kasia.sz25

11.10.08, 00:07
Otrzymalas juz odpowiedz na swoje pytanie u wrozki Joanny. Nie
zauwazylam slow podziekowania z Twojej strony, tylko pojawilas sie
od razu na szkolce obiecujac tutaj podziekowanie. A wrozce Joannie
nie nalezy sie mile slowo, bo nie ma regulaminu, ktory tego wymaga?
Nie pojmuje.
Poza tym masz tylko 2 posty na gazecie- obie prosby o wrozbe.
    • kasia.sz25 Re: kasia.sz25 11.10.08, 14:22
      Przepraszam..Jestem tutaj nowa i nie wiem do końca jak można
      korzystać z forum.Zrozumiałam ,że na szkółce nie można się
      powtarzać..Jeszcze raz przepraszam,ale jest mi żle i szukam tylko
      pomocy i rady.A wróżce Joannie jestem bardzo wdzięczna i to
      uczyniłam wcześniej,jak tylko przeczytałam odpowiedż. Może czasem
      warto zrozumieć drugą osobę, gdy szuka kogoś i prosi o pomoc. To nic
      trudnego, by do drugiej osoby wyciągnąć rękę,gdy jest na życiowym
      zakręcie.Prawda?Nie trzeba byc od razu tak nie miłym. Nie każdy w
      danej chwili jest w trudnej sytuacji, nie każdy jest źły.Ale każdy
      zasługuje na szansę,a tym bardziej jak jest nową osobą.Regulamin
      przeczytałam i bardzo chciałam się do niego uwarynkować.. Jeszcze
      raz przepraszam,że tyle namieszałam, i aż tak bardzo liczyłam na
      życzliwą pomoc i radę.Z pozdrowieniami -kasia
      • okwilk Re: kasia.sz25 11.10.08, 15:34
        kasia.sz25 napisała:

        > Przepraszam..Jestem tutaj nowa i nie wiem do końca jak można
        > korzystać z forum.Zrozumiałam ,że na szkółce nie można się
        > powtarzać..
        Powtarzać się można, nikt Ci nie każe czytać całej historii szkółki by wynaleźć odpowiedź na swoje pytanie - choć ja osobiście bym to polecałwink.

        > Jeszcze raz przepraszam,ale jest mi żle i szukam tylko
        > pomocy i rady.A wróżce Joannie jestem bardzo wdzięczna i to
        > uczyniłam wcześniej,jak tylko przeczytałam odpowiedż. Może czasem
        > warto zrozumieć drugą osobę, gdy szuka kogoś i prosi o pomoc. To nic
        > trudnego, by do drugiej osoby wyciągnąć rękę,gdy jest na życiowym
        > zakręcie.Prawda?Nie trzeba byc od razu tak nie miłym. Nie każdy w
        > danej chwili jest w trudnej sytuacji, nie każdy jest źły.Ale każdy
        > zasługuje na szansę,a tym bardziej jak jest nową osobą.
        Chwileczkę. Czy ktoś tu jest niemiły? Czy ktoś Cię odrzuca jako człowieka? Czy ktoś powiedział, że twój problem jest błahy? - Nie.

        Wiesz ilu nowych ludzi zakłada tutaj wątki prosząc o prośbę?
        Odpowiedź jest prosta, wystarczająco dużo aby prowadzić selekcje i ograniczać to regulaminem szkółki. Tak się składa że administratorzy tego forum są władzą wykonawczą kierującą się sercem, umysłem i regulaminem.

        Ludzie w znacznie cięższych przypadkach, np. rozpadających się rodzin, chorych bliskich itd. proszą o wróżbę i również "są odprawiani z kwitkiem".

        Uzasadnij mi więc dlaczego ja i Ines mielibyśmy akurat w Twoim przypadku zrobić inaczej? Kto wie... jeśli podasz nam odpowiednie uzasadnienie to może odstąpimy reguły... (Możesz napisać do nas maila.)

        Chcę jednak żebyś najpierw zrozumiała dlaczego większość próśb, wysyłanych przez nowych użytkowników forum jest usuwana.

        Szkółka to szkółka a nie darmowy salon wróżb.
        W przyjaznej atmosferze "wymieniamy się wróżbami", z naszymi koleżankami i kolegami z forum. Wiemy że nasza pomyłka nie sprawi, że ktoś później do nas wróci z roszczeniami - bo się nie sprawdziło!

        Wiemy też że nasze koleżanki nie zmienią za chwilę nicka i nie będą prosiły ponownie o wróżbę "bo wynik ostatniej im się nie podobał".

        Na zakończenie powiem, że wróżby się nie ponawia. Otrzymałaś wróżbę od wróżki Joanny - uszanuj ją więc. Nie proś więcej niż w jednym miejscu o wróżbę...

        Pozdrawiam,
        Oktawiusz.
        • kasia.sz25 Re: kasia.sz25 11.10.08, 15:59
          Przepraszam. Jestem w bardzo trudnej sytuacji(w trakcie szukania
          pracy, w ciąży, mój przyszły mąż, nagle został przekabacony przez
          swoja mamę, zostałam sama z dzieciątkiem które niebawem ma się
          urodzić, z dziadkiem u którego stwierdzono nowotwór, babcią która
          własnie miała wylew, z tatą który parę tyg temu miał wypadek
          samochodowy,..mam wymieniać dalej..).Dlatego w rozpaczy i depresji
          szukałam pomocy.Dlatego kolejny raz przepraszam szczerze,że
          wprowadziłam Wam metlik.Naprawde jestem dobrym człowiekiem,który
          szczerze kocha i szanuje drugie osoby,kótry chwilowo się zagubił i
          czeka z nadzieja na chwile gdy i na jego niebie wyjrzy słońce..
          • okwilk Re: kasia.sz25 11.10.08, 16:29
            kasia.sz25 napisała:

            > Przepraszam. Jestem w bardzo trudnej sytuacji(w trakcie szukania
            > pracy, w ciąży, mój przyszły mąż, nagle został przekabacony przez
            > swoja mamę, zostałam sama z dzieciątkiem które niebawem ma się
            > urodzić, z dziadkiem u którego stwierdzono nowotwór, babcią która
            > własnie miała wylew, z tatą który parę tyg temu miał wypadek
            > samochodowy,..mam wymieniać dalej..).Dlatego w rozpaczy i depresji
            > szukałam pomocy.Dlatego kolejny raz przepraszam szczerze,że
            > wprowadziłam Wam metlik.Naprawde jestem dobrym człowiekiem,który
            > szczerze kocha i szanuje drugie osoby,kótry chwilowo się zagubił i
            > czeka z nadzieja na chwile gdy i na jego niebie wyjrzy słońce..

            Słońce wyjrzy bez wątpienia smile
            Miej tylko siłę by doczekać do wschodu smile

            Tak jak napisałem, pytanie które zadałaś dostało już swoje karty. Powinnaś
            przemyśleć to co powiedziała Wróżka Joanna. Tym czasem zawsze możesz porozmawiać
            na tym forum, nie koniecznie prosząc o wróżbę. Są tutaj ludzie o otwartych
            sercach i umysłach - często można poprosić o radę smile Kto wie może nawet uzbiera
            Ci się przez ten czas kilka dodatkowych postów, albo znajdzie się ktoś kto
            zrozumie Twoją sytuację i postanowi Ci pomóc przy użyciu kart - tego nie
            zabraniamy (chyba że mogłoby to wpłynąć negatywnie na Twoje życie).

            Pozdrawiam serdecznie,
            Przesyłający promyki słońca,
            Oktawiusz Wilk
            • kasia.sz25 Re: kasia.sz25 11.10.08, 19:35
              Dziękuję;o)Wiesz jak się jest na przysłowiowym zakręcie i zaczyna Ci
              się zawalać życie,to szuka się wsparcia u wróżki,a to jest mój
              pierwszy raz;o)Bo zawsze gdzieś bałam się w głębi, a teraz sobie
              powiedziałam cóż spróbuję.
              Dziękuję za wyrozumiałość.Życzę miłego wieczoru.
              • ines113 Re: kasia.sz25 11.10.08, 20:49
                Kasiu, przede wszystkim wspolczuje Ci tylu nieszczesc rodzinnychsad
                Tak naprawde przez ten watek juz dostalas swoja szanse. Dziewczyny
                wiadza o Tobie i Twoim problemie i sadze, ze jakby ktoras poczula
                taka potrzebe, to by nie patrzyla na regulamin i postawila Ci karty.
                Regulamin ma na celu chronic wrozke przed powtarzaniem wrozby dla
                jednej osoby pod roznymi nicami, stad wymog minimum 25 postow. Jesli
                jednak ktoras zlamalaby ta zasade, to na wlasne ryzyko, ale tez nikt
                by jej za to nie obil i nie ochrzanil. Regulamin jest dla
                uzytkownikow i ma nam wszystkim pomoc, a nie kogos pognebic lub
                odebrac mozliwosc stawiania kart, jesli ma sie na to chec.
                Inna sprawa jest taka, ze wrozka Joanna odpowiedziala Ci na Twoje
                pytanie. Piszesz, ze go matka przekabacila. Jednak byliscie ze soba
                dosc dlugo, wiec czemu dopiero teraz mialby sie tak wtracic. Nie
                chce podwazac Twojej opinii, bo przeciez nie znam sytuacji, ale
                logiczne pytanie sie nasuwa- o co tak naprawde chodzi. Jesli doszlo
                do "przekabacenia" to znaczy, ze miedzy Wami jest jakis konflikt.
                Gdyby go nie bylo, to trudno by jej bylo doprowadzic do Waszego
                rozstania. Tak mi sie przynajmniej wydaje. W takich sytuacjach
                szkoda, ze to forum publiczne, bo nie mozna calkiem szczerze
                porozmawiac o problemie, bo niestety moze to przeczytac kazdy, co
                nie zacheca do zwierzen i nawet do nich nie namawiam.
                Wrozka Joanna napisala Ci jedna istotna rzecz, a mianowicie ze Wasze
                stare problemy nierozwiazane powroca i znow stana miedzy Wami. Ty
                wiesz, o co chodzi i jesli wolno mi dac Ci jakas tu rade- to byloby
                to to samo, co napisal Ci Oktawiusz- przemysl to.
                Przemysl jej wrozbe. Przeciez inna bedzie podobna, nic Ci to nie da.
                Moze warto postawic inne pytanie.
                Pozdrawiam i zycze, aby sie wszystko jak najlepiej ulozylosmile
                • kasia.sz25 Re: kasia.sz25 11.10.08, 23:49
                  Pozwól ze opiszę to samo co wróżce..poznaliśmy się prawie 4lata temu.On
                  studiował w moim
                  mieście.To był/jest mój pierwszy mężczyzna i taka prawdziwa miłość.
                  Do tej pory, mimo tego co mnie spotkało go kocham,bo jak można
                  przestać kochać(?)..Pomogłam mu wynająć mieszkanie, ze względu na
                  to,że jak go poznałam kolejny (2raz) nie zaliczył roku
                  (farmacja).Przez te wszystkie lata wspierałam, dodawałam otuchy,
                  kopa na szczęscie, stałam pod drzwiami gdy zdawał kolejny egzamin i
                  kolokwium.Takze ze wszystkie następne lata zaliczył na stypendiach,
                  a ostatecznie prace magisterską obronił na5.Jego rodzice odzywali
                  się tylko czasami, nawet nie było ich na obronie.Każdy jego sukces,
                  niedzielne obiady świetowalismy u moich rodziców.Starałam się,mimo
                  ze sama studiowałam(tez na ciezkim kierunku stomatologii)by
                  codziennie miał obiad, kolacje..Opiekowalam się jak
                  przyslowiowa"matka-Polka" i robilam to calym sercem..Az do tego
                  czerwca kiedy to okazalo się ze jestem w ciazy.Planowalismy
                  przyszlosc,slub za 2-3 lata,ale to miala byc przyszlosc.Zareczylismy
                  się.Bylismy tacy szczesliwi.Do momentu gdy dowiedziala się o tym
                  wszystkim jego mama.Wspołczuje kobiecie,bo wmowila mu wszystko o
                  mnie co najgorsze,ze pochodze z rodziny patologicznej,ze jestem zla,
                  klamczucha,nie zwracajac uwagi na to wszystko co razem z Mateuszem
                  przeszllismy,bez jej wsparcia,bez jej pomocy,zaangazowania.
                  POwiedziala ze miejsce jej syna jest u niej w domu, i tam ma byc(a
                  znajomym ze zrobi wszystko by nas rozdzielic,bo ja go wcale nie
                  kocham tylko nim manipuluje)Zrobilo mi sie bardzo przykro.Bo jestem
                  dobrym czlowiekiem i bardzo zakochanym, tak naprawde,tym bardziej ze
                  Mateusz byl i jest tym pierwszym i wysnionym,wymarzonym..
                  Teraz nawet nie interesuje się ani moim ani dziecka stanem.Zostalam
                  sama,dobrze ze mam wsparcie rodziny przyjacioł.Wpadlam w depresje.. Omal nie
                  poroniłam,dzieciatko miało problemy zdrowotne,do tego te wszystkie trudne
                  sytuacje rodzinne,..itd..Wszystko jego mamie sie podobało do tej pory,przecież
                  jej syn miał opieke wiec była spokojna.Ale miała juz zaplanowane ze jej syn ma
                  wrocic i robi to tak perfidnie, odizolowala sie od rodziny, z mezem (nie tak
                  dawno probowala sie nawet rozwiesc, nie odzywali sie prawie 2 lata)wiec probuje
                  za wszelka cene zachowac przy sobie synow.Najgorsze jest to ze on jest slaby
                  psychicznie, boi sie, moze i jest szantazowany i ona jako matka swietnie to
                  wykorzystuje..Bardzo mi smutno i zle,bo planowalismy przyszlosc, a on z taka
                  latwocia dal sobie wmowic takie brednie, zapomniec o tym wszystkim co nas
                  laczylo co przezylismy, kto byl tak naprawde z nim i w zdrowiu i w chorobie i w
                  trudach i w biedzie i w radosciach,kto go wspieral,podtrzymywal na duchu..Wierz
                  mi oddalam mu cale swoje zycie..Wszystko poswiecilam bo tylko on byl(jest?)na 1
                  miejscu..Od 3 miesiecy ma wylaczony tel, nie interesuje sie nami, zastanawia
                  się..(?)Wszystkiemu winna jestem ja-tak twierdzi matka(bo bardzo zle traktuje
                  jej syna,szczegolnie w kłotniach, on godzi sie szybciej ja troszke pozniej a
                  kłocimy sie jesli mozna to tak nazwac raz na pare miesiecy,takze raczej bylismy
                  zgodna para)..Czy faceci maja sumienie,czy bedzie tego zalował?Czy on
                  kiedykolwiek to wszystko zrozumie?..jest jeszcze wiele pytan i moze ulozylabym
                  sobie z kims innym ale bardzo chcialam zawsze by on byl ojcem naszych dzieci,on
                  o tym wiedzial, i chce by nasze dziecko go mialo za ojca ale nie weekendowego i
                  ludziom daje sie szanse bo ani on ani ja nie zdradzilismy, nie..ale oczwiscie to
                  on nie jest "chyba"w stanie mi zaufac i dac tej szansy..bo przeciez to ja jestem
                  ta gorsza..Takze czy on kiedys dorosnie i zacznie myslec jak mezczyzna?czy
                  zrozumie?..
                  • ines113 Re: kasia.sz25 12.10.08, 22:39
                    Kasiu, mysle, ze Tobie przydalaby sie profesjonalna sesja u wrozki,
                    a nie rozklad na szkolce. Nie zapominaj , ze to miejsce sluzy do
                    nauki i powazne problemy wymagaja doswiadczenia, czasu dla klientki
                    i przede wszystkim rozmowy w cztery oczy, a nie za posrednictwem
                    internetu.
                    Nie jestem przekonana o tym, ze to odpowiednie miejsce na
                    rozgryzanie Twoich spraw.
                    Tutaj przydaloby sie wiecej rozkladow, a nie tylko jeden.
                    Nie zrozum mnie zle, ale nie kazdy otrzyma tu pomoc, bo jak pomoc ma
                    byc "na pol gwizdka", to jaki to ma sens?
                    Zycze Ci dobrej, spokojnej nocy...
                  • olga.78 Re: kasia.sz25 13.10.08, 14:16
                    Kasiu, wybacz mi to pytanie, ale samo się nasuwa po przeczytaniu Twoich
                    zwierzeń. Co z tego związku miałaś Ty? Jak on Ci pokazywał, że mu na Tobie
                    zależy, że Cie kocha? Czy też Cie wspierał kiedy Ci było ciężko i mogłaś na
                    niego liczyć w trudnych chwilach? Czy dopiero teraz, kiedy zaczynają się
                    obowiązki i odpowiedzialność za innych tak nagle "wyszło szydło z worka"?
                    Przesyłam dużo pozytywnej energii.
Pełna wersja