Dodaj do ulubionych

Linux - próba używania - długie

IP: 77.255.240.* 14.07.09, 11:20
Chciałbym podzielić się przeżyciami z próby użycia przeze mnie Linuxa.

Tło. Osobiście używam Linuxa na codzień w kilku serwerach. Od lat instaluję
PLD do zastosowań serwerowych i mogę się o tym systemie wypowiadać w samych
superlatywach. Nigdy nie było żadnych problemów a poldek rządzi! Natomiast
jeśli chodzi o desktop to ostatni raz używałem Linuxa jakieś 7 lat temu i
zniechęcony porzuciłem ten pomysł. Ostatnio jakiś dziwny zbieg okoliczności
sprawił, że miałem pomóc dwóm starszym osobom na zaznajomienie się z
komputerem, więc pomyślałem, że dla nich nie będzie miało znaczenia czy do M$
czy Linux więc zainstaluję im Linuxa.

Sprzęt. Mam dwie konfiguracje, pierwsza do Athlon chyba coś koło 2Ghz z 512MB
RAM. Druga to nowy Acer Core Duo 2Ghz z 2 GB RAM. Na pierwszym zawsze działał
WinXP, więc mam porównanie. Na drugim nigdy nie było windowsa.

Pierwsze podejście - opensuse 11.1. Wybrałem opensuse ponieważ od razy
znalazłem płytkę na CD do instalacji przez neta (w Athlonie nie było DVD tylko
CD). Pierwszy kontakt po prostu fantastyczny. Instalacja bez jakichkolwiek
problemów. Wszystkie urządzenia wykryte poprawnie. Instalacja przez sieć bez
problemów. Całość (choć nie do końca, ale o tym później) w języku polskim. W
tym momencie pomyślałem, że rzeczywiście coś się przez te 7 lat zmieniło.
Mielił przez 2 godziny przez sieć, ale zainstalował wszystko i wszystko
działało bez problemu. Po instalacji pierwsze wrażenie całkowicie pozytywne.
Duży plus to gotowy soft (niczego nie wybierałem przy instalacji i bardzo
dobrze) czyli pełny OpenOffice, Gadu, mail, Firefox, Gimp. Rewelacja. Im dalej
tym gorzej było. Pierwszy malutki mankament, który się rzucał coraz bardziej w
oczy, to problemy z językiem polskim. W bardzo wielu miejscach wyłażą nazwy
angielskie, np. folder Documents, może zmianić na Moje dokumenty, ale wtedy w
różnych miejscach nie otwiera się on domyślnie (np. tapeta pulpitu). Okazuje
się, że nie działa odtwarzanie filmów, bo xine nie ma kodeków. Po
zainstalowaniu kodeków (nie wiem czy źle robię, ale Yast nie potrafił, bo miał
problem z licencjami) i mplayera nie udało się uruchomić polskich czcionek w
napisach (bo wiadomo, wszystkie serwisy napisów zwracają pliki z
windows-1250). Podobno ściągnięcie fontów do mplayera pomaga, ale jakoś się
zniechęciłem. Kolejna rzecz, która niestety nie zmieniła się od 7 lat to
montowanie CDROM-ów. Owszem, już jest auto montowanie, ale już odmontowywanie
w momencie naciśnięcia guzika nie działało mi. Kolejna pierdoła, to otwieranie
się wszystkich okienek w lewym górnym rogu pulpitu, upierdliwe. Firefox działa
ładnie, ale standardowo brakuje flasha, doinstalowanie nie sprawia problemów,
ale później dowolna animacja zżera 100% proca. Dodatkowo na Athlonie system
sprawia wrażenie jakby był strasznie ociężały. Aplikacje otwierają się wolno,
ramki wokół okienek rysują się wolno. W porównaniu z Linuxem to WinXP na tym
sprzęcie to rakieta. Jednak największy problem był na Acerze. Otóż powyższe
problemy oczywiście były takie same (oprócz wydajności, która jest spoko), ale
Acer miał sieciówkę Wifi BCM43xx. Oczywiście standardowo nie została wykryta.
Następnie przekopałem się przez trzy tutoriale z sieci (pod ndiswrapper,
skrypt z /usr/bin/install_bcm...) i nijak nie udało się zainstalować tej
sieciówki. W czasie zmagań miałem nieodparte wrażenie, że w konfiguracji
sprzętu i sieci panuje chaos. Otóż w WinXP jest tak, że jest manager urządzeń,
w którym albo jest sterownik i jest napisane, że urządzenie działa, ale jest
problem z konfiguracją, albo nie ma sterownika i wiadomo, że trzeba
zainstalować. Natomiast w opensuse jest lista sprzętu, ale nie wiadomo, czy
urządzenia na tej liście mają sterowniki, czy tez nie. Są skrypty startowe,
ale nie wiadomo, czy można je zmieniać czy nie, bo jest network manager, który
nie potrafi obsługiwać sprzętu bez sterowników, które nie wiadomo jak
zainstalować, skonfigurować, itd. Tak czy siak porzuciłem to opensuse i
zdecydowałem się na Mandrivę 2009.1

Podejście drugie - Mandriva 2009.1. Instalacja analogicznie jak opensuse, bez
problemów, genialnie, z DVD 30 minut i gotowe. Jedna uwaga, to dlaczego przy
dwóch partycjach (SWAP + /) zrobił sda1 i sda5, zamiast sda1 i sda2 to ja nie
wiem, ale nie ma to znaczenia. Po uruchomieniu pierwsza rzecz, to instalacja
Wifi. Aby zainstalować Wifi zmieniłem repozytorium pakietów na sieciowy, aby
można instalować pakiety non-free (broadcom-wl). Już się przyzwyczaiłem, że
część komunikatów jest po polsku a część po angielsku, ale przy zmianie
repozytorium są zamienione Tak i Nie :) Trochę trwało, aż doszedłem do tego,
syf. Wybrałem ten broadcom-wl i lekka konsternacja, bo zainstalował razem z
tym devel do ncurses, headers z kernela i jakiś liby z gcc :D Oj tu już mi
strasznie śmierdzieć zaczęło, że zaraz będę jajo kompilował ;) Ale niezależnie
od tego sieciówka zadziałała bez problemu! Co prawda nie widział 13 kanału
wifi, ale obstawiam, że to wina sprzętu a nie linuxa. Pierwsze wrażenie z
używania bardzo pozytywne. Na pulpicie to co trzeba. Menu start czytelne.
Aplikacje te co trzeba (te same co w opensuse i bardzo dobrze) Sądziłem, że to
już koniec problemów, ale okazało się, że im bardziej chcesz używać, tym
więcej problemów z tego wynika. Okazało się, że całkowicie poprawnie działa
montowanie i odmontowywanie DVD. Po włożeniu płytki pojawia się informacje, że
jest płytki, ale niestety nie widzę łatwego sposobu na zamknięcie tej
informacji bez wejścia w płytki (przy tym wkurzające autoodtwarzanie z WinXP
to szczyt ergonomii). Niestety okazało się, że nie pokazuje zawartość płyt
DVD. Nie zgłębiałem problemu, ale faktem jest, że nie mogę obejrzeć żadnego
filmu z DVD :( Dalej, nie działa odtwarzanie Mp3, bo amarok nie potrafi.
Oczywiście nie pokazuje żadnego komunikatu co mu nie pasi. Po prostu nie
odtwarza. Ok, zainstalowałem VLC, aby cokolwiek odtworzyć. Niespodzianka, że
dobrze działa przeszukiwania zasobów samby w sieci lokalnej. Udało się
uruchomić film, ale nic nie słychać. Oczywiście uruchomienie miksera i zmiana
głośności niewiele wnosi, bo aby podgłośnić trzeba wejść w wybór suwaków,
których jest pewnie z 20 i wybrać ten odpowiedni, który jest nie wiadomo
dlaczego ściszony. Ale udało się, działa dźwięk. Niestety przez przypadek
wywaliłem ikonkę KMix z paska. Nie mam pojęcia jak ją dodać ponownie, bo w
"Dodaj element" nie ma jej, zaś uruchomienie KMix daje przez 3 minuty ikonkę
wczytywania programu, po czym nic się nie dzieje.

Obecnie jestem trochę zniechęcony. Chyba zainstaluję WinXP, aby wszystko po
prostu działało. Trochę dziwi mnie, że pod Linuxem praktycznie nie ma
Drag&drop. W WinXP zrobienie ikonki, skrótu, czy uruchomienie czegoś przez D&D
to banał. Tu praktycznie nie istnieje. Może źle robię, ale nie działa:
- D&D z dolphina na pulput celem zrobienia skrótu
- D&D z dolphina do jakijkolwiek aplikacji (mplayer, amarok)
- D&D z pulputu na paski celem zrobienia ikonki

Przed chwilą wystąpił błąd krytyczny KDE 4.

Ja wierzę, że da się tak skonfigurować wszystko aby działało. Jednak
oczekiwałem, że to po prostu będzie działać. Ma takie wrażenie, że przez te 7
lat jedyne co się zmieniło to ładne pudełko wokół Linuxa, natomiast wewnętrzne
problemy zostały takie same.

Zobaczymy, może będę miał zapał, aby się do tego zabrać. Jeśli tak, to nie
omieszkam napisać.
Obserwuj wątek
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: 77.255.240.* 14.07.09, 12:19
      Kopete - dodaje enter na końcu każdej wypowiedzi. Nie widać wielowierszowych
      wypowiedzi w czasie edycji (tylko jeden wiersz), jak jest włączone sprawdzanie
      pisowni, to wpisywany tekst lata góra-dół w polu wpisywania.

      Firefox - standardowo jest chyba angielski słownik, w każdym razie nie polski.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: 77.255.240.* 14.07.09, 14:14
      opensuse - Ani z poziomu dolphina ani z poziomu konquerora nie działa samba.

      Ikonka pokaż pulpit działa tylko w jedną stronę tzn. pokazuje pulpit, ale
      ponowne przyciśnięcie nie pokazuje z powrotem aplikacji.

      Zarówno Yast jak i Rpmdrake nie radzi sobie z odinstalowywaniem aplikacji.
      Dodałem xmms, który pod KDE pociągnął jakieś stare wersje gtk+ i inne rzeczy. Po
      usunięciu xmms oczywiście cały niepotrzebny syf został nieodinstalowany.

      Firefox - w okienku pobieranie plików nie działa opcja "Otwórz folder zawierający".

      Aby zadziałało wypalanie płyt konieczna jest zmiana ustawień uprawnień do
      urządzeń. Co prawda wystarczy dodać użytkownika do grupy disc, ale po pierwsze
      skąd normalny użytkownik ma to wiedzieć a po drugie pojaką cholerę domyślnie
      jest tak, że nie można wypalać płyt?
      • Gość: trevik Kilka zdan n/t IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.09, 18:04
        Moje zdanie na kwestie linux na desktop w formie pytanie-odpowiedz:

        Q: Czy linux nadaje sie na desktop bez problemu?
        A: Tak, jesli zdefiniujemy, co i jak ma dzialac na tym desktopie i nie bedziemy
        chcieli eksponowania funkcjonalnosci rzadko uzywanych w spolecznosci jako tych
        podstawowych.

        Q: Czy linux nadaje sie w domyslnej instalacji na desktop osoby, ktora z
        komputera chce wycisnac wszystko bez zaglebiania sie w szczegoly?
        A: Nie, nie nadaje sie (BTW: windows nie nadaje sie rowniez, choc chyba w
        mniejszym stopniu ale na pewno w innym stylu).

        Q: Czy linux nadaje sie na "desktop dla dziadka" (bez dyskryminacji wiekowej i
        pejoratywnego wydzwieku - chodzi o osobe o ograniczonych wymaganiach, ale tez
        mozliwosciach poznawczych i rel. duzym strachu przed technologia)?
        A: Nadaje sie moim zdaniem wielokrotnie lepiej, niz windows.

        Bez wiekszego problemu mozna zrobic system, w ktorym nasz "dziadek" prawie na
        pewno niczego nie uszkodzi bez wzgledu na to, jaka glupote nie palnie a
        podstawowe dzialanie bedzie mial zapewnione na dlugi czas. MS ostatni system,
        ktory mial taka ceche byl DOS (menu do uruchamiania programow zamiast
        command.com'a i niemalze po sprawie), windows sie do tego rowniez nadaje
        (zwlaszcza nowsze niz XP), ale grzebac trzeba gleboko. Dla linux takie dzialanie
        to praktycznie nic wiecej, jak domyslna instalacja.

        Q: Czy nalezy oczekiwac po desktopie popularnych distro linuksowych podobnego
        "doswiadczenia pracy" dla kazdej wykonywanej czynnosci jak pod windows?
        A: Moim zdaniem nalezy oczekiwac podstawowej, podobnej funkcjonalnosci
        interfejsu uzytkownika dla najbardziej podstawowych czynnosci, ale nie nalezy z
        tym przesadzac. Funkcjonalnosc Windows jest definiowana przez MS i nie kazdemu
        ta domyslna sie podoba, nawet w swiatku windows, wiec nie mozna tego oczekiwac
        po jakimkolwiek distro linux. Linux to nie jest klon windows. Apple to nie jest
        klon Windows, Linux to nie jest klon Apple.

        Np. czy plytki CD nie powinny byc otwarte do wypalania przez kazdego
        uzytkownika, ktory jest w systemie? Nietrudno wyobrazic sobie serwer, pod ktorym
        admin chce wypalic plytke np. z backupem a ktory ma otwarty dostep dla wielu
        uzytkownikow. Owszem, moznaby bylo dodac przelacznik ogolnosystemowy pt.
        "desktop", ktory zmienialby wiele ustawien domyslnych tak, aby zalozyc, ze nie
        ma uzytkownikow niezaufanych ale to jest "szlifowanie" systemu i wielka
        polityczna bijatyka. BTW systemu, ktory ma braki w wielu bardziej istotnych
        obszarach (nie ma sie co oszukiwac - linux bardzo duzo brakow w funkcjonalnosci
        dektopowej ma).

        Wymog montowania/odmontowania ma rowniez plusy i minusy. Czy nie drazni, ze np.
        program pod windows ma otwarty plik na CD, nastepuje odmontowanie CD a program
        sie wywala, albo wchodzi w dziwny stan tracac wprowadzane pieczolowicie dane?
        Pod L jest taka akcja zablokowana (kernel nie pozwoli odmontowac systemu plikow,
        jesli ten zawiera otwarty plik), pod Windows nie raz doswiadczylem tego
        dzialania i sie zdenerwowalem. To jest "cecha" a nie "wada", mozesz jej najwyzej
        nie lubic. Ta cecha jest niezmienna i kazdy program ma prawo oczekiwac, ze majac
        otwarty plik, ten _nie zniknie z systemu plikow_ dopoki nie zostanie explicit
        zamkniety (no, chyba, ze chodzi o wiecznie problemowy pod prawie kazdym wzgledem
        NFS, ale ten wylom to temat na inna pogawedke).

        I na koniec: nie porownuj pod katem desktopa jakiejkolwiek dystrybucji 7 lat
        starej z obecnymi, bo przepasc jest horrendalna. Postep jest ogromny: w 2002
        roku jeszcze trzeba bylo sie zdrowo meczyc ze sterownikami, wiekszosc mniej
        popularnych urzadzen byla nieobslugiwana a programy na poziomie to byly
        praktycznie tylko sieciowe, programistyczne i naukowe. Office niemalze lezal
        (staroffice troche sie rozwinal od tego czasu) a komercyjne programy popularne w
        windows byly wypuszczane na zasadzie "zapchajdziury" ;slabo wykonane i bardzo
        drogie, wypuszczone tylko po to, aby "nie hodowac konkurencji".
        Dzis jest znacznie lepiej ze wszystkim a linux w wielu zastosowaniach
        desktopowych to powazna platforma (jako dedykowane stacje robocze).

        Gruss, T.
        • Gość: xx Re: Kilka zdan n/t IP: 77.255.240.* 14.07.09, 22:55
          > Q: Czy linux nadaje sie na desktop bez problemu?
          > A: Tak, jesli zdefiniujemy, co i jak ma dzialac na tym desktopie

          Z tym się zgodzę. Tak samo jak prawdą jest, że nóż jest idealny do golenia o ile
          powie się co znaczy "golenie".

          > Q: Czy linux nadaje sie w domyslnej instalacji na desktop osoby, ktora z
          > komputera chce wycisnac wszystko bez zaglebiania sie w szczegoly?
          > A: Nie, nie nadaje sie

          Tu się zgodzę całkowicie. Dziadek nie jest w stanie zainstalować sobie Linuxa
          tak samo jak nie jest w stanie zainstalować Windowsa.

          > Q: Czy linux nadaje sie na "desktop dla dziadka"
          > A: Nadaje sie moim zdaniem wielokrotnie lepiej, niz windows.

          To Twoje zdanie, niczym nieuzasadnione w tej wypowiedzi.

          > Bez wiekszego problemu mozna zrobic system, w ktorym nasz "dziadek" prawie na
          > pewno niczego nie uszkodzi bez wzgledu na to, jaka glupote nie palnie

          Zarówno w opensuse jak i w Mandrivie jestem w stanie dwoma ruchami bez praw
          roota rozwalić połączenie sieciowe, usunąć firefox'a, GG, maila, itd. itd.
          Zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi.

          > Q: Czy nalezy oczekiwac po desktopie popularnych distro linuksowych podobnego
          > "doswiadczenia pracy" dla kazdej wykonywanej czynnosci jak pod windows?
          > A: Moim zdaniem nalezy oczekiwac podstawowej

          To jest oczywiste, masz całkowitą rację.

          > Np. czy plytki CD nie powinny byc otwarte do wypalania przez kazdego
          > uzytkownika, ktory jest w systemie? Nietrudno wyobrazic sobie serwer[...]

          No tu się zupełnie nie zgodzę. Właśnie po to instalowałem Mandrivę a nie PLD,
          aby był desktop a nie serwer. Uzasadniasz, że skoro na serwerze się może
          zdarzyć, to trzeba nie dodawać użytkownika do grupy disk. To spróbuj uzasadnić,
          czemu tam Mandriva na serwer domyślnie instaluje OpenOffice'a, Amarok'a i Kopete?

          > [...] (nie ma sie co oszukiwac - linux bardzo duzo brakow w funkcjonalnosci
          > dektopowej ma).

          No ma i to jest istota problemu. Przecież pisałem, że PLD na serwer jest
          genialne. Ale dekstop, nie ma sie co oszukiwac - linux bardzo duzo brakow w
          funkcjonalnosci dektopowej ma.

          > Wymog montowania/odmontowania ma rowniez plusy i minusy.

          To prawda. Zgoda.

          > I na koniec: nie porownuj pod katem desktopa jakiejkolwiek dystrybucji 7 lat
          > starej z obecnymi

          Rozważ głębszą refleksję. Też tak sądziłem. Ale w Windows też czas leci. 7 lat
          temu były pod Linuxem problemu z kartami graficznymi i winmodemami. Teraz
          akceleracje video już działa, ale jak widać są problemy z kartami wifi.
          Analogicznie z aplikacjami. Niby OO jest, ale do najnowszego Worda "trochę" brakuje.

          Reasumując, chyba zgodzisz się, że jak mam problem pt. "nie działa odtwarzanie
          Mp3", "nie działa karta Wifi", albo nie działają polskie znaczki w Mplayerze" to
          jest to realny problem. Nie twierdzę, że Windows jest idealny, ale są pewnie
          niuansy, które powodują, że uruchomienie Windowsa z pewną funkcjonalnością to 3
          godziny z ryzykiem 1%, zaś Linuxa to 5 godzin z ryzykiem 50%, że coś pójdzie nie
          tak jak trzeba....
          • Gość: trevik Re: Kilka zdan n/t IP: *.dip.t-dialin.net 15.07.09, 13:48
            > Z tym się zgodzę. Tak samo jak prawdą jest, że nóż jest idealny do golenia o il
            > e
            > powie się co znaczy "golenie".

            Nie ujalbym tak tego. "golenie" to IMHO konkretnie zdefiniowana czynnosc,
            natomiast mozna podstawic "obcinanie wlosow" i juz bedzie lepiej pasowalo.

            > > Q: Czy linux nadaje sie na "desktop dla dziadka"
            > > A: Nadaje sie moim zdaniem wielokrotnie lepiej, niz windows.
            > To Twoje zdanie, niczym nieuzasadnione w tej wypowiedzi.

            Probowalem krotko uzasadnic, ale moze zbyt krotko.
            Mialem na mysli to, ze nadaje sie dla kogos, komu trzeba zrobic konfiguracje dla
            kilku czynnosci, ktore na komputerze chce wykonywac, instalacje nowego software
            wykluczyc a komputer zabezpieczyc przed uszkodzeniem ze strony uzytkownika.
            Fakt, ze ta niedorobe p/t NetworkManager wcisnieto w popularne dystrybucje
            powoduje duzo zlosci (mojej tez), ale tez fakt, ze go uzywac nie trzeba a siec
            ustawic statycznie w kazdej znanej mi dystrybucji. BTW podobna jazde mam np. z
            konfiguratorem polaczeniem sieciowych rodem z IBM do mojego thinkpada pod
            windows (przelaczylem na standardowa windowsowa implementacje, bo dziala lepiej).
            Polskie znaki w MPlayer to jest problem, ale to problem braku kompatybilnosci ze
            standardami. Standardem jest ISO i w to wchodza tabele latin jak i tabela
            unicode w rozmaitych wariacjach. CP nie jest zgodna z norma miedzynarodowa i
            jesli ktos uzywa tak skodowanych napisow, to ma problem. To jest jego problem,
            choc nie przez niego spowodowany a przez MS. Zabawne jest to, ze pod windows
            jakos nie wymaga sie zgodnosci ze starymi tabelami ISO, choc to wlasnie kiedys
            powinno byc wymagane jako stosowane przez ustalony miedzynarodowy standard. Na
            szczescie problem znika przez Unicode... ale jeszcze bedzie sie paletal jak
            smrod przez dlugie lata.

            Nie wiem, co Mandrive'a instaluje domyslnie - nie znam tego systemu.
            Jesli OpenOffice'a instaluje to jest to po prostu "cecha". Jesli w tym samym
            momencie wymaga ustawienia specjalnych praw dostepu dla uzytkownikow
            korzystajacych z wypalarki to tez "cecha". A dlaczego "cecha"? Bo Mandrive'a
            moze miec zdalny pulpit X Window i mozna sobie bez trudu wyobrazic, ze
            uzytkownik bedzie chcial odpalic OO a dostepu do CD ma nie miec. Nawet razem z
            Amarokiem uzywajac np. NASa.

            Windows jak pamietam podobnie w instalacji serwerowej instaluje multum malych
            programikow, ktore nijak do serwera nie sa potrzebne, choc faktycznie to nie
            programy tej skali.

            > akceleracje video już działa, ale jak widać są problemy z kartami wifi.

            Wiesz... nie przyjme tego jako argument. I nie dlatego, ze jest z gruntu
            bezsensowny, ale dlatego, ze traktuje sie nim roznych producentow arbitralnie.
            To taka pala to walenia dystrybucji L po glowach i tylko dystrybucji L.
            Czy ktos traktuje tym argumentem np. system operacyjny Apple, czy traktowal
            BeOS'a, czy traktowano AmigaOS, czy cala reszte? Nie. Ten argument jest jednym z
            kilku fundamentalnych argumentow ludzi MS, ktorzy zrazaja do GNU/Linuksa bo maja
            taki interes a ta wada z niszowym sprzetem wynika bardziej z rynkowego udzialu
            systemu (bo driverow MS pisze raczej malo) niz ze slabosci OS'a jako-takiej.

            Mozesz kupic urzadzenie kazdego rodzaju przeznaczone na rynek masowy, ktore
            wsparcie do linuksa jest na przyzwoitym poziomie. Sa producenci, ktorzy o
            linuksa dbaja a sa tacy, ktorzy nie dosc, ze nie dbaja, to jeszcze
            przeszkadzaja. Broadcom to jest wrecz flagowy przedstawiciel drugiego obozu.
            Jeszcze napisze wiecej... nawet MS nie jest traktowany tym argumentem
            sprawiedliwie; sprobuj puscic najnowsza Viste z 10 lat stara karta graficzna
            albo skanerem, ale nie bierz sprzetu znanego i rozpowszechnionego, tylko jakis
            taki z nizszej polki; Linuksy maja problemy raczej z nizsza polka - np.
            winmodemy byly szczegolnym wyrazem skapstwa okupionego badziewiastoscia
            dzialania i ciesze sie, ze nigdy sie nie skoncentrowano na tym, aby je L dobrze
            obslugiwal.

            > Niby OO jest, ale do najnowszego Worda "trochę" bra
            > kuje.

            Porownuj sprawiedliwie. Word pod Linuksem dziala z tego, co sie pisze bardzo
            dobrze, tylko trzeba kupic worda i crossover, BTW. moze wyjsc taniej, niz
            windows + office + antimalware. Wtedy tez porownanie bedzie nieco bardziej fair
            (choc dalej niesprawiedliwe dla linux, bo na obcym API, ale Linux i przy tej
            niesprawiedliwosci sobie poradzi). Mozesz tez uruchomic maszyne wirtualna i
            zainstalowac Windows - wtedy wydatek bedzie porownywalny a i efekt niemalze
            identyczny.

            Z innej strony OO wystarcza wiekszosci ludziom do wszystkiego czego potrzebuja i
            jest gratis a to duzy atut; MS takiego produktu nie ma o podobnej
            funkcjonalnosci a o to moznaby sie znacznie lepiej czepic.

            I na koniec: startujesz z doswiadczenia desktopu windows i chcesz odniesc to do
            linux. Starasz sie, aby system zachowywal sie tak samo a on sie nie zachowuje i
            za to go krytykujesz. Powodow do krytyki dystrybucji L znalazlbym sporo, ale
            inne dzialanie, ktore ma swoje plusy i to w kwestiach trudno przeliczalnych na
            pieniadze w ogole zastosowan gdzie jakis kompromis zawsze jest wymagany (takie
            jest np. bezpieczenstwo danych i stabilnosc systemu) to nie jest powod do
            krytyki obiektywnej, zwlaszcza w odniesieniu do bardzo ogolnego zalozenia pt.
            desktop. To Twoje subiektywne odczucie i gra przyzwyczajen.

            Gruss, T.
            • Gość: xx Re: Kilka zdan n/t IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.09, 14:28
              > konfiguratorem polaczeniem sieciowych rodem z IBM do mojego thinkpada pod
              > windows (przelaczylem na standardowa windowsowa implementacje, bo dziala lepiej

              Hehe :D mam dokładnie to samo.

              > standardami. Standardem jest ISO i w to wchodza tabele latin jak i tabela
              > unicode w rozmaitych wariacjach. CP nie jest zgodna z norma miedzynarodowa i
              > jesli ktos uzywa tak skodowanych napisow, to ma problem. To jest jego problem,

              Tu prezentujesz klasyczny błąd logiczny ludzi promujących Linuxa. Otóż standard
              dla standardu jest bezsensowny. Standard wyznaczają ludzie. Jeśli 95%
              użytkowników używa w biurze Worda i formatu doc to wtedy doc to jest standard a
              nie ODF. Skoro 99% serwisów do napisów udostępnia napisy w windows-1250 to zła
              obsługa tego przez playery generuje problemy ich użytkownikom.

              > Jesli OpenOffice'a instaluje to jest to po prostu "cecha".

              Ale cały spór jest właśnie o cechy. Ja naprawdę uważam, że Linux jest super i
              jako serwer nigdy nie użyłbym M$ bo uważam, że się nie nadaje. Jestem także
              przekonany, że pod Linuxem można osiągnąć każdą zdefiniowaną funkcjonalność,
              która jest osiągalna przez Windowsa. Ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że
              użytkownik domowy ma pewien, bardzo specyficzny zbiór wymagań. Sugeruję tylko,
              że WindowsXP dużo lepiej spełnia te wymagania niż jakakolwiek dystrybucja
              Linuxa. Prawdopodobnie z przyczyn zupełnie nieobiektywnych, jak np. wsparcie
              producentów sprzętu. Jednak jakież ma to znaczenie z punktu widzenia
              użytkownika. Załóżmy, że kupiłem sprzęt, do Windowsa mam płytki (standard) i
              działa. Pod Linuxem mam ruletkę. Nieważne gdzie jest "wina". Wina jest
              abstrakcyjna, liczy się fakt i z tego punktu widzenia jest to wada Linuxa.

              > sprawiedliwie; sprobuj puscic najnowsza Viste z 10 lat stara karta graficzna
              > albo skanerem

              To jest bardzo dobry aspekt i to powinien być kierunek myślenia w rozwoju Linuxa
              a nie robienie kolejnego managera cholera wie czego powielającego kolejną
              funkcjonalność czegoś innego. Dlatego właśnie istotne jest co działa tu i teraz.
              Ciągnięcie za sobą zgodności w dół to brzemię, które może być bezsensowne.
              Jestem przekonany, że wszyscy byliby bardzo zadowoleni jakby pod Linuxem po
              prostu działało 95% obecnie sprzedawanych wifi niż dziesięcioletnie winmodemy.

              > I na koniec: startujesz z doswiadczenia desktopu windows i chcesz odniesc to do
              > linux.

              Staram się nie robić tego. Staram się oszacować ile pod XP i Linuxem zajmie
              osiągnięcie pewnego efektu (niezależnego od systemu operacyjnego). To są niuanse
              i detale. Ale faktem jest, że postawiłem Mandrivę i miałem szereg realnych
              problemów (opisanych powyżej) i analogicznie z opensuse. Nie powiesz mi, że brak
              Wifi czy brak polskich czcionek jakkolwiek ma się do patrzenie przez pryzmat XP.
              • Gość: trevik Re: Kilka zdan n/t IP: *.dip.t-dialin.net 15.07.09, 15:22
                > Hehe :D mam dokładnie to samo.

                W sumie to ja mam nawet wiecej - uwazam z perspektywy wlasciciela, ze T60 to
                kawal przeplaconego badziewia (jak na swoja cene), choc skleconego z porzadnych
                czesci.

                > Tu prezentujesz klasyczny błąd logiczny ludzi promujących Linuxa.

                1) Non possumus.
                2) Nie jestem z grupy promujacych linuksa w znaczeniu sprowadzania go do
                desktopa dla szerokiej rzeszy uzytkownikow. Niech zostana przy windows, nawet
                pomoge zainstalowac, jak juz bede musial aby miec spokoj ;-). Co innego jak
                zobacze mlodego intelektualiste zainteresowanego komputerami - wloze juz troche
                pary, aby wytlumaczyc, dlaczego warto sie zainteresowac perlem i pythonem
                zamiast Visual Basicem i C#.

                Ale jest druga strona: nie mozna zgodzic sie na to, ze standardy beda
                wprowadzane na swiecie de facto przez firme trzecia i trzeba bedzie nie dosc, ze
                je obslugiwac (sa obslugiwane w L przynajmniej w podstawowym stopniu) to jeszcze
                ustawiac je na rowni ze standardami miedzynarodowymi pod katem wspolpracy z
                aplikacjami, czego w zasadzie sie domagasz - napisy bez problemu raz, ze mozna
                skonwertowac w domyslnej dystrybucji, dwa, mozna tez doinstalowac do nich
                alternatywne czcionki, trzy, mozna zmienic mplayer aby przekodywywal pomiedzy
                tabelami automatycznie (take the source luke).
                Zgodzenie sie natomiast na stan rzeczy sugerowany przez Ciebie spowodowaloby
                ustawienie L i OSX w pozycji goniacego MS na wieki wiekow - tego bardzo chcialby
                MS a to dla ludzi stojacych za wymienionymi technologiami jest nie do przyjecia.
                Jesli ktos tego chce, niec korzysta z ReactOS'a.

                Na poczatku mowa o standardach danych, co jeszcze jest zrozumiale, choc juz
                drazni, ale jak widzisz po swoich postach tendencja "standaryzowania" obslugi
                interfejsu uzytkownika pozniej sama sie nasuwa a dalej bedzie ze i
                konfigurowanie przebiegac powinno identycznie, na koncu zostanie identyczne API
                dla programistow, aby sie dobrze przenosilo programy. Ta droga mozna i nalezy
                pojsc do granic utylitarnego rozsadku, ale zgadzac sie bez oporu i sensownej
                alternatywy po prostu nie mozna - byloby to samobojcze.

                Linux to inny system operacyjny i dystrybucje staraja sie byc na ile moga zgodne
                ze standardami miedzynarodowymi oraz obslugiwac najbardziej popularne (choc
                nieustandaryzowane) formaty danych oraz miec w pewnym sensie zblizone podstawowe
                doswiadczenie pracy z desktopem. To kompromis majacy na celu latwiejsza
                migracje, ale bardzo zgnily, bo istotnie hamujacy rozwoj. Od razu znajda sie
                kontrargumenty, ze nie powinno promowac sie standardow "de facto" bo to
                szkodliwe na dluzsza mete dla samych klientow MS (MS np. wywali pewne filtry
                Worda z nowej wersji jak to juz raz zrobil i zmusi klientow do migracji, aby ci
                pozostali w zgodnosci z reszta swiata).

                BTW tabele znakowe to akurat jeden z najwiekszych argumentow kontra temu
                rozumowaniu - przez tolerowanie standardow "de facto" w swiecie komputerow
                dorobiono sie poteznego balaganu w dziedzinie tekstow skodowanych w roznych
                tabelach znakow. Mam pelna swiadomosc, ze gdyby instytucje publiczne nie
                kupowaly aplikacji, ktore nie pracuja w oparciu o standardy problem CP-1250 nie
                zaistnialby nigdy i MS musialby sie ze swoich kodowan opartych o lokalne,
                amerykanskie normy wycofac. Z tego i innych powodow braku zgodnosci ze
                standardami nie mozna latwo i bez wrzasku zaakceptowac.

                Dlaczego MS za wszelka cene w pewnym momencie przepuscil OOXML przez ISO? Tylko
                dlatego, ze niektore instytucje publiczne na swiecie sie postawily, ze nie
                bedzie wiecej u nich programow, ktore ze standardami nie pracuja. Dalo efekt?
                Dalo... choc oczywiscie MS to rozwiazal tak, ze wprowadzil standard, ktory
                trudno zaimplementowac, wielu ludzi obecnych przy "standaryzacji" zrezygnowalo
                ze swoich stanowisk ale jednak to standard, ktory musial zostac opisany,
                zatwierdzony a teraz bedzie mogl byc egzekwowany....

                Co do "winy" kompatybilnosci sprzetowej.
                Mam pelna swiadomosc, ze niekompatybilnosc sprzetu niszowego przeszkadza w
                szerokiej migracji i podnosi sie to jako wade L, pytnie, czy szeroka migracja to
                jest to, czego potrzeba tym, ktorzy L rozwijaja i na nim pracuja? Moim zdaniem
                migracja do liczacego sie segmentu jest sensowna, bo da wymierne plusy wszystkim
                korzystajacym z platformy, ale nie warto isc za daleko i bic sie o kazda dusze.
                Nie potrzeba robic nastepnego monopolu - zlamanie kregoslupa MS powinno
                wszystkim wystarczyc na dlugo a korzysc beda mieli wszyscy, z klientami MS wlacznie.

                Poki co L zyskuje systematycznie udzial. Malo, bo malo, ale liczy sie coraz
                bardziej na desktopie z kazdym rokiem. MS temu przeciwdziala i aby to osiagnac
                sa gotowi nawet zniszczyc tzw. personal computing, ale zniszczyc tak, zeby dalej
                trzeba bylo korzystac z produktu MS, czyli technologia ".net".

                > Nie powiesz mi, że bra
                > k
                > Wifi czy brak polskich czcionek jakkolwiek ma się do patrzenie przez pryzmat XP

                Nie ma braku wifi w L. Jest brak obslugi tego konkretnego sprzetu. Mozesz kupic
                sprzet, ktorego L obsluguje. Wiesz, ze w ciagu 10 minut sprawdzisz w internecie
                kompatybilnosc kazdego urzadzenia. Wiesz, ze znajdziesz bez problemu laptopa,
                ktory bedzie oblugiwany w 100% przez L ze wszystkimi gwizdkami z czytnikiem
                linii papilarnych, akcelerometrami i power managementem wlacznie.

                Z czcionkami jest podobnie - mozesz dokumenty przekonwertowac, albo doinstalowac
                czcionki z innego zrodla. BTW koniecznosc instalowania z zewnetrznego zrodla nie
                moze byc powodem krytyki L w porownaniu z Windows, gdzie wszystko, co sensowne
                trzeba instalowac z roznych zrodel i szukac po internecie.

                I z jednej strony przyznam Ci racje: argument szerokiej kompatybilnosci
                sprzetowej i identycznosci doswiadczenia pracy jest sensowny, ale glownie dla
                tych, ktorzy chca latwej i taniej migracji z Windows na "lepsze i darmowe
                windows". Z tym, ze nikt nie ma ochoty ustawiac calego srodowiska korzystajacego
                z L pod ta jedna grupe, chocby mialo przyspieszyc adopcje. Po co Nam system,
                ktory w finale okaze sie dla nas samych malo atrakcyjny za to uzywany przez
                kazdego? Juz jeden jest ;-),

                Gruss, T.
              • Gość: Sławek Re: Kilka zdan n/t IP: *.mtvk.pl 20.08.09, 09:23
                Nie można uważać standardu de facto za coś lepszego niż standardu otwartego.
                Ludzie nie definiują standardu. Spytaj się Pani Krysi, czemu korzysta z Worda.
                Odpowiedź będzie oczywista: Bo wszyscy go używają! Gdyby pozwolić na taką
                samowolkę, to powstałby bałagan. Na Kujawach wszyscy przesyłaliby sobie
                dokumenty w formacie X, bo wszyscy ich znajomi tak robią, a wszyscy na Śląsku
                przesyłaliby sobie dokumenty w formacie Y, bo wszyscy na Śląsku tak robią. Tym
                czasem jeden nie jest lepszy od drugiego, a mimo iż po latach pracy grupa
                naukowców opracowałaby format D pod każdym względem przewyższający X i Y, to i
                tak bałagan nadal istniałby. Standard definiuje ciało ekspertów. Przedyskutują
                swoje, dojdą do konsensusu, ustalą najlepsze normy, a całość dyskusji będzie do
                przeglądnięcia. I to wtedy można uznać za standard. Jeżeli komuś się nie podoba
                coś, to niech o tym powie publicznie lub zrobi to lepiej. Formaty *.doc czy
                OOXML są bardzo zasyfione. Bez łatania Worda, program ten ma sporo problemów z
                odtwarzaniem plików wypuszczonych pod inną wersję. To jest ten "standard".
                "
                Ale cały spór jest właśnie o cechy. Ja naprawdę uważam, że Linux jest super i
                jako serwer nigdy nie użyłbym M$ bo uważam, że się nie nadaje. Jestem także
                przekonany, że pod Linuxem można osiągnąć każdą zdefiniowaną funkcjonalność,
                która jest osiągalna przez Windowsa. Ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że
                użytkownik domowy ma pewien, bardzo specyficzny zbiór wymagań. Sugeruję tylko,
                że WindowsXP dużo lepiej spełnia te wymagania niż jakakolwiek dystrybucja
                Linuxa. Prawdopodobnie z przyczyn zupełnie nieobiektywnych, jak np. wsparcie
                producentów sprzętu. Jednak jakież ma to znaczenie z punktu widzenia
                użytkownika. Załóżmy, że kupiłem sprzęt, do Windowsa mam płytki (standard) i
                działa. Pod Linuxem mam ruletkę. Nieważne gdzie jest "wina". Wina jest
                abstrakcyjna, liczy się fakt i z tego punktu widzenia jest to wada Linuxa.
                "
                Właśnie o to chodzi. Twórcy oprogramowania FLOSS są często zbyt fanatycznie
                nastawieni, tworząc oprogramowanie dostosowane pod wymagania każdego. Faktycznie
                im to wychodzi, jednak zwykły użytkownik nie chce programu, który będzie
                idealnie wpasowywać się w jego potrzeby, jak i jego sąsiada. Woli oprogramowanie
                ograniczone, by się musiał go nauczyć w szkole. Oprogramowanie, które jedynie
                zapewnia mu podstawową funkcjonalność. Nie obchodzi go, że mógłby jeździć
                Ferrari, bo nasłuchał się, że jeżdżą nim samobójcy. Potrzebuje samochód do
                zwyczajnej, miejskiej jazdy/rodzinny, ale na rynku jest tylko Ferrari i Maluch,
                więc wybiera Malucha., który nie zagwarantuje mu niczego, ale nada się do
                podstawowych zadań. W dodatku Malucha łatwiej naprawić(nic do się nie ma do
                porównania systemów, bo Linuksa znacznie łatwiej jest naprawić, a trudniej
                popsuć, ale chciałem tutaj zobrazować dostępność sterowników).
          • Gość: Sławek Re: Kilka zdan n/t IP: *.mtvk.pl 20.08.09, 09:01
            Na swoim OpenSUSE bez przerwy pracuję na koncie zwykłego użytkownika. Nic nie
            zmieniałem w domyślnej konfiguracji do tej pory(poza instalacją paru potrzebnych
            do pracy programów). Teraz Cię proszę - dam Ci dostęp fizyczny do mojego
            komputera, a ty "dwoma ruchami" usuń mi Firefoksa zainstalowanego /usr/bin/ (bo
            mam zainstalowanego jeszcze 3.7 w folderze domowym, lecz nim się nie interesujemy).
          • Gość: Sławek Re: Kilka zdan n/t IP: *.mtvk.pl 20.08.09, 09:08
            Chyba coś Ci się pomyliło. Akceleracja graficzna działa całkiem porządnie, lecz
            powoduje liczne problemy w systemie, które doświadczają bardziej doświadczeni
            użytkownicy. Akceleracja dopiero teraz została zrobiona porządnie, jednak
            jeszcze nowy model nie został wprowadzony do głównych dystrybucji. Co do
            modemów, to tutaj nie ma prawie żadnych problemów - czasami jakiś winmodem nie
            działa, ale można załadować sterownik Windows-a, więc na 99% będzie działać. W
            dodatku do NetworkManager-a. W nim wystarczy zrobić dwa kliki, wpisać pewne
            informacje z klawiatury(użytkownik i hasło), a mamy połączenie przez modem. Na
            Windows trzeba włożyć płytkę, zainstalować, uruchomić ponownie system, a być
            może czasem trochę jeszcze się pomęczyć. Nie wspomnę już o tym, że te programy
            konnektory na Windows są fatalnej jakości, więc zawsze i tak wszystko na
            Windowsie konfiguruję z poziomu systemu. Wolę NetworkManager niż Windows, choć
            faktycznie NM nie jest super.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.09, 22:36
      W chwili obecnej jest praktycznie przesądzone, że Linux wylatuje. Otóż okazało
      się, że nie da się oglądać filmów (Mandriva wyłącza monitor) oraz nie działa
      wypalanie płyt (za każdym razem błąd i płytka do kosza).

      Jutro się jeszcze nad tym pochylę, aby sądzę że szanse są nikłe.
      • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.09, 14:04
        Okazało się, że problem z wyłączaniem monitora był spowodowany przez DPMS. Udało
        mi się to nawet zmienić. Znalazłem takie sposób, instaluję xset (bo oczywiście
        domyślnie nie ma), następnie wchodzę na konsolę, su na roota, odpalam xset -dpms
        i działa. Ma się to do normalnego użytkownika komputera tak jak Bentley
        Continental GT do normalnego użytkownika samochodu....

        Przy okazji przeczesywanie bezkresu ustawień systemu Linux natknąłem się na dwa
        ciekawostki. Po pierwsze system po zainstalowaniu zajmuje 3.1GB, dla porównania
        WinXP trochę ponad 1GB. Widać, że lekkość Linuxa jest mrzonką na zasadzie jak
        nic nie zainstalujesz to zajmuje mało. Jak zainstalujesz analogiczny soft to
        Linux zajmuje 3x więcej. Piękne. Po drugie zauważyłem, że w zarządzaniu energią
        nie ma ustawień dotyczących strategii ładowania baterii. Zrobiłem test
        odłączając prąd na 30 sekund. Oczywiście Linux od razu doładował baterię do
        100%. To, że w ten sposób system zarżnie baterię szybko chyba niezbyt dobrze
        świadczy o systemie?

        Miła niespodzianka spotkała mnie przy instalacji drukarki. Wystarczyło dosłownie
        jedno kliknięcie i kreator znalazł drukarkę sieciową, wykrył jej typ,
        zainstalował stery, itd. itd. Pod Windą można pomarzyć o czymś takim. Przy
        okazji ściągnął i zainstalował 120MB softu, ale to szczegół. Ta drukarka po
        wszystkim faktycznie działa (tzn. da się drukować :) Niestety systemowe
        ustawienia/właściwości tej drukarki się wypierdzielają. Szkoda, mogło być tak
        pięknie.
        • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 18.07.09, 17:07
          Na Mandrivie to za specjalnie sie nie znam. Dziwia mnie jednak twoje problemy z
          tak normalna rzecza jak ustawienia grafiki i monitora. Zarzadzanie energia
          dziala b. podobnie na WinXP. Po odlaczeniu chwilowym zasilania i jego
          przywroceniu laptop natychmiastowo zaczyna ladowac baterie. Nie ma w tym nic
          zlego bo nowoczesne baterie stosowane w laptopach nie maja juz takiego efektu
          "pamieci" jak te starsze. Bardziej im szkodzi calkowite rozladowanie i
          pozostawienie ich w tym stanie na dluzszy czas niz doladowywanie.

          Jesli zas chodzi o ilosc miejsca zajmowanego przez Linuksa vs. Windows to
          zauwaz, ze Linux to nie tylko system ale tez i cala masa dodatowego
          oprogramowania a np. OpenOffice nie jest malutki. Wszystko zalezy co wybierasz.
          Mozesz przeciez zainstalowac DSL, a ten zajmie ci w podstawowej konfiguracji
          50MB - sproboj zrobic to z Windows :-)
          Zreszta mowienie, ze Linux jest dobry na slabsze maszynki to wielkie
          nieporozumienie. Linux jest dobry na wszystkie PCety te mocne i te slabsze -
          wszystko zalezy od dystrybucji i jej konfiguracji.

          cheers
          • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.09, 17:26
            Nie chcę bezpodstawnie oskarżać, ale mam obawę, że powtarzasz puste slogany na
            temat Linux a rzeczywistość jest zupełnie inna.

            > Na Mandrivie to za specjalnie sie nie znam. Dziwia mnie jednak twoje problemy z
            > tak normalna rzecza jak ustawienia grafiki i monitora. Zarzadzanie energia
            > dziala b. podobnie na WinXP.

            Mnie też. Ale co to zmienia. Opisuję sytuację zastaną. Faktem jest, że jest to
            syf. W XP, zapewniam Cię, jest inaczej.

            > Po odlaczeniu chwilowym zasilania i jego
            > przywroceniu laptop natychmiastowo zaczyna ladowac baterie. Nie ma w tym nic
            > zlego bo nowoczesne baterie stosowane w laptopach nie maja juz takiego efektu
            > "pamieci" jak te starsze.

            Dwie kwestie. Po pierwsze prawdą jest, że "nowoczesne baterie [..] nie maja juz
            takiego efektu "pamieci" jak te starsze". Natomiast nadal ciągłe doładowywanie
            baterii blisko granicy 100% jest szkodliwe (prawdą jest, że mniej niż kiedyś).
            Po drugie z zasady unikam porównań z XP, ale w tym przypadku, aby się do czegoś
            odnieść, to w thinkpadzie mam standardowo opcję naładowania na max.,
            optymalizacji wydajności komputera, optymalizacji żywotności baterii oraz
            możliwości ustawienia progu poniżej ile % ma zacząć ładować baterię. Mówienie,
            że opcja z Mandrivy, która jest standardowo dostępna jest bardzo cienka.

            > Jesli zas chodzi o ilosc miejsca zajmowanego przez Linuksa vs. Windows to
            > zauwaz, ze Linux to nie tylko system ale tez i cala masa dodatowego
            > oprogramowania a np. OpenOffice nie jest malutki.

            Dokładnie tak. I dlatego porównuję Mandrivę z określonym zbiorem funkcjonalności
            (video, muzyka, sieć, wypalanie płyt, pendrivy, dyski sieciowe, GG, poczta,
            firefox, office, pdfy, drukarki) oraz analogicznego XP. L zajmuje 3GB a XP 1GB.
            Ale nikt nie twierdzi, że XP jest stworzony na serwer WWW, zaś Mandriva śmie
            pretendować do miana desktopu. Niestety wygląda to blado, choć jak rozwiązałem
            problem z monitorem, to daję jej jeszcze jedną szansę. Może dziś w końcu uda mi
            się na niej film obejrzeć. Jak rozumiem, że kogoś może to jarać, że może sobie
            przez tydzień konfigurować kompa. Jednak ja oczekiwałem, że włożę płytę,
            zainstaluję wszystko przez 3h i będę mógł obejrzeć film, posłuchać muzyki i
            wypalić płytę. Takie wymagania spełnia XP, zaś Mandriva nie ma żadnych szans.

            > Zreszta mowienie, ze Linux jest dobry na slabsze maszynki to wielkie
            > nieporozumienie. Linux jest dobry na wszystkie PCety te mocne i te slabsze -
            > wszystko zalezy od dystrybucji i jej konfiguracji.

            Dokładnie tak.

            Co do konkretów, to Mandriva na Athlonie, którego opisałem na początku jest
            mułowata. Przy niej XP na tym samym sprzęcie to rakieta...

            Wiesz, ja w żadnym miejscu nie twierdzę, że czegoś pod Linuxem się nie da.
            Jestem przekonany, że pod Linuxem da się więcej niż pod XP. Ale nie w tym rzecz.
            Chodzi mi o to, aby w skończonym czasie mieć kompa, którego będę mógł używać
            (uwaga: używanie nie oznacza konfigurowanie). Jeszcze tydzień temu sądziłem, że
            Mandriva na desktop może mieć sens. Dziś sądzę, że odległość pomiędzy M$ a
            Linuxem w temacie "desktop" jest obecnie mniej więcej taka sama jak 7 lat temu.
            • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 18.07.09, 22:20
              Stawiamy na przeciw siebie osobiste doswiadczenia - twoje i moje. Ja na
              desktopie uzywam Linuksa od n-lat. Oczywiscie byly schody. Ale od conajmnej 3
              lat takich nie stwierdzam. Oczywiscie wazne jest, ze sprzet kupowalem pod
              Linuksa. Nie mam wiec ZADNYCH z tym zwiazanych problemow.

              Nie powtarzam sloganow. To co mowie to sa fakty odnoszace sie do mojego sprzetu.
              Tak samo jak fakty podawane przez ciebie odnosza sie do twojego. Moze z tym, ze
              wciaz bladzisz i tak na dobra sprawe nie wiesz jak sobie pomoc. Do tego dochodzi
              twoje bardzo negatywne nastawienie. Po co sie wiec z tym meczysz? Co chcesz
              dowiesc, sobie czy innym? Tak, Linux to nie Windows. Tak zachowuje sie inaczej,
              Tak, ma swoje fanaberie zwiazane ze sprzetem.
              Ja bym nie zamienil Lina na Windows. Robie na nim wszystko co potrzebuje, a
              wlasnie potrzeba okresla stosowanie takiego czy innego OS. Z ogladaniem filmow,
              sluchaniem muzyki, fajerwerkami graficznymi problemow nie mam. Skonfigurowany
              server www dziala nie przerwanie na tym samym configu. Jakbym sie tym nie
              zajmowal bardziej zawodowo to pewnie bym nawet nie wiedzial po takim czasie jak
              i gdzie to "cos" sie konfiguruje. To samo dotyczy elementow desktopowych. Raz
              skonfigurowane ustawienia przechodza z jednej wersji na nastepna. Nawet ich
              kopiowac nie trzeba. Ostatnia sesja otwiera sie dokladnie tak samo jak przed
              upgradem.

              Baterie - nie masz racji. Dla tych baterii nie ma znaczenia czy sa ciagle
              doladowywane czy nie. Taki ich urok. A ludzkie przyzwyczajenia niestety
              pozostaly. W pracy uzywam lapka Panasonica CF19, ktorego morduje strasznie. Nie
              moge sobie pozwolic na to by w polowie zlecenia padla mi w nim bateria. Jak
              tylko wracam do samochodu to pierwsza rzecza ktora robie to podpinam zasilanie.
              Jak do tej pory bateria walczy 2 lata i wciaz mam pewnosc, ze wytrzyma 6 godz
              gdy jest w pelni naladowana.

              Zapotrzebowanie na zasoby dysku. Nie bardzo pamietam jak to bylo w WinXp, ale
              jak sie nie myle podobna wstepna konfiguracja zjadala mi jakies 3 GB dysku.
              Dowalenie antywirow, firewalli, sprzataczy dysku i rejestru podnosi to
              zapotrzebowanie jeszcze bardziej.
              • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.09, 23:28
                > Stawiamy na przeciw siebie osobiste doswiadczenia - twoje i moje. Ja na
                > desktopie uzywam Linuksa od n-lat. Oczywiscie byly schody. Ale od conajmnej 3
                > lat takich nie stwierdzam. Oczywiscie wazne jest, ze sprzet kupowalem pod
                > Linuksa. Nie mam wiec ZADNYCH z tym zwiazanych problemow.

                Po pierwsze przeczytaj co piszę i po co piszę.

                Ja wiem, że to co piszesz jest prawdą. Ja sam używam od zawsze PLD (na
                serwerach) i jestem w stanie je skonfigurować tak, aby działało, także Xy.
                Osobiście napisałem parę modułów do jądra 2.2 oraz zdarzało mi się paczować
                PostgreSQL-a, więc nie mów mi jak to jest w Linuxie, bo wiem co mówię.

                To co piszesz nijak ma się do tego co ja opisuję.

                Chodzi o to, że chcę sprawdzić na ile Linux stał się desktopowym systemem
                operacyjnym i jest konkurencyjny wobec Windows, bo przecież nie żyjemy w próżni
                i trudno się nie porównać do wzorca, który ma 90% rynku. Zauważ, że jest to
                zupełnie inne pytanie niż to czy to czy tamto da się zrobić pod Linuxem.

                Podczas tego tygodnia natknąłem się na szereg problemów, które pokazują, że w
                chwili obecnej Linux jest nadal systemem dla pasjonatów, ponieważ normalny
                człowiek nie miałby zapału ani umiejętności, aby te problemy przezwyciężać.

                Moje nastawienie nie jest w żaden sposób negatywne. Ja staram się np. ocenić ile
                osób z mojej firmy byłoby w stanie dla przykładu, znaleźć w necie, że problem z
                wyłączaniem się monitora to jest DPMS, następnie zainstalować xset, odpalić
                terminal, su - i na koniec xset -dpms... Realnie może 3 osoby (na 15), choć
                wątpię czy by im się chciało.

                Ja się zgadzam, że Linux na serwer jest fantastyczny i że można się pobawić
                nawet w postawienie na desktopie, który będzie z pewnością działał, jednak jak
                ludzie próbują pisać, że już Linux za tydzień "pokona" XP, to po doświadczeniach
                ogarnia mnie pusty śmiech.
                • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 19.07.09, 03:27
                  No to wyglada, ze przeskoczylismy po kilka linijek swoich tekstow :-)

                  Twoj blad polega na ty, ze na sile probujesz "wbic" linuksa w hardware ktory do
                  tego systemu nie nadaje sie najlepiej. O tym wlasnie mowilem wspominajac o
                  wybieraniu sprzetu pod system a system pod aplikacje.

                  Takie testowanie ma wielka wartosc. I powaznie polecam wysylanie bugow do
                  developerow konkretnej paczki czy aplikacji. Ja to kilkakrotnie robilem i
                  doswiadczenia ma b. pozytywne.

                  Jednak, jesli myslisz o postwieniu Linuksa dla kogos nieobytego z dzialaniem OS,
                  i nie zainteresowanym poznawaniem zasad dzilalania komputera - to albo sobie
                  odpusc, albo wybierz sprzet element po elemencie. Przeciez jak nie ma
                  sterownikow do np drukarek Canon czy kart WiFi to nie ma co sie ludzic, ze ktos
                  to napisze przez noc nieznajac nawet specyfikacji sprzetu, bo producent nie
                  zyczy sobie jej udostepniac. Kupujac nowy komputer, lub rozbudowujac stary mozna
                  idealnie sprzet dobrac. A wtedy nawet przeprowadzenie zdalnych updatow pszez SSH
                  nie sprawia problemow.

                  Czy Linux pokona MS? Prorokiem nie jestem. Jednak zmiany dokonane przez ostanie
                  5 lat na kozysc latwosci obslugi sa ogromne. Linux jest realna alternatywa, tak
                  jak Apple, dla MS ale nie jest konkurencja w pelnym slowa znaczeniu. Tak prawde
                  mowiac to chyba nikomu w srodowisku OO az tak bardzo na tej konkuryncyjnosci nie
                  zalezy. A w kazym razie nie w swiecie desktopow. Co innego jesli chodzi o
                  skrojone na mire stacje robocze w firmach, czy roznego rodzaju serwery. Tak jak
                  mowisz - Linux jest na tym polu powaznym graczem.
                  cheers
              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: 78.8.192.* 19.07.09, 09:56
                Moim zdaniem ma o tyle rację, że
                1) dystrybucje robione są często bez przemyślenia. Mam jeden sprzęt,
                który wymaga specyficznego jądra, ono jest, tyle, że mimo,, iż jest
                obsługiwane, nie zdażylo mi się, bym nie musiał go przekompilować, by
                móc używać portów szeregowego i równoległego.

                2) Linux ciągle cierpi na to, że nie ma standardu dla obsługi
                sterowników, tak by można było tylko podegrać i wpisac na listę
                inicjalizacyjną sterownik dla danego sprętu, tak jak jest to na
                większości platform...
                • Gość: trevik Re: Linux - próba używania - długie IP: *.raciborz.vectranet.pl 19.07.09, 13:44
                  > 1) dystrybucje robione są często bez przemyślenia.

                  Przemysl i zrob swoja - we wlasnym mniemaniu przemyslana.
                  Do tej pory zrobilo to wielu ludzi i grup i kazda w ich wlasnym mniemaniu jest
                  przemyslana.

                  > obsługiwane, nie zdażylo mi się, bym nie musiał go przekompilować, by
                  > móc używać portów szeregowego i równoległego.

                  A ja choc napisalem kilka driverow do jakis wlasnych osobliwosci sprzetowych
                  (jestem elektronikiem) to ostatni raz kompilowalem kernel jakies 10 lat temu.
                  Czynnos poza stosunkowo nielicznymi przypadkami jest calkowicie zbedna strata
                  czasu. Zamiast marnowac ten czas na wybieranie opcji kompilacji tak, aby wyszlo
                  cos sensownego (kupa czasu dla kogos, kto nie jest na biezaco z opcjami i ich
                  skutkami) moze warto przeportowac drivery portu szeregowego i rownoleglego do
                  modulow i je zaladowac?

                  > 2) Linux ciągle cierpi na to, że nie ma standardu dla obsługi
                  > sterowników,

                  Na to glownie cierpia autorzy sterownikow, ktorzy:
                  - nie chca otworzyc zrodel a wydaja binarne BLOBy, do tego uparcie twierdzac, ze
                  to kompatybilne z GPL (choc cala reszta zgodnie z prawnikami twierdzi, ze to
                  niekompatybilne).
                  - napisali niechlujnie driver i zostali odrzuceni z glownego drzewa. Driver
                  wystarczy napisac sensownie i wchodzi w automatyczny porting w glownym drzewie -
                  nie musi to byc nawet sprzet mainstreamowy, aby zasluzyc na laske "przelatywania
                  przez skrypt" i byc na biezaco. BTW niestalosc API driverow jest nawet
                  podnoszona jako atut przez tych, ktorzy chca utrudnic zycie tym od binarnych
                  driverow.

                  owszem, sa jeszcze tacy, ktorzy maja swoj wlasny sprzet do wlasnego zastosowania
                  (niepublikowany) i tym utrudnia to troche zycie. Troche, bo wystarczy zobaczyc,
                  jaka zmiana miala miejsce i autor drivera jest w 90% w stanie dokonac drobnych
                  zmian, aby dzialal z najnowsza wersja

                  Gruss, T.
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: 78.8.192.* 19.07.09, 19:15
                    Twoja wypowiedż właśnie potwierdza to o czym autor pisze, linux nie
                    nadaje sie na desktop dla szarego użytkownika. Właśnie przez taka
                    idiotyczną argumentację. Dlatego sam linuksa używam jedynie
                    sporadycznie, mając go jako system dodatkowy, raczej do testów niż
                    jako system do standardowego użycia.

                    dodatkowo:
                    > - nie chca otworzyc zrodel a wydaja binarne BLOBy, do tego uparcie
                    twierdzac, z
                    > e
                    > to kompatybilne z GPL (choc cala reszta zgodnie z prawnikami
                    twierdzi, ze to
                    > niekompatybilne).

                    z GPL-em nie musi być zgodne, bo linux nie jest czystym GPL-em. I
                    tylko dlatego ma jakieś szanse. Dla mnie GPL to też idiotyczna
                    licencja, więc jeśli nie muszę, nie tykam źródeł opartych na tej
                    licencji.
                    • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 19.07.09, 19:32
                      Czy wogole WIESZ o czym mowi GPL? Jesli uwazasz ja za idiotyczna to co myslisz o
                      EULA? Czyzbys jako uzytkownik softu mial wiecej szacunku dla "wynajmowania"
                      oprogramowania na warunkach developera?

                      Co ci sie tak nie podoba w GPL? Jakies konkrety poprosze.
                      cheers
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: 78.8.192.* 19.07.09, 19:44
                        Od strony programisty, to że zaraża Twój kod. Od strony użytkownika,
                        to, że niektórzy programiści właśnie z tego powodu go ominą.
                        • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 19.07.09, 19:59
                          Co to znaczy "zaraza twoj kod"? Programista jesli chce pisac copyleft to ma nad
                          kodem pelna kontrole. Jesli zdecyduje sie na zmiane licencji na zamknieta to nic
                          nie stoi na przeszkodzie O ILE nie uzyl kodu kogos innego. To o czym piszesz
                          nawiazuje do pisania sterownikow wiec jaki masz w tym kontekscie problem? Jesli
                          zas pracujesz / jestes producentem hardwareu to problem jest poprostu nie
                          istniejacy.

                          Jesli zas chodzi o uzytkownika to twoj argument jest, przeprasza lae z sufitu.
                          Jak niby uzytkownik, posiadajacy PELNA, NIEOGRANICZONA kontrole na programem
                          moze miec z tym problem?

                          Licencje typy EULA sa nieporownywalnie gorsze. Bedac programista w firme "X"
                          calosc twojego dorobku pozostaje WLASNOSCIA firmy. Ty w zasadzie nie mozesz uzyc
                          swojego kodu pracujac dla kogos innego lub nawet dla siebie. Ilosc restrykcji
                          zwiazanych z EULA jest ogromna, a gwarancja producenta softu zadna. Jesli po
                          zainstalowaniu ZAPLACONEGO oprogramowania wysypie ci sie system to w najlepszym
                          wypadku odtrzymasz zwrot wartosci tego softu albo jak w wypadku EULA WinXP/VISTA
                          dostaniesz 5 US dol!
                          W tym wypadku GPL przynajmnie jasno stwierdza, ze nie placisz za soft i nie masz
                          gwarancji. GPL nie probuje robic z g.. zlotego zegarka.
                          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: 78.8.192.* 19.07.09, 20:13
                            Troszkę nie zrozumiałeś. No może źle coś napisałem... Zaraża kod,,
                            jeśli chcesz go w jakiś sposób użyć. Ja wolę licencję bardziej
                            liberalne, np LGPL, bo jeśli chcesz, by twój kod współpracował z
                            innym, nie musisz go wydawać na GPL-u, a dodatkowo, jeśli zauważysz
                            błędy w kodzie kogoś innego, to je poprawiasz i wysyłasz autorowi (co
                            niejednokrotnie uczyniłem. Co więcej, jeśli zachodzi konieczność
                            współpracy z takim kodzie komercyjnie, to jeszcze za te poprawki
                            zapłaci pracodawca :) Co do EULA, też nie lubię, bo lubie krótkie i
                            jasne licencje, a nie okraszone prawniczym bełkotem, gdzie
                            interpretacja do samej licencji jest kilka razy dłuższa niż sama
                            licencja. Dotyczy to zarówno licencji darmowych, jak i płatnych...
                            • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 19.07.09, 20:34
                              Ale LGPL nie jest licencja sama w sobie. Generalnie to na co pozwala to uzywanie
                              we wlasnym kodzie GPL bibliotek MSowych a te nie konicznie sa otwarte na tyle by
                              w nich grzebac. LGPL to proteza, wozek inwalidzki. Jak bys chcial napisac np
                              caly OS opierajac sie na czyms takim?
                              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: 78.8.192.* 19.07.09, 20:48
                                To już tylko Twoja interpretacja, nawet wiki twierdzi co innego...
                                • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 19.07.09, 21:10
                                  A cos mi sie popi.. :-) Wiedzialem, ze idzie biblioteki ale pogubilem sie w
                                  kierunkach :-)

                                  Ale i tak LGPL dotyczy bibliotek a nie calej aplikacji. Czyli pozwala ci ta
                                  licencja na implementacjie wlasnych wolnych bibliotek w zamknietym kodzie. Czyli
                                  dla kogos tworzacego pelny zestaw orogramowania jaka to roznica?

                                  www.gnu.org/licenses/why-not-lgpl.html
                                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: 78.8.192.* 19.07.09, 21:40
                                    Taka różnica, że nie _musi_ swojego programu tworzyć na licencji GPL.
                                    • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 19.07.09, 22:22
                                      Czyli tworzy tworzy kod o 50mln liniach sam albo oddaje wszystkie swoje prawa
                                      firmie, dla ktorej pracuje. Jedno i drugie tragiczne :-)
                                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: 78.8.192.* 19.07.09, 22:35
                                        A co twoim zdaniem jest bardziej tragiczne, oddać firmie za pieniądze,
                                        czy nie wiadomo komu za darmo? Dodatkowo, potrafisz pojąć, że ktos
                                        może chieć, dać coś darmo, a nie oddać komunie? Tragiczne, to jest
                                        zmuszanie kogoś, by musiał myslec, tak jak on. Niestety,. widzę, że Ty
                                        jestes niereformowalny - ok - chcesz pisz w komunie - twój wybór, ale
                                        innym daj wolność wyboru. Robienie religi z licencji to już dla mnie
                                        obłęd. Ja nie widzę niczego złego ani w oddaniu większości moich praw
                                        firmie (i to za pieniądze) - jakbyś nie wiedział prawa autorskiego w
                                        Polsce pozbyc się nie możesz, autorem zostajesz juz na zawsze, ani nie
                                        widze problemu w oddaniu czegoś darmo, bo mam takie widzimisię, ale
                                        jesli cos chce dac darmo, tzn darmo, a nie pod warunkiem, że ty też
                                        musisz dać, bo to juz nie jest darmo, to juz nie jest bezinteresownie.
                                        Dlatego, jesli tylko mogę od czystego GPL-a staram trzymać się z
                                        daleka.
                                        • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 20.07.09, 00:07
                                          Chlopie tobie to ostatnie piwko to chyba zaszkodzilo. :-)
                                          Gdzie ja napisale COKOLWIEK o tym, by pracowac za darmo? Gdzie jest napisane w
                                          GPL, ze soft ma byc za darmo? Otwarty != bezplatny, tak samo z twoja praca.
                                          Czyzby IBM, Red Hat, Novell, Canonical, Sun Microsytem etc nie placili swoim
                                          programistom?
                                          Jesli jestes programista na przyzwoitym poziomie to zarobisz nawet klepiac
                                          scrypty webowe w PHP. Jak jestes cieniaz to oczywiscie MUSISZ sie podpiac pod
                                          jakas korporacje bo sam zlecen nie dostaniesz.
                                          Polskie prawo? A co to jest w swietle tak blyskawicznej wymiany informacji w
                                          dzisiejszym swiecie? Powiem szczerze, na polskim prawie autorskim to sie
                                          zupelnie nie znam. Jednak znam przyklady mojego ojca, ktory wygenerowal w Polsce
                                          spora ilosc patentow i poza obrazkami w ramkach to z tego nic nie ma i miec nie
                                          bedzie. Mimo, ze firma dla ktorej te patenty stworzyl dalej je wykorzystuje to
                                          NALEZA one do tej firmy, a dopisek "konstruktor" to tylko lipna dekoracja.

                                          Mozesz hackowac copyleft i na tym zarabiac. Jedynym wymaganiem GPL w tym
                                          kierunku jest udostepnienie kodu zrodlowego. Jesli wiec, sprzedajesz gotowe
                                          binarki, dajesz do nich swoje wsparcie to nikt nie bedzie Ci bronil brac za to
                                          pieniedzy. A wracajac do copyrights - to nawet jesli ktos wykozysta twoj kod w
                                          swoim programie to ma on/ona OBOWIAZEK umieszczenia twojego nazwiska w gotowym
                                          produkcie. Ty ZAWSZE mozesz zmienic licencje na zamknieta i rozwijac swoj
                                          program niezaleznie od istniejacych wersji OS.

                                          Robienie religii? A to niby co ma znaczyc? Dokladnie tak jak ty wyrazam swoja
                                          opinie. Nie musisz sie z nia zgadzac. To co widze to to, ze chyba nigdy nie
                                          przeczytales calej GPL (ciezka rzecz, 37 stron :-) ) ani zadnej EULA. A umowe o
                                          prace podpisales w dobrej wierze - bo przeciez placa. Oj, naiwnosci :-)
                                          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.09, 08:48
                                            Widzisz, zarówno GPL, jak i inne licencje czytałem, ile z GPL-a zrozumiałem to
                                            już inna rzecz, skoro wymaga sie tyle interpretacji do licencji. Umowę o pracę
                                            również przeczytałem, może Cię zadziwię, samo przeczytanie umowy o prace, to
                                            mało, należy przeczytać jeszcze dokładnie kodeks pracy, bo jest on nieodłącznym
                                            dodatkiem do umowy o pracę. Co do religijności, może źle Cię zrozumiałem, ale
                                            skoro Ty zarzucasz innym, że skoro tworzą na innych licencjach niż GPL, to są
                                            frajerzy i w ogóle, dodatkowo gloryfikujesz GPL-a, gdzie swoją pracę oddajesz
                                            darmo, to jeszcze każesz zarażać innym ich kod GPL-em, inaczej nie mogą
                                            skorzystać z pluginów pisanych na GPL-u. A wracając do głównego wątku, to
                                            właśnie obawa, przed tym, że ktoś zrobi działąjący komercyjny nie-GPL-owy
                                            sterownik, który łatwo się instaluje pod linuksem, powoduje to, że są problemy
                                            dla szarego użyszkodnika. I jest to jedna z głónych barier, dla których, system
                                            ten nie nadaje się na desktop dla zwykłego użyszkodnika.
                                            • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.07.09, 16:48
                                              Znowu nie zrozumiales. Niech kazy wybiera to co dla niego jest dobre. I don't
                                              give a squad!
                                              To co mowilem o umowach o recy itp w odniesieniu do Polski to niestety,
                                              kilkanascie lat poza Polska odwyklo mnie od tych problemow :-)

                                              Nie bardzo "chwytam" - jesli ktos napisze nie-GPLowy sterownik to niby co to
                                              zmienia? O jakich problemach dla uzytkownika mowisz? Z licencjami sterownikow to
                                              chyba jest najmniej problemow. Problemem jest ochrona patentow H/W, ktore moga
                                              byc "ujawnione" w otwartych sterach.
                                              Z linuksem jest taki sam problem jak kiedys (i poniekad nawet teraz) z innymi
                                              OSami np. Solaris. Kidys ta firma produkowala wszystko, tak jak Apple - soft i
                                              hardware. Wszystko bylo zamkniete. Teraz czesciej stosuja procesory Intela i
                                              otwarli Solaris...
                                              Przeczytaj co napisal Trevik - juz jasniej sie nie da :-)

                                              cheers

                                              PS. Wznosmy modly do sw. Emacsa by wstawil sie za nas u Billa! hehehe religia
                                              licencyjna, dobre :-)
                                              • Gość: trevik Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dip.t-dialin.net 20.07.09, 18:07
                                                > PS. Wznosmy modly do sw. Emacsa by wstawil sie za nas u Billa! hehehe religia
                                                > licencyjna, dobre :-)

                                                No.. niektorzy tak sadza i nie wiem, czy to bardziej smieszne, czy juz straszne ;-).

                                                GPL w modelu free software / open source broni sie pod katem utylitarnym (tym
                                                najwazniejszym) znacznie lepiej niz inne licencje OSS, ba, nawet korporacje go
                                                polubily i publikuja na GPL z wlasnej, nieprzymuszonej woli. Czy tylko mi sie to
                                                w glowie nie miesci, czy bardziej Ballmerowi?

                                                Sam pamietam, co sie po glowie kolatalo, gdy pierwszy raz z 15 lat temu czytalem
                                                rewelacje Stallmanna i co to on sobie nie myslal - jeden kosmos.

                                                Pamietam wewnetrzny sprzeciw z powodu pozornego infantylizmu zawartych w jego
                                                ideach koncepcji. Dzis RedHat opyla S/W oparty na GPL za setki milionow co roku
                                                a w swiecie Unix zostali ci, ktorzy przesiedli sie przynajmniej czesciowo na
                                                GNU/Linux oraz bankruci.

                                                Ale z drugiej strony ciagle gdzies po zapyzialych forach peryferyjnych krain
                                                tluka sie indywidua, ktore powtarzaja stary FUD firmy, tej najglowniejszej dla
                                                ktorej GPL oznacza zaglade monopolu i zawalenie ich calego modelu biznesu. Tylko
                                                z czego sie to bierze, ze ludzie nie majacy w tym interesu to wspieraja....

                                                Gruss, T.

                                                PS: Aby bylo jasne: jestem zwolennikiem copyrightu a kazdy ma prawo publikowac
                                                pod takimi warunkami swoja prace jak mu sie podoba. GPL rozwazam tutaj tylko w
                                                konteksie rozwoju GNU i Free Software, bo o tym dyskutujemy. Wole napisac na
                                                wypadek, gdyby ktos probowal ze mnie robic komuniste.
                                • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 19.07.09, 21:14
                                  Osobiście uważam, że można prowadzić bardzo ożywioną dyskusję na temat wyższości
                                  GPL nad LGPL, albo o wyższości Windowsa nad Linuxem. Oczywiście dyskusja może
                                  być ciekawa sama w sobie niezależnie od jej celu i efektów.

                                  Natomiast w kontekście pytania o sensowność wykorzystania Linuxa na desktop dla
                                  ludzi wydaje mi się, że w świecie następuje ciągła ewaluacja odpowiedzi na to
                                  pytanie. Tak więc odpowiedź jest znana. Wystarczy chociażby spojrzeć na ostatnie
                                  badania na temat struktury OS na desktop w Polsce, gdzie Win7 miał więcej niż
                                  Linux (oba bodajże poniżej 4%). Dlatego pytanie, na które rzeczywiście można
                                  merytorycznie odpowiedzieć, to dlaczego Linux nie nadaje się na desktop dla
                                  ludzi a nie czy.

                                  Przy okazji, dziś dostałem na Acerze komunikat w tym guście (niedokładny cytat,
                                  ale oddaje sens): "Poziom naładowania baterii spadł poniżej 2%, komputer
                                  zostanie wyłączony za Nieznany czas. Podłącz komputer do sieci. Za Nieznany czas
                                  zostaną utracone wszystkie dane.". Powiem, że bateria faktycznie miała 2%, ale
                                  komputer był podłączony do sieci :) Już widzę użytkowników, którzy dostają
                                  zawału po takim komunikacie, albo myślą, że im się zasilacz popsuł :) I kto
                                  będzie płacił za koszty leczenie, koszty społeczne Linuxa byłyby ogromne ;)
                            • Gość: Sławek Re: Linux - próba używania - długie IP: *.mtvk.pl 20.08.09, 11:07
                              Człowieku! Co to ma wspólnego ze sterownikami, które są wydawane na EULA?
                              Napisałeś, że nie lubisz GPL, bo przez niego sterowniki są gorsze, itd. Później
                              piszesz, że lepiej się nadaje LGPL, które nie zaraża kodu, lecz i tak wymusza
                              udostępnienie źródeł. Jeżeli LGPL nadaje się do sterowników, to proszę bardzo.
                              Niech autorzy sterowników wydadzą je na LGPL-u. Nic nie powinno stanąć na drodze
                              przed włączeniem ich do jądra(i tak sterowniki są, jako moduły). Ciekaw jestem
                              czy firmy produkujące sterowniki pójdą wytyczoną przez Ciebie drogą ;-) .
                              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.09, 11:57
                                Raczej nie zrozumiałeś tego co napisałem. LGPL nadaje się do tego, żebym
                                cokolwiek zrobił przy kodzie, GPL nie. Sterowniki to odrębna rzecz.
                        • Gość: Sławek Re: Linux - próba używania - długie IP: *.mtvk.pl 20.08.09, 11:03
                          EULA od strony programisty wygląda tak, że z jej powodu możesz trafić do
                          więzienia(przesadzam, ale zostanie mu odebrane prawo do wykonywania zawodu, a do
                          tego zapłaci ogromne kary finansowe - tak duże, że dopiero za ich niepłacenie
                          pójdzie siedzieć; chyba, że faktycznie mylę się, a programistę od razu wpakują).
                          Od strony użytkownika tak, że użytkownik może trafić do więzienia(patrz
                          poprzedni nawias).

                          Co jest lepsze dla obu? GPL czy EULA?
                    • Gość: trevik Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dip.t-dialin.net 20.07.09, 02:58
                      > Twoja wypowiedż właśnie potwierdza to o czym autor pisze,

                      Ja o tym napisalem na poczatku watku explicit, ze linux nie nadaje sie na
                      desktop osoby, ktora chce wycisnac wszystko z komputera na domyslnej instalacji.
                      Nie mam zamiaru do tego nikogo przekonywac; szkoda zachodu, zwlaszcza, aby potem
                      ktos prezentowal postawe roszczeniowa, zwlaszcza za cos, za to nie zaplacil (dac
                      palec a oni... wiadomo).

                      > Właśnie przez taka
                      > idiotyczną argumentację.

                      Z puntktu widzenia kogos, kto uwaza latwa migracje na "system za darmo" za
                      priorytet, ktory powinien obowiazywac wszystkich to moja argumentacja moze wydac
                      sie idiotyczna.

                      Ja jednak nie uwazam tego (latwej migracji) za priorytet, wrecz nie chcialbym,
                      aby dystrybucje GNU/Linux w mainstreamie probowaly implementowac dokladne
                      wrazenie pracy Windows. Powiedzmy, ze jako czlowiek tolerancyjny godze sie na
                      pewne kompromisy.. i to tyle.

                      BTW Warto pamietac, ze zgodnosc Windows ze wszystkim popularnym H/W i S/W nie
                      jest zasluga MS, ale tysiecy firm, ktore chca byc zgodne z Windows. GNU/Linux
                      nie ma tak komfortowej sytuacji, bo nie ma tylu dostawcow wspierajacych jego
                      standardy i musi ograniczac wsparcie tylko do urzadzen sensownych. Niech tak
                      zostanie: szkoda programistow na wspieranie syfu.

                      Smutas o tym pisze bardzo wyraznie: urzadzenia musza byc wybierane pod linux
                      przed instalacja - jest groteska sytuacja, ze instaluje sie L na byle niezgodnym
                      z niczym sprzecie i narzeka pozniej na L ze nie dziala. W tym miejscu raczej
                      nalezaloby sie cieszyc, ze wogole cos z dziadostwem marki noname wogole dziala a
                      ja jestem umiarkowanie nawet zly na tych "adwokatow" OSS, ktorzy przekonuja, aby
                      sprobowac instalowac GNU/L na swoich PC. Trzeba jasno stwierdzic: jesli masz
                      dobry komputer jest duza szansa na kompatybilnosc, jesli jestes komputerowym
                      dusigroszem, to uswiadom sobie, ze Linux zasadniczo gowna na zloto nie przerobi
                      (choc z praktyki wiem, ze czasem ma moc sprawiania, ze mniej smierdzi).

                      > z GPL-em nie musi być zgodne, bo linux nie jest czystym GPL-em.

                      Tu sie zagalopowales i to zdrowo. Kod Linux jest udostepniany publice na
                      licencji GPL - koniec i kropka. Ten, kto lamie postanowienia tej licencji moze
                      wyladowac w sadzie. Prosze wiec nie siej FUDu.

                      Linux ma jeden obszar, gdzie jest lekka niesnaska, czyli firmware zawarty w
                      zrodlach poprzez zainicjalizowane struktury danych. Jednak to jest formalnie
                      zgodne z GPL poniewaz ow firmware nie pracuje na tym samym procesorze na ktorym
                      pracuje L i nie jest linkowany z kernelem a jedyne, co wzbudza gniew to
                      zamkniety charakter kodu, ktory jest rozpowszechniany z L. Licencja GPL
                      chcialbym Tobie przypomniec (bo skoro jak tak sie latwo w temacie wypowiadasz to
                      pewnie ja dobrze znasz) dotyczy explicit "derivative work", czyli dziel
                      pochodnych. Per se nie zabrania nawet linkowania z programem na owej licencji
                      plikow binarnych, o ile wlasnie nie jest to _dzielo pochodne_. Nie wszyscy ten
                      wlasnie szczegol rozumieja i stad caly FUD na temat tej sprawy firmware.

                      Ale to na tyle - powtorze wiec, aby bylo 100% jasne: Linux w sensie rozumianym
                      na kernel.org (czyli w zwyklym sensie a nie np. sensie zaklinania rzeczywistosci
                      przez firmy MIKROTIK, czy NVIDIA) jest oparty o GPL i tylko GPL.
                      I sa w nim czesci kodu, ktore mozna kupic na innej licencji od ich autorow, ale
                      to w niczym nie przeszkadza - kazdy moze wydawac kod pod kilkoma licencjami
                      jednoczesnie. MS tak robi od lat - inne licencje na Windows dla Home, inne dla
                      Corp. a kod w wiekszosci ten sam. Czy Tobie to dzialnie w przypadku np. MS
                      przeszkadza?

                      Tak wogole to warto zachowac troche dystansu do rzeczywistosci i pilnowac sie,
                      czy aby nie wymaga sie zbyt wiele. Kazdy ma prawo pisac tak, jak chce i wydawac
                      swoj software na zasadach, ktore mu sie podobaja. Zaznacze: podobaja sie
                      autorowi a nie uzytkownikowi. Z licencja GPL jest o tyle prosciej, ze uzytkownik
                      ma latwo pozostac wspolautorem kodu, ktorego uzywa (jesli sam nie moze
                      technicznie, to zaplaci za usluge i po sprawie) i moze zmienic funkcjonalnosc,
                      ktora mu sie nie podoba. Z komercyjnymi programami o zrodlach zamknietych tego
                      atutu (bardzo duuuzego dla niektorych) nie ma, bo z jednej strony ma trudnosc
                      techniczna a jakby bylo ma w 99% zabroni mu tego explicit licencja. Jak nie
                      patrzec gorzej.

                      GPL jest 100x lepszy dla uzytkownika niz licencje komercyjne, ba, przede
                      wszystkim jest rewelacyjny dla uzytkownika w sensie koncowego uzytkownika
                      aplikacji. Jesli jakis uzytkownik sie skarzy na to, ze zamiast licencji
                      komercyjnej, ktora go realnie ogranicza dostaje software GPL to chyba tylko z
                      powodu wlansego limitu mentalnego.

                      Nieco narzekaja niektorzy programisci, ze to niby nie mozna z kodu GPL
                      komercyjnych aplikacji tworzyc, czytaj: nie mozna dopisac poprawki, zamknac
                      zrodel i drogo opylic czyjac glownie robote. Hmm... a zawsze bylo, ze darowanemu
                      koniowi... widac czasy spsialy.

                      Jak komus nie pasuje GPL mamy wolny swiat: niech uzywa kodow na licencji BSD,
                      public domain, kupuje co potrzebuje, itd... Tyle, ze akurat licencja BSD ma
                      bardzo powazna wade, ktora po kilkunastu latach konfrontacji licencji GPL i BSD
                      juz jest nie do ukrycia.

                      Chodzi mianowicie o prosty fakt, ze systemy i software wydawany w oparciu o to
                      parszywe GPL znacznie lepiej sie rozwijaja bo wymuszaja kontrybucje od
                      publikujacych S/W. 15 lat temu systemy BSD byly naprawde nieporownywalnie
                      bardziej zaawansowane niz Linux z tamtego czasu a dzis nie maja w porownaniu do
                      Linuksa (kernela i glownych skladnikow dystrybucji, zwlaszcza desktopowych)
                      czego szukac.

                      Licencje BSD a zwlaszcza wersje "nieklauzulowa" owej uwielbiaja korporacje,
                      ktore biora z kodu i nic (lub prawie nic) w zamian nie daja a ze swojej strony
                      dopisuja troche a glownie przepakowuja i opylaja za wielkie pieniadze; szkoda mi
                      tylko tych programistow, ktorzy ciagle wierza, ze tak jest bardziej fair, bo
                      oczekuja podswiadomie ludzkiej wdziecznosci od korporacji, jesli ta ich robote
                      opyli.

                      BTW RMS niby taki idealista a widac po licencji GPL, ze to on jednak lepiej
                      rozumie ludzka nature niz caly peleton ludzi BSD (Harvarda z wyroznieniem raczej
                      nie glupki koncza),

                      Gruss, T.
        • Gość: Sławek Re: Linux - próba używania - długie IP: *.mtvk.pl 20.08.09, 09:26
          O jakim analogicznym sofcie piszesz. U mnie Windows XP zawsze zajmował 1,5 GiB /
          2,0 GiB(domyślna instalacja). OpenSUSE w domyślnej konfiguracji(ma jeszcze parę
          programów, których pod Windows nie ma domyślnie, jak np. pakiet biurowy) zajmuje
          2,0 GiB.
          • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.09, 15:07
            Właśnie trudno powiedzieć, bo właściwie nie wiem co Mandriva zainstalowała
            domyślnie, choć uważam to za zaletę a nie wadę.
    • Gość: konserwatysta Re: Linux - próba używania - długie IP: *.stk.vectranet.pl 18.07.09, 15:23
      Cieszę się że znalazła się osoba opisująca w rozsądny sposób wady i zalety
      systemów. Proszę o dalsze opisy problemów. Moja przygoda z linuxami kończyła się
      zawsze na zainstalowaniu danej dystrybucji bądź nie, a próby przeprowadzałem
      chyba na wszystkich linuxach, bsd i innych unixopodobnych.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.09, 20:43
      Przy zmianie sieci Wifi w okienku zarządzania sieciami Wifi wyleciał działający
      w tle Monitor Systemu.

      Słodko ;)

      Generalnie odnoszę wrażenie, że ten system jest nie do końca przetestowany,
      ciągle wylatują jakieś aplikacje działające w tle.
    • douglasmclloyd Re: Linux - próba używania - długie 20.07.09, 00:40
      Ja tam mam fedorę i nie narzekam. Działa na desktopie, laptopie i serwerze. KDE
      mam tylko na 7, wejrsje dla 8 i 9 to totalna porażka. Na 9 mam Gnome. WiFi
      działa bez zarzutu. Filmy chodzą elegancko na xine. Tylko firefoxa i jave
      zainstalowałem odzielnie i wywaliłem wersje z dystrybucji.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 20.07.09, 12:28
      Dziś rano Mandriva odmówiła współpracy. Po włączeniu, pasek doszedł do końca i
      się zatrzymał na wieki (a przynajmniej na 30 minut).

      Każdego dnia Twój Linux Cię zaskoczy ;)
      • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 20.07.09, 12:29
        Aha zapomniałem dodać, że po restarcie wszystko było ok.

        Naprawdę, sądziłem że ta strategia dotyczy innego OS-a :D
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 20.07.09, 12:34
      Bardzo fajnie działa instalacja softwaru. Standardowy flash, jakiś chłam, nie
      działa (brak dźwięku, nie działa youtube, szarpie, żre proca), więc postanowiłem
      zainstalować prawdziwy od Adobe'a. Wszedłem na stronę Adoba, wybrałem RPM-a, od
      razu się otworzył instaler przez skojarzenie rozszerzenia pliku, sprawdził
      zależności, zainstalował, wszystko działa. Rewelacja!

      Pamiętam 10 lat temu były dwie ścieżki, używało się gotowych pakietów, co może w
      jakimś stopniu jest sensowne, np. do serwerów, gdzie się używa np. PostreSQL-a,
      MySQL i Apacha, ale taka strategia przy milionach programów pisanych przez ludzi
      na całym świecie jest raczej skazana na niepowodzenie, a drugą opcją było tylko
      ściągnięcie źródeł i kompilacja. W tym zakresie postęp wydaje mi się bardzo
      duży. Podoba mi się.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.08.09, 20:48
      Po tygodniu używania wyszło parę problemów.

      Po pierwsze w Mandrivie nie mam czegoś takiego jak Arial (co ciekawe nie ma też
      Helvetiki). W ten sposób w FF wiele stron się rozjeżdża. Np. gazeta.pl ma boxy
      2x dłuższe niż powinny być, bo czcionki są za duże. Kupę tekstów jest
      poucinanych, bo nie mieszczą się w oczekiwanych rozmiarach. Z tego powodu też są
      problemy z OO, bo o ile z czytaniem plików oczywiście nie ma problemów pomiędzy
      Mandrivą a XP, ale już na wspólną pracę praktycznie nie ma szans, bo nie ma
      wspólnych czcionek (chyba Georgia jest, ale jak pisałem, nie ma Verdany, Tahomy,
      Ariala, ani Timesa). Plik się otwiera dobrze, bo w pliku OO zapisuje też font
      mertiksy dla użytych czcionek, ale już dla nowych nie. Ja nie chcę mówić tu o
      winie, bo w końcu to taka sama wina Mandrivy, że nie ma Ariala jak XP, że nie ma
      Liberation czy DejaVu. Natomiast zwracam uwagę, że jest to problem.

      Drugi problem na Acerze, to nie działa odhiernowywanie. Próba odhibernowania
      kompa powoduje twardy zwis po zbootowaniu Mandrivy. Na laptopie jest to problem
      bardzo poważny.

      Po trzecie są duże problemy z używaniem sieci bezprzewodowej. Mam wrażenie, że
      jest kilka różnych programów do skanowania dostępnych sieci (będących częścią
      programów do zarządzania różnymi ustawieniami). Wygląda na to, że gryzą się ze
      sobą powodując zwisy. Dziś przy skanowaniu jeden z nich zawisł na amen (przez 10
      minut nie dawał znaku życia). Po ubiciu (naciśnięciu krzyżyka odpowiedziałem, że
      system ma go ubić) przestało działać jakiekolwiek skanowanie dostępnych sieci.
      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.09, 09:10
        No tu troszke przegiąłeś, co ma linux do krojów czcionek. Jak będziesz miał
        licencje na jakieś czcionki, możesz sobie je zainstalować. Dodatkowo, masz
        jakieś żale do linuksa, dlatego, że ktoś nie potrafi zaprojektować porządnie
        strony, tylko wszystko oblicza na jakąś wielkość i typ czcionki?
        • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.08.09, 12:51
          Proponuję najpierw zapoznać się z założeniami tego co tu piszę i dopiero się
          wypowiadać.

          Otóż powtórzę, że nie oceniam stanu zastanego w kategoriach winy, bo ustalenie
          winy nic nie wnosi. Stwierdzam fakt, że w Mandrivie nie ma standardowo czcionek
          Arial (Helvetica), Courier, Tahoma, Verdana oraz Times New Roman. Jest to fakt.
          Szukałem w dostępnych pakietach i nie znalazłem (co nie znaczy, że ich nie ma).
          Oczywiście mam świadomość, że można je zainstalować, jeśli się posiada
          odpowiednie pliki ttf.

          Jednak nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że po zainstalowaniu Mandrivy z powodów
          czcionek mam problem z używaniem komputera. Nie można faktycznie współdzielić
          pracy w OO oraz wiele stron się rozjeżdża.

          Oczywiście można twierdzić, że winę za rozjeżdżanie stron ponoszą ich twórcy.
          Jednak znów mówienie o winie jest mało wnoszące i zupełnie nie wpływa na fakt,
          że gazeta.pl rozjeżdża się i obcina treści.

          Wydaje mi się, że jest to dobry przykład zupełnego niezrozumienia otaczającego
          świata, co skutkuje tym, że wyjście Linuxa z błędu statystycznego ilości
          użytkowników na desktopie jest trudne. Nie wystarczy bowiem mieć funkcjonalność,
          trzeba jeszcze zapewnić współpracę z otaczającym się światem.

          Konkluzja jest taka, że posiadając Mandrivę korzystanie z gazeta.pl jest
          utrudnione. Użytkownik, dla którego jest to ważne, może próbować zmusić Mandrivę
          do poprawnego pokazywania gazeta.pl, albo zainstalować XP. To jest kolejna
          bariera do przełamania. Może nieobiektywna, ale istnieje.
          • Gość: Marek Re: Linux - próba używania - długie IP: 188.33.101.* 14.08.09, 11:13
            No a na jakich licencjach są fonty (na marginesie czcionka jest do druku) które
            wymieniłeś? To nie wina linuksa że licencje na nie ma MS. I do każdej z nich
            jest darmowy odpowiednik a jeśli masz Win możesz po prostu sobie skopiować (nie
            łamiesz prawa). Równie dobrze można się przyczepić w drugą stronę - dlaczego na
            windowsie nie ma Thorndale AMT albo Nimbus Roman? Że nieudaczni webmasterzy nie
            potrafią podać tych fontów w CSS albo podają na końcu rodzinę inną niż użyte
            fonty to już nie problem systemu. Tak na marginesie. Fonty linuksowe w systemie
            prezentują się lepiej niż windowsowe.
            • Gość: Marek Re: Linux - próba używania - długie IP: 188.33.101.* 14.08.09, 11:16
              Jeszcze dodam że w Win w zasadzie jedyny font godny uwagi to programistyczny
              Consolas. Naprawdę się przyłożyli i posłuchali rad innych.
            • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 18.08.09, 22:25
              Czy ja coś źle tłumaczę, czy to aż takie skomplikowane?

              Całkowicie się zgadzam z tym co mówisz, jednak nie wnosi to nic do problemu jaki
              opisuję.

              Faktem jest, że wiele stron wygląda jak gó.... Faktem jest, że ja wiem dlaczego,
              wiem z czego to wynika, wiem czyja jest wina i wiem jak temu zaradzić.

              Rozważam ten problem w kontekście Linuxa jako systemu dla mas na desktop. Tu
              nadal faktem jest, że wiele stron wygląda jak gó..., ale czy powiedzmy
              przeciętny pięćdziesięciolatek byłby w stanie:
              a. dowiedzieć się na czym polega problem?
              b. rozwiązać sobie ten problem?

              Nawet punkt a pewnie byłby problematyczny. Nie chcę tu dywagować, bo nie o to
              chodzi.

              Chciałbym tylko być dobrze zrozumiany. Sądzę, że wina zdecydowanie nie leży po
              stronie Linuxa, ale przez ten problem znacznie obniża się jego używalność z
              punktu widzenia początkującego.
              • Gość: Marek Re: Linux - próba używania - długie IP: 94.254.222.* 20.08.09, 07:20
                Oczywiście rozumiem ale nie zgadzam się że ludzie są aż takimi idiotami.
                Wpisałem "brzydkie fonty linux" i w pierwszym linku jest informacja o
                doinstalowaniu msttcorefonts. Na każdym kroku się o tym mówi (na forach danej
                dystrybucji). Można też powiedzieć co ma zrobić taki biedny 50 latek jak
                niedługo strony przestaną wspierać IE6 a on akurat z niego korzysta bo nie
                potrafi zrobić update? Korzystając z komputera trzeba jednak wykazywać minimum
                umiejętności, Linux w szczególności wymaga choć trochę myślenia. Zawsze można
                poprosić kogoś o pomoc.
                PS. Gazeta ma w CSS wyjątkowy bałagan. Od kiedy to Tahoma jest rodziną? (powinno
                być Tahoma,sans-serif)
                • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.09, 17:14
                  Nie wiem czy zauważyłeś, że FF odniósł sukces, bo się postarał być zgodnym z
                  Windowsem oraz z IE. Do tego stopnia, że ma opcje importu ustawień z IE oraz
                  potrafi (lub potrafił) obsługiwać szereg tricków, które może nie były zgodne z
                  żadnym standardem, ale za to działały w IE i były stosowane (błędne, ale co z
                  tego) przez wiele serwisów.

                  Analogicznie dobrym krokiem OO jest obsługa formatów DOC. Jest to zupełnie
                  nieistotne, czy jest to format dobry, czy zły i czy istnieje jego dobra czy zła
                  specyfikacja. Fakt, że tego formatu używa 95% firm na świecie jest
                  wystarczającym argumentem do tego, aby dowolny pakiet biurowy obsługiwał go dobrze.

                  Z tego też powodu dystrybucje Linuxa, które pretendują do bycia używanymi
                  powszechnie na desktopach powinny pragmatycznie podejść do swojej
                  funkcjonalności i skupić się na maksymalizacji praktycznego zastosowania.
                  Dlatego też uważam, że niezależnie od przyczyn czy iluzji pełnej
                  konfigurowalności (przecież już taka Mandriva odchodzi o instalowania
                  wszystkiego osobno, przecież w instalatorze praktycznie nic nie można wybrać - i
                  bardzo dobrze). Dlatego też pakiet msttcorefonts powinien być w standardzie, zaś
                  strony z czcionką Tahoma (niezależnie od tego, czy w standardzie CSS1,2,3
                  wpisano tak czy siak) powinny działać poprawnie i tyle.

                  Zauważ, że niezależnie od syfu w CSS gazeta, który pewnie był tworzony dla IE,
                  pewnie jeszcze czasach 5.5, to FF pod Win obsługuje tą stronę w taki sposób, że
                  wygląda ona bardzo dobrze. Tu nie chodzi o rację czy winę, chodzi o to, że ma
                  działać.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 18.08.09, 22:14
      Znalazłem ostatnio cytat, który, moim zdaniem, bardzo dobrze określa moje
      dotychczasowe doświadczenia:

      <piotrz> czy mi się zdaje, czy w linuxie to jest tak że jak się jeden problem
      rozwiąże to powstaje drugi?
      <ka_o_3991>nie zdaje Ci się, Sztuka polega na doprowadzeniu do problemu, który
      już nie przeszkadza...
    • Gość: Sławek Re: Linux - próba używania - długie IP: *.mtvk.pl 20.08.09, 08:53
      Co do MPlayera i kodeków w Xine, to skorzystaj z Yast One-Click-Installer.
      Wchodzisz na np. susek.info, tam klikasz w ikonkę. To wszystko. Automontowanie
      działa poprawnie. System blokuje jedynie odmontowanie, gdy jakiś program
      korzysta z napędu/płytki. Wystarczy wyłączyć wszystkie okna programów, które
      zostały otwarte na płytce(np. terminal) i ich aktualna ścieżka znajduje się na
      płytce, a wszystko będzie chodzić. Nie wiem, co ty masz z tymi okienkami. Mi
      okienka otwierają się inteligentnie. Gdzie spotkałeś system z domyślnie
      zainstalowanym Flash-em? Sterownik do sieciówki pewnie był - dlatego Yast
      konfigurator sieci się nie pluł o jego instalację(powinien automatycznie
      zainstalować). Brakowało jednak pewnie zastrzeżonego firmwar-u(aby go
      re-dystrybuować, trzeba uzyskać zgodę producenta). Powinieneś go ściągnąć ze
      stronki producenta. W kwestii skryptów startowych... Lepiej ich nie zmieniać, bo
      podczas aktualizacji mogą zostać podmienione z powrotem na stare
      wersje(teoretycznie). Możesz natomiast je wyłączać/włączać, jak i tworzyć własne
      na podstawie istniejących. Nie wiem, co to ma wspólnego z Network Managerem.
      • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.09, 15:13
        > Automontowanie
        > działa poprawnie. System blokuje jedynie odmontowanie, gdy jakiś program
        > korzysta z napędu/płytki.

        Oczywiście. Nie tłumacz mi tego, wiem to lepiej od Ciebie, zapewniam Cię.

        > Nie wiem, co ty masz z tymi okienkami. Mi
        > okienka otwierają się inteligentnie.

        Przychodzi [P] programista do [K] kardiologa.
        P: Coś mi serce boli.
        K: Dziwne, u mnie działa.

        > Sterownik do sieciówki pewnie był - dlatego Yast
        > konfigurator sieci się nie pluł o jego instalację(powinien automatycznie
        > zainstalować). Brakowało jednak pewnie zastrzeżonego firmwar-u

        Już parę razy to pisałem na tym forum, więc napiszę w skrócie. Czy
        rozstrzygnięcie winy wpłynie jakkolwiek na działanie wifi pod Linuxem?

        Pod Windows działa pod Linuxem nie => pod Linuxem jest gorzej.

        > Nie wiem, co to ma wspólnego z Network Managerem.

        Nie wiem czego dotyczy to stwierdzenie.
    • Gość: ciekawski.kotek Proszę spróbować Linux Mint. Wg mnie najlepszy IP: 80.48.2.* 21.08.09, 10:22
      do zastosowania desktopowego. Niczego nie trzeba doinstalowywać ani
      konfigurować. Zamknięte kodeki i inne są już w standardowej instalacji. To
      jedyny linux, który zadziałał bez zarzutu na laptopie. Jedyne co, to musiałem
      dociągnąć najnowszą alsę, gdyż po instalacji nie było dźwięku.

      Robi się to raz i zapomina. Filmy, czytanie napisów w 1250, wifi, flash w
      firefoxie - słowem wszystko co potrzebne jest bez konieczności grzebania w systemie.

      Polecam.
      • Gość: ciekawski.kotek zapomniałem jeszcze dodać, iż zawarty w miętusie IP: 80.48.2.* 21.08.09, 10:35
        gnome jest estetyczny i stabilny. ani razu nie miałem błędu co w przypadku pracy
        z KDE czasem się zdarzało (KDE używałem na innych dystrybucjach)

        Spolszczenie systemu jednym kliknięciem. Po polsku są nazwane katalogi
        użytkownika. Angielskie nazwy pojawiają się rzadko i w obszarach poza
        zainteresowaniem pospolitego usera-klikacza.

        System ładuje się naprawdę szybko i tak też działa.
        • Gość: xx Re: zapomniałem jeszcze dodać, iż zawarty w miętu IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.09, 15:06
          Wiesz, nie chcę mówić, że do doświadczeniach jestem dość sceptycznie nastawiony,
          ale analogiczne stwierdzenia do Twoich dostałem też zarówno na temat OpenSUSE
          jak i Mandrivy.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.09, 17:04
      Chyba wkrótce przyjdzie mi skończyć ten wątek. Otóż generalnie komp działa
      fajnie. Trzeba przyznać, że ładne wygląd, działa dość szybko, nie wiesza się i
      można go używać. Używany jest głównie do poczty i www, i te funkcjonalności
      działają bez problemu.

      Z mniejszych problemów to dość często wywalają się losowe aplikacje działające w
      tle (różne i nie wpływa to na obserwacyjne poprawne działanie systemu) i objawia
      się to oknem pytania o zapisanie raportu błędów.

      Natomiast jeśli chodzi o problemy, dla których Mandriva najpewniej wyleci z
      laptopa, to brak możliwości zmuszenia do stabilnego działania wifi oraz problem
      z hibernacją i odhibernowywaniem komputera.

      Problem z wifi objawia się następująco. Standardowo nie ma żadnego problemu, czy
      to po starcie systemu, czy po odhibernowaniu sieć jest znajdywana i działa
      poprawnie (zawsze jest to jedna i ta sama sieć, zawsze jest dostępna, laptop
      jest praktycznie używany zawsze w tym samym miejscu). Następnie po losowym
      czasie, czyli czasami po 5 minutach a czasami po 2 godzinach połączenie z wifi
      jest zrywane (drugi komp T60 pod XP stający obok nie zrywa połączenia i ma cały
      czas jakość sygnału znakomitą). Następnie działają się dziwne rzeczy z
      aplikacjami do łączenia z siecią wifi oraz skanowania dostępnych sieci wifi.
      Wszystkie tego typu aplikacje zawieszają się po uruchomieniu (ui przestaje
      odpowiadać) i następnie po np. 2-3 minutach dają losowe wyniki, np. twierdzą, że
      sieć jest podłączona, albo pokazują, że nie ma sieci w zasięgu, albo pokazują
      sieci, ale nie da się z żadną połączyć. Połączenie czasem wstaje samo po pewnym
      czasie a czasem nie i trzeba restartować kompa (skąd my to znamy ;).

      Zainstalowane są najnowsze dostępne sterowniki wifi dla karty z laptopa (nie
      żadne przez ndiswrapper), w logach jest czysto, tzn. nie ma żadnych błędów ze
      sterowników.

      Drugi problem to hibernacja. Osobiście już przyzwyczaiłem się, że nie wyłączam
      nigdy laptopa tylko zamykam klapkę powodując automatyczną hibernację po to, aby
      następnie po otwarciu klapki mieć z powrotem dokładnie ten sam stan. Niestety w
      Mandrivie jest duży problem z tym, bo raz na kilka razy odhibernowanie po prostu
      nie wychodzi. Jest jakiś problem w czasie wstawania systemu, który powoduje, że
      po wczytaniu stanu efektem jest tylko czarny ekran bez jakiejkolwiek możliwości
      interakcji. To powoduje, że praktycznie nie mogę korzystać z hibernacji, bo co
      to za funkcjonalność jeśli mam powiedzmy 10% szans, że cały stan będzie utracony.

      Tak więc reasumując, niestety odniosłem wrażenie, że w sumie system niby działa,
      ale nie do końca. Niby jest to prawie działający system, którego prawie można
      używać i prawie ma potrzebne funkcjonalności, ale prawie robi wielką różnicę. Z
      pewnością jest pewna grupa ludzi, która byłaby zadowolona, że może mieć zajęcie
      z przełamywaniem problemów i następnie czułaby satysfakcję, że udało się zmusić
      system do działania, w co nie wątpię. Ja niestety nie mam takiej chęci, blisko 8
      lat studiów na informatyce pozwoliło mi na wykształcenie bardziej
      wysublimowanych rozrywek przy obcowaniu z komputerem niż grzebanie, za
      przeproszeniem, w gó...e.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.09, 21:48
      Kolejne kwiatki.

      Na laptopie wskaźnik naładowania baterii ma tylko dwa stany, 100% oraz "Uwaga,
      zaraz koniec baterii!" :) Dziwne, na początku działa, chyba.

      Po włożeniu pendriva pokazuje się ikonka, bardzo fajnie. Obok ikonki jest
      przycisk Eject. Dwukrotne kliknięcie w ten przycisk powoduje błąd w stylu
      "Action already in progress".

      Przy przeglądaniu sieci otoczenia sieciowego dwukrotne kliknięcie w jakiś
      komputer z sambą powoduje pokazanie błędu w stylu "Service already mounted".
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.09, 19:47
      Temat Linuxa już praktycznie umarł po wczorajszej próbie obejrzenia filmu (choć
      w końcu się udało). Jeśli mi przed zainstalowaniem Windowsa starczy samozaparcia
      to zrobię parę screenów z Mandrivy, aby pokazać jak tam wypierdzielają się niby
      podstawowe funkcjonalności, tak po prostu.
    • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 28.12.09, 11:10
      No i stało się.

      Udało mi się uzyskać dostęp do MSDN AA i zainstalowałem WinXP 64 bity (aby nie
      było za łatwo, a co!).

      Po kolei.

      Instalacja, bez jakichkolwiek problemów.

      Sterowniki: support.emachines.com/em/driver/nb/e720.html (co za kretyński
      pomysł, aby sterowniki w Linuxie były razem z dystrybucją, przecież to nie ma
      szans działać). Oczywiście po ściągnięciu sterowniki działają. W szczególności
      działa Wifi, łapie zasięg i nie rozłącza.

      Ściągnąłem kodeki K-lite oraz Bestplayera. Można obejrzeć filmy. Co więcej
      działa bez problemu oglądanie filmów przez sieć. I tu znów, co to za idiotyczny
      pomysł, aby oprogramowanie wchodziło do dystrybucji, skoro można wyszukać w
      googlu i ściągnąć od producenta, nie kompilując go przy okazji.

      Przy próbie obejrzenie filmu na rzutniku stała się dziwna rzecz. Otóż po
      podłączeniu rzutnika XP wykryło, że zostało coś podłączone do złączna, została
      wykryta maksymalna rozdzielczość podłączonego urządzenia i automatycznie
      zmieniała się rozdzielczość i został puszczony sygnał na złącze. Ja generalnie
      nie lubię takich automagicznych zmian, ale tu akurat zadziałało fantastycznie.
      Jest to zupełnie inny świat niż to konfigurowanie za każdym razem od początku
      pod Linuxem w niedziałającym okienku właściwości ekranu.

      Z innych problemów, które były pod Linuxami.

      1. Wskaźnik baterii działa prawidłowo (pokazuje faktyczny stan baterii a nie
      full - prawie pusta).
      2. Przeglądanie zasobów samby nie powoduje losowych błędów.
      3. Hibernacja działa niezawodnie (na razie, kilka razy hibernowanie i
      odhibernowywanie).
      4. gazeta.pl wyświetla się prawidłowo.
      5. Nie wywaliła się żadna aplikacja działająca w tle (czysto w logach).

      System po zainstalowaniu wszystkich sterów zajmuje w pamięci 250MB.

      Reasumując, teraz po prostu wszystko działa. Mogę w końcu używać komputera a nie
      próbować zmuszać do działania.
      • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.09, 16:49
        Panu juz podziekujemy....

        Sens pana monologu jest nieodganiony; porownanie Melexa do Wranglera?

        I tu znów, co to za idiotyczny
        > pomysł, aby oprogramowanie wchodziło do dystrybucji, skoro można wyszukać w
        > googlu i ściągnąć od producenta, nie kompilując go przy okazji.

        Po co szukac w goolach jak mozna pociagnac z repozytorium? Kompilowanie sterownikow? Czy aby na pewno piszesz z konca roku 2009 a nie z 2001 albo i wczesniej?
        • Gość: tom Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.12.09, 15:47
          Co sweterku, ubodło, że ktoś pisze prawdę o twoim przyjacielu?

          Dobrze, że człowiek pisze trochę prawdy na temat Linuxa. Niestety faktem jest,
          że jeszcze długo będzie to system dla entuzjastów, którzy mają dużo czasu na
          zabawę z nim.
          • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 30.12.09, 15:59
            Zabawny jestes :-) Zwlaszcza, ze mimo potu na czole nie zrozumiales co napisalem. Kolega Ex-ex rozwodzi sie nad swoimi nieudolnosciami, niczym wiecej. Bo widzisz, na wszystkie jego "problemy" istnieja dosc proste rozwiazania, i nie chodzi mi bynajmniej o instalacje Windowsa.

            Co do jednego masz racje: Linux jest systemem dla entuzjustow, profesjonalistow - czyli ludzi otwartych na "innosc".

            Jak chcesz to uzywaj sobie czego chcesz. Mnie nic do tego. Ale prosilbym o rzetelnosc i nie pisania klamstw.

            cheers
            • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: 77.255.246.* 02.01.10, 23:13
              Ale po co nerwy?

              Piszę jak jest, jak nie odpowiada to nie czytaj. Wszystko co piszę jest zgodne z
              prawdą. Nigdzie nie twierdzę, że nie istnieje sprzęt oraz nie istnieje instancja
              Linuxa, która działa poprawnie.

              Opisuję tylko problemy jakie ja miałem na moim konkretnym sprzęcie z oficjalną,
              w danej chwili najnowszą, jedną z najpopularniejszych, dystrybucją Linuxa
              (oprócz zupełnie nieudanych doświadczeń z innymi popularnymi dystrybucjami). Nie
              twierdzę, że nie da się tych problemów rozwiązać. Twierdzę, że "normalny"
              użytkownik nie jest w stanie tego zrobić pomimo dobrych chęci oraz pewnej ilości
              czasu i zapału. Jeśli masz inne zdanie, to bardzo chętne zweryfikuję swój pogląd.

              Jeśli chcesz dodać coś na temat to proszę bardzo.

              Pisząc tego posta zdałem sobie sprawę z kolejnego problemu z Linuxem. Otóż jeśli
              "normalny" człowiek chciałby zainstalować Linuxa, to miałby przypuszczalnie duży
              problem z wyborem tego właściwego. Zwróć uwagę, że w świecie M$ tego typu
              problem praktycznie nie istnieje. Można powiedzieć, że obecnie jest XP, Vista i
              7, ale można powiedzieć, że faktycznie są max. 2 systemy do wyboru. Zaś z
              Linuxem masz co najmniej 1000 dystrybucji, a co najmniej 20 mniej więcej
              wydających się w miarę sensownych na pierwszy rzut okiem. W moim przypadku
              bodajże czwarta próba zakończyła się mniej więcej sukcesem, jeśli można to tak
              nazwać. Być może ten problem wyda Ci się abstrakcyjny, ale chyba zdajesz sobie
              sprawę, że jednak większość ludzi nie używa komputera, aby bawić się w
              instalowanie systemu i przy czwartej próbie będzie odczuwać raczej irytację niż
              ekscytację.
              • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 03.01.10, 18:41
                Nerwy??? Powiedz mi czym sie denerwowac? Tym, ze niejaki Tom zaczyna rozmowe od
                inwektyw?

                Nie twierdze, ze piszesz wyssane z palca farmazony. Twierdze, ze Linux jest nie
                dla ciebie. I po namysle, moge powiedziec, ze nie jest to sprawa nawet czegos
                takiego jak wiedza, to sprawa osobowosci. Zauwaz, ze wiekszosc zaawansowanych
                uzytkownikow systemow uniksowych zaczynali od Widowsow / DOSow. Tak sie ma przez
                ostanie jakies 20 lat. Kazdy z nich mial jakies problemy. Ale mieli to "cos", by
                nie plakac nad soba a raczej sie rozwijac.
                "Jesli nie potrafisz szukac rozwiazania, to jestes czescia problemu". I ty
                wlasnie w tonie "nie ma rozwiazania" prowadzisz ten watek. Nie oferujesz nic
                czytajacemu poza uzalaniem sie nad wlasnymi klopotami.

                "Normalny" uzytkownik raczej nie stanie sie zwolennikiem Linuksa. "Normalny" to
                znaczy niestety, malo ambitny, szary i dazacy do unifikacji. Szara marynarka, WV
                Golf, TV Sony, iPod, tel Nokia i kredyt na M4.

                Z drugiej strony, tak dla checy, wczoraj zainstalowalem Ubuntu 9.10. Dodam, ze
                nie lubie tej dystrubucji. I co? Normalny komp napedzany AMD Dual Core Processor
                4450e, nVidia 9600, TYLKO 2GB RAM... Kilka klikow i to co "normalny" moze chciec
                po prostu dziala. DVD nie zaskoczylo od razu, ale pojawil sie komunikat z
                linkiem do dociagniecia libdvdcss, dociagnalem. Podobnie z mp3, flash, java...
                Podobne doswiadczenia mam z Suse. WSZYSTKO normalne da sie wyklikac. Kompilacja,
                terminal, zaleznosci... tego szarak znac nie musi.

                Problemy moga pojawic sie w egzotycznych konfiguracjach sprzetowych, dlatego
                polecam kupowanie sprzetu dobrych marek a nie all-in-one-made-in-Taiwan.

                cheers
                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.10, 11:20
                  > "Normalny" uzytkownik raczej nie stanie sie zwolennikiem Linuksa. "Normalny"
                  > to znaczy niestety, malo ambitny, szary i dazacy do unifikacji.

                  Tu chyba nie ma chyba przełożenia na ambicję. To tak jak z tym rysunkiem - jest
                  robal - czyli to jest błąd, ubieramy go w garnitur, dodajemy krawat i mamy nowość?
                  • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 04.01.10, 14:21
                    Zupelnie nie wiem o co ci chodzi z tym rysunkiem. Jaki robal?

                    Wyglada, ze slowo "ambicja" rozumiemy troche inaczej. Mi nie chodzi o "zbawianie swiata", tylko samomotywacje, nie uciekanie od przeszkod, szukanie rozwiazan i nowych sposobow ich rozwiazywania. Nie twierdze rowniez, ze kazdy uzytkownik Windows nie ma ambicji / motywacji... Ale ci ambitniejsi stanowia margines.

                    Nie mowie rowniez o "nowosciach". Egzaltacja najnowszymi skorkami do odtwarzacza video nie ma nic wspolnego z tym o czym mowie. Ale chec poznania PowerShell jako o niebo efetywniejszego narzedzia niz Batch juz tak.

                    cheers
                    • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Linux - próba używania - długie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.10, 14:49
                      To dlaczego gwoździ nie wbijasz kamieniem, przecież to bardziej ambitne zadanie.
                      Ja rozumiem ludzi, którzy lubią sobie podłubać w systemie (sam też lubię, ale w
                      innym), tak jak inni lubią podłubać przy samochodzie. Ale fakt, że musisz
                      podłubać ma być tym, że jest to ambitniejsze? Mi jeden z profesorów na pytanie
                      który sposób rozwiązania danego zadania z matematyki będzie najlepszy -
                      odpowiedział, ten który zajmie ci najmniej czasu. To, że rozwiązujesz dane
                      zadanie dłuższą metodą, wykazując się dodatkowymi umiejętnościami tylko dlatego,
                      ze nie zauważyłeś pewnej zależności, która upraszcza rozwiązanie ma kończyć się
                      tym, że to właśnie nie Twoje rozwiązanie jest tym optymalnym i nie ma to nic
                      wspólnego z ambicją.

                      > Nie mowie rowniez o "nowosciach". Egzaltacja najnowszymi skorkami do
                      > odtwarzacz a video nie ma nic wspolnego z tym o czym mowie. Ale chec
                      > poznania PowerShell jako o niebo efetywniejszego narzedzia niz Batch
                      > juz tak.

                      Dla jednego wyzwaniem jest napisanie skryptu, dla innego stworzenie ciekawej
                      skórki. Czemu spoglądasz tylko na problem tego co Ciebie interesuje. Czujesz się
                      niedoceniany i musisz sobie sam schlebiać?

                      Wiesz - inny przykład. W dawnych czasach w magazynach były takie poradniki. Był
                      taki jeden problem, że program u kogoś nie chciał działać, bo w lokalach miał
                      ustawiony język polski. Nie chcial z tego ustawienia rezygnować, więc napisał
                      świetny skrypt zmieniający ustawienia na czas startu tego programu. Opisał go w
                      magazynie. Natomiast ja się zdziwiłem, bo u mnie program ten działał bez
                      takowych skryptów, od po prostu system pozwalał ustawić dodatkowe lokalizacje,
                      jeśli nie znajdzie tłumaczeń pierwszego z nich, szuka dalej. Więc jako taką
                      informację napisałem list do magazynu i moją radę też wydrukowano. Później
                      spotkałem tą osobę i podziękował za to prostsze - mniej ambitne (wg, Ciebie)
                      rozwiązanie...
                      • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.10, 20:28
                        Nie zalapales o czym napisalem.
                        Przyklad twojego profesora popieram - sam zreszta zauwazyles, ze rozwiazanie szybsze WYMAGALO zauwazenia pewnych zaleznosci, co skrocilo czas porzebny na rozwiazanie problemu. Czyli to szybsze = ambitniejsze. Mozna napisac 10*10*10 albo 10^3, albo 1e3, albo 1000... ale trzeba te zapisy zanac i rozumiec. jesli ich sie nie zna to pozostaje 10+10+10+.... Z dlubaniem przy samochodzie jest podobnie - mozna zmienic olej samemu, mozna zlecic to mechanikowi ale TRZEBA wiedziec, ze olej nalezy zmieniac. Inaczej daleko nie ujedziesz. O takiej ambicji mowie.

                        Ja nie pisalem o stworzeniu skorki, tylko o jej sciagnieci i zainstalowaniu. Przyklad shella byl po prostu pierwszym, ktory mi sie nasuna i dotyczyl Windowsa. Jesli kogos nie interesuje pisanie skryptow i nie jest to mu potrzebne, to ja nie mam z tym najmniejszego problemu. Ale jak ktos mi mowi, ze nie mam internetu a okazuje sie, ze zapomnial wlasnego hasla do zalogowania sie do Windowsa to mnie lekko trzesie. Albo ten sam problem a powod znikniecie ikonki "e" z pulpitu. O taki brak dociekliwosci mi chodzi. Ludzie bronia sie przed "nowym", z gory skazuja sie na poraszke i obwniniaja wszystko wokol nie widzac siebie w tym obrazku.

                        Problem wbijania gwozdzia - trzeba wiedziec co sie chce zrobic. Czasem zdolnosc wbicia gwozdzia kamieniem moze byc przydatna, w sytuacji gdy mlotek nie jest dostepny.
                        • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 04.01.10, 20:58
                          Problem w tym, że w ogóle nie rozumiesz punktu widzenia 90% użytkowników
                          komputerów. 10 lat temu było tak, że każdy użytkownik komputera był
                          "wtajemniczony", a pozostali na jego widok uciekali.

                          Obecnie komputer jest wszędzie i używają go wszyscy. Całkowicie się zgadzam, że
                          większość jest szara i niewymagająca. Większość oczekuje, że ma działać i tyle.
                          Tak samo jak codziennie Ty oczekujesz, że setki rzeczy z Twojego otoczenia będą
                          działać. Nie zastanawiasz się jaki poziom lepkości (?? :)) tynku decyduje o tym,
                          że nie odpada od ściany, ani nie zastanawiasz się, które grupy OH w związku z
                          Twojej zmywarki powodują, że dobrze zmywa.

                          Możesz układać ideologię, że Linux jest tylko dla tej garstki wybranych o
                          wyjątkowych zdolnościach, ale to jest zupełnie nieistotne. Faktem
                          niezaprzeczalnym jest to, że na desktopie Linux to nisza nisza i jeszcze raz
                          nisza, był niszą 10 lat temu i mogę się założyć o grubą kasę, że za 10 lat też
                          tak będzie (nie mylić z Androidem, bo to zupełnie inna filozofia i tu jest
                          potencjał). To samo w sobie jest dowodem, że Linux nie nadaje się na desktop dla
                          mas. Moje doświadczenia opisane w tym wątku przekonały mnie do tego, że
                          przyczyną jest to, że po prostu nie działa. Ale to jest moje zdanie i nikogo nie
                          zmuszam do tego, natomiast powyższy fakt pozostaje, każdy może sobie dośpiewać
                          taką ideologię jaką chce.
                          • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.10, 23:15
                            Mozliwe, ze przegialem, ale i ty z przykladami o tynku i grupach OH preparatow do zmywarek przesadziles niezle. Na tynk nie mam wplywu, ale WIEM do kogo sie udac/zadzwonic jesli mam problem. Jesli chodzi o zmywarki to rowniez istnieja rozne odmiany detergentow przeznaczone do roznych twardosci wody - wystarczy PRZECZYTAC to co jest napisane na pudelku.

                            Czy ze wzgledu na to, ze 90% uzytkownikow wszystkiego nie ma ochoty na poznawanie otaczajacego swiata, znaczy ze ja czy ty mamy byc tacy sami? W doroslym zyciu nie uzywa sie 90% tego co uczono nas w szkole sredniej. Czy mamy zlikwidowac ta czesc edukacji?

                            Fajnie, ze nadmieniles Androida :-) Mozna do tego dodac OS-X - te systemy dzialaja swietnie... ale tylko na konkretnej platformie sprzetowej. Zreszta w tym watku juz tobie, i tobie podobnym tlumaczono, ze Linux jest kaprysny jesli chodzi o hardware. Powtorze ci jeszcze raz: 1. wybierasz przeznaczenie do czego ma ci komputer sluzyc. 2. wybierasz programy / aplikacje, ktore spelniaja te zalozenia. 3. wybierasz system operacyjny pod wybrane aplikacje. 4. wybierasz hardware pod OS. 5. kalkulujesz koszty -> za drgo goto pkt'2'. 6.kupujesz - end. To co chce powiedziec to to, ze nie powinno sie zmuszac OS do pracy na niewspieranym sprzecie. Ty zas na sile probujesz wlasnie to robic i wmawiasz sobie i innym, ze Linux jako desktop jest do bani. Prwda jest, ze na TWOIM pececie Linux jest do bani.

                            Nie probuje tez wmawiac nikomu, ze Linux jest dla wybrancow. Jest dla myslacych. Tak samo jak KAZDY system czy sprzet (pralka, zmywarka, samochod...). Przeszkoda nie jest jakas niezwykla zawilosc Linuksa tylko nawyki wytrenowane na Windows. Na odpowiednio wybranym sprzecie normalny uzytkownik bedzie mial takie same "trudnosci" migrujac z XP na W7 co z tego samego XP na np. Suse 11.2 (note bene; ostania Zuska jest nieporownywalnie lepsza od 11.0 i 11.1, to samo moge powiedziec o najnowszym Ubuntu).

                            Niszowosc Linuksa nie ma nic do rzeczy z jego jakoscia tylko z modelem w jakim operuje na rynku i sila marketingowa MS.
                            • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 04.01.10, 23:49
                              > Mozliwe, ze przegialem, ale i ty z przykladami o tynku i grupach OH preparatow
                              > do zmywarek przesadziles niezle. Na tynk nie mam wplywu, ale WIEM do kogo sie u
                              > dac/zadzwonic jesli mam problem. Jesli chodzi o zmywarki to rowniez istnieja ro
                              > zne odmiany detergentow przeznaczone do roznych twardosci wody - wystarczy PRZE
                              > CZYTAC to co jest napisane na pudelku.

                              :) Wiesz, przeczytanie tego co jest na pudełku od kostek do zmywarki, do tego
                              jak działa ditetrahydrochloroblablabla....blabla..karboskuloza, to tak jakbyś
                              przeczytawszy tytuł okna aplikacji twierdził, że wiesz jaki model wątkowania
                              stosuje aplikacja.

                              > o hardware. Powtorze ci jeszcze raz: 1. wybierasz przeznaczenie do czego ma ci
                              > komputer sluzyc. 2. [...]

                              Nie wiem, ale ten fragment, to mi się wydaje totalnie wyssany z palca. Jak się
                              zastanawiam jaka jest motywacja ludzi kupujących sprzęt i oprogramowanie, to
                              widzę takie motywacje:
                              - dzieci chcą pograć -> Windows
                              - taki jak w biurze, w szkole, itp. -> (czyli pochodna struktury rynku sprzętu i
                              OS, czyli 90% Windows)
                              - "O patrz kochanie, jest promocja w markiecie" - totalny badziew,
                              all-in-one-made-in-china
                              - ludzie kupujący sprzęt do domu - tu raczej jest tak, kupmy najtańszy

                              Przez długi czas nie rozumiałem po co komukolwiek są potrzebne konsole do gier,
                              skoro są pecety, które mają super gry, ale mają też milion innych opcji. Swego
                              czasu kilku moich, trochę starszych znajomych (ludzie z IT, po studiach IT)
                              kupiło sobie konsole. Zastanawiałem się po jaką cholerę. Jeden mi wyjaśnił, że
                              jak mu się dziecko urodziło, to on nie ma czasu, aby zbootować kompa, wpisać
                              hasło, włożyć płytę, wybrać grę, itd. On chce włączyć prąd i być w środku akcji.
                              Z tego punktu widzenia być może zdecydowanej większości nie jest potrzebne
                              milion dodatkowych funkcji, z których nigdy nie będą mieli potrzeby skorzystać.
                              Chodzi o to, aby było te 3 konkretne, ale aby działały dobrze. Być może to jest
                              ta cecha, które Windows XP doskonale realizuje?

                              Zobacz na popularne urządzenia. Np. czajnik, ekspres do kawy, mikrofalówka. One
                              mają jeden przycisk ;) Nie byłoby problemu, aby wyprodukować
                              czajniko-kawoekspreso-falówkę, ale po co? Może akurat takiego urządzenia nie ma,
                              ale jest np. takie coś:

                              www.youtube.com/watch?v=OJTOn03FbeI
                              Więc dlaczego to cudo ma może 1% gospodyń?

                              > Niszowosc Linuksa nie ma nic do rzeczy z jego jakoscia tylko z modelem w jakim
                              > operuje na rynku i sila marketingowa MS.

                              Z tą siłą marketingową to ja bym nie przesadzał. Zwróć uwagę, że niezależnie od
                              siły M$, FF ma obecnie więcej niż IE. To jest dowód na to, że FF jest zajebisty,
                              ale jednocześnie przesłanka, że Linux jest ch...owy!

                              > Fajnie, ze nadmieniles Androida :-)

                              Na koniec jeszcze taka dygresja. Moim zdaniem projekty typu Android, czy OS-X
                              pokazują, że z Linuxa da się zrobić coś działającego. Ale do tego potrzebny jest
                              konkretny plan i konkretny sposób zarządzania. W PLD korzystając z poldka dość
                              często spotykam się z problemem, że po pewnym czasie trudno jest dodać
                              jakikolwiek pakiet do systemu, bo próba dodania czegokolwiek powoduje
                              konieczność updetu całego systemu. Wynika to z zależności, że w sumie zmiana np.
                              w libpng z 1.2.40 na 1.2.41 (to jest przykład) powoduje konieczność upgradu
                              glibc (poprzez 100 innych pakietów). Wtedy się zastanawiam, co za debil wymyślił
                              coś takiego? W jednej z firm, dla których robię soft mam aplikację (niemałą),
                              która w niezmienionej formie działa do 2002 roku (niezmienionej, to znaczy plik
                              EXE skompilowany w 2002 roku). Przez ten czas, ten sam plik działał na NT4,
                              Win98, Win2000, WinXP, Win Vista i teraz pod Win 7. Nie może być tak, że jakis
                              sweterek nie mając do robić w piątek wieczór zmieni formatowanie w swojej
                              bibliotece, co spowoduje przebudowanie całego repozytorium. Trzeba umieć
                              powiedzieć w którymś momencie, że jest ok. Może nie jest doskonale, ale jest na
                              tyle ok, że za rok wypuścimy nową wersję. Android ma szanse oddzielić się od
                              kupy gówna, które otacza rzeczywiście dobre fragmenty Linuxa i wtedy faktycznie
                              może powstanie konfiguracja, którą da się po prostu uruchomić i w ramach formuły
                              będzie faktycznie działać.
                              • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.dsl.bell.ca 05.01.10, 04:58
                                > :) Wiesz, przeczytanie tego co jest na pudełku od kostek do zmywarki, do tego
                                > jak działa ditetrahydrochloroblablabla....blabla..karboskuloza, to tak jakbyś
                                > przeczytawszy tytuł okna aplikacji twierdził, że wiesz jaki model wątkowania
                                > stosuje aplikacja.

                                Powaznie tak myslisz? To co jest napisane na pudelku to raczej krotki manual.
                                Nikt poza chemikami raczej nie bedzie sie rozwodzil nad tym jaki dany detergent
                                ma konkretny sklad chemiczny. Uzytkownika jednak powinno zainteresowac jak w
                                przyblizeniu on dziala. Tytul na gornej listwie aplikacji to jest to samo co
                                handlowa nazwa produktu, a nie opis jego dzialania. Nigdy nie twierdzilem by
                                kazdy uzytkownik komputera musial byc tez programista. Uwazam jednak, ze
                                powinien wiedziec jak w przyblizeniu dziala to czego uzywa. Bardziej przyziemne
                                porownaie mozna odniesc do proszku do prania - nie uzyjesz proszku z wybielaczem
                                do prania delikatnych / kolorowych tkanin. Czyli przeczytanie tego co jest na
                                pudelku JEST istotne. Niestety "normalny" uzytkownik peceta tego nie robi, nie
                                czyta nawet komunikatow systemowych. A jesli dojdzie juz do jakiegos "padu"
                                systemu to nawet jak przeczyta to "pisanego" nie zrozumie. Dlaczego tak jest?
                                Nie wiem, pewnie dlatego, ze takiemu userowi po prostu na tym wisi i sam wtlacza
                                sie w tryb "nie rozumiem, nie chce zrozumiec, to jest z zasady skomplikowane". a
                                wtedy staje sie to prawda. Burak buraczeje z dnia na dzien. Zreszta wystarczy
                                skoczyc na sasiednie forum "komputer" by zobaczyc z jakimi blachostkami ludzie
                                sobie nie radza, i nie dotycza te problemy bynajmniej Linuksa.
                                Czyli uwazam ta twoja wypowiedz jako kwintesencje twojego podejscia do sprawy,
                                ktora mozna zamknac w dwoch zdaniach: Linux jest do bani, i guzik mnie obchodzi,
                                ze nie podlaczylem komputera do zasilania. Nie dzila i juz.

                                >> o hardware. Powtorze ci jeszcze raz: 1. wybierasz przeznaczenie >> do czego
                                ma ci komputer sluzyc. 2. [...]
                                >
                                > Nie wiem, ale ten fragment, to mi się wydaje totalnie wyssany z palca. Jak się
                                > zastanawiam jaka jest motywacja ludzi kupujących sprzęt i oprogramowanie, to
                                > widzę takie motywacje:
                                > - dzieci chcą pograć -> Windows
                                > - taki jak w biurze, w szkole, itp. -> (czyli pochodna struktury rynku sprzętu
                                i OS, czyli 90% Windows)
                                > - "O patrz kochanie, jest promocja w markiecie" - totalny badziew,
                                > all-in-one-made-in-china
                                > - ludzie kupujący sprzęt do domu - tu raczej jest tak, kupmy najtańszy

                                A tu dajesz prawdziwy popis. W zasadzie powinienem czuc sie obrazony bo albo ze
                                mnie kpisz, albo uwazasz mnie za idiote. To ze ludzie tak wlasnie wybieraja
                                komputer jest wlasnie konsekwencja nachalnego marketingu. A ten wylacza u
                                kupujacego zdrowy rozsadek. Zreszta to dalej JEST WYBOR. Wybieraja bo dzieciaki
                                chca pograc. Czyli priorytetowe zastosowanie - gra, aplikacja -> WoW, Half Live,
                                etc... -> platforma sytemowa Windows, platforma sprzetowa -> dostepna w formie
                                pojedynczego zakupu, rachunek ekonomiczny -> " i tak kupie na raty".
                                Dalsza czesc jest jeszcze bardziej zlowroga i wskazuje na zmonopolizowanie
                                rynku. Doprawdy nie ma sie czym szczycic. Gdyby "Kowalski" WIEDZIAL czego chce
                                to nie bral by pod uwage tego "co maja w biurze". Wiesz jak szedlem do pierszej
                                komunii to chcialem dostac aparat fotograficzny Smijena 8 bo taki dostal moj rok
                                starszy kolega. Ale, panie xx, ja wtedy mialem 8 lat! Jesli takimi kryteriami
                                kieruje sie dorosly czlowiek to chyba rodzina powinna zaczac rozgladac sie za
                                dobrym psychiatra dla niego.
                                No i dodajesz cos o marketingu, ktorego wynikiem jest caly twoj akapit, a dalej
                                temu zaprzeczasz:
                                > Z tą siłą marketingową to ja bym nie przesadzał. Zwróć uwagę, że niezależnie
                                od siły M$, FF ma obecnie więcej niż IE. To jest dowód na to, że FF jest
                                zajebisty, ale jednocześnie przesłanka, że Linux jest ch...owy!

                                Po pierwsze FF nie ma wiecej uzytkownikow niz IE biorac pod uwage wszystkie
                                wersje jednej i drugiej przegladarki. FF jest swietny, to nie ulega watpliwosci.
                                Zawszy byl lepszy od IE co nie przeszkodzilo w zabiciu w ciagu niespelna dwoch
                                lat poprzednika FF czyli Netscape. I znowu wygral marketing. Dzisiaj rynek
                                przegladarek zwyczjanie znormalnial. Chcialbym jednak poznac twoj tok
                                rozumowania, jak doszedles do wniosku porownujac przegladarki, ze Linuks jest
                                ch..wy? Ze niby FF jest swietny to zdobywa rynek a Linux marny i pozostaje
                                niszowy? A nie przyszlo ci do glowy porownac popularnosc lodki do odrzutowca?

                                > Chodzi o to, aby było te 3 konkretne, ale aby działały dobrze. Być może to
                                jest ta cecha, które Windows XP doskonale realizuje?

                                KAZDY OS tak ma, Windows nie jest wyjatkiem. A zeby bylo smieszniej, to jest
                                wlasnie idea UINXa. jedno narzedzie by robilo jedna rzecz. Z tym, ze tych
                                narzedzi jest od jasnej cholery i jeszcze wiecej. I ponownie wracamy do wyboru
                                zastosowania. Ja nie jestem graczem, zalezy mi za to na duzej bazie narzedzi
                                sieciowych, wielodostepowosci, bazach danych i mozliwosci posiadania na jednej
                                maszynie kilku wersji jezykowych tego samego OSa. Czyli jak mi sie zaloguje
                                Chink, Kanadol, Polak czy Rusek to kazdy bedzie mial co najmniej podstawowe
                                funkcje systemu dostepne we wlasnym jezyku. Zreszta twoja konkluzja nt potrzeby
                                posiadania konsoli vs. peceta jest dziwna - Czyli jesli Windows posiada te 3
                                najwazniesze wg. ciebie funkcje to po co konsola?

                                czajniko-kawoekspreso... posiadam :-) Jestem nalogowym kawiarzem i szanuje dobry
                                aromat. Wykosztowalem sie wiec na express, ktory mieli, parzy na kilka sposobow,
                                jest na stale podlaczony do filtrowanej wody i "brykietuje" zuzyte fusy. A robi
                                to wtedy gdy sie budze, zaleznie od dnia tygodnia o roznej porze :-) A i jeszcze
                                jedno - nie jestem gospodynia domowa :-))))

                                Biblioteki - W pracy jedziemy na kilku systemach. Jest Solaris, Windows, Red Hat
                                pod aplikacje webowe... Mamy mainframy MCI i SGI... A wszystko to jest spiete
                                takim czyms co sie nazywa SuperSystem. I wyobraz sobie, ze dziala to "cos" od 10
                                lat bez restartu z regularnymi updatami - wciaz ten sam program. Na moim domowym
                                blaszaku tez mam kilka programow odziedziczonych po starych instalacjach.
                                Niektore z nich na kernel 2.2. I co? I dzialaja z nowszymi bibliotekami :-) To,
                                ze wysypujesz sie na zaleznosciach swiadczy o tym, ze sobie z nimi nie radzisz.
                                Uwierz to sie da zrobic, i wcale nie trzeba do tego byc Einseinem :-)

                                cheers :-)
                                • Gość: xx Re: Linux - próba używania - długie IP: *.adsl.inetia.pl 05.01.10, 08:02
                                  Dyskusję uważam za mało sensowną, ponieważ faktem jest jest, że Linux ma poniżej
                                  1% rynku systemów na desktop, a Ty zamiast zastanawiać się dlaczego Linux jest
                                  ch...owy (=ma mały udział w rynku) na desktop budujesz ideologię, aby znaleźć
                                  winę wszędzie, byle nie w samym Linuxie.
                                  • Gość: smutas Re: Linux - próba używania - długie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.10, 21:17
                                    Gratulacje! :-) Inteligencja najwyzszej proby, jesli stawiasz znak rownosci miedzy popularnoscia a jakoscia :-)Znasz ten zarcik: Co to jest - wisi na scianie i placze? D... a nie taternik. Tyle mysle o tym jak piszesz moduly do PLD.

                                    Z jednym sie po czesci z toba zgadzam. GNU oraz Linux ma poczatek w idei, i dzieki temu ci, ktorzy maja nawet odmienne "poglady" moga z OSS skorzystac.

                                    Dyskusja jest malo owocna nie ze wzgledy na 1% popularnosc Linuksa ale ze wzgledu na to, ze twoje podejscie do spraw, ktore cie przerastaja jest na "nie". Ale nie martw sie, nie jestes sam. Sa was miliony :-)

                                    Szczesliwego Nowego Roku :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka