Pytanie kieruję do wszystkich

Marzy mi się, ze powiecie szczerze

Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek wątpić we własne przepowiednie?
Wyjaśnię konkretnie o jaki etap mi chodzi, więc losujecie karty, patrzycie na nie, opisujecie i... poszło w świat. Czy słowa się spełnią? W jaki sposób? Co okaże się plewem, a co ziarnem?
Teraz ja odpowiem na to pytanie: kiedy mam bardzo duży ruch i następuje chwila oddechu, to nachodzą mnie myśli typowo sceptyczne: a co jeśli to blaga? Moje karty, moje słowa? Trwa to kilka minut i zaraz otrząsam się: przecież tyle razy słowo stało się faktem, tyle razy dostaję informacje zwrotne o tym, to niemożliwe, aby było kłamstwem. Uspokajam się i idę dalej z myślą, ze ciągle mało wiem, mało umiem i rozumiem.
To co? Powiecie coś od serca?