Gość: xx
IP: 77.255.240.*
14.07.09, 11:20
Chciałbym podzielić się przeżyciami z próby użycia przeze mnie Linuxa.
Tło. Osobiście używam Linuxa na codzień w kilku serwerach. Od lat instaluję
PLD do zastosowań serwerowych i mogę się o tym systemie wypowiadać w samych
superlatywach. Nigdy nie było żadnych problemów a poldek rządzi! Natomiast
jeśli chodzi o desktop to ostatni raz używałem Linuxa jakieś 7 lat temu i
zniechęcony porzuciłem ten pomysł. Ostatnio jakiś dziwny zbieg okoliczności
sprawił, że miałem pomóc dwóm starszym osobom na zaznajomienie się z
komputerem, więc pomyślałem, że dla nich nie będzie miało znaczenia czy do M$
czy Linux więc zainstaluję im Linuxa.
Sprzęt. Mam dwie konfiguracje, pierwsza do Athlon chyba coś koło 2Ghz z 512MB
RAM. Druga to nowy Acer Core Duo 2Ghz z 2 GB RAM. Na pierwszym zawsze działał
WinXP, więc mam porównanie. Na drugim nigdy nie było windowsa.
Pierwsze podejście - opensuse 11.1. Wybrałem opensuse ponieważ od razy
znalazłem płytkę na CD do instalacji przez neta (w Athlonie nie było DVD tylko
CD). Pierwszy kontakt po prostu fantastyczny. Instalacja bez jakichkolwiek
problemów. Wszystkie urządzenia wykryte poprawnie. Instalacja przez sieć bez
problemów. Całość (choć nie do końca, ale o tym później) w języku polskim. W
tym momencie pomyślałem, że rzeczywiście coś się przez te 7 lat zmieniło.
Mielił przez 2 godziny przez sieć, ale zainstalował wszystko i wszystko
działało bez problemu. Po instalacji pierwsze wrażenie całkowicie pozytywne.
Duży plus to gotowy soft (niczego nie wybierałem przy instalacji i bardzo
dobrze) czyli pełny OpenOffice, Gadu, mail, Firefox, Gimp. Rewelacja. Im dalej
tym gorzej było. Pierwszy malutki mankament, który się rzucał coraz bardziej w
oczy, to problemy z językiem polskim. W bardzo wielu miejscach wyłażą nazwy
angielskie, np. folder Documents, może zmianić na Moje dokumenty, ale wtedy w
różnych miejscach nie otwiera się on domyślnie (np. tapeta pulpitu). Okazuje
się, że nie działa odtwarzanie filmów, bo xine nie ma kodeków. Po
zainstalowaniu kodeków (nie wiem czy źle robię, ale Yast nie potrafił, bo miał
problem z licencjami) i mplayera nie udało się uruchomić polskich czcionek w
napisach (bo wiadomo, wszystkie serwisy napisów zwracają pliki z
windows-1250). Podobno ściągnięcie fontów do mplayera pomaga, ale jakoś się
zniechęciłem. Kolejna rzecz, która niestety nie zmieniła się od 7 lat to
montowanie CDROM-ów. Owszem, już jest auto montowanie, ale już odmontowywanie
w momencie naciśnięcia guzika nie działało mi. Kolejna pierdoła, to otwieranie
się wszystkich okienek w lewym górnym rogu pulpitu, upierdliwe. Firefox działa
ładnie, ale standardowo brakuje flasha, doinstalowanie nie sprawia problemów,
ale później dowolna animacja zżera 100% proca. Dodatkowo na Athlonie system
sprawia wrażenie jakby był strasznie ociężały. Aplikacje otwierają się wolno,
ramki wokół okienek rysują się wolno. W porównaniu z Linuxem to WinXP na tym
sprzęcie to rakieta. Jednak największy problem był na Acerze. Otóż powyższe
problemy oczywiście były takie same (oprócz wydajności, która jest spoko), ale
Acer miał sieciówkę Wifi BCM43xx. Oczywiście standardowo nie została wykryta.
Następnie przekopałem się przez trzy tutoriale z sieci (pod ndiswrapper,
skrypt z /usr/bin/install_bcm...) i nijak nie udało się zainstalować tej
sieciówki. W czasie zmagań miałem nieodparte wrażenie, że w konfiguracji
sprzętu i sieci panuje chaos. Otóż w WinXP jest tak, że jest manager urządzeń,
w którym albo jest sterownik i jest napisane, że urządzenie działa, ale jest
problem z konfiguracją, albo nie ma sterownika i wiadomo, że trzeba
zainstalować. Natomiast w opensuse jest lista sprzętu, ale nie wiadomo, czy
urządzenia na tej liście mają sterowniki, czy tez nie. Są skrypty startowe,
ale nie wiadomo, czy można je zmieniać czy nie, bo jest network manager, który
nie potrafi obsługiwać sprzętu bez sterowników, które nie wiadomo jak
zainstalować, skonfigurować, itd. Tak czy siak porzuciłem to opensuse i
zdecydowałem się na Mandrivę 2009.1
Podejście drugie - Mandriva 2009.1. Instalacja analogicznie jak opensuse, bez
problemów, genialnie, z DVD 30 minut i gotowe. Jedna uwaga, to dlaczego przy
dwóch partycjach (SWAP + /) zrobił sda1 i sda5, zamiast sda1 i sda2 to ja nie
wiem, ale nie ma to znaczenia. Po uruchomieniu pierwsza rzecz, to instalacja
Wifi. Aby zainstalować Wifi zmieniłem repozytorium pakietów na sieciowy, aby
można instalować pakiety non-free (broadcom-wl). Już się przyzwyczaiłem, że
część komunikatów jest po polsku a część po angielsku, ale przy zmianie
repozytorium są zamienione Tak i Nie :) Trochę trwało, aż doszedłem do tego,
syf. Wybrałem ten broadcom-wl i lekka konsternacja, bo zainstalował razem z
tym devel do ncurses, headers z kernela i jakiś liby z gcc :D Oj tu już mi
strasznie śmierdzieć zaczęło, że zaraz będę jajo kompilował ;) Ale niezależnie
od tego sieciówka zadziałała bez problemu! Co prawda nie widział 13 kanału
wifi, ale obstawiam, że to wina sprzętu a nie linuxa. Pierwsze wrażenie z
używania bardzo pozytywne. Na pulpicie to co trzeba. Menu start czytelne.
Aplikacje te co trzeba (te same co w opensuse i bardzo dobrze) Sądziłem, że to
już koniec problemów, ale okazało się, że im bardziej chcesz używać, tym
więcej problemów z tego wynika. Okazało się, że całkowicie poprawnie działa
montowanie i odmontowywanie DVD. Po włożeniu płytki pojawia się informacje, że
jest płytki, ale niestety nie widzę łatwego sposobu na zamknięcie tej
informacji bez wejścia w płytki (przy tym wkurzające autoodtwarzanie z WinXP
to szczyt ergonomii). Niestety okazało się, że nie pokazuje zawartość płyt
DVD. Nie zgłębiałem problemu, ale faktem jest, że nie mogę obejrzeć żadnego
filmu z DVD :( Dalej, nie działa odtwarzanie Mp3, bo amarok nie potrafi.
Oczywiście nie pokazuje żadnego komunikatu co mu nie pasi. Po prostu nie
odtwarza. Ok, zainstalowałem VLC, aby cokolwiek odtworzyć. Niespodzianka, że
dobrze działa przeszukiwania zasobów samby w sieci lokalnej. Udało się
uruchomić film, ale nic nie słychać. Oczywiście uruchomienie miksera i zmiana
głośności niewiele wnosi, bo aby podgłośnić trzeba wejść w wybór suwaków,
których jest pewnie z 20 i wybrać ten odpowiedni, który jest nie wiadomo
dlaczego ściszony. Ale udało się, działa dźwięk. Niestety przez przypadek
wywaliłem ikonkę KMix z paska. Nie mam pojęcia jak ją dodać ponownie, bo w
"Dodaj element" nie ma jej, zaś uruchomienie KMix daje przez 3 minuty ikonkę
wczytywania programu, po czym nic się nie dzieje.
Obecnie jestem trochę zniechęcony. Chyba zainstaluję WinXP, aby wszystko po
prostu działało. Trochę dziwi mnie, że pod Linuxem praktycznie nie ma
Drag&drop. W WinXP zrobienie ikonki, skrótu, czy uruchomienie czegoś przez D&D
to banał. Tu praktycznie nie istnieje. Może źle robię, ale nie działa:
- D&D z dolphina na pulput celem zrobienia skrótu
- D&D z dolphina do jakijkolwiek aplikacji (mplayer, amarok)
- D&D z pulputu na paski celem zrobienia ikonki
Przed chwilą wystąpił błąd krytyczny KDE 4.
Ja wierzę, że da się tak skonfigurować wszystko aby działało. Jednak
oczekiwałem, że to po prostu będzie działać. Ma takie wrażenie, że przez te 7
lat jedyne co się zmieniło to ładne pudełko wokół Linuxa, natomiast wewnętrzne
problemy zostały takie same.
Zobaczymy, może będę miał zapał, aby się do tego zabrać. Jeśli tak, to nie
omieszkam napisać.