07.10.23, 16:10
Caly weekend tylko dla mnie siebie samej, bo sama przyjechałam na wiochę. Kocham te okazje kiedy mogę być sama, jest to uczucie odpoczynku i szczęścia. Dziś pojechałam po chleb do Poughkeepsie. Robią tam całkiem zacny chleb.Podczas jazdy kolebałam się w takt muzyki z radia, jakaś przyjemna piosenka leciała w Radiu Woodstock. Kiedy nie mogę rozpoznać co to jest, to na ogół staram się zapamiętać frazę z tekstu i potem za pomocą google znaleźć to o co chodzi. Tak było tym razem 'steal bag tomorrow' big_grin było na tyle blisko, że właściwy kawałek wyskoczył od razu w telefonie.
I tak podczas jazdy w ten uroczy, pochmurny, cieply, jesienny dzień, mijałam a to dwóch nastolatków jakby wyjętych z kina , jeden szpetniejszy od drugiego w taki filmowy sposób, kudłaty młody zarost, dziwne fryzury z grzywką na bok, następnie lokalnego rednecka, suchego, ogorzałego 60-latka, i było mi tak cudownie, że zapragnęłam szczelby i pick-upa. Kolebały mi się w głowie przypadkowe wydziwaczone myśli, o tym na przykład, co miałabym do powiedzenia swoim teoretycznym dzieciom i wnukom na temat życia.Że dzieciaki, nie nie będzie lepiej, chodzi się do szkoły a potem do pracy i chwile bujania się w maszynie są tak rzadkie, że w zasadzie niewarte tego całego znoju. Ale czy byłaby prawda? Oczywiście że nie. Byłoby to tylko odzwierciedlenie mojego stanu poziomu hormonów przeróżnych już odkrytych i jeszcze nieodkrytych, wpływających na taką a nie inną percepcję rzeczywistości. A potem dzieciaki opowiadałyby o dziwacznej babci that always had a shitload to say about life i zniszczyła im dzieciństwo big_grin O i tak, wiocha wymiata!
ps dupa psa na prawo od fotela.
Obserwuj wątek
    • koziouek-matouek Re: wiocha 07.10.23, 17:46
      kiedys mnie tam zapraszalas, ale zchamialem deczko i wygumowalas mnie
      z listy 🤗
      • shachar Re: wiocha 07.10.23, 18:01
        yyyy, razem z innymi? nie prywatnie? Bo piszesz, jakbym cie starała się znęcić a potem mi odeszło.
        a jeśli chcesz drążyć temat wygumowania cię to to jet bardzo proste. Doszłam do zrozumienia, że kształtujesz figury we własnej głowie, które nijak mają się do rzeczywistości.
    • krytyk2 Re: wiocha 07.10.23, 18:07
      To jest ciekawy problem- jak niby ta sama rzeczywistość wywoluje zupełnie różne nastroje.Wystarczy czasem jeden miły sms i już wszystko zaczyna się zaróżawiać. A potem -czarne myśli z rana - i już wszystko wygląda inaczej
    • jan_stereo Re: wiocha 08.10.23, 17:20
      Ja najlepiej odpoczywam samemu bedac, mozna sobie niespiesznie mysli poskladac i skakać po aktywnosciach domowych wedle własnego pogietego czasem nastroju i widzimisie chwili. To jest taka mala wolnosc.
      • koziouek-matouek Re: wiocha 08.10.23, 17:52
        bingo, same here 🤗
      • kalllka Re: wiocha 25.10.23, 13:10
        Trochę w temacie wiocho- wolności;
        Szukam starego znajomego, który znal się na rowerach byl bardzo poręczny czyli i do pogadania o codziennych sprawach czyli dobrania „widelca” do rozmiaru dupy;
        Ale nie o tym.. tylko o tym- ze mieliśmy kontakt nie tak dawno temu, ale jeszcze przed era fb i w ogóle smartfonow wiec nie zapisałam ani jego maila, ani ani, ani nazwiska no i proszę, dupa! wszystko zaorane ale zasiać nic nie mogie, bo choć możliwości technologiczne jak najbardziej- to pamięć sielska anielska- i ino miłych pogawędek, imion żony i dzieckow, z Kudowy a jakże, także brata i jego drugiej żony w Niemczech takoż, za to nazwiska ni huhu…

        No i tak mi się kręci po glowie, ze na nic mi wiocha, sformatowana tylko do dzisiejszych możliwości.
        wiocha bez starych znajomków, sąsiadów od szklanki cukru- czy takich bez pretekstu, by siąść i pogledzic, to to tylko nieaktualizowana strona domowa.
        Ps. Jakbyście wpadli na jakiś pomysł albo majaczyło wam, ze ich znacie, to podaje dokładniejsze namiary:
        jego marzeniem, wtedy, było mieć blackberrego, a brata Tomka- sprzedawać nowoczesne rowery.
        • shachar Re: wiocha 25.10.23, 18:41
          A jak się kontaktowaliście? telefonicznie, czy może znasz jego poprzedni adres? a Kudowa to też nie ogromna metropolia, może w gminie mają spis mieszkańców z danego okresu,( bo każdy musiał mieć zameldowanie), możesz jakiś filter wprowadzić typu wiek, pierwsze imię, określony rejon tej Kudowy. Jak się znajdzie nazwisko, to potem facebook, instagram,a w ogóle to znałaś jego nazwisko i zapomniałaś, czy w ogóle nie znałaś? Bo jeśli zapomniałaś, to jedz od początku alfabetu, może sobie coś przypomnisz.
          • kalllka Re: wiocha 25.10.23, 19:56
            Znałam! Się przedstawił i miejsce w samolocie ustąpił! W samolocie, tanich linii lotniczych nie łatwo być uprzejmym i oddać miejsca na dłuższe nogi. No i tak się pożgaliśmy, a później wiadomo- od łyczka do rzemyczka, polubiliśmy się. Znaczy rodzinnie nawet, widywaliśmy się często, juz to w Londynie- u nich , juz u mnie- a wtedy mieszkałam blisko Brighton. Jak normalni, wtedy ludzie i jak ludzikom, zmieniało nam się- z numerami telefonów/ lub utrata jak u mnie telefonu w ogóle- i zmiana miejsc zamieszkania tez!
            a później przyszedł fb oraz smart życie i dupa zimna do pocałowania na goło. Nazwisko tak kompletnie poszło się.. ze nawet gdyby, był jedynym mieszkańcem Kudowy, z zarejestrowana landline, tez bym go sobie nie przypomniała!!!!!
            No zaćma totalna i płacz i zgrzytanie.. i jako
            ostatnie pocierpicie, nie zrobilam im nawet fotki! I tak to kolezka tenisista- ruwer oraz pleciuga na slotne dni, znikł juz chyba ba zawsze, jak sen jaki złoty…
            ludu, róbcie backup’y.

            A No i ta bl rowerów i wspólny tenis. zwłaszcza i ta
        • shachar Re: wiocha 26.10.23, 18:53
          Jeśli wiesz, w jakim miescie w Niemczech ten brat jest, to wygooglaj sklepy rowerowe z imieniem Tomek jako wlasciciel. Za granicami sa takze rozpowszechnione polskie strony internetowe z ogloszeniami lokalnymi, daj ogloszenie. Ciekawe ile za znalezienie kogos bierze Rutkowski.
          • kalllka Re: wiocha 26.10.23, 18:57
            Ooo i to jest myśl!
            Tak zrobię i w Kudowię i w Niemcach tez.
    • kalllka Re: wiocha 11.10.23, 12:05
      A ja mam marzenie takiej właśnie wiochy i wiem ze gdy wszystko wokół flaczeje.. to czepiam sie tego kawałka i pompuję aż mi sie owal twarzy poprawia.
      Szitgadka jest nieodłącznym elementem pejzażu dom- rodzina. Bez niej nie wiedziałabym jak jest przyjemnie bez niej; super duper, ze umiesz sobie takie rzeczy wyobrazić.
    • shachar Re: wiocha 21.10.23, 22:09
      A tymczasem siedzę pod gruszą....
      i mam się lepiej niż onegdaj Ludwik Stomma w Polityce. Rzucam psu ochłapy, ona warczy na mnie z niezrozumiałych względów. I ja to lubię.
      • kalllka Re: wiocha 22.10.23, 11:34
        Warczy- znaczy-oznajmia alienom, ze mięsko to jej własność. Najprawdopodobniej znaczy sie znaczy. To duża psa, ta twoja Boba; lata po całym wielgasnym terenie jako władczyni to i pewnie i czuje się właścicielem. Nie wiem czy to dobrze czy nie. Czasem oglądam Cesara i on tam głównie duze psy z właścicielami terapeutyzuje.
        A w ogóle to bycie w terapii(!)/ z całym prywatnym ustrojstwem czyli chyba z meblami tez/ to ostatnio taka polska celebrycka frazo maniera; ma sie nie tyle coucha czy przyjaciela co tegoż tejże nazwisko i od wszystkiego.
        Z _ska, _skim, sie wyjeżdża w terapii albo rozmawia w terapii itd…
        Ale to tylko taka dygresja i raczej a propo polskiego mięska, niz twojej psiej.
    • krytyk2 Re: wiocha 26.10.23, 11:02
      Tęsknię za wiochą.Wczoraj poszedłem z 6 dziewczynami na kawę do Łącznika przy parku Sołackim.Miałem 1,5 godziny mini wiochy.Rozmowy , w których nikt nikomu nie przerywa, rozumie cię o czym mówisz, współczuje i opowiada o swoich przeżyciach. Dookoła nas same pary. I nie zazdrościłem im ,bo czy osiągnęły ten poziom wiochy,szczęścia i spokoju co my, zgromadzeni przy tym dużym stoliku .
    • krytyk2 Re: wiocha 26.10.23, 11:15
      Mam klientkę. Drobna ,piegowata ,niezbyt urodziwa. Kiedys wzięla ode mnie większa ilość śliwek na powidła.Potem nie było jej jakiś czas. i nagle przyniosła słoik swoich powideł. Spytała, jakie jabłka bym jej polecił.Wskazałem na żółtego Elstara,moje ulubione. Potem zostałem zaskoczony przez nią na watsappie, gdy napisała ,że jabłka są przepyszne.Udanego dnia itd. Ma wdzięczny uśmiech.Kiedyś rzadko nawiązywałem takie relacje z klientami.Teraz wdaję się w rozmowy z nimi, poznaję ich zycie,stosunek do wielu spraw.Spada poziom lęku , jaki zawsze towarzyszy rozmowom z obcymi .Przestaję się bać kontaktu ,w koncu przewija się setki zupełnie obcych ludzi.To jest malutka część mojej wiochy - odrobina komfortu, bezpieczeństwa i przyjemności w pracy.
      • shachar Re: wiocha 26.10.23, 19:13
        Do nas ostatnio przyturlal sie policjant w pickupie i pytal czy widzielismy kogos, kto strzelal w okolicy bo to jeszcze nie sezon na polowania, a sąsiedzi alarmują, że szczały z lasu dochodza. Widziec nie widzielismy, ale slyszymy co tydzien dalekie ale wyrazne pif paf. Wiec mamy dac znac, jesli znowu uslyszymy. Po czym pan pojawil sie znowu w ciagu tygodnia, bez naszego wzywania, pogadalam z nim przez kamerę.
        Co tydzień także przychodzi taki jeden lokales, cherlawy Rumcajs, ktory handluje u siebie na dzialce mydlem i powidlem, flea market znaczy ma. Kiedy tylko sie sprowadzilismy zaraz pojawił sięz propozycją, żebysmy też otworzyli market, po czym zapytał, czy może szukać w naszym obejsciu metalu za pomocą detektora. Parę miesięcy potem zainteresował się czy ryby może lowić u nas w bajorze o głębokości do pół łydki. Teraz przynosi czasami a to pomidora, a to ogórka z lodówki i oferuje swoje usługi jako fachowiec od naprawy systemow grzewczo-chlodzących HVAC. Przy czym fachowcy od naprawy HVAC w rejonie nawet nie odpowiadają na telefony błagalne o konsultację, bo są zawaleni robotą, tak więc nasz tu Rumcajs musi być nie lada specjalistą, pewnie wszystko juz ponaprawiał, co miał. Najgorsze, że dzięki temu nie za bardzo mogę się szwendać w szlafroku po obejsciu. Bob , typowo amerykański pies, skacze ze szczęścia na widok Rumcajsa. Ja nie wiem, jakim sposobem psy amerykanskie sa tak przyjacielskie. A Rumcajs, trzeba mu to przyznać, na swojej dzialce ciągle coś uklada, przestawia, organizuje slowem robotny jest. Ale też deczko namolny.
        • kalllka Re: wiocha 26.10.23, 20:19
          … nie chce Harlanic czy Cobenic, ale
          Rumcajs nawet ze w bajce, to zawsze miał dwururkę przy sobie.

          No to jakby pociągnąc ten wątek,
          to może być tez, ze użyteczny Przydas, szczela pod lasem, żeby później przybiec z pomidorem.
          Kurna, nie wiadomo jak tez rozwinąć akcje ze szlafrokiem czy bez, bo zamiast angielskiego boba masz Bobe.
          • shachar Re: wiocha 27.10.23, 02:48
            Nie masz pojecia jak sie usmialam z konceptu, ze Rumcajs strzela a potem leci z pomidorem! Co jest calkiem mozliwe!
            • kalllka Re: wiocha 27.10.23, 12:08
              No i proszę bardzo, na zdrowie…
              U mnie to zawsze działa tak; Nesbo- czytany na Malcie wydziela mi więcej dopaminy i szybciej dziala na wyobraźnie, niz Mroz w pracy, czyli w UK. W ogole muszę się poskarżyć, ze nie umiem czytać / skupić sie/ gdy jestem w pracy. Z jednej strony wiem ze to z powodu rozdzielnej komunikacji wewnętrznej / myśle po polsku- pracuje po angielsku/ ale z drugiej strony książka- fizycznie, najlepiej mnie izoluje- resetuje od emocji. Wychodzi wiec na to ze podzieliłam sobie mózg na ten od pracy/ prasy on line, po angielsku i od wypoczynku- w potocznej polszczyźnie. Wtedy foruje albo paczę:

              youtu.be/G-p4QJRCgR8?si=wp8Gx7Mst-Vq-sws

              Jestem wieśniara, łatwo uzależniam się od czekolady, przyjacielskiego klepania sie po pleckach czy po ramieniu i od żartów, byle smacznych.
              • shachar Re: wiocha 27.10.23, 16:16
                Ja ostatnio, w ramach niefarmakologicznych usiłowań zrestetowania, przymuszam sie do czytania przed snem. Z premedytacją odmawiam sobie leźenia z laptopem na rzecz leżenia z książką. Czas ucieka, stosy się piętrzą, nerwy się szarpią, więc przerzucam strony, wskakuję w inny świat. Robię się bardziej selektywna, w co wskakiwać. Jak mnie coś zaczyna dżaźnić w srodku, to już nie czekam, że jak się doturlam do końca, to może jakiś pożytek z tego będzie. Do widzenia, następny świat leży i czeka.
                A... przeczytałam przed chwilą coś ładnego, chętnie wkleję..bo dziś jest dzień resetu, wzięłam wolne.
                okazuje się, że pani ta mieszka niedaleko mojej wiochy

                Single again in midlife, I am learning how to embrace reality over fantasy in a new relationship.
                By Annie Dwyer
                Oct. 27, 2023, 12:00 a.m. ET

                A prompt on the Hinge dating app asks for two truths and a lie. I could say: I was in a cult as a teenager. I got engaged after only two months of dating. I had a stroke at 44, after ending my 19-year marriage.

                The only catch? All three are true.

                I joined a cult because I didn’t know myself. Then I rushed into marriage because I still didn’t know myself. The marriage was my first and only long-term relationship. I used to be embarrassed about this. It was a painful marriage, but I don’t like to say that because it feels like a disservice to the beautiful things in it, especially our three children.At the end of “The Wizard of Oz,” Glinda tells Dorothy, “You’ve always had the power.” I used to hate that line, but now it makes sense. I didn’t understand the power I had. Sure, someone could have told me sooner. I wouldn’t have believed them, though.

                Near the end of my marriage, I saw a man across a room and both of us felt an electric sense of recognition. We became friends. With him, I experienced what it was like to feel truly safe. I felt sure nothing could diminish me in his view.
                Our friendship was the red thread that finally led me out of the labyrinth. Eventually, though, it became impossible to ignore the elephant — we were attracted to each other, but we were both married and neither of us was willing to have an affair. Reluctantly, we said goodbye. We never touched, but it still managed to upend both of our lives.After my stroke, I spent a week in the hospital. My hand and arm were blue-black from all the blood drawn. I couldn’t walk easily. I felt hopeless until he texted. We tried to process the situation.

                “I feel like you now live in the place within me where I go to be alone,” he said.

                He was afraid to be a cliché, wary of fantasy. He had been through several intense relationships and was in his second marriage. I’d had only the one. I said I felt like I had lost out.

                “You set your own desires aside for your kids,” he said. “You didn’t lose, you gave.” He thought I needed to be more selfish while admitting he couldn’t be. We said goodbye again, for good this time. I grieved him more than my marriage.It took me a year and a half to try dating. The first guy I went out with had candles blazing and a seduction mix queued up when I arrived. We made out for 20 minutes and then the date ended. I felt like I had auditioned to be someone’s girlfriend and didn’t get the part.
                A few months later — a handful of dates with someone else, another dead end.

                Eventually I realized every person I had ever crushed on had been unavailable in some way. Other revelations followed, but I hesitated to try againLast fall, I met someone through work. His pale green eyes met mine, and he stepped really close. It seemed involuntary. Normally, the proximity would have unsettled me, but I was intrigued.

                “New crush just dropped,” I joked to a co-worker.

                We met to collaborate on a project. There was an easy intimacy. He made intense eye contact, stroking his face and running his hands through his hair. I recognized his body language conveyed something, but I didn’t trust my interpretation.

                My daughter came up behind me when I was on my phone and said, “Oh my God, are you seriously Googling whether someone’s body language says they’re attracted to you?”“Yeah,” I said, embarrassed.

                She laughed.

                I was 47. He was at least 10 years younger, so I figured he couldn’t possibly be interested in anything other than a professional relationship with me.
                When I took a new job with a different organization, I reached out about a program, and we chatted. He asked how long I had been divorced.

                Maybe he was interested? No way.

                Then he asked how old I was when I got married and how long we had been together.

                I told him and thought: Here we go. He’ll do the math and this will end.

                Instead, he said, “What are you doing tonight?”

                “Seeing a movie.”“I would have liked to go if I weren’t in the city,” he said.

                “Watch out,” my daughter joked. “He might be a MILF hunter.”

                We met up the following Tuesday. He hugged hello and goodbye. I still wasn’t sure it was a date. Was he into me or not?

                Later, he broached the topic. No more confusion.

                I looked in the mirror and cringed, thinking of the flawless 30-something bodies he was probably used to seeing. But he seemed happy enough with mine. We were well-matched in many ways. Most of the time, it didn’t feel like there was an age gap. Once, though, he said, “I wish I had been a teenager in the ’90s” and I, having been a teenager in the ’90s, wished I could disappear.He knew about the cult, so he understood I hadn’t really been a teenager in the ’90s — at least not a typical one. I told him how when I left the cult, I didn’t know any of the music from that time; it was as if I’d been Amish.

                “If you hadn’t joined the cult, you would have been part of the riot grrrl scene,” he said. “Maybe you would have been in a band.”

                I hadn’t expected to feel so seen by anyone since I said goodbye to the man with the red thread. I found myself daring to hope maybe this could be something.

                It wasn’t. He ran hot and cold. When we talked about it, he said, “If it makes you feel better, I’m not going anywhere anytime soon.” When he kept withdrawing, I told him I couldn’t handle it. We said we would remain friends.A couple of weeks later, I was with my son and daughter when he texted.

                “Can you really just be friends?” my daughter said. “Won’t it make you sad?”

                “What if he talks about other girls?” my son said. “Will you feel disappointed?”

                Listening to their thoughts, I felt hopeful for them. It took me far too long to learn this stuff. They understood it so much sooner. Maybe they would make fewer mistakes than I had.
                He texted again the following week and invited me to hang out. Against my better judgment, I went. He played music while I wrote and sketched. That parallel time was everything to me.Later, he sat next to me on the couch and asked, “Do you mind if I sit closer?”

                I should have said no. So much for just being friends.

                When we slept together in the past, he had been so present, so connected. Now, he was elsewhere. Silent, eyes shut. Meeting a need.

                Two days later, I told him we couldn’t see each other anymore. I was sad but not heartbroken. Sure, I was disappointed, but I preferred to grieve the friendship than cling to fantasies about our potential. I could acknowledge that although I cared about him, I couldn’t stay in a situation that was painful.In the past, the fantasy would have eclipsed the reality. I would have believed it was love, letting it drag on even if it made me irritable and anxious. I would have wasted hours analyzing what I did wrong and waiting for him to come around.

                This time, I could see the dead end. I wanted something consistent, and he couldn’t give it to me. I was willing to wait for someone who could. Instead of failure, it felt like an act of love.
                It seemed so obvious that I couldn’t help wondering why it took me so long. I had to accept that I didn’t get to skip the learning curve.

                Recently, my children and I were talking and laughing together, and it was the brightest joy. I remembered how the man with the red thre
                • shachar Re: wiocha 27.10.23, 16:17
                  cd
                  Recently, my children and I were talking and laughing together, and it was the brightest joy. I remembered how the man with the red thread said I didn’t lose. He was right. I also remembered how he struggled with fantasy. “I need to learn how to sit with the void instead of trying to fill it,” he had explained.

                  At the time, I didn’t understand what he meant, but now I do. I’ve had to learn how to sit with the void too. I’ve needed to be present and love myself.

                  I’m no longer embarrassed that my path is unusual. I look in the mirror and feel such tenderness for the woman I see. I smile, thinking: It’s already been a full life. And there’s still time.

                  Annie Dwyer is an artist and writer in Kingston, N.Y.

                  Modern Love can be reached at modernlove@nytimes.com.
                  • kalllka Re: wiocha 27.10.23, 18:02
                    Aaaa, A jakby te panią wpakować w polskie realia to ciekawe jak by jej szlo siedzenie w pustce, zwłaszcza po wylewie…
                    Przyznam ze mimo wieloletniego jogowania kredytowania, to z wiekiem / i rutyna/ medytacja przestała mnie tak nęcić..
                    to może okropnie zabrzmi ale pustka, doświadczana świadomie, jest bardzo dojmująca. Rozpuszcza osobowość.
                    Nie ma odbicia w lustrze, a co jeszcze bardziej dojmujące- reakcji innych.
                    wiec tak- dotknięcie pustki gdy się jeszcze odbijasz w cudzych, oczach, reakcji bywa ożywcze…

                    • shachar Re: wiocha 28.10.23, 01:16
                      No tak, realia są amerykańskie, ale problemy ogólnoludzkie. Przykro mi, że jesteś tak skonstruowana, że pustka sprawia Ci ból mentalny. Ja jestem minimalistką w tym względzie.Mniej znaczy spokojniej.
                      • shachar Re: wiocha 28.10.23, 07:29
                        W sensie takim, że jak znam pozapracowniczo 7 osob, to to już jest dla mnie tłok. Ja nie wiem dlaczego.
                    • shachar Re: wiocha 28.10.23, 07:43
                      To ja Ci Kallkini wyśle zaraz zdjęcie, jak Bobini siedzi w trawie i duma o niczym. Chyba byście razem pasowały do siebie.
                      • shachar Re: wiocha 28.10.23, 07:47
                        Dka pani w UK. Dlatego ten znoj, dka piekna tego kawalka ziemi.
                        • kalllka Re: wiocha 09.11.23, 11:52
                          Gledze sobie na whpp z różnymi ludkami; o tym i owym, smutkach i szczęściach, o rodzinie tez: o psiach, konikach, ptaszkach bez klatek…
                          I Anula, podczas jednej z takich malutkich rozmówek, przysłała mi zajawkę z Day center dla psów. Wszystko policzone na godziny- lub dobowo. Włącznie z opieka psy-hologiczna czyli szkoła.
                          W tle koniki, tez w adopcji oraz woliery dla ptaków czyli tez pod wynajem…
                          Pomysł?

                          • shachar Re: wiocha 11.11.23, 20:54
                            zajawkę z Day center dla psów

                            Zawsze wydawało mi sie to moim 'dream job' , aż do czasu, kiedy ostatnio poszłam do takiego przybytku, zeby obcięli pazury Bobowi. Pani w hotelu dla psów/ grooming center, bardzo fachowo przez telefon rozprawiała o kennel cough ( choroba psów), druga ułapiła mojego psa i na zapleczu tokarką frezyjną rżnęła jej pazury, tylko kwik szedł. Poczułam się mało doświadczona i w ogóle nieprzygotowana do czegoś takiego.
                            A w zmysłach wyobrażąłam sobie zę tu trochę podgonię z wynajmem, tam z opieką nad psami. Ale niestety nie mam na ogrodzenie ze 00 x 100m na wybieg. Ogrodzenie weżmie ze 10 tys najmarniej, a poza tym lokal dla psów. Lepsze RV, tak na razie do postawienia, żeby się przespać z psami kosztuje ze 25-28 tys.
                            Nie mogę spać w domu który chcę wynajmować, z czeredą psów. Może nie z czeredą, max 5-6 głów, żeby nie stracić fajności w tym.
                            I czekam teraz, na natchnienie, zmus, pieniądze, poczucie, że się uda.
                            • krytyk2 Re: wiocha 13.11.23, 10:30
                              Są gotowe panelowe ogrodzenia.Myślę ,że można by wybudować je za 1/4 ceny z jakimś ziomalem okolicznym ,może nawet tym od pomidorów, w końcu zna się na wszystkim.Może ma betoniarkę a osobno można wypożyczyć lub nająć kogoś ze świdrem do wydrążenia dziur na słupki.
                              • krytyk2 Re: wiocha 13.11.23, 10:32
                                albo wypożyczyć na godziny mini koparkę z wąską łyżką.Myślę,że z Twoim urokiem osobistym załatwiłabyś to bardzo korzystnie finansowo smile
                                • krytyk2 Re: wiocha 13.11.23, 10:41
                                  w tamtym roku sąsiad poinformował mnie ,że wymienia część starego ogrodzenia na nowe i właśnie robil to z takich paneli.Zaoferowałem mu swoją pomoc ,całkiem gratis.I dobrze ,bo on nie mial doświadczenia z tym a ja z natury jestem bardzo dokładny i uratowałem mu wszystkie piony i poziomy , o których w czasie roboty nawet nie pomyślał.Tak więc -pomogłem bardzo.Goska -postaw mi dojazd do Ciebie , wikt i opierunek i postawię Ci to gratis smile
                                  • shachar Re: wiocha 13.11.23, 13:27
                                    Serio! ?? No pewnie! Z nieba byś mi spadl!
                                    • shachar Re: wiocha 13.11.23, 14:05
                                      Tylko ta siatka byłaby w lesie a tam jest nie za bardzo równy teren. Ale tez tak na prawdę mam kawalek dosyc spory plaskiego terenu jesli sie uprzec.
                                    • kalllka Re: wiocha 13.11.23, 15:12
                                      O! To i ja oferuje się z pomocą.
                                      A podróż to opłacę se sama.
                                      • shachar Re: wiocha 13.11.23, 21:06
                                        No to super! The more the merrier. Chcecie razem czy w osobnych terminach i w ogole kiedy? Na Swięta? To ja naprawię ten samochód który stoi i będzie samochod dla was. Ja w weekendy bede.
                                        • krytyk2 Re: wiocha 13.11.23, 22:26
                                          oj Gośka ,teraz się dopiero wystraszyłem tego co powiedziałem,nie na żarty smile
                                          Wiesz ,teraz trzeba by dojśc do szczegółów -ile metrów ma to mieć ,ile to kosztuje na całość ,bo przecież macie inne ceny tam u siebie (najchetniej bym do torby osobistej spakował wszystkie potrzebne akcesoria ,hehe )Potem ten las to jest istotna przeszkoda ,bo trzeba by kluczyć pomiędzy drzewami.Czy z podmurówka -czy bez.na jakie siły można by liczyć -np Twój mąż -czy mialby czas i ochotę pomóc?
                                          • krytyk2 Re: wiocha 13.11.23, 22:31
                                            no i termin raczej ,kiedy temperatury są na pewno dodatnie(ściąganie betonu)
                                          • shachar Re: wiocha 17.11.23, 18:48
                                            Myslę że nie ma co wsadzać kijów w beton. Takie panele znalazłam. Nawet wolę coś takiego lekkiego i nie permanentnego.
                                            www.soncocrowdcontrol.com/6-x-10-inline-chain-link-temporary-fence-panel
                                            6 tys no ale już lepiej niż 15 tys.
                                            • elissa2 Re: wiocha 18.11.23, 12:09
                                              Pewna Szkotka ma inny (tańszy) pomysł smile
                                              • shachar Re: wiocha 18.11.23, 13:41
                                                no ślicny ten płotek.
                                                Dziś będzie malowanie dwóch pokoi. Oczywiście najpierw umeblowałam te pokoje, powiesiłam karnisze i zasłony, dywany rozłożyłam, pościel , kinkiety na ściany doczepiłam, a na sam koniec malowanie big_grinDDD
                                                Ciekawi mnie, tak na marginesie, jakim sposobem po tym 2letnim remoncie, który się tu odbywał, jeszcze musze tyle rzeczy robić. Pomalowano cału dom oprócz dwóch pokoi jakimś cudem...O i tak Krytyku, a ty mówisz 'przyjadę, nie przyjadę...;'A ja już się napaliłam jak szczerbaty na suchary, a bo to zameczek trzeba wkręcić, przylepic kibel bo się rusza, kojoty pogonic...No a co kurde myślicie o tych panelach, bo moim zdaniem to się nada, tylko na dole między ziemią a początkiem panelu jest przerwa i jakiś mniejszy żwirz może przeleźć przez to, ale to się da załatwić, stawiając rząd pustaków od zewnętrznej strony. W dziury w pustakach nasypię ziemi i posadzę kwiatki. Zagroda nie będzie w lesie, bo za dużo roboty, będzie na płaskim przed lasem, zasłonięta bajorem i krzakami, tak że nie będzie jej widać.
                                                • elissa2 Re: wiocha 18.11.23, 15:23
                                                  wiesz, żarty żartami (z tą siatką zrobioną na drutach lub szydełkiem), ale może w Chinach możesz zamówić siatkę (silną jak na... wieloryba), którą użyjesz w części ogrodzenia?
                                                  nl.aliexpress.com/item/1005005380482540.html?spm=a2g0o.detail.0.0.9996q2qqq2qqaL&gps-id=pcDetailTopMoreOtherSeller&scm=1007.40000.327270.0&scm_id=1007.40000.327270.0&scm-url=1007.40000.327270.0&pvid=44be3678-c8bb-4502-be55-fc0199dcbd0f&_t=gps-id:pcDetailTopMoreOtherSeller,scm-url:1007.40000.327270.0,pvid:44be3678-c8bb-4502-be55-fc0199dcbd0f,tpp_buckets:668%232846%238113%231998&pdp_npi=4%40dis%21EUR%2135.22%2119.38%21%21%2137.32%21%21%402103894417003171131624186e9285%2112000032820327996%21rec%21NL%214540459870%21&search_p4p_id=202311180618333481894100369668415734_1
                                                • shachar Re: wiocha 19.11.23, 02:44
                                                  No to już po malowaniu. Jednego pokoju. Co to było za kurestwo!
                                                  Jak zwykle, JAK ZWYKLE! wg mnie wszystko jest super proste, banalnie łatwe i można opierdolić w 5 godzin 2 pokoje i to dwa razy. Ta, z moim talentem to raczej 2 tygodnie.
                                                  Najgorsze jest odcinanie dwóch powierzchni o róznych kolorach, czyli scian od sufitu, ścian od podłogi, ścian od framug okien. Próbowaliśmy z panem Hiszpanem bez odcinania, ale szybko pomalowaliśmy biały sufit na zgięciach na zielono, więc jednak zdecydowaliśmy się na wersję dłuższą, z naklejaniem papierowej taśmy wszędzie na krawędziach. No dobra, ja obkleiłam okna, on sufity, potem pan pomalował ściany wałkiem, potem zrobiliśmy przerwę na kiełbaski z ogniska, ale że drzewo nie chciało się palić ( no kto robił ognisko, oczywiście ja, super proste to jest, tylko się nie pali, taki drobny szczegół), to jakoś nakarmilam pana z patelni, i potem dałam mu swobodną rękę w malowaniu parapetów okien i moldingów, czyli takich białych listw na ścianach przy podłodze. No i pan, jakby nie było całego przedpołudnia lepienia i starania się o równe brzegi, jakby nie było żadnej nauki z tego, pozostawiony sam sobie pomalował te listwy na biało, ale razem z podłogą na odległość 1cm.A podłoga ma rózne kolory, jak to slate, ale to ciemny kamień i białego tam ni cholery nie ma. No i pan dumny , że skończył, zawołał mnie, abym oceniła jego robotę. A ja do męża, bo to jego robotnik z pracy, żeby panu powiedział o porządnej robocie, A mąż do mnie, że to mój project i powinnam była z panem siedzieć w pokoju i mówić mu, jak co ma robić. Skończyło się na tym, że razem z panem szorowaliśmy te podłogi srubokrętami obleczonymi w szorstkie zmywaki do garów i innymi szmatami. Na szczęście wszystkie farby są na bazie wody, nie ma już farb olejnych u nas ( podobno) , więc przy dużej uporczywości wszystko da się zmyć.
                                                  Tylko nie rozumiem, dlaczego jestem taka durna, że jeszcze tyle rzeczy potrafi mnie zaskoczyć.
                                                  • krytyk2 Re: wiocha 19.11.23, 09:40
                                                    no, taśma papierowa do separacji sufitu i ściany to rudymenty każdego malowania.Jest idealnym gwarantem oddzielenie płaszczyzn i zaoszczędza wiele godzin poprawiania linii coraz mniejszymi pędzelkami- aż do dziecięcych małych do akwarelek smile. Ale to specjalista Hiszpan , jako facet ,powinien wiedzieć (chyba że u siebie mieszkał w lepiance glinianej wink
                                                  • kalllka Re: wiocha 20.11.23, 13:22
                                                    Aaaa i jeszcze mam patent na odcinanie zazielenionego sufitu gdy ręce opadły i nie ma szans żeby burzymurek poprawił to co spieprzyl,
                                                    Ćwierćwałek- / sztukateria ze styropianu w różnych wariantach ozdobna czy nie/ odcinający. Tani, w różnych wzorach a często kolorach, sie klei łatwo wiec samodzielnie bo punktowo.
                                                    Lekkie i naprawdę łatwe w montażu. motyw można powtórzyć na listwach przypodłogowych i będzie git malina. Sama klasyka. Jeśli kupisz białe sa najtansze, mysle ze i u was/
                                                    to zanim przykleisz, pomaluj na taki sam kolor jaki ma ściana.
                                                    Inny myk /z odcinaniem i zakrywaniem „mijakow”/ to pasek ozdobny z tapety, albo przyklejenie- taśmy dekoracyjnej takiej pasmanteryjnej albo sznura, jak kto lubi styl boho…
                                                    Tez szybko się klei a i później można się z takim konceptem pobawić zdobniczo i galanteryjnie jakieś bohomazy czy lampy czy inne duperele..
                                                  • kalllka Re: wiocha 20.11.23, 16:33
                                                    O! a tu nam ramę do obrazu w stylu naturelle.
                                                • krytyk2 Re: wiocha 19.11.23, 09:25
                                                  Dziś będzie malowanie dwóch pokoi. Oczywiście najpierw umeblowałam te pokoje, powiesiłam karnisze i zasłony, dywany rozłożyłam, pościel , kinkiety na ściany doczepiłam, a na sam koniec malowanie big_grinDDD
                                                  Taka drobna rada - zanim cokolwiek zrobisz usiądż z kartką i długopisem i napisz co chcesz docelowo osiągnąc a potem określ etapy dojścia.W ten sposób unikniesz sytuacji zaczynania od końca .Dla pocieszenia powiem Ci , ze moja niecierpliwość pcha mnie najczęściej dokładnie w te same klimaty.
                                                  Odnośnie zakrycia szczeliny dolnej mam w tej chwili dokładnie ten sam problem. Zrobiłem opłotowanie bez tzw podmurówki i w tej chwili wszystkie psy z okolicy zwyczajnie podkopują się do Gai ,która akurat ma cieczkę. Kilka razy juz zdejmowałem klienta z zadu naszej piękności a jeden najbardziej agresywny mało mnie nie pogryzł.
                                                  W rezultacie działam od kilku lat jak straż pożarna i tak wybetonowując najbardziej uczęszczane drogi imigrantów seksualnych na czterech łapach,tracąc na to dziesiątki godzin i setki złotych na kolejne worki cementu i żwiru... Gdybym robił płot w tej chwili ,od razu rzuciłbym te betoniaki , o który piszesz pod płot a najtaniej by Ci wyszło nabyć betoniarkę i samemu zalewać betonem owe szczeliny
                                                  • krytyk2 Re: wiocha 20.11.23, 06:35
                                                    A betoniarka przydałaby Ci się później dziesiątki razy, tak więc koszt jej amortyzacji byłby w przyszłości błogosławieństwem dla portfela. Ja mam od 6 lat , stoi sobie na dworze i jest wykorzystywana przynajmniej dwa razy w roku
                                                  • krytyk2 Re: wiocha 20.11.23, 10:06
                                                    Acha i jeśli byś się zdecydowała na zakup, to wybierz betoniarkę nie za dużą ,bo w trakcie wylewania betonu z dużej trzeba użyć olbrzymiej siły , żeby utrzymać i przechylić napełnioną betonem gruszkę
                                            • krytyk2 Re: wiocha 19.11.23, 09:33
                                              to mi przypomina bardziej tymczasowe oddzielenie placu budowy ( który z definicji ma charakter ograniczony czasowo )od reszty otoczenia.Zresztą -świadczą o tym nóżki na których te panele stoją - widać ,że są przeznaczone do szybkiego montażu ,ustawienia i szybkiego demontażu..Oczywiście ,mogą spełniać swoją funkcję dłużej o ile nie mają być zaporą przeciwczolgowa na byka jelenia ważacego pół tony wink
                                              • kalllka Re: wiocha 20.11.23, 12:18


                                                No to lacze się z tobą w malowniczym bolu.
                                                Ile razy mam coś odcinać, tyle razy macham ręka i jadę na oko.. Zawsze, zawsze mam przekonanie, ze nie! Tym razem nie będzie szkolnego kibla
                                                wiec już się nauczyłam mieć pod ręka tzw diabły w szczegółach.
                                                pędzle, wałki, nożyk do wykładzin i wiertarka to baza. drabina stołek, ale przede wszystkim i właśnie taśmy oraz i folia malarska.
                                                Ta ostatnia używam regularnie do okrywania wszystkiego, gdy wyjeżdżam do roboty..
                                                Zawsze miałam ambe na zmiany wiec musiałam być samowystarczalna. Jeszcze za czasów eks gdy zarabiałam projektowaniem- większość rzeczy musiałam umieć pokazac, czyli i najczęściej zrobić to sama.
                                                Także się nie martw, na wiosnę wpadniem z krtk i zrobim ci co cza!


                                        • krytyk2 Re: wiocha 13.11.23, 22:29
                                          no tylko razem,bo jesli mialbym zalatwiac wszystko sam w sklepie to tlumaczki potrzebuję wink
                                          • kalllka Re: wiocha 14.11.23, 11:59
                                            Ale ja nie mówię po amerykańsku ani po nowojorsku tez nie. Aaa i w branżowym
                                            - miejscowym tez nie mowie..

                                            • krytyk2 Re: wiocha 14.11.23, 14:41
                                              Kalllka,wystarczy, ze wydukasz " ja chcieć ten rura razy łan handryd" a potem do mnie -"te -boj bieri na awto" i jakoś w języku międzynarodowym będziemy popychać interes.Albo udamy głuchoniemych, Gośka nam dzień wcześnie wszystko wypisze na karteczce i gra gitara
                                              • kalllka Re: wiocha 14.11.23, 17:51
                                                Wiesz co krtk,
                                                pipe razy łanhandryt, to se sam sam zamawiaj albo poproś koziebrody!
                                                Zdaje się, ze na długich rurach toun sie zna lepi niz ja.

                                            • elissa2 Re: wiocha 14.11.23, 14:52
                                              kalllka napisała:

                                              > Ale ja nie mówię po amerykańsku ani po nowojorsku tez nie. Aaa i w branżowym
                                              > - miejscowym tez nie mowie..
                                              >
                                              Ciebie zrozumieją (pomyślą, że jesteś Australijką smile )
                                              Trudniej będzie Ci zrozumieć ich. smile
                        • elissa2 Re: wiocha 09.11.23, 20:16
                          Wspaniale. Dużo znoju Cię to kosztowało i pewnie jeszcze trochę "krwawicy" kosztować będzie, ale już teraz musisz mieć ogromną satysfakcję. Musisz.
                          Miałaś wspaniały pomysł. A wiesz, jak to mówią: "piękne rodzi się w cierpieniach", czy jakoś tak "to pot i łzy".
                          A kto wie, kto wie, niechby przyszedł jakiś kataklizm (coś tam straszą ogromnymi eksplozjami na Słońcu jesienią 2024), to tam możesz być samowystarczalna i dać sobie radę bez prądu.
                      • kalllka Re: wiocha 28.10.23, 20:24
                        A to ci dopiero, Bobin trawi czas.
                        I właśnie tak, mogłabym położyć koło niej i gapić w niebiosa…
                        Potrafię tak długooo; dyzić gryząc trawkę.. i to jest właśnie dla mnie lepsze, niż medytacja.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka