Dodaj do ulubionych

Ta cala historia

12.02.23, 20:06
I histeria o " milosci " to tylko proby upiekszenia i udekorowania podstawowego dazenia do zdobycia tego
Co w ludzkich kalesonach . Niewazne , czy homo, hetero , lgbtyughfdr, trans , metro , chodzi tylko o jedno :
Kalesony !!! "Kochalem " sie jakies 5 razy , do czasu az znudzila mnie zawartosc kaleson , i poszukiwanie nastepnych . Jesli pominac calkowicie potrzebe dobijania sie do czyichs kaleson , wyobrazacie sobie , ze cos takiego jak milosc mialaby wogole racje bytu ? Nie mowie tu o milosci rodzica do dziecka , jedynej , genetycznie uwarunkowanej milosci. Wszystko inne to tylko atak na klejnoty w kalesonach . 😃😄😄😄😄😄😄
Obserwuj wątek
    • krytyk2 Re: Ta cala historia 12.02.23, 20:25
      próbujesz zdewauować coś ,co istnieje przy pomocy sprowadzenia tego czegoś(miłości) do roli skutku czegoś innego(fizjologii pożądania).Nie wiem ,chyba jednak piszesz o sobie,swoich doświadczeniach i odczuciach
      Ja mam w tej sprawie inne doświadczenia.Kiedy jestem zakochany ,moja świadomość przenika świadomość drugiej osoby.Niemal myślimy to samo,czujemy to samo,chcielibyśmy połączyć się całkowicie ,pragniemy wejść w "głowę" drugiej osoby do ostatniej tajemnicy ,do ostatniej mysli i emocji.Takie zjawisko istnieje obiektywnie,przydarza się milionom ludzi na świecie i nie ma znaczenia ,że trwa krócej lub dłużej.Dla ciebie ,to ,że zjawisko miłości sie kończy ,świadczy o tym ,że nie istniało/je.Ileż zjawisk na świecie trwa krótko a przecież nie odmawiamy im istnienia,kiedy przestają istnieć.
      • a_iii_ty Re: Ta cala historia 12.02.23, 21:30
        Jestes pewny, ze chcesz wejsc w glowe, a nie w kalesony ?
        • krytyk2 Re: Ta cala historia 12.02.23, 22:10
          Kiedy jestem lubieżny -jestem lubieżny.Kiedy kocham -to kocham.To dla mnie dwa różne stany , które odróżniam.Współwystępowanie dwóch różnych zjawisk nie powinno zacierać różnic jakie istnieją pomiędzy nimi.
        • krytyk2 Re: Ta cala historia 12.02.23, 22:23
          Mam wrażenie,że lubisz ujednolicać wszystko i na podobieństwo średniowiecznych alchemików sprowadzać wszystkie zjawiska do jednej substancji.Takie glajszachtowanie obarczone jest trzema potężnymi wadami:pierwsza ma charakter ontologiczny i zaciera zasadnicze różnice pomiędzy oddzielnymi bytami.Druga gnozeologiczny: odliczasz siebie i nas od postrzegania różnicującego,które niesie w sobie możliwość dostrzeżenia prawdy,np odróżnienia przyczyny od skutku.Trzecia wada ma charakter estetyczny:świat widziany w tym zglajszachtowanym spojrzeniu jest jednorodny,brzydki i nieatrakcyjny.Naprawde ,trudno mi dostrzec tu jakikolwiek pozytyw w takim ujęciu.
          • krytyk2 Re: Ta cala historia 12.02.23, 22:25
            Miało być "odliczasz"ale słownik mojego telefonu nie przypuszczał ,że coś takiego może "istnieć" w tym kontekście 😁
            • krytyk2 Re: Ta cala historia 12.02.23, 22:27
              "oduczasz siebie "!!!!!!!!!!!!
              • a_iii_ty Re: Ta cala historia 12.02.23, 22:41
                No to teraz pare pytan, no brzmisz jak nieszczesliwiec z epoki Romantyzmu.
                * Ile razy byles zakochany , i dlaczego tyle razy oraz dlaczego " odplynales" w sina dal ?
                * Czy eliminujac kalesony moglbys sie zakochac ? Dla mnie to niemozliwe i to Ty rozdzielasz to
                Na lubieznosc i milosc.
                * Jesli kalesony nie graja zadnej roli , czy moglbys sie zakochac w mezczyznie ? Jesli nie , to dlaczego ?
                😁
                • krytyk2 Re: Ta cala historia 13.02.23, 10:39
                  * Ile razy byles zakochany , i dlaczego tyle razy oraz dlaczego " odplynales" w sina dal ?

                  chcesz tymi pytaniami ośmieszyć romantyczną tezę,że miłość jest tylko jedna.Otóż odpowiadam ci -nawet jesli zakochiwałbym się 50 razy ,kazda z tych miłości byłaby tak samo prawdziwa i intensywna
                  * Czy eliminujac kalesony moglbys sie zakochac ? Dla mnie to niemozliwe i to Ty rozdzielasz to
                  Na lubieznosc i milosc.

                  oczywiscie ,że zakochując się nie myśle o seksie a na pewno nie w pierwszej fazie i nie -przede wszystkim.No własnie na tym polega duchowy aspekt,że jest oddzielony od cielesnego.
                  * Jesli kalesony nie graja zadnej roli , czy moglbys sie zakochac w mezczyznie ? Jesli nie , to dlaczego ?
                  tego nie wiem ,bo jeszcze mi się nie zdarzyło😁
                  • a_iii_ty Re: Ta cala historia 13.02.23, 14:57
                    Oczywiscie , ze milosc jest jedna . Jest to ta sama reakcja naszego mozgu na sygnaly naszych zmyslow . Zmieniaja sie tylko obiekty . Nie ma zadnego oddzielenia duchowego od cielesnego. Oczywiscie , zaczyna sie od wizualnego zafascynowania , zmysly skanuja "ofiare"
                    I przygotowuja do dalszego etapu, wiemy jakiego. Nie wierze w to , zeby ten pierwszy etap
                    zaczynal sie bez checi cielesnej exploracji . Fantazjujesz krytyku 😎
    • rzeka.suf Re: Ta cala historia 13.02.23, 16:30
      Myślałam że będzie o ufach.
      Dlaczego nie pozwalają podleciec bliżej, przechwycic, zrobić zdjęcie?
      • a_iii_ty Re: Ta cala historia 13.02.23, 16:55
        Bo ze strachu maja pelne kalesony 😂😂😂😂
    • kalllka Re: Ta cala historia 13.02.23, 16:33
      Haha…kalesony.. zdobycie tego co w ludzkich (!) kalesonach jakby istniały jakieś nieludzkie kalesony, haha.
      A zupełnie poważnie, maszli wgląd w to jak, ci_się_ iciu, twoje prywatne doświadczenia w uogólnienia o charakterze międzyludzkim zamieniają?
      Mnie ten w/w proces interesuje.
      • a_iii_ty Re: Ta cala historia 13.02.23, 17:02
        Haha , kalesony Ci sie spodobaly . Moje prywatne doswiadzenia w niczym sie nie roznia od generalnych , miedzyludzkich doswiadczen . Roznica jest taka , ze ja nazywam rzecz po imieniu , bez fantazjowania rodem
        z romantycznych romansidel , co praktykuje krytyk 😍😍😍
        • krytyk2 Re: Ta cala historia 13.02.23, 19:21
          No widzisz,tu obnazasz swój stosunek do relacji z płcią przeciwną.Nie wiem,czemu z uporem znanego zwierzęcia blatujesz mój punkt widzenia jako nieprawdziwy i obarczony brakiem świadomości.I potem dziwisz się,że jedni wytrzymują ze sobą 50 lat a innym już się nudzi po kilku miesiącach.Nie wiesz czasem czym się różnią ci ludzie?
          • a_iii_ty Re: Ta cala historia 13.02.23, 20:18
            Slowo klucz "wytrzymuja ". Czy milosc ma polegac na wytrzymowaniu z kims ? Po 50 latach to nie jest
            zadna milosc , tylko przyzwyczajenie . Widzialem tych " zakochanych " po 50 latach , w tym moich rodzicow , i jedno co widzialem to nawyk do bycia z soba, nice wiecej !!! Jeden dbal o finanse , drugi o
            uprane kalesony i miske na stole. Co bardziej kulturalni trzymaja sie za rece , bardziej dla sasiadow , a nie
            dla intymnej potrzeby.
            • krytyk2 Re: Ta cala historia 13.02.23, 20:35
              Ja wiem ,że istnieje pamięć tego spojrzenia ,w którym sie kiedyś zakochałem,tych iskierek w oczach...Co ty możesz o tym wiedzieć.Masz to, w co wierzysz i zasługujesz na to ,co masz.
              • a_iii_ty Re: Ta cala historia 13.02.23, 20:53
                Widze krytyku , ze oboje wierzymy w swoje bajki , ja w Kubusia Puchatka a Ty w " zyli wiecznie i szczesliwie " . 😉
        • kalllka Re: Ta cala historia 13.02.23, 21:56
          Właśnie nie, nie spodobały. śmieje sie z głupawego porównania. I trochę mi ciebie żal…
          bo to wręcz groteskowe jest to co piszesz. Widać, ze nie doświadczyłeś miłości albo to byłoby już tragiczne, trywializujesz ja bo jesteś do niej niezdolny.
          • a_iii_ty Re: Ta cala historia 13.02.23, 22:17
            A ty zdolna jestes ? Tak to mam rozumiec ? Troche mi zal ludzi , ktorzy o sobie mysla , ze sa zdolni do
            milosci . Moze glod milosci wydaje Ci sie zdolnoscia do niej ? Rozbawiacie mnie tymi waszymi zdolnosciami .
            • elissa2 Re: Ta cala historia 14.02.23, 00:11
              Wiesz, Imuś, serce mi się kraje, że los Cię tak doświadczył, że rodzice nie pokazali Ci (pewnie sami nie mieli dobrych wzorców), co to jest miłość, co to jest ciepło rodzinne, że nie potrafiłeś ułożyć sobie szczęśliwego życia, przez co teraz jesteś tak zgorzkniały. To jest naprawdę bardzo smutne.
              Moi dziadkowie przeżyli ze sobą ponad 70 lat i do końca byli w sobie zakochani, szanowali się wzajemnie i byli dla siebie bardzo czuli, szczególnie w trudnych momentach.
              Jestem mężatką już ponad 30 lat. Wspaniała jest możliwość wspólnego przeżywania radosnych chwil. A gdy wydarzy się coś niemiłego, wzajemnie się wspieramy. A w tych najtrudniejszych, najtragiczniejszych momentach (umieranie bliskich) tylko bliskość i wsparcie partnera pozwoliła nie zwariować, zarówno mi jak i mojemu mężowi, gdy umierali jego rodzice. Teraz już bardzo często rozumiemy się bez słów.
              • a_iii_ty Re: Ta cala historia 14.02.23, 00:22
                Dzieki za te slowa , macie racje , dzieki jeszcze raz ...😍
              • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 09:55
                Z tego, co obserwuje, wynika, że te sytuacje, jakie opisujesz, związek Twoich dziadków i Twój, to niestety raczej ewenementy, wyjątki od gorzkiej prozy związkowej. Ciekawi mnie, co wskazałabys jako decydujący składnik powodzenia? Łut szczęścia?
                • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 12:03
                  Ten kryzys widać we wszystkich elementach relacji.
                  Najpierw,obecnie powieksza się liczba tzw singli.Potem -ich związki są krótkotrwałe.Potem,liczba tych krótkotrwałych też oszałamiająco nie wzrasta(żeby móc powiedzieć ,że spadająca jakość przechodzi w rosnącą ilość).Potem-tych ,którym udało się w koncu dobrnąć do urzedu stany cywilnego(kościoła),jest coraz mniej.Potem-tych ,którzy już są w zw małżeńskim,blisko połowa w krótszym lub dłuższym czasie się rozwodzi.Nie wspomnę na koniec o dzietności,która w Poslce akurat dramatycznie spada.
                  • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 12:16
                    Co jest powodem tego kryzysu wg Ciebie?
                    • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 12:49
                      Najpierw rozpad reżimu obyczajowo-moralnego-że "związki seksualne muszą konczyć się małżeństwem i małżeństwo jest dowiecznym sakramentem "
                      Ten rozpad wcześniej został uwarunkowany rozpadem społecznych i ekonomicznych ścisłych wiezi w społeczeństwie.
                      Następnie,jeszcze na zasadzie rodzinnego warunkowania,część dzieci wiedząc,że "już przymusu "wiecznego związku" nie ma -kontynuowała tradycję żeniac sie /wychodzac za mąż.Ale już w świadomości zawarta była furtka rozstania.Część z niej skorzystała.Dla dzieci tych rozwiedzionych rodziców,rozstanie było normalnym warunkowaniem ich następnych związków.I tu zaczyna działać efekt kuli śniegowej spuszczonej w dół zbocza :im niżej sie toczy tym więcej śniegu zabiera i tym szybciej się porusza.W pewnym momencie zgarnia ze sobą cały śnieg,staje się niesterowna,rozwala system i samą siebie w kontakcie ze skałą.Wg mnie jesteśmy w trakcie tej katastrofy.Pojedynczy ludzie zaczynaja się rozglądać wokół i dochodzą do wniosku ,że te związki ,to wcale takie złe nie były i coś dawały.
                      Ale w historii nic dwa razy (tak samo) się nie zdarza.Teraz mamy krajobraz po bitwie :dominacja ideologii absolutnej wolności,brak wzorców warunkujących w dzieciństwie kształtowanie związków,brak gotowości i umiejętności wchodzenia w takie związki,mimo ich ewidentnej korzyści.
                    • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 12:53
                      mógłbym też odpowiedzieć krótko :wygoda i niechęć do brania jakiejkolwiek odpowiedzialności.
                      I na końcu tej wspanialej katastrofy modelu związku okazuje się ,że całkowita wygoda i brak odpowiedzialności ,zaczynają być dysfunkcjonalne w życiu singla.
                      • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 13:31
                        A gdzie tu romantyzm?
                        • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 14:02
                          a gdzie w socjologii masz romantyzm ?Opisałem statystykę,tak jak ją widzę.I podałem dwa motywy,które moim zdaniem,dominują.
                          Aktywna faza zakochania trwa ok 4-6 miesięcy.Potem jest tzw plateau,trwające znowu kilka miesięcy i jeśli osobniki po tym okresie nie potrafią znaleźć wystarczających motywów do dalszego bycia razem,zwykle się rozstają.Ten romantyzm jest obecny najsilniej w pierwszym okresie,przed plateau.
                          • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 18:48
                            To skąd Twoje romantyczne uniesienia?
                            Masz nową kobietę? Skąd zakochani dziadkowie Elisy? O czym wy mówicie właściwie?
                            • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 19:00
                              no właśnie,Rzeko,o czym ja mówię?
                              • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 19:29
                                No właśnie nie wiem, Słowiku.
                        • shachar Re: Ta cala historia 15.02.23, 19:03
                          Miłość romantyczna rodziców trwa parę miesięcy, dopóki ona nie zacznie egzekwować kładzenia skarpet na miejsce a on domagać się ogrnięcia wszystkiego z uśmiechem na licu. Ten cały zamysł "miłości" w pojmowaniu XIX-wiecznych romantyków fajny jest w szkole średniej, ale niestety ludzie nie wyrastają emocjonalnie z tego poziomu często, więc potem mamy zobrażonych na siebie i na dziecko 'rodziców', dwoje nieszczęsnych, nie rozumiejących niczego, młodych jeszcze ludzi. Nie potrafiących kochać swoich dzieci, bo przecież los ich pokaral i nie mają w swoim życiu 'miłości romantycznej'. Więc trzeba warczeć na siebie, dzieckiem pogrywać i manipulować. Dziecko takie nie ma żadnej możliwości dorosłego ogarnięcia sytuacji, żyje w permanentnym kryzysie, strachu o swoj byt, i jest torturowane emocjonalnie. Wielopokoleniowe rodziny, gdzie starsi widzieli i przeżyli już niejedno , myślę, że mogłoby uratować niejednego młodego od błedów w wyborach życiowych. Niekoniecznie dlatego, że powstrzymywaliby pójście za głosem serca, ale lepiej objaśnili konsekwencje.
                          • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 19:29
                            No ale przecież większość tych 'młodych jeszcze rodzicow' ma jeszcze własnych rodziców, którzy to na ogół nader chętnie służą rada. Może problem w tych radach?
                            • shachar Re: Ta cala historia 15.02.23, 21:51
                              Myślałam raczej o dziadkach.
                              • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 22:12
                                Dziadkach naszych rodziców? Naszych pradziadkach?
                          • a_iii_ty Re: Ta cala historia 15.02.23, 20:11
                            No wiec czym jest ta milosc po wygasnieciu romantycznej ? Czy to nie zwykly nawyk o
                            Ktorym wczesniej mowilem ?
                            • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 20:18
                              Nawet nie 'nawyk', lecz jakas relacja, której bliżej do przyjaźni, w najlepszym przypadku, lub do wymiany handlowej.
                              • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 20:55
                                widzę rzeko ,że nie czujesz tematu.Miłości nie przeszkadza,że stosujesz "wymianę handlową",dzielisz się rolami,pokłócisz.Miłośc nie jest żadnym z tych zjawisk,ani też ich sumą.Ona jest w pełnym tego słowa znaczeniu metafizyczna.Tak jak w żródłosłowie greckim - "ta meta ta fizika" jest czymś ponad fizyką ,światem materialnym.Ona jest wyrozumiałością ,akceptacją absolutną,stałą czułością i pragnieniem zaopiekowania się mimo wszystko.
                                wg słów św Pawła :
                                """Miłość czeka cierpliwie, miłość postępuje uprzejmie, nie zazdrości, miłość się nie wynosi, nie jest nadęta, 5 postępuje taktownie, nie szuka własnej korzyści, nie jest porywcza, nie prowadzi rachunku krzywd, 6 nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz dzieli radość z prawdy; 7 wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, ze wszystkim wiąże nadzieję, wszystko potrafi przetrwać. 8 Miłość nigdy nie ustaje."""
                                • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 22:05
                                  Jak wobec tego może się skończyć???
                                  • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 22:21
                                    Ta duchowa miłość może się również skończyć.Ale gdy trwa,nie zważa -jak mówił Piotr -na nic.Duchowosc oznacza niematerialność,ale nie oznacza z definicji -nieskończonosci
                                • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 22:20
                                  I dlaczego miałaby miłość wg tej Pawlowej definicji dotyczyć, być skierowana do jakiejś jednej konkretnej osoby? Kiedy to, co robi obiekt miłości, z definicji, nie ma żadnego znaczenia.
                                  • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 22:28
                                    Pawłowa jest opisem ideału miłości,jaką jego zdaniem Bóg obdarza człowieka.Ten uniwersalny i ponadjednostkowy charakter jest tu łatwo wyczuwalny.Poniewaz opis ten jest piękny i utrafia w sedno miłości,jest często cytowany i wykorzystywany jako opis miłości międzyludzkiej.Logika dopuszcza umieszczanie nieskończonej liczby kwantyfikatorów indywidualnych pod jednym kwantyfikatorem ogólnym I to jest odpowiedź na Twoje pytanie.
                                    • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 22:47
                                      1) sam Paweł mówi, że miłość owa nigdy nie ustaje, jak zatem może się skończyć?
                                      2) I jak może się zacząć taka miłość, jak można nią darzyc x, a y już nie? Czy może chcesz powiedziec, że to zupełnie nieistotne, jaki jest ten Twój ukochany kwantyfikator szczegółowy, że do każdego możesz ją poczuć, każdy ja aktywuje?
                                      • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 23:09
                                        miłość boska do człowieka nie musi sie skonczyć,bo bóg jest doskonały i wieczny,więc jego produkty-takie same.
                                        Miłośc ma zawsze konkretnego adresata.Boska -dotyczy poszczególnych ludzi i "spływa" na każdego z osobna (Bóg jako wszechmocny potrafi kochać jednocześnie wszystkich ludzi).Ludzka -z natury ograniczonego w czasie i przestrzeni człowieka ,nie może posiadać atrybutów boskiej wszechmocy,dlatego dotyczy wybranych i ograniczonego zbioru.Gdzies zakładasz ,że skoro coś ma duchowy i nieco abstrakcyjny charakter ( z definicji),to musi -jak w modelu matematycznym - dotyczyć kazdego pojedynczego i wszystkich.Ale ludzie nie są liczbami,dla których jedyną cechą jest abstrakcyjny symbol przeliczalnego zbioru,lecz konkretnymi zmysłowymi,rózniącymi się wyrażnie od siebie osobami.Istnienie zmysłowego powodu zaistnienia miłości ludzkiej wcale nie podważa jej dalszego duchowego wymiaru.
                                        • rzeka.suf Re: Ta cala historia 15.02.23, 23:32
                                          A, czyli traktujesz strzale erosa jako zaproszenie do rozkwitu ágape?
                                          pominę fragment o rzekomym modelu matematycznym, nie chce mi się z tobą teraz kłócić, bo nie ma o co. Rybę będę jeść zanim całkiem wystygnie. Z treści Pawła wynika to, o czym pisałam wyżej. A że ładnie brzmi? To jeszcze nie powód, żeby twierdzic, że coś jest ziemskim faktem.
                          • krytyk2 Re: Ta cala historia 15.02.23, 22:39
                            W swojej słynnej ksiazce "Neurotyczna osobowosc naszych czasów " Horney stwierdziła,że powszechność nerwicy jest tak wielka , iż nie wiadomo czy można jeszcze mówić o normie jako stanie pożądanym czy już bardziej jako zjawisku dominującym statystycznie i przez to - do zaakceptowania.I myślę,że gdyby na świecie został tylko jeden normalny człowiek,to nadal pojęcie normy nie powinno zostać zmieniane na rzecz "normy sta5ystycznej"
    • a_iii_ty Re: Ta cala historia 16.02.23, 00:37
      Wydaje mi sie , ze rozmawiamy o trzech "typach " milosci :
      1. Jako universalna sila, budujaca I spajajaca wszystko. O tej milosci do wszystkiego mowia mistycy , ojcowie kosciolow i popularni krzewiciele ten idei .
      2. Milosc romantyczna , trwajaca krotko (powtarzajac za sachar ) od 4 do 6 miesiecy , moze troszke dluzej.
      3. Milosc nastepujaca po romantycznej , czy tego chcemy czy nie , majaca juz cechy zwyklego przywiazania , nawyku czy "musu ".
      Nie ma sie o co spierac , jesli nie uzgodnimy , o ktorym typie chcemy dyskutowac .
      Oczywiscie , te trzy typy przenikaja sie , mniej lub wiecej, w zaleznosci od naszych uwarunkowan osobowych .
      To tyle. 🤔
      • rzeka.suf Re: Ta cala historia 16.02.23, 04:07
        A na koniec, po 250 latach różnych życiowych zawirowań, stu beczkach soli i miodu, kiedy już poznaliscie się jak lyse konie, lacza was ważne momenty, doświadczenia, pamięć jakichś dramatycznych wydarzeń, przez które mimo wszystko przeszliscie razem, wtedy może być taka piękna miłość jak między towarzyszami broni.
        Ale czy taka miłość mozna sobie ulepic z pierwszego lepszego zakochania, z pierwszą lepsza osoba spotkana rano ns ulicy, w to wątpię. Jakoś łatwiejsze i sensowniejsze mi się wydaje, gdy obie strony zdeterminowane są wypełniać ten Pawlowy ideal.
        • elissa2 Re: Ta cala historia 16.02.23, 13:12
          Jeszcze wczoraj żałowałam, że nie mam czasu, żeby zabrać głos w tej dyskusji a przede wszystkim merytorycznie odpowiedzieć Ci na Twój komentarz; ten gdzieś tam powyżej, z 15-02 rano . Teraz widzę, że miałam farta bo nie miałoby to sensu.
          Co do stworzenia trwałego związku z pierwszą lepszą osobą "spotkaną rano na ulicy" to nie wiem. Nigdy nie byłam tak zdesperowana, żeby brać partnera z łapanki. Ale... dawniej a i w czasach obecnych, np u ortodoksyjnych Żydów, u muzułmanów itd nadal są małżeństwa aranżowane. I wiele z nich to szczęśliwe związki.
          • shachar Re: Ta cala historia 16.02.23, 13:56
            Często jestem sfrustrowana Ellisko, że forumowanie jest tak ograniczonym środkiem wymiany myśli.

            A tymczasem słucham walentynkowego wydania Lexa z jakąś sexworkerką i researcherką, Aellą. Nie nadążam za nimi, o czym oni paplają, chyba się w sobie zakochają na sam koniec :wink . Lex gigla jakby mu się nowe światy objawiły!
          • rzeka.suf Re: Ta cala historia 16.02.23, 13:57
            No i jak te 'rewelacje' o szczęśliwości niektórych aranzowanych małżeństw maja się do tego, co mówię? Niektóre są szczęśliwe, niektóre nie są. To samo dotyczy małżeństw zawieranych na bazie romantycznej miłości, pewnie również tych, których podstawa była namiętność, seksualny pociag. To chyba powszechna wiedza już wśród licealistów?
            • shachar Re: Ta cala historia 16.02.23, 14:17
              Nie wiem czy to wiedza powszechna. Ja wyrosłam w zupie kultury zachodniej, mimo że na wschodzie, gdzie miłość romantyczna była tą właściwą drogą w dorosłości. Skrzetuski kochał się w Oleńce, oboje byli biali i z majątkiem i wszyscy zyli długo i szczęśliwie. Szkoda mi było Bohuna, wolałam go od Skrzetuskiego, to już powinno dać do myślenia.
              • rzeka.suf Re: Ta cala historia 16.02.23, 14:27
                To romantyczny mit, stopniowo upowszechniajacy się w kulturze zachodniej od nie wiem, XVIII wieku? Mickiewicze, Słowackie, Goethe, to wszystko romantyzm. Jestem przekonana, że miałam to na polskim w szkole.
                • rzeka.suf Re: Ta cala historia 16.02.23, 14:35
                  Szkiełko i oko vs czucie, rozważna i reumatyczna big_grin
                  Żartuję, rozważna i reumatyczna to już inny okres, inny zeitgeist.
              • shachar Re: Ta cala historia 16.02.23, 14:38
                Czy jej Helena było?
          • a_iii_ty Re: Ta cala historia 16.02.23, 16:09
            Tu polecam ksiazke mojej siostrzenicy na temat malzenstw kontraktowych. Spedzila kilka lat w Omanie,
            Jest doktorem socjologii. Sprobojcie.
      • krytyk2 Re: Ta cala historia 16.02.23, 16:11
        no i to jest przejrzyste podsumowanie tej dyskusji.Niczego nie odrzuca i nie wyklucza,zakłada istnienie miłości-we wszystkich jej podstawowych rodzajach.
      • elissa2 Re: Ta cala historia 17.02.23, 00:04
        a_iii_ty napisał:

        >
        > 2. Milosc romantyczna , trwajaca krotko (powtarzajac za sachar ) od 4 do 6 mies
        > iecy , moze troszke dluzej.
        >
        No i dobrze. Jak długo można być na haju od endorfin? Przychodzi kolejna faza, gdy trzeba zacząć się kierować nie tylko sercem ale i rozumem i podjąć decyzję, czy warto z tym kimś budować przyszłość, tj związek na dobre i na złe.
        Owszem są ludzie, którzy stale chcieliby pozostawać w tej pierwszej fazie. Taką osobą była np. Agnieszka Osiecka, uzależniona od miłości i namiętności.
    • jan_stereo Re: Ta cala historia 16.02.23, 20:17
      Jak to Don Draper powiedzial, milosc zostala zaprojektowana niczym produkt komercyjny, glownie reklamowy, przez agencje sprzedajace na jej bazie mase towarow i potem zostala tez przepakowana w filmach hollywoodzkich jako wizualny towar szczescia dla kazdego, bo kochac przeciez kazdy moze, biedny i bogaty. Ta wizja chyba obecnie dominuje odnosnie rozumienia milosci.

      Moja babka przezyla ze swoim mezem chyba 50lat razem, z tego co mowila (albo co nie mowila) to nie kochali sie (co w sumie tez bylo widac), ale poczucie obowiazku odnosnie utrzymania wiejskiego porzadku, ciezkiej pracy od switu do zmroku byla dominujaca i klejaca ich do zycia razem (bo w pojedynke nie daliby rady). Nie bylo czasu na jakies fiolki, zadnej telewizji, byly swinie, dojenie krow, oranie pola, jedzenie, trawienie, sen i zapierdol od nowa dzien w dzien, az sie pogarbili i zycie ich zjadlo na koniec. Byly nuty odpoczynku w tym, odpoczynku od walki przezycia, ale to nie byla milosc, to byl zyciowy profesjonalizm na najwyzszym poziomie.

      • a_iii_ty Re: Ta cala historia 16.02.23, 20:58
        To jest to o czym mowi trzeci typ milosci. Uklad , przywiazanie , moze przyjazn , nawyk czy cos tam jeszcze . Moze to i milosc , hagaw !
        • jan_stereo Re: Ta cala historia 18.02.23, 00:59
          a_iii_ty napisał:

          > To jest to o czym mowi trzeci typ milosci. Uklad , przywiazanie , moze przyjazn
          > , nawyk czy cos tam jeszcze . Moze to i milosc , hagaw !

          Nie jestem tego pewien, tu bardziej mowa o zrozumieniu obowiazkow zyciowych.
      • taniarada Re: Ta cala historia 17.02.23, 06:44
        Trzeba się zakochać od nowa bo widzę że brakuje tego ."Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty. Ani miłość kiedy jedno płacze a drugie po nim skacze. Miłość to żaden film w żadnym kinie ani róże ani całusy małe, duże. Ale miłość - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze.Haha fajny tekst na życie .
        Bez miłości usychasz .
      • kalllka Re: Ta cala historia 17.02.23, 12:29
        razem, z tego co mowila (albo co nie mowila) to nie kochali sie (co w sumie tez bylo widac),
        Dla mnie clou- zawiera się w powyższym-; oglądamy obserwujemy i budujemy system wartości głównie na podstawie obserwacji.
        Odczucia, wrażenia, głębsze refleksje nie podlegają analizie- zostają zepchnięte i niezrealizowane w odpowiednim czasie.. zalegają jako produkt uboczny(!) tylko do utylizacji…
        Nasz system wartości wybity (bez uczuć) nie jest stabilny. „miłość” to warunek rozwoju. Nie ma innej nazwy na kontynuacje procesów życiowych; jak banalnie by to nie brzmiało- miłość to gwarancja bezpieczeństwa dla naszego gatunku. All we need- is love.
        • a_iii_ty Re: Ta cala historia 17.02.23, 14:47
          miłość to gwarancja bezpieczeństwa dla naszego gatunku. All we need- is love.
          Prawda. Bez milosci nikt nikomu by w kalesony nie zagladal i jak dinozaury bysmy zakonczyli bieg na tej planecie.
          • kalllka Re: Ta cala historia 17.02.23, 18:44
            … fiksacja na kalesony, ehh.
            Wnuczce tez tak o miłości nadajesz?
            • a_iii_ty Re: Ta cala historia 17.02.23, 19:08
              Kallliczku , nie nerwujsja... kalefiksy to dla zartu tolka 🤗
              • kalllka Re: Ta cala historia 17.02.23, 21:12
                ..To przestań bredzic w temacie Marioli!
                • a_iii_ty Re: Ta cala historia 17.02.23, 21:19
                  Marioli ??? A kto to zacz, asindzko ?
                  • kalllka Re: Ta cala historia 17.02.23, 22:23
                    ..kaleson nie pozwolil poznać Marioli.
                    nie masz wiec jasności w temacie miłości.
                    • a_iii_ty Re: Ta cala historia 17.02.23, 23:01
                      Nie mam. Ucz mnie 😍
                      • kalllka Re: Ta cala historia 17.02.23, 23:49
                        youtu.be/DNdTGbQl81o
    • rzeka.suf Re: Ta cala historia 21.02.23, 17:40
      Wiem że Biden urbi et orbi, ale Peterson z rozmowczynia, tym razem, również.
      Ciekawa rozmowa i ciekawia mnie Wasze komentarze względem poruszanego problemu i oferowanych, a także - krytykowanych, rozwiązań w kwestii efektywnych strategii społecznych i kobiecej podmiotowosci.
      youtu.be/rGsZ_HI_q1M

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka