mat120
01.04.08, 21:53
Banderowszczyzna to bezmyślne i fanatyczne działania w swoich
egoistycznych celach, bez względu na efekty uboczne, prawa moralne i
jakikolwiek rozsądek. Banderowszczyzną nazywamy - nieliczenie się z
nikim i niczym w realizacji swoich celów. Jest to znacznie bardziej
drastyczna wersja makiawelizmu, ponieważ pozbawiona realnego
spojrzenia, a w swoich fanatycznych i nieprzemyślanych posunięciach
często kompromituje wykonawców, nie dając żadnych osiągnięć w
zamian. Jako przykład podajmy, że we Lwowie jest ulica zarówno
Romana Szuchewycza (d. ul. Kamienna) jak i Tarasa Czuprynki (d. ul.
Potockiego) czyli tej samej osoby. Zostało więc uwzględnione zarówno
prawdziwe nazwisko oraz pseudonim zbrodniarza. W czasie wojny
Banderowszczyzną było osiąganie „własnych celów” poprzez okrutne
rzezie cywilnej ludności, w których nigdy nie oszczędzano ani
malutkich dzieci, ani kobiet w ciąży. Dziś osiąga ona swoje cele
również poprzez cierpienie ludności. Za cenę pochwalania pożałowania
godnych banderowskich wyczynów w czasie wojny, ludność Lwowa bytuje
w gorszych warunkach. Zamiast skupić się na budowie pomników
moralnych analfabetów, należałoby raczej rozwiązać problem
dostarczenia wody dla Lwowa czy zrobienia generalnego remontu dróg.
W czasie wojny Banderowcy palili i doprowadzali do nieistnienia całe
ludzkie osiedla, czasami łącznie z wycinaniem sadów. Nie chciano, by
po Polakach został jakikolwiek ślad. Teraz dzięki nim zapadają się
polskie lwowskie kamienice. Powodem braku remontów nie jest chyba
jednak zagadnienie genezy tych budynków, ale czysta ludzka głupota.
To głównie Ukraińcy cierpią mieszkając w fatalnych warunkach.
Problemem nie jest tu brak pieniędzy, ale woli by coś zmienić. Gdyby
ona zaistniała, przeznaczono by pieniądze zamiast na jeden pomnik
mordercy więcej - na jakąś kamienicę w centrum miasta.
www.wolgal.pl/art14.html