Dodaj do ulubionych

O "ego" wg Hawkinsa

03.11.24, 14:55
Główna różnica polega na tzw pozycjonowaniu stosowanym nieustannie przez ego. Ono wytwarza dualizm pomiędzy sobą a światem. Ono przypomina oblężona twierdzę, inni i wydarzenia , są postrzegane/i jako zagrażające i wzywające do rywalizacji.
Natomiast na wyższym poziomie świadomości jednostka postrzega empirię jako zmysłowa emanacje nieliniowej nieskończonej Jażni.
U ego skalibrowanym poniżej 200 pkt dominują uczucia negatywne a milosc rozumiana jest jako coś do zdobycia z zewnątrz, co odpowiada na wyzwania zwierzęcych potrzeb.
Świadomość indywidualna skalibrowana powyżej 200 zanurza się w miłości jako pozytywnej energii związanej z całym światem a nie tylko pojedynczymi osobami. Milosc na tych poziomach rośnie i nie wyczerpuje się tak jak na poziomie poniżej 200. Czujność sytuacyjna dostrzega w materiale zmysłowym nieliniowy , niematerialny świat boskości natomiast poniżej poziomu 200 - ma zapobiegać stratom i przegranej.
Obserwuj wątek
    • a_iii_ty Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 15:40
      Gdzie ja jestem na tej skali, ponizej czy powyzej 200, jesli tylko milosc czuje do tego pieska na zdjeciu, i zero milosci do tych stworow wokol?
      • krytyk2 Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 19:41
        a_iii_ty napisał:

        > Gdzie ja jestem na tej skali, ponizej czy powyzej 200, jesli tylko milosc czuje
        > do tego pieska na zdjeciu, i zero milosci do tych stworow wokol?
        >
        Odpowiedź wydaje się prosta jeśli do ręki dostaniemy narzędzia, na które wskazuje Hawkins : poniżej 200 dominują emocje negatywne, związane z narcystycznym nastawieniem jednostki, która stale promuje tylko siebie a resztę świata traktuje jako narzędzie realizacji swoich egoistycznych kaprysów.
        Pow 200 jednostka wycisza się, gdyż jej egocentryczne potrzeby zaczynają ustępować potrzebom poznania Całości I sprzęgnięcia się z Nią a bardziej nawet ' roztopienia się w Niej. Zainteresowanie Całością czy też Jażnia wymaga zniesienia ograniczeń poznawczych w postaci egoistycznych zakrzywień patrzenia.
    • a_iii_ty Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 18:28
      Ladnie to opisales. Tak, ego to wymysl naszego umyslu, posuwajac sie w gore po tej skali(skad ten numer 200?) wchodzimy na terytoria gdzie ego topnieje i mamy szanse na doswiadczenie czystej jazni (superconsciousness).
      Czy to sa niebianskie ogrody?
      Nie wiem, nigdy tego nie doswiadcze, dopoki bardziej kocham psy i drzewa niz wspolbraci.
      Amen.
      • krytyk2 Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 19:26
        Kalibracja od 200 do 1000 oznacza rosnąca przewagę Miłości nad zwierzęcymi odruchami i negatywnymi emocjami. Miłość jest dla niego tożsama z Jażnia. Na poziomie 1000 ten udział wynosi 100%, czyli nie ma już w jednostkowej swiadomosci( np Buddy, Machometa czy Jezusa) żadnych jedmostkowych ,egoistycznych chceń. Świadomość pokrywa się całkowicie z Jaźnia czyli Całością i o tej całości myśli, martwi się o wszystko i wszystkich , poszukuje rozwiązań nie dla siebie tylko dla całości i zgodnych z Całością. Poznawanie na tym.poxiomie utraciło już charakter stricte empiryczny, indukcyjny( stopniowe uprawdapadabnianie prawdy w oparciu o kolejne stwierdzone fskty) I stało się czystą intuicja, przebłyskiem geniuszu , który przenika duchową nieskończoną przestrzeń idei .
        Odpowiedź na Twoje pytanie, na czym.polega ważność kalibracji 200 ,Hawkins tłumaczy wprost fizjologia mózgu. Twierdzi mian, że u jednostek sytuujących się poniżej 200 ,materiał zmysłowy przebiega szybciej przez ośrodki emocji I potem dopiero dociera do płatów przedczolowych czyli terenu intelektu. Odwrotnie rzecz się ma u jednostek skalibrowanyvh pow 200 : materiał empiryczny zostaję najpierw skonceptualizowany a następnie dociera do ośrodków emocji. Sprawa ma niebagatelne znaczenie, bo na poziomie do 200 wyznaczą dominującą rolę emocji nad treściami intelektualnymi a w drugim przypadku to idee formują kształt emocji
    • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 20:25
      "Ego a prawdziwy Ty" jest jak "Lapidaria" Kapuscinskiego albo "Piesek przydrozny" Milosza. Kazda strona jest osobnym tekstem, tu akurat cytatem z jego innych prac. To jest przyjemnosc i to jest prawda za prawda, niemniej troche liczylam na jakas klasyczna strukture i jeden wywod - zamiast prawie czterystu osobnych mikrowywodow. Ale ktos z gory czy tez los, czy tez karma, czy tez cos powiedzialo mi wlasnie: spierdalaj, nie dostaniesz tak po prostu potwierdzenia tego, co myslisz i czujesz, bedziesz czytala w innej kolejnosci 😉

      Mysle, ze tzw. intuicja to jest czasem glos ego, a czasem "prawdziwych nas". Rzucilam sie na te ksiazke z oczywistego powodu: interesuje mnie, jak te dwa glosy skutecznie odrozniac. I tez dlatego, ze nie mialam (juz mam) w ostatnich miesiacach dosc przestrzeni w sobie na to, zeby zaczac od tego, od czego sie powinno zaczac, czyli od "Przywracania zdrowia". Co wiem nie sama z siebie oczywiscie, tylko od kogos, kto wie, o czym mowi.

      a milosc rozumiana jest jako coś do zdobycia z zewnątrz, co odpowiada na wyzwania zwierzęcych potrzeb

      Milosc to nigdy nie jest nic z zewnatrz. Ta autentyczna znaczy. Ta powyzej 200 czy ile tam symbolizuje odwage. Nie mozna jej od nikogo dostac. Bierze sie z "nas prawdziwych" i najlepszym tekstem, jaki ja opisuje, jest 1Kor, 13, 1-13. Choc w pewnym sensie sie ja od kogos "dostaje"
      • krytyk2 Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 21:24
        Już na samym początku czytania Hawkinsa zderzyłem się z jego pój głosu sumienia, które okazało się całkiem.inne od mojego.
        Zacznę od mojego , bo lepiej sytuuje znaczeniowo te różnicę. Wg mnie głos sumienia przypomina trochę skrzyżowanie pój sokratejskiego i neopsychoanalitycznego:
        To wezwanie pochodzące od prawdziwego ja(zwykle we snie), do powrotu jednostki na ścieżkę rozwoju zgodną z jej powołaniem i godnością .
        Tymczasem H pisze , że sumienie u niskoskalibrowanych osób jest też kiepskiej jakości i jest zaledwie zgodne z ich często wypaczona moralnością
        • krytyk2 Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 21:32
          Piszę w krótkich kawałkach bo przed chwilą fałszywy ruch palca spowodował pożarcie mi z trudem pisanego na bieżąco odcinka.
          Intuicja z kolei sytuuje się u H znacznie wyżej, bo stanowi niejako posłańca nieskończonej idealnej Jaźni, która jakąś szczeliną podsyła go do empirycznej warstwy świadomości skalibrowanej powyżej 200 pkt. Więc intuicja w sensie H jest wyższa kategoria poznawczo - moralną od sumienia, bo sumienie bywa podle a ona zawsze kontaktuje się z boska rzeczywistością kalibracji 1000
        • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 23:28
          Ja mysle, ze we snie mowi do nas podswiadomosc. Ale czy zawsze, czy czasem nie przekrzykuje jej ego? Czasem mi sie sni to, czego bym chciala, ale czy to jest glos za tym, co powinno sie stac? Chcialabym, zeby to byl drogowskaz. Tyle ze i tak nie za bardzo, czasem, potrafie pojsc ta droga, ktora mi sie sni.

          Sumienie u niektorych na pewno jest "nisko skalibrowane". Chyba kazdy zna jakichs ludzi, ktorzy maja tylko zalazek oczu i pod stosunkowo niska presja, albo i bez, zachowuja sie strasznie.

          Intuicja to jest natomiast moja ulubiona rzecz. Zawsze jak jej nie poslucham, wpadam w jakies bloto. Ale jej glos nie jest latwo odroznic od glosu ego. Intuicja to jest sposob, w jaki mowi do nas podswiadomosc. Rodzaj czerwonego/zielonego swiatla, ktore sie czasem zapala, jesli potrafimy je dostrzec. Mysle, ze strach jest tym, co nam nie pozwala odroznioc glosu ego od glosu intuicji.
      • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 22:53
        wilczamia napisała:

        > Mysle, ze tzw. intuicja to jest czasem glos ego, a czasem "prawdziwych nas".

        Możemy też tak nazywać natchnienia Ducha Świętego smile

        > Milosc to nigdy nie jest nic z zewnatrz. Ta autentyczna znaczy. Ta powyzej 200
        > czy ile tam symbolizuje odwage. Nie mozna jej od nikogo dostac. Bierze sie z "n
        > as prawdziwych" i najlepszym tekstem, jaki ja opisuje, jest [i]1Kor, 13, 1-13[/
        > i]. Choc w pewnym sensie sie ja od kogos "dostaje"
        • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 22:54
          Miłość dostaje się od Boga i jest również nasza odpowiedzią na te miłość.
          • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 02.12.24, 00:11
            Miłość dostaje się od Boga

            To moze krakowskim targiem: od boga via ludzie? wink

            Mysle, ze nomenklatura jest drugorzedna. Mozesz ten wewnetrzny glos nazwac Duchem Swietym, ja nie za bardzo lubie te nomenklarure rodem z lekcji religii. Te lekcje mi zawsze pachnialy falszem i tromtadracja, jak i cala instytucja KK, wiec i ten jezyk nie wzbudza we mnie zaufania. Niemniej mam wrazenie, ze ten wewnetrzny glos jest w jakis sposob elementem wiekszej calosci. Jest ze mnie i spoza mnie jednoczesnie.

            Mysle, ze milosc, szczescie i bog sa i powiny pozostac nieme. W tym sensie, ze wymykaja sie definicjom, slowa sa na nie za male. I w gruncie rzeczy zbedne, bo kiedy kochasz naprawde, nie musisz mowic 'kocham', to i tak wiadomo. Te 3 rzeczy sa w gruncie rzeczy dokladnie tym samym, choc umyslowi zniewolonemu przez jezyk troche trudno w to uwierzyc.
            • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 09.12.24, 22:54
              wilczamia napisała:

              > Miłość dostaje się od Boga
              >
              > To moze krakowskim targiem: od boga via ludzie? wink
              >
              > Mysle, ze nomenklatura jest drugorzedna. Mozesz ten wewnetrzny glos nazwac Duch
              > em Świetym [...]
              > Niemniej mam wrazenie, ze ten wewne
              > trzny glos jest w jakis sposob elementem wiekszej calosci. Jest ze mnie i spoza
              > mnie jednoczesnie.
              >

              Pewnie smile

              > Mysle, ze milosc, szczescie i bog sa i powiny pozostac nieme. W tym sensie, ze
              > wymykaja sie definicjom, slowa sa na nie za male. I w gruncie rzeczy zbedne, bo
              > kiedy kochasz naprawde, nie musisz mowic 'kocham', to i tak wiadomo.

              Słowa wg mnie są potrzebne, zarówno w miłości jak i słowa Boga - cała Biblia, z której możemy poznać Boga i Jego działanie w historii i w naszym życiu - traktując Pismo Święte nie jako tylko historyczna księgę ale stosując lectio divina, czyli zastanawiając się, jak to słowo odnosi się do naszego życia, wyjaśnia je i daje wzór do przemyslen i naśladowania Jezusa.
              • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 16.12.24, 17:52
                Poznac, teologicznie, to moze i mozesz przez lekture, ale poczuc istnienie sily, ktora jest spoza Ciebie, mozesz tylko poprzez doswiadczenie i to w ramach specyficznych zyciowych zdarzen. Mysle, ze to drugie jest ciekawsze. Chociaz zgodze, ze ze Biblia jest niezwykle ciekawa lektura, nawet pomimo faktu, ze Jezus mowil po aramejsku, opisany jest glownie w grece, a my to czytamy w kolejnym przekladzie, co samo w sobie stanowi troche gluchy telefon.

                20 lat temu, bym sie z Toba zgodzila, ze slowa "kocham cie" sa wazne w milosci. Wtedy nawet uwazalam, ze raczej kluczowe i bylam cala soba za ta "amerykanska" hojnoscia werbalna. Dzis mysle, ze stanowia bonus i sa niekonieczne. Bardzo przyjemne, ale drugorzedne. Co innego jest jej istota. Ta istota jest zreszta opisana wlasnie w Biblii, w tym hymnie, ktory czyta sie na prawie kazdym slubie i ktory prawie wszyscy maja potem w praktyce tak bardziej w dudzie big_grin A jest to nie tylko najwazniejszy tekst Biblii, ale najwazniejszy tekst w historii ludzkosci, moim skromnym zdaniem.
                • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 16.12.24, 18:37
                  Zgadzam się w pełni, że najgłębsze poznanie jest przez doświadczenie, poprzez wydarzenia. Ale dobrze też mieć podstawę teoretyczna 😉
                  Poza tym lectio divina to coś więcej niż samo czytanie Biblii, to medytacja nad tym słowem, właśnie odniesienie do wydarzeń naszego życia, medytacja w której reflektujemy i doświadczamy oświetlenia z gory naszego życia. A na koniec modlitwa głębi, w której możemy w sposób nadprzyrodzony być w obecności Boga, czasem niejako czując te obecność, a czasem nie, bo to jest łaska nadprzyrodzona.
                • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 16.12.24, 18:44
                  Dla mnie słowa ''kocham Cie" nie są drugorzedne, kiedyś przejechałam się na tym, że nie przywiązywałam wagi do jasnej deklaracji. Za tą deklaracja powinny iść czyny oczywiście, bo sama deklaracja może być pusta czy wręcz nieprawdziwa.
                  Natomiasy faktycznie "Hymn o milosci" z listu do Koryntian to najpiękniejsze i najprawdziwsze słowa opisujące czy miłość jest.
                  • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 16.12.24, 18:45
                    *czym miłość jest
                  • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 16.12.24, 21:04
                    No wlasnie, moze to byc tez deklaracja pusta i nieprawdziwa. Moze tez sluzyc do oszukiwania samego siebie.

                    Moim zdaniem milosc nie wymaga deklaracji, po prostu czujesz, kiedy ktos Cie kocha, jesli masz dobry wzrok. Inna sprawa, ze czasem widzimy, co chcemy zobaczyc. Ale czy deklaracja cos zmienia, skoro moze byc wlasnie pusta?

                    Najpiekniejsze "kocham Cie" widac w oczach, tego sie nie da podrobic. To jest tez w subtelnych rzeczach, w detalach, w stawaniu po czyjejs stronie, w lojalnosci, w okreslonych decyzjach.

                    Nie ufam glosnemu 'kocham cie".
    • shachar Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 20:48
      Nie wierzę w 0 ego.
      • krytyk2 Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 21:10
        W którymś miejscu H przedstawia tabele kalibracji i daje tu swoje miejsce także zwierzętom. Trochę komicznie to wygląda, bo koń wyścigowy, pies i kot domowy mają ok 240- 250 pkt co stawia je wyżej niż średnia światowa ludzkości- poniżej 200😁
      • a_iii_ty Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 22:20
        I dobrze, ze nie wierzysz. Dopoki w naszym mozgu gniezdzi sie umysl, to i ego tam mieszka. Zreszta ta cala sprawa super jazni bez ego, albo kompletne ego gdzies tam na dole skali, to poetycznie rzecz biorac wgladaja jak pieklo i niebo(raj). Nic tu nowego nie stworzono, poza wysrubowanym jezykiem.
        My ludzie bedziemy zawsze escylowac wokol 200, troche w dol, troche w gore, nigdy nie osiagajac ani kompletnego dna, ani absolutnych, egoless wyzyn.
        Ta cala, pelnoskalowa milosc do wszystkiego i w koncu stanie sie ta miloscia, to calkowita mzonka
        maszyny ludzkiej. Masz racje, zerowe ego, to taka sama fantazja jak uczenie ryby gry w szachy.
        • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 03.11.24, 23:16
          Ile to jest "troche w gore"? Ja tam, jak sie dobrze odbije, podskocze do 540 😉 A Wy tam sobie robta, co chceta.

          Mysle, ze sie mozna pozbyc ego za zycia i na ziemi, choc jest to niemal niewykonalne i pewnie ekstremalnie malo komu sie udaje (moze na przyklad kilku osobom na swiecie na raz), ale to, ze tego jeszcze nie widzialam, niczego nie wyklucza. Pradu tez nie widzialam, a jednak cos mi mowi, zeby nie sikac na kontakt.

          Ze zwierzeta sa wyzej niz wielu ludzi, jakos mnie nie dziwi. Zwierzeta zachowuja sie nieelegancko glownie po to, zeby przetrwac. Ludzie - rowniez dla czystej satysfakcji bycia xujem.
          • shachar Re: O "ego" wg Hawkinsa 04.11.24, 02:50
            No nie wiem, moja suka zagryzła królika nie dlatego, że była głodna, ale dlatego że nadarzyła się okazja.To , że się z nią przyjaźnię, nie powinno przesłaniać mi faktu, że ona, jak inne istoty, ma pewne cechy wrodzone.Przydało mi się ta wiedza, kiedy chciała dopaść ogłuszonego, stukniętego przez budynek ptaka. Nie uczyłam jej, że to brzydko jeść żywe ptaki, tylko przewidziałam jej ruchy. Zaraz, ale o czym to ja chciałam? Do czego jest ci, Krytyku, bycie ponad 200 potrzebne? Wierzysz, że świat Ci odda z nawiązką ? Czy po prostu potrzebujesz zmiany, bo to, co dotychczas, słabo działa?
            • krytyk2 Re: O "ego" wg Hawkinsa 04.11.24, 09:38
              Ja czytam H bardziej od strony poznania jego definicji poj świadomości i taki był mój pierwotny zamiar.
              Ale gdybym miał i chciał przekuwać Jego nauki praktycznie, to jest kilka dużych wabików jego teorii.
              Na pewno - dla osiągnięcia spokoju wewnetrznego.
              Nastepnie- dla zmniejszenia wewnętrznych kosztów psychicznych osiągania różnych celów. H obiecuję, że owe cele robi się na tych poziomach świadomości na lajcie, bez spinania się, nerwów.
              Dalej- dla poprawienia sobie relacji z innymi ludźmi: oni przestają już być zagrozeniem dla mnie , znajdują się w orbicie mojej poszerzającej się miłości, której zasoby stale rosną i zaczynam być dla nich kimś w rodzaju pr,ewodnika, któremu powierzają swoje życie, sprawy.
            • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 04.11.24, 09:58
              No instynkt lowieck to jest instynkt przetrwania. Pies nie ma chyba intelektu, zeby go wylaczyc na podstawie konstatacji, ze micha jest pelna. My zdaje sie mamy, a i tak mordujemy sie dosc lekka reka. Zwierzeta jednak takich wojen nie prowadza jak my.

              Nie chce odpowiadac za Krytyka, ale moge odpowiedziec za siebie. To jednak uruchamia jakies osrodki przyjemnosci w mozgu koniec koncow. Jednym uruchamia mord czy gwalt, innym wdziecznosc czy czulosc. Mysle, ze to jest intuicja, to, co nas ciagnie wyzej i pozwala rozpoznawac, co jest wyzej, a co nizej. Jakis rodzaj (nad)wrazliwosci, glos, ktory jedni potrafia i chca uslyszec, a inni maja wywalone. Ci pierwsi nie sa w niczym lepsi, po prostu mieli wiecej szczescia.
            • kalllka Re: O "ego" wg Hawkinsa 06.11.24, 13:55
              Nie pamiętam kto powiedział że jak się coś oswaja to.. najlepiej najpierw siebie. Ego to jakaś cześć wciąż niezbanych atawizmow.
              No to moze to ze szuka suka ptaka którego ty pewnie sama chciałabyś "złowić" żeby się poznać albo może poczuc, wolnosc. jak feniks..itd.
              Mnie znowu opętało na wspinaczke wysokogórska i nazad oglądam wszystko o tym. I jak się patrzę na Kanczendzonge w dzisiejszym i poprzednim wcieleniu, przed era dronow i zjeżdżania na deskach z K2, to i tak mi dech zapiera a ego blednie
        • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 09.12.24, 22:59
          a_iii_ty napisał:

          > Zreszta ta cala sprawa super jazni bez ego, albo kompletne ego gdzi
          > es tam na dole skali, to poetycznie rzecz biorac wgladaja jak pieklo i niebo(ra
          > j)

          Piszesz o piekle i raju, a wątpisz w miłość Boga smile

          > My ludzie bedziemy zawsze escylowac wokol 200, troche w dol, troche w gore, nig
          > dy nie osiagajac ani kompletnego dna, ani absolutnych, egoless wyzyn.

          Myślę, że niektórzy bardzo poniżej 200, a niektórzy, może niezbyt liczni znacznie powyżej.

          > Ta cala, pelnoskalowa milosc do wszystkiego i w koncu stanie sie ta miloscia, t
          > o calkowita mzonka
          > maszyny ludzkiej. Masz racje, zerowe ego, to taka sama fantazja jak uczenie ryb
          > y gry w szachy.
          >
          Wg mnie Chrystus pewnie miał zerowe ego. Jak wolisz, to pewnie Budda też.
          >
    • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 22:46
      krytyk2 napisał:

      > Główna różnica polega na tzw pozycjonowaniu stosowanym nieustannie przez ego. O
      > no wytwarza dualizm pomiędzy sobą a światem. Ono przypomina oblężona twierdzę,
      > inni i wydarzenia , są postrzegane/i jako zagrażające i wzywające do rywalizacj
      > i.
      > Natomiast na wyższym poziomie świadomości jednostka postrzega empirię jako zmys
      > łowa emanacje nieliniowej nieskończonej Jażni.
      > U ego skalibrowanym poniżej 200 pkt dominują uczucia negatywne a milosc rozumia
      > na jest jako coś do zdobycia z zewnątrz, co odpowiada na wyzwania zwierzęcych p
      > otrzeb.
      > Świadomość indywidualna skalibrowana powyżej 200 zanurza się w miłości jako poz
      > ytywnej energii związanej z całym światem a nie tylko pojedynczymi osobami. Mil
      > osc na tych poziomach rośnie i nie wyczerpuje się tak jak na poziomie poniżej 2
      > 00. Czujność sytuacyjna dostrzega w materiale zmysłowym nieliniowy , niemateria
      > lny świat boskości natomiast poniżej poziomu 200 - ma zapobiegać stratom i prze
      > granej.

      Podoba mi się ta teoria.
      • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:07
        Na najwyższym poziomie ta teoria jest zgodna z rozwojem człowieka w duchowości chrześcijańskiej, która mówi o trzech okresach rozwoju: oczyszczeniu, oświeceniu i zjednoczeniu, podczas których wzrastaja stopnie miłości. Św. Ja od Krzyża, mistyk hiszpański, piszę o 10 stopniach miłości.
    • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 22:56
      Ja sie tak wkrecilam w tego Hawkinsa, ze sie chyba wybiore na warsztaty.
      • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:03
        wilczamia napisała:

        > Ja sie tak wkrecilam w tego Hawkinsa, ze sie chyba wybiore na warsztaty.

        A gdzie o tym jego podejściu można poczytać?
        • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:14
          technika-uwalniania.com/

          Zacznij od tego:
          lubimyczytac.pl/ksiazka/5167682/przywracanie-zdrowia
          • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:24
            wilczamia napisała:

            > technika-uwalniania.com/
            >

            > Zacznij od tego:
            > lubimyczytac.pl/ksiazka/5167682/przywracanie-zdrowia
            >


            Nie wierzę za bardzo w takie samouzdrawianie, próbowałam w życiu już różnych rzeczy, m.in. reiki i transcendentalnej medytacji. Wg mnie to Bóg i lekarze pomagają w uzdrowieniu. Z tym, że wierzę, że w pewnym stopniu rozwój samoświadomości ma znaczenie dla naszego zdrowia.
            • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:30
              Uzdrowieniu czego? Jesli chodzi o ucho albo noge, to faktycznie lepiej isc do lekarza niz samemu dlubac wink

              Jesli chodzi o dusze, to w lekarzy nie wierze ani dudu. To znaczy w sumie wierze, wiem, ze niektorzy ludzie bez zmiany chemii mozgu na recepte nie dadza rady. Ale to nie jest najlepsza z drog. Nie wierze tez, ze bog uzdrawia. Co najwyzej swieci Ci latarka.
            • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:34
              Przeczytałam opis książki, o to że chodzi o uwalnianie od negatywnosci, co pozwala na osiąganie coraz wyższych poziomów świadomości, z tym się zgadzam.
              • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:37
                Z tego co wnioskuję z tego krótkiego opisu to jest to zbieżne z rozwojem duchowym w chrześcijaństwie, prawdziwa i głęboka wiara, nie takim chodzeniem bez refleksji do kościoła.
                • wilczamia Re: O "ego" wg Hawkinsa 01.12.24, 23:42
                  Mysle, ze tak. Ludzie, ktorzy lataja do kosciola i klecza w pierwszych rzedach, klepiac pacierze, nie maja wiele wspolnego z duchowoscia. To jest tylko pusty rytual.
                  • mona.blue Re: O "ego" wg Hawkinsa 09.12.24, 23:02
                    Najbardziej wartościowa jest wg mnie modlitwa głębi, kontemplacja, gdy jesteśmy sam na sam z Bogiem. Eucharystia też jest ważna, ale przeżywana gleboko i mająca wymiar wspólnotowy, pozwalającą wzrastać w miłości. I czytanie Biblii, z odniesieniem do swojego życia, głęboka refleksja i medytacja nad nim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka