyć bardzo mocno. Ja jestem raczej racjonalistką i nie wiem czy jestem w ogóle do tego zdolna. Jeśli nie to przez usilne wmawianie sobie czegoś będę kurczowo trwała przy związku, który nie jest już do odratowania. A jeśli związek jest do odratowania, a ja odrzucę tę szansę to sama będę sobie winna.
                          Oczywiście można zasłaniać się frazą "nic nie dzieje się bez przyczyny" itp. ale ja nie do końca w nią wierzę, wydaje mi się, ze sami mamy też udział w kreowaniu własnego losu.
                          Myślałam też o pójściu do wróżki, ale jeśli wróżba nie będzie pomyślna to do reszty się zdołuję.
                          "Zasiewanie w sobie szczęścia, spokoju i harmonii" to może dobry pomysł, ale chyba póki co nie mam do tego siły.

                          Pozdrawiam
                          • brumass Re: do annna84 04.09.08, 21:17
                            to prawda, że trzeba w coś mocno wierzyć żeby te afirmacje miały
                            sens. jak ktoś klepie sobie codziennie swoje, a w głębi duszy i tak
                            uważa, że to się nie uda itp. to ciężka sprawa... jednak od czegoś
                            trzeba zacząć:) może lepiej od małych rzeczy...:)
                            a jeśli chodzi o to, że nic nie dzieje się bez przyczyny to muszę
                            przyznać, że głęboko w to wierzę, co wcale nie oznacza, że nie mamy
                            wpływu na własny los. wręcz przeciwnie - tylko od nas zależy czy
                            wyciągniemy ze zdarzenia odpowiednie wnioski! a zadziałać możemy już
                            na różne sposoby. co do wróżek... mam mieszane uczucia. wszystko
                            jest dla ludzi tylko moim zdaniem trzeba mieć zawsze jakiś dystans
                            do tego co powiedzą. wtedy człowiek nie da się zdołować. to samo się
                            tyczy pozytywnych wróżb;) osobiście polecam szamankę/wróżby
                            mailowe/. jeszcze nie wiem czy się sprawdzi, ale analizę
                            przeprowadziła bardzo trafną...
                            • zerogirl Re: do annna84 05.09.08, 09:38
                              brumass napisała:

                              > to prawda, że trzeba w coś mocno wierzyć żeby te afirmacje miały
                              > sens. jak ktoś klepie sobie codziennie swoje, a w głębi duszy i tak
                              > uważa, że to się nie uda itp. to ciężka sprawa... jednak od czegoś
                              > trzeba zacząć:) może lepiej od małych rzeczy...:)
                              > a jeśli chodzi o to, że nic nie dzieje się bez przyczyny to muszę
                              > przyznać, że głęboko w to wierzę, co wcale nie oznacza, że nie mamy
                              > wpływu na własny los. wręcz przeciwnie - tylko od nas zależy czy
                              > wyciągniemy ze zdarzenia odpowiednie wnioski! a zadziałać możemy już
                              > na różne sposoby. co do wróżek... mam mieszane uczucia. wszystko
                              > jest dla ludzi tylko moim zdaniem trzeba mieć zawsze jakiś dystans
                              > do tego co powiedzą. wtedy człowiek nie da się zdołować. to samo się
                              > tyczy pozytywnych wróżb;) osobiście polecam szamankę/wróżby
                              > mailowe/. jeszcze nie wiem czy się sprawdzi, ale analizę
                              > przeprowadziła bardzo trafną...

                              Ale jak nawet mała rzecz nie wyjdzie to dopiero będzie dół ;)
                              Ja w "nic nie dzieje się bez przyczyny" nie do końca wierzę, bo na świecie jest tyle niezawinionego cierpienia, że wychodziłoby na to, że przeznaczeniem niektórych osób jest cierpieć. A mam nadzieję, że tak nie jest. Dlatego myślę, że pewne rzeczy przydarzają się po prostu incydentalnie.
                              Poza tym tak jak napisałaś ważne jest wyciąganie odpowiednich wniosków. Bardzo łatwo jest powiedzieć "rozstaliśmy sie, nic nie dzieje się bez przyczyny, to znaczy że nie byliśmy sobie pisani i gdzieś na pewno czeka na mnie moja druga połówka z którą wszytko ułoży mi się idealnie". A to nie jest tak, ze nagle na naszej drodze pojawi się królewicz czy królewna z bajki i wszytko układa się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki bo jesteśmy sobie przeznaczeni. O miłość trzeba dbać i walczyć, bo inaczej nawet największe uczucie się wypala.
                              Czy mogłabyś podać namiary na tę szamankę? Byłabym bardzo wdzięczna.

                              Pozdrawiam
                              • brumass Re: do annna84 05.09.08, 14:34
                                witaj:)
                                przede wszystkim namiar: shaman-ka.blog.onet.pl/
                                ja jestem pod wrażeniem o tyle, że babka bardzo trafnie oceniła
                                pewne niuanse, także nie mógł to być przypadek czy jakaś sztuczka...
                                co do przyszłości to jak już wcześniej napisalam, jeszcze nie wiem,
                                bo za malo czasu minęło.
                                kobieta pisze dość ogólnie i nie narzuca jednej drogi czy jednego
                                rozwiązania, co mi się akurat bardzo podoba.

                                to co napisalaś nt. "nic nie dzieje się bez przyczyny" ma w sobie
                                coś, ale ja mam na myśli raczej sytuacje miłosne... niż jakieś wojny
                                albo zbrodnie!
                                to Ty chyba pisalaś, że twój facet jest juz związany z inną, prawda?
                                więc na koniec, na pocieszenie...:)
                                moja koleżanka rzuciła swojego partnera po 10 latach związku!!! nie
                                znam dokładnej przyczyny i słów jakie tam padły, ale fakt faktem
                                znalazła sobie innego chłopaka i była już z nim troszkę, a w między
                                czasie ten pierwszy, prawdopodobnie zalamany, wyjechał za granicę.
                                widocznie nie widział już szansy na powrót i chciał się odciąć.
                                po roku ona doszła do tego, że ten pierwszy to jest to i sama
                                zaczęła szukać z nim kontaktu. dziś są małżeństwem:)
                                to na dowód, że w życiu wszystko jest możliwe! i chociaż nie każda
                                historia musi skończyć się tak dobrze to warto przynajmniej
                                wiedzieć, że takie rzeczy się zdarzają:)
                                pozdrawiam serdecznie i z calego serca życzę powodzenia:)))
                                • zerogirl Re: do annna84 08.09.08, 08:51
                                  brumass napisała:

                                  > witaj:)
                                  > przede wszystkim namiar: shaman-ka.blog.onet.pl/
                                  > ja jestem pod wrażeniem o tyle, że babka bardzo trafnie oceniła
                                  > pewne niuanse, także nie mógł to być przypadek czy jakaś sztuczka...
                                  > co do przyszłości to jak już wcześniej napisalam, jeszcze nie wiem,
                                  > bo za malo czasu minęło.
                                  > kobieta pisze dość ogólnie i nie narzuca jednej drogi czy jednego
                                  > rozwiązania, co mi się akurat bardzo podoba.
                                  >
                                  > to co napisalaś nt. "nic nie dzieje się bez przyczyny" ma w sobie
                                  > coś, ale ja mam na myśli raczej sytuacje miłosne... niż jakieś wojny
                                  > albo zbrodnie!
                                  > to Ty chyba pisalaś, że twój facet jest juz związany z inną, prawda?
                                  > więc na koniec, na pocieszenie...:)
                                  > moja koleżanka rzuciła swojego partnera po 10 latach związku!!! nie
                                  > znam dokładnej przyczyny i słów jakie tam padły, ale fakt faktem
                                  > znalazła sobie innego chłopaka i była już z nim troszkę, a w między
                                  > czasie ten pierwszy, prawdopodobnie zalamany, wyjechał za granicę.
                                  > widocznie nie widział już szansy na powrót i chciał się odciąć.
                                  > po roku ona doszła do tego, że ten pierwszy to jest to i sama
                                  > zaczęła szukać z nim kontaktu. dziś są małżeństwem:)
                                  > to na dowód, że w życiu wszystko jest możliwe! i chociaż nie każda
                                  > historia musi skończyć się tak dobrze to warto przynajmniej
                                  > wiedzieć, że takie rzeczy się zdarzają:)
                                  > pozdrawiam serdecznie i z calego serca życzę powodzenia:)))

                                  Dziękuję bardzo za namiary :)
                                  Cóż, wszystko sprowadza się do tego, ze najważniejsza jest wiara w to, ze ta
                                  druga osoba może wrócić i od tego trzeba zacząć. A w moim przypadku chyba
                                  właśnie zasianie tej wiary i przełamanie własnego strachu przed ponownym
                                  zranieniem jest najtrudniejsze.
                                  Rozstałam się z dziewczyną, nie z facetem, nie chce tu nikogo bulwersować, ale
                                  po prostu nie chcę kłamać.

                                  Pozdrawiam
                                  • brumass do zerogirl 08.09.08, 17:39
                                    mnie nie zbulwersowałaś
                                    miłość to miłość - przecież nie chodzi o orientację tylko o istotę
                                    sprawy...
                                    ja wiarę mam i w sumie chyba jestem jakąś niepoprawną optymistką w
                                    całej tej bolesnej sprawie, ale sama się czasami zastanawiam czy to
                                    takei dobre. może właśnie lepiej spojrzeć prawdzie w oczy, być
                                    realistką?
                                    • zerogirl Re: do zerogirl 09.09.08, 08:46
                                      brumass napisała:

                                      > mnie nie zbulwersowałaś
                                      > miłość to miłość - przecież nie chodzi o orientację tylko o istotę
                                      > sprawy...
                                      > ja wiarę mam i w sumie chyba jestem jakąś niepoprawną optymistką w
                                      > całej tej bolesnej sprawie, ale sama się czasami zastanawiam czy to
                                      > takei dobre. może właśnie lepiej spojrzeć prawdzie w oczy, być
                                      > realistką?

                                      Dzięki :)
                                      Ja się miotam od nadziei do złości albo rezygnacji. Czasem powtarzam sobie, że może byłoby lepiej ułożyć sobie życie od nowa z kimś innym. Z drugiej strony wiem, że gdyby Ona wróciła to bym Jej wybaczyła. Więc czy w takiej sytuacji jest uczciwe wiązać sie z druga osobą, kiedy serce tak naprawdę jest zajęte.
                                      Na moją "niekorzyść" przy wizualizacjach i afirmacjach działa fakt, że jestem realistką. Przeczytałam "Sekret" i "Potęgę" ale te książki tak naprawdę nie zrobiły na mnie ogromnego wrażenia. Owszem zgadzam sie w ogólnym zarysie z tym co jest tam podane, ale język, sposób prezentacji do mnie nie przemówił. Może jest jakaś inna publikacja, która bardziej by do mnie trafiła i po lekturze której nabrałabym więcej wiary w to wszytko.
                                      Mam jeszcze takie pytanie: Dziewczyny jak się zabieracie do wizualizacji? Czy staracie sie to robić przed snem, czy po prostu jak jesteście wyciszone, może medytujecie?
                                      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
                                      • Gość: annna84 Re: do zerogirl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 15:44
                                        "Mam jeszcze takie pytanie: Dziewczyny jak się zabieracie do wizualizacji? Czy
                                        s> taracie sie to robić przed snem, czy po prostu jak jesteście wyciszone, może
                                        me> dytujecie?"

                                        Ja głównie przed snem, ale skupiam się głównie na klepaniu afirmacji bo jeśli
                                        chodzi o wizualizacje to jestem na to chyba za nerwowa i nie umiem się za bardzo
                                        wyciszyć, a medytacje to już w ogóle nie dla mnie.
                                        • zerogirl Re: do zerogirl 10.09.08, 08:42
                                          Gość portalu: annna84 napisał(a):

                                          > "Mam jeszcze takie pytanie: Dziewczyny jak się zabieracie do wizualizacji? Czy
                                          > s> taracie sie to robić przed snem, czy po prostu jak jesteście wyciszone,
                                          > może
                                          > me> dytujecie?"
                                          >
                                          > Ja głównie przed snem, ale skupiam się głównie na klepaniu afirmacji bo jeśli
                                          > chodzi o wizualizacje to jestem na to chyba za nerwowa i nie umiem się za bardz
                                          > o
                                          > wyciszyć, a medytacje to już w ogóle nie dla mnie.

                                          Ja z kolei mam problem z afirmacjami, bo po prostu po pewnym czasie zaczynam klepać "mechanicznie" a chyba nie o to chodzi. Wizualizacje też stosuję głównie przed snem. Myślałam o medytacji i może to było by w moim przypadku najlepsze, ale musiałbym poszukać jakiś publikacji jak sie do tego zabrać.
                                          Rozglądam się też za innymi książkami z tej dziedziny bo jak wspomniałam i "Sekret" i "Potęga" średnio mi podeszły. Gdyby komuś wpadło w ręce coś wartego uwagi to byłabym wdzięczna za sugestię.
                                          • Gość: kasia Re: do zerogirl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 18:31
                                            > Ja z kolei mam problem z afirmacjami, bo po prostu po pewnym czasie zaczynam k
                                            > lepać "mechanicznie" a chyba nie o to chodzi. Wizualizacje też stosuję głównie
                                            > przed snem. Myślałam o medytacji i może to było by w moim przypadku najlepsze,
                                            > ale musiałbym poszukać jakiś publikacji jak sie do tego zabrać.
                                            > Rozglądam się też za innymi książkami z tej dziedziny bo jak wspomniałam i "Sekret" i "Potęga" średnio mi podeszły. Gdyby komuś wpadło w ręce coś wartego uwag
                                            > i to byłabym wdzięczna za sugestię.

                                            jakiś rok temu kupiłam potęge, przeczytałam, postanowienia wyparowały po tygodniu, gdy znalazłam się w trudnej sytuacji postanowiłam jeszce raz przeczytać tą książke, potem sięgnełam po sekret, ale nadal niedowierzałam ze moze pozytywne myślenie może cos zmienić (a byłam w tak nieciekawej sytuacji, że każdy następny dzień był koszmarem), kiedy siedziałam u siebie w domku (myslałam ze to jeden wielki kit) poprosiłam o jakiś znak, ze to jednak działa, że jesli innym się udaje, to dlaczego nie mi, już mi łzy napływały do oczu, gdy w biblioteczce mojej mamy zobaczyłam "Podświadomość-Twój partner" P. Kummera :) nie wiem skąd ona się tam wzięła bo mama nigdy w zyciu nie czytała takich ksiązek :)najbardziej zależało mi na historiach z życia, i jest ich tam wiele :)więc chyba działa. Ksiązek o tej tematyce na rynku jest wiele, wystarczy isc do księgarni. Powodzenia w szukaniu Pozdrawiam
                                            • zerogirl Re: do zerogirl 11.09.08, 08:35
                                              Gość portalu: kasia napisał(a):


                                              > jakiś rok temu kupiłam potęge, przeczytałam, postanowienia wyparowały po tygodn
                                              > iu, gdy znalazłam się w trudnej sytuacji postanowiłam jeszce raz przeczytać tą
                                              > książke, potem sięgnełam po sekret, ale nadal niedowierzałam ze moze pozytywne
                                              > myślenie może cos zmienić (a byłam w tak nieciekawej sytuacji, że każdy następn
                                              > y dzień był koszmarem), kiedy siedziałam u siebie w domku (myslałam ze to jeden
                                              > wielki kit) poprosiłam o jakiś znak, ze to jednak działa, że jesli innym się u
                                              > daje, to dlaczego nie mi, już mi łzy napływały do oczu, gdy w biblioteczce moje
                                              > j mamy zobaczyłam "Podświadomość-Twój partner" P. Kummera :) nie wiem skąd ona
                                              > się tam wzięła bo mama nigdy w zyciu nie czytała takich ksiązek :)najbardziej z
                                              > ależało mi na historiach z życia, i jest ich tam wiele :)więc chyba działa. Ksi
                                              > ązek o tej tematyce na rynku jest wiele, wystarczy isc do księgarni. Powodzenia
                                              > w szukaniu Pozdrawiam

                                              Pewnie masz rację, trzeba poszukać czegoś co będzie akurat mi pasowało, no i niestety liczyć sie z tym, ze przy okazji można nabyć kilka rzeczy, które zupełnie do mnie nie trafią, ale cóż takie ryzyko.
                                              Dzięki i pozdrawiam.
                                      • brumass Re: do zerogirl 11.09.08, 12:01
                                        ja, jak juz gdzies tam wczesniej napisałam, nie czytałam "potęgi..."
                                        tylko streszczenie książki, ale widocznie jestem dobrym materiałem
                                        do takich rzeczy, bo już wczesniej
                                        • brumass Re: do zerogirl--ps 11.09.08, 12:06
                                          ps. pisalaś do shamanki? jakie wrażenia?
                                          pozdrawiam:)
                                          • zerogirl Re: do zerogirl--ps 11.09.08, 13:34
                                            Bardzo dziękuję za wszystkie rady i spostrzeżenia. Też staram się, żeby wizualizacje przychodziły naturalnie, żeby to wszytko wypływało ze mnie, a nie było narzucone "odgórnie".
                                            W zasadzie główne plusy jakie wyniosłam z lektury "Sekretu" i "Potęgi" to stwierdzenie, żeby się koncentrować na pozytywnych rzeczach i postępować tak, jakby wszytko układało sie dobrze - czyli np. dziewczyna po zawodzie miłosnym nie powinna siedzieć w domu i wypłakiwać w poduszkę tylko sprawić sobie jakąś przyjemność, zadbać o siebie itp. W sumie to banalne, ale chyba pomocne.
                                            Z "postępów" jakie sama zrobiłam - jestem domorosłą scenarzystką. Po rozstaniu zaczęłam pracować nad historią w której bohaterka była w zasadzie moim "alter ego", z tym, ze umiejscowionym w fantastycznym świecie. Chciałam to co mi sie przydarzyło jakoś w ten sposób "przepracować". Ale po jakimś czasie stwierdziłam, że lepiej zacząć tworzyć coś bardziej pozytywnego, tak, żeby przyciągnąć pozytywne zdarzenia i energię. Tamten scenariusz póki co powędrował na półkę, kiedyś do niego wrócę i przerobie go na bardziej optymistyczny.
                                            A cmentarze sama bardzo lubię :)
                                            u shamanki jeszcze nie byłam, bo cały czas zastanawiam się jakie pytania mam postawić, pewnych odpowiedzi może wolę nie usłyszeć tylko zdać sie na los.
                                            Pozdrawiam
                                            • brumass Re: do zerogirl--ps 11.09.08, 13:53
                                              heh - widzę, że mamy ze sobą trochę wspólnego:) też chcę popracować
                                              nad scenariuszem i właściwie równiez mam zamiar wpleść w tę historię
                                              elementy fantastyczne, często oparte na moich snach. przyznam się,
                                              że jeszcze nic konkretnego nie powstalo - to na razie pomysł na to
                                              jak przekuć swój potencjał i fantazję w coś konkretnego. przyszedł
                                              mi zresztą do głowy po rozstaniu...
                                              a jeśli chodzi o shamankę to ona ma na swojej stronie taką
                                              zakładkę 'jak zadawać pytania' i jest to dość pomocne. rozumiem, że
                                              się boisz, ale ona ma taką jedną zaletę - nie narzuca swojej
                                              interpretacji jako prawdy objawionej i wyraźnie zaznacza, że i tak
                                              ostateczna decyzja należy do Ciebie:)
                                              poza tym, szybko odpowiada
                                              pozdrawiam:)))
                                              • zerogirl Re: do zerogirl--ps 12.09.08, 08:41
                                                brumass napisała:

                                                > heh - widzę, że mamy ze sobą trochę wspólnego:) też chcę popracować
                                                > nad scenariuszem i właściwie równiez mam zamiar wpleść w tę historię
                                                > elementy fantastyczne, często oparte na moich snach. przyznam się,
                                                > że jeszcze nic konkretnego nie powstalo - to na razie pomysł na to
                                                > jak przekuć swój potencjał i fantazję w coś konkretnego. przyszedł
                                                > mi zresztą do głowy po rozstaniu...
                                                > a jeśli chodzi o shamankę to ona ma na swojej stronie taką
                                                > zakładkę 'jak zadawać pytania' i jest to dość pomocne. rozumiem, że
                                                > się boisz, ale ona ma taką jedną zaletę - nie narzuca swojej
                                                > interpretacji jako prawdy objawionej i wyraźnie zaznacza, że i tak
                                                > ostateczna decyzja należy do Ciebie:)
                                                > poza tym, szybko odpowiada
                                                > pozdrawiam:)))

                                                W takim razie życzę dużo weny i natchnienia :)
                                                Moja działalność "artystyczna" to też pole na którym chciałabym posłużyć się podswiadomością, bo o ile krótkie formy udaje mi się tworzyć to przy dłuższych zupełnie brakuje mi konsekwencji i panowania nad historia.
                                                Widziałam tą zakładkę na stronie, jest rzeczywiście pomocna. W końcu napiszę do shamanki ale póki co cały czas myślę jak odpowiednio sformułować pytania.
                                                Na razie zgodnie z Twoją radą staram się wyciszyć, opanować jakieś techniki, które będą mnie odpowiadały, stawiać sobie wewnętrzne pytania i zobaczyć jaka będzie odpowiedź. Nie traktować książek jako "prawdy objawionej" tylko wybierać z nich to co mnie osobiście najbardziej pasuje.

                                                do anna84:

                                                U mnie też stuprocentowa pewność, ze coś się uda zawsze działa na odwrót :)

                                                Pozdrawiam

                                        • Gość: annna84 Re: do zerogirl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 19:34
                                          Bo tak jest, że stosujemy te techniki nawet nie wiedząc o ich istnieniu:)I masz
                                          rację, że nic na siłę bo wtedy niewiele z tego wychodzi. Tylko w tych książkach
                                          jest napisane, że przede wszystkim trzeba myśleć pozytywnie. A patrząc na swoje
                                          doświadczenia, myślę, że trzeba znaleźć złoty środek między myśleniem
                                          pozytywnym, a negatywnym. Czyli wiara, że się uda, ale nie jakaś 100-procentowa
                                          pewność, że tak się stanie. Bo u mnie taka pewność zawsze źle się kończyła.
                                          Przykładowo: facet odszedł dokładnie wtedy gdy przestałam się bać i mieć
                                          wątpliwości, a jedyny egzamin, który oblałam na studiach to był ten, po którym
                                          nie miałam najmniejszych wątpliwości, że zdam na 5:)

                                          "ja lubię niektóre miejsca... - nie pomyślcie sobie, ze
                                          > jestem wariatką, ale np. cmentarz;)"

                                          Jeśli już to nie tylko Ty jesteś wariatką, bo ja też lubię cmentarz:)
                                      • Gość: gośc Re: do zerogirl IP: 195.116.35.* 26.10.08, 13:57
                                        .
                        • Gość: annna84 Re: do annna84 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.08, 21:06
                          "ale mnie po 8 latach... to jest SZOK!!! nie chcę bagatelizować tego
                          > co czujesz itp., ale mnie już po prostu nie dziwią takie zachowania
                          > po kilku miesiącach czy roku, dwóch latach... to jeszcze się mieści
                          > w granicach błędu:)"

                          Myślę, że to nie ma znaczenie czy po tygodniu, miesiącu, czy kilku
                          latach...Ważne jaka była relacja w związku. Jeśli widać, że coś się psuje, że
                          druga osoba jest mniej zaangażowana to można się spodziewać, że będzie chciała
                          odejść. Ale jeśli ktoś jest zaangażowany i nagle ni z gruszki ni z pietruszki
                          mówi, że odchodzi, czy tez znika bez słowa, to jest SZOK. I ja nie za bardzo
                          wierzę, że komuś może tak nagle się odmienić. Już prędzej uwierzę, że kosmici im
                          coś złego zrobili;)
                          A po 8 latach mógł go dopaść jakiś kryzys. Wydaje mu się, że może z kimś innym
                          byłoby lepiej itp. itd. ale bardzo szybko może sobie uświadomić, że tylko tak mu
                          się wydawalo i nie chce nikogo innego. I wróci do Ciebie na kolanach:)

                          "a swoją drogą to jak to jest z tą wizualizacją konkretnej osoby?"

                          Chciałam wkleić linka, ale nie mogę znaleźć takiego watku sprzed ponad roku
                          bodajże. Było to mniej więcej tak:
                          Dziewczyna opisywała tam, że wizualizowała na powrót chłopaka, który ją
                          zostawił. Przez chyba kilka miesięcy bardzo wyraźnie wyobrażała sobie jakąś
                          sytuację, że są razem. Ten obraz zawsze był ten sam. Po jakimś roku chłopak się
                          do niej odezwał, powiedział, że mu się przysnila i od tej pory nie mógł przestać
                          o niej myśleć.
                          • brumass Re: do annna84 07.09.08, 22:27
                            dzięki za dobre słowo:) nawet nie wiesz jak to pomaga. przynajmniej
                            na chwilę...
                            jeśli chodzi o te tygodnie, miesiące, lata to ma jednak znaczenie o
                            tyle, że tygodnie i miesiące można coś udawać, a udawać przez lata
                            to już raczej trudno...
                            i od dzisiaj zaczynam te wizualizacje i trzymam kciuki za dobre
                            sny...
                            pozdrawiam Cię bardzo i przekazuję pozytywną energię:)))
                            • Gość: annna84 Re: do annna84 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 19:19
                              Jeśli chodzi o udawanie to takie rzeczy szybko można zauważyć. Wiadomo, że po
                              kilku latach zna się kogoś lepiej niż po kilku tygodniach, ale tak naprawdę już
                              na początku można ocenić czy ktoś jest szczery, godny zaufania, czy nie. Jeśli
                              chodzi o mojego to jestem na 100% pewna, że gdyby nie musiał wyjechac to nadal
                              bylibyśmy razem. Nie wiem tylko czemu wyjechal bez słowa. Nie wiedział jak mi o
                              tym powiedzieć? (wczesniej uwazal, ze ja jestem zła, że chce wyjechać), ta praca
                              jest bardzo absorbująca, może nie wiedział jak to pogodzi i ostatecznie nie
                              wiedział co mi powiedzieć i nie powiedział nic. Nie wiem.

                              A jeszcze na pocieszenie:
                              Wczoraj rozmawiałam z kolegą, który od kilku lat miał trudną sytuację ze swoją
                              eks. Wracali do siebie, rozstawali się i tak w kółko. Ostatnio rozmawiałam z nim
                              w lipcu i jak zapytałam o Nią to powiedział, że to już ostatecznie nieaktualne,
                              nic do niej nie czuje i spotyka się z kimś innym. A wczoraj mi mówi, że
                              uświadomił sobie, że tylko Ona jest dla niego ważna i próbuje ją odzyskać...
                              A więc, to że ktoś dziś twierdzi, że już nie jest zainteresowany, nie znaczy, że
                              niedługo nie uświadomi sobie, że się mylił. Wszystko się może zdarzyć:)
                              • brumass Re: do annna84 08.09.08, 21:04
                                też właśnie sobie zawsze tak myślę, że słowa to jednak często TYLKO
                                słowa... owszem one potrafią czasami potwornie ranić, ale...
                                właśnie, wszystko może się zdarzyć:)
                                co do twojej sytuacji to trudno mi się wypowiadać... na podstawie
                                tego co tu opisalaś mam takie sobie zdanie o twoim facecie, ale kto
                                wie - może ma takie wytłumaczenie, że Ci zmiękną kolana;)
                                czyli jeszcze raz powtórzę WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ:)
                                • Gość: annna84 Re: do annna84 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 21:53
                                  O moim facecie też mam teraz takie sobie zdanie delikatnie mówiąc. Ale jest taka
                                  absurdalna rozbieżność pomiędzy tym co było, a tym co zrobił, że to musi mieć
                                  jakieś wytłumaczenie. Kosmici Go porwali czy coś;)
                                  • brumass Re: do annna84 08.09.08, 22:39
                                    nie obraź się, ale patrząc z dystansu to on chyba po prostu Cię
                                    wykorzystał,ściemnial pewnie, że kocha, pewnie był nawet zauroczony,
                                    na pewno był... ale gdyby przynajmniej szanował to powiedziałby
                                    kilka głupich słów na pożegnanie! to kurczę cholerna podstawa!!!
                                    niechby nawet tylko powiedzial 'przepraszam
                                    • Gość: annna84 Re: do annna84 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 15:39
                                      Nie obrażam się bo wiem, że z dystansu to właśnie tak wygląda. Tylko, że gdybym
                                      miała przyznać, że to wszystko była ściema, to znaczyłoby, że nie ma sensu się z
                                      nikim spotykać bo nigdy nie wiadomo kiedy ktoś ściemnia. Ja z natury jestem
                                      nieufna i jest niewielu facetów, którym w życiu ufałam, a jemu ufałam
                                      najbardziej ze wszystkich. A teraz to już nie ma szans żebym komuś zaufała.
                                      Jeśli chodzi o wizualizacje i afirmacje to teraz chodzi mi przede wszystkim o
                                      to, żeby ta sytuacja się wyjaśniła i żeby oddał mi moje rzeczy. Czy chciałabym z
                                      nim być, tego w tej chwili nie wiem.
                                      • brumass Re: do annna84 09.09.08, 20:56
                                        rozumiem Cię.
                                        wiem, że z tym zaufaniem to po takim numerze może być ciężko... też
                                        czasami o tym myślę i wnioski nie są zbyt wesołe, niestety.
                                        a w ogóle, wracając do głównego wątku czyli "potęgi podświadomości"
                                        to muszę się przyznać, że nie czytałam. natomiast wczoraj
                                        przeglądałam opis tresci w skrocie i sama zaczęlam się śmiać do
                                        siebie, bo całkiem bezwiednie, intuicyjnie stosuje różne "techniki"
                                        opisane w tej książce:)
    • Gość: Nela Re: Potęga podświadomości IP: *.aster.pl 28.08.08, 14:12
      Sami sobie wizualizejmy świat, kreujemy... poprzez wlasne mysli.
      • brumass wierzycie w znaki? 12.09.08, 12:13

        dziewczyny wierzycie w znaki? ja czasami proszę o nie i kilka
        otrzymałam
        • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 12.09.08, 15:58
          Wierzyłam w znaki swego czasu, bo wierzyłam, ze Ona i ja jesteśmy sobie przeznaczone i naprawdę ( przynajmniej w moim rozumieniu) dostawałam "znaki", które to potwierdzały. Teraz nie wiem co o tym sądzić.
          Co do tych "powrotów po latach". Przeważnie życie nas zaskakuje i jak już zaczynamy sobie układać wszystko z kimś innym to nagle pojawia się "stara miłość", a jak wypłakujemy za kimś oczy w poduszkę to obiekt naszych uczuć na nas nie spojrzy. Jakaś taka pokręcona logika.
          A co do ostatniego spostrzeżenia - chyba w tym jest cały ambaras, żeby stosować te afirmacje i wizualizacje, ale tak, żeby sobie przy okazji nie obrzydzić całej sprawy i sie tym nie zamęczyć ani nie zanudzić, anie nie nabawić się obsesji. Tylko to chyba nie jest taka prosta sprawa :)
          • brumass Re: wierzycie w znaki? 12.09.08, 16:40
            a jakiego typu znaki dostawalaś? przepraszam, że tak obcesowo, ale
            to ciekawe...
        • Gość: annna84 Re: wierzycie w znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 12:59
          Wierzę w znaki, w to, że wszystko dzieje się po coś, ale też czasem nie wiem czy
          to nie moja nadinterpretacja, i czy to nie znaczy coś odwrotnego niż mi się
          wydaje. Weźmy na przykład rozstanie: czy to znak, że nie jesteśmy dla siebie? A
          może musiało się to stać żebyśmy coś zrozumieli i potem będzie między nami
          lepiej niż było? A może to znak, że lepiej dać sobie spokój z miłością i
          postawić na samotność? Kto to wie?:)
          Znakiem może być wszystko, piosenka, przeczytana książka itp.,itd.
          Jeśli chodzi o "Mojego" to też kilka rzeczy uważałam za znak. Przede wszystkim
          wcześniej żebym mogła z kimś być pierwsze musiało być uczucie - zauroczenie, a
          dopiero potem mogłam się z kimś umówić na randkę.
          Krótko mówiąc: wcześniej było: najpierw uczucie - potem randka.
          A z nim: najpierw randka - potem uczucie:)A zgodziłam się z nim umówić, bo
          miałam nadzieję, że potem się ode mnie odczepi:)"Na szczęście" się nie
          odczepił:)Okazało się, że jest takim facetem jakiego szukałam. I to uważam za
          znak - facet jakiego szukałam sam mnie odnalazł.
          A drugi "znak" wpływa na to co teraz o nim myślę. Kiedyś przez kilka dni się nie
          odzywał, byłam na niego zła, że ma mnie gdzieś, a okazało się, że trafił do
          szpitala i nie miał możliwości się ze mną skontaktować. Było mi wtedy głupio
          przed samą sobą, że w niego zwątpiłam i obiecałam sobie, że nigdy więcej tego
          nie zrobię. To była taka silna myśl, że on by mnie nigdy nie zawiódł. To mi się
          często przypomina jak teraz źle o nim myślę. I nie wiem, może to jest znak?
          I jeszcze jedno: w nocy po ostatnim dniu kiedy było dobrze, śnił mi się, nie
          pamiętam dokładnie snu, ale wiem, że obudziłam się strasznie zła na niego i
          czułam, że w najbliższym czasie się nie zobaczymy...

          A i to, że założyłam ten wątek, to też jest na pewno jakiś znak:)

          "a tak w ogóle mam /przynajmniej/ z 3 koleżanki, które przeżyły takie
          > bolesne odejście i mówią, że dopiero jak 'wyluzowały', zajęły się
          > sobą, zaczęły się spotykać z innymi facetami to ich były powracał... "
          Bo często tak jest, że dopiero jak przestajemy "rozpaczać" to wszystko się
          zaczyna układać. Oni nie wracają jak wiedzą, że tylko na to czekamy. Chyba
          gdzieś w podświadomości mają, że "ona jest i tak moja więc nie muszę nic robić".
          Dopiero jak widzą, że bez nich też jest nam dobrze to szybko zmieniają zdanie.
          Dobrze jest wzbudzić zazdrość w byłym, bo oni jak się dowiedzą, że jest ktoś
          inny to często sobie przypominają, że jednak kochają:)

          A z tym rozczarowanie to trudno powiedzieć. Myślę, że chodzi o to żeby
          afirmować, wizualizować, ale nie myśleć o tym, że jest źle i tracić energię na
          roztrząsanie problemu.
          • Gość: kasia Re: wierzycie w znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 14:10
            jestem w podobnej sytuacji jak wy, co do wątku czy wierzyc w znaki czy nie to nie wiem (czasem czekam na jakis znak i go dostaję, ale nie zawsze jestem pewna czy nie szukam dziury w calym, wiem jedno od naszego zerwania minęło pół roku (straszne pół roku) ale postanowiłam wziąć sie w garść !! byłam dzis u fryzjera, postanowiłam zmienic sposób swojego ubierania :) co do wizualizacji i afirmacji staram sie to robic systematycznie (ostatnimi czasy gdzies ta moja pewnosc i poczucie wartosci wyparowały, ale postanowiłam to odbudwac) zaczełam pracowac nad sobą :) przestalam sie dolowac :) zrozumiałam ze tak naprawde w moim zyciu najwazniejsza jestem Ja !! często mówimy i słyszymy ze to nasz facet jest najwazniejszą osobą w naszym życiu, a tak naprawde to my jestesmy najwazniejsze dla siebie. Przyznam, że odkąd przestałam sie dołowac i uwierzyłam, ze cos dobrego może mnie w zyciu spotkac wszystko zaczeło sie zmieniac :) dzwonią dawni znajomi którzy chcieliby sie umówic, zaczełam spotykac sie ze swoimi przyjaciółkami :) a jak sie nie widzimy potrafimy i 2 godziny przez kom nawijac :) Trzeba tylko uwierzyc ze bedzie dobrze i tak sie stanie :) NOSKI DO GÓRY I NA PODBÓJ ŚWIATA :) pozdrawiam :)
            • Gość: kasia Re: wierzycie w znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 15:07
              mam dzisisaj dobry dzień, wiec postaowiłam wam napsisac cos niecoś o sobie, a poniewaz jest to wątek o znakach, mysle, ze dam rade jakos to wszystko ze sobą powiązać :)
              1. Jestem w podobnej sytuaji jak Wy (od poł roku jestem sama, własciwie tak jak Wy zostałam postawiona raczej przed faktem dokonanym, te ostatnie miesiące były dla mnie bardzo cięzkie, zresztą wiecie o co mi chodzi)
              2. W trudnych sytuacjach wertowałam ten wątek (dodałyscie mi wiele otuchy, wasze dobre słowa i wiara, (a takze inni ludzie obok mnie)sprawiy, ze powoli zaczełam wychodzic z dołka psychicznego)
              3. Postanowiłam ostro wziąć sie za siebie i cos zmienic w swoim życiu, wysłuchałam 150..00.00 historii z życia moich znajomych i zauważyłam, że nie jestem jedyna, że takie rzeczy sie w zyciu człowieka zdarzają i tylko my decydujemy o tym czy wyciągniemy z tego jakies wnioski i jak dalej bedziemy żyć
              4. Wybaczyłam swojemu facetowi, stwierdziłam ze mając do niego żal zniszcze samą siebie
              5. Przypomniałam sobie jak bardzo, bardzo siebie kocham :) i jak bardzo, bardzo mi ze sobą dobrze, albo na nowo pokochałam siebie :)
              6. Codziennie smieję sie przez 15 minut (i mam gdzies zmarszczki które potem powstaną, zresztą potem bede sie tym martwic;) )
              7. Wiem, ze w zyciu człowieka potrzebne są tez takie chwile, dzieki temu, ze ktos kiedys odszedł ode mnie jestem teraz silnijsza, bardziej otwarta a innych ludzi, cięzko nad sobą pracuję, widze swoje wady (niektóre akceptuje, nad niektórymi pracuje), widze swoje zalety (wczesniej nie wiedziałam ze tyle ich mam)
              8. Zycze wam wszystkiego najlepszego
              A co do znków szukajcie tych najmilszych :)
              • Gość: annna84 Re: wierzycie w znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 20:32
                "7. Wiem, ze w zyciu człowieka potrzebne są tez takie chwile, dzieki temu, ze
                kt> os kiedys odszedł ode mnie jestem teraz silnijsza, bardziej otwarta a innych
                ludzi, cięzko nad sobą pracuję, widze swoje wady (niektóre akceptuje, nad
                niektórymi pracuje), widze swoje zalety (wczesniej nie wiedziałam ze tyle ich mam)"

                A no na każdego rozstanie wpływa inaczej. Też myślę, że po kilku rozczarowaniach
                jestem silniejsza, ale przede wszystkim mniej wrażliwa, bardziej złośliwa,
                jakieś wartości, które kiedyś miały dla mnie znaczenie już nie mają, i ogólnie
                nie wyniosłam z rozstań nic pozytywnego.
        • brumass Re: wierzycie w znaki? 13.09.08, 19:10
          ja miałam na myśli takie konkretne znaki.
          nie chodzi mi o analizowanie każdego przejawu życia pod tym kątem,
          albo doszukiwaniu się znakow w piosenkach(większość piosenek jest o
          miłości;))
          mi na przykład zdarzyło się kilka razy kiedy już byłam w rozpaczy
          prosić o taki znak i wtedy cos tam się działo... napiszę może
          później, bo pierw chciałam poznać Waszą obiektywną opinię, co wg Was
          mogloby być takim znakiem.
          • Gość: annna84 Re: wierzycie w znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 20:49
            Hmmm, może napisz jednak pierwsza:)
            • brumass Re: wierzycie w znaki? 13.09.08, 21:45
              no np. idę ulicą i proszę o jakiś znak w sprawie i wtedy mija mnie
              samochód z nowożeńcami...
              • Gość: annna84 Re: wierzycie w znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 13:14
                Rozumiem. No to zdarzało mi się prosić o jakiś znak, ale nie przypominam sobie
                żeby kiedyś wyszło z tego coś dobrego. Parę miesięcy temu chciałam się odezwać
                do Tej osoby, ale nie wiedziałam czy to dobry pomysł. Więc prosiłam o jakiś znak
                czy powinnam to zrobić. I bodajże następnego dnia pojawił się na gadu-gadu,
                pierwszy raz od wielu miesięcy. Uznałam, że to znak. Odezwałam się, ale nic z
                tego nie wyszło. I nie wiem już jak to jest z tymi znakami.
                • brumass Re: wierzycie w znaki? 14.09.08, 14:30
                  bo ze znakami trzeba być ostrożnym, żeby nie popaść w pułapkę
                  nadinterpretacji... ja prosiłam kilka razy i dostałam kilka takich
                  dość konkretnych moim zdaniem znaków, ale oprócz tego co napisałam
                  żeby troszkę zobrazować sytuację, nie chcę ich opisywać, bo to chyba
                  zbędne... byłam tylko ciekawa czy też tak robicie i co uznajecie za
                  znaki. jak z tym gg. chociaż tego akurat chyba za znak bym nie
                  uznała - za bardzo sama siebie pilnuję z tymi nadinterpretacjami;)to
                  musi być dość silne i stać się wtedy kiedy proszę, a nie tak po
                  prostu. "mojej" parze nowożeńców towarzyszył jeszcze jeden znak,
                  akurat taki, o którym pomyślałam, że byłby znakiem i wystąpiły
                  prawie równocześnie i zaraz po tym jak o nie prosiłam. ojej, teraz
                  to już zakręciłam;)
                  • annna84 Re: wierzycie w znaki? 14.09.08, 18:51
                    "to > musi być dość silne i stać się wtedy kiedy proszę"
                    No właśnie, tylko, że chyba rzadko jest możliwe żeby coś się stało wtedy kiedy
                    prosisz. No bo np. leżysz sobie wieczorem w łóżku i prosisz o jakiś znak, i co w
                    tym momencie się może zdarzyć?:)
                    • ewajanson-on-line Re: wierzycie w znaki? Miło, "Anno" poczytać 14.09.08, 19:20
                      twoje wypowiedzi, a zwłaszcza kilka ostatnich postów. Wiele wyjaśniają i wiele
                      tłumaczą.
                      • Gość: annna84 Re: wierzycie w znaki? Miło, "Anno" poczytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 19:53
                        Witaj Ewo:)
                        A co konkretnie masz na myśli?;>
                        • ewajanson-on-line Re: wierzycie w znaki? Miło, "Anno" poczytać 14.09.08, 20:00
                          Wszystko po kolei, dzień po dniu, ewolucję po ewolucji. Wspomnienie po
                          wspomnieniu, dokładnie wszystko.
                          Obraz całości tworzy pewną historię, dla jednych może mniej jasną, dla innych
                          bardziej.
                          Obraz w postach uzmysławia też rozwój człowieka, jego wzloty i upadki, próbę
                          budowania przez siebie i kreowania rzeczywistosci i zdarzeń. mimo wszystko,
                          świat idzie swoją drogą i do końca na to wpływu nie mamy.
                          mamy momenty buntu i to one tak naprawdę kreują naszą przyszłość. bunt związany
                          jest z nienawiscią, pokora z miłością - tu rozstrzygają się nasze i innych losy.
                          tylko tu, nie w potedze podświadomości.
                          • brumass Re: wierzycie w znaki? Miło, "Anno" poczytać 14.09.08, 20:36
                            "mamy momenty buntu i to one tak naprawdę kreują naszą przyszłość.
                            bunt związany
                            jest z nienawiscią, pokora z miłością - tu rozstrzygają się nasze i
                            innych losy.
                            tylko tu, nie w potedze podświadomości." hmmmmm.... to wszystko co
                            Pani pisze pięknie brzmi tylko mi to wygląda na jakieś frazesy...
                            pozwolę się nie zgodzić z teorią, że bunt związany jest z
                            nienawiścią i to on kreuje naszą przyszłość. to ogromne uproszczenie
                            i sprowadzenie wszystkiego do jednej emocji...
                            czyli pokora lub bunt rozstrzyga o naszym życiu? a ja bym jednak nie
                            lekceważyła potęgi podświadomości, bo to potęga wiary, a wiara czyni
                            cuda:)
                            • ewajanson-on-line Re: wierzycie w znaki? Miło, Brumass, 15.09.08, 10:47
                              ten post skierowany był tylko i wyłącznie do określonego użytkownika i do
                              określonej sytuacji.
                              Nie dotyczył również podświadomości, kreacji ani tego, o czym tu piszecie,
                              pozdrawiam,
                              • brumass Re: wierzycie w znaki? Miło, Brumass, 15.09.08, 11:44
                                ok
                          • Gość: annna84 Re: wierzycie w znaki? Miło, "Anno" poczytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 19:14
                            Hmm, ciekawe i nie wiem jak mam się do tego ustosunkować:)
                    • brumass Re: wierzycie w znaki? 14.09.08, 20:48
                      "No właśnie, tylko, że chyba rzadko jest możliwe żeby coś się stało
                      wtedy kiedy
                      prosisz. No bo np. leżysz sobie wieczorem w łóżku i prosisz o jakiś
                      znak, i co w
                      tym momencie się może zdarzyć?:) "
                      o i właśnie jeśli w takim momencie dostaniesz znak to będzie dopiero
                      coś:) a jest to możliwe, bo wszystko jest możliwe. ja otrzymałam
                      wtedy kiedy prosiłam. inaczej skąd bym miała wiedzieć, że to znak
                      jeśli bym nie prosiła;) w życiu dzieje się wiele rzeczy, a trudno by
                      było we wszystkim i ciągle się tych znaków dopatrywać. ale to
                      oczywiście moje poglądy:)
                      • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 15.09.08, 11:16
                        brumass napisała:

                        "a jakiego typu znaki dostawalaś? przepraszam, że tak obcesowo, ale
                        to ciekawe..."

                        Cóż, część to były już wymieniane na forum banalne sytuacje z usłyszaną w pewnym momencie piosenką, ale nie wydawało sie to takie banalne kiedy sie tego w danym momencie doświadczało :)
                        Coś bardziej konkretnego - kiedy jeszcze nie byłyśmy razem byłam w kiepskiej sytuacji psychicznej i Ona mnie pocieszała. W pewnym momencie złapałam Ją za ręce i poczułam coś niezwykłego, jakby przepływ energii. Nie da sie tego do końca opisać. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam.
                        Pewnie jako znak traktowałam też wszystkie dobre momenty w związku, wszystkie sytuacje kiedy "serce mi mówiło, ze to właśnie Ta" bo nigdy przy nikim się nie czułam tak dobrze i nigdy nikogo tak nie kochałam.
                        Jest tez jeszcze jeden "znak" ale to już strasznie osobista sprawa, jeśli masz ochotę, to napiszę Ci prywatną wiadomość.
                        Nigdy natomiast nie doświadczyłam sytuacji, że proszę o znak i go dostaję, ale z drugiej strony nigdy o nic takiego nie prosiłam.
                        Ze znakami pewnie faktycznie łatwo popaść w pułapkę nadinterpretacji.
                        • brumass Re: wierzycie w znaki? 15.09.08, 11:46
                          pewnie, skoro to osobiste to napisz na brumass@gazeta.pl
                          :)
                          • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 15.09.08, 12:13
                            Ok :)
                            Przemogłam się też i napisałam do Shamanki. Zadowolona jestem średnio, wróżba była chyba na mój gust zbyt ogólna. Z częścią rzeczy sie zgadzam ,część (przynajmniej w mojej opinii) mija się z prawdą. Ale tak jak już na forum zostało kilka razy powiedziane nie każdy klient musi być usatysfakcjonowany po wizycie u wróżki. Faktycznie, na plus, że kobieta nie pisze w kategoriach prawdy objawionej, tylko daje do zrozumienia, że i tak najwięcej zależy od nas samych.
                            Inna sprawa, że ja jestem w takim stanie "zawieszenia" i ciężko, żeby tu sie spodziewać jakiś radykalnych prognoz na przyszłość.
                            Pozdrawiam
                            • brumass Re: wierzycie w znaki? 15.09.08, 12:30
                              moja też była ogólna - dla mnie to akurat ok - a do tego na jedno z
                              pytań mi w ogóle nie odpowiedziała, ale i tak jestem pod wrażeniem,
                              że niesamowicie trafiła w pewne psychiczne niuanse i wydaję mi się,
                              że wyjatkowo dobrze określiła przyczynę odejścia. co do przyszłości
                              to się okaże:)
                              • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 16.09.08, 08:50
                                brumass napisała:

                                > moja też była ogólna - dla mnie to akurat ok - a do tego na jedno z
                                > pytań mi w ogóle nie odpowiedziała, ale i tak jestem pod wrażeniem,
                                > że niesamowicie trafiła w pewne psychiczne niuanse i wydaję mi się,
                                > że wyjatkowo dobrze określiła przyczynę odejścia. co do przyszłości
                                > to się okaże:)

                                Mnie nie odpowiedziała na dwa pytania. Ale przynajmniej pierwsze doświadczenia z wróżką mam już za sobą :)
                                Muszę chyba sobie znowu przeczytać "Potęgę" i "Sekret, żeby się jakoś pozytywnie podbudować, bo na razie to chyba jesienna chandra mnie dopada i coraz mniej sensu widzę w tym wszystkim.

                                Pozdrawiam
                                • brumass Re: wierzycie w znaki? 16.09.08, 13:52
                                  a ja się cieszę, że już się skończyło to CHOLERNE lato i zaczęła się
                                  jesień:)w ogóle myślę, że czas działa na moją korzyść więc niech
                                  mija...
                                  co do wróżek, może nie są po prostu dla Ciebie, bo potrzebujesz
                                  innego rodzaju stymulacji.
                                  a masz kogoś bliskiego z kim możesz na ten temat pogadać - to
                                  czasami pomaga bardziej niż wróżby;)
                                  • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 16.09.08, 14:20
                                    brumass napisała:

                                    > a ja się cieszę, że już się skończyło to CHOLERNE lato i zaczęła się
                                    > jesień:)w ogóle myślę, że czas działa na moją korzyść więc niech
                                    > mija...
                                    > co do wróżek, może nie są po prostu dla Ciebie, bo potrzebujesz
                                    > innego rodzaju stymulacji.
                                    > a masz kogoś bliskiego z kim możesz na ten temat pogadać - to
                                    > czasami pomaga bardziej niż wróżby;)

                                    Mam najbliższą przyjaciółkę, ale ona niedługo wyjeżdża najpierw do Niemiec, a potem do Egiptu, do faceta, możliwe, że już na stałe. Ale są przecież samoloty no i skype :)
                                    Może faktycznie wróżby nie są dla mnie, bo zbyt racjonalnie do wszystkiego podchodzę, nastawienie może też mieć znaczenie w tym przypadku.
                                    Czasem chciałabym być bardziej wyczulona na pewne rzeczy, potrafić dostrzec znaki, czy mieć sny mniej czy bardziej "prorocze". Ale to chyba nie moja bajka, z tym się pewnie trzeba urodzić.
                                    • brumass Re: wierzycie w znaki? 16.09.08, 16:27
                                      coś w tym jest, że z pewnymi rzeczami trzeba się urodzić... ale
                                      pozytywne myślenie i tak warto w sobie wyrobić:)warto nad tym
                                      pracować.
                                      • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 17.09.08, 08:35
                                        brumass napisała:

                                        > coś w tym jest, że z pewnymi rzeczami trzeba się urodzić... ale
                                        > pozytywne myślenie i tak warto w sobie wyrobić:)warto nad tym
                                        > pracować.

                                        Tak, ale to cholera trudne :)
                                        Co do znaków, wydaje mi sie, że wczoraj dostałam nawet dwa, żeby nie rezygnować, ale równie dobrze to może być autosugestia. Inna sprawa, że jeśli uwierzymy, że coś jest dobrym znakiem to możemy się pozytywnie "nakręcić" i faktycznie pojawią się pozytywne rezultaty - wiadomo wiara czyni cuda.
                                        Mam z kolei takie pytanie - macie jakieś sposoby, kiedy opada was przygnębienie, zniechęcenie i stwierdzacie, że nic z tych afirmacji i wizualizacji nie przynosi efektu?
                                        • brumass Re: wierzycie w znaki? 17.09.08, 11:48
                                          to prawda,że takie znaki autentyczne czy wydumane po prostu dobrze
                                          nastawiają. ważne żeby nie popaść w jakąś przesadę, ale jak ktoś ma
                                          chociaż szczyptę rozumu to mu to nie grozi;)
                                          jeśli chodzi o sposoby na poprawę nastroju to istnieją różne. w
                                          momencie kiedy dopada Cię najgorsza chandra to radziłabym
                                          zrezygnować na chwilę z wizualizacji... jak już pisałyśmy nic na
                                          siłę. osobiście najbardziej pomagają mi rozmowy z najbliższymi
                                          przyjaciółmi, którzy potrafią mnie pozytywnie nakręcić. czasami
                                          nawet rozmowa z kimś kto jest realistą i powie kilka twardych słów,
                                          zamiast użalać się stawia do pionu. poza tym, dobrze jest nie
                                          siedzieć w domu a wychodzić, wychodzić, wychodzić... niekoniecznie
                                          na imprezy, aczkolwiek alkohol w zdrowych dawkach polecam;)do kina,
                                          teatru, na dobry obiad...
                                          • brumass Re: wierzycie w znaki? 17.09.08, 11:50
                                            ps. a na jakim jesteś etapie? od kiedy nie jesteście razem?
                                            • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 17.09.08, 12:41
                                              brumass napisała:

                                              > ps. a na jakim jesteś etapie? od kiedy nie jesteście razem?

                                              Definitywnie od czerwca.
                                              Co do sposobów radzenia sobie z chandrą - pewnie masz rację, najbardziej pomocna wtedy jest jakaś bliska osoba przy boku. Po tych wszystkich przeżyciach doszłam do wniosku, że tak naprawdę ważniejsza jest chyba przyjaźń, niż miłość. Miłość może się w pewnym momencie, skończyć, wypalić i ważne, żeby wtedy był przy nas ktoś, komu możemy zaufać i zwyczajnie się wygadać.
                                              Kiedy nie mam z kim porozmawiać "uciekam" w scenariusze i w muzykę, sama jestem antytalenciem muzycznym, słoń mi na ucho nadepnął, ale muzykę po prostu uwielbiam.
                                              • brumass Re: wierzycie w znaki? 17.09.08, 14:10
                                                czyli juz mały kawałek czasu
                                                • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 18.09.08, 08:31
                                                  brumass napisała:

                                                  > czyli juz mały kawałek czasu
                                                  • brumass Re: wierzycie w znaki? 18.09.08, 14:13
                                                    "Rozstanie po siedmiu latach to dla mnie w zasadzie jak rozwód. A z
                                                    tego co pamiętam z psychologii niektórzy takie sytuacje odchorowują
                                                    miesiącami, niektórzy latami, a niektórzy całe życie..."
                                                    wiem niestety dobrze:(
                                                    dobrze, że poszlaś do psychologa. na pewno to lepsze niż wróżka...
                                                    konkretna pomoc. ja nie jestem chyba na takim etapie żeby iść, ale
                                                    popieram. wróżki to raczej rozrywka;)
                                                  • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 18.09.08, 14:54
                                                    brumass napisała:

                                                    > "Rozstanie po siedmiu latach to dla mnie w zasadzie jak rozwód. A z
                                                    > tego co pamiętam z psychologii niektórzy takie sytuacje odchorowują
                                                    > miesiącami, niektórzy latami, a niektórzy całe życie..."
                                                    > wiem niestety dobrze:(
                                                    > dobrze, że poszlaś do psychologa. na pewno to lepsze niż wróżka...
                                                    > konkretna pomoc. ja nie jestem chyba na takim etapie żeby iść, ale
                                                    > popieram. wróżki to raczej rozrywka;)

                                                    Mogę spytać od jakiego czasu Ty już nie jesteś ze swoim facetem?
                                                    Poszłam do psychologa bo tę osobę mi polecono. Sama , z ulicy do kogoś bez rekomendacji chyba bym się nie wybrała. Jak mówiłam, nie było to miłe, czeka mnie dużo pracy nad sobą. Nawet jeśli Ona do mnie nie wróci, to może uda mi sie dzięki temu uniknąć powtarzania błędów przy następnym związku, o ile oczywiście coś takiego kiedyś mnie spotka.
                                                    Wróżka też pewnie może pomóc jeśli nastawi pozytywnie, pod warunkiem, że np. na przepowiedzianą "wielką miłość" nie będziemy czekali w czterech ścianach :)

                                                  • brumass Re: wierzycie w znaki? 18.09.08, 15:26
                                                    "Mogę spytać od jakiego czasu Ty już nie jesteś ze swoim facetem?"
                                                    2 miesiące i z podobnym stażem jak Twój...
                                                    powiem szczerze, że nawet nie muszę iść do psychologa, bo właściwie
                                                    jak tylko to się stało, momentalnie uświadomiłam sobie w czym był
                                                    problem. i to nie chodzi o to, że wina tkwi po którejś stronie, bo
                                                    to dość złożone. po prostu w ciągu chwili dorosłam w pewien sposób
                                                    (nie twierdzę, że teraz jest doskonale, ale przynajmniej się
                                                    staram), zauważyłam swoje rażące błędy, które popełniałam nie na
                                                    związku, ale na samej sobie
                                                  • zerogirl Re: wierzycie w znaki? 19.09.08, 08:45
                                                    brumass napisała:

                                                    > "Mogę spytać od jakiego czasu Ty już nie jesteś ze swoim facetem?"
                                                    > 2 miesiące i z podobnym stażem jak Twój...
                                                    > powiem szczerze, że nawet nie muszę iść do psychologa, bo właściwie
                                                    > jak tylko to się stało, momentalnie uświadomiłam sobie w czym był
                                                    > problem. i to nie chodzi o to, że wina tkwi po którejś stronie, bo
                                                    > to dość złożone. po prostu w ciągu chwili dorosłam w pewien sposób
                                                    > (nie twierdzę, że teraz jest doskonale, ale przynajmniej się
                                                    > staram), zauważyłam swoje rażące błędy, które popełniałam nie na
                                                    > związku, ale na samej sobie
                      • Gość: annna84 Re: wierzycie w znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 19:34
                        "inaczej skąd bym miała wiedzieć, że to znak
                        > jeśli bym nie prosiła;)"
                        No ja właśnie w ten sposób pomyliłam się z tym gg. Bo gdybym wcześniej nie
                        prosiła o jakiś znak, to pewnie nie odezwałabym się wtedy. A jak już proszę to
                        wtedy dopatruję się wszędzie tych znaków:)Dlatego za bardziej poważne uważam
                        znaki, o które nie prosiłam. Choć oczywiście wtedy też nie wiem czy to znak czy
                        tylko mi się wydaje:)

                        Teraz proszę o jakiś znak kogo mam zaprosić jako osobę towarzyszącą na wesele,
                        które mam za kilka tygodni. Choć najchętniej w ogóle bym nie szła, bo bawienie
                        się na weselu to ostatnia rzecz na jaką mam teraz ochotę;/
                        • Gość: agata Re: wierzycie w znaki? IP: 212.106.18.* 15.09.08, 22:26
                          Coś o demnie na temat znaków. Interesuje się ezoteryką ale do
                          niektórych spraw podchodzę sceptycznie np. nie bardzo wierze w
                          przesądy, magie miłosną itp. W moim życiu wydarzyły się jednak
                          takie historie czy raczej epizody które nie wiem czy nie mogłabym
                          nazwać znakami które dał mi los aby np. przed czymś mnie ostrzec lub
                          coś pokazać. Pamiętam wiele lat temu szykowałam się do wyjazdu. Na
                          kilka dni przed podróżą rozchorowałam się tak że wylądowałam w
                          szpitalu. Tak nie wiadomo z czego z dnia na dzień. Minął czas
                          rekonwalescencji znów szykuję się do wyjazdu, pakuje,itp. Trzy dni
                          przed wyjazdem na spotkaniu towarzyskim poznałam osobę
                          zaprzyjaźniłam się i pojawiły się okoliczności w obliczu których cel
                          wyjazdu przestał być istotny. Jednak ostatecznie zdecydowałam się,
                          wyjechałam i niestety miałam tam spore kłopoty.
                          Inny taki przykład. Też historia sprzed wielu lat. Zainteresował się
                          mną pewien facet. Jednego dnia był u mnie, opowiadał że jutro nie
                          może się spotkać bo cały dzień pracuje. Nie byłam go pewna. Więc
                          poprosiłam ,,o pomoc'' w rozwikłaniu sprawy. Następnego dnia w biały
                          dzień spotykam go z koleżanką na ulicy w centrum dużego miasta. I to
                          nie był jedyny ,,znak'' dotyczący tej sprawy.
                          Akurat te historie najbardziej zapamiętałam, ale mam również sny z
                          bardzo wyraźną projekcją na przyszłość. Od lat nie korzystam z
                          senników, przyszłość śni mi się bardzo wprost, lub w postaci łatwych
                          kodów które nauczyłam się czytać.
                          • brumass Re: wierzycie w znaki? 16.09.08, 14:07
                            a potrafisz u kogoś zinterpretować sen? ja czasami sprawdzam sobie w
                            senniku jak już śni mi się coś charakterystycznego, a najlepsze jest
                            to, że jak na ironię tłumaczenia zazwyczaj brzmią: "powodzenie w
                            miłości", "rychły ślub" itp.;)dodatkowo czytałam, że biały kolor
                            potęguje dodatnie znaczenie,a tu w bieli... haha
                            ogólny sens niektórych symboli rzeczywiście łatwo samemu odczytać,
                            ale jakie szczegółowe wnioski z tego wyciągnąć? np. miałam taki sen -
                            chcę przedostać się przez tunel, ale wyjście jest bardzo wąskie a
                            do tego wokolo pełno brudu. musiałabym się czołgać a i tak bym się
                            nie przecisnęła. patrzę w bok a tam czyste piękne drzwi. otwieram je
                            bez trudu i dostaję się wprawdzie bokiem, ale tam gdzie chcialam...
                            wydźwięk dość jasny, ale wyciągnąć z tego konkretną radę już trochę
                            ciężej.

                            jeśli chodzi o znaki i samotność przypomniał mi się czeski
                            film "samotari". polecam tym z Was, które jeszcze nie widziały:)
                            • Gość: agata Re: wierzycie w znaki? IP: 212.106.17.* 16.09.08, 19:25
                              Problem życiowy z którym się borykasz jest mi nieznany ale to chyba
                              nieistotne. Gdyby ten sen przyśniłby mi się to odczytałabym go jako
                              zapowiedz wyjścia choć z trudem na prostą i poprawę sytuacji.
                              Albo... wielką chęć, życzenie sobie wyjścia z kłopotów. I te
                              pragnienia możliwe że znajdują odbicie w śnie(podobnie jak w kartach-
                              czasem wychodzi to na co się nastawiamy). Naturalnie życze tej
                              pierwszej wersji.
                              Ja nie korzystam z sennika,uważam ,że u różnych osób podświadomość
                              sięga do różnych symboli i sennik może wprowadzić w błąd. Napisałam
                              że mam takie czytelne sny, bo np. śni mi się ładny słoneczny
                              dzień,kwiaty, uśmiechnięci ludzie,we śnie czuje się dobrze to i
                              przyszłości spodziwam się dobrej albo przynajmniej najbliższego
                              dnia. Przekonałam się też wielokrotnie że kiedy śni mi się że stoje
                              gdzieś sama w nocy,wychodzę z jakiegos budynku w noc to mogę się
                              spodziewać że moje życie przybierze zły obrót. A już nie wspominam o
                              snach kiedy śni mi się czarna tafla wody, obojętnie czy to morze czy
                              woda w basenie. Woda to ciekawe zjawisko w moim śnie bo pojawia się
                              u mnie b.często, natomiast chyba nigdy nie snił mi się ogień.
                              Cmentarz,pogrzeb -u mnie coś się kończy, koniec znajomości, ostatnie
                              dni w pracy itp. ogólnie błoto, nieczystości to też nie za dobrze.
                              Mam też sny pojawiające się b. rzadko bo dotyczące b.ważnych spraw
                              gdzie prawie wprost sen mowi o tym co ma nastąpić w danej sprawie.
                              Swoją drogą skąd dostajemy w snach takie projekcje na przyszłość.
                              Podswiadomość ubiera to w obrazy ale gdzie jest nadawca.
                              • brumass Re: wierzycie w znaki? 17.09.08, 15:55
                                dzięki za interpretację. oby ta pierwsza wersja się sprawdziła:)
                                czasami śnią mi się takie jakby symbole na które zwracam uwagę - np.
                                dostaję trzy białe lewkonie /moje ulubione/, a moja siostra dostaje
                                jedną... wg sennika to oznacza powodzenie w miłości;)moja sytuacja
                                życiowa jest natomiast daleka od tego... umiałabyś to odczytać na
                                swój sposób?
                                pozdrawiam
                                • Gość: agata Re: wierzycie w znaki? IP: *.adsl.inetia.pl 18.09.08, 16:28
                                  Napisałam że tylko w ważnych kwestiach mam takie dosłowne sny.
                                  Jednak nie. Przypomniało mi się zdarzenie takie błache. W tym roku
                                  śniła mi sie kolezanka z którą parę lat nie miałam kontaktu. Śniło m
                                  się ze przyszłam do niej z wizytą, zdziwiłam się ponieważ mieszkała
                                  w strzezonym osiedlu w bloku, a tu wchodze: niski parterowy, skromny
                                  domek, pokoje w amfiladzie. Ona sprawiająca wrażenie jakby
                                  nieszczerej, niezadowolonej. Pytam się:jeszcze pracujesz w tej i tej
                                  firmie. Koleżanka mówi że nie, że nie pracuje wogóle. Ze trzy
                                  tygodnie po tym śnie spotykam ją przypadkowo. Rozmawiamy, co
                                  słychać. Rozmawia ze mna miło ale odnosze wrazenie, że tak niezbyt
                                  szczerze. Mówi mi że już nie pracuje, że przeprowadziła się do
                                  rodziców na wieś, ze nie mieszka w miescie( jej rodzice maja
                                  parterowy domek). Kieyś znowu miałam sen z kolezanką której tez
                                  dawno nie widziałam, jesteśmy gdzieś w pięknym miejscu, pod palmami,
                                  słonecznie, oprowadza mnie po jakims mieście. Po jakimś czasie , czy
                                  następnego dnia dostaje list że mieszka z poznanym facetem w
                                  południwej francji. I to właśnie taki przykład. Sen prosty jak drut,
                                  nie ma się na czym zastanawiać. Czasami mam sny
                                  skomplikowane, ,,przygodowe'', pełne symboli, ale nie przywiązuje
                                  wagi do nich, nie umiem zinterpretować. Pewnie nie wszystko ma
                                  znaczenie, może się śnić to czego się boimy, czy jakieś naleciałości
                                  z filmu obejrzanego poprzedniego dnia itd. Człowiek i tak nie wie
                                  jak ma problem rozwiązać, ja sama byłam u jasnowidza dwa razy(w
                                  życiu).
                                  Co do tych białych kwiatów. Zacytuje co pisze u mnie w
                                  senniku ,,Wielki sennik'' M. Skierkowski. Otrzymać kwiaty to
                                  dobrze, ale białe kwiaty oznaczają smutek i trudności w osiągnięciu
                                  zamiarów. Wogole tak się przyjeło ze u nas biały kolor kojarzy się
                                  np.ze ślubem ,a w krajach dalekiego wschodu jest to kolor związany
                                  ze śmiercia z załobą, smutkiem. Tak więc tak to jest z tymi
                                  sennikami i z podświadomością. Jezeli biały kolor kojarzy się tobie
                                  dobrze to może on być zapowiedzią czegoś dobrego. Wg. mojego sennika
                                  znajoma już od dawna powinna się z kimś związać, ponieważ kilka razy
                                  śniły jej się kolorowe, piękne ptaszki co miało
                                  oznaczać,,atrakcyjnego i bogatego partnera''. Z tym że koleżanka
                                  podobnie jak ja interesuje się ptakami i nosiła się z zamiarem kupna
                                  czegoś niedużego i egzotycznego.
                                  Pozdrawiam.
                                  • czarnamajka75 Re: wierzycie w znaki? 18.09.08, 17:44
                                    No nie wiem co z tą wiarą,ja od młodychlat marzyłam i wierzyłam! o domu pełnym
                                    dzieci,kochającym czułym mężu,psie .... takie domowe ciepełko..
                                    A co mam ...33 lata,rozpoadający się samochód,samotne życie i coraz większą
                                    zgryźliwość
                                    • Gość: agata Re: wierzycie w znaki? IP: *.adsl.inetia.pl 18.09.08, 19:29
                                      Są różne szkoły. W tym wątku jest dyskusja wokół książek i poglądów
                                      zakładających że człowiek jeżeli nastawi się pozytywnie i uwierzy w
                                      coś, w siebie to w zasadzie może wszystko zrealizować w swoim
                                      życiu. Ale są i inne poglądy na zycie ludzkie i tego co nas
                                      spotyka. Tłumaczą to karmą, przeznaczeniem, nieuchronnoscią pewnych
                                      zdarzeń czy losu w naszym zyciu. Czyli ze ile byśmy się nie starali
                                      to pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Może jest tak że życie to taka
                                      wypadkowa. Pewne rzeczy możemy sami krztałtować i wpływać na nie ,a
                                      przez pewne przejść musimy bo np. jak niektórzy twierdzą dusza sama
                                      wybiera dla siebie los tu na tej ziemi nawet bardzo cieżki aby się
                                      doskonalić. Dlatego niektórzy muszą przejśc np. przez samotność inni
                                      przez szarpanine z mężem pijakiem itd. Naturalnie jaka jest prawda
                                      ja tego nie wiem.
                                      • brumass Re: wierzycie w znaki? 19.09.08, 13:37
                                        tego nikt nie wie... wszyscy tylko w coś wierzymy;) a wiara niestety
                                        czasami bywa bardzo trudna. i na tym też polega główna trudność
                                        pozytywnego myślenia... ciężko tworzyć sobie pozytywne obrazy w
                                        głowie i wyzwalać w sobie szczęście kiedy wszystko się wali!
                                        • Gość: annna84 Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 14:39
                                          Czy to jest zwykła myśl "proszę o jakiś znak...", czy może jakoś się wyciszacie,
                                          czy jeszcze inaczej? Od kilku dni proszę o znak, podpowiedź, co mam zrobić ze
                                          zbliżającym się weselem przyjaciółki i kogo zaprosić. "Problem" niby śmieszny i
                                          błahy, ale mi spędza sen z powiek, bo na weselu być muszę, sama pójść nie mogę,
                                          a na samą myśl o kimś innym niż "On" przy moim boku przechodzą mnie nieprzyjemne
                                          dreszcze. Podpowiedzi żadnej nie widzę. A jedyne co zauważyłam, to, że odkąd
                                          proszę o podpowiedź mam jakąś dziwną niechęć do szukania odpowiedniej osoby,
                                          jakby coś mnie odpychało od myślenia o tym. Normalnie zwariuję z tymi znakami;)
                                          • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 20.09.08, 19:28
                                            ja się po prostu modlę. ale to oczywiście opcja dla wierzących:)
                                            swoimi słowami. tylko przyznam szczerze, nie modlę się o znaki w
                                            takich błahych sprawach. jakoś byłoby mi głupio. a co do faceta na
                                            wesele to może ja Ci doradzę:) zaproś tego chłopaka, którego
                                            najbardziej lubisz i potraktuj to jako przysługę kumpelską. z jego
                                            strony oczywiście;)
                                            • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 20:23
                                              No właśnie ja w błahych sprawach dostaje najczęściej jakąś "pomoc". I tak myślę,
                                              że często różne na pozór nieważne, codzienne sprawy są dla nas największymi
                                              problemami:)A Twoja rada oczywiście dobra, ale niemożliwa do zrealizowania, bo
                                              Ci, których chętnie zabrałabym ze sobą są albo za daleko albo w poważnych
                                              związkach i ich dziewczyny mogłyby nie być zadowolone;)
                                              • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 20.09.08, 20:33
                                                jeśli nie ma jakichś zdroworozsądkowych przesłanek, którego z nich
                                                wziąć na wesele to rzuć monetą albo cos w tym stylu;) szkoda Twojej
                                                energii i znaków na coś takiego:)tak mi się przynajmniej wydaje...
                                                • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 22:48
                                                  Ja zawsze proszę przed snem i często zdarza się, że następnego dnia problem się
                                                  rozwiązuje. Ale to najczęściej chodzi o takie niby błahe sprawy. Z tymi
                                                  poważniejszymi jest niestety gorzej.
                                                  A jeśli chodzi o wesele to nie ma żadnych przesłanek. A osoby, które mogę
                                                  zaprosić znam raczej słabo i trudno przewidzieć ich zachowanie na tej imprezie.
                                                  A z opowiadań znajomych widzę, że zaproszenie osoby "obcej" często kiepsko się
                                                  kończy. Wiesz o co chodzi, partner skupia się na opróżnianiu kieliszka, albo
                                                  całkowicie zapomina z kim przyszedł;)
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 22.09.08, 17:37
                                                    ddaj znać jak Ci poszło z tym wyborem "partnera";)
                                                    a w gruncie rzeczy dlaczego nie możesz pojsc sama?
                                                  • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 18:37
                                                    Oczywiście dam znać:)Sama nie pójdę, wszyscy będą parami więc co bym tam sama
                                                    robiła. Tym bardziej, że z gości weselnych nikogo dobrze nie znam. Mam nadzieję,
                                                    że uda mi się znaleźć odpowiednią osobę, bo innej możliwości nie ma;)Ale to będą
                                                    stresujące 3 tygodnie. I jeszcze nie wiem co mam z tym moim draniem zrobić. Ta
                                                    niewyjaśniona sytuacja mnie blokuje i jeśli sobie wszystkiego nie wyjaśnimy to
                                                    zawsze będzie to do mnie wracać.
                                                  • zerogirl Re: Jak prosicie o znaki? 23.09.08, 08:22
                                                    Też mam nadzieję, ze wszytko się dobrze ułoży i znajdziesz odpowiednią osobę :)
                                                    Ja z kolei zaczęłam klepać afirmacje "na siebie" i chyba mi to pomaga. Jeśli formułka dotyczy wyłącznie mojej osoby, to chyba łatwiej się na niej koncentruję i łatwiej mi w nią uwierzyć.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 23.09.08, 11:57
                                                    no na pewno łatwiej. tym sposobem nic nie wymuszasz, nie jest to na
                                                    siłę i podświadomość lepiej to wychwytuje... grunt to znaleźć własny
                                                    sposób i nie poddawać się.
                                                    zobaczysz, u Ciebie też się wszystko ułoży:)
                                                  • zerogirl Re: Jak prosicie o znaki? 24.09.08, 13:56
                                                    brumass napisała:

                                                    > no na pewno łatwiej. tym sposobem nic nie wymuszasz, nie jest to na
                                                    > siłę i podświadomość lepiej to wychwytuje... grunt to znaleźć własny
                                                    > sposób i nie poddawać się.
                                                    > zobaczysz, u Ciebie też się wszystko ułoży:)

                                                    Akurat chyba znalazłam formułkę która mi pasuje, faktycznie kiedy to sobie wbijam do głowy to czuję się lepiej, nawet jeśli to tylko autosugestia.
                                                    Poza tym wyłączyłam tv i od razu mam więcej czasu, żeby robić coś kreatywnego.
                                                    Mam nadzieję, ze nam wszystkim wszytko się poukłada, jak najlepiej dla nas :)
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 24.09.08, 17:40
                                                    zerogirl napisała:


                                                    > Akurat chyba znalazłam formułkę która mi pasuje, faktycznie kiedy
                                                    to sobie wbij
                                                    > am do głowy to czuję się lepiej, nawet jeśli to tylko autosugestia.
                                                    > Poza tym wyłączyłam tv i od razu mam więcej czasu, żeby robić coś
                                                    kreatywnego.
                                                    > Mam nadzieję, ze nam wszystkim wszytko się poukłada, jak najlepiej
                                                    dla nas :)

                                                    a ja nietylko mam nadzieję, ale i w to wierzę:)
                                                  • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 18:57
                                                    Dobrze, że jest w was tyle optymizmu bo podtrzymuje mnie to na duchu:)Cholera
                                                    myślałam, że z czasem tęsknota i to wszystko będzie mijać, a u mnie jest
                                                    przeciwnie. Dopiero teraz wiem ile on dla mnie znaczy i chyba nie uświadomiłabym
                                                    sobie tego gdyby to wszystko się nie stało. Ledwo się powstrzymuje żeby mu nie
                                                    powiedzieć, że go kocham i bez niego nic nie ma sensu. I jeszcze kolega mnie
                                                    przekonuje, że właśnie tak powinnam zrobić. Chyba dla bezpieczeństwa wyrzucę
                                                    telefon i komputer żeby mnie nie kusiło;)
                                                  • Gość: gość Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.chello.pl 24.09.08, 20:24
                                                    Biedactwo.
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 25.09.08, 11:53
                                                    Gość portalu: annna84 napisał(a):

                                                    > Dobrze, że jest w was tyle optymizmu bo podtrzymuje mnie to na
                                                    duchu:)Cholera
                                                    > myślałam, że z czasem tęsknota i to wszystko będzie mijać, a u
                                                    mnie jest
                                                    > przeciwnie. Dopiero teraz wiem ile on dla mnie znaczy i chyba nie
                                                    uświadomiłaby
                                                    > m
                                                    > sobie tego gdyby to wszystko się nie stało. Ledwo się powstrzymuje
                                                    żeby mu nie
                                                    > powiedzieć, że go kocham i bez niego nic nie ma sensu. I jeszcze
                                                    kolega mnie
                                                    > przekonuje, że właśnie tak powinnam zrobić. Chyba dla
                                                    bezpieczeństwa wyrzucę
                                                    > telefon i komputer żeby mnie nie kusiło;)

                                                    ja bym tego na twoim miejscu nie robiła/znając kontekst sytuacji/,
                                                    ale chyba nie jestem najlepszą osobą do radzenia innym;)
                                                    zrób co Ci serce dyktuje i intuicja...
                                                  • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.08, 18:53
                                                    Ja też tego nie zrobię choć czasem mam na to wielką ochotę. Ale nie wiem czy nie
                                                    powinnam czegoś zrobić skoro ta niewyjaśniona sytuacja blokuje mnie na nowe
                                                    znajomości. I trochę przydałyby mi się te moje rzeczy które on ma:)
                                                  • zerogirl Re: Jak prosicie o znaki? 29.09.08, 08:20
                                                    Gość portalu: annna84 napisał(a):

                                                    > Ja też tego nie zrobię choć czasem mam na to wielką ochotę. Ale nie wiem czy ni
                                                    > e
                                                    > powinnam czegoś zrobić skoro ta niewyjaśniona sytuacja blokuje mnie na nowe
                                                    > znajomości. I trochę przydałyby mi się te moje rzeczy które on ma:)

                                                    A zupełnie nie ma możliwości złapania z nim kontaktu?
                                                    Co do wyznania miłości to też wydaje mi się, że to nie jest najlepszy pomysł, ale patrząc na moje życie osobiste to chyba nie powinnam nikomu udzielać porad.

                                                    do brumass:
                                                    Chyba wszystkie powinny uwierzyć, że nam się wszystko poukłada. Ale to czasem jest strasznie trudne :)
                                                  • iwona.biedermeier Re: Jak prosicie o znaki? 29.09.08, 11:06
                                                    przeczytałam tą książkę. ja mam inne zdanie, w mojej ocenie to takie
                                                    trochę lanie wody. do połowy książka wydała mi się wciągająca, a od
                                                    połowy znudziła mnie. to moje zdanie oczywiście.
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 29.09.08, 11:24
                                                    wiem, że to jest strasznie trudne... czasami aż mi się chce
                                                    wymiotować a w podbrzuszu mam permanentny ucisk... ale wierzę na
                                                    przekor wszystkiemu.cóż innego mi pozostaje???
                                                  • zerogirl Re: Jak prosicie o znaki? 29.09.08, 14:11
                                                    Szczerze mówiąc to czuję się tak zraniona, że mam psychiczną blokadę. Bardzo chciałabym, żeby do mnie wróciła, ale podświadomie po prostu się boję. Dlatego staram się koncentrować na rzeczach, które poprawiają mi humor- np. praca twórcza i mam nadzieję, że jak psychicznie poczuję się lepiej to może moja sytuacja życiowa się naprostuje -zacznę ściągać pozytywne fluidy czy coś w tym stylu :)
                                                    Czasem po prostu chciałabym spakować plecak i wyjechać nic nikomu nie mówiąc, zacząć nowe życie. Nie wiem, czy kiedyś w przypływie desperacji tego nie zrobię.
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 29.09.08, 17:23
                                                    zerogirl napisała:

                                                    > Szczerze mówiąc to czuję się tak zraniona, że mam psychiczną
                                                    blokadę. Bardzo ch
                                                    > ciałabym, żeby do mnie wróciła, ale podświadomie po prostu się
                                                    boję. Dlatego s
                                                    > taram się koncentrować na rzeczach, które poprawiają mi humor-
                                                    np. praca twórc
                                                    > za i mam nadzieję, że jak psychicznie poczuję się lepiej to może
                                                    moja sytuacja
                                                    > życiowa się naprostuje -zacznę ściągać pozytywne fluidy czy coś w
                                                    tym stylu :)
                                                    > Czasem po prostu chciałabym spakować plecak i wyjechać nic nikomu
                                                    nie mówiąc, z
                                                    > acząć nowe życie. Nie wiem, czy kiedyś w przypływie desperacji
                                                    tego nie zrobię
                                                    > .
                                                    myślę, że to bardzo dobre podejście z tym ściąganiem pozytywnych
                                                    fluidów w momencie kiedy sie odblokujesz. tak z pewnością jest i na
                                                    tym też w sumie bazuje cała teoria potęgi podświadomości. jakkolwiek
                                                    by tego nie nazywać...
                                                    z wyjazdem to wbrew pozorom też wcale nie głupi pomysł. może nie od
                                                    razu na całe życie i nie mówiąc nikomu, ale oderwanie się od
                                                    rzeczywistości, tego co otacza nas na codzień może w pewnym sensie
                                                    pomóc. chociaż z drugiej strony od siebie samego trudno uciec...
                                                  • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.08, 19:28
                                                    "A zupełnie nie ma możliwości złapania z nim kontaktu?"
                                                    Minęło już trochę czasu odkąd ostatni raz próbowałam się z nim skontaktować, ale
                                                    nie sądzę, że gdybym do niego napisała/zadzwoniła to by odpisał/odebrał. Gdyby
                                                    miał ochotę oddać mi rzeczy czy coś wyjaśnić to sam by się skontaktował. A ja
                                                    nie chcę robić nic na siłę bo to dla mnie bardzo stresujące. Tylko nie wiem co
                                                    będzie jeśli spotkamy się gdzieś przypadkiem, jemu chyba brak wyobraźni jeśli
                                                    myśli, że zniknął sobie i nigdy się już nie zobaczymy. Ciągle się też stresuję,
                                                    że spotkam kogoś z j sobie ego rodziny/znajomych i nie wiem jak miałabym się
                                                    wtedy zachować. A swoją drogą ciekawe co on im powiedział. Nawet mnie korciło
                                                    żeby skontaktować się z jego bratem (fajny chłopak, lubiłam go) i poprosić żeby
                                                    skłonił tego tchórza do oddania moich rzeczy. Ale nie chcę mieszać w to innych
                                                    osób bo i tak czuję się już wystarczająco upokorzona jego zachowaniem i wstydzę
                                                    się przyznawać, że facet mnie tak potraktował. Choć z drugiej strony to nie ja
                                                    powinnam się wstydzić tylko on. Niby taki porządny, odpowiedzialny, a zachował
                                                    się jak szczeniak. Gdybym ja zrobiła coś takiego to wstydziłabym się spojrzeć na
                                                    siebie w lustrze i bałabym się układać sobie życie z kimś innym wiedząc, że ta
                                                    osoba może się dowiedzieć co kiedyś zrobiłam itd.
                                                    I powtarzam sobie, że jeśli On jest taki za jakiego Go uważałam (i inni tez go
                                                    za takiego uważali) to nie jest szczęśliwy wiedząc jak się zachował i miał jakiś
                                                    poważny powód i to się w końcu wyjaśni. A jeśli jest teraz szczęśliwy i nie
                                                    uważa, że zrobił coś złego to mogę już tylko współczuć biednym dziewczynom,
                                                    które będą po mnie;)
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 30.09.08, 12:02
                                                    wiesz co, mi to akurat wyobraźni nie brakuje, ale po prostu nie wiem
                                                    jaki mozna mieć ważny powod żeby się tak zachować... kurczę, nie
                                                    grasz w magdzie m. czy w jakimś innym łzawym kiczu, żeby miało się
                                                    okazać,że on jest bardzo chory i chciał Ci oszczędzić poświęcania
                                                    się itp. raczej wychodzi na to, że jest dupkiem, tchórzem, nie ma
                                                    jaj, znudziło mu się i nie mialam nawet na tyle klasy żeby to
                                                    powiedzieć Ci prosto w oczy. oczywiście zawsze istnieje mały
                                                    procencik prawdopodobieństwa, że jest jak Małaszyński vel Korzecki;)
                                                    na twoim miejscu skontaktowałabym się z bratem. a co tam będziesz
                                                    się przejmować
                                                  • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.08, 19:06
                                                    Wiesz, nie chodzi o to, że miał jakiś powód, który by go usprawiedliwiał, bo
                                                    raczej nie ma usprawiedliwienia dla jego zachowania. Ale wiadomo, że każdy
                                                    popełnia błędy. I właśnie ciekawa jestem czy on ma świadomość tego, że jest
                                                    dupkiem i tchórzem i że zdanie jakie miał sam o sobie okazało się fikcją.
                                                    "oczywiście zawsze istnieje mały procencik prawdopodobieństwa, że jest jak
                                                    Małaszyński vel Korzecki;)" A wiesz, że przez pierwsze tygodnie byłam w 99%
                                                    pewna, że tak jest? On miał wtedy dość poważne problemy ze zdrowiem i byłam
                                                    pewna, że coś jest nie tak. Ale kiedy dowiedziałam się, że wyjechał i pracuje to
                                                    ta możliwość odpadła.
                                                    Jeśli chodzi o kontakt z bratem to zrobię to jeśli w najbliższym czasie nic się
                                                    nie zmieni. Ale to jest dla mnie strasznie stresujące, bo nie wiem czy on zechce
                                                    mi pomóc i co w ogóle wie o tej sytuacji? Czy "mój ukochany" pochwalił się
                                                    rodzinie jak ładnie się zachował?;)
                                                    A może rodzinę też olał? Cholera go wie, strasznie dziwne i absurdalne to wszystko.
                                                    Jeśli chodzi o wybijanie go sobie z głowy to znając mnie nie jest to najlepszy
                                                    pomysł. To musi samo minąć, nic na siłę. Staram się nie przesadzać w żadną
                                                    stronę, i wierzyć, że los wie co robi.
                                                    A typ ma lat 27, to trwa od końca lutego, ostatnio rozmawiałam z nim w kwietniu.
                                                  • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 01.10.08, 11:48
                                                    no tak, tylko że on raczej nie uważa tego za błąd skoro się do
                                                    Ciebie po tak długim czasie nie odzywa... od lutego mineło sporo
                                                    czasu. podziwiam twoją cierpliwość. i właściwie zrozumialabym
                                                    Ciebie, gdyby on przynajmniej jakoś w miarę z szacunkiem na koniec
                                                    się zachował. coś powiedział/apropos-powiedział w ogóle coś czy tak
                                                    se po prostu zniknął?/, oddał te cholerne rzeczy itp.
                                                    jeśli chodzi o jego wiek, to z jednej strony niestety 27 lat to nie
                                                    19 czy 20, które absolutnie moglyby usprawiedliwić takie zachowanie,
                                                    a z drugiej strony to chyba jakiś magiczny wiek, bo większości
                                                    koleżanek z którymi gadałam faceci wywijali właśnie takie numery
                                                    dokładnie w wieku 27 lat. włącznie z moim przypadkiem...
                                                  • zerogirl Re: Jak prosicie o znaki? 01.10.08, 13:44
                                                    Do anna84:

                                                    Mnie się też wydaje, że powinnaś spróbować odzyskać swoje rzeczy, w taki, czy inny sposób. Sytuacja z nim może sie kiedyś wyjaśni, może nigdy, zmusić go do rozmowy przecież nie możesz, ale rzeczy powinnaś odebrać. Mnie moja Była przywiozła te drobiazgi, które u niej miałam - chociaż to było dla mnie strasznie bolesne, ale trzeźwo oceniając zachowała się w porządku.
                                                    Oceniać faceta nie chcę, bo życie pisze różne scenariusze, patrząc z boku zachował się jak palant, ale może istnieje jakieś wytłumaczenie.

                                                    do brumass:
                                                    Staram się mozolnie ściągać te pozytywne fluidy :) Powtarzam sobie, ze sukcesem jest choćby to, że nie uciekłam w alkohol, czy narkotyki, bo znam przypadki, kiedy ludzie po rozstaniu szukali zapomnienia w używkach.
                                                    Wyjazd, choćby kilkudniowy by się przydał, zobaczymy. Na razie mam w planach jechać w grudniu na koncert do Londynu.Może się uda.
                                                    26-27 lat to chyba jest taka granica, kiedy sporo związków się rozpada, bo to taki "magiczny" wiek - albo idziemy razem przez życie (ślub itp.), albo mówimy sobie do widzenia.

                                                    Naszła mnie taka ogólna refleksja - nie wiem, czy w sytuacji kiedy ukochana osoba odchodzi w ogóle dobrze jest robić na nią afirmacje i wizualizacje bo może to zaowocować wkręceniem sobie niezłej paranoi. Chyba lepsze byłyby bardziej ogólne formułki. Zresztą, to pewnie też zależy od sytuacji.


                                                  • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 18:50
                                                    "Oceniać faceta nie chcę, bo życie pisze różne scenariusze, patrząc z boku
                                                    zachował się jak palant, ale może istnieje jakieś wytłumaczenie."
                                                    Gdyby nie doświadczenia z poprzednim facetem (tzn. bylismy przyjaciółmi i była
                                                    szansa na coś więcej)to pewnie od razu bym go skreśliła. Ale tamta znajomość
                                                    nauczyła mnie żeby nie oceniać ludzi zbyt łatwo bo można się pomylić. A tamten
                                                    też nagle zaczął mnie unikać, nie odpowiadał na próby kontaktu. Byłam na niego
                                                    wściekła i wiele razy powiedziałam mu dosadnie co o nim myślę. Kiedy już było za
                                                    późno żeby coś uratować okazało się, że powodem jego zachowania były problemy.
                                                    Zawalił studia na 4 roku, a bardzo trudno radził sobie z porażkami i nie umiał
                                                    się do nich przyznawać. Załapał totalnego doła i stąd jego zachowanie. Gdybym
                                                    wtedy nie oceniła go tak szybko to być może nasza znajomość potoczyłaby się
                                                    inaczej.
                                                  • zerogirl Re: Jak prosicie o znaki? 03.10.08, 14:44
                                                    No właśnie, mnie też życie nauczyło, żeby nie oceniać ludzi pochopnie. Tak czy
                                                    inaczej rzeczy powinnaś odebrać :)
                                                    Tak jak chyba sama pisałaś ,jeśli to stało się nie z jego winy to sytuacja się
                                                    wyjaśni. A jeśli był wobec Ciebie nie w porządku to lepiej, że ta znajomość się
                                                    zakończyła.

                                                  • Gość: annna84 Re: Jak prosicie o znaki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 18:30
                                                    no tak, tylko że on raczej nie uważa tego za błąd skoro się do
                                                    > Ciebie po tak długim czasie nie odzywa...
                                                    No właśnie bardzo jestem ciekawa jak on ocenia swoje zachowanie. Jak sobie
                                                    przypomnę jak krytykował zachowania niektórych ludzi to nie wiem czy śmiać się
                                                    czy płakać. Taki dość porządny chłopak z zasadami;)Chyba musiał się porządnie
                                                    rąbnąć w głowę, że mu się tak poprzestawiało;)
                                                    "apropos-powiedział w ogóle coś czy tak se po prostu zniknął?"
                                                    Zniknął po prostu, po miesiącu udało mi się do niego dodzwonić, powiedział, że
                                                    wyjechał, pracuje ok. 20h/dobę i odezwie się gdy będzie miał czas i że trudno
                                                    powiedzieć czemu się nie odzywa:)
                                                  • brumass chlopak z zasadami 02.10.08, 18:32
                                                    tacy z zasadami często okazują się najbardziej walnięci...
                                                    współczuję!
                                                    tylko nie myśl, że to z Tobą jest coś nie tak!!!
                                                    ostro i konkretnie z takim gościem! zagraj z nim... nawet jeśli
                                                    nawet rzuciłabys mu sie najchetniej na szyję to potraktuj go oschle,
                                                    konkretnie i rzeczowo. do dzieła:) rzeczy czekają na Ciebie:)
                                                  • Gość: annna84 Re: chlopak z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 17:29
                                                    "tacy z zasadami często okazują się najbardziej walnięci..."
                                                    Święta prawda!

                                                    Jeśli chodzi o rzeczy to czekam do końca października, jeśli nie zdarzy się cud
                                                    to przypomnę mu o rzeczach i w przypadku braku odzewu piszę do jego brata. I nie
                                                    obchodzi mnie co oni sobie pomyślą. Jeśli mnie wyśmieją to znaczy, że z nimi
                                                    wszystkimi jest coś nie tak, a z taką rodzinką to ja nie chcę mieć nic wspólnego.

                                                    A tak w ogóle brumass, czy Ty próbowałaś poznać kogoś nowego? Bo ja się do tego
                                                    zmuszam, choćby jakiś niewinny flirt, ale im bardziej poznaję nowych facetów,
                                                    tym bardziej kocham "mojego". I czuję, że chcę tylko mojego drania i nikogo
                                                    innego, choćby najcudowniejszego. Tak myślę, że jedyną szansą na zapomnienie
                                                    jest unikanie kontaktu z jakimikolwiek facetami;)
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 03.10.08, 18:34
                                                    absolutnie nie próbuję poznawać nikogo nowego! bleeeeeeeee
                                                    ale z drugiej strony jeśli ktoś fajny zaprosi mnie na randkę to
                                                    pójdę dla zasady, albo raczej na złość, z czystej złośliwości...
                                                    natomiast o budowaniu jakiegoś związku albo seksie nie ma mowy.
                                                    szczerze mówiąc to na samą myśl o tym robi mi się autentycznie
                                                    niedobrze!
                                                    chociaz podobno spotykanie z kimś nowym dobrze robi. nie chodzi o
                                                    to, że ta nowa osoba ma od razu ma być jakąś miłością czy coś w tym
                                                    rodzaju, ale o sposób odreagowania stresu;)
                                                  • zerogirl Re: chlopak z zasadami 03.10.08, 21:02
                                                    brumass napisała:

                                                    > absolutnie nie próbuję poznawać nikogo nowego! bleeeeeeeee
                                                    > ale z drugiej strony jeśli ktoś fajny zaprosi mnie na randkę to
                                                    > pójdę dla zasady, albo raczej na złość, z czystej złośliwości...
                                                    > natomiast o budowaniu jakiegoś związku albo seksie nie ma mowy.
                                                    > szczerze mówiąc to na samą myśl o tym robi mi się autentycznie
                                                    > niedobrze!
                                                    > chociaz podobno spotykanie z kimś nowym dobrze robi. nie chodzi o
                                                    > to, że ta nowa osoba ma od razu ma być jakąś miłością czy coś w tym
                                                    > rodzaju, ale o sposób odreagowania stresu;)

                                                    Mnie sie robi niedobrze na mysl o angażowaniu się w nowy związek, o kompromisach, zaangażowaniu itp. Mam wrażenie, że nie mam na to siły.
                                                    Co do samego seksu nawet bez zaangażowania emocjonalnego- podobno to też moze być sposób na zapomnienie i "odreagowanie".

                                                  • Gość: annna84 Re: chlopak z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 22:29
                                                    "Mnie sie robi niedobrze na mysl o angażowaniu się w nowy związek, o
                                                    kompromisach, zaangażowaniu itp. Mam wrażenie, że nie mam na to siły."

                                                    Dokładnie. Zaczynanie wszystkiego od początku, uczenie się nowej osoby, itp.
                                                    itd. Chciałoby się w końcu być z kimś na stałe, a nie ciągle od nowa, od nowa,
                                                    od nowa....
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 05.10.08, 14:44
                                                    o związku żadnym to ja nawet nie mówię, a jeśli chodzi o seks to nie
                                                    wiem jakie by to miało być zapomnienie, bo pewnie zwymiotowałabym
                                                    na "partnera"...
                                                  • Gość: annna84 Re: chlopak z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 22:23
                                                    "natomiast o budowaniu jakiegoś związku albo seksie nie ma mowy.
                                                    > szczerze mówiąc to na samą myśl o tym robi mi się autentycznie
                                                    > niedobrze!"

                                                    Dokładnie tak!!! Nie jestem w stanie zaakceptować myśli, że ktoś mógłby mnie
                                                    dotykać, całować, patrzeć na mnie oczami, które nie są TYMI oczami...
                                                    Każda próba nawiązania nowej znajomości powoduje we mnie chęć rzucenia się w
                                                    ramiona "Mojemu" i wybaczenia mu wszystkiego.
                                                    I tak myślę jak to życie weryfikuje nasze różne wyobrażenia. Kiedyś byłam pewna,
                                                    że nie wybaczyłabym facetowi nawet najmniejszego przewinienia, bo w końcu "jak
                                                    nie ten to następny":)


                                                    "chociaz podobno spotykanie z kimś nowym dobrze robi. nie chodzi o
                                                    > to, że ta nowa osoba ma od razu ma być jakąś miłością czy coś w tym
                                                    > rodzaju, ale o sposób odreagowania stresu;)"
                                                    No na mnie to niestety nie działa. Ja mam tak, że albo miłość albo nic.
                                                    Spotykanie się bez uczucia mnie męczy i dołuje. No chyba, że trafi się na osobę,
                                                    która sprawi, że dawne uczucie rozpłynie się we mgle:)To właśnie dzięki mojemu
                                                    kochanemu draniowi bardzo szybko zakończyła się moja nieszczęśliwa "miłość",
                                                    która trwała ponad 2 lata. Jadąc z Nim gdzieś tam zastanawiałam się co zrobić
                                                    żeby pogodzić się z byłym. Jak wróciłam do domu to niemal nie pamiętałam po co
                                                    właściwie chciałam się z tamtym godzić. No, ale nie co dzień spotyka się osobę,
                                                    która sprawia, że zastanawiamy się jak to możliwie, że przeżyliśmy tyle lat bez
                                                    niej.
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 04.10.08, 15:47
                                                    "I tak myślę jak to życie weryfikuje nasze różne wyobrażenia. Kiedyś
                                                    byłam pewna,
                                                    że nie wybaczyłabym facetowi nawet najmniejszego przewinienia, bo w
                                                    końcu "jak
                                                    nie ten to następny":)"
                                                    tak, to jest, że wiele nam się wydaję, a potem okazuje się to
                                                    fikcją...może właśnie takie doświadczenia są po to żeby się czegoś
                                                    nauczyć właśnie o nas samych!jakie ubogie byłoby życie gdyby
                                                    wszystko układało się po naszej mysli;)żadnych wyzwań, kilka
                                                    uczuć... a tak o ile jesteśmy bogatsze wewnętrznie;)
                                                  • annna84 Re: chlopak z zasadami 05.10.08, 19:48
                                                    "może właśnie takie doświadczenia są po to żeby się czegoś
                                                    > nauczyć właśnie o nas samych!jakie ubogie byłoby życie gdyby
                                                    > wszystko układało się po naszej myśli;)żadnych wyzwań, kilka
                                                    > uczuć... a tak o ile jesteśmy bogatsze wewnętrznie;)"

                                                    Masz absolutną rację, choć to mało pocieszające;)
                                                    Ja się teraz zastanawiam czy nie zrobić czegoś, czego miałam już nigdy nie
                                                    robić. A mianowicie zapytać o radę wróżkę. Tylko boję się, że usłyszę coś złego
                                                    albo coś o co nie pytałam. No i nie wiem o co w sumie miałabym zapytać. Myślałam
                                                    żeby o to co mam zrobić żeby wyjaśnić "tę" sytuację. A może lepiej jakoś
                                                    ogólnie, np. co mam zrobić ze swoim życiem;). Ehhh, mam nadzieję, że jednak
                                                    przejdzie mi ochota na wróżenie;)
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 05.10.08, 20:49
                                                    wiem, że to mało pocieszające:( ale lepiej zdawać sobie z tego
                                                    sprawę i się nie zadręczać, bo tak chyba faktycznie jest;)
                                                    co do wróżki to odradzam. sama korzystałam, więc może głupio, że tak
                                                    mówię, ale do wrózenia trzeba mieć albo absolutny dystans albo
                                                    traktować jak zabawę. inaczej ktoś Ci zwyczajnie nawkręca i będziesz
                                                    miała głupi film;0
                                                    jeśli jednak zdecydujesz się to 'polecam' shamankę. w którymś
                                                    poście do zerogirl podawalam namiar na jej stronę. mnie o tyle
                                                    zaskoczyła, że zrobiła na prawdę niezłą analizę
                                                  • zerogirl Re: chlopak z zasadami 05.10.08, 23:38
                                                    do anna84:
                                                    "Dokładnie. Zaczynanie wszystkiego od początku, uczenie się nowej osoby, itp.
                                                    itd. Chciałoby się w końcu być z kimś na stałe, a nie ciągle od nowa, od nowa,
                                                    od nowa...."

                                                    I własnie o to chodzi, że spotkałam tę osobę, której chciałam się uczyć, jej, a nie kogoś innego. Ale cholera wyszło jak wyszło...

                                                    do brumass:
                                                    "tak, to jest, że wiele nam się wydaję, a potem okazuje się to
                                                    fikcją...może właśnie takie doświadczenia są po to żeby się czegoś
                                                    nauczyć właśnie o nas samych!jakie ubogie byłoby życie gdyby
                                                    wszystko układało się po naszej mysli;)żadnych wyzwań, kilka
                                                    uczuć... a tak o ile jesteśmy bogatsze wewnętrznie;)"

                                                    Pewnei tak, ale wolałabym nie przeżywac tych wszytkich emocji, być uboższa wewnętrznie tylko byc po prostu szczęśliwa :) Tylko tyle i aż tyle.

                                                    Sama się zastanawiam nad pójściem do wróżki. Ale z tych samych powodów, które podała brumass nie wiem czy to dobry pomysł.
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 06.10.08, 11:40
                                                    oczywiście, też wolałabym być po prostu szczęśliwa, ale pomyśl
                                                    sobie, że po tych doswiadczeniach będziesz zdecydowanie szczęśliwsza
                                                    i da Ci to coś tak dobrego, że bez tych przejść nigdy nie byłabyś w
                                                    stanie dojść do takiego punktu:)a nie tak, że jest tylko sztuka dla
                                                    sztuki;) ja staram się w to wierzyć!
                                                    jeśli chodzi o wróżki to szczerze odradzam. może wlaśnie dlatego, że
                                                    sama byłam u kilku i tak na prawdę nic mi to nie dało...
                                                    kazda powiedziała swoje, troche sie pokrywało, troche nie. najgorszy
                                                    był facet. generalnie uważam, że lepiej już pójść w klimaty "potęgi
                                                    podświadomości", do psychologa albo zwyczajnie się pomodlić niz do
                                                    wróżki.
                                                    pozdrawiam
                                                  • zerogirl Re: chlopak z zasadami 06.10.08, 15:14
                                                    brumass napisała:

                                                    > oczywiście, też wolałabym być po prostu szczęśliwa, ale pomyśl
                                                    > sobie, że po tych doswiadczeniach będziesz zdecydowanie szczęśliwsza
                                                    > i da Ci to coś tak dobrego, że bez tych przejść nigdy nie byłabyś w
                                                    > stanie dojść do takiego punktu:)a nie tak, że jest tylko sztuka dla
                                                    > sztuki;) ja staram się w to wierzyć!

                                                    To chyba dobre rozwiązanie. W sumie - co innego mi pozostaje ;)
                                                    Mnie przeraża fakt, że znam sporo osób z zupełnie popapranym życiem osobistym - w moim wieku i starszych. Mam wrażenie, że cierpienie którego doświadczają donikąd ich nie prowadzi i nic im nie daje. A może to po prostu kwestia braku umiejętności odczytania pewnych sygnałów (np. skoro małżeństwo de facto nie istnieje, to lepiej się rozejść, niż trwać w stagnacji).

                                                    > jeśli chodzi o wróżki to szczerze odradzam. może wlaśnie dlatego, że
                                                    > sama byłam u kilku i tak na prawdę nic mi to nie dało...
                                                    > kazda powiedziała swoje, troche sie pokrywało, troche nie. najgorszy
                                                    > był facet. generalnie uważam, że lepiej już pójść w klimaty "potęgi
                                                    > podświadomości", do psychologa albo zwyczajnie się pomodlić niz do
                                                    > wróżki.
                                                    > pozdrawiam

                                                    Co do wróżek - pewnie masz rację. Inaczej podchodzi się do kwestii wróżenia, kiedy człowiek jest szczęśliwy, wtedy wszelkie niepomyślne prognozy łatwo zbagatelizować, ale kiedy jest się po rozpadzie związku, w depresji itp. to chyba łatwo o psychomanipulację, albo po prostu wmówienie sobie pewnych rzeczy.

                                                    pozdrawiam
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 06.10.08, 16:20
                                                    no pewnie, że jest mnóstwo nieszczęśliwych osób z popapranymi
                                                    życiorysami, w naszym/pewnie jesteśmy w zbliżonym wieku;)/wieku,
                                                    młodszych, starszych i całkiem starych, ale to wcale nie dowodzi, że
                                                    to co napisałam mija się z prawdą.
                                                    nie chcę wyjść na jakąś przemądrzałą babę, która pojadła wszelkie
                                                    rozumy, ale wydaje mi się, że te osoby są w pewnym sensie
                                                    nieszczęśliwe na własne życzenie. może lubią się udręczać i rola
                                                    ofiary im "pasuje", a może nie potrafią uwierzyć w siebie i swoje
                                                    szczęście, może, może, może... możliwości jest wiele. wiem, że
                                                    czasami bywa bardzo trudno, a nie każdy ma wsparcie w rodzinie, w
                                                    przyjaciołach.
                                                    moim zdaniem, bardzo dobrze, że istnieją takie książki jak sekret
                                                    czy potęga - mogą pomóc takim zagubionym ludziom. o ile nie są z
                                                    góry negatywnie nastawieni i nie uważają, że im już nic nie pomoże.
                                                    może to co opisuje autorka sekretu nie jest jakąś prawdą objawioną,
                                                    może to są w gruncie rzeczy proste prawdy, ale ja uważam, że
                                                    zdecydowanie coś w tym jest. obok sceptyków z założenia są też są
                                                    sceptycy wtórni, którzy myślą, że wystarczy przeczytać książkę,
                                                    pomyśleć sobie będzie dobrze, zapomnieć o sprawie i już, a potem są
                                                    rozczarowani, że to bzdury.
                                                    ostatnio w ogóle wyczytałam, że Edyta Herbuś jest fanką sekretu;)
                                                    podobno dzięki tej lekturze nastawiała się pozytywnie przed taneczną
                                                    eurowizją i wizualizowała sobie moment wręczenia nagrody. ale oprócz
                                                    tego ostro trenowała na sali:)

                                                  • zerogirl Re: chlopak z zasadami 07.10.08, 09:19
                                                    brumass napisała:

                                                    > no pewnie, że jest mnóstwo nieszczęśliwych osób z popapranymi

                                                    > życiorysami, w naszym/pewnie jesteśmy w zbliżonym wieku;)/wieku,
                                                    > młodszych, starszych i całkiem starych, ale to wcale nie dowodzi, że
                                                    > to co napisałam mija się z prawdą.
                                                    > nie chcę wyjść na jakąś przemądrzałą babę, która pojadła wszelkie
                                                    > rozumy, ale wydaje mi się, że te osoby są w pewnym sensie
                                                    > nieszczęśliwe na własne życzenie. może lubią się udręczać i rola
                                                    > ofiary im "pasuje", a może nie potrafią uwierzyć w siebie i swoje
                                                    > szczęście, może, może, może... możliwości jest wiele. wiem, że
                                                    > czasami bywa bardzo trudno, a nie każdy ma wsparcie w rodzinie, w
                                                    > przyjaciołach.

                                                    Dokładnie 26 lat :)
                                                    Zgadzam się z Tobą, tylko po prostu przeraza mnie, że można tak skończyć, że można spaprać sobie życie i trwać w takim układzie. Mam wrażenie, że ja swoje spaprałam, ale cóż staram się wyciągnąć wnioski i przynajmniej nie powtarzać starych błędów. Bardzo bym chciała, żeby za jakiś czas okazało się, że te wszystkie przejścia dały mi coś dobrego. Czas pokaże.

                                                    > moim zdaniem, bardzo dobrze, że istnieją takie książki jak sekret
                                                    > czy potęga - mogą pomóc takim zagubionym ludziom. o ile nie są z
                                                    > góry negatywnie nastawieni i nie uważają, że im już nic nie pomoże.
                                                    > może to co opisuje autorka sekretu nie jest jakąś prawdą objawioną,
                                                    > może to są w gruncie rzeczy proste prawdy, ale ja uważam, że
                                                    > zdecydowanie coś w tym jest. obok sceptyków z założenia są też są
                                                    > sceptycy wtórni, którzy myślą, że wystarczy przeczytać książkę,
                                                    > pomyśleć sobie będzie dobrze, zapomnieć o sprawie i już, a potem są
                                                    > rozczarowani, że to bzdury.
                                                    > ostatnio w ogóle wyczytałam, że Edyta Herbuś jest fanką sekretu;)
                                                    > podobno dzięki tej lekturze nastawiała się pozytywnie przed taneczną
                                                    > eurowizją i wizualizowała sobie moment wręczenia nagrody. ale oprócz
                                                    > tego ostro trenowała na sali:)
                                                    >
                                                    Musze sobie chyba jeszcze raz odświeżyć "sekret " i "Potęgę", może się pozytywnie doładuję. Jak pisałam wyżej, książek nie uważam za jakąś prawdę objawioną, ale zawierają parę przydatnych wskazówek (nawet przy założeniu, że u kogoś afirmacje i wizualizacje nie przynoszą rezultatów)- akceptować siebie, dążyć do spełnienia swoich marzeń i poza samym snuciem planów dołożyć do tego jeszcze pracę nad sobą i działanie.

                                                    do anna84:
                                                    "Czasem jesteśmy wściekli, że coś się stało, coś nam się nie udało, a potem
                                                    okazuje, że ostatecznie przyniosło nam to coś dobrego. "
                                                    Oby okazało się, ze z tych naszych przejść wyniknie dla każdej z nas coś dobrego :)

                                                    Nad wróżką jeszcze pomyślę ;)

                                                    pozdrawiam


                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 08.10.08, 20:44
                                                    książki w stylu sekretu, potęgi itp. należy często wertować, żeby
                                                    dobrze sobie utrwalić pewne prawdy.
                                                    a jeśli chodzi o założenie, że u kogoś afirmacje i wizualizacje nie
                                                    przynoszą rezultatów to muszę powiedzieć, że z takim przekonaniem to
                                                    Ty dziewczyno daleko nie zajedziesz;)ono jest z gruntu błędne i
                                                    jeśli tak myślisz to możesz być rzeczywiście na 100% pewna, że nie
                                                    przyniosą. tak to waśnie działa.
                                                    nie korciło Cię żeby raz zrobić mały eksperyment? odrzuć na chwilę
                                                    swój sceptycyzm, "pobaw" się, że jesteś kimś innym, zrób cos,
                                                    cokolwiek/nie musi byc to od razu ta główna sprawa/dokładnie wg
                                                    wskazówek, otwórz się i uwierz, no i daj sobie czas...
                                                  • zerogirl Re: chlopak z zasadami 09.10.08, 23:44
                                                    brumass napisała:

                                                    > książki w stylu sekretu, potęgi itp. należy często wertować, żeby
                                                    > dobrze sobie utrwalić pewne prawdy.
                                                    > a jeśli chodzi o założenie, że u kogoś afirmacje i wizualizacje nie
                                                    > przynoszą rezultatów to muszę powiedzieć, że z takim przekonaniem to
                                                    > Ty dziewczyno daleko nie zajedziesz;)ono jest z gruntu błędne i
                                                    > jeśli tak myślisz to możesz być rzeczywiście na 100% pewna, że nie
                                                    > przyniosą. tak to waśnie działa.
                                                    > nie korciło Cię żeby raz zrobić mały eksperyment? odrzuć na chwilę
                                                    > swój sceptycyzm, "pobaw" się, że jesteś kimś innym, zrób cos,
                                                    > cokolwiek/nie musi byc to od razu ta główna sprawa/dokładnie wg
                                                    > wskazówek, otwórz się i uwierz, no i daj sobie czas...

                                                    Nie chodziło mi o to, że osobiście nie wierzę w afirmacje i wizualizacje - tylko, że jeśli ktoś przymie, że na niego nie działają te techniki to i tak może w tych książkach znaleźć coś wartościowego.
                                                    Zdaję sobie sprawę, ze powinnam być mniej sceptyczna, ale średnio mi to wychodzi. Chyba paradoksalnie najbardziej boje się porażki - tego, że uwierzę, otoworzę się i nie zadziała... I będzie to kolejne rozczarowanie.
                                                    Naprawde staram się myslec pozytywnie, koncentrowac się na przyszłości i widzieć ją w mozliwie jasnych barwach. Może na razie tylko na tyle mnie stać.
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 10.10.08, 20:38
                                                    rozumiem. no tak, masz rację - te książki w najgorszym wypadku dają
                                                    pozytywną energię:)
                                                    dobrze /przynajmniej na początek/, że starasz się w ten sposób
                                                    myśleć. na wizualizacje przyjdzie czas. ale póki będzie w Tobie ten
                                                    strach to gwarantuję Ci, że to nie wyjdzie... w każdym bądź razie
                                                    życzę powodzenia w osiągnięciu zamierzonego celu:)bez różnicy jak go
                                                    osiągniesz - może uda się bez wizualizacji... chociaż wizualizacje
                                                    są fajne:)
                                                  • zerogirl Re: chlopak z zasadami 12.10.08, 20:54
                                                    brumass napisała:

                                                    > rozumiem. no tak, masz rację - te książki w najgorszym wypadku dają
                                                    > pozytywną energię:)
                                                    > dobrze /przynajmniej na początek/, że starasz się w ten sposób
                                                    > myśleć. na wizualizacje przyjdzie czas. ale póki będzie w Tobie ten
                                                    > strach to gwarantuję Ci, że to nie wyjdzie... w każdym bądź razie
                                                    > życzę powodzenia w osiągnięciu zamierzonego celu:)bez różnicy jak go
                                                    > osiągniesz - może uda się bez wizualizacji... chociaż wizualizacje
                                                    > są fajne:)

                                                    Strach ciagle jest i szczerze mówiąc nie wiem jak się go pozbyć. Póki co po prostu staram się skupiac na pozytywach.
                                                    Co do celu - w sumie nie wiem co jest teraz moim celem. Jak pisałam, kocham Ją i gdyby wróciła to nie zastanawiałbym się ani minuty. Ale teraz czuje sie tak skopana psychicznie, że nie mam siły o tym myśleć, a przy próbach wizualizacji mam wewnetrzy opór. Ponieważ jedyną rzecza, jaka sprawia mi radość jest praca twórcza to na tym się koncentruję. Może to ucieczka, ale przynajmniej kreatywna ucieczka ;)
                                                    Mam takie pytanie -czym dla Ciebie różnią się wizualizacje od "zwykłych" marzeń? W jednych i w drugich wyobrażamy sobie pewne rzeczy. Czy to kwestia koncentracji na konkretnej sprawie, uwierzenia, że niemożliwe stanie się możliwe?
                                                    Drugie pytanie - czy Twoim zdaniem wizualizacje na konkretną osobę w ogóle mają sens, czy powinniśmy zdać się na naszą podświadomość i po prostu wizualizować sobie, że jesteśmy szczęsliwi?

                                                    Pozdrawiam
                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 13.10.08, 21:01
                                                    witaj,
                                                    nie jestem specjalistką, ale wydaje mi się, że wizualizacja to jest
                                                    dokładnie to samo co marzenie czy fantazjowanie z tą różnicą, że
                                                    wizualizując musisz jakby POCZUĆ się tak jakbyś już miała to o czym
                                                    właśnie marzysz/fantazjujesz/wizualizujesz:)powinnaś "przenieść się
                                                    w czasie" do tego swojego marzenia i wygenerować w tym momencie te
                                                    swoje przyszłe uczucia. no i nie powinno być ono oczywiście
                                                    wspomnieniem, a jakąś wizją przyszłości;)tak ja to przynajmniej
                                                    rozumiem.
                                                    jeżeli chodzi o tę drugą sprawę czyli o wizualizowanie konkretnej
                                                    osoby to powiem szczerze, że sama się nad tym często zastanawiam...
                                                    i nie wiem.
                                                    uważam, że jeśli czujesz opór i nie masz siły tego robić to
                                                    absolutnie się nie zmuszaj!!! widocznie Twoja podświadomość jest
                                                    mądrzejsza i wie co robi i dlaczego nie dopuszcza do Twojej głowy
                                                    tych obrazów. takie zmuszanie wykończy Cię psychicznie. wizualizuj
                                                    sobie po prostu, że jesteś szczęśliwa i tyle. tak ogólnie.
                                                    osobiście wizualizuję sobie konkretną osobę, bo samo mi się to
                                                    narzuca i mam taką jedną wyraźną wizję, więc robię to bez oporu. w
                                                    zasadzie mam zawsze albo tę jedną scenkę albo ewentualnie drugą. nie
                                                    wiem czy to wg "zasad", ale skoro inaczej nie potrafię...;)
                                                    i najważniejsza rzecz!pozbądź się strachu - nie wiem jak to zrobisz -
                                                    nie potrafię poradzić, ale to okropne i niszczące uczucie i musisz
                                                    z tym powalczyć!!! może zacznij myśleć o sobie, że jesteś
                                                    szczęściarą i wszystko się uda?
                                                    pozdrawiam:)
                                                  • zerogirl Re: chlopak z zasadami 14.10.08, 13:50
                                                    brumass napisała:

                                                    > witaj,
                                                    > nie jestem specjalistką, ale wydaje mi się, że wizualizacja to jest
                                                    > dokładnie to samo co marzenie czy fantazjowanie z tą różnicą, że
                                                    > wizualizując musisz jakby POCZUĆ się tak jakbyś już miała to o czym
                                                    > właśnie marzysz/fantazjujesz/wizualizujesz:)powinnaś "przenieść się
                                                    > w czasie" do tego swojego marzenia i wygenerować w tym momencie te
                                                    > swoje przyszłe uczucia. no i nie powinno być ono oczywiście
                                                    > wspomnieniem, a jakąś wizją przyszłości;)tak ja to przynajmniej
                                                    > rozumiem.
                                                    > jeżeli chodzi o tę drugą sprawę czyli o wizualizowanie konkretnej
                                                    > osoby to powiem szczerze, że sama się nad tym często zastanawiam...
                                                    > i nie wiem.
                                                    > uważam, że jeśli czujesz opór i nie masz siły tego robić to
                                                    > absolutnie się nie zmuszaj!!! widocznie Twoja podświadomość jest
                                                    > mądrzejsza i wie co robi i dlaczego nie dopuszcza do Twojej głowy
                                                    > tych obrazów. takie zmuszanie wykończy Cię psychicznie. wizualizuj
                                                    > sobie po prostu, że jesteś szczęśliwa i tyle. tak ogólnie.
                                                    > osobiście wizualizuję sobie konkretną osobę, bo samo mi się to
                                                    > narzuca i mam taką jedną wyraźną wizję, więc robię to bez oporu. w
                                                    > zasadzie mam zawsze albo tę jedną scenkę albo ewentualnie drugą. nie
                                                    > wiem czy to wg "zasad", ale skoro inaczej nie potrafię...;)
                                                    > i najważniejsza rzecz!pozbądź się strachu - nie wiem jak to zrobisz -
                                                    > nie potrafię poradzić, ale to okropne i niszczące uczucie i musisz
                                                    > z tym powalczyć!!! może zacznij myśleć o sobie, że jesteś
                                                    > szczęściarą i wszystko się uda?
                                                    > pozdrawiam:)

                                                    Co do różnicy między wizualizacją i marzeniami pewnie masz rację, na zdrowy rozsądek tak mi to wygląda.
                                                    Jeśli chodzi o moje wizualizacje to wczoraj po powrocie od psychologa zaczęłam wizualizować i cholera pierwszy raz od dawna nie czułam oporu, może dlatego, że wcześniej wyrzuciłam z siebie negatywne emocje.
                                                    Ogólnie spotkania z psychologiem dużo mi dają, ale po wyjściu czuję się jakby mnie ktoś pobił i skopał - ale podobno to znak, że terapia jest skuteczna ;)
                                                    Strachu ciężko się pozbyć, to fakt. Nad tym też pracuję na terapii.
                                                    Ciekawa jestem jak anna84 bawiła się na weselu, ale się nie odzywa :)

                                                    Pozdrawiam

                                                  • brumass Re: chlopak z zasadami 14.10.08, 21:55
                                                    dobrze, że chodzisz do psychologa. mi by się też przydal...
                                                    ja ogólnie staram się trzymać i myśleć pozytywnie, co pewnie ułatwia
                                                    mi dość pogodny charakter. gdybym nie była taką niepoprawną
                                                    optymistką to chyba całkiem bym się załamała... momentami mam już
                                                    dosyć wszystkiego, ale zaraz znowu stawiam się do pionu.
                                                    przynajmniej staram się.nie wiem jak to będzie wyglądało na dłuższą
                                                    metę...
                                                    a swoją drogą też jestem ciekawa jak koleżanka bawiła się na weselu:)
                                                  • Gość: annna84 :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 12:58
                                                    Aż nie wiem co Wam napisać. Oczywiście miałyście rację, że niepotrzebnie
                                                    panikowałam bo wesele było bardzo fajne:)Ale miałam plan, że po weselu kończę z
                                                    facetami, a wyszło odwrotnie;)Los to jednak potrafi nas zaskoczyć. Faceta, z
                                                    którym byłam poznałam 3 dni przed, bo po pewnej rozmowie stwierdziłam, że
                                                    pójście z tym co miałam wcześniej to zły pomysł. No i byłam z facetem, którego
                                                    przed weselem widziałam tylko raz:)To było szaleństwo, ale zaufałam losowi. Od
                                                    wesela spotykamy się codziennie, co prawda nie jest mi łatwo, bo myślę o tamtym
                                                    i nie wiem czy umiałabym się znowu zakochać, nie wiem czy ta znajomość ma
                                                    przyszłość, tym bardziej, że on niedługo wyjeżdża zagranicę, ale staram się nie
                                                    myśleć o tym. Co ma być to będzie.
                                                  • brumass :) :) 15.10.08, 22:20
                                                    hehe
                                                  • zerogirl Re: :) :) 29.10.08, 11:55
                                                    brumass napisała:

                                                    > hehe
                                                  • brumass Re: :) :) 29.10.08, 12:18
                                                    jak przyjdzie mi coś do głowy dotyczącego twojej sytuacji to na
                                                    pewno napiszę:) póki co nie wiem...
                                                    u koleżanki założycielki wątku jakoś naturalnie przyszła mi taka
                                                    myśl do głowy kiedy opisywała swoje weselne "problemy" z doborem
                                                    partnera.
                                                    w ogóle Wy dwie emanujecie zupełnie inną energią. zastrzegam sobie,
                                                    że to tylko moje przemyślenia i mogę się mylić, ale jej sytuacja
                                                    pomimo wszystko nie jest tak "dotkliwa" jak twoja... nie wiem czy to
                                                    kwestia charakteru czy "typu" miłości... u anny84 wydaje mi się to
                                                    było silne zauroczenie, no i szok po tym co odwalił, ale czuję też,
                                                    że ma otwartą drogę na nowe zauroczenia, a może nawet miłość:)
                                                    u Ciebie to była moim zdaniem głębsza miłość, ale wydaje mi się, że
                                                    w jakiś sposób "patologiczna"/przepraszam, nie wymyśliłam bardziej
                                                    adekwatnego słowa i nie chodzi mi też oczywiście o waszą
                                                    orientację!/ sama nie wiem na czym ta "patologia" polega... może na
                                                    pewnej "nierówności" waszych uczuć, może Ty byłaś o wiele silniej
                                                    zakochana niż Ona? w związku z czym jesteś bardziej poraniona niż
                                                    anna84. pewnie troszkę czasu minie zanim dojdziesz do siebie, może
                                                    Ona wróci a może nie... nie mam pojęcia, ale życzę Ci szczęścia i
                                                    pięknej wzajemnej miłości. wszystkim Wam tego życzę:)))

                                                    zerogirl napisała:

                                                    > brumass napisała:
                                                    >
                                                    > > hehe
                                                  • brumass Re: :) :)ps. 29.10.08, 12:21
                                                    przepraszam Was obie jeśli powypisywałam głupoty i jeszcze raz
                                                    pozdrawiam i życzę szczęścia:)))
                                                  • zerogirl Re: :) :)ps. 29.10.08, 15:20
                                                    brumass napisała:

                                                    > przepraszam Was obie jeśli powypisywałam głupoty i jeszcze raz
                                                    > pozdrawiam i życzę szczęścia:)))

                                                    Coś Ty :) Dziewczyno zrób jakiś kurs tarota, czy coś, bo całkiem trafnie odczytujesz sytuację, albo po prostu ze mnie da się tak wszytko wyczytać, bo jestem jak otwarta książka. Zbijesz fortunę jako wróżka ;)
                                                    Co do "patologii" - myślę, że od pewnego momentu to ja byłam bardziej zaangażowana. Dlatego też to tak boli. Inna sprawa, że ja w ogóle jestem dosyć pokręcona - moje wizyty u psychologa nie mają na celu tylko wychodzenia z depresji po rozpadzie związku, ale też prostowanie innych spraw.
                                                    Do anny84, jeśli to czytasz to odezwij sie czasem na forum, miło będzie przeczytać, że komuś się coś układa.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • brumass Re: :) :)ps. 30.10.08, 11:31
                                                    hehehe:) dzięki, ale chyba nie skorzystam z tego kursu tarota;)
                                                    niemniej miło mi, że udaje mi się pewne rzeczy "widzieć".
                                                    dobrze, ze chodzisz do psychologa - popieram. mądra decyzja. moim
                                                    zdaniem, jak już w miarę ochłoniesz z tego wszystkiego, wyciszysz
                                                    się to znajdzie się ktoś fajny, spokojny, kto będzie
                                                    Cię 'stabilizował' i dodawał dobrej energii, a nie ktoś kto będzie
                                                    może fascynujący, ale równocześnie będzie rozwalał Ci psyche... taka
                                                    jest opinia wróżki brumass;)))
                                                  • zerogirl Re: :) :)ps. 05.11.08, 08:52
                                                    brumass napisała:

                                                    > hehehe:) dzięki, ale chyba nie skorzystam z tego kursu tarota;)
                                                    > niemniej miło mi, że udaje mi się pewne rzeczy "widzieć".
                                                    > dobrze, ze chodzisz do psychologa - popieram. mądra decyzja. moim
                                                    > zdaniem, jak już w miarę ochłoniesz z tego wszystkiego, wyciszysz
                                                    > się to znajdzie się ktoś fajny, spokojny, kto będzie
                                                    > Cię 'stabilizował' i dodawał dobrej energii, a nie ktoś kto będzie
                                                    > może fascynujący, ale równocześnie będzie rozwalał Ci psyche... taka
                                                    > jest opinia wróżki brumass;)))

                                                    Pójście do psychologa to była chyba jedna z bardziej rozsądnych decyzji w moim
                                                    życiu.
                                                    Co do Twojej wróżby - fajnie, że widzisz dla mnie jakąś pozytywną przyszłość :)
                                                    Zobaczymy jak to się wszytko potoczy.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • brumass Re: :) :)ps. 05.11.08, 11:54
                                                    hihi, nie nazwałabym tego wróżbą, a raczej przeczuciem:)
                                                    nie chcę uzurpować sobie prawa do wróżenia;)a przeczucia faktycznie
                                                    nieraz miewam...
                                                    moim zdaniem, dasz radę i tyle! grunt, że zaczęłaś robić pozytywne,
                                                    konstruktywne rzeczy. pierwszy krok jest najważniejszy i tak
                                                    trzymać:)
                                                    szkoda, że anna84 się nie odzywa...
                                                    pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia:)
                                                  • Gość: annna84 Jestem;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 20:17
                                                    Jakoś ostatnio brakowało mi czasu żeby wejść na forum, ale już jestem;)Powiem
                                                    Wam, że przeraża mnie trochę to co się dzieje. Wydawało mi się, że mój "były"
                                                    był bardzo zaangażowany, ale ten jest dużo bardziej. Chyba pierwszy raz widzę,
                                                    że jestem dla kogoś na pierwszym miejscu. Tylko, że ja i tak wyszukuje powody,
                                                    dla których do siebie nie pasujemy;)Szczerze mówiąc to ostatnio wydaje mi się,
                                                    że żadna miłość nie istnieje. Może to dlatego, że już kilka razy byłam
                                                    zakochana i myślałam, że to już na zawsze, a potem okazywało się to fikcją.
                                                    Chyba sama sobie przestałam ufać.

                                                    A jeśli chodzi o podświadomość, to nie zawsze trzeba afirmacji i wizualizacji
                                                    żeby coś osiągnąć. I dziś po raz kolejny się o tym przekonałam. Chodzi ciągle o
                                                    to wesele. Miałam zaprosić znajomego, z którym rozmawiałam zaledwie kilka razy i
                                                    to właściwie o niczym. Ale po pewnej, niby nic nie znaczącej rozmowie,
                                                    stwierdziłam, w sumie bez powodu, że nie powinnam się z nim zadawać. Potem
                                                    niespodziewanie poznałam Mojego. Dziś po miesiącu milczenia odezwał się tamten,
                                                    i jak gdyby nigdy nic chciał się spotkać. Powiedziałam, że nie widzę sensu bo
                                                    jestem już z kimś. W odpowiedzi usłyszałam wyzwiska i groźby. No i gdyby mi los
                                                    wtedy nie pomógł to nawiązałabym bliską znajomość z kimś takim...
                                                  • brumass Re: Jestem;-) 05.11.08, 22:12
                                                    heh, a ja jestem ciągle pod własnym wrażeniem;)))właśnie tak
                                                    myślałam z tym weselnym partnerem:)
                                                    rozumiem, że jesteś zrażona, ale spoko jest. mówię Ci:)
                                                    aaa, który się do Ciebie odezwał??? ten pierwszy co wyjechał za
                                                    granicę czy ten, który miał iść z Tobą na wesele???
                                                  • annna84 Re: Jestem;-) 06.11.08, 19:41
                                                    "heh, a ja jestem ciągle pod własnym wrażeniem;)))właśnie tak
                                                    > myślałam z tym weselnym partnerem:)"

                                                    :)Może naprawdę powinnaś zająć się wróżeniem;)

                                                    Za granicę miał jechać Mój, ale jeszcze nie wiem czy i kiedy pojedzie. Odezwał
                                                    się taki jeden, z którym planowałam iść na wesele, ale oficjalnie zaproszony
                                                    jeszcze nie był. Facet mnie zszokował, rozmawialiśmy pare razy, bez żadnych
                                                    podtekstów, nie odzywał się miesiąc i nagle pretensje, że sobie kogoś znalazłam,
                                                    że się na mnie zawiódł(?!) + pare innych niecenzuralnych tekstów;)No i jak tu
                                                    nie być wdzięcznym losowi, że nie pozwolił żebym nawiązała z nim bliższą znajomość.
                                                    Ciekawe jak był mój eks zareagował gdyby się dowiedział, że się z kimś spotykam.
                                                    Może też by powiedział, że go zawiodłam, zdradziłam, w końcu nie odzywa się
                                                    tylko 8 mies. i nigdy mnie nie rzucił więc powinnam wiernie czekać;)Jak to
                                                    mówią: "Pies kości nie zje i drugiemu nie da".;)
                                                  • zerogirl Re: Jestem;-) 12.11.08, 21:54
                                                    Fajnie, ze sie odzewałaś :)
                                                    Ja stwierdziłam, że jeśli chodzi o wszelkie sprawy związane z uczuciami czy nastawieneim do życia bardziej niż ksiażki typu "Potęga..." pomaga mi psycholog. Mogłabym afrmacje i wizualizacje wykorzytać np. w pracy twórczej, tu chyba dało by to lepsze efekty.
                                                    brumass naprawdę powinna zając się wróżeniem, bo na pewno ma do tego predyspozycje ;)
                                                    A tak na marginesie ostatnio stwierdziłam, ze moje pokręcone serce chyba nie całkiem umarło - spodobała mi się na imprezie pewna dziewczyna. Ale cóż, zajęta, a ja nie zamierzam sie bawić w rozbijaczkę związków. Chociaż samo to, że zwróciłam uwagę na kogoś innego to może pozytywny sygnał.

                                                    Pozdrawiam

                                                  • brumass Re: Jestem;-) 12.11.08, 23:08
                                                    zagladam na forum a tu "nasz" watek na pierwszej pozycji:)
                                                    fajnie, że się odzywacie dziewczyny:)
                                                    co do tego afirmowania i wizualizacji w sprawach uczuciowych to tez
                                                    sie często zastanawiam na ile w przypadku konkretnej osoby to ma
                                                    sens. ostatnio przestałam to robić i momentami popadam w kompletnie
                                                    beznadziejny nastrój. chciałam nawet dla proby, tak troche na siłe,
                                                    wizualizowac sobie itp. chociaz przez tydzien, ale jakos srednio mi
                                                    to idzie... moze dlatego ze na sile;)
                                                    no w koncu to zrobie i opisze doswiadczenia:)
                                                    fajnie zerogirl, ze cos drgneło:)to juz cos:)))
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: annna84 Re: chlopak z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.08, 19:44
                                                    "że po tych doswiadczeniach będziesz zdecydowanie szczęśliwsza
                                                    > i da Ci to coś tak dobrego, że bez tych przejść nigdy nie byłabyś w
                                                    > stanie dojść do takiego punktu:)a nie tak, że jest tylko sztuka dla
                                                    > sztuki;)"
                                                    To prawda. I wiele przykładów tego możemy znaleźć w zwykłym codziennym życiu.
                                                    Czasem jesteśmy wściekli, że coś się stało, coś nam się nie udało, a potem
                                                    okazuje, że ostatecznie przyniosło nam to coś dobrego. Np. spóźniłam się na
                                                    autobus i dzięki temu spotkałam od lat niewidzianą koleżankę, nie dostałam się
                                                    na pewne studia i teraz dziękuję za to bo to byłaby kompletna pomyłka. Każdy
                                                    chyba może znaleźć takie przykłady w swoim życiu. Tak samo jest z tymi większymi
                                                    sprawami. Poprzednia znajomość nauczyła mnie, że nie wszystko jest takie jakie
                                                    się wydaje i żeby nie oceniać ludzi zbyt łatwo. Choć nie wiem czy w obecnej
                                                    sytuacji ta nauka mi nie szkodzi;)

                                                    A jeśli chodzi o wróżki to ma to sens jeśli nie chcemy usłyszeć konkretnej
                                                    odpowiedzi. Np. zastanawiasz się nad jakimś wyjazdem, ale tak naprawdę jest Ci
                                                    wszystko jedno czy wyjedziesz czy nie. I wtedy możesz zapytać o radę wróżki, bo
                                                    być może to Ci pomoże podjąć jakąś decyzję. Ale jeśli zdecydowałaś już, że na
                                                    100% wyjeżdżasz i nic nie zmieni tej decyzji, to wróżka może tylko zaszkodzić.
                                                    Bo co jeśli powie, że wyjazd to zły pomysł? Zostaniesz tylko, dlatego że wróżka
                                                    tak powiedziała? Wyjedziesz i będziesz się martwić, że coś złego się stanie? Ja
                                                    się zastanawiam czy nie powróżyć sobie w sprawach zawodowych. Ale o miłość wolę
                                                    nie pytać. W przypadku poprzedniego faceta zapytałam i usłyszałam niezwykle
                                                    optymistyczną wiadomość, że nie jesteśmy sobie przeznaczeni;) Byłam wtedy
                                                    załamana i nie pocieszało mnie nawet to, że dowiedziałam się też, że niedługo
                                                    czeka mnie szczęście w miłości. W myśl zasady "ja nie chcę być szczęśliwa, ja
                                                    chcę być z Nim!";)
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: iwona Re: Jak prosicie o znaki? IP: 195.116.35.* 19.11.08, 22:52
                                                    Trzeba wyjaśnić.
                                          • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 20.09.08, 20:28
                                            a poza tym, to raczej zwykła mysl na zasadzie "proszę o jakiś
                                            znak":) nie wyciszam się jakoś specjalnie i nie skupiam, ale
                                            oczywiście nie w hałasie;) każdy zresztą powinien wyrobić sobie
                                            swój indywidualny sposób...
                                            • mk1975 Re: Jak prosicie o znaki? 30.09.08, 10:37
                                              no dobrze, czytam sobie o tym wszystkim i tak się zastanawiam, o co
                                              powinnam prosić, skoro mam męża, którego nie kocham i z którym
                                              zupełnie nie pasujemy do siebie (potrzebuję kogoś
                                              inteligentniejszego i nie tylko), mam wspaniałą córeczkę (ma roczek)
                                              i cholernie tęsknię za moim byłym, +(pierwsza miłościa), który też
                                              ma rodzinę i za mną wcale nie tęskni. Mozna to wszystko odwrócić,
                                              myśląc pozytywnie? Kochaliśmy się kiedyś szaleńczo, dla mnie to moja
                                              dtuga połówka, ale dla niego chyba nie...
                                              • brumass Re: Jak prosicie o znaki? 30.09.08, 12:13
                                                witaj,
                                                po przeczytaniu twojego posta tak sobie myślę, że poradzilabym Ci
                                                zastanowić się przede wszystkim nad sobą. chyba coś jest nie halo
                                                skoro w ogóle wyszłaś za mąż za faceta, którego nie kochasz,
                                                uważasz, ze nie jest dostatecznie inteligentny dla Ciebie itp.itd
                                                poza tym, wizualizowanie sobie faceta, który ma już żonę i udaną
                                                rodzinę... to nie wróży za dobrze. na twoim miejscu robiłabym sobie
                                                te wizualizacje i afirmacje bardzo ogólne. po prostu, że będzie
                                                dobrze, jak najlepiej, że twoja podświadomość jest mądra i podsunie
                                                jak najlepsze rozwiązania:)
                                                • czarnamajka75 sekret 30.09.08, 15:10
                                                  no kupiłam to wczoraj,ale jakos nie podchodzi mi ta książka ok jest pare
                                                  niezłych myśli,ale szczerze mówiąc ja nie wiem czy kogokolwiekto myślenie
                                                  doprowadziło na wyżyny-oprócz twórców tych książek
                                                  • zerogirl Re: sekret 01.10.08, 13:49
                                                    Ja tez nie uważam tego typu książek za prawdę objawioną, ale wydaje mi sie, że pozytywne myślenie jest pomocne, tak samo negatywne myślenie może być destrukcyjne. Oczywiście nie można poprzestać na samym pozytywnym myśleniu, tylko należy do tego jeszcze dołożyć działanie. Jak to mówią "mecze przegrywa się nie na boisku, tylko w głowie".
                                                  • brumass Re: sekret 01.10.08, 14:44
                                                    zerogirl napisała:

                                                    > Ja tez nie uważam tego typu książek za prawdę objawioną, ale
                                                    wydaje mi sie, że
                                                    > pozytywne myślenie jest pomocne, tak samo negatywne myślenie może
                                                    być destrukcy
                                                    > jne. Oczywiście nie można poprzestać na samym pozytywnym myśleniu,
                                                    tylko należy
                                                    > do tego jeszcze dołożyć działanie. Jak to mówią "mecze przegrywa
                                                    się nie na bo
                                                    > isku, tylko w głowie".
                                                    otoż to
                                                • mk1975 Re: Jak prosicie o znaki? 01.10.08, 08:35
                                                  dzięki, wiem, że to chore myślenie, ale kocham go straszliwie i od
                                                  dwóch lat o nikim i niczym innym nie potrafię myśleć...
                                                  • brumass do mk1975 01.10.08, 11:50
                                                    nie chcę się jakoś wymądrzać, ale akurat w twoim przypadku poszłabym
                                                    do dobrego psychologa, bo to wyglada zbyt poważnie.
                                                  • czarnamajka75 świadectwa 07.10.08, 08:58
                                                    mam prośbę może byśmy zamieszczali tutaj przykłady,że sekret działa..Co Wy na to?
                                                    praca nad sobą to najcięższa praca, ech...
                                                  • brumass Re: świadectwa 08.10.08, 20:29
                                                    to bardzo dobry pomysł:)
                                                    właśnie przeczytalam sekret więc będę mogła na świeżo opisywać
                                                    efekty...
                                                    sekret jest z jednej strony dziecinnie prosty, a z drugiej strony na
                                                    tym polega jego największa trudność. tzn. na tym żeby wyzwolić w
                                                    sobie wiarę i uczucia w sposób naturalny. dla niektórych to spory
                                                    wyczyn.
                                                  • fragolina79 Re: świadectwa 13.10.08, 00:21
                                                    Hi,

                                                    Zajrzałam na to forum po dosyć długiej nieobecności. Nie było mnie
                                                    kilka miesięcy w Polsce, i dlatego nie wypowiadałam się. Widzę że
                                                    całkiem nowa ekipa "udziela się" tutaj. Jakiś czas temu, przed
                                                    wyjazdem sama polecałam książki typu Sekret itp. ale teraz straciłam
                                                    jakoś swój zapał. Nic się nie zmienia w moim życiu tzn. zmienia się
                                                    nie w tą stronę w którą powinno, jest praktycznie tak jak było
                                                    wcześniej, żadnych super efektów tych książek nie widzę. Chyba
                                                    zaginęła moja wiara. Dobra uciekam stąd, nie zrażam was do tych
                                                    książek.
                                                    Powodzenia i samych sukcesów :)

                                                    brumass napisała:

                                                    > to bardzo dobry pomysł:)
                                                    > właśnie przeczytalam sekret więc będę mogła na świeżo opisywać
                                                    > efekty...sekret jest z jednej strony dziecinnie prosty, a z
                                                    drugiej strony na tym polega jego największa trudność. tzn. na tym
                                                    żeby wyzwolić w
                                                    > sobie wiarę i uczucia w sposób naturalny. dla niektórych to spory
                                                    > wyczyn
    • Gość: annna84 Powiedzcie, że dramatyzuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.08, 20:09
      Za dwa dni to wesele;)
      Idę z bardzo dalekim znajomym. I strasznie się stresuję bo nie wiem jak to
      będzie. Nie wiem jak on interpretuje to, że go zaprosiłam i w ogóle mam wyrzuty
      sumienia, że idę z nim i będę cały czas myślała, że powinnam być teraz z kimś
      innym. Myślałam, że na weselu przyjaciółki będę z bliską sercu osobą, a tu nic z
      tego;( Tłumaczę sobie, że zdecydowanie dramatyzuję, bo z bliską osobą należy być
      na swoim weselu, a nie cudzym;)I to w końcu tylko jedna noc. Ale średnio udaje
      mi się przekonać samą siebie;)
      A tak w ogóle to jeszcze nigdy nie miałam takiej niechęci do jakichkolwiek
      kontaktów z facetami. Już sobie myślę jak to będzie cudownie po tym weselu, gdy
      już nie będę musiała mieć nic wspólnego z obcymi, nowymi facetami.
      • brumass Re: Powiedzcie, że dramatyzuję 09.10.08, 23:22
        kobieto wyluzuj!!!!! dlaczego rozpatrujesz to w niewiadomo jakich
        kategoriach??? przecież to wesele, na które nie chcesz iść sama więc
        idziesz z kolegą/znajomym, a nie wspólna noc w hotelu!!! poza tym,
        co Cię interesuje, że on sobie coś pomyśli? to już jego problem;)
        zresztą kto wie... czasami jak nie spodziewamy się po "imprezie"
        zbyt wiele to właśnie jest fajnie:)
        czytałaś sekret? spróbuj zastosować:)
        pozdrawiam i miłej zabawy:) tfu, szampańskiej:)))
      • zerogirl Re: Powiedzcie, że dramatyzuję 09.10.08, 23:33
        Spojrz na to z drugiej strony - rozerwiesz się, oderwiesz od codzienności. Może
        będzie miło, poza tym przyjaciółkę na pewno ucieszy Twoja obecność. I tak jak
        napisałaś - z bliską sercu osobą należy być przede wszytkim na własnym weselu.

        Pozdrawiam
    • Gość: gosc Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 15:54
      tego typu ksiazki bardzo wciagaja, niektorym udaje sie stosowac do
      nich przez miesiac innym troche dluzej, a pozniej wraca sie do
      starych nawykow, zniecheca i zapomina, dlatego bedzie jak bylo
      itylko garstka ludzi bedzie bogata, zadowolona itp.
    • nieuczek Re: poradźcie bo zwątpiłam 25.10.08, 22:40
      witam może wy mi poradzicie co jest grane stosuje o ile można tak
      powiedzieć potęgę podświadomości ale nie wiem co się dzieje zauważam
      zamiast poprawy zupełnie odwrotny skutek zamiast np. poprawy zdrowia
      pogorszenie, przypływu pieniędzy odpływ itd..., i to w takim stopniu
      który do tej pory się nie zdarzał np. mnie okradziono po raz
      pierwszy w życiu , co ja robię nie tak a może w ogóle to przerwać
      żeby się nie pogłębiać miałam tyle wiary i od tak długiego czasu
      stosuje się dozaleceń a tu nic
      • Gość: gola Re: poradźcie bo zwątpiłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 19:16
        no coś ewidentnie robisz niepoprawnie, ale to tak trudno stwierdzic
        na odległość...
        • nieuczek Re: poradźcie bo zwątpiłam 27.10.08, 12:26
          wiem ale wydaje mi się że wszystko poprawnie wyciszam się staram sie
          wprowadzić w stan alfa itd..,i wtedy wypowiadam to czego oczekuje
          oczywiście w czasie teraźniejszym np. mam pieniądze łatwo mi
          przychodzą trudno to opisać ale sama jestem w szoku stwierdzam ze
          lepiej moje życie wyglądało zanim zaczęłam stosować potęgę
          podswiadomości i tylko koleżanka która ją stosowała i naprawdę widzi
          efekty w swoim życiu mnie namawia żebym nie rzeygnowała ale no jak
          jak zaczyna to wszystko przybierać bardzo niepokojący obrót zdarzeń
          • Gość: xxx Re: poradźcie bo zwątpiłam IP: 212.244.174.* 27.10.08, 12:46
            podstawowa zasada. jesli afirmujesz, czy to w stanie alfa czy
            piszac, mowiac ...cokolwiek, musisz zdawac sobie sprawe, ze najpierw
            musi sie spie...c by pozniej bylo tak jak chcesz a nawet lepiej.
            dlatego zachowaj spokoj i wytrwaj. to tak samo jak ze stara kanapa.
            jak chcesz wstawic nowa, to stara musisz wyrzucic. i tak dzieje sie
            ze wszystkim...
            • brumass Re: poradźcie bo zwątpiłam 27.10.08, 18:26
              Gość portalu: xxx napisał(a):

              > podstawowa zasada. jesli afirmujesz, czy to w stanie alfa czy
              > piszac, mowiac ...cokolwiek, musisz zdawac sobie sprawe, ze
              najpierw
              > musi sie spie...c by pozniej bylo tak jak chcesz a nawet lepiej.
              > dlatego zachowaj spokoj i wytrwaj. to tak samo jak ze stara
              kanapa.
              > jak chcesz wstawic nowa, to stara musisz wyrzucic. i tak dzieje
              sie
              > ze wszystkim...
              ciekawa zasada:) tzn. że jeśli załóżmy chcę mieć więcej pieniędzy i
              zaczynam sobie to wizualizować czy cokolwiek, to mogę być
              przekonana, że w pierwszym etapie będę mieć ich jeszcze mniej???
              • czarnamajka75 Re: poradźcie bo zwątpiłam..początki 29.10.08, 20:17
                ja postanowiłam zacząć od rzeczy małych,nie jakiś tam facet,dom czy samochód o
                nie -ponieważ jestem straszną bałaganiarą(niestety)to zaczęłam od tego ,na
                pewnym portalu znalazłam afirmacje-pisane piszę w spokoju ducha ileś tam razy
                daną cechę i jazda...co prawda dopiero 3 razy pisałam a pracuje sie latami,ale
                co tam.!Zatem pisałam ja ... kocham porządek,po 1. razie stwierdziłam,że mam
                bałagan i mnie wkurza i go posprzątam co też uczyniłam,no cóż pedantka jeszcze
                nie jestem,ale kto wie?
                Odezwę się w przypadku nastęnych sukcesów.:-)
                • nieuczek Re: poradźcie bo zwątpiłam..początki 29.10.08, 21:54
                  wiem może tak trzeba ale wiesz ręce opadają jak przynosi to odwrotny
                  skutek, chociaż muszę przyznać że w takich sprawach "malutkich"
                  oczywiście nie można tak generalizować ale np. tak jak napisałaś u
                  mnie np. punktualność się sprawdza ale co do tych naktórych mi
                  najbardziej zależy zresztą opisałam wcześniej np. zdrowie ale może
                  trzeba cierpliwości i nie przjmowania się niepowodzeniami moja
                  kolezanka powiedziała że czasami też świadczy to o mojej wierze
                  która w takich momentach jest nikła
                  • brumass Re: poradźcie bo zwątpiłam..początki 30.10.08, 11:17
                    "moja
                    kolezanka powiedziała że czasami też świadczy to o mojej wierze
                    która w takich momentach jest nikła "
                    też tak sądzę
                    • nieuczek Re: poradźcie bo zwątpiłam..początki 30.10.08, 20:18
                      chyba brumass masz rację przeczytałam wczoraj super ksiąźkę "mimo
                      lęku...." i chyba mi otworzyła oczy na wiele rzeczy , kurcze jak to
                      wydaje się wszystko takie proste a jest tak skomplikowane, i
                      uświadomiła mi że mimo wszystko muszę dalej kształtować swoje życie,
                      pracować nad swoim JA choć naokoło ... ot np. kradzież, co tu mówić
                      uskrzydliła mnie :::)))) pozdrawiam cieplutko i wysyłam dużo
                      pozytywnej energii
    • Gość: barbe Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 23:45
      dobra ksiazka.warto wprowadzic w zycie te zasady.dobrze tez do niej
      czesto zagladac zeby utrwalic sobie te mysli bo latwo zrezygnowac.
      pozdrawiam i powodzenia
      • gazeta.pl52 Re: Potęga podświadomości 05.11.08, 08:19
        Przeczytałam przypadkowo wasze posty, muszę przyznać jestem pod wrażeniem, dzis postanowiłam zakupić Secret, lub Potęge podswiadomości.Poprawił mi się nastrój po waszych wypowiedziach, zaczynam pozytywnie myślec i patrzeć w przyszłośc, odrzucam wszystkie negatywne emocje, które zagościły w moim umyśle, to dzięki temu ,ze trafiłam na ten wątek.Pozdrawiam serdecznie, miłego radosnego dnia Wam życzę.Odezwę się po przeczytaniu książki.
        • alcia76 Re: Potęga podświadomości 05.11.08, 17:12
          Witam
          Pierwszy raz jestem akurat na tym forum ale wlasnie wpadl mi w oko ten watek.NIe ukrywam wlasnie siedze na stronkach aby znow podladowac sie optymistycznie i wrocic do swojej walki o kazdy pozytywny dzien.Bo wlasnie tak to robilam.MOj maz zostawil mnie jakis czas temu.nie mialam pienidzy, male dziecko ehhh szkoda gadac.Co robic...tydzien bolu, walki itp.Bylam u wrozki(przyjela mnei za darmo widzac co sie stalo) powiedziala ze moj maz mnei kocha ze jego ucieczka to strach i.....No dobra nadzieja tydzien, dwa ale znow dol.Z dnia na dzien powiedzialam DOSC>.Porozwieszalam ogloszenia znalzlam dzieci do opieki>Wiec siedze z synkiem on ma dwojke dzieciaczkow do zabawy a ja pieniazki.Sciagnelam film sekret, czytam fora o aniolach, runach itp. I DZIEN W DZIEN wierze ze bedzie dobrze.JA to czulam ze moj maz wroci.Postawilam sobie znow jego zdjecie na biurku, na kompie kolaz z roznych naszych zjdec z cudownych chwil.....o tak aby widziec.Zawzielam sie ze jak tylko mam moemnt slabosc puszczam radio i zaczynam spiewac.Zapominam ...smutek mija.JAk maz mial zadzwonic do dziecka szlam na balkon , rozmawialam z aniolem prosze daj mi spoko , blagam niech spokojnie porozmawiam.Daj mi nadzieje , otul cieplem i daj radosc..........
          Wiecie co nie jestem jakas malalatka aleto zaczelo dzialac.!!!!Ja miaalm tyle sily dziewczyny optymizmu ze wszyscy w kolo nie wiedizlei co sie ze mna dzieje.W domu powyrzucalam wszystkie stare rzeczy, poprzemeblowywalam mieszkanie, pospzratalam piwnice.No jak jakas wariatka.Nie musialam.Po prostu za duzo mialam energii.Sama sie z tego smialam.
          I walcze nie o jutro ale O DZIS.
          I coooo..........byl maz u dziecka.Wracamy do siebie.Bylismy u terapeuty....niestety nasz powrot prawdziwy moze byc za jakis czas.Moj maz musi poukladac pewne sprawy.A ja musze to przetrwac.....
          I ta sytuacja znow zaczela mnie przygnebiac.On wyjechal znow mysli czy nie klamie, czy kocha co bedzie.Siedze znow mam bole brzucha, po krzycze na dzieci itp.I tak od poenidzialku.Dzis sroda i mowie NIEEEE.Znow szybko zaczelam sie zaglebiac w ta tematyke, znow zaczynam mowic do aniolow i znow chce walczyc o kazdy dzien.
          Przeciez dostalam TO co sobie wymarzylam.Chce byc z moim mezem.To mam to psuc myslami i lekiem, strachem NIEEEE.Wlasnie myslami musze to wspomoc.
          Pisze wam to bo to co sie stalo ....hmm kto by pomyslal ze on wroci..
          A jednak te mysli pomagaja.On wczoraj dzownil z praca zaczyna mu sie ukladac.Moze faktycznie jeszcze tego czasu ciut potrzebujemy.Dziewczyny wierzcie i walczcie o dzisiejszy dzien.A jutro doepiro o nastepny:)))))))
          • brumass Re: Potęga podświadomości 05.11.08, 22:17
            to bardzo pozytywne co napisałaś. dziękuję. i życzę duuuuuuuużo
            powodzenia, spełnienia marzeń, szczęścia:)
            pozdrawiam
            • czarnamajka75 re 06.11.08, 12:05
              trochę ten temat ginie w powodzi innych
      • ja.migotka Re: Potęga podświadomości 13.11.08, 02:33
        Często oczekujemy efektów juz po kilkku słowach. Nie ma nic mylnego.
        Jestesmy tym kim się czujemy. Ktoś kto często mówi sobie jestem
        głupkiem, debilem zaczyna stawać się nim. Inny mówi sobie mam coś do
        powiedzenia, jestem ważny czuje jak inni go słuchają. Afirmacje i
        poozytywne myślenie daje naprawdę wiele.
        • lilith666_vip Re: Potęga podświadomości 20.11.08, 22:13
          Oczywiscie ,ze pozytywne nastawienie daje bardzo dobre efkty .Juz od dawna o tym mowiono .Polecam Musashiego "Piec kregow" .Kazdy ruch gest zachowanie i mysl daja efekty.np. aby wywrzec dobry efekt na rozmowny slonce zawsze trzymaj za plecami. jesli jest taka mozliwosc stawaj na podwyzszeniu itp.
    • Gość: dorka Re: Potęga podświadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 18:24
      oczywiscie,że się nie udało.bo tak naprawdę nie wierzysz ,że ktoś z tobą chce
      być.odwagi i wiary
      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 24.11.08, 21:28
        2 tygodnie temu zaczęłam czytać The Secret, doszłam do ponał połowy,
        i jakoś nie mam ochoty żeby przysiąść i przeczytać ją do końca. Nie
        ma w niej nic odkrywczego, szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś
        innego, no cóż widać nie każdego ta książka potrafi zachwycić
    • brumass hej dziewczyny 28.11.08, 22:43
      żyjecie?co tam u Was?//
      POZDRAWIAM:)
      • zerogirl Re: hej dziewczyny 01.12.08, 09:13
        brumass napisała:

        > żyjecie?co tam u Was?//
        > POZDRAWIAM:)

        Hej :)
        Żyje i oczywiście ze sto razy miałam się odezwać w wątku, ale zawsze coś mi wypadało ;)
        Dalej ciągnę terapię, która chyba faktycznie przynosi jakieś efekty, co najzabawniejsze dostałam za "zadanie domowe" pisanie afirmacji. Kocham Ją naprawdę, ale z powodu tego co się stało nie przesiedzę życia w szafie. Staram sie patrzeć do przodu, inna sprawa, że za sobą zostawiam taki burdel, ze po prostu boję sie spojrzeć wstecz. Rysuję, wreszcie porządnie usiadłam do scenariuszy - to mi pomaga.
        Inna sprawa, że czuję sie po prostu okaleczona psychicznie, słowo "kocham" straciło dla mnie wartość. Może mi to kiedyś przejdzie, może nie, nie chcę sie nad tym na razie zastanawiać. Co do wizualizacji - czasem, jak jestem w odpowiednim nastroju to je robię, nie dociekam, czy to ma jakiś sens.
        Czasem są momenty załamki i takiej tęsknoty kiedy dosłownie mam ochotę walić głową o ścianę.
        Mam nadzieję, że u Was wszytko dobrze, jak macie chwilkę to odezwijcie się.

        Pozdrawiam :)
        • brumass Re: hej dziewczyny 01.12.08, 13:06
          to u mnie podobnie. tzn. z tym "kocham", szafą, załamkami itp., bo
          terapii nie mam, a moze by się przydala;]
          • zerogirl Re: hej dziewczyny 01.12.08, 13:42
            Jeśli masz namiar na dobrego psychologa a czujesz, ze sobie nie radzisz, to może warto się wybrać. Mnie pomaga, ale ja po rozpadzie związku dosłownie wpadłam w depresję, poza tym mam nieciekawe sprawy z przeszłości, które trzeba naprostować.
            Na razie doszłam do jednego wniosku - odstawiam póki co poszukiwania "drugiej połówki" i zajmuję się sobą. Staram się inwestować w siebie i sie rozwijać. Życie mam jedno. Pozytywne myślenie za mnie problemów nie rozwiąże ;)

            Pozdrawiam :)
            • brumass Re: hej dziewczyny 01.12.08, 16:38
              chyba nie jest ze mną aż tak źle żeby iść do psychologa, ale może
              kiedyś z ciekawości się wybiorę... może ja jestem po prosstu taką
              niepoprawną optymistką z chwilami załamań... ale damy radę:)
              • zerogirl Re: hej dziewczyny 03.12.08, 14:57
                brumass napisała:

                > chyba nie jest ze mną aż tak źle żeby iść do psychologa, ale może
                > kiedyś z ciekawości się wybiorę... może ja jestem po prosstu taką
                > niepoprawną optymistką z chwilami załamań... ale damy radę:)

                Mogę powiedzieć tyle- jeśli terapia faktycznie jest potrzebna to wizyty u psychologa są średnio miłe, bo dowiadujesz sie mało ciekawych rzeczy o sobie i swoich bliskich. Ale z kolei jak już sobie to uświadomisz, to możesz nad tym pracować.
                Dobrze, ze jesteś niepoprawną optymistką :) Ja mam momentami takie chwile załamań, że mam ochotę wpełznąć pod łóżko i więcej nie wychodzić.
                Jakoś damy rade na pewno :)


        • Gość: annna84 Re: hej dziewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.08, 18:46
          Coś ja ostatnio zaniedbałam forum. A jak po jakimś czasie wchodzę, jest kilka
          nowych postów, to nie wiem do czyjej wypowiedzi się odnieść i ostatecznie nic
          nie piszę;)Dziś odniosę się do tego co mnie też dotyczy w 100%:
          "Inna sprawa, że czuję sie po prostu okaleczona psychicznie, słowo "kocham"
          straciło dla mnie wartość."
          Mam dokładnie to samo. Jestem z kimś, jest fajnie, ale jeśli chodzi o jakieś
          uczucia to czuję tylko pustkę. Wielkie miłości mam już za sobą i wątpię żebym
          jeszcze kiedyś coś poczuła. To ma swoje plusy, nie ma zazdrości, nie umieram z
          tęsknoty gdy się nie widzimy. Jeszcze niedawno pisałam, że rozstania dają nam
          coś dobrego, uczą czegoś itp. itd. Teraz widzę, że dają więcej złego, bo
          zabijają w nas to co najważniejsze - umiejętność kochania.
          • brumass Re: hej dziewczyny 03.12.08, 21:12
            eeee, nie zabija na pewno umiejętności kochania tylko pewnie go nie
            kochasz;) ale fakt, że coś takiego sprawia, że traci się zaufanie do
            facetów. to na 100%!
            • Gość: annna84 Re: hej dziewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.08, 10:28
              No nie wiem, mam jakąś blokadę. Może za dużo razy byłam zakochana i przestało to
              robić na mnie wrażenie. Bo chyba jest inaczej, jeśli coś spotyka Cię pierwszy
              raz, a inaczej gdy któryś tam z kolei. Nie może to budzić takich samych emocji.
              A facet jest naprawdę super, ma cechy, których szukam u facetów. Zależy mi na
              nim, tylko nie ma tego czegoś co miałam z tamtym. Ehhhh.
              • kaska123 do:anna84 04.12.08, 10:47
                czesc,
                wlasciwie malo sie wypowaiadalam, ale czytalam regularnie ten watek,
                ale piszesz, ze masz fajnego faceta. Czy potega podswiadomosci miala
                na to wplyw?
                • Gość: annna84 Re: do:anna84 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 21:12
                  Trudno powiedzieć, ale myślę, że trochę tak. Nie prosiłam o nowego faceta,
                  starałam się robić jakieś wizualizacje i afirmacje żeby wyjaśniła się sytuacja z
                  byłym. Z drugiej strony miałam cały czas w głowie, że do listopada/grudnia musi
                  się COŚ wydarzyć, bo to rocznica najszczęśliwszych chwil z byłym i chyba bym
                  zwariowała jakbym miała o tym rozmyślać. Wiedziałam, że są 2 możliwości: albo on
                  wróci, albo poznam kogoś nowego. Tej drugiej opcji nie chciałam i nie brałam pod
                  uwagę, a jednak...
                  Z moich ostatnich doświadczeń widzę, że jeśli chodzi o potęgę podświadomości to
                  nie zawsze wystarcza chcieć i wierzyć. Trzeba przede wszystkim wiedzieć, wbić
                  sobie mocno do głowy, że "to" musi się wydarzyć bo nie ma innej możliwości.
                  Kilka dni przed weselem koleżanki wiedziałam, że nie mam z kim iść i że raczej
                  mało prawdopodobne żebym kogoś znalazła w tak krótkim czasie. Ale z drugiej
                  strony wiedziałam, że MUSZĘ kogoś znaleźć. No i się udało, co uważam za jakiś cud;-)
              • zerogirl Re: hej dziewczyny 04.12.08, 14:55
                Gość portalu: annna84 napisał(a):

                > No nie wiem, mam jakąś blokadę. Może za dużo razy byłam zakochana i przestało t
                > o
                > robić na mnie wrażenie. Bo chyba jest inaczej, jeśli coś spotyka Cię pierwszy
                > raz, a inaczej gdy któryś tam z kolei. Nie może to budzić takich samych emocji.
                > A facet jest naprawdę super, ma cechy, których szukam u facetów. Zależy mi na
                > nim, tylko nie ma tego czegoś co miałam z tamtym. Ehhhh.

                Napisałam, ze słowo "kocham" straciło dla mnie wartość, poprawka ono nabrało przeciwnej wartości. Kojarzy mi sie z bólem, opuszczeniem, ze zdradą, samotnością.
                anna84, może uczucie przyjdzie z czasem :) A może tego teraz potrzebujesz, związku bez nadmiernego zaangażowania emocjonalnego. Powiem szczerze, że coś takiego by mi pasowało otwarty związek z osobą, z którą po prostu dobrze się czuję i której mogę w każdej chwili powiedzieć - wiesz, nie zobaczymy się więcej bo wyjeżdżam do Afryki. Myśl, o jakimkolwiek zaangażowaniu emocjonalnym sprawia, że chce mi sie wymiotować.

                Pozdrawiam
                • Gość: annna84 Re: hej dziewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 21:26
                  "Myśl, o jakimkolwiek zaangażowaniu emocjonalnym sprawia, ż
                  e chce mi sie wymiotować."
                  Zerogirl miałam to samo o czym zresztą pisałam, ale wiesz co? To powoli mija. Na
                  początku spotykałam się z nim chyba z wdzięczności bo głupio mi było, że
                  zaprosiłam Go na wesele, a potem co? żegnaj chłopcze już nie Cię nie potrzebuję?
                  No to spotykałam sie myśląc tylko o tamtym. Wszystko porównywałam: kiedyś byłam
                  tu z tamtym, spojrzał na mnie tak samo, powiedział to samo, itp. itd. Kiedyś się
                  prawie poryczałam na randce, nie wiem czy bardziej, dlatego że wolałabym być z
                  eks czy, dlatego że tu taki fajny chłopak, a przez byłego nie umiem się
                  zaangażować. Potem było lepiej, nie tęskniłam już za byłym, ale nie tęskniłam
                  też za Tym gdy się nie widzieliśmy. A teraz widzę, że jestem coraz bardziej
                  zaangażowana. Więc nigdy nic nie wiadomo.
                  • brumass Re: hej dziewczyny 17.12.08, 22:33
                    to prawda, ze wszystko przychodzi z czasem, tyle ze u jednych to
                    krocej trwa a u innych dluzej...
                    ja musze zaczac robic te wizualizacje w koncu bo jakos przestalam i
                    nie moge sie do tego zabrac;0
                    a ostatnio w ogole zaczynam wyluzowywac i moze wreszcie sie z kims
                    umowie;D
                    • zerogirl Re: hej dziewczyny 18.12.08, 08:16
                      brumass napisała:

                      > to prawda, ze wszystko przychodzi z czasem, tyle ze u jednych to
                      > krocej trwa a u innych dluzej...
                      > ja musze zaczac robic te wizualizacje w koncu bo jakos przestalam i
                      > nie moge sie do tego zabrac;0
                      > a ostatnio w ogole zaczynam wyluzowywac i moze wreszcie sie z kims
                      > umowie;D

                      U innych krócej, u innych dłużej, a podejrzewam, ze niektórym nigdy nie mija.
                      Teraz specjalnie nie myślę o poważnych związkach, bo cholera zabrzmi to strasznie patetyczne ale dosłownie walczę o własne życie. Jak się trochę naprostuję to może zacznę się za kimś rozglądać.
                      Anna84 fajnie, że Ci się tak układa :)
                      Brumass też bym się z kimś umówiła, choćby dla samej przyjemności wyjścia na randkę ;)
                      • jamoty Re: hej dziewczyny 31.12.08, 12:41
                        Witam sylwestrowo. Nie było mnie tutaj chyba z pół roku i ze
                        zdziwieniem patrzę jak ten wątek się rozwinął. Przyznaję, że nie
                        przeczytałam wszystkich wpisów - zauważyłam jednak Anno 84, że coś
                        się u Ciebie zaczęło? Cieszę się bardzo. Nie patrz wstecz, nie
                        oglądaj się do tyłu, ale idź do przodu, śmiało patrz w
                        przyszłość.Pozdrawiam Was wszystkich i życzę wiary i optymizmu.
                        Pozdrawiam M.
                        • brumass Re: hej dziewczyny 29.01.09, 13:53
                          witam w Nowym/oby lepszym/Roku.
                          mam nadzieję na jakieś wieści od Was. czy coś się zmieniło itp;)
                          ja już jestem chyba na jakimś kolejnym etapie bo spotykam się z kimś innym.
                          chociaz kocham "starego".

                          pozdrawiam i zycze szczescia:))
                          • eheaha Re: hej dziewczyny 29.01.09, 14:52
                            Jakoś tak się tutaj wątek urwał, a ja jestem ciekawa czy komuś udało się spełnić
                            swoje marzenia :) Ja akurat jestem w czasie kiedy mam czysty umysł i jest
                            wszystko okey i postanowiłam ziścić marzenie swojego własnego mieszkania, i mam
                            jakoś ku temu dobre myśli, myślę też, że powinno mi się udać, jak z laptopem mi
                            się udało to czemu nie mieszkanko? Trzeba ciągle być w 'kontakcie' z
                            marzeniami,gdzieś tak usłyszałam,aktualnie na pulpicie mojego laptopa mam
                            wnętrze swojego wymarzonego pokoju, jeszcze sobie chyba wydrukuje i na ścianie
                            powieszę, i wrzucę do portfela 'fotisza', żebym zawsze mogła mieć pod ręką moje
                            marzenie, no i trzeba działać :)I oczywiście afirmacja :) Zobaczymy jak to
                            wyjdzie :). Napiszcie coś jak to u was z tą "potęgą podświadomości", udało się
                            komuś coś? Bardzo jestem ciekawa :) hehe pozdrawiam gorąco :) <|Tatianka|>
                            • kaska123 Re: hej dziewczyny 30.01.09, 11:13
                              Ja z kolei staram sie przyciagnac do siebie jakiegos milego faceta :)
                              wyznaczylam nawet sobie termin, caly czas o tym mysle, stosuje
                              afirmacje, chcialabym tez zamiesicc jakies zdjecie np. na pulicie
                              kompa, ale w moim przypadku jakie...
                              co innego z marzeniami o mieszkaniu...
                          • zerogirl Re: hej dziewczyny 30.01.09, 11:31
                            brumass napisała:

                            > witam w Nowym/oby lepszym/Roku.
                            > mam nadzieję na jakieś wieści od Was. czy coś się zmieniło itp;)
                            > ja już jestem chyba na jakimś kolejnym etapie bo spotykam się z kimś innym.
                            > chociaz kocham "starego".
                            >
                            > pozdrawiam i zycze szczescia:))


                            Hej :)
                            Przestałam śledzić wątek i nawet nie zauważyłam, ze ktoś się odzywał w temacie.
                            Brumass no to moje gratulacje :)
                            Z nikim się nie spotykam, w kwestii uczuciowej powiedziałabym, że panuje u mnie
                            kompletny burdel ;)
                            Za to z innymi rzeczami jest chyba lepiej, chodzę do kina, do teatru, sporo
                            pisze, sporo rysuje, spełniłam swoje marzenie i pojechałam na koncert Fantomasa
                            do Londynu - było niesamowicie :)
                            Tez pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego :)



    • aga291988 Re: Potęga podświadomości 06.02.09, 13:19
      Podswiadomosc, ma wielki wpływ na nasze zycie- choc wielu z nas
      sobie ztego sprawy nie zdaje, a powinien....
      • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 26.04.09, 19:13
        Strasznie zdziwniał ten wątek...M.in. na tym forum można o "Potędze
        podświadomości" poczytać tiny.pl/6mwd
        • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 27.04.09, 03:11
          fragolina79 napisała:

          > Strasznie zdziwniał ten wątek...M.in. na tym forum można
          o "Potędze
          > podświadomości" poczytać tiny.pl/6mwd

          Witam Fragolina:) Milo Ciebie widziec znowu na watku o Potedze
          podswiadomsci. Piszesz ze zdziwnial ten watek..no troszke powiem ze
          tak. Pamietam rok temu bylysmy bardzo aktywne w tym watku, ale cos
          pozniej sie urwalo jakos, ale moze uda nam sie ten watek rozkrecic
          dalej?. Powiem szczerze ze lubialam czytac i pisac w tym watku.
          A co masz na mysli? chcesz kupic moze ta ksiazke Potega
          Podswiadomosci? Pisalas ze czytalas ksiazke "secret" ale jakos nie
          przemowila do Ciebie.
          Ciekawa jestem co slychac u zalozycielki tego watku. Moze Aniu jak
          czytasz to napiszesz do nas na forum?


          • fragolina79 Re: Potęga podświadomości 27.04.09, 08:11
            Potęgę podświadomości kupię chyba z ciekawości po prostu, zobaczymy
            jak się ją czyta i czy daje jakieś efekty. A "Sekret" to zbiór
            wypowiedzi itp., nieciekawa, tak jak kiedyś wspominałam średnio mi
            się ją czytało.
            A po pracy dzisiaj pójdę i kupię "Potęgę..." i nie omieszkam potem
            skomentować :-)

            P.S. Tekla a Ty skusiłaś się kiedyś na "Mnicha który sprzedał swoje
            ferrari"? Tą książkę przynajmniej dobrze się czyta.
            • tekla-0 Re: Potęga podświadomości 27.04.09, 17:40
              Fragolina nie mam ksiazki o ktorej piszesz, a powiem Ci ze nawet
              zapomnialam o tej ksiazce bo wiecej bylo wlasnie mowy o potedze
              podswiadomosci i o ksiazce secret. Secret mam czytalam i film
              ogladalam, ksiazka lepsza niz film. A powiem Ci ze jak sie dorwalam
              do ksiazki Secret:) to doslownie codziennie codziennie..a teraz to
              tak jak sobie przypomne o niej to ja wezne do reki na chwilke:)
              ale juz prawde mowiac nauczylam sie duzo..nie tylko z ksiazki.
              A musze swoja droga jak znajde "Mnicha ktory sprzedal swoje ferrari"
              kupic i przeczytac jak piszesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka