Dodaj do ulubionych

Pszenica i kąkol - o postawach kleru ukraińskiego

23.11.08, 14:26
«A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: “Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: “Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: “Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: “Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza“». (Mt 13, 24-30)
65-lat-temu.salon24.pl/74437,index.html_______________________

W maju 1943r. z Ławry Poczajowskiej, tej samej w której odbyło się spotkanie ukraińskich organizacji nacjonalistycznych (mowa o tym tutaj), posłano na Wołyń tzw. wici chlebowe, czyli chleb z wieńcami i świeczkami oraz pismem, w którym wzywano do oczyszczenia Ukrainy z Lachów. Wici przekazywano z cerkwi do cerkwi a pismo odczytywano podczas nabożeństw. Oprócz tego odbywały się ceremonie święcenia przez duchownych grekokatolickich (i prawosławnych) noży, siekier i innych narzędzi mających służyć do mordowania Polaków, okraszane biblijnymi przypowieściami o konieczności oczyszczenia pszenicy z chwastów.

Siemaszkom udało się ustalić kilkanaście miejscowości na Wołyniu, w których odbywały się takie ceremonie, lecz musiało ich być znacznie więcej. W maju wici zostały przez pomyłkę przysłane do polskiej kolonii Nowa Dąbrowa (Kowelskie) zamiast do ukraińskiej wsi Gończy Bród. Gdy w końcu trafiły do Gończego Brodu, odczytano tam pismo wzywające do mordowania Polaków. Zapowiadano w nim, że popłyną czerwone rzeki i będą jeziora polskiej krwi. Dzielono się przysłanym chlebem a zebrane okruszki były dodawane do ciasta, z którego pieczono nowe bochenki chleba, rozsyłane dalej wraz z rzeczonym pismem.

Świadkiem antypolskiej agitacji przez duchownego był Konstanty Jeżyński z kolonii Aleksandrówka (Łuckie, Wołyń): Ja, jako [że] od dzieciństwa rosłem i bawiłem się z rówieśnikami Ukraińcami, świetnie rozmawiałem po ukraińsku, (...) poszedłem na nabożeństwo do cerkwi (...). Stoję wśród tłumu w cerkwi i słucham przemowy popa do wiernych i to w ten sposób: „Bracia chrystijany Ukraińcy, waszym obowiązkiem jest rżnąć Polaków, a będzie niepodległa Ukraina. I na tę rzeź was błogosławię”.

Podobną ceremonię widziała Sabina Tarnawska w Sadowie (również Łuckie): Pewnego dnia poszłam z nią [koleżanką-Ukrainką – przyp. Mohort] do cerkwi w Sadowie. Działo się tam coś niezwykłego. Ukraińcy znosili siekiery, widły, noże a pop święcił je, żeby szli zabijać Polaków i przez to posiąść wolną Ukrainę.

Nacjonalistyczne uroczystości z udziałem duchownych ukraińkich odbywały się również w Galicji. Ze wspomnień Danuty Kosowskiej (wieś Germakówka, pow. Borszczów, Tarnopolskie): (...) powracałam z lekcji. Nagle usłyszałam pieśni śpiewane po ukraińsku, w których słowa refrenu brzmiały: „Smert! Smert Lacham! Komunistom i Żydom!” (...) Zobaczyłam, jak główną drogą idzie liczna procesja odświętnie ubranych Ukraińców niosących chorągwie cerkiewne i krzyż, z księdzem ruskim na czele. Każdy z nich niósł pokaźne zawiniątko w białej chuście. (...) była to ziemia z własnego pola, z której przy cerkwi usypano duży kopiec jako symbol pogrzebania władzy Polaków i powstania „Samostijnej Ukrainy”.

Inny świadek, ks. bp. Antoni Adamiuk (Tarnopolskie) potwierdza niezwyczajne zaangażowanie kleru ukraińskiego w „politykę”: Kiedy zabrakło ukraińskich księży – Ukraińcy zaczęli garnąć się do kościoła i polskich kapłanów. Wiele razy słyszałem, jak Ukraińcy narzekali i przeklinali swoich księży, za to, że zamiast zajmować się sprawami Bożymi trudnili się polityką, a kiedy zbliżył się front [sowiecki], to pouciekali.

Henryk Cybulski pisze w swoich wspomnieniach wojennych o trzech popach towarzyszących siłom upowskim, którzy mieli odprawić nabożeństwo dziękczynne na zgliszczach rozbitego Przebraża.

Gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że znane są liczne przypadki sprzeciwu duchownych ukraińskich wobec ludobójczych działań OUN-UPA oraz przypadki niesienia przez nich pomocy Polakom. Np. 11 maja 1943r. duchowny ukraiński Bałyćkij ze wsi Lachów (Wołyń) ukrył u siebie rodzinę Bernardtów. Podobnie postępował duchowny Hawryło Bohusławski z Pogorełówki (Kostopolskie, Wołyń), nawołujący także swych ziomków do opamiętania. Aby uniknąć zemsty, musiał uciekać z wioski. Niektórzy duchowni zapłacili śmiercią za swoją wierność przykazaniom - np. w październiku 1943r. zabito w Strusowie (Tarnopolskie, Galicja) księdza grekokatolickiego Panasiuka za potępianie zbrodni UPA. Zamordowano również jego żonę - Polkę, w zaawansowanej ciąży.


Jednak sprzeciw ten miał charakter indywidualny i oddolny. Kościoły prawosławny i grekokatolicki nie zdobyły się na użycie swego autorytetu dla potępienia ludobójstwa UPA na Polakach. Jak wynika z korespondencji arcybiskupa lwowskiego Twardowskiego z metropolitą grekokatolickim Andrzejem Szeptyckim, ten drugi upatrywał sprawców mordów tylko wśród „band dezerterów, Żydów, partyzantów bolszewickich i polskich organizacji rewolucyjnych”. Usprawiedliwia go to, że będąc wówczas niedołężnym starcem, mógł o świecie wiedzieć tylko to, co uznali za stosowne jego opiekunowie.

Dociekając dziś „dlaczego sąsiad rzucał się z siekierą na sąsiada”, nie można nie dostrzec wpływu nacjonalistycznie nastawionej części kleru ukraińskiego na swoich wiernych, szczególnie prostych chłopów. Pasterze ludu, unieważniając piąte przykazanie, święcąc siekiery i noże, nawołując do mordów, zerwali wszelkie tamy i zmienili swe owieczki w wilki. Tylko oprawcy nie mający żadnych hamulców moralnych mogli być zdolni do okrucieństw, w które dziś trudno uwierzyć, jak wrzucanie żywych ludzi do ognia czy rozbijanie głów dzieci o ściany, co miało miejsce 65 lat temu (12.05.1943r.) w Ugłach (Kostopolskie, Wołyń), gdzie zginęło około 100 Polaków.

Na zdjęciu: metropolita Andrzej Szeptycki

PS. (21.05.2008): Przygotowując kolejną notkę natknąłem się na ślad listu metropolity Szeptyckiego do wiernych z sierpnia 1943. Nawoływać miał w nim do zaprzestania zabójstw i rabunków i przestrzegania przykazań bożych. Nie ma w nim jednak wprost odniesień do OUN i UPA. Wg prof. W.Filara popi po odczytaniu listu głosili, że "list jest listem, bo to jest polityka, a Polaków i tak trzeba wyciąć". Z internetowego artykułu ks. Józefa Wołczańskiego wynika, że Szeptycki podchodził do tej sprawy jak polityk a nie jak duchowny
Obserwuj wątek
    • preminger Re: Pszenica i kąkol - o postawach kleru ukraińsk 23.11.08, 17:43
      mat120 napisał:
      > Nacjonalistyczne uroczystości z udziałem

      czyli nadal chwast trzeba wyrywać, ile to sie człek napracuje zanim świętym
      zostanie smile
      • bastion44 Re: Pszenica i kąkol - o postawach kleru ukraińsk 07.12.08, 09:30
        Paroch ze wsi Pełnatycze Teodor Jarka ur.w 1886r.,wraz z synem
        Ostapem ur.w 1921r. i żoną Marią ur.w 1891r.,brał udział w
        pacyfikacji wsi Czelatyce,Rokietnica i Kaszyce w dniu 8.03.1943r.
    • mat120 Kościół katolicki wobec ludobójstwa 24.11.08, 13:17
      Referat Ks. Józefa Mareckiego wygłoszony na sesji naukowej w
      Tarnowie poświęconej ludobójstwu dokonanemu przez OUN i UPA i setkom
      tysięcy ich ofiar
      www.wolgal.pl/
      [...] Stanowisko Stolicy Apostolskiej do totalitaryzmów było i jest
      jednoznaczne. Kolejni papieże oceniali systemy totalitarne w sposób
      jednoznaczny. Pojawiające się niekiedy głosy o popieraniu przez
      Piusa XII faszyzmu i hitleryzmu są produktem prowadzonej przez wiele
      lat oszczerczej kampanii. Wspomnieć należy dwie brzemienne w skutki
      encykliki: „Mit brennender Sorge” (14 III 1937) oraz „Divini
      Redemptoris” (znana w Polsce pod tytułem „O bezbożnym komuniźmie” –
      19 III 1937) – Piusa XII. Zarówno jedna jak i druga nie tylko
      pośrednio potępiła konkretną formę totalitaryzmu ale także
      przestrzegała przed uleganiem złudnym nadziejom, że komunizm albo
      też faszyzm mogą przyczynić się do polepszenia warunków życia
      człowieka.
      Ten głos Stolicy Apostolskiej wydaje się być ważnym, gdyż
      ludobójstwo, które miało miejsce na kresach południowo-wschodnich II
      Rzeczypospolitej wypływało z przyjętych przez Rusinów, w latach po I
      wojnie światowej, koncepcji nacjonalistycznych. Ich wyrazem była
      publikacja Dmytra Doncowa pod tytułem Nacjonalizm.


      Zdjęcia przedstawiają symbolicznie cierpienie ofiar Ukraińskiej
      Powstańczej Armii.

      Bardzo często historycy stawiają pytanie czy Pius XII i jego
      najbliższe otoczenie wiedziało o rozgrywających się na terenach
      południowo-wschodniej Polski tragediach. Czy papież był informowany
      o eksterminacji katolików obrządku łacińskiego oraz rzeziach
      Czechów, Żydów i Cyganów, o budowaniu – przy czynnym poparciu
      hierarchii i duchowieństwa greckokatolickiego – „samostijnej
      Ukrainy” oraz o tworzeniu i działalności 14 Dywizji Grenadierów SS
      Galicja – 14-та Стрілецька Дивізія Зброї СС (zwana popularnie
      Dywizją Hałyczyna) , której szczególnymi propagatorami byli duchowni
      greckokatoliccy. Wydaje się, że wiadomości o powyższych do Stolicy
      Apostolskiej nie docierały. [...]
      [...]Ludobójstwo Polaków w okresie II wojny światowej objęło tereny
      południowo-wschodniej Polski, a więc tereny archidiecezji lwowskiej
      obrządku łacińskiego, tereny diecezji łuckiej i w znacznie mniejszym
      zakresie tereny wschodnie diecezji przemyskiej obrządku łacińskiego.
      Na czele metropolii lwowskiej obrz. łacińskiego stał abp Bolesław
      Twardowski (1864-1944) a po jego śmierci abp Eugeniusz Baziak (1890-
      1962). Metropolitą greckokatolickim był abp Andrzej Szeptycki (1865-
      1944).
      W pierwszym okresie wojny (pierwsza okupacja rosyjska od
      IX 1939 do VI 1941) dla abpa B. Twardowskiego – zdaje się – problem
      eksterminacji Polaków raczej nie istniał. Zapewne do jego uszu
      dochodziły głosy o mordach jego wiernych, z których pierwsze miały
      miejsce już we wrześniu 1939 roku, ale nie ma dowodów, (źródeł
      pisanych i innych informacji) świadczących o interwencjach abpa B.
      Twardowskiego w tych kwestiach. Może jedynie dziwić fakt pewnego
      dobrego samopoczucia metropolity, co do losów Kościoła
      rzymskokatolickiego na terenie archidiecezji. Warto w tym miejscu
      przytoczyć fragment wspomnień Karoliny Lanckorońskiej o jej
      spotkaniu z abpem B. Twardowskim w 1940 roku: „[…] Niech pani powie
      Ojcu św[iętemu], że nam jest bardzo dobrze. Niech pani mu powie, że
      kler cały, dosłownie cały, bo bardzo nieliczne słabe jednostki
      odpadły w pierwszej chwili - ich ucieczka była dla nas raczej
      pomocą - ze kler cały trzyma się doskonale. Że udało się dość
      licznym księżom pojechać w głąb Rosji z zesłańcami […] Tylko niech
      pani nie zapomni mu mówić, jak bardzo wszystko jest dobrze ”.
      [Aleksander Szycht: Wydaje mi się, że te usilne podkreślenia jak
      bardzo wszystko jest dobrze mogły być właśnie zakamuflowanym
      wołaniem o pomoc].

      Na przełomie 1943 i 1944 roku abp B. Twardowski, zapewne
      zniechęcony stosunkami z metropolitą A. Szeptyckim a równocześnie
      przerażony ogromem zbrodni , zwrócił się do abpa A. S. Sapiehy z
      prośbą o interwencję u generalnego gubernatora Hansa Franko w
      obronie Polaków na terenie metropolii lwowskiej. W dniu 27 marca
      1944 roku abp A. S. Sapieha w imieniu łacińskiego metropolity
      lwowskiego złożył na ręce generalnego gubernatora wykaz 24 kapłanów
      łacińskich zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich, wykaz 70
      parafii obrządku łacińskiego opuszczonych przez duchownych wskutek
      działań tychże nacjonalistów oraz informacje o masowych mordach w 30
      miejscowościach .
      Widząc zapewne bezsens zabiegów u abpa A. Szeptyckiego
      lwowski metropolita łaciński przygotował i opublikował wiosna 1944
      roku okólnik, który regulował tryb postępowania duchownych
      łacińskich w sytuacjach zagrażających ich życiu. W bardzo
      przemyślany sposób, stanowczo i rozważnie, polecał w chwili
      zagrożenia życia opuścić parafię, a jeśliby nieobecność przedłużała
      się polecał zabezpieczyć lub spożyć Najświętszy Sakrament. Ponadto
      polecił zabezpieczyć paramenty liturgiczne, archiwum parafialne i
      sprzęt kościelny. O fakcie opuszczenia parafii proboszcz był
      zobowiązany powiadomić urząd dziekański jak i kurię metropolitalna
      we Lwowie . [...]
      Zachowanie abpa B. Twardowskiego diametralnie zmieniło się po
      wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w czerwcu 1941 roku. Gdy nasiliły
      się napady ukraińskie na Polaków abp Twardowski poprosił o spotkanie
      z metropolitą Szeptyckim. W trakcie spotkania łaciński hierarcha
      zabiegał u Szeptyckiego o interwencję w sprawie mordu Polaków
      dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów. Jest
      charakterystycznym, że metropolita Szeptycki stwierdził, iż jest
      bezradnym, gdyż mordów dokonują Ukraińcy, którzy są mu nieposłuszni
      jako zwierzchnikowi kościelnemu .

      • mat120 Re: Kościół katolicki wobec ludobójstwa II 24.11.08, 13:20
        Do kolejnych kontaktów abpa Twardowskiego i władyki A. Szeptyckiego,
        tym razem już tylko listownych, doszło w połowie 1943 roku. W
        liście, datowanym na 30 lipiec t.r. abp Twardowski kolejny raz
        zwracał uwagę na rzezie polskiej ludności. Prosił o pomoc i wpływ na
        wiernych Kościoła greckokatolickiego by wstrzymali się od mordów
        Polaków . Łaciński metropolita pisał dobitnie, że „z rozlicznych
        parafij mojej archidiecezji dochodzą do mnie niepokojące wieści o
        szerzeniu sie wśród ukraińskiej ludności wrogich wobec Polaków
        nastrojów. Gdzieniegdzie głosi się już otwarcie hasła wyniszczenia
        polskiego żywiołu zamieszkującego te ziemię, co gorsze w niektórych
        miejscowościach wydarzyły się nawet krwawe mordy o charakterze
        wyraźnie politycznym […]” .
        [...] Abp A. Szeptycki odpowiedział w bardzo charakterystyczny
        sposób. Po przeszło dwóch tygodniach od otrzymania listu przesłał na
        adres abpa Twardowskiego dwa sygnowane przez siebie listy pasterskie
        w języku ukraińskim. Były to „Ne ubyjaj” z 21 listopada 1942 roku
        oraz „Pysma-posłanija mytropołyta Andreja Szeptyćkoho...” z 10
        sierpnia 1943 roku. Wraz z powyższymi tekstami przesłał list, w
        którym domagał się od polskich hierarchów podobnych dokumentów,
        których treść miała przestrzegać przed nienawiścią względem ludności
        ukraińskiej. Ponadto zażądał, aby wspomniane jego listy pasterskie
        przełożyć na język polski i zamieścić w „Gazecie Lwowskiej”.
        Korespondencja ta pozostała bez odpowiedzi ze strony abpa B.
        Twardowskiego.

        W dniu 13 września 1943 roku metropolita A. Szeptycki na
        ręce abpa B. Twardowskiego skierował list, w którym oskarżył Polaków
        (katolików obrz. łacińskiego) o zamiar popełnienia szeregu morderstw
        z polecenia podziemnych organizacji mających swa siedzibę w
        Warszawie. Informował o kilkuset zamordowanych przez Polaków
        Ukraińcach na terenie Podlasia i Chełmszczyzny. Pisał: „Dopełniając
        mój list z dnia 18 sierpnia pozwalam sobie zwrócić uwagę na cały
        szereg politycznych morderstw, przez opinie publiczną, a nie bez
        przyczyn, przypisywanych polskim podpolnym [podziemnym]
        organizacjom. W Chełmszczyźnie i na Podlasiu takich morderstw
        politycznych rachują już ponad 500, a ofiarami ich zawsze byli
        Ukraińcy [sic!], którzy odznaczali się trochę patriotyzmem, albo
        praca dla swego narodu ”. W liście powoływał się abp Szeptycki na
        świadectwo „wiarygodnego człowieka”, który informował go o
        wskazówkach, jakie udzielali przywódcy podziemnych organizacji z
        Warszawy odnośnie wykonywania wyroków śmierci na Ukraińcach. Jeszcze
        w końcowym fragmencie powoływał się na liczne i głośne zbrodnie.
        Niestety, treść listu, z perspektywy historycznej, wydaje się być
        nieco cyniczna.
        W dniu 15 października 1943 roku abp B. Twardowski skierował do
        rusińskiego władyki list, w którym odniósł się do wcześniejszej
        korespondencji i zarzutów kierowanych przez niego wobec łacinników i
        Polaków. Wyjaśnił nieprawdziwość zarzutów stawianych przez władykę i
        podkreślił, że właśnie odnośnie mordów było i jest odwrotnie. Poparł
        to listą kapłanów z archidiecezji lwowskiej zamordowanych oraz
        wypędzonych z parafii. Udowadniał, opierając się na ustaleniach
        władz niemieckich (a więc wrogich Polakom), że mordów dokonali na
        Polakach Ukraińcy .
        Odpowiedź ze strony abpa A. Szeptyckiego nadeszła miesiąc później. W
        dniu 15 listopada 1943 roku władyka wystosował do metropolity
        łacińskiego list, w którym m. in. podkreślił, że mordy dokonywane na
        Polakach poprzedziły liczne zabójstwa niewinnych Ukraińców na
        Wołyniu, Lubelszczyźnie, Chełmszczyźnie i w okolicach Leżajska.
        Znaczną część listu obejmowała oskarżenia Polaków o eksterminację
        Ukraińców a winę za mordy łacinników obarczał radzieckich
        partyzantów, bandy żydowskie, dezerterów, rabusiów i agitatorów
        rewolucyjnych z polskich organizacji z Warszawy. Według Szeptyckiego
        zabójstwa duchownych łacińskich miały jedynie charakter rabunkowy.
        Ubolewał też nad cierpieniami Ukraińców .

        [...]Ostatnim, w tej niezwykłej korespondencji
        metropolitów, był list z dnia 8 marca 1944 roku, sporządzony przez
        abpa B. Twardowskiego. Metropolita ograniczył się do sporządzenia
        katalogu ofiar z grona łacińskich duchownych i wiernych swej
        diecezji, wykazu opuszczonych parafii oraz prośby, by w przypadku
        świątyń opuszczonych i zdewastowanych, gdy nie ma przy nich kapłanów
        łacińskich duchowni uniccy spożyli Najświętszy Sakrament . Słusznie
        zaważył ks. J. Wołczański, że metropolita łaciński w walce z władyką
        skapitulował . Nie można się dziwić - miał wówczas 80 lat lat; w 8
        miesięcy później zmarł .

      • mat120 Re: Kościół katolicki wobec ludobójstwa III 24.11.08, 17:13
        Zachowanie się duchowieństwa.

        a/ Duchowieństwo łacińskie

        W ogromnej większości duchowieństwo łacińskie było zaskoczone
        zachowaniem się greckokatolickich „braci w kapłaństwie” w okresie II wojny
        światowej. Należy stwierdzić, że w środowisku kapłanów łacińskich, zarówno przed
        wojną jak i w czasie trwania działań wojennych nie stwierdzono zachowań
        nacjonalistycznych, fanatyzowania swego pochodzenia i roszczenia pretensji
        terytorialnych czy napięć w tzw. sprawach „kradzieży dusz”. Powszechnie uważano,
        że współistnienie Rusinów i Polaków na omawianym obszarze układa się dobrze .
        Znane są przypadki odmówienia przez duchownych pracujących na Wołyniu (np. ks.
        Piotr Milanowski, o. Honorat Jedliński, ks. Konstanty Jaroń) współpracy z
        oficerami Korpusu Ochrony Pogranicza, którzy zmuszali grekokatolików do
        przechodzenia do Kościoła łacińskiego . Oczywiście, jeśli – na przykład – były
        przypadki wystąpień antyukraińskich na Wołyniu, to należy je traktować marginalnie .

        Jak wynika z zachowanych świadectw, wspomnień i relacji, zarówno
        kapłanów, zakonników jak i osób świeckich, współpraca duchowieństwa obydwu
        obrządków układała się w większości parafii bardzo dobrze. Wzajemna pomoc,
        zapraszanie na uroczystości i większe święta była na porządku dziennym. W
        przypadku nagłej choroby czy śmierci kapłani zastępowali się nawzajem w
        odprawianiu nabożeństw (każdy odprawiał we własnym obrządku) . Należy wyjaśnić,
        że na ziemiach południowo-wschodniej II Rzeczypospolitej (obecnie nazywanych
        pograniczem polsko-ukraińskim) była mocno skomplikowana sytuacja społeczna,
        etniczna i religijna . Realia życia w takich warunkach wymagały zarówno
        elastyczności, roztropności, jak i wzajemnego poszanowania .
        Gdy, zwłaszcza latem 1943 roku pojawiły się masowe napady na polskie
        (zamieszkałe przez katolików obrządku łacińskiego) miejscowości duchowni
        łacińscy czuli się zaskoczeni. Początkowo nawet nie wierzyli, że Ukraińcy
        napadają na Polaków. Gdy jednak okazywało się to prawdą, w kilku przypadkach
        zorganizowali samoobronę i stanęli na jej czele. Tak m. in. było w Ostrogu i
        Ożeninie. W pierwszej z wymienionych miejscowości samoobrona dowodził o.
        Remigiusz Kranc, w drugiej – o. dr Gabriel Banaś .

        b/ Duchowieństwo greckokatolickie

        Jak zaznaczono wyżej, od zakończenia I wojny światowej, stosunki
        duchowieństwa łacińskiego z greckokatolickim układały się poprawnie. Dopiero od
        jesieni 1939 roku wzajemne relacje uległy pogorszeniu. Duszpasterze rusińscy
        akceptowali wówczas jawne propagowanie ukraińskiego nacjonalizmu, wspierali jego
        „apostołów”. Geneza takiego zachowania sięgała lat wcześniejszych . Znaczącą
        rolę budzeniu świadomości patriotycznej a też i nacjonalistycznej wśród
        Ukraińców odgrywał metropolita A. Szeptycki . Jak słusznie zauważył Maciej Mróz
        zarówno podczas I jak i II wojny światowej metropolita starał się realizować
        własne plany zmierzające po powstanie państwa ukraińskiego . W czasie II wojny
        światowej duchowieństwo greckokatolickie – jak wiadomo – nie bez zachęty swoich
        przełożonych popierało bezpośrednie czystki etniczne na terenie Wołynia,
        tarnopolszczyzny i na pozostałych terenach ziem południowo-wschodniej II
        Rzeczypospolitej. Duchowni zachęcali do wstąpienia do dywizji SS Hałyczyna,
        współpracy z Niemcami oraz zasilania szeregów UPA . Liczne świadectwa
        potwierdzają uroczyste, w greckokatolickich a niekiedy prawosławnych cerkwiach,
        poświęcenie broni i narzędzi mordów . Z namaszczenia metropolity A. Szeptyckiego
        oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii otrzymały kapelanów, którzy byli głównymi
        propagatorami czystek etnicznych .

        Należy jednak zaznaczyć, że wśród greckokatolickich duchownych byli
        i tacy, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków. W 1943 roku duchowny
        ukraiński Bałyćkij z Lachowa na Wołyniu ukrył u siebie rodzinę Bernardtów. Inny
        duchowny greckokatolicki Hawryło Bohusławski z Pogorełówki z okolic Kostopola
        nawołując swych wiernych do powstrzymania się od „wypraw na Polaków” został
        przez członków UPA albo też inną formację skazany na karę śmierci; uniknął jej
        ratując się ucieczką. Za pomoc Polakom, ostrzeganie ich i ukrywanie ponieśli
        śmierć z rąk swych pobratymców. Ginęli często wraz ze swymi rodzinami .[...]
    • mat120 St. Srokowski o klerze ukraińskim 14.12.08, 19:51
      P.P. W książce podejmuje Pan temat współpracy z faszystami ukraińskich popów
      unickich i prawosławnych, którzy wspierali ludobójstwo na nie-ukraińcach. Proces
      beatyfikacji Andrzeja Szeptyckiego, budzi w tym kontekście wielkie kontrowersje

      Stanisław Srokowski: I słusznie, że budzi wielkie kontrowersje, niepokój i bunt
      wiernych, szczególnie katolików. Bo arcybiskup Szeptycki, zwierzchnik Kościoła
      unickiego na Kresach, nie stanął na wysokości zadania, nie stanął po stronie
      ofiar, mordowanych Polaków, a przeciwnie, wspierał faszystowską ideologię,
      witając Niemców chlebem i solą, a potem pisząc wiernopoddańczy list do Stalina i
      ciesząc się, że komuniści zajmują nasze, polskie ziemie.
      Nie znalazł też w sobie na tyle odwagi i siły, by jasno i wyraźnie zaprotestować
      i ostrzec Banderę, Szuchewycza, Stećkę i ich całe zaplecze, by nie mordowali
      swoich polskich sąsiadów. Nie znamy takiego dokumentu. A mógł powstrzymać rozlew
      polskiej krwi. Na dodatek, uniccy popi, jak wiadomo, święcili noże, sierpy i
      kosy ukraińskim bandom, które szły wyrzynać w pień polską ludność. Jak dotąd nie
      słyszałem, by unicka Cerkiew potępiła te zachowania popów. Mnie dotyka też pewna
      tendencja w wynoszeniu kapłanów na ołtarze. Na Kresach Ukraińcy zamordowali stu
      katolickich księży i wielu zakonników i zakonnic. Ginęli oni za wiarę. A jak
      dotąd nie słyszę, by wyniesiono choćby jednego z nich na ołtarze. Uważam to za
      wielce niesprawiedliwe i Kościół katolicki popełnia tutaj duży błąd.

      www.kresy.pl/historia,nacjonalizmy#top
    • mat120 Bractwo św. Jozafata o Banderze 31.01.09, 00:12
      Wyświecani w Warszawie duchowni grekokatoliccy tak piszą na swoim portalu o
      Banderze:
      "1 stycznia 2009 roku Ukraina obchodzi setną rocznicę urodzenia wybitnego Syna
      Ukrainy, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery. Z tej
      okazji na stronie Bractwa przedrukowujemy artykuł "Z niewyczerpanego źródła",
      który Bandera napisał podczas Świąt Bożego Narodzenia, i który został
      zamieszczony w tygodniku "Droga zwycięstwa" (Szliach pieriemogi) nr 1/2
      (150/151), r. IV, Monachium z 7 stycznia roku bożego 1957. Źródłem, z jakiego
      Stepan Bandera czerpał siły dla siebie, swojej pracy i pokonywania wszelkich
      trudności, była głęboka wiara w Boga, Jego prawdę i sprawiedliwość. Wiara ta
      była dla niego duchową potrzebą, dlatego z takim przekonaniem radził innym, aby
      szukali u źródła wiary tej siły, która pokonać może nawet śmierć".

      www.myslpolska.org/?key=2,,2175
      Nic się nie zmienia.
      • bastion44 Re: Bractwo św. Jozafata o Banderze 31.01.09, 13:54
        Petro Wolenowycz-kapelan UPA z Woli Oleszyckiej-zdeklarowany nacjonalista ukraiński.Miał wyrok śmierci od AK i ukrywał się w okolicach Radruża.Zabity w czasie walk z oddziałem AK w czerwcu 1944r.
        Wasyl Huczko z Radruża-kapelan sotni "MesnykiII"-zginął w czasie walk z NKWD w sierpniu 1944r.w Radrużu.
        • bastion44 Re: Bractwo św. Jozafata o Banderze 31.01.09, 14:46
          Ks.Aleksander Malinowski-ur.w 1888r.w Żukowie.Zdeklarowany
          nacjonalista ukraiński.Znany ze swych proniemieckich
          sympatii.Szerokim echem odbiła się jego petycja,jaką skierował do
          okupacyjnych władz niemieckich,o odebranie katolikom kościoła
          parafialnego w Sanoku i przekazanie go Ukraińcom.Zbiegł w 1945r.przy
          pomocy UPA do Czechsłowacji,a następnie do Niemiec.
          Ks.Orest Węgrzynowicz-ur.w 1902r.,wyświęcony w 1926r.Od
          1931r.proboszcz w Sieniawie koło Rymanowa,a następnie w
          Komańczy.Zginął 6.IV.1946r.po ostrzelaniu oddziału WP z zabudowań
          plebańskich.
      • preminger Re: Bractwo św. Jozafata o Banderze 31.01.09, 14:04
        mat120 napisał:
        > Wyświecani w Warszawie duchowni grekokatoliccy tak piszą

        Jeśli przyjdzie komuś poćwiartować na relikwie doczesne szczątki śp. Stepana, to chyba wystarczy na równe obdzielenie nimi wszystkich obrządków cerkwi na Ukrainie ?
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: Bractwo św. Jozafata o Banderze 31.01.09, 16:28
        Bractwo św. Jozafata jest związane z ledebrystami i wspierane przez
        niemieckich księży...
        • preminger Re: Bractwo św. Jozafata o Banderze 31.01.09, 18:50
          pisz_pan_na_berdyczow napisał:

          > Bractwo św. Jozafata jest związane z ledebrystami i wspierane przez
          > niemieckich księży...

          niemickich ksieży nominuje bp. Falley rezydujący w Warszawie, który ma nad sobą
          francuza, ... itd. Czy mógłbyś Berdyczów pociągnąć dalej swój trzykropek ?
          • pisz_pan_na_berdyczow Re: Bractwo św. Jozafata o Banderze 31.01.09, 22:17
            Na razie nie, gdyż sam się nad tym zastanawiam - znaczy co jest
            grane...
    • mat120 ks. Mychajło Huk - Iskań 31.01.09, 18:37
      Zamieszczajmy w tym wątku znane i opisane przypadki postaw unickiego kleru,
      zarówno jego zwyrodniałej części jak również tych, którzy umieli zachować się
      godnie.
      Wrzucam tu więc wcześniej napisany post o ks. Huku.

      Czytam w monumentalnej pracy Siekierki i Komańskiego "Ludobójstwo
      w województwie lwowskim......":

      Iskań, wieś sołecka i obszary dworskie gmina Dubiecko, parafia
      Tarnawka.....

      Ludność ukraińska była pod całkowitym wpływami OUN-UPA. Miejscowy
      ksiądz unicki - Ukrainiec Michajło Huk, był duchowym i religijnym
      przywódcą OUN. Nosił przy sobie zawsze broń /źródło nie podaje czy
      była to siekiera czy jakiś inny rodzaj broni/.
      Z ambony, podczas kazań w cerkwi, nawoływał Ukraińców do mordowania
      Polaków. Terenowe SKW utrzymywało ścisły kontakt z sotniami
      UPA; "Burłaki", "Hromenki" i "Kryłacza". Tu swoją bazę miała
      bojówka "Hrabacza", ps. "Staryj", prawdopodobnie Służby Bezpeki -
      OUN". W połowie 1945r. ksiądz Michajło HUK został aresztowany
      i otrzymał karę śmierci.
      W czerwcu 1945r. bojówka UPA dokonała bestialskiego mordu na
      rodzinie miejscowego nauczyciela Michała Marczaka.
      Istnieje podejrzenie, że mordu dokonali synowie ks. Huka jako odwet
      za śmierc swego ojca."
      Przy "okazji" zamordowano też Anielę Czurę - Ukrainkę - teściową
      Michała - została powieszona głową do dołu, za zdradę narodu
      ukraińskiego."
      • liberum_veto Re: ks. Mychajło Huk - Iskań 31.01.09, 18:58
        Czy to może jakiś antenat nijakiego Bogdana Huka, redaktora
        naczelnego Wisnyka Zakerzonnia?
        pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Huk
        • mat120 Re: ks. Mychajło Huk - Iskań 31.01.09, 19:06
          Sądząc z zamiłowania do wojowniczości pewnie tak. Ale pewności nie mam. Może
          któryś z naszych podkarpackich kolegów wie coś na ten temat.
          Do jego kumpla Hutmana nie będziemy się przecież zwracać. Chociaż może Tawny coś
          wie....?smile
          • bastion44 Re: ks. Mychajło Huk - Iskań 04.02.09, 18:28
            Ks.Michajło Huk{1889-1980}.Od 1921r.paroch parafii grecko-katolickiej w Iskaniu gm.Dubiecko.Trzech jego synów należało w latach 1944-47 do UPA i brało udział w mordach na ludności polskiej.
            W 1945r.aresztowany przez UB i skazany na 10 lat więzienia.Karę odbywał w Rawiczu,Wronkach i Strzelcach Opolskich.
    • mat120 Oleszycki diabeł w sutannie 14.02.09, 13:44
      "Dzikie i barbarzyńskie teorie wygłaszali też częstokroć sami grekokatoliccy
      popi. W Oleszycach Starych celował w tym Wolanowycz - kreatura w stroju
      duchownego. Ten diabeł w sutannie - jak nazywał go
      w swych pamiętnikach ksiądz Mruczkowski - już podczas kazania w marcu 1943r.
      (moja krewna z Zabiały była na tej mszy, ponieważ księża rzymskokatoliccy
      zaliczali obecność na mszy w cerkwi), wrzeszczał z ambony w zimową niedzielę
      "Lude beryty serpy i kosy bo czas żnyw ide" (ludzie bierzcie sierpy i kosy bo
      czas żniw nadchodzi).
      Twierdził, że rozmawianie po polsku jest grzechem śmiertelnym oraz nawoływał,
      aby wybierać metryki z kościoła i przepisywać się na wiarę grekokatolicką. Ten
      apostoł rzezi na jednym z zebrań wiejskich stwierdził także, że nadszedł czas,
      aby z Polakami stało się to co z Żydami."

      Za Zdzisławem Darażem - "Zawierucha nad Sanem".
    • mat120 Krościatyn - pop z córką szefami bandy 18.02.09, 22:16
      "Po otoczeniu wsi, banderowcy rozpoczęli, idąc od domu do domu, mordowanie
      ludzi, najczęściej przy użyciu siekier, noży i bagnetów. Dopiero w trakcie
      trwającej masakry podjęto desperacką obronę, dzięki której część osób ocalała, a
      napastnicy ponieśli też straty. Wśród zabitych był też dowódca tej grupy - syn
      popa ze wsi Zadarów. (...) Mordy trwały prawie przez całą noc. Napadem kierował
      m.in. pop Pałabicki ze swoją córką."

      Za "Ludobójstwo w woj. tarnopolskim...."
    • mat120 Pop Fiodor Cichocki - ofiara barbarzyńców 19.02.09, 21:29
      Fiodor Cichocki - pop w parafii Nowysław gmina Dederkały, pow. Krzemieniec. W
      1943r. pobity ze skutkiem śmiertelnym (wraz z ojcem, również popem), gdy obaj
      odmówili odprawienia nabożeństwa, podczas którego mieli święcić w cerkwi noże i
      topory przeznaczone do mordowania Polaków.

      Za Zbigniewem Werrą - Praca zbiorowa - Wołyń i Małopolska Wschodnia 1943-1944"
    • mat120 Ks. Wł. Smólka - ileś wyplenił polskiego kąkolu 19.02.09, 21:36
      W Monastyrzu (pow. jarosławski) ks. Wł. Smólka, proboszcz grekokatolicki, chcąc
      zachęcić wiernych do antypolskich akcji mówił; "..kiedyś św. Piotr zapyta się
      ciebie o dobre uczynki, ileś wyplenił polskiego kąkolu. I co ty na to, skoro tak
      bezczynnie czekasz aż inni za ciebie to zrobią"

      Z. Konieczny - Wołyń i Młp. Wsch. 1943-1944 (praca zbiorowa)
      • bastion44 Re: Ks. Wł. Smólka - ileś wyplenił polskiego kąko 04.03.09, 13:17
        mat120 napisał:

        > W Monastyrzu (pow. jarosławski) ks. Wł. Smólka, proboszcz
        grekokatolicki, chcąc
        > zachęcić wiernych do antypolskich akcji mówił; "..kiedyś św. Piotr
        zapyta się
        > ciebie o dobre uczynki, ileś wyplenił polskiego kąkolu. I co ty na
        to, skoro ta
        > k
        > bezczynnie czekasz aż inni za ciebie to zrobią"
        >
        > Z. Konieczny - Wołyń i Młp. Wsch. 1943-1944 (praca zbiorowa)
        Mat120.Mała poprawka.Nie Monastyrz,tylko Manasterz,pomiędzy
        Nielepkowicami,a Leżachowem w stronę Sieniawy.A ks.Wł.Smólka z tej
        miejscowości podejrzany jest o uczestniczenie w bandyckim ataku na
        pobliską Wiązownicę dn.17 kwietnia 1945r.,oczywiście po stronie
        UPA.A drugi ksiądz Józef Miśko organizował obronę w Wiązownicy przed
        wiernymi tego pierwszego.
        • mat120 Re: Ks. Wł. Smólka - ileś wyplenił polskiego kąko 04.03.09, 13:29
          bastion44 napisał:
          Mała poprawka.Nie Monastyrz,tylko Manasterz,

          OK. Dzięki, niezbyt dokładnie przepisałem. Czy wiesz może co się stało z tym
          wojowniczym klechą?
    • mat120 biskup Hryhoryj Chomyszyn 03.03.09, 22:47
      "Wybitny duchowny ukraiński, biskup grekokatolickiej diecezji stanisławowskiej
      tak pisał o ideologii OUN:
      Nacjonalizm ten należy do uważać za największą aberrację umysłu ukraińskiego, za
      coś gorszego od pogaństwa (...) nacjonalizm począł u nas przybierać cechy ducha
      pogańskiego, albowiem wprowadza pogańską etykę nienawiści, nakazując nienawidzić
      wszystkich, którzy są innej narodowości.(...) Co gorsza na tle nacjonalizmu
      ukraińskiego pojawiły się oznaki pewnego rodzaju satanizmu."

      Opinię tę napisał w roku 1933, a więc na 10 lat przed zbrodniami, które ten
      nacjonalizm zrodził.
    • mat120 Szerzyli nienawiść w pow. Leskim 04.03.09, 20:59
      "W szerzeniu nienawiści do Polaków brali, niestety udział księża grekokatoliccy:
      ks. Lew Salwicki i kleryk Hryc Drozd (sic!) z Terki, ks. Andrzej Dorosz z
      Daszówki (na jego plebanii szkoliły się bojówki UPA), ks. Michał Suchy z Łobozwi
      (trzech jego synów było w UPA). Swoich synów w UPA mieli też księża Mikołaj
      Milanicz z Moczar iIwan Ezop z Ustianowej. Ks. Dymitr Panasiewicz z Ustrzyk
      Dolnych nawoływał do mordowania Polaków."

      Za "Ludobójstwo w woj. Lwowskim ...." - Komański, Siekierka str. 441
    • mat120 Re: Pszenica i kąkol - o postawach kleru ukraińsk 17.03.09, 20:32
      Jak podaje H. Cybulski - dowódca samoobrony Przebraża - ("Czerwone noce") w
      ataku na tę miejscowość w sierpniu 1943r. udział wzięło 3 popów ukraińskich,
      którzy mieli odprawić na zgliszczach modły dziękczynne.
      Kilka tysięcy banderowców, atakujących Przebraże zostało rozbitych przez
      miejscową samoobronę przy wydatnej pomocy partyzantów sowieckich.

      Po nieudanej akcji bandy zemściły się m in. na Ukraińcach, przeciwnych mordom.
      Upowcy zamordowali np. popa Szymińskiego
      z Rudnik, przeciwnika ounowskiej polityki eksterminacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka