bogatka1
10.07.07, 20:00
To zacznę wierszem Czesława Miłosza:
Rachunek
Dzieje mojej głupoty wypełniłyby wiele tomow.
Jedne byłyby poświęcone działaniu wbrew świadomości,
jak lot ćmy, ktora gdyby wiedziała,
i tak musiałaby dążyć do płomienia świecy.
Inne zajmowałyby się sposobami tłumienia niepokoju,
szeptu, ktory ostrzega, ale nie zostaje wysłuchany.
Osobno traktowałbym o zadowoleniu i dumie,
kiedy byłem tym, ktoremu się zdaje,
toteż stąpa zwycięzko i nie podejrzewa.
A wszystko miałoby za przedmiot pragnienie.
Gdybyż to moje własne. Gdzież tam. Niestety.
Goniło mnie, bo chciałem być taki, jak inni.
Strach czułem przed tym, co we mnie dzikie i nieskromne.
Dziejow mojej głupoty już nie napiszę,
bo już poźno i trudno prawdy dochodzić.