Nurtuje mnie pewna sprawa. Nie potrafię tego ogarnąć i choć usiłuję nie myśleć - wciąż myślę i nakręcam się negatywnie
Jestem z Kimś w związku, jestem bardzo szczęśliwa, kocham i czuję się kochana. Przyjęłam oświadczyny, na palcu piękny pierścionek, narzeczony wspaniały ale - no właśnie to ale
Bardzo proszę o rozkład i odpowiedź na moje pytania:
dlaczego On nadal nie przedstawił mnie swojej Mamie?
Dlaczego na pytanie o przeprowadzkę do mnie wciąż odpowiada: wkrótce?
Czy Jego córki wiedzą o moim istnieniu? /Twierdzi, że tak/
O co w tym wszystkim chodzi tak naprawdę?
Pewnie pomyślicie, czego wariatka chce więcej ale ja pochodzę z bardzo rodzinnej rodziny

i boli mnie fakt, naprawdę boli mnie to, że nie znam Jego Mamy.
Teraz zbliżają się święta i też cisza w tym temacie, kiedyś dawno temu wspomniał, że najpierw święta u mnie potem pojedziemy do Jego Mamy ale to było dawno, teraz cisza.
Proszę podpowiedzcie - mam być spokojna i przejść nad tym do porządku dziennego, czy obawiać się czegoś?
Moja podświadomość nie daje mi spokojnie żyć