sodr
30.03.14, 13:33
Witam,
miałem ostatnio problem z byłą partnerką, szczegóły w temacie - forum.gazeta.pl/forum/w,46867,149853126,149853126,prosba_o_pomoc.html
Zaistniały nowe okoliczności - mianowicie jestem w naszym rodzinnym mieście i wziąłem udział w biegu, w którym ona też brała udział - ucieszyła się że mnie zobaczyła, wróciliśmy razem do domów rozmawiając i śmiejąc się, po czym złapaliśmy kumpelski kontakt.
Dziś rano gdy się obudziłem miałem smsa od znajomego, wysłanego o 2 w nocy, który pisał do mnie, że jedzie ją odebrać z miasta, bo jej koleżanki się o nią boją i nie chcą jej puścić samej.
Przeraziłem się i podjechałem do niej prosząc o wyjście, przedstawiłem sytuację i że się o nią bardzo martwiłem i chciałem sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Rozwścieczyła się strasznie, zaczęła krzyczeć, że mogłem napisać smsa i że ona ma teraz imprezę rodzinną i powtarzała "Łukasz to jest koniec!"
Proszę bardzo którejś z Was, dobrych osób o postawienie rozkładu co jest w tych okolicznościach - czy to jej wybuch złości, czy będzie dobrze i jaki ma stosunek do mnie, czy jest jakaś szansa na odratowanie tego - po jednym dniu triumfu przyszedł dzień porażki.
Dziękuję bardzo i ze zniecierpliwieniem czekam na odpowiedź...