11.05.22, 11:33
Każdy może się stylizować jak chce. Nic mi do tego. Pozwoliłem sobie tylko na opinię ====> patrz tytuł wątku. Nie, nie śledzę życia celebrytów. Jakoś tak trafiłem na to zdjęcie. Bezguście!


https://img-s-msn-com.akamaized.net/tenant/amp/entityid/AATUYK6.img?w=768&h=1152&m=6&x=210&y=122&s=258&d=75

Obserwuj wątek
      • oleg3 Re: Wiocha!!! 11.05.22, 12:48
        Nie znam faceta. To jakaś kreacja artystyczna? Zamieściłem zdjęcie z wyjścia (na imprezę, może na ściankę?) wnuka tow. Wincentego. To raczej stylizacja (nie powiem) codzienna, ale nie artystyczna. Styl chłopaków z PGR-ów, tylko grzebienia brakuje.
    • sz0k Nie szata zdobi człowieka! 11.05.22, 12:56
      oleg3 napisał:

      > Każdy może się stylizować jak chce. Nic mi do tego. Pozwoliłem sobie tyl
      > ko na opinię ====> patrz tytuł wątku. Nie, nie śledzę życia celebrytów. Jak
      > oś tak trafiłem na to zdjęcie. Bezguście!

      Na pewno ma piękne wnętrze!
    • qwardian Re: Wiocha!!! 11.05.22, 17:07
      Najlepiej prezentują się Puertoryczki. Czarne robocze buty, za szerokie i za długie podwinięte czarne spodnie, czarny T-shirt, pasek, a w zimie czarny długi płaszcz z kapturem, oraz kalesony pod spodniami. Obowiązkowy nóź w torebce.
      • oleg3 Re: Wiocha!!! 11.05.22, 19:09
        > Najlepiej prezentują się Puertoryczki.

        Nie wiem, nie widziałem. Najlepiej prezentują się protesty bab, gołych od pasa w górę. Oczywiście aktywistki nie mogą być weterankami.
    • benek231 Jestes Czeresniak!!! :O) 11.05.22, 22:00
      oleg3 napisał:

      Bezguście!

      **
      W PRLu obejrzalem polski film w ktorym umieral bodaj Opalinski a jego starszy syn, grany przez Nalberczaka, oswiecal swego mlodszego brata co to znaczy szyk. Wedlug niego klasa bylo wskoczenie w oficerki i bryczesy. To bylo to 'cos'.

      A ja mam sluchac ciebie co jest gustowne a co jest bezgusciem - ciebie czyli kogos kto wybral sobie PiS...

      No i masz w glowce poukladane jak typowy produkt PRLowskiej czy radzieckiej indoktrynacji, ktoremu dla dokonania wyboru ubioru niezbedny jest dyktator mody. Bo to dyktator ma gust i dytuje jak nalezy ubierac sie aby bylo ladnie. Czyli bez niego skazany jestes na latanie na golasa.

      Ladne jest to co sie komu podoba, niemoto. A ja osobiscie nie widze niczego niewlasciwego w ubiorze tego pana na zdjeciu czy jego towarzyszki. A nawet gdybym sam nie ubral sie podobnie to nie oznacza to, ze ten gosc zaprezentowal bezguscie. Jemu tak sie podobalo i nie ogladal sie na dyktatora mody, panie Shrek. Podjal meska decyzje, na jaka ciebie oczywiscie nie jest stac. Bo nauczony jestes by przypadkiem nie probowac odroznic sie od innych, gdyz moze okazac sie to niebezpieczne. Wskakujesz zatem w tradycyjny czarny garnitur i biala koszule z krawatem. Czyli jak zwykle w niedziele przed pojsciem do kosciola.

      Bidula z ciebie, Olegu3.







      KretynLuka jest zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, antyociepleniowcem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, anty-TVNowcem czyli wrogiem wolnosci slowa i mediow, antymaseczkowcem, wrogiem praw kobiet i wolnosci obywatelskich, symetrysta, oraz katolickim fundamentalista-integrysta, entuzjasta Ordo Iuris, zacieklym wrogiem WOSPu oraz Ukraincow, chodzącą kwintesencją zamordyzmu.
      Xiazeluka znany tez jako Kretyn to czolowy nienawistnik, czolowa szczujnia tego Forum - plynne gowno w ludzkiej skorze.
    • felusiak1 To nie jest wiocha. To jest pokaz zalet 11.05.22, 23:07
      Ten pan sygnalizuje swoją wyższość i lepszość. Bez skarpetek w super marynarce, bez krawata. Ludzie. przecież to jest hip. Tylko na iwenty z tym. Pokazać chamom jak sie panisko nosi. Po europejsku.
      Ta pani obok to inna para kaloszy. Tercet Egzotyczny i Zbigniew Kurtycz.
    • t_ete Opinia 12.05.22, 10:09
      oleg3 napisał:

      > Każdy może się stylizować jak chce. Nic mi do tego. Pozwoliłem sobie tyl
      > ko na opinię ====> patrz tytuł wątku. Nie, nie śledzę życia celebrytów. Jak
      > oś tak trafiłem na to zdjęcie. Bezguście!

      Bardzo wstrzasniety byles ta plotkarska fotka - skoro opatrzyles wykrzyknikiem tytulwink

      Zauwazylam, ze wiekszosc komentujacych skupila sie na wyrazistej marynarce
      pana Krasko. Nie sadze by przyczyna byla owa marynarka - bo cala stylizacja
      jest 'niezobowiazujaca' (dzinsy, gole kostki, rozpieta koszula).

      Proponuje zapoznanie sie ze stopniowaniem formalnosci ubioru : egarnitur.pl/pl/n/2

      (prosze zwrocic uwage na kolorowe dodatki - przede wszystkim skarpety i poszetki -
      w linkowanych zdjeciach)

      Wydziwianie nad jasna, kraciasta marynarka - ze to 'wiocha' - zadziwia bo internet
      pelen jest przykladow bezguscia w smiertelnie powaznym wydaniu -
      osob 'publicznych' i celebrytow.

      Odnosze wrazenie, ze to raczej osoba (Krasko) a nie stylizacja - budzi Twoje negatywne emocje.
      Stad reakcja z wykrzyknikiemwink


      Moja uwage zwrocila stylizacja zony pana Krasko. To piekna kobieta.
      Ma wspaniala figure. A na tej fotce, w tej dziwacznej, luznej, polyskliwej 'szacie' - wyglada
      bardzo nieciekawie. Poza tym 'szata' - mocno kontrastuje z 'luzackim' stylem
      partnera. Wygladaja tak jakby ubierali sie na zupelnie inne okazjesmile

      Jedyna wiec moja uwaga - to pytanie : czy 'luzacka' stylizacja byla odpowiednia
      'do okazji'?
      Tego nie wiem bo nie mam pojecia jaka to byla okazja.

      A tytulowa 'wiocha' z wykrzyknikiem ... coz. Gdybym to ja zalozyla taki watek
      i obsmiala czyjas stylizacje - zapewne dostaloby mi sie za 'jezyk pogardy'.


      tete

      • oleg3 Re: Opinia 12.05.22, 10:40
        > Proponuje zapoznanie sie ze stopniowaniem formalnosci ubioru : egarnitur.pl/pl/n/2

        He, he. Formalności ubioru! Tete w akcji.
        Strój pana Kraśki jest oczywiście nieformalny. Mnie śmieszy i tyle. Jest niezgodny z moim poczuciem estetyki. O stroju małżonki nic nie napiszę.
        • t_ete Re: Opinia 12.05.22, 11:44
          oleg3 napisał:

          > He, he. Formalności ubioru! Tete w akcji.
          > Strój pana Kraśki jest oczywiście nieformalny. Mnie śmieszy i tyle. Jest niezgo
          > dny z moim poczuciem estetyki. O stroju małżonki nic nie napiszę.

          Zgodnosc/niezgodnosc z czyims poczuciem estetyki - to temat rzeka.

          Co do linku. Dobrze znac trendy modowe. To jakas wskazowka. Niepotrzebnie sie srozysz.
          W zalinkowanym materiale - takze nie wszystkie stylizacje sa zgodne z moim
          poczuciem estetyki. Niektore z nich uznalabym raczej za 'przebranie' (te skarpetkismile) niz
          'ubranie' - ale przynajmniej sa zabawne.

          Ja mam spory dystans do modowych stylizacji osob 'publicznych'.
          Gdy sa to artysci, celebryci - patrze na ich 'prezentacje' inaczej.
          Bywa, ze celowo ubieraja sie 'kontrowersyjnie', tworza wokol siebie
          'zamieszanie', skupiaja uwage i poteguja 'klikalnosc'.
          Bywa, ze ich stylizacje uwazam za ciekawe - choc sama nigdy nie eksperymentowalabym
          w taki sposob.

          Ale gdy politycy ubieraja sie fatalnie - koszmarnie - w sposob zle dobrany do sylwetki
          - budzi to poczucie zenady.
          Zbyt ciasne marynarki, z ktorych wylania sie brzuch. Dosc czesty problem.
          Zbyt obcisle spodnie na krotkich, pekatych nozkach - wyglada mi to na probe wpasowania sie
          w modowy trend przy braku krytycyzmu wobec siebie.
          Zmietoszone - zlej jakosci materialy, ktore 'nie wytrzymuja' wielogodzinnego siedzenia.
          Za duze marynarki i zbyt dlugie spodnie niskich mezczyzn.
          Zaniedbane buty. 'Dyzurne' od lat krawaty.

          Podkreslam - chodzi o osoby 'publiczne', politykow, ktorych stac na to by uszyc sobie
          stroj 'na miare' (lub przynajmniej dopasowac), dobrac odpowiednie dodatki, nie
          oszczedzac na butach.

          Wiem, ze niektore osoby nie przykladaja wagi do wlasnego wygladu - ale sa
          'publiczne'. I w zwiazku z tym -czy tego chca czy nie - sa oceniane.

          Czasem widok 'oczy wypala' ....

          A wydaje sie, ze to dosc prosta zasada :

          - dostosowac stroj do sylwetki i okazji

          Tyle wystarczy.


          tete
          • oleg3 Re: Opinia 12.05.22, 11:56
            > Tyle wystarczy.

            Widzisz Tete. W doopie mam jakieś internetowe wskazówki czy standardy ubioru. Widzę i oceniam. Styl mam raczej konserwatywny. Dla mnie wzorcem jest okres 1920-1939. Nie znaczy, że tak się noszę. Wtedy nawet robotnicy ubierali się ładnie.

            Szata nie robi człowieka, ale wiele o nim mówi. Kim jest, kim chce być, co przeżył, określa poziom intelektualny i kulturalny.
            • oleg3 Re: Opinia 12.05.22, 12:38
              Coby nie było Tete, że jestem osobistym wrogiem pana Kraśki, wyszukałem w necie udaną luzacką s ty l i z a c j ę. Oczywiście redaktor może udawać nastolatka, ale to jest śmieszne.

              https://kielban.pl/wp-content/uploads/2015/06/se-101.jpg
            • t_ete Re: Opinia 12.05.22, 14:15
              oleg3 napisał:

              > Widzisz Tete. W doopie mam jakieś internetowe wskazówki czy standardy ubioru. W
              > idzę i oceniam. Styl mam raczej konserwatywny. Dla mnie wzorcem jest okres 1920
              > -1939. Nie znaczy, że tak się noszę. Wtedy nawet robotnicy ubierali się ładnie.

              O panie ...

              Mozna miec w doopie wszelkie wskazowki czy standardy ubioru.
              Pod warunkiem.
              Niestety, ten 'warunek' - to rzadkosc.
              Gust, smak, wyczucie stylu, intuicja.

              Lata 20-te i 30-te - byly dla mezczyzm 'laskawe' - w sensie modowym. Klasyka.
              Gorzej z kobietamiwink.

              Poczatek lat 20-tych to worowate, dlugie suknie 'bez talii', potem szybkie, w rytmie
              charlestona 'skracanie' sukienek (ekspozycja damskich lydek), talia 'nisko', wcisniete na oczy kapelutki,
              sciete krotko wlosy, mnostwo propozycji strojow sportowych.

              Dopiero od poczatku lat 30-tych - 'wylania sie' absolutnie piekna damska sylwetka. Zaznaczona talia,
              dlugosc spodnicy w polowie lydki lub nizej, raczej krotkie zakiety 'do figury'. Krojono material 'ze skosu' - tak by suknia pieknie sie ukladala, oplywala sylwetke. Modna byla 'mala glowka' - fryzury blisko glowy.
              Kapelusze tez niezbyt duze, z wyjatkiem letnich. Pantofelki na niewielkim obcasie.

              Wszystkie te zabiegi modowe podkreslaly kobiecosc acz w nieprzesadny sposob.

              Niestety, w polowie lat 30-tych cos sie zepsulo. Suknie zaczely sie skracac, fryzury napuszyly,
              ramiona poszerzyly, pojawialy sie czesto rekawy bufiaste czy motylkowe.
              Sylwetki staly sie (mimo podkreslonej talii) bardziej 'kwadratowe'.
              Jedynie w wieczorowym wydaniu - gdy panie prezentowaly dlugie suknie - bylo
              podobnie.

              W latach 40-tych - spietrzone na czubku glowy loki, krotka lekko ponizej kolan
              poszerzana spodnica czy sukienka, podkreslone ramiona plus buty na wyzszym obcasie
              - to juz byla zupelnie inna sylwetka.

              Wplyw wojenny, okupacyjny - w meskiej modzie - to oczywiscie bryczesy i oficerki.

              Gdy meska moda po wojnie prawie sie nie zmieniala, w damskiej - Dior postanowil
              wrocic do linii z lat 30-tych (nostalgia?) ale nie trwalo to dlugo, w latach 50-tych damska moda
              poplynela dalej ...a w latach 60-tych modowy swiat damski i meski - eksplodowalwink

              Ale wbrew temu co myslisz - jakas 'konserwatywna' linia meskiej mody (choc przeplatana
              absurdami w rodzaju wielkosci kolnierzyka koszuli, szerokosci krawata itd) -trwa.

              > Szata nie robi człowieka, ale wiele o nim mówi. Kim jest, kim chce być, co prze
              > żył, określa poziom intelektualny i kulturalny.

              Owszem. Zgadzam sie.

              Choc jak juz wczesniej pisalam - biore 'poprawke' na gwiazdorskie wystepy.
              W nich czesto jest okruch prowokacyjnego happeningu.
              Ale przyznam, ze lubie bardziej tych, ktorzy 'trzymaja klase', 'znaja miare' i nie robia z siebie
              pajaca.

              Poza tym cenie u politykow dbalosc o wyglad zewnetrzny poniewaz okazuja w ten
              sposob szacunek osobom, ktore reprezentuja.


              tete
              • oleg3 Re: Opinia 12.05.22, 14:30
                Trafnie opisałaś modę damską okresu m.in. międzywojennego. Mnie imponuje ubiór męski z tego okresu.

                Zgadzam się z ...

                > Ale przyznam, ze lubie bardziej tych, ktorzy 'trzymaja klase', 'znaja miare' i nie robia z siebie pajaca.
    • polski_francuz Zmiana rol 13.05.22, 07:48
      oleg3 napisał:

      " Każdy może się stylizować jak chce. Nic mi do tego. "

      Skoro tête sie wypowiada to temat jest do dyskusji. Zaryzykowalbym twierdzenie, ze mezczyni troche przejeli role kobiet w "podobaniu sie". Ale, by far, nie wszyscy. Jak odwiedzalem 2 lata temu Monachium to zaskoczyl mnie, na ulicy, tez jeden "pienkny" i zapytalem sie czy moge go sfotografowac. Zgodzil sie i zalaczam jego fotke.

      Ale to sa wyjatki.

      PF

      • oleg3 Re: Zmiana rol 13.05.22, 08:24
        Ja nie mam fotki. Parę dni temu spotkałem na poczcie osobnika (40-50 lat na oko), z pokaźnym brzuszkiem. Na nogach miał markowe buty sportowe, tenisowe skarpetki; krótkie spodnie sportowe z miękkiej tkaniny; T-shirt , bluza sportowa. Do tego gruby złoty zegarek, na szyi złoty łańcuch. Przypuszczam, że Polak, bo mówił jak nasz.
      • t_ete Re: Zmiana rol 13.05.22, 23:50
        polski_francuz napisał:

        > Zaryzykowalbym twierdzenie, ze mezczyni troche przejeli role kobiet w "podobaniu sie".

        Zmienia sie wiele ale wydaje mi sie, ze kwestia 'chce sie podobac' - pozostaje niezmienna.
        Panowie 'przedwojenni' - jesli bylo ich stac - 'podobali sie' ubraniami (dostosowanymi do okazji),
        butami, dodatkami, dobra woda kolonska, dbaloscia o fryzure. Czarowali spojrzeniem spod
        ronda fedory czy panamy.
        Wrazliwosc na trendy w meskiej modzie?
        Gdy Clark Gable w jednej ze scen popularnego w latach 30-tych filmu zdjal koszule i ...zaswiecil nagim torsem bo nie mial podkoszulka! sprzedaz podkoszulkow w Ameryce - spadlasmile

        Drogi Peefie, w czasach mojej mlodosci, w srodowisku, w ktorym sie obracalam - raczej nikt nie podazal
        za moda - taka z zurnalasmile do 'modnych stylizacji' zaliczalo sie rozwleczone welniane swetry, kurtki z zachodniego
        demobilu, wlasnorecznie uszyte dziwadla z jakis materialow 'z odzysku' i osobiscie dziergane cudaki.
        Ta osobista aktywnosc krawiecko-dziewiarska i odjechane pomysly - gwarantowaly niepowtarzalnosc kreacji.
        Ale czy to byla jakas linia mody? Raczej nie.
        Nie pamietam chlopakow w garniturach. Chyba, ze na szkolnej akademii wink

        > Ale, by far,
        > nie wszyscy. Jak odwiedzalem 2 lata temu Monachium to zaskoczyl mnie, na ulic
        > y, tez jeden "pienkny" i zapytalem sie czy moge go sfotografowac. Zgodzil sie
        > i zalaczam jego fotke.
        >
        > Ale to sa wyjatki.

        Pomiedzy mlotem i kowadlem (usilnie starac sie byc pieknym albo miec calkiem w nosie swoj zewnetrzny wyglad) jest kawalek przestrzeni dla tych, ktorzy lubia sie podobac ale nie przesadzaja ze staraniami i gnaniem
        za moda. Wiesz ... taka niewymuszona elegancja. Ona sie sprawdza. Zawsze.

        Panowie niechetnie nosza kapelusze.
        Dlaczego?
        Przeciez to fantastyczny dodatek.

        Sama bardzo je lubie. Gdy chlodno - nosze czarna fedore, gdy cieplo - slomkowa.
        To moj ukochany model. Zadne tam 'pastereczki', kanotierki czy trilby.
        Fedora ze srednim rondem.


        tete


        • polski_francuz Podobac sie 14.05.22, 09:25
          t_ete napisała:


          "Zmienia sie wiele ale wydaje mi sie, ze kwestia 'chce sie podobac' - pozostaje niezmienna. Panowie 'przedwojenni' - jesli bylo ich stac - 'podobali sie' ubraniami (dostosowanymi do okazji), butami, dodatkami, dobra woda kolonska, dbaloscia o fryzure. Czarowali spojrzen iem spod ronda fedory czy panamy. Wrazliwosc na trendy w meskiej modzie?"

          Masz duzo racji. Tyle, ze trzebaby uscislic dyskusje i dodac kilka precyzji. Podobac sie komu? Sa dwie mozliwosci: sobie i innym. Mysle, ze wazne jest dla wielu, w tym dla mnie, by podobac sie sobie. By miec taki wyglad, pod jakim chcielibysmy by inni nas widzieli. Jest w tym troche autyzmu. Ale, pewnie jestesmy troche autystami. I wazne jest by moc sobie pozwolic na taki wyglad. Tu dodam anegdotke z czasow mlodosci. Pojechalem w 72 czy 73 roku na praktyke studencka do Niemiec zachodnich. I bylo wiele ladnych rzeczy w sklepach. Ale male wynagrodzenie. I zaczelem mniej jesc by moc sobie pozwolic. Schudlem chyba z >10 kg co na miesiac czy dwa jest dobrym rezultatemsmile Ale kupilem sobie to i owo a wiec warto bylo.

          Druga rzecz to podobac sie innym. W filmach mamy sie podobac rezyserowi, producentom a w dali tym co filmy finansuja. Piszesz o wielkim wplywie "image" na ekonomie i masz racje. Tutaj tez kapiatalizm nas poucza.


          " Drogi Peefie, w czasach mojej mlodosci, w srodowisku, w ktorym sie obracalam -
          raczej nikt nie podazal za moda - taka z zurnalasmile do 'modnych stylizacji' zaliczalo sie rozwleczone welniane swetry, kurtki z zachodniego demobilu, wlasnorecznie uszyte dziwadla z jakis materialow 'z odzysku' i osobiscie dziergane cudaki.Ta osobista aktywnosc krawiecko-dziewiarska i odjechane pomysly - gwarantowaly niepowtarzalnosc kreacji."


          Ales mi zabilas klina. Szukam srodowiska by dopasowac do Twojej mlodosci. Ale widze raczej wielkie miasto, srodowisko artystyczne. Moze z 10 lat po czasach mojej mlodosci i inzynierskich studiow. A przeciez piszesz nie jak artystka ale jak intelektualistka. Na sowas!

          " Pomiedzy mlotem i kowadlem (usilnie starac sie byc pieknym albo miec calkiem w nosie swoj zewnetrzny wyglad) jest kawalek przestrzeni dla tych, ktorzy lubia sie podobac ale nie przesadzaja ze staraniami i gnaniem za moda. Wiesz ... taka niewymuszona elegancja. Ona sie sprawdza. Zawsze."


          No coz staranie sie byc pieknym to troche picowanie i udawanie kogos by sie komus podobac. Nieskuteczne i masz tu calkowicie racje.

          " Panowie niechetnie nosza kapelusze. Dlaczego? Przeciez to fantastyczny dodatek."

          Odejmuje nam sportowego "look" pewnie dlatego. Czapka z daszkiem jest bardziej sportowa i dodaje nam muskulow.


          " Sama bardzo je lubie. Gdy chlodno - nosze czarna fedore, gdy cieplo - slomkowa. To moj ukochany model. Zadne tam 'pastereczki', kanotierki czy trilby. Fedora ze srednim rondem. "

          Sounds wellsmile

          PF

          • t_ete Re: Podobac sie 14.05.22, 10:57
            polski_francuz napisał:

            > Masz duzo racji. Tyle, ze trzebaby uscislic dyskusje i dodac kilka precyzji. P
            > odobac sie komu? Sa dwie mozliwosci: sobie i innym. Mysle, ze wazne jest dla wi
            > elu, w tym dla mnie, by podobac sie sobie. By miec taki wyglad, pod jakim chcie
            > libysmy by inni nas widzieli. Jest w tym troche autyzmu. Ale, pewnie jestesmy t
            > roche autystami.

            Sa osoby, ktore 'dostosowuja sie' do grupowego trendu, nie chca odstawac bo czuja sie wowczas
            'odmiencami' i to jest dla nich przykre. Boja sie oceny, sa niepewni - wiec wola sie 'wtopic'.Wtedy
            'podobaja sie sobie'- bo sa akceptowani przez grupe, ktora jest dla nich wazna.
            Mysle, ze to dotyka nastolatkow.
            Ale bywa z nastolatkami odwrotnie : ktos nie chce wygladac jak wszyscy, chce sie wyrozniac.
            Czy wynika to z buntu? checi zwroceniana siebie uwagi? pewnosci siebie? Skomplikowane.
            'Podobam sie sobie' jest na pierwszym miejscu - i nie ma znaczenia czy grupa to zaakceptuje.

            Ludzie dorosli - to nie zawsze ludzie dojrzali. Jak nastolatki miewaja problem z wlasnym wizerunkiem,
            z samoocena, pewnoscia siebie.

            To taki podzial 'z grubsza' - ale skutek 'modowy' - podobny (niezaleznie od wieku).

            > I wazne jest by moc sobie pozwolic na taki wyglad. Tu dodam an
            > egdotke z czasow mlodosci. Pojechalem w 72 czy 73 roku na praktyke studencka do
            > Niemiec zachodnich. I bylo wiele ladnych rzeczy w sklepach. Ale male wynagrodz
            > enie. I zaczelem mniej jesc by moc sobie pozwolic. Schudlem chyba z >10 kg
            > co na miesiac czy dwa jest dobrym rezultatemsmile Ale kupilem sobie to i owo a wie
            > c warto bylo.

            smile))Ja w tamtych czasach malowalam we wzorki czarne drewniaki.Niezmywalna farba do butow.
            Malowalam tez tiszerty. Tato sie zloscil. A ja po prostu nie lubilam wygladac 'jak wszyscy' a
            w sklepach oferta byla uboga.

            > Druga rzecz to podobac sie innym. W filmach mamy sie podobac rezyserowi, produc
            > entom a w dali tym co filmy finansuja. Piszesz o wielkim wplywie "image" na eko
            > nomie i masz racje. Tutaj tez kapiatalizm nas poucza.

            To wielki rynek. Ogromne pieniadze.

            > Ales mi zabilas klina. Szukam srodowiska by dopasowac do Twojej mlodosci. Ale w
            > idze raczej wielkie miasto, srodowisko artystyczne. Moze z 10 lat po czasach mo
            > jej mlodosci i inzynierskich studiow. A przeciez piszesz nie jak artystka ale j
            > ak intelektualistka. Na sowas!

            Duze miasto. Srodowisko troche artystyczne. Oferta w sklepach - chuda.Trzeba bylo
            sie postarac. Albo pojechac do warszawskiego Hofflandu (tam byly piekne projekty Barbary Hoff).
            Staranie polegalo na odpowiednim wyborze z ograniczonej oferty, wzbogaceniu wlasnymi
            pomyslami - tak by 'zmiescic sie' w mozliwosciach finansowych (a te nie byly zbyt duze).

            W latach osiemdziesiatych byla okropna bida. Prulo sie swetry, przerabialo ciuchy,
            kombinowalo. Ale wolalam to niz 'tureckie' gotowce z bazaru.

            Pierwszy moj modowy zakup 'na zachodzie' : Szwecja, second hand (nie bylo mnie stac na zakupy
            w normalnym sklepie) : bryczesy w kolorze jasnej ochry, prochowiec w kolorze kosci sloniowej,
            damski cylinder jezdziecki, dwa 'dopinane' czarne krawaty i czarne szelki.
            Bylam modowo spelnionasmile))

            > No coz staranie sie byc pieknym to troche picowanie i udawanie kogos by sie kom
            > us podobac. Nieskuteczne i masz tu calkowicie racje.

            Jest cienka granica. To w koncu ma byc przyjemnosc a nie ciezka praca 'stylizacyjna'.

            > Odejmuje nam sportowego "look" pewnie dlatego. Czapka z daszkiem jest bardziej
            > sportowa i dodaje nam muskulow.

            Kapelusze letnie - sa niemeskie? Nie zgadzam sie.
            Oczywiscie - czapka z daszkiem jest praktycznym dodatkiem, chroni
            przed sloncem ale panama dodaje 'gangsterskiego' szykuwink
            No spojrz ...

            www.szarmant.pl/kapelusz-panama-w-praktyce


            tete
            • polski_francuz Slonce a czapka 14.05.22, 14:18
              t_ete napisała:

              " Sa osoby, ktore 'dostosowuja sie' do grupowego trendu, nie chca odstawac bo czuja sie wowczas 'odmiencami' i to jest dla nich przykre. Boja sie oceny, sa niepewni - wiec wola sie 'wtopic'.Wtedy 'podobaja sie sobie'- bo sa akceptowani przez grupe, ktora jest dla nich wazna.

              Mysle, ze to dotyka nastolatkow. Ale bywa z nastolatkami odwrotnie : ktos nie chce wygladac jak wszyscy, chce sie wyrozniac. Czy wynika to z buntu? checi zwroceniana siebie uwagi? pewnosci siebie? Skomplikowane. 'Podobam sie sobie' jest na pierwszym miejscu - i nie ma znaczenia czy grupa to zaakceptuje. "


              Zgadzam sie z tym. Potem dodajesz jeszcze jeden istotny warunek: miec mozliwosci by sie ubrac tak by sie podobac.


              " smile))Ja w tamtych czasach malowalam we wzorki czarne drewniaki.Niezmywalna farba do butow. Malowalam tez tiszerty. Tato sie zloscil. A ja po prostu nie lubilam wygladac 'jak wszyscy' a w sklepach oferta byla uboga."

              No worries, nie wygladasz "jak wszyscy". Mozesz sie podobacsmile

              " Duze miasto. Srodowisko troche artystyczne. Oferta w sklepach - chuda.Trzeba bylo sie postarac. Albo pojechac do warszawskiego Hofflandu (tam byly piekne projekty Barbary Hoff). Staranie polegalo na odpowiednim wyborze z ograniczonej oferty, wzbogaceniu wlasnymi pomyslami - tak by 'zmiescic sie' w mozliwosciach finansowych (a te nie byly zbyt duze)."

              Bardzo artystycznie to brzmi.

              "W latach osiemdziesiatych byla okropna bida. Prulo sie swetry, przerabialo ciuchy, kombinowalo. Ale wolalam to niz 'tureckie' gotowce z bazaru. Pierwszy moj modowy zakup 'na zachodzie' : Szwecja, second hand (nie bylo mnie stac na zakupy w normalnym sklepie) : bryczesy w kolorze jasnej ochry, prochowiec w kolorze kosci sloniowej, damski cylinder jezdziecki, dwa 'dopinane' czarne krawaty i czarne szelki. Bylam modowo spelnionasmile))"

              Tu nas historia rozlaczyla. Ja, prawie cale dziesieciolecie w latach 80-tych spedzilem we Francji, Niemczech i Australii. We Francji ciezko zasuwalem i nie mialem czasu na ciuchy, w Niemczech bylem w przemysle of 8h00 do15h00 i nagle musialem czas od 15h00 czyms wypelnic. I moglem i robic sport i polazic po sklepach (KaDeWe m.in.). Tym bardziej, ze tam jestes tym na kogo wygladasz. Czyli wyglad sie liczy i mowi duzo o tobie. Australia to nie ubraniowa story . Chociaz, chociaz, spedzielem miesiac na zwiedzanie Australii z mymi niemieckimi przyjciolmi i oni i ja nosilismy kapeusz slomkowy jak James, James Bondsmile

              " Kapelusze letnie - sa niemeskie? Nie zgadzam sie. Oczywiscie - czapka z daszkiem jest praktycznym dodatkiem, chroni przed sloncem ale panama dodaje 'gangsterskiego' szykuwink No spojrz ..."

              Dodam jeszcze, w Twoim duchu, ze dziura sloneczna nauczyla mnie nosic czapke w Australii. Chodzilem na Australian Open 1988 i slonce (niedodobre ty!) spalilo mi policzek. Od tej pory uwazam troche na slonce. Ale w Europie to nie bylo/jest az takim problemem. Tym bardziej, ze przestano uzywac chemikaliow odpowiedzialny za stworzenie tej dziury slonecznej.

              Pozdro

              PF
              • t_ete Re: Slonce a czapka 15.05.22, 00:36
                polski_francuz napisał:

                > Zgadzam sie z tym. Potem dodajesz jeszcze jeden istotny warunek: miec mozliwosc
                > i by sie ubrac tak by sie podobac.

                W przypadku nastolatkow, ktorzy chca 'wygladac jak inni' - 'zakladnikami' sa rodzice.
                Nastolatki, ktore chca 'wygladac inaczej' - to czesciej osoby obdarzone inwencja i
                od rodzicielskiej kasy zalezy czy zakupy beda w markowym butiku, czy w secondhandzie.

                > Bardzo artystycznie to brzmi.

                Czy ja wiem ... wiele dziewczyn tak sobie radzilo. Farbowanie tetrowych pieluch i szycie
                z nich 'kreacji' to byla norma. Gdzie Ty sie uchowales, ze to dla Ciebie egzotyka?wink))
                Wydawalo mi sie, ze to powszechna wiedza o peerelowskiej rzeczywistosci.

                > Tym bardziej, ze tam jestes tym na kogo wygladasz. Czyli wyglad sie liczy i mowi duzo o tobie.

                Naturalnie.

                >Australia to nie ubraniowa story . Cho
                > ciaz, chociaz, spedzielem miesiac na zwiedzanie Australii z mymi niemieckimi pr
                > zyjciolmi i oni i ja nosilismy kapeusz slomkowy jak James, James Bondsmile

                O wlasniesmile nie wyobrazam sobie paradowania w sloneczny dzien bez kapelusza.

                > Dodam jeszcze, w Twoim duchu, ze dziura sloneczna nauczyla mnie nosic czapke w
                > Australii. Chodzilem na Australian Open 1988 i slonce (niedodobre ty!) spalilo
                > mi policzek.

                Panama lepsza niz czapka z daszkiem. Upieram sie.


                tete

    • monalisa2016 Re: Wiocha!!! 15.05.22, 03:00
      Ona jak ona, nic grajace i komponujace sie z soba pozwole sobie to nadmiecic mimo ze nie jest to moim zwyczajem oceniac ubiory innych. On, czyzby chwyt do szafy jego dziewczyny mial z niego zrobic wedlug terazniejszej mody pol mezczyny i kobiety albo cos z obojniaka gotowego na przyszle wyigamowane funkcje przypisywane wspolczesnemu multi-kulti mezczyznie? Przydalby mu sie do tego ubioru pakunek pampersow cos w tym rodzaju by symbolizowac miekkosc damskej torebki! smile, smile

      Ne, ne, to nie ma rak ani nog, to jest to co razi w oczy lubiacych estetyke!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka