Dodaj do ulubionych

Głupota. Udręka czy pochwała?

10.07.07, 20:00
To zacznę wierszem Czesława Miłosza:

Rachunek

Dzieje mojej głupoty wypełniłyby wiele tomow.

Jedne byłyby poświęcone działaniu wbrew świadomości,
jak lot ćmy, ktora gdyby wiedziała,
i tak musiałaby dążyć do płomienia świecy.

Inne zajmowałyby się sposobami tłumienia niepokoju,
szeptu, ktory ostrzega, ale nie zostaje wysłuchany.

Osobno traktowałbym o zadowoleniu i dumie,
kiedy byłem tym, ktoremu się zdaje,
toteż stąpa zwycięzko i nie podejrzewa.

A wszystko miałoby za przedmiot pragnienie.
Gdybyż to moje własne. Gdzież tam. Niestety.
Goniło mnie, bo chciałem być taki, jak inni.
Strach czułem przed tym, co we mnie dzikie i nieskromne.

Dziejow mojej głupoty już nie napiszę,
bo już poźno i trudno prawdy dochodzić.
Obserwuj wątek
    • bogatka1 Re: Lucjusz Anneusz Seneka 10.07.07, 23:18
      z "Listow moralnych do Lucyliusza" strona 208:

      "...głupota nigdzie nie zaznaje spokoju: strach jest powyżej i poniżej niej,
      wywołuje trwogę z jednej i z drugiej strony. Niebezpieczeństwa idą za nią i
      przed nią".
    • bogatka1 Re: Głupota. Udręka czy pochwała? 11.07.07, 14:31
      Cytuję odpowiedź nabogato do brain008:
      Człowiek biedny mówi: "Pracuję dla pieniędzy" Człowiek bogaty mówi:
      "Pieniądze pracują dla mnie"
      - Człowiek głupi myśli: "Przeczytam Kiyosaki'ego,
      a pieniądze pojawią się znikąd i zaczną na mnie pracować." - Nie wyobrażam
      sobie czegoś takiego jak zakończenie pracy. Co ciekawe - większość tych
      naprawdę bogatych myśli podobnie. Może właśnie, dlatego stali się bogaci.
    • bogatka1 Re: Głupota. Udręka czy pochwała? 11.07.07, 14:37
      Zaraz...Zaraz... Przecież nigdzie nie jest zapisane, że każdy wpis musi być
      mądry. Głupie też mogą być, komentarze też mogą nie odkrywać nowych światów.
      • jotka43 Re: Głupota. Udręka czy pochwała? 06.08.07, 07:58
        "Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do
        opanowania swiata."
        (Marie von Ebner-Eschenbach)
        • bogatka1 Re: Mądry ustępuje głupiemu 06.08.07, 17:40
          Dzięki, Jotka. Jakie to prawdziwe. Mam zamiar wpisać też fragment z "Pochwały głupoty" Erazma z Rotterdamu.
          • bogatka1 Re: Pochwała głupoty 07.08.07, 22:54
            "(...) Bo trzeba wiedzieć, że bogowie, kiedy już się nektarem opiją
            i już im się nie chce zajmować niczym poważnym, rozsiadają się na
            najwyższym szczycie nieba i wyciągając szyje,wypatrują, co też tam
            ludzie wyprawiają. Nie mają przyjemniejszego nad to widowiska.
            Na Boga żywego, co też to za komedia, co za kłębowisko głupców!
            Bo ja też czasem mam zwyczaj siadania sobie wśród tych bóstw z
            poezji.
            • bogatka1 Re: Pochwała głupoty - cd. 07.08.07, 23:10
              I widzę: ten tam zwariował dla jakiejś kobietki, a im mniej ma jej
              wzajemności, tym bardziej za nią szaleje.

              Tamten poślubia posag, nie żonę.

              Ów swoją narzeczoną stręczy innym.

              Inny, zazdrośnik, oczyma Argusa swojej pilnuje.

              Ten znowu na pogrzebie - a bodajże go! - cóż za głupstwa wyplata i
              wyprawia, i jeszcze wynajmuje ludzi, co jak komedianci mają odgrywać
              tam całą komedię. (...)

              Inny w tym widzi największe szczęście, by żyjąc samemu jak żebrak,
              wzbogacić swego spadkobiercę.

              Tamten znowu dla marnego a w dodatku niepewnego zysku tłucze się po
              morzach falom i wichrom powierzając życie, którego za żadne
              pieniądze nie odkupi.

              Inny woli szukać bogactw na wojnie, aniżeli żyć w domu spokojnie i
              bezpiecznie.(...)" - Erazm z Rotterdamu.
          • del.wa.57 Re: Mądry ustępuje głupiemu 09.08.09, 18:42
            Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.

            Adam Mickiewcz.



            Władysław Grzeszczyk — Parada paradoksów

            Tam, gdzie kończy się głupota, powinna zaczynać się mądrość - a jednak tak nie jest. Oto podstawowy przykład na niezgodność teorii z praktyką.
            smile
        • gerda11 Re: Udręka czy pochwała? 07.08.07, 23:19
          "Kiedy zastanawiamy się nad swoim życiem, to właściwie sam fakt, że
          żyjemy, powinien nas najbardziej zadziwić."
          Reinhold Schneider



          "Życie jest jak gra w szachy, gdzie za przeciwnika ma się los, ale
          ważne jest by ostatni ruch należał do Ciebie."
          T. Dwornik
          • bogatka1 Re: Udręka czy pochwała? 07.08.07, 23:36
            Gerdo, ale ten ostatni ruch kojarzy mi się z wolą samobójcy.
            A gdyby ktokolwiek mógł swoją wolą, tym ostatnim ruchem ożyć zdrowy,
            ale z zasobem mądrości nabytych przez dotychczasowe życie? Wiem,
            fantastic.
        • bogatka1 Re: Głupota. Udręka czy pochwała? 09.11.08, 20:13
          Tak z pamięci: Głupcy zwykle są pewni swego, natomiast mędrcy są pełni wątpliwości.
    • bogatka1 Re: Szantaż emocjonalny 22.07.09, 12:38
      Szantażysta, manipulujący ofiarą, uważa ją za głupszą od siebie. Zajrzałam do www.psychologia-lodz.pl/content/view/141/47/ aby zapoznać się z jego definicją.
      "Wszyscy znamy różne formy manipulacji, posługujemy się nimi i spotykamy je przez cały czas. Czasem robimy to nawet bez słów, bardzo dobrze znamy znaczące westchnienia i wymowne spojrzenia. Manipulacja przekształca się w szantaż emocjonalny, kiedy jest stosowana wielokrotnie, by zmusić nas do poddania się żądaniom szantażysty kosztem naszych pragnień i naszego dobra.
      Szantaż emocjonalny polega na tym, że nasi bliscy grożą nam - bezpośrednio lub pośrednio - że nas ukarzą, jeśli nie zrobimy tego, czego sobie życzą. Dla nich szantaż emocjonalny jest środkiem do uzyskania poczucia bezpieczeństwa i sprawowania kontroli nad sytuacją, staje się obroną przed poczuciem krzywdy i lękiem.
      Szantażyści swoje groźby mogą wyrażać na wiele sposobów. Prawdopodobnie nie są ci obce takie zdania jak:
      "Gdybyś naprawdę mnie kochał..."
      "Nie opuszczaj mnie, bo..."
      "Jesteś jedyną osobą, która może mi pomóc..."
      "Mógłbym wiele dla ciebie zrobić, gdybyś tylko..."
      Każde z tych zdań odzwierciedla inny typ szantażu.

      "Prokurator"
      Jego szantaż jest najbardziej oczywisty i najłatwiej go rozpoznać. Każdy przejaw oporu natychmiast wywołuje w nim złość. Może wyrażać ją agresywnie, poprzez bezpośrednie groźby - to tzw. "aktywny prokurator", natomiast "prokurator bierny" - uparcie milczy. Gotowi jesteśmy zrobić wszystko, by przerwać to milczenie. "Powiedz coś!", "Krzycz na mnie, wszystko jest lepsze niż ta cisza!" - im bardziej się staramy, tym bardziej on się wycofuje i zacina.
      "Prokurator" pragnie związku, w którym to on rządzi. Cokolwiek czujesz, jakiekolwiek są twoje potrzeby, on je lekceważy, jest też niezbyt krytyczny wobec samego siebie. Szczerze wierzy w słuszność tego, co robi, oraz w to, że ma prawo do realizowania swoich pragnień.
      "Jeśli spróbujesz się ze mną rozwieść, to nigdy już nie zobaczysz dzieci!"
      "Jeśli nie przyjmiesz tych godzin nadliczbowych, to możesz zapomnieć o awansie!"
      Konsekwencje, jakimi grozi szantażysta, to: porzucenie, emocjonalne odcięcie się, odmowa dostarczenia pieniędzy, rosnąca złość, której jesteśmy celem, groźba uczynienia nam fizycznej krzywdy.
      Dają nam wyraźną wizję tego, co się stanie, jeśli nie ustąpimy. Im bliższy związek, tym więcej mamy do stracenia i tym bardziej jesteśmy podatni na manipulację. Staramy się manewrować tak, aby uniknąć kary, którą chcą nam wymierzyć, zaczynamy kłamać, ukrywamy pewne fakty, oszukujemy - by zachować pozory posłuszeństwa.

      "Biczownik"
      Przypomina trochę małe dziecko, które awanturując się mówi: "Jeśli nie pozwolisz mi obejrzeć filmu, to przestanę oddychać i umrę".
      Dorośli są bardziej wyrafinowani, ale zasada jest identyczna. Informują nas, że jeśli nie zrobimy tego, czego chcą, to będą smutni i może nawet nie będą mogli normalnie funkcjonować. Często korzystają z etykietki człowieka słabego i bezradnego. Podkreślają, co sobie zrobią, jeśli nie uda im się dopiąć swego.
      Trudno przychodzi im przyjęcie odpowiedzialności za własne życie. Poczuciem odpowiedzialności za to, co im się przydarza, obarczają innych. Dlatego obsadzają swoje ofiary w roli dorosłego - jedynego dorosłego w związku.
      Jesteśmy tymi, którzy mają biec do nich, kiedy płaczą - aby ich uspokoić. Gdy są smutni - mamy dowiedzieć się, co jest przyczyną ich niezadowolenia, i naprawić wyrządzone zło.
      Ostateczną groźbą, jaką mogą wysunąć, jest sugerowanie, że popełnią samobójstwo. Groźba ta może być stosowana regularnie (ale nigdy nie można jej lekceważyć) przez szantażystę, który orientuje się, że odnosi ona najlepszy skutek.
      "Nie mogę bez ciebie żyć."
      "Jeśli mnie opuścisz, to nie dam sobie rady."
      Pozostanie z taką osobą nie jest równoznaczne z uratowaniem jej. Decyzja o autodestrukcji wypływa przecież nie od ciebie.

      "Cierpiętnik"
      Oni wychodzą z założenia, że jeśli źle się czują, są chorzy, nieszczęśliwi, to jest tylko jedno rozwiązanie: my mamy dać im to, czego chcą - nawet jeśli nie mówią nam, co to jest. Dają nam wyraźnie do zrozumienia, że jeśli nie zrobimy tego, czego od nas oczekują, to będą cierpieć i to z naszej winy. "To twoja wina" - te słowa nie muszą być wypowiedziane, ale mogą czynić cuda ze świadomością osoby, która jest celem szantażu.
      "Cierpiętnicy" są niezwykle zaabsorbowani swoim samopoczuciem, a naszą nieumiejętność czytania w ich myślach uważają za dowód, że nie dość nam na nich zależy. Bo gdybyś naprawdę ich kochał, potrafiłbyś bez słów odgadnąć, co ich martwi. Opanowali do perfekcji grę "Zgadnij, co mi zrobiłeś". Przygnębieni, milczący, często ze łzami w oczach wycofują się, kiedy nie realizujemy ich pragnień.
      Znasz taką sytuację? Głębokie westchnienie, a kiedy pytasz: "co się stało?", rzuca ci przepełnione bólem spojrzenie i mówi: "Nic".
      "Cierpiętnicy" mogą z pozoru wydawać się słabi, ale tak naprawdę są "skromniejszą" odmianą tyranów. Może nie krzyczą i nie robią scen, ale ich zachowanie rani, zaskakuje i złości. Skutecznie odwołują się do naszych uczuć opiekuńczych. Problem polega na tym, że jeśli pomożemy im "ten jeden jedyny raz", to z pewnością wrócą po więcej.

      "Kusiciel"
      Ci są najbardziej subtelni. Obiecują miłość, pieniądze, karierę i dają do zrozumienia, że jeśli nie będziemy zachowywać się zgodnie z ich wolą, to nie otrzymamy nagrody. Nasze pragnienie otrzymania tego, co zostało obiecane, może być tak silne, że wielokrotnie musi spotkać nas rozczarowanie, zanim zdamy sobie sprawę, że jesteśmy emocjonalnie szantażowani. Watro pamiętać, że "kusiciele" nigdy nie dają nic za darmo.

      Rozpoznawanie szantażystów emocjonalnych może być bolesne i przykre. Są to na ogół ludzie, którzy zajmują ważne miejsce w naszym życiu.
      Ciekawa jestem, czy potrafisz już skojarzyć osobę ze swojego otoczenia uprawiającą określony typ szantażu. A może wiesz już, jakim typem szantażysty ty jesteś?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka