ukraińska panna na wydaniu znów dostała kosza
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34274,4993338.html
Ukraina i Gruzja poczekają przed drzwiami NATO
Jacek Pawlicki 2008-03-06
Na kwietniowym szczycie w Bukareszcie Sojusz raczej nie włączy tych
krajów do planu działań na rzecz członkostwa - dowiedziała
się "Gazeta" ze źródeł w kwaterze głównej Paktu
O przyszłości tych krajów rozmawiać będą dziś w Brukseli ministrowie
spraw zagranicznych 27 krajów NATO. Nikt nie liczy jednak na cud.
Nie ma bowiem zgody wszystkich sojuszników, by już teraz włączać
Gruzję i Ukrainę do tzw. Planu Działań na rzecz Członkostwa w
Sojuszu (ang. Membership Action Plan, w skrócie MAP). Potwierdził to
we wtorek późnym wieczorem w Moskwie specjalny przedstawiciel NATO
ds. Kaukazu i Centralnej Azji Robert Simmons.
Gra idzie o wielką stawkę. Choć objęcie MAP-em nie jest obietnicą
wejścia do Sojuszu, to włączone doń kraje uzyskują status kandydata.
Co więcej, NATO zobowiązuje się im pomóc na drodze do Paktu. To coś
jakby zaręczyny, tyle że bez gwarancji ślubu. Albania i Chorwacja,
które w Bukareszcie otrzymają zaproszenie do rozmów o członkostwie w
NATO, były w MAP odpowiednio od 1999 r. i 2002 r. Macedonia, która
liczy na to samo, ale ma spór o nazwę państwa z Grecją, była w
planie na rzecz członkostwa też od 1999 r.
Mimo to Kijów i Tbilisi nie poddają się i prowadzą wielką kampanię
dyplomatyczną na rzecz wejścia do przedsionka NATO. Prezydent
Ukrainy Wiktor Juszczenko dzwoni w tej sprawie do przywódców paktu.
Z kolei prezydent Gruzji Michail Saakaszwili jeździ po Europie,
budując progruzińską koalicję. Kilka dni temu był w Warszawie, gdzie
dostał obietnicę pełnego wsparcia ze strony Polski, która jest także
adwokatem Ukrainy.
Problem w tym, że Polska jest właściwie jedynym dużym krajem
Sojuszu, który walczy o włączenie obu krajów do MAP. - Sytuacja jest
trudna, żeby nie powiedzieć beznadziejna. Szczyty mają jednak swoją
dynamikę polityczną i teoretycznie wszystko może się zdarzyć - mówi
nam jeden z dyplomatów z kwatery głównej NATO. Dyplomaci paktu
przekonują, że głównym powodem niechęci do objęcia Gruzji i Ukrainy
planem przygotowania do członkostwa nie jest sprzeciw Rosji, ale
sytuacja wewnętrzna w obu krajach.
Gruzji zaszkodził jesienny kryzys polityczny, wprowadzenie stanu
wyjątkowego i brutalne rozprawienie się z opozycją. Z kolei na
Ukrainie większość obywateli opowiada się przeciw wejściu do NATO, a
politycy są w tej kwestii mocno podzieleni. - Mówienie "teraz albo
nigdy" jest stawianiem sprawy na ostrzu noża. Ukraina potrzebuje
czasu, by osiągnąć wewnętrzny konsensus w sprawie NATO - mówi nam
jeden z dyplomatów Sojuszu.
NATO zraził też sposób, w jaki Kijów prowadził swój lobbing. Chodzi
o słynny styczniowy list prezydenta Wiktora Juszczenki, premier
Julii Tymoszenko i przewodniczącego parlamentu Arsenija Jaceniuka w
sprawie wejścia Ukrainy do MAP. Trzy dni przed wręczeniem go władzom
NATO został on opublikowany w internecie.
W dyplomatycznej batalii o Gruzję i Ukrainę Polska może liczyć na
poparcie krajów bałtyckich, Czech, Słowacji, Węgier i być może
Kanady, gdzie za MAP dla Kijowa aktywnie lobbuje wpływowa ukraińska
diaspora. Przeciw są jednak wielkie państwa: Niemcy, Francja i
Hiszpania.
Kluczowe może być więc zachowanie USA, najbardziej wpływowego kraju.
Jak jednak tłumaczy nam źródło z NATO, "Amerykanom brakuje siły, by
walczyć o Ukrainę". - Dni administracji Busha są policzone, a
zaangażowała się ona po uszy w dwie inne sprawy: tarczę
antyrakietową i operację w Afganistanie - mówi nasz rozmówca.
W tej sytuacji Ukraina i Gruzja mogą zostać zaproszone do MAP
najwcześniej na kolejnym szczycie NATO w 2009 r., który odbędzie się
najpewniej w Berlinie.