pani.serwusowa 23.02.10, 17:28 I jak sie usmiecha. Tylko patrzec, jak Madame T. (tfu!) trzy grosze dorzuci. Przybij piatke za to zdjecie! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
363636r Re: Rafale! Glowa cudna! 23.02.10, 23:13 Serwusowo, głowa jak głowa, świnia zwykła, ale galareta z niej przednia! Pani T. na szczęście nie miała nić do powiedzenia Odpowiedz Link
a74-7 Re: Rafale! Glowa cudna! 23.02.10, 23:44 Byc moze jest to rowniez : ulubione danie jego cesarskiej... DD Odpowiedz Link
emigrantka34 Re: Rafale! Glowa cudna! 24.02.10, 00:03 glowa wyglada powalajaco. ja balabym sie ja gotowac. pokazalam mezowi, on na to, ze niedaleko nas jest jeden facio, ktory robi szynki i galarety, w tym galarete ze swinskiej glowy. nazywa sie to to fromage de tete, czyli ser z glowy, czyli salceson. jak uda mi sie tam przejsc, to cykne zdjecie. Odpowiedz Link
363636r Re: Rafale! Glowa cudna! 24.02.10, 08:50 Emigrantko, salceson a galareta z głowizny to dwie różne pary kaloszy. Przynajmniej u nas w Polsce. Blisko, ale nie to samo. Zdjęcie pstryknij, ciekawym jak tam u Was radzą sobie ze świńskimi łbami Odpowiedz Link
emigrantka34 Re: Rafale! Glowa cudna! 24.02.10, 09:47 zdjecie pstrykne, a nawet zamierzam kupic plaster i sprobowac, co to tak naprawde jest. ale na pewno jest z gotowanej glowy! Odpowiedz Link
krysia2000 Re: Rafale! Glowa cudna! 24.02.10, 10:15 > Emigrantko, salceson a galareta z głowizny to dwie różne pary kaloszy. Mówiło się nawet: "szynka z murzynka". Odpowiedz Link
pasqoodnikowo to naprawdę się je?! 24.02.10, 10:20 Poszłam obejrzeć i obawiam się, że dziś na diecie będę Nie tknęłabym nawet kijem, podobnie jak wszystkich salcesonów, nóżek i galaretek. Ale podziwiam Was szczerze, że uznajecie takie rzeczy za jadalne Odpowiedz Link
363636r Re: to naprawdę się je?! 24.02.10, 11:25 Mięso jest mięso, czy to będą krowie plecy czy świński ryj - dla mnie wsio ryba, żyło zwierzę, teraz nie żyje a ja je zjadam. Rozumiem jednak, że kogoś takie widoki mogą przerażać, zbytnio unaoczniają nam, że jemy stworzenie boże. Z drugiej jednak strony, gdyby to wszystko dobrze zmielić przygotować z tego parówki, mortadelę czy inne specyjały większość zje bez mrugnięcia okiem. Czego oczy nie widzą... Odpowiedz Link
momas Re: to naprawdę się je?! 24.02.10, 13:34 eeee - no nie jest żle. Przynajmniej oczko zostało wydłubane hardcore bylby ngdyby takie oczko do mnie zaczęło mrugać Odpowiedz Link
pasqoodnikowo Re: to naprawdę się je?! 24.02.10, 15:25 Tu muszę Ci przyznać rację Parówki i owszem. Chociaż niezbyt często i wolę nie czytać składu. Odkąd przeczytałam skład pasztetowej też przestałam ją jeść... Jednym słowem wolę, jak to obranie i mielenie i przygotwanie weźmie na siebie ktoś inny Odpowiedz Link
krysia2000 Re: to naprawdę się je?! 24.02.10, 23:48 I to jest bardzo etyczna i ekonomiczna postawa zarazem. Maksymalne pozyskanie pożywienia z ubitej zwierzyny, bez oglądania się na estetyczne tabu. Ryj ma sporo mięsa i baaardzo dużo kolagenu. A od kolagenu gładsza cera. Odpowiedz Link
keepersmaid Re: Rafale! Glowa cudna! 24.02.10, 13:59 Czy na tym forum jest zakaz linkowania, czy wszyscy (oprocz mnie) sledza na biezaco posty na Galerii i wiedza od razu o co chodzi i gdzie to jest? Odpowiedz Link
momas Re: to naprawdę się je?! 24.02.10, 14:14 fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,107743014.html Odpowiedz Link
keepersmaid Re: to naprawdę się je?! 24.02.10, 16:58 Dziekuje W miedzyczasie sobie znalazlam, ale nie bylo to takie oczywiste... Odpowiedz Link
fettinia Re: to naprawdę się je?! 24.02.10, 17:03 Oczywiscie,ze zadnego zakazu nie ma. Po prostu wszyscy wczesniej zagladali do Galerii Odpowiedz Link
emigrantka34 rafal - relacja z wyprawy po francuska glowizne 24.02.10, 17:57 Rafale, no wiec specjalnie dla Ciebie przeszlam sie dzisiaj do sklepu, gdzie robia ponoc najlepsza glowizne z glowy wieprza tzw. fromage de tete, o czym obwieszcza napis na markizie na zalaczonym zdjeciu. Kupilam plaster, sprobowalam, ale nie powalila mnie na kolana. Moim zdaniem za slona byla, a moze jestem przyzwyczajona do galaretki z nozek wieprzowych mojej mamy, ktora jest dosc pikantna, bardziej korzenna. Ta zas miala dodatek jakiegos alkoholu, tak jak to francuzi maja w zwyczaju. Dobre bylo, na pewno podobala mi sie tekstura, ale ta Twoja bardziej mi podchodzi. Na dowod zalaczam zdjecia z wyprawy: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2171565,2,1,gilles-verot.html fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2171566,2,2,francuska-glowizna.html Odpowiedz Link
fettinia Re: rafal - relacja z wyprawy po francuska glowiz 24.02.10, 18:00 uff juz sie balam ,ze znowu glowa na mnie lypnie Odpowiedz Link
mysiulek08 Re: rafal - relacja z wyprawy po francuska glowiz 24.02.10, 18:13 U mnie tez sie glowizna nazywa ser z glowy i z grubsza robi sie podobnie: www.chile.com/tpl/articulo/detalle/masnotas.tpl?cod_articulo=1417 Ale smak, coz, fujjj, nie dosc, ze kuminem przyprawione to mnostwo chrzastek, skorek. No nie dobre. Tzn, pewnie jakbym trafila na domowy wyrob, bez kuminu to moze i babciny by przypomnial Bo u mnie tylko babcia galat z glowizny robila. Mamuska juz tylko z golonki Odpowiedz Link
bodzia50 Re: rafal 24.02.10, 19:09 nie mogę patrzeć niestety, no popatrzę ale wolę nie, co ja się naprzerabiałam królików malych i duzych ,ale nigdy sie nie przyzwyczaiłam, zawsze były dla mnie jak małe dzieci, dzielnie robiłam jednak, jesienią to czasem po 6-7 sztuk tygodniowo, do zamrazalki i pasztety, Muf zajmował sie za to kurami i kurczakami, a to dlatego że jak pierwszy raz mieliśmy przerobić żywą kurę na rosół ,to ja byłam w ciąży i wiadowmo że mdłości ),musiał bidulek sam sie nauczyć i tak już zostało ,dla mnie dobrze, ale króliki muszę sama ,bo jemu zostaje niestety ta duzo gorsza sytuacja .czyli "uśpienie" i oskórowanie ,nie ma już królików ani kur ,bo gdzieś czai sie w poblizu łasica ,i robiła kurom dwie małe dziurki na piersi , leżały jakby spały, co zrobiła królikom to nie napiszę bo to horor. Ale to był smak rosołu ,a smak mięsa nie do powtórzenia te ze sklepu to już nie to samo. Odpowiedz Link
363636r Bodziu 24.02.10, 19:35 Moja teściowa mięsa króliczego nie ruszy ( o zabiciu czy oprawieniu nie ma w ogóle mowy ) bo tusza królicza jej małe dziecko przypomina. Nie tknie i już A powiedz Ty mi jeszcze, czy rosół z królika gotowałaś? Gdzieś, kiedyś o takim słyszałem, że niby bardzo smaczny. Odpowiedz Link
bodzia50 Re: Bodziu 25.02.10, 10:50 Dokładnie tak wyglądają ,jak małe dziecko, trzeba dzielnym być. Ja jestem z miasta ,a na wsi to normalne sytuacje są, to znaczy nie mieszkam na wsi tylko w małym miasteczku. Rosół z królika jest delikatny ,lekko słodkawy, nie za bardzo lubię, dlatego wszystkie te małomięsne części przerabiałam na pasztety. Mam koleżankę ,która uwielbia taki rosół ,i obgryzuje wszystkie te kosteczki... ja nie lubię. Królikami zajmował się na początku "specjalista" od tych spraw, ale ile można wynajmować kogoś ,trzeb było samemu się nauczyć, Robiłam na przykład takie danie jednogarnkowe, duzy gar typu gęsiarka na dno ziemniaki, w kawałkach, a najlepiej podsmazone na surowo,cebula, części królika natarte sola i pieprzem,na mięso rózne warzywa, posolić, polać śmietaną,na to ciasto drożdzowe takie jak na pampuchy,szczelnie okryć,można związac sznurkiem ucha i dusimy na wolnym ogniu lub w piekarniku...no i co Ty na to najczęściej robiłam królika w warzywach ,na ostro ,albo w pomidorach i na makaronie udawał kurczaka .A mięso ekologiczne na ziołach i trawie i kukurydzy chowane .Pozdrawiam. Odpowiedz Link
363636r Re: Bodziu 25.02.10, 20:10 Znaczy w tym garnku ciasto drożdżowe na parze się robiło? I co z nim potem? Na plasterki? Ciekawa historia Rosołu nie próbowałem do tej pory robić, bo mi króliczka było szkoda, drogie bydlątka są i wolałem upiec albo udusić. W białym winie dobry duszony, z wątróbkami, cebula, aromatyzowany gałązka rozmarynu, sos zaciągnięty słodką śmietanką. Do tego ziemniaczane kluski albo knedle. Odpowiedz Link
363636r Mysiulku 24.02.10, 19:37 Przesłałbym Ci kawałek, ale po drodze się niechybnie rozpuści Może moja taka jak babcina? Odpowiedz Link
363636r Emigrantko 24.02.10, 19:43 Nie no, zawstydzasz mnie. Specjalnie dla mnie się fatygowałaś Ta Wasza głowizna, widzę, bardziej mięsna, moja galaretowo-warzywna. A każda nacja przyprawia po swojemu. Ja zdecydowanie lubię pieprzny smak z wyraźna nuta ziołową ( ziele, listek bobkowy, kminek, czosnek ) a soli raczej umiarkowanie. Jeszcze natki lubię na koniec sporo sypnąć. Odpowiedz Link
emigrantka34 Re: Emigrantko 25.02.10, 11:10 eno, nie zawstydzaj sie. w sumie to prawie po drodze do zlobka. czesto mijam to miejsce w drodze do parku z mloda, ale do tej pory nie zauwazylam, ze to specjalista od glowizny. dopiero maz mnie uswiadomil, o. w galarecie tez wole podobne smaki jak ty. bede musiala zrobic podejscie do galarety. mama robi rewelacyjna i dlatego do tej pory nie chcialo mi sie konkurowac z nia Odpowiedz Link