Wczoraj dowiedziałam się, że cieknie na sąsiadkę z mojego kibelka.
Majster mówi że musza sprawdzic co to. I czy czasem to nie źle
wstawione rury w kominie.
Aha, kafelki na ścianie poklejone. Muszla ma stelaż podtynkowy.
Pamiętacie "Alternatywy 4" jak przybyli robotnicy do profesora bo
ciekło i bez ceregieli mu skuli świeżo położone kafle? No. To obawiam
się że u mnie będzie coś podobnego. Tylko mniej śmiesznie
Na pytanie czy to kibelek wylosowałam
Kapłanka i 5 monet
A o rury kominowe
8 monet i ... (zapomniałam - ale b. dobra karta)
Ukryta wada, usterka w kanalizie.
Mówię wam że mam dosc! Wygnałabym ich już bo ile można? 4 miesiące?
Poza tym majster we wt wrócił z 2tyg urlopu (żona miała z pracy i
mieli zamówiony domek już w styczniu to pojechali) a jego 2 roboli
położyło w tym czasie kafelki w 3m2 łazience i wyprostowali podłogę w
21m2 pokoju. Sie chłopaki natyrali. Krew mnie zalewała. Jak wrócił
majster powiedziałam że nie zapłacę za to. I jeszcze ten kibelek...
nie mam zamiaru kupowac znowu tych samych kafli bo któryś spartaczył.
I jak oni chcą tą usterkę zlikwidowac to nie wiem. Podejrzewam że
tak, żeby nic nie uszkodzic.
Ktoś mi postawi karty na to? Plisss. Może byc jutro jak dziś nie da
rady.
Ulało mi się. Musiałam sie wygadac.