18.08.03, 19:02
Witam serdecznie. Mam problem i mam nadzieje że znajdzie sie ktos kto mi
doradzi. Otóż przez znajomą otrzymałam oferte wyjazdu do pracy do Niemiec.
Praca całkiem przyjemna choć nielegalna. Opieka nad starszą panią bardziej
pani do towarzystwa niz opiekunka. Ale nie musze mówić ze troszkę mnie to
przeraża. Nie wiem czy skorzystać z tej oferty a będąc już na miejscu
poduczyć się języka i rozejrzeć za czymś legalnym? Dodam że tutaj w Polsce
pracuje za 400 zł bez możliwości rozwoju, sami wiecie zresztą jak tu jest.
Proszę o jakąś radę i bardzo serdecznie z góry dziękuję. Pozdrawiam Lucyna.
Obserwuj wątek
    • ro-bert Re: Zagubiona 18.08.03, 20:14
      lucynka_k8011 napisała:

      > Witam serdecznie. Mam problem i mam nadzieje że znajdzie sie ktos kto mi
      > doradzi. Otóż przez znajomą otrzymałam oferte wyjazdu do pracy do Niemiec.
      > Praca całkiem przyjemna choć nielegalna. Opieka nad starszą panią bardziej
      > pani do towarzystwa niz opiekunka. Ale nie musze mówić ze troszkę mnie to
      > przeraża. Nie wiem czy skorzystać z tej oferty a będąc już na miejscu
      > poduczyć się języka i rozejrzeć za czymś legalnym? Dodam że tutaj w Polsce
      > pracuje za 400 zł bez możliwości rozwoju, sami wiecie zresztą jak tu jest.
      > Proszę o jakąś radę i bardzo serdecznie z góry dziękuję. Pozdrawiam Lucyna.

      Nie bardzo rozumiem. Czekasz na dobra rade od kogos, kogo w przyszlosci
      zamierzasz w posredni sposob okradac? Co najmniej dziwne...

      robert
      • tomek-niemcy Re: Zagubiona 20.08.03, 15:40
        Stary, troche przeginasz.

        Dziewczyna ma watpliwosci, ma malo informacji i oczekuje porad
        a Ty od razu z grubej rury.

        Nie wszyscy wszytko od dziecka wiedza
        tak jak Ty.

        A moze Ci zal, ze sma kiedys braklo ci odwagi
        zeby w ogole takie pytanie publicznie postawic??

        Z takimi radami zaden polak drugiemu polakowi nie pomoze.

        Z takimi psedo-poradami to mozesz sie w pl-u wyzywac,
        wsrod "swoich" tu w niemczech takie porady sa nie na miejscu!
        • ro-bert Re: Zagubiona 20.08.03, 19:53
          tomek-niemcy napisał:

          > Stary, troche przeginasz.

          Tak sadzisz? Twoje prawo.

          >
          > Dziewczyna ma watpliwosci, ma malo informacji i oczekuje porad
          > a Ty od razu z grubej rury.

          Watpliwosci? W sprawie czego? Czy glupi Niemcy nadal daja sie jeszcze
          bezkarnie okradac? Te watpliwosci sa wlasnie rura mniej wiecej tego samego
          kalibru co moja odpowiedz.

          >
          > Nie wszyscy wszytko od dziecka wiedza
          > tak jak Ty.

          A szkoda! Moze gdyby wiecej z naszych rodakow bylo nauczonych od dziecka, ze
          oszustwo i kradziez sa czyms zlym, nie trzeba by bylo tak czesto tlumaczyc, iz
          Polacy to nie tylko zlodzieje i pijacy.

          >
          > A moze Ci zal, ze sma kiedys braklo ci odwagi
          > zeby w ogole takie pytanie publicznie postawic??

          Wyobraz sobie, ze mi takie pytanie nawet do glowy nie przyszlo. Sadzac jednak
          po Twojej ocenie mojego postu, tak czy tak mi nie uwierzysz :)

          >
          > Z takimi radami zaden polak drugiemu polakowi nie pomoze.

          Takie to polskie :( Instruktaz oszustwa to najlepsza pomoc...

          >
          > Z takimi psedo-poradami to mozesz sie w pl-u wyzywac,
          > wsrod "swoich" tu w niemczech takie porady sa nie na miejscu!

          Jesli nie zapomnials postawic przecinka po slowie "swoich", to prosilbym o
          wytlumaczenie co to dla Ciebie sa "swoi".


          robert
          • lucynka_k8011 Re: Zagubiona 22.08.03, 16:20
            Tak po pierwsze nie chce nikogo okradać ani oszukiwać. W Polsce ludzie pracują
            na czarno bo nie ma szans na zatrudnienie jest bieda i kazdy kombinuje jak moze
            łącznie z pracodawcami. Nie płacą za nic ani za nadgodziny ani nie
            przestrzegają nawet ustawowo ogłaszanej kwoty najniższego wynagrodzenia tak
            jest w moim przypadku akurat(nie tylko w moim bo u mnie w firmie pracuje 600
            osób) i co z tego? Boss ma wszystkich w kieszeni i kto mu jakąś karę nałoży?
            Nikt.
            Co do okradania- To chyba są trochę przesadzone słowa i nie bronie tu siebie
            ale wielu tysiecy Polaków którzy nawet we własnym kraju nie mają prawa do
            godnego życia. Ja nie uważam że jakiś Polak który załapał się na lewo na
            jakiejś budowie za 800 zł mnie okrada. To co powiesz o ludziach na wysokich
            stołkach, co o lekarzach, gdzie kupę kasy z pensji jest odciągane na
            ubezpieczenie chorobowe? A jak się idzie do lekaża to i tak trzeba dać w łapę
            bo inaczej można umrzeć i nikt się nad tobą nie ulituje. Gdzie są pieniądze
            odciągane mi i wielu milionom z pensji. Szpitale zadłużone, wzrasatją ceny
            biletów( dla kogo oczywiście że dla studentów przecież to bogaci ludzie) na nic
            nie ma pieniędzy. A prezydent miasta co i rusz nowy samochód, jedna chata,
            druga i skąd? Powiedz mi skąd jeżeli nie z mojej kieszeni. Więc jak mam dać
            bogatemu żeby sobie tyłek podtarł to wolę dać biednemu żeby chleb kupił.
            Wiec wybacz że zbulwersowałam cię tym że chcę pracować na czarno. Spróbuj
            założyć rodzinę i wyżyć za 400 złotych to wtedy będziesz mógł mnie osądzić.
            • alina29 Re: Zagubiona 22.08.03, 16:33
              lucynko, ja sie podpisuje pod twoim postem. Jak masz mozliwosc to jedz i sie
              nie zastanawiaj. Skoro we wlasnym kraju nie ma jak godnie zyc, to jestesmy
              zmuszeni do takich wyjazdow. Trzeba sobie jakos radzic, bo nikt inny nam nie
              pomoze.
              Sama mieszkam w Niemczech od niedawna (legalnie) do tej pory nie moge znalezc
              pracy, chociaz mam wyksztalcenie, itd. I powiem szczerze, ze gdybym miala
              mozliwosc gdzies zaczac prace na czarno, to bym ta prace przyjela (przeciez
              musze jakos zyc), niestety legalnej pracy nie moge tu znalezc, bo Niemcy caly
              czas widza jakies ale.... albo to, albo, ze mowie z polskim akcentem , itp.
              Czyli widzisz Robercie, ze choc mam checi do pracy, legalne papiery, to Niemcy
              nie chca mi pracy dac i jestem zmuszona do szukania czegos na czarno, nad czym
              bardzo ubolewam......
              Alina


              lucynka_k8011 napisała:

              > Tak po pierwsze nie chce nikogo okradać ani oszukiwać. W Polsce ludzie
              pracują
              > na czarno bo nie ma szans na zatrudnienie jest bieda i kazdy kombinuje jak
              moze
              >
              > łącznie z pracodawcami. Nie płacą za nic ani za nadgodziny ani nie
              > przestrzegają nawet ustawowo ogłaszanej kwoty najniższego wynagrodzenia tak
              > jest w moim przypadku akurat(nie tylko w moim bo u mnie w firmie pracuje 600
              > osób) i co z tego? Boss ma wszystkich w kieszeni i kto mu jakąś karę nałoży?
              > Nikt.
              > Co do okradania- To chyba są trochę przesadzone słowa i nie bronie tu siebie
              > ale wielu tysiecy Polaków którzy nawet we własnym kraju nie mają prawa do
              > godnego życia. Ja nie uważam że jakiś Polak który załapał się na lewo na
              > jakiejś budowie za 800 zł mnie okrada. To co powiesz o ludziach na wysokich
              > stołkach, co o lekarzach, gdzie kupę kasy z pensji jest odciągane na
              > ubezpieczenie chorobowe? A jak się idzie do lekaża to i tak trzeba dać w
              łapę
              > bo inaczej można umrzeć i nikt się nad tobą nie ulituje. Gdzie są pieniądze
              > odciągane mi i wielu milionom z pensji. Szpitale zadłużone, wzrasatją ceny
              > biletów( dla kogo oczywiście że dla studentów przecież to bogaci ludzie) na
              nic
              >
              > nie ma pieniędzy. A prezydent miasta co i rusz nowy samochód, jedna chata,
              > druga i skąd? Powiedz mi skąd jeżeli nie z mojej kieszeni. Więc jak mam dać
              > bogatemu żeby sobie tyłek podtarł to wolę dać biednemu żeby chleb kupił.
              > Wiec wybacz że zbulwersowałam cię tym że chcę pracować na czarno. Spróbuj
              > założyć rodzinę i wyżyć za 400 złotych to wtedy będziesz mógł mnie osądzić.
              • ro-bert Re: Zagubiona 22.08.03, 20:54
                alina29 napisała:

                > lucynko, ja sie podpisuje pod twoim postem. Jak masz mozliwosc to jedz i sie
                > nie zastanawiaj.

                Jestem tego samego zdania! Czy musi byc to jednak praca na czarno? O ile wiem
                w wielu "Pflegeberufen" jest duze, niezaspokojone zapotrzebowanie na
                pracownikow.

                > Skoro we wlasnym kraju nie ma jak godnie zyc, to jestesmy
                > zmuszeni do takich wyjazdow.

                Pozwol, ze sparafrazuje Twoje zdanie: "Skoro we wlasnym kraju nie mozna godnie
                zyc to jestesmy zmuszeni do nieuczciwosci za granica". Czy to mialas na mysli?


                > Sama mieszkam w Niemczech od niedawna (legalnie) do tej pory nie moge
                >znalezc pracy, chociaz mam wyksztalcenie, itd.

                Nie wiem co dla Ciebie znaczy "niedawno", powiem tylko, ze ja na znalezienie
                pierwszej posady potrzebowalem prawie dwoch lat. Byla za to zgodna z
                wyksztalceniem i legalna. Mozesz powiedziec, miales szczescie. Tak ale np. juz
                moja zona (z zawodu Hebamme) aby znalezc prace zgodna z wyuczonym zawodem
                potrzebowala az lat czterech. Mozesz wierzyc lub nie ale przez owe cztery lata
                miala trzy posady. Oczywiscie wszystkie nie w zawodzie, mniej platne ale NIE
                NA CZARNO.


                > I powiem szczerze, ze gdybym miala
                > mozliwosc gdzies zaczac prace na czarno, to bym ta prace przyjela (przeciez
                > musze jakos zyc),

                Jest mi smutno jak czytam tego typu wypowiedzi.

                > niestety legalnej pracy nie moge tu znalezc, bo Niemcy caly
                > czas widza jakies ale.... albo to, albo, ze mowie z polskim akcentem , itp.

                Nie znam Twojej sytuacji ale juz sposob w jaki ja opisujesz budzi pewne
                watpliwosci. Moze po prostu trzeba pozbyc sie paru zahamowan czy uprzedzen. To
                nie "Niemcy" widza ciagle jakies "ale" lecz po prostu Twoi niedoszli
                pracodawcy. Uwierz, tak jest na calym swiecie. Moze trzeba pomyslec jak by
                tym "Niemcom" niedac mozliwosci do wytkniecia Ci tych "ale"...


                > Czyli widzisz Robercie, ze choc mam checi do pracy, legalne papiery, to
                > Niemcy nie chca mi pracy dac

                Pozwole sie znowu z Toba nie zgodzic. Otoz jesli oczekujesz, ze ktos tutaj
                (czy gdziekolwek indziej na swiecie, gdzie panuja normalne uklady) cos Tobie
                da tylko dlatego, ze masz na to chec i legalne papiery to jestes w fatalnym
                bledzie.
                Wiesz ile ja napisalem "Bewerbungen"? Okolo 150. Sposrod circa
                40 "Vorstellungsgespräche" tez nie wszystkie nalezaly do milych i bardzo
                budujacych. Rowniez te kilka kursow, ktore konczylem juz tutaj aby poprawic
                moja "konkurencyjnosc" nie bylo za darmo. W koncu jednak udalo mi sie nawiazac
                ten "kontakt z rynkiem pracy". Twierdze, ze wlasnie najwazniejsze jest,
                pierwszy raz sie na cos "zalapac". Bedac juz gdzies zatrudnionym jest duzo
                latwiej znalezc cos innego, co nam bardziej odpowiada.


                > i jestem zmuszona do szukania czegos na czarno, nad czym
                > bardzo ubolewam......

                No widzisz. Jednak ubolewasz czyli to co napisalem nie jest chyba takie
                zupelnie bez sensu.
                Powtarzam, nie znam Twojej sytuacji, wiec trudno dawac mi rady. Moze jednak
                warto jeszcze troche poprobowac zamiast sie poddawac?

                robert

                PSI
                W calej mojej wypowiedzi opuscilem specjalnie takie pytania jak: "Na jak dlugo
                ma byc to rozwiazanie? Co potem? Jak z ubezpieczeniami?" To jest jednak
                zupelnie inny aspekt choc byc moze duzo wazniejszy od mojego moralizowania :)

                PSII
                Zycze ywtrwalosci w szukaniu pieknej, dobrze platnej, "bielutkiej" posady!
                • alina29 Re: Zagubiona 23.08.03, 18:34
                  W Niemczech jestem od prawie 1,5 roku, z uznanym dyplomem po polskiej uczelni
                  jako inzynier. To jest oczywiste, ze praca na czarno nie jest szczytem moich
                  marzen i pracowalabym w ten sposob tylko w ostatecznosci nad czym powtorze
                  jeszcze raz ubolewam BARDZO, ale co mam obecnie zrobic???????
                  Wam latwo jest potepiac, bo macie prace, ja przyjelabym jakakolwiek prace
                  legalna (oczywiscie w granicach rozsadku), ale niestety nie moge na tak
                  trafic. Albo mam PECHA!
                  Nie przysluguja mi zadne pomoce socjalne, itd. Wiec co bys zrobil na moim
                  miejscu, zeby przezyc? Dalej powinnam potepiac prace na czarno i czekac na cud?

                  Alina
                  P.S. A TY Robercie jak szukales pracy? i czy od poczatku miales perfekcyjnie
                  opanowany jezyk niemiecki, jak masz ochote to podziel sie doswiadczeniami.



                  ro-bert napisał:

                  > alina29 napisała:
                  >
                  > > lucynko, ja sie podpisuje pod twoim postem. Jak masz mozliwosc to jedz i s
                  > ie
                  > > nie zastanawiaj.
                  >
                  > Jestem tego samego zdania! Czy musi byc to jednak praca na czarno? O ile
                  wiem
                  > w wielu "Pflegeberufen" jest duze, niezaspokojone zapotrzebowanie na
                  > pracownikow.
                  >
                  > > Skoro we wlasnym kraju nie ma jak godnie zyc, to jestesmy
                  > > zmuszeni do takich wyjazdow.
                  >
                  > Pozwol, ze sparafrazuje Twoje zdanie: "Skoro we wlasnym kraju nie mozna
                  godnie
                  > zyc to jestesmy zmuszeni do nieuczciwosci za granica". Czy to mialas na
                  mysli?
                  >
                  >
                  > > Sama mieszkam w Niemczech od niedawna (legalnie) do tej pory nie moge
                  > >znalezc pracy, chociaz mam wyksztalcenie, itd.
                  >
                  > Nie wiem co dla Ciebie znaczy "niedawno", powiem tylko, ze ja na znalezienie
                  > pierwszej posady potrzebowalem prawie dwoch lat. Byla za to zgodna z
                  > wyksztalceniem i legalna. Mozesz powiedziec, miales szczescie. Tak ale np.
                  juz
                  > moja zona (z zawodu Hebamme) aby znalezc prace zgodna z wyuczonym zawodem
                  > potrzebowala az lat czterech. Mozesz wierzyc lub nie ale przez owe cztery
                  lata
                  > miala trzy posady. Oczywiscie wszystkie nie w zawodzie, mniej platne ale NIE
                  > NA CZARNO.
                  >
                  >
                  > > I powiem szczerze, ze gdybym miala
                  > > mozliwosc gdzies zaczac prace na czarno, to bym ta prace przyjela (przecie
                  > z
                  > > musze jakos zyc),
                  >
                  > Jest mi smutno jak czytam tego typu wypowiedzi.
                  >
                  > > niestety legalnej pracy nie moge tu znalezc, bo Niemcy caly
                  > > czas widza jakies ale.... albo to, albo, ze mowie z polskim akcentem , it
                  > p.
                  >
                  > Nie znam Twojej sytuacji ale juz sposob w jaki ja opisujesz budzi pewne
                  > watpliwosci. Moze po prostu trzeba pozbyc sie paru zahamowan czy uprzedzen.
                  To
                  > nie "Niemcy" widza ciagle jakies "ale" lecz po prostu Twoi niedoszli
                  > pracodawcy. Uwierz, tak jest na calym swiecie. Moze trzeba pomyslec jak by
                  > tym "Niemcom" niedac mozliwosci do wytkniecia Ci tych "ale"...
                  >
                  >
                  > > Czyli widzisz Robercie, ze choc mam checi do pracy, legalne papiery, to
                  > > Niemcy nie chca mi pracy dac
                  >
                  > Pozwole sie znowu z Toba nie zgodzic. Otoz jesli oczekujesz, ze ktos tutaj
                  > (czy gdziekolwek indziej na swiecie, gdzie panuja normalne uklady) cos Tobie
                  > da tylko dlatego, ze masz na to chec i legalne papiery to jestes w fatalnym
                  > bledzie.
                  > Wiesz ile ja napisalem "Bewerbungen"? Okolo 150. Sposrod circa
                  > 40 "Vorstellungsgespräche" tez nie wszystkie nalezaly do milych i bardzo
                  > budujacych. Rowniez te kilka kursow, ktore konczylem juz tutaj aby poprawic
                  > moja "konkurencyjnosc" nie bylo za darmo. W koncu jednak udalo mi sie
                  nawiazac
                  > ten "kontakt z rynkiem pracy". Twierdze, ze wlasnie najwazniejsze jest,
                  > pierwszy raz sie na cos "zalapac". Bedac juz gdzies zatrudnionym jest duzo
                  > latwiej znalezc cos innego, co nam bardziej odpowiada.
                  >
                  >
                  > > i jestem zmuszona do szukania czegos na czarno, nad czym
                  > > bardzo ubolewam......
                  >
                  > No widzisz. Jednak ubolewasz czyli to co napisalem nie jest chyba takie
                  > zupelnie bez sensu.
                  > Powtarzam, nie znam Twojej sytuacji, wiec trudno dawac mi rady. Moze jednak
                  > warto jeszcze troche poprobowac zamiast sie poddawac?
                  >
                  > robert
                  >
                  > PSI
                  > W calej mojej wypowiedzi opuscilem specjalnie takie pytania jak: "Na jak
                  dlugo
                  > ma byc to rozwiazanie? Co potem? Jak z ubezpieczeniami?" To jest jednak
                  > zupelnie inny aspekt choc byc moze duzo wazniejszy od mojego moralizowania :)
                  >
                  > PSII
                  > Zycze ywtrwalosci w szukaniu pieknej, dobrze platnej, "bielutkiej" posady!
                  >
                  >
                  • ro-bert Re: Zagubiona 23.08.03, 18:50
                    alina29 napisała:

                    > Nie przysluguja mi zadne pomoce socjalne, itd.

                    A dlaczegoz to?! To musisz miec naprawde jakas bardzo specyficzna sytuacje.


                    > Wiec co bys zrobil na moim miejscu, zeby przezyc? Dalej powinnam potepiac
                    > prace na czarno i czekac na cud?

                    Zrobisz tak czy tak to co bedziesz uwazala za sluszne. Jedyna moja rada to
                    przestan czekac na cud. Tego sie raczej nie doczekasz.


                    > A TY Robercie jak szukales pracy?

                    Zaczalem od tego, ze przestalem liczyc na cud czyli na to, Arbeitsamt mi
                    pomoze. Tylko i wylacznie inicjatywa wlasna. Initiativbewerbungen i osobiste
                    wizyty w firmach, ktore mialy jakikolwiek nieraz bardzo odlegly zwiazek z moim
                    fachem. "Walkowanie" wszystkich ogloszen z prasy lokalnej i nie tylko.


                    > i czy od poczatku miales perfekcyjnie opanowany jezyk niemiecki,

                    Oczywiscie, ze nie. Dlatego tez miedzy innymi napisalem, ze nie wszystkie z
                    moich kontaktow z niedoszlymi pracodawcami zaliczyc mozna bylo do milych. Po
                    kazdym jednak takim niemilym akcencie staralem sie znalezc bledy, ktore JA
                    popelnilem a nie zwalac wszystko na "niedobrych Niemcow". Nieraz owe bledy
                    byly bardzo ciezkie do znalezienia i usuniecia. Mentalnosc przecietnego Polaka
                    nie jest mentalnoscia idealnego kandydata do pracy w Niemczech:)

                    Ze nie jest latwo nie chce nikogo przekonywac.

                    No i inna jest chyba troche sytuacja kogos, kto w Niemczech, z tych czy z
                    innych powodow mieszka i prace stracil lub stara sie o nia po raz pierwszy,
                    niz osoby, ktora chce tu dopiero przyjechac, zakladajac, ze najlepiej pobyt
                    tutaj rozpoczac od pracy na czarno.


                    robert
                    • tomek-niemcy Re: Zagubiona 26.08.03, 15:16
                      Ok Robert,
                      przepraszam ze tak ostro Ciebie potraktowlaem
                      ale musisz przyznac ze sam zmiekles i zmieniles
                      swoje podejscie do lucynki :-))

                      Co do Twojej/mojej niewiedzy,
                      sa tak rozne sytuacje w niemczech ze nie sposob
                      jest znac i wiedziec wszystko,
                      w kazdym badz razie ja nie wiem wszystkiego
                      i miedzy innymi z takich forow tez sie ucze.

                      Ciebie mozna i warto podziwiac
                      za Twoja postawa i samozaparcie.
                      Niestety oboje wiemy, ze tego
                      typu postawy to wyjatki
                      i dlatego Twoj i moj pierwszy post
                      w takiej a nie innej formie :-))

                      Jeszcze raz przepraszam
                      i szczerze zycze dalszych sukcesow
                      oraz wytrwalosci w Twoim podejsciu
                      do zycia (w Niemczech i w ogole...)
                      tomek
                      czyli Thomas Ochmann

                      www.polonia-it.org lub www.akra.de
                      • ro-bert Re: Zagubiona 26.08.03, 19:31
                        Milo, ze i takie odpowiedzi sie dostaje :)
                        Moja nienawisc do cwaniactwa chyba rzeczywiscie nieraz przyslania mi sytuacje.

                        pozdrowienia

                        robert
            • ro-bert Re: Zagubiona 22.08.03, 20:29
              Po pierwsze ciesze sie, ze sie na mnie smiertelnie nie obrazilas. Chcialbym
              jednak abys sprobowala spojrzec na problem ze strony kogos, kto pracujac od
              lat "na bialo", ze wszystkich stron widzi i slyszy jaka to glupota placic w
              ogole podatki. Naprawde nerwy moga puscic jak obserwujesz np. tych
              wszystkich "swojsko" wygladajacych robotnikow budowlanych na budowach domkow
              jednorodzinnych, dla ktorych dzien pracy zaczyna sie okolo 17 w dni powszednie
              no i oczywiscie ok. 7 w soboty i niedziele. Oczywiscie do tego dochodza
              sprawozdania z urzedow pracy jak to bezrobotni odmawiaja pracy "bo nie
              odpowiada ich wymaganiom".

              Wybacz ale Twoja argumentacja mnie nie za bardzo przekonuje. Fakt, ze inni
              kradna i dobrze na tym wychodza nigdy nie bedzie dla mnie pobudka do tego aby
              samemu krasc. Co zas do tego, ze praca na czarno to kradziez, jak kazda inna
              wydaje mi sie tak oczywiste jak fakt, ze wymienieni przez Ciebie lekarze czy
              osoby na "wysokich stolkach" tez kradna. Powiedz jednak czy jest to jakis
              argument? Powiedz mi jak dlugo ma to trwac? Za komuny sie "organizowalo".
              Komuna sie skonczyla... i co? Ciagle to samo. Zalamac sie mozna. Nie uwazasz,
              ze z tym trzeba jakos walczyc?
              Co zas do zakladania rodziny to mam juz to poza soba i podejrzewam, ze
              zaczynalem w jeszcze gorszych czasach niz Ty :)


              robert

              PS
              Proponuje skontaktowac sie z Walterem. Jak widac ma duzo informacji o
              mozliwosciach zatrudnienia... rowniez legalnie :)
    • sabba Re: Zagubiona 18.08.03, 20:28
      wiesz, tak na prawda to ty sama musisz zadecydowac czy
      decydujesz sie na nielegalna prace, czy nie, nikt za to
      odpowiedzilanosci za Ciebie nie wezmie. Zalezy kto ci ta
      prace "zalatwil", ktos pewny, kogo dobrze znasz? A nie da
      sie tego zalatwic legalnie? O ile wiem takie niemozliwe
      to nie jest. Poza tym, bedac w Niemczech nielegalnie
      pracujac, czyli bedac na wyjezdzie turystycznym, jak
      mozesz starac sie o cos legalnego w De? To tak samo
      jakbys starala sie z Polski....
    • walterbertin dlaczego na czarno 19.08.03, 11:12
      to jest troche lenistwo ludzi tutaj i niewiedza ludzi w Polsce

      W Niemczech obywatele spoza UE (jak na razie rowniez Polski i przez okres
      nowicjatu do 2011 roku) moga uzyskac zgode na legalna prace do trzech miesiecy
      w roku w rolnictwie, w lesnictwie, w turystyce, w hotelarstwie,w restauracjach
      z tym, ze juz jest to rozmiekczone bo w objazdowych i w sezonowych
      - nazywa sie to na sezon - czyli przy objazdowych nawe do 9 miesiecy

      W zawody socjalne - czyli wszelkie opieki - inwalidzi, ludzie starsi, dzieci i
      podobne - do dwoch lat z opcja przedluzenia o dalszy rok - po prostu i starsi
      i dzieci przyzwyczajaja sie do osoby opiekuna, keidys bylo na trzy miesiace
      co powodowalo tylko frustracje.

      Pracodawca, w tym przypadku rodzina, stawia wniosek do Arbeistamt
      (niemieckiego posredniaka) z wskazaniem osoby, ktora chce zatrudnic imie
      nazwisko adress domowy - moze byc ze jest wymagana umowa o prace jako
      zalacznik do podania
      calosc idzie przez Warszawe do urzedu posrednictwa pracy w miescu zamieszkania
      w Polsce - ostatnio trwala ta procedura 4 miesiace - bo w Warszawie sie
      przprowadzali, ale naogol do miesiaca - trzeba troche pilnowac zeby sie nie
      przelezalo w posredniaku w miejscu zamieszkania - normalnie zawiadamiaja do
      domu ale sa tez ludziska
      Z ta promesa (obietnica) pozwolenia na legalna prace trzeba sie udac od
      niemieckiej ambasady/konsulatu odpowiedniej do miejsca zamieszkania w Polsce
      zlozyc wniosek o wize - na caly okres pracy - czas na otrzymanie 7 dni
      jak w zegarku z tym ze wnioski przyjmuje ambasada/consulat do obiadu, a
      paszport z wiza wydaje za 7 dni po obiedzie (po 12stej)
      z ta promesa pozwolenia na prace i paszportem z wiza nalezy sie zglosic
      po przyjzdzie do Niemec do AuslaenderAmt najblizszego dla miesca pracodawcy
      i tam dostempowuja do wizy pozwolenia na prace - zgodnie z tekstem promesy -
      taki i taki pracodawca taki i taki okres umowy. Jeszcze przy pobycie dluzszym
      niz 3 miesiace - zameldunek w gminie. Ales. proste jak obrecz

      Praca na czarno jest tu traktowana jak zlodziestow
      - kara pracowdawca do 50.000 Euro pracobiorca
      do 5.000 Euro plus 2xskladki ZUS do niemieckich ubezpieczen
      - no i deport dla obywatela spoza UE, z zakazem wiazdu do UE na cale zycie -
      deportowany z misaczkiem jest wciagany do centralnego rejestru i najwyzej moze
      pojechac w Erupie do Islandii.

      Walter

    • ela_fra Re: Zagubiona 23.08.03, 11:48
      lucynka_k8011 napisała:

      > Witam serdecznie. Mam problem i mam nadzieje że znajdzie sie ktos kto mi
      > doradzi. Otóż przez znajomą otrzymałam oferte wyjazdu do pracy do Niemiec.
      > Praca całkiem przyjemna choć nielegalna. Opieka nad starszą panią bardziej
      > pani do towarzystwa niz opiekunka. Ale nie musze mówić ze troszkę mnie to
      > przeraża. Nie wiem czy skorzystać z tej oferty a będąc już na miejscu
      > poduczyć się języka i rozejrzeć za czymś legalnym? Dodam że tutaj w Polsce
      > pracuje za 400 zł bez możliwości rozwoju, sami wiecie zresztą jak tu jest.
      > Proszę o jakąś radę i bardzo serdecznie z góry dziękuję. Pozdrawiam Lucyna.
      my mamy dosyc osob , ktore na czarno pracuja, to nam zrzera podatki i tacy
      ludzie nie sa tutaj mile widziani. Zostan tam gdie jetses i naucz sie jaki
      brutalny jest swiat. Ja nie bezde za ciebie podatkow placila zebys ty mogla
      zarobic na czarno.
      pozdrowki
    • sabba Re: Zagubiona 23.08.03, 15:30
      wiecie co, ja tez za bardzo wolalbym na czarno nie
      pracowac i nie popieram takich sytaucji, ale kochani, nie
      zycze wam zle ale nigdy nie wiecie czy nie mieliscie
      mozliwosci poznac jak moze czlowiekowi sie zle powodzic i
      jak zdesperowany moze byc. Gdybym ja miala mozliwosc
      zatrudniac gosposie w domu albo pomoc do dziecka i ktos
      bylby potrzebujacy to nie miala bym oporow zatrudnic go
      na czarno.
      Jak juz nie macie zadnego cieplego slowa dla zagubionej
      to przynajmniej nie rzucjacie tutaj swoich super
      pomocnych-aroganckich sloganow, bo tym to ani nie
      pomozecie, ani tez nie nauczycie. Troche spuscie z tonu i
      cieszcie sie ze macie dobrze.
      Pozdrawiam
      • ro-bert Re: Zagubiona 23.08.03, 18:20
        sabba napisała:

        > Jak juz nie macie zadnego cieplego slowa dla zagubionej
        > to przynajmniej nie rzucjacie tutaj swoich super
        > pomocnych-aroganckich sloganow,

        To, ze praca na czarno to okradanie innych podatnikow to dla Ciebie pomocno-
        arogancki slogan? Hmmm...

        > bo tym to ani nie
        > pomozecie, ani tez nie nauczycie.

        A jak Ty uwazasz, ze najlepiej takim "zagubionym" pomoc? Maly instruktaz jak
        zdobyc robote na czarno? Czy moze poglaskac po glowie i powiedziec "No masz
        racje, jesli nic niczego Tobie nie chce dac to idz i kradnij"?

        > Troche spuscie z tonu

        Mozna wiedziec dlaczego???


        > i cieszcie sie ze macie dobrze.


        Cieszymy sie i nie chcemy aby nam przez kombinatorow i cwaniaczkow bylo gorzej.


        robert
        • wygasacz Re: Zagubiona 23.08.03, 19:02
          ro-bert napisał:

          > sabba napisała:
          >
          > > Jak juz nie macie zadnego cieplego slowa dla zagubionej
          > > to przynajmniej nie rzucjacie tutaj swoich super
          > > pomocnych-aroganckich sloganow,
          >
          > To, ze praca na czarno to okradanie innych podatnikow to dla Ciebie pomocno-
          > arogancki slogan? Hmmm...
          >
          > > bo tym to ani nie
          > > pomozecie, ani tez nie nauczycie.
          >
          > A jak Ty uwazasz, ze najlepiej takim "zagubionym" pomoc? Maly instruktaz jak
          > zdobyc robote na czarno? Czy moze poglaskac po glowie i powiedziec "No masz
          > racje, jesli nic niczego Tobie nie chce dac to idz i kradnij"?
          >
          > > Troche spuscie z tonu
          >
          > Mozna wiedziec dlaczego???
          >
          >
          > > i cieszcie sie ze macie dobrze.
          >
          >
          > Cieszymy sie i nie chcemy aby nam przez kombinatorow i cwaniaczkow bylo
          gorzej.
          >
          >
          > robert
          >
          > Popieram twoja wypowiedz. Nie chcemy miec gorzej jak mamy. A kto ma Polske
          odbudowac jezeli wszyscy wyjada ?????? Mialas mozliwosc sie uczyc bezplatnie to
          zabieraj sie do roboty w Polsce. Tutaj ciebie nikt niepotrzebuje i to jeszcze
          na czarno.


          • tara6 Re: Zagubiona 24.08.03, 00:43
            wygasacz napisał

            > >
            > > Popieram twoja wypowiedz. Nie chcemy miec gorzej jak mamy. A kto ma Polske
            >
            > odbudowac jezeli wszyscy wyjada ?????? Mialas mozliwosc sie uczyc bezplatnie
            to
            >
            > zabieraj sie do roboty w Polsce. Tutaj ciebie nikt niepotrzebuje i to jeszcze
            > na czarno.
            >
            >
            Rece opadaja jak sie cos takiego czyta.
            No wlasnie, a dlaczego ty wyjechales/las, zamiast Polske odbudowywac?
            • walterbertin ja nie wiem dlaczego wyjeachals ty 24.08.03, 08:05
              ale ja wyjechalem z Polski bo jestem wypchnietym za drzwi (wygonionym)
              folksdojczem i hitlerowcem
              jeszcze zostwilem tej Polsce taki majat, (odebrany moim dziadkom a tym samym
              mi jako burzujom i kapitalistom) ze nie musila by nic innego robic
              tylko do kiosku po poranna gazete, gdby ten majat byl moj.

              To nie ja dostalem w Polsce szkoly za darmo, tylko moj dziadek Niemiec i
              niemiecki przemyslowiec w Polsce fundowal stypendia dla studentow w Polsce.

              A Polsce to wszystko Mao, jeszcze by teraz najchetnie podeslala do mnie swoich
              glodnych na dokramianie - aktulany stan ca. 4 mln glodnych u mnie przy zlobie

              Czy moze uwazasz ze dawanie pracy komus z Polski jest naszym swietym
              obowiazkiem ??? niby w imie czego ???

              Walter

        • sabba Kto jest bez winy.... 24.08.03, 01:05
          Oj Robciu mysle ze doskonale wiesz co w twojej wypowiedzi
          bylo aroganckie (i nie tylko w twojej) ale jak sie
          doptyujesz to ci powiem, cala Twoja pierwsza wypowiedz
          byla arogancka i bez sensu i dziwie sie ze w ogole ktos
          zareagowal. Jak taki madry jestes to mozesz dac kolezance
          pare dobrych rad moze nie wszyscy sa tacy madrzy ja ty no
          nie? C

          >
          > A jak Ty uwazasz, ze najlepiej takim "zagubionym"
          pomoc? Maly instruktaz jak
          > zdobyc robote na czarno? Czy moze poglaskac po glowie i
          powiedziec "No masz
          > racje, jesli nic niczego Tobie nie chce dac to idz i
          kradnij"?

          nie nie uwazam tak, nie czepiaj sie slow, jak juz sie nie
          domyslasz znow o co mic hodzi to prosze bardzo, kawke na
          lawke, glaskac po glowie nie musisz ale mogles napisac
          cos podobnego w stylu Waltera, ktory wyrazil swoje zdanie
          jasno i nikogo nie obrazil ani nikomu nic nie wytknal. Z
          klasa, po prostu, normalnie jak czlowiek.

          > Mozna wiedziec dlaczego???

          MOzna wiedziec, bo ten ton po prostu nie jest odpowiedni
          i nikomu tym nie pomozesz.
          >
          >
          > > i cieszcie sie ze macie dobrze.
          >
          >
          > Cieszymy sie i nie chcemy aby nam przez kombinatorow i
          cwaniaczkow bylo gorzej.
          >
          >
          > robert
          >
          >
        • sabba Kto jest bez winy.... 24.08.03, 01:08
          ...niech pierwszy rzuci kamien, kazdy z was tutaj super
          moralistow jest czysty jak lza, bez przestepstw
          przewinien, niedociagniec. POdziwiam was w takim razie!

          Oj Robciu mysle ze doskonale wiesz co w twojej wypowiedzi
          bylo aroganckie (i nie tylko w twojej) ale jak sie
          doptyujesz to ci powiem, cala Twoja pierwsza wypowiedz
          byla arogancka i bez sensu i dziwie sie ze w ogole ktos
          zareagowal. Jak taki madry jestes to mozesz dac kolezance
          pare dobrych rad moze nie wszyscy sa tacy madrzy ja ty no
          nie?

          >
          > A jak Ty uwazasz, ze najlepiej takim "zagubionym"
          pomoc? Maly instruktaz jak
          > zdobyc robote na czarno? Czy moze poglaskac po glowie i
          powiedziec "No masz
          > racje, jesli nic niczego Tobie nie chce dac to idz i
          kradnij"?

          nie nie uwazam tak, nie czepiaj sie slow, jak juz sie nie
          domyslasz znow o co mi chodzi to prosze bardzo, kawke na
          lawke, glaskac po glowie nie musisz ale mogles napisac
          cos podobnego w stylu Waltera, ktory wyrazil swoje zdanie
          jasno i nikogo nie obrazil ani nikomu nic nie wytknal. Z
          klasa, po prostu, normalnie jak czlowiek.

          > Mozna wiedziec dlaczego???

          MOzna wiedziec, bo ten ton po prostu nie jest odpowiedni
          i nikomu tym nie pomozesz.

          > Cieszymy sie i nie chcemy aby nam przez kombinatorow i
          cwaniaczkow bylo gorzej.


          tez ci tego zycze. I zycze ci tez bys tak latwo nie
          ocenial ludzi o ktorych nic nie wiesz.

          No ale to tylko moje prywatne odczucia.
          Pozdr.
            • sabba Re: Achtung rzucam kamieniem duck Dich 24.08.03, 10:53
              Walter nie trafiles tym kamieniem, ale sie obejrzalam.
              Nie mowie ze pracowales na czarno ale nie wierze ze
              jestes czystym jak lza obywatelem, bo takich nie ma.
              MOje odczucie jest takie ze nie ma tu zadnych cwaniaczkow
              na tym watku kto chce ograbic obywateli niemieckich lub w
              niemczech mieszkajacych, ktorzy prawnie i uczciwie doszli
              do tego co maja. Czy dyskusji nie mozna przeprowadzic
              normalnie, normalnie wytlumaczyc co i jak bez
              szarogeszenia sie ze my tu nikogo nie chcemy, meczcie sie
              sami? Ty to zrobiles i chwala ci za to. Czy naprawde
              myslisz ze to ze tyle bezrobotnych jest to wina
              pracujacych na czarno obcokrajowcow? Bo mnie sie wydje ze
              do konca tak nie jest.
    • tigi69 Re: Zagubiona 24.08.03, 03:52
      Czesc Luc,

      postaram sie w punktach, to moze zachowam jakas logike ;)

      1)praca na czarno nie jest najwiekszym grzechem. nie jest sytuacja komfortowa,
      ale z tym gigantycznym okradaniem przesadzacie. na co tak naprawde ida
      podatki? na same rzeczy przydatne? na pomoc socjalna jedynie dla
      potrzebujacych? tam dopiero sa wyludzenia (vide ostatni art. w spiegel). sorry,
      ale ktos pracujacy na czarno, bo inaczej nie moze (czytaj: czesciowo z powodu
      wyjatkowo dostosowanych do zycia przepisow), dzieki swojej pracy tez co nieco
      kupuje i pewnie ozywia gospodarke bardziej niz przez samo biadolenie.
      i jak zwykle probujemy byc bardziej papiescy od papieza: osoby, ktore mieszkaja
      pare/nascie lat robia z pracy na czarno wieksza afere niz niemcy z pokolenia na
      pokolenie. znam pracujacych na czarno niemcow (rowniez studentow), szefow
      niemcow proponujacych czesc wynagrodzenia w kopercie etc. maja z tym mniej
      problemow niz goscie tego forum. nie przejmuj sie wiec lucynko.

      2) upewnij sie ze wszystkich dostepnych ci zrodel, jacy ludzie, jakie prawdziwe
      warunki pracy, zakres obowiazkow etc. bo kazdy oferte upieksza a potem
      cudzoziemiec nie znajacy dobrze jezyka i - jakby nie bylo - lamiacy przepisy
      zawsze jest na straconym.ZERO ROZOWYCH OKULAROW!

      3) pomysl, na ile ta praca, o ile chcialabys ewentualnie pobyt przedluzyc, jak
      to wplynie na twoja sytuacje rodzinna, czy rzeczywiscie w polsce nie da sie nic
      zmienic etc. znam kilka przypadkow, gdy ludzie "wsiakali", w jednym miejscu
      wykorzenieni, w inne nie w pelni przeszczepieni, w zawieszeniu, tu rzeczy,
      ktore ciezko rzucac, ale kapital zgromadzony za maly, by cos zaczac w polsce
      etc. takie przypadki rzadko konczyly sie happy endem, z reguly - zwlaszcza
      dziewczyny - ciagnely w oczekiwaniu na cud, ktory nie nastepowal.

      zycze duzo optymizmu,wiary w siebie i ROZSADKU,
      t.

      ps. anglicy, irlandczycy, holendrzy, dunczycy, hiszpanie itd. otwieraja swoje
      rynki pracy dla polakow od dolaczenia polski do eu - polacy tam pracujacy
      zaplaca podatki, skladki rentowe etc. niemcy wybrali inna droge - kazdy
      poniesie konsekwencje swoich decyzji. moze im to przemowi do rozumu? bo jak
      skostniale zasady wplywaja na ospodarke, widzi chyba kazdy...



      • walterbertin na bialo i nie pisz glupot 24.08.03, 08:19
        tigi69 napisała:

        >
        > ps. anglicy, irlandczycy, holendrzy, dunczycy, hiszpanie itd. otwieraja
        > swoje rynki pracy dla polakow od dolaczenia polski do eu
        > - polacy tam pracujacy zaplaca podatki, skladki rentowe etc. niemcy wybrali
        > inna droge - kazdy poniesie konsekwencje swoich decyzji. moze im to
        > przemowi do rozumu? bo jak skostniale zasady wplywaja na ospodarke, widzi
        > chyba kazdy...
        >
        Anglicy, Irlandczycy, Holendrzy, Dunczycy, Hiszpanie zdecydowali nie zabraniac
        pracowac Polakom i Polkom w okresie nowicjatu Polsi w UE bo koszta lapania
        pracujacych na czarno przwyzszalyby koszta strat wynikajace z tej pracy.

        Niemieccy policjanci maja sprawniejsza organizacje i mniejsze koszta wlasne
        a moze tylko dluzsze paly

        Poza tym napisalem dokladny instruktarz jak zalatwic pozwolenie pracy na bialo
        w Niemczech i gdzie to jest mozliwe.

        do biura kawke mieszac jak na razie nikogo z Polski nie przyjma
        ale do truskawek ogorkow do hotelu do opieki socjalnej jak najbardziej

        Walter
        • tigi69 pozwol nie komentowac twojej uprzejmosci 24.08.03, 18:09
          sorry walter, pewnie jestes tu dluzej ode mnie i stad takis madrzejszy...

          jak ktos moze szukac pracy legalnej, to przy odrobinie rozsadku tak pewnie
          zrobi - wybierajac ubezpieczenie, ochrone prawna, skladki rentowe i co tam
          jeszcze. a jesli ktos nie moze - to wierz mi, wole, by przyjechal, jak to
          nazywasz mnie okradac (dziwne, ze ktos okrada swoja ciezka praca), bo wyjdzie i
          tak taniej niz twoje umowy/solidarnosci spol. mam wielu znajomych, gdzie u
          dziadka po wylewie itp. siedzi pani ania, basia czy swieta; rodzina pani basi
          ma za co zyc, rodzina dziadka szczesliwa, ze dziadek ma opieke, pania basie
          trzeba nakarmic, a ona sama kupi cos dla rodziny w polsce. podatek by placila,
          gdyby tylko niemcy jej na to pozwolili. a gdyby rodzina chciala byc tak
          dostosowana spolecznie do wymyslow urzednikow, to by dziadek siedzial w
          pflegeheimie i bysmy dokladali na niego z naszych podatkow, bo stawki nieco
          inne, niz to co wezmie rzeczona pani basia.

          moze wiec zwroc baczniejsza uwage na gosci, co to maja taka traume do niemiec,
          ze musza zyc na florydzie za nasze podatki, niemieckie zreszta... czy za glupio
          przyznac, ze to NIEMIEC cie bardziej okrada niz POLAK?

          > >
          > Anglicy, Irlandczycy, Holendrzy, Dunczycy, Hiszpanie zdecydowali nie
          zabraniac
          > pracowac Polakom i Polkom w okresie nowicjatu Polsi w UE bo koszta lapania
          > pracujacych na czarno przwyzszalyby koszta strat wynikajace z tej pracy.

          jak sie ciesze, ze polska zalapala sie na jakis nowicjat. wytlumacz mi
          jeszcze , co to znaczy, bo na moim uni o tym nie ucza.
          >
          > Niemieccy policjanci maja sprawniejsza organizacje i mniejsze koszta wlasne
          > a moze tylko dluzsze paly

          no tak, w niemczech wszystko jest takie wspaniale, ze az strach. a moze po
          prostu niemcy gorzej licza od rzeczonych irlandczykow i to dlatego irlandia
          jest nazywana tygrysem europy, a niemcy kasuja kolejne listy od komisji eu?
          >
          > Poza tym napisalem dokladny instruktarz jak zalatwic pozwolenie pracy na
          bialo
          > w Niemczech i gdzie to jest mozliwe.

          i bardzo dobrze!!! naprawde tu cie popieram, niech ludzie wiedza, ze maja nowe
          mozliwosci, niech z nich korzystaja. watpie jednak, czy te mozliwosci dotycza
          wszystkich. w przypadku lucynki i innych podobnych chodzi o osoby tak
          zdesperowane, ze gotowe pracowac na czarno na obczyznie, a nie uprawwnionych do
          pomocy socj tubylcow, ktorzy sobie dorabiaja na lewo na jakies luksusy.
          >
          > do biura kawke mieszac jak na razie nikogo z Polski nie przyjma
          > ale do truskawek ogorkow do hotelu do opieki socjalnej jak najbardziej

          przyjmuja tez do laboratoriow, kancelarii, firm informatycznych, instytucji
          badawczych, klinik - to znane mi osobiscie przypadki. chyba zycie jest
          barwniejsze niz sie czasem wydaje.

          pzdr,
          t.

          >
          > Walter
          • walterbertin umowa pokolen i system socjalny 25.08.03, 08:20
            Dobrze by bylo zebys sie zaczela czuc i myslec w swiecie bialego czlowieka jak
            bialy czlowiek, a nie dzikus Kali - musisz rozumiec, ze nie ma jazdy autobusem
            socjalnym na gape.

            Jezeli pani Ludcynka pracujac na czarno spadnie ze schodow i zwichnie sobie
            kregoslup to kto bedzie placil jej 30 40 lat lezenia obloznie ???
            Jacys tylko w Polsce isniejacy nikomu nie znani ONI ??? Nie, my wszystcy.
            Przeciez tu nikt nie zostawi pani Lucynki na pastwe losu - jak te mrowki
            swierszcza zza komina - nie wplacalas to teraz zdychaj.

            Czyli w czasie gdy pani Lucynka ma pelne sily do pracy
            to ma rowniez obowiazek wniesc swoj wklad do naszej wspolnej kasy,
            tak samo jak ja i ty i kazdy, ktory ma proste plecy, dopuki je ma.

            Czy zostawisz swoich rodzicow umierac pod plotem, bo sa starzy ???
            a panie Lucynki tak robia.

            Umowa pokolen robi z naszych rodzicow, rodzicow wszystkich dzieci,
            bo to oni placa podatki za nasze "bezplatne" szkoly,
            a my placimy skladki na ich spokojna starosc, bo to sa nas wszystkich rodzice
            - tylko nie pan lucynek, te chyba ciotka urodzila albo je sklonowali
            - one nie tylko zostawia swoich rodzicow pod naszym plotem, ale i zabieraja
            troche i naszym rodzicom, ktorzy wspolplacili za jej szkole.
            Takie kukulcze pisklecia.

            Pracujac na czarno po prostu uciekaja od tego obowiazku wlozenia do wspolnego
            garnka
            - to jest tak jak gdyby ktos jezdzil tramwajem czy autobusem na gape
            nie placac za bilet bo przeciez ten tramwaj czy autobus i tak jedzie.

            Przypadek goscia ktory zeruje na nas wszystkich jest bardziej sensacja
            dzinnikarska w okresie ogorkowym niz przypadkiem masowym
            - nie mniej rowniez godnym palowania

            Na dodatek wszystkie przypadki pan Lucynek i pan Bas pracujacych tu na czarno
            sa wypadkami ludzkiego lenistwa - pracodawcow i pracobiorcow
            i moga sie skonczyc zakazem wjazdu dla pan Lucynek minimum do roku 2011 na
            teran UE - deportacja - misaczkiem - nie mowiac o dosc dotkliwej karze
            pienieznej i dla jednych i dla drugich
            dla pan lucynek - za porzucenie swoich rodzicow na pastwe losu
            bo to jest to zlodziejstwo socjalne o ktorym mowimy
            - to nie jest Kavaliersdelikt

            • maria421 Re: umowa pokolen i system socjalny 25.08.03, 10:43
              walterbertin napisał:

              > Jezeli pani Ludcynka pracujac na czarno spadnie ze schodow i zwichnie sobie
              > kregoslup to kto bedzie placil jej 30 40 lat lezenia obloznie ???
              > Jacys tylko w Polsce isniejacy nikomu nie znani ONI ??? Nie, my wszystcy.
              > Przeciez tu nikt nie zostawi pani Lucynki na pastwe losu - jak te mrowki
              > swierszcza zza komina - nie wplacalas to teraz zdychaj.

              Na 30-40 lat obloznej choroby NIKT nie placi z wlasnych skladek. Gdyby Lucynka
              zaczela pracowac legalnie i placic wszystkie swiadczenia, to i tak suma, jak
              placilaby w ciagu roku starczylaby na pare dni takiego leczenia.

              Pomijajac juz fakt, ze jako nielegalna moze by ja po "poskladaniu" do Polski
              odeslali a nie trzymali tu przez 30-40 lat.

            • tigi69 Re: umowa pokolen i system socjalny 25.08.03, 21:34
              walterbertin napisał:

              > Dobrze by bylo zebys sie zaczela czuc i myslec w swiecie bialego czlowieka
              jak
              > bialy czlowiek, a nie dzikus Kali

              moze mi wiec zdradzisz, jak to sie robi... ale chyba nie chcialabym myslec tak
              jednostronnie i potepiajaco.

              - musisz rozumiec, ze nie ma jazdy autobusem
              > socjalnym na gape.

              widzisz, ja nawet nie wiedzialam, ze sa autobusy socjalne...
              >
              > Jezeli pani Ludcynka pracujac na czarno spadnie ze schodow i zwichnie sobie
              > kregoslup to kto bedzie placil jej 30 40 lat lezenia obloznie ???

              NIKT!!! pani L. zostanie udzielona niezbedna pomoc w szpitalu, za ktora
              dostanie ona slony rachunek, na tyle slony, ze z reguly pierwszym zyczeniem
              takich pan L. po przebudzeniu jest wyjscie na wlasna odp i przewiezienie do
              polski. pracodawca sie przypuszczalnie wykpi. z reguly, jak ktos spada z
              rusztowania, to wlazl na budowe bez wiedzy wlasciciela i w ogole nie wiadommo,
              czego tam szukal. takie sa z reguly zeznania zatrudniajacych i
              policja/prokuratura niestety nie chca bawic sie w sprawdzanie, ze moze jednak
              bylo inaczej. tak maja wyjasnienie, winnego, ew. podstawe do wlepienia misia i
              moga po pracy napic sie z czystym sumieniem zimnego piwka.

              > Jacys tylko w Polsce isniejacy nikomu nie znani ONI ??? Nie, my wszystcy.
              > Przeciez tu nikt nie zostawi pani Lucynki na pastwe losu

              nikt jej w ogole nie zostawi, wyjedzie albo wydala i tyle. to ze ktos mial
              wypadek naprawde nie jest podstawa udzielenia mu pobytu, myslalam, ze nikt w
              takie cuda nie wierzy, a jednak...

              dopuki je ma.

              o z kreska
              >
              > Czy zostawisz swoich rodzicow umierac pod plotem, bo sa starzy ???
              > a panie Lucynki tak robia.

              to je dobrze znasz. a podobno nie masz nic wspolnego z pracujacymi na czarno...

              > Na dodatek wszystkie przypadki pan Lucynek i pan Bas pracujacych tu na czarno
              > sa wypadkami ludzkiego lenistwa

              ? ze ktos chce pracowac to lenistwo? nadajesz na zbytnim poziomie abstrakcji,
              sorry.

              kobieta zapytala, jedni odpowiedzieli jej na pytanie, inni wyzwali od
              zlodziejki oraz prorokowali porzucenie rodzicow na starosc. przykro mi, jesli
              pani lucynka po zadaniu prostego pytania musiala poczuc sie spostponowana.
              widac taki koszt nadziania sie na polaka robiacego z siebie super niemca.

              zycze lucynce duzo szczescia i odmiany losu,

              usmiecham sie serdecznie,
              t.
    • maria421 Re: Zagubiona 24.08.03, 10:07
      Robert GRUUUUBO przesadza.

      Sytuacja jest taka:

      Jest sobie babcia, ktora nie ma dosyc pieniedzy, aby zaplacic pielegniarce
      legalna pensje wedlug taryfy, tak, zeby i panstwo jeszcze na tym zarobilo.
      Co robi? Szuka sobie chetnej z Polski, ktora zatrudnia na czarno. Ile jej
      placi? Nie wiemy.

      Robert, ile mozna zarobic bez opodatkowania? Ile ta kwota wynosi? Trzysta iles
      Euro na miesiac?

      A teraz policz na ile Lucynka moze Cie okrasc.

      Policzyles?

      To teraz zrob rachunek sumienia:

      - nie korzystales nigdy z "pomocy sasiedzkiej" przy budowie domu czy renowacji
      mieszkania?
      - z czego sie utrzymywales w Niemczech szukajac pracy, piszac te 150 Bewerbungen
      i chodzac na te 40 interviews? Nie dorabiales (Ty lub malzonka) ma lewo?
      Wystarczaly pieniadze, jakie placilo panstwo? Czy fakt, ze panstwo placilo Ci
      legalne pieniadze wystarczy zeby miec lekkie sumienie i byc z siebie zadowolo-
      nym, ze sie nikogo nie okradalo?
      - wiesz, ze pieniadze, ktore dostawales od panstwa, to byly po czesci MOJE
      podatki?

      Robert, spojrz w lustro....

      Do Lucynki- oczywiscie idealnie byloby, gdybys mogla zalatwic cos legalnie.
      Jezeli to jednak nie bedzie mozliwe, sprobuj na czarno, ale tak, abys w kazdej
      chwili miala mozliwosc powrotu.
      Nasz znajomy zatrudnil (na czarno) dla swojej matki staruszki opiekunke z
      Wegier. Z tego co wiem, daje jej pokoj , wyzywienie plus 1000 Euro miesiecznie.

      Zycze powodzenia!
      • heru29 Re: Zagubiona 24.08.03, 10:53
        Czytam niektore "porady" zyczliwych Polakow mieszkajacych za granica i kolejny
        raz dochodze do wniosku, ze lepiej zwrocic sie o pomoc do kogos obcego niz do
        rodaka.Czesi, Slowacy czy inne narody staraja sie trzymac za granica razem,
        pomagaja sobie wzajemnie a my??? Czesc tylko czeka aby wbic drugiemu szpilke i
        moze samemu sie przez to dowartosciowac?
        Zycze szczescia w poszukiwaniu pracy bialej albo czarnej.
        • ro-bert Re: Zagubiona 24.08.03, 13:12
          heru29 napisała:

          > Czytam niektore "porady" zyczliwych Polakow mieszkajacych za granica i
          kolejny
          > raz dochodze do wniosku, ze lepiej zwrocic sie o pomoc do kogos obcego niz
          do
          > rodaka.Czesi, Slowacy czy inne narody staraja sie trzymac za granica razem,
          > pomagaja sobie wzajemnie a my???

          Potrzebujesz pomocy? Wal smialo. Jesli tylko bede w stanie cos zrobic to na
          pewno to zrobie. Nie wymagaj jednak abym instruowal kogos jak ma mnie okradac.


          robert
      • ro-bert Re: Zagubiona 24.08.03, 13:10
        maria421 napisała:

        > Robert GRUUUUBO przesadza.

        Jestes pewna? Skad Ty bierzesz ta pewnosc? Zazdroszcze Ci.

        >
        > Sytuacja jest taka:
        >
        > Jest sobie babcia, ktora nie ma dosyc pieniedzy, aby zaplacic pielegniarce
        > legalna pensje wedlug taryfy, tak, zeby i panstwo jeszcze na tym zarobilo.
        > Co robi? Szuka sobie chetnej z Polski, ktora zatrudnia na czarno. Ile jej
        > placi? Nie wiemy.

        Nie wiemy, tak samo jak i nie wiemy ile placi polskiemu robotnikowi na czarno
        ktos, kto bardzo chcialby miec wlasny dom ale nie ma na to wystarczajacej
        ilosci pieniedzy (albo woli ta forse wydac na cos innego)

        >
        > Robert, ile mozna zarobic bez opodatkowania? Ile ta kwota wynosi? Trzysta
        > iles Euro na miesiac?

        Nie rozumiem co to wnosi do dyskusji.

        >
        > A teraz policz na ile Lucynka moze Cie okrasc.

        Ja nie musze liczyc zrobili za mnie to juz inni. Jesli natomiast Ciebie
        ogarnelaby przemozna chec liczenia to nie zapominaj po pierwsze ile
        takich "Lucynek" jest no i np. ile nowych domkow jednorodzinnych buduje sie w
        Niemczech.

        >
        > Policzyles?

        Ty kpisz czy o droge pytasz? Wiesz, jesli chodziloby o ta jedna
        konkretna "Lucynke" to wystarczyloby sie "zrzucic" na tym forum i sprawa
        bylaby zalatwiona. Chodzi o tysiace "Lucynek", "panow Jankow" itd , ktorym sie
        wydaje, ze praca w Niemczech na czarno to cos zupelnie normalnego a wrecz
        godnego pochwaly. Przeciez sciagaja dewizy do Polski!

        >
        > To teraz zrob rachunek sumienia:
        > - nie korzystales nigdy z "pomocy sasiedzkiej" przy budowie domu czy
        >renowacji mieszkania?

        Nie.

        > - z czego sie utrzymywales w Niemczech szukajac pracy, piszac te 150
        > Bewerbungen i chodzac na te 40 interviews?

        Przede wszystkim z pieniedzy, ktore wraz z zona zarobilismy ciezka praca w
        Polsce, z pozyczki, ktora zaciagnalem i w calosci splacilem oraz oczywiscie z
        mojego ALG, ktore zostalo mi przyznane na podstawie lat przepracowanych w
        Polsce (te pieniadze chyba juz tez kilkakrotnie splacilem moimi skladkami)


        > Nie dorabiales (Ty lub malzonka) ma lewo?

        Nie.

        > Wystarczaly pieniadze, jakie placilo panstwo?

        Tak, patrz wyzej.


        > Czy fakt, ze panstwo placilo
        > Ci legalne pieniadze wystarczy zeby miec lekkie sumienie i byc z siebie
        > zadowolonym, ze sie nikogo nie okradalo?

        Ty chyba nie chcesz porownywac Arbeitslosengeld z praca na czarno?!
        Co zas do samozadowolenia to bylo ono u mnie na bardzo niskim poziomie. Caly
        czas zdawalem sobie sprawe, ze jest to sytuacja przejsciowa, ktora jak
        najszybciej musze zmienic.


        > - wiesz, ze pieniadze, ktore dostawales od panstwa, to byly po czesci MOJE
        > podatki?

        Wiem. Tak samo jak podatki, ktore ja teraz place ida byc moze na nauke Twojego
        dziecka lub na czyjas emeryture. Taki juz jest ten system. Uwazasz, ze zly?
        Ktos tu juz wspomnial pojecie "solidarnosc spoleczna". To jest wlasnie to.


        >
        > Robert, spojrz w lustro....

        Mario, nie licz wszystkich swoja miarka... mozesz sie kiedys przeliczyc.


        robert
        • maria421 Re: Zagubiona 24.08.03, 16:43
          ro-bert napisał:


          > > Robert, ile mozna zarobic bez opodatkowania? Ile ta kwota wynosi? Trzysta
          > > iles Euro na miesiac?

          > Nie rozumiem co to wnosi do dyskusji.

          To, ze moze Lucynka zarobi akurat tyle, ile wynosi ta kwota, od ktorej nie
          placi sie podatku? Czyli, ze wcale nikogo nie bedzie okradac....
          A dla niej to i tak ponad 3 razy tyle, ile ma obecnie w Polsce.

          > Ty kpisz czy o droge pytasz? Wiesz, jesli chodziloby o ta jedna
          > konkretna "Lucynke" to wystarczyloby sie "zrzucic" na tym forum i sprawa
          > bylaby zalatwiona. Chodzi o tysiace "Lucynek", "panow Jankow" itd , ktorym
          sie
          > wydaje, ze praca w Niemczech na czarno to cos zupelnie normalnego a wrecz
          > godnego pochwaly. Przeciez sciagaja dewizy do Polski!

          A kto tych Jankow i Lucynki zatrudnia?
          Czy gdyby nie bylo popytu, bylaby podaz?
          Lucynce juz napisales, ze Cie chce okrasc, napisz to jeszcze tej niemieckiej
          babci, ktora ja chce zatrudnic.

          > > - nie korzystales nigdy z "pomocy sasiedzkiej" przy budowie domu czy
          > >renowacji mieszkania?

          > Nie.

          Gratuluje! I oby dalej bylo Cie stac na to, zebys wszystko robil sam, lub mogl
          do kazdego tapetowania brac firme i placic rachunek z MwSt.

          > > - z czego sie utrzymywales w Niemczech szukajac pracy, piszac te 150
          > > Bewerbungen i chodzac na te 40 interviews?
          >
          > Przede wszystkim z pieniedzy, ktore wraz z zona zarobilismy ciezka praca w
          > Polsce, z pozyczki, ktora zaciagnalem i w calosci splacilem oraz oczywiscie z
          > mojego ALG, ktore zostalo mi przyznane na podstawie lat przepracowanych w
          > Polsce (te pieniadze chyba juz tez kilkakrotnie splacilem moimi skladkami)

          Z ALG, ktore Ci zostalo przyznane na podstawie lat przepracowanych w POLSCE.
          Czyli najpierw czerpales z kasy, ktora napelnili inni.

          > Ty chyba nie chcesz porownywac Arbeitslosengeld z praca na czarno?!

          Chcialabym bardzo porownac koszty wynikajace dla panstwa z wyplacania ALG i
          roznych swiadczen socjalnych ze stratami, jakie wynikaja z nieodprowadzania
          podatkow od osob zatrudnionych na czarno. Masz moze jakies dane?

          > Wiem. Tak samo jak podatki, ktore ja teraz place ida byc moze na nauke
          Twojego
          > dziecka lub na czyjas emeryture.

          Na nauke mojego dziecka ( w szkole prywatnej) starczy z powodzeniem moich
          podatkow...)))

          > Taki juz jest ten system. Uwazasz, ze zly?
          > Ktos tu juz wspomnial pojecie "solidarnosc spoleczna". To jest wlasnie to.

          Nic przeciwko systemowi, Robert. System jest OK. Ten system pozwolil wiekszosci
          piszacych tu osob wystartowac w Niemczech. Ten system dal rowniez Tobie KREDYT
          pochodzacy z solidarnosci spolecznej, nie wiedzac, czy go kiedykolwiek
          splacisz, czy nie.
          Dziwie sie wiec, ze ktos, kto sam korzystal kiedys z takiego kredytu, kiedy
          tylko sam zaczyna placic podatki staje sie nagle takim moralista i obronca
          niemieckiego fiskusa.

          > Mario, nie licz wszystkich swoja miarka... mozesz sie kiedys przeliczyc.

          Ze kogo niby licze moja miarka? Lucynke zyczac jej powodzenia u niemieckiej
          babci, czy Ciebie przypominajac Ci, ze bez owego ALG, jakie dostawales na
          poczatku, moze tez bylbys zmuszony pracowac na czarno?
          Byles w komfortowej sytuacji, Robert. Mogles sobie szukac pracy, a forsa i tak
          co miesiac na konto wplywala. Ale czy masz prawo sadzic Lucynke tylko dlatego,
          ze ona takiej komfortowej sytuacji nie ma? Ze chce zapracowac na wlasne
          pieniadze i w desperacji gotowa jest nawet pracowac na czarno, bez
          ubezpieczenia i bez zadnych gwarancji?
          • ro-bert Re: Zagubiona 24.08.03, 20:05
            maria421 napisała:

            > To, ze moze Lucynka zarobi akurat tyle, ile wynosi ta kwota, od ktorej nie
            > placi sie podatku? Czyli, ze wcale nikogo nie bedzie okradac....
            > A dla niej to i tak ponad 3 razy tyle, ile ma obecnie w Polsce.

            Ty naprawde nie chcesz chyba zrozumiec o co mi chodzi. Na pewno nie o te
            trzysta euro, uwierz mi.


            > A kto tych Jankow i Lucynki zatrudnia?
            > Czy gdyby nie bylo popytu, bylaby podaz?
            > Lucynce juz napisales, ze Cie chce okrasc, napisz to jeszcze tej niemieckiej
            > babci, ktora ja chce zatrudnic.

            Jak tylko sie owa babcia, na forum niemieckojezycznym, gdzie pisuje, zglosi,
            natychmiast jej to napisze. Zupelnie serio zas, w dyskusjach na forum czy w
            realu potepiam rowno jednych i drugich.


            > Gratuluje! I oby dalej bylo Cie stac na to, zebys wszystko robil sam, lub
            > mogl do kazdego tapetowania brac firme i placic rachunek z MwSt.


            Dziekuje za gratulacje. Zycze Tobie tego samego.



            >> Z ALG, ktore Ci zostalo przyznane na podstawie lat przepracowanych w POLSCE.
            > Czyli najpierw czerpales z kasy, ktora napelnili inni.


            Po pierwsze nieladnie, ze najpierw mnie wypytujesz dokladnie o zrodla moich
            dochodow a po mojej szczerej odpowiedzi, w dalszych swoich wywodach
            nawiazujesz tylko do tych fragmentow mojej wypowiedzi, ktore pasuja do Twojej
            argumentacji.
            Oczywiscie, ze czerpalem z tej kasy. Po to ona miedzy innymi istnieje.


            > Chcialabym bardzo porownac koszty wynikajace dla panstwa z wyplacania ALG i
            > roznych swiadczen socjalnych ze stratami,


            Prosze wytlumacz co rozumiesz pod pojeciem "roznych swiadczen socjalnych".
            Jesli chcesz wrzucic ALG np. z Sozialhilfe do jednego gara to dalsza dyskusja
            nie ma chyba sensu.


            >jakie wynikaja z nieodprowadzania
            > podatkow od osob zatrudnionych na czarno. Masz moze jakies dane?


            Niestety nie mam. Mysle jednak, ze straty spowodowane praca na czarno sa
            nieporownywalnie wieksze niz minusowe saldo wplywow i wydatkow kasy
            Arbeitsamtu.


            > Na nauke mojego dziecka ( w szkole prywatnej) starczy z powodzeniem moich
            > podatkow...)))


            No to sie ciesze, ze tak dobrze Ci sie powodzi i zycze Ci abys byla w stanie
            rowniez samiutenka na swoja rente zapracowac :)))


            > Nic przeciwko systemowi, Robert. System jest OK. Ten system pozwolil
            > wiekszosci piszacych tu osob wystartowac w Niemczech. Ten system dal rowniez
            > Tobie KREDYT pochodzacy z solidarnosci spolecznej,


            Wlasnie, KREDYT. Kazdy kto daje kredyt musi sie niestety liczyc z tym, iz nie
            bedzie on splacony. Ja jestem z tego dumny, ze ow kredyt z nawiazka juz
            splacilem. Nie mam rowniez nic przeciwko temu aby z moich pieniedzy kredytowac
            innych, ktorzy maja problemy i UCZCIWIE chca sobie z tymi problemami poradzic.
            Prosze jednak po raz wtory, nie porownuj kredytu do zlodziejstwa.


            > nie wiedzac, czy go kiedykolwiek splacisz, czy nie.

            Patrz wyzej


            > Dziwie sie wiec, ze ktos, kto sam korzystal kiedys z takiego kredytu, kiedy
            > tylko sam zaczyna placic podatki staje sie nagle takim moralista i obronca
            > niemieckiego fiskusa.


            To "kiedy tylko" zachowaj moze dla Lucynki. Nie jestem tu wprawdzie tak dlugo
            jak Ty ale mialem wystarczajaco duzo czasu aby poznac system tu panujacy i aby
            poznac tych, ktorzy probuja ten system obejsc. Poza tym ja nie bronie fiskusa.
            Bronie tylko moich pieniedzy, ktorych ten fiskus mi zabiera coraz wiecej,
            skarzac sie jednoczesnie, iz ma ich coraz mniej.


            > Ze kogo niby licze moja miarka?


            Np. mnie wysuwajac podejrzenia, ze korzystalem z zatrudnionych na czarno
            pracownikow.


            > Byles w komfortowej sytuacji, Robert.


            W komfortowej? Nie! W uprzednio dokladnie przemyslanej.


            > Mogles sobie szukac pracy, a forsa i tak
            > co miesiac na konto wplywala.


            Znowu to tendencyjne wybieranie argumentow. Otoz ow "komfort" (dla mnie nie
            byl to zaden komfort) zawdzieczalismy NIE TYLKO "forsie, ktora na konto
            wplywala"


            > Ale czy masz prawo sadzic Lucynke tylko dlatego,
            > ze ona takiej komfortowej sytuacji nie ma?


            Ja nikogo nie sadze. Kazdy robi tak jak uwaza. Jestesmy dorosli. Stwierdzam
            fakt. Praca na czarno to zlodziejstwo i dziwi mnie, ze ktos pyta mnie jak
            najlatwiej bedzie mu mnie okrasc. Punkt


            > Ze chce zapracowac na wlasne
            > pieniadze i w desperacji gotowa jest nawet pracowac na czarno, bez
            > ubezpieczenia i bez zadnych gwarancji?


            No przeciez niech pracuje. Czy ja ja od tego odwodze? Pisalem juz, ze akurat w
            tej branzy, ktora ona ma na mysli, zapotrzebowanie na pracobiorcow jest tak
            duze, ze problemow ze znalezieniem pracy miec nie powinna.
            Poza tym jaka desperacja? Powiedz czy ona sprobowala dotad znalezc
            jakakolwiek prace w Niemczech. Z tego co z jej postu zrozumialem, nie
            sprobowala nawet na czarno w Polsce pracowac.


            robert
            • maria421 Do Roberta 25.08.03, 10:07
              Tym razem pisze bez cytowania, bo znow przeskocze jakas Twoja wypowiedz, a
              potem mi powiesz, ze wybieram tendencyjnie.
              Wybacz tez, ze zadalam pare pytan, ktore wydaly Ci sie osobiste. Mam nadzieje,
              ze zrozumiales, ze nie chodzilo mi konkretnie o Ciebie, lecz o przypomnienie,
              ze wiekszosc ludzi tu piszacych korzystalo kiedys z niemieckiej kasy socjalnej.
              Ty piszesz o ALG. Nie bylo nic wiecej, Robert? Kursy niemieckiego? Pobyt w
              Heimie? Doplata do pierwszego mieszkania?
              Nie musisz odpowiadac. To nie sa pytania skierowane konkretnie do Ciebie. To
              jest po prostu przypomnienie drogi, jaka przeszly tysiace ludzi, ktorzy sie
              przesiedlili z Polski do Niemiec.

              Moja droga byla troche inna i prowadzila do Niemiec przez Anglie i Wlochy. Ja
              nie mam pochodzenia. Ja tu sie znalazlam, bo moj maz dostal tu kontrakt.
              Od poczatku naszego pobytu (od 1.1.84) placimy podatki. Nigdy nie pobieralismy
              zadnych swiadczen z panstwowej kasy. Od 10 lat jestesmy "na swoim", co oznacza
              rowniez prywatne ubezpieczenie emerytalne.

              Na co szly nasze podatki? Rowniez na finansowanie calej rzeszy ludzi, ktorzy
              przyjechali tu po nas, czy to z Polski, czy z Kazachstanu, czy ze Sri Lanki.
              Wielu z nich, jak Ty, stanelo na wlasnych nogach i splaca to, co im kiedys
              panstwo dalo. Wielu innych do tej pory nie skalalo sie legalna praca.
              Czy przy wjezdzie tych ludzi wiadomo kto jest kto? NIE. Wiec oprocz kredytu
              finansowego, ludzie ci dostaja tez kredyt zaufania...

              Wiesz sam Robert, jakie jest nastawienie duzej czesci tubylcow do nowych
              imigrantow. Wlasnie takie, jakie jest Twoje do Lucynki: "Przyjezdzaja nas
              okradac, ma ich finansujemy, mamy prawo bronic naszych pieniedzy, ktore nam
              fiskus z kieszeni wyciaga zeby ich utrzymac"....

              Ty piszesz, ze Twoj przyjazd do Niemiec to byla bardzo dobrze przemyslana
              decyzja. Jaka role w podjeciu tej decyzji odgrywal fakt, ze w Niemczech
              dostaniesz pomoc finansowa na poczatek?
              To jest ten KOMFORT, Robert, o ktorym ja pisze. Kto ma taki komfort, moze sie
              zastanawiac nad duchowym dyskomfortem wynikajacym z zycia na kredyt i ponizej
              zawodowych aspiracji.

              Ja tez mialam komfortowa sytuacje ze nam wystarczalo na tyle, zebym nie musiala
              dorabiac np. sprzataniem na czarno. Ale gdyby nam nie starczalo, to wolalabym
              sprzatac na czarno niz brac zapomoge, a to dlatego, ze mialabym swiadomosc, ze
              nie dostaje pieniedzy za darmo.

              Naskoczyles na Lucynke, ze chce Cie okradac. Ja nie mam takiego wrazenia. Ja
              raczej czesciej mam wrazenie, ze to fiskus nas okrada, wyciaga nam z kieszeni
              ile tylko moze i wydaje nasze pieniadze jak chce i na co chce. Ile z tych
              pieniedzy idzie w bloto? Ile na tych, ktorzy zeruja na pomocy socjalnej?

              Robert, dla mnie problem, ze Lucynka nie zaplaci podatku od tych paru groszy
              ktore tu zarobi, znajduje sie na samym koncu moich problemow. Zalozmy ze
              niemiecka babcia zamiast placic Lucynce za opieke, placi te sama kwote
              jako "Spende" na Caritas czy na DRK....

              I to tyle, Robert. I obysmy tylko z takimi "kradziezami" mieli do czynienia....



              • ro-bert Re: Do Roberta 25.08.03, 10:40
                Trudno sie z Tob Mario dyskutuje. I nie zawsze dlatego, ze uzywasz rzeczowych
                argumentow :)


                Za pytania osobiste nie musisz przepraszac. Jesli juz je jednak stawiasz to
                starj sie odpowiedzi na nie traktowac serio.

                Ja musze zrozumiec, ze to nie chodzi konkretnie o mnie natomiast Tobie wolno
                wracac ciagle do naszej zagubionej Lucynki zapominajac, ze tak wlasciwie to
                nie o nia konkretnie chodzi?

                Ciesze sie, ze Ty bylas takim chwalebnym wyjatkiem i od panstwa nie wzielas
                NIC. Ciekawe czy czujesz sie tylko dlatego moralnie usprawiedliwiona gdy
                zatrudniasz na czarno ogrodnika albo tapeciarza? Lepiej nie odpowiadaj... tak
                jak nie chodzi tutaj o mnie tak i nie chodzi o Ciebie.

                To o kredycie zaufania to wlasciwie powtorka tego co ja napisalem. Kazdy bank
                dajac kredyt zaklada pewne ryzyko...nieraz to ryzyko staje sie
                rzeczywistoscia... ale bankom nadal widzie sie calkiem niezle :) Dlaczego? To
                jest wlasnie ten system.


                To co natomiast piszesz o moim (i wiekszosci tubylcow) nastawieniu do nowych
                imigrantow to juz po prostu klamstwo. Dla mnie przyslowiowa Lucynka to zaden
                imigrant! To, wybacz, oszust. Jesli w swoim zdaniu zmienisz slowo imigrant na
                slowo oszust to bedziemy mogli sie zgodzic.


                Chcialem rownez nie cytowac ale Twoje nastepne zdanie jest tak niepowtarzalnym
                przykladem obracania faktow aby pasowaly do teorii, iz nie moglem sie temu
                oprzec:

                > To jest ten KOMFORT, Robert, o ktorym ja pisze. Kto ma taki komfort, moze
                >sie zastanawiac nad duchowym dyskomfortem wynikajacym z zycia na kredyt i
                >ponizej zawodowych aspiracji.

                To ja wedlug Ciebie w koncu ten komfort mialem czy nie? Juz sie gubie.
                Najpierw piszesz, ze mialem komfortowo bo forsa lala sie na konto
                strumieniami. Nastepnie zarzucasz mi, ze rowniez naciagnalem panstwo na
                pozyczke. Tu natomiast piszesz o dyskomforcie zycia na kredyt i ponizej
                zawodowych aspiracji (obydwie przypadlosci dotyczyly na poczatku mojego pobytu
                tez moja skromna osobe)
                Wierz mi, ze duchowy stan ludzi, ktorych opisujesz powyzej jest mi calkiem
                dobrze znany (w przeciwienstwie chyba do Ciebie) Stad moze ta rade o
                zastanawianiu wez badziej do siebie.



                > Naskoczyles na Lucynke, ze chce Cie okradac.

                Co mnie u Lucynki najbardziej zirytowalo to jej bezczelnosc (bo chyba tak
                naiwnym byc nie mozna) Prosic o instruktaz oszustwa kogos, kogo sie chce
                oszukac...


                No i jeszcze jeden maly cytacik:

                > Ja raczej czesciej mam wrazenie, ze to fiskus nas okrada, wyciaga nam z
                >kieszeni ile tylko moze i wydaje nasze pieniadze jak chce i na co chce. Ile
                >z tych pieniedzy idzie w bloto? Ile na tych, ktorzy zeruja na pomocy
                >socjalnej?

                To najlepszy przyklad jak latwa jest dyskusja z Toba ;) Ty pamietasz jeszcze o
                czym my tu sobie wlasciwie gawedzimy?
                Przeciez to co napisalas to jest zuuupelnie inna para kaloszy.



                >
                > Robert, dla mnie problem, ze Lucynka nie zaplaci podatku od tych paru groszy
                > ktore tu zarobi, znajduje sie na samym koncu moich problemow.

                Ciekawe na ktore miejsce bedzie ten problem awansowal gdy kiedys sie okaze, ze
                przez tysiace Lucynek i panow Jankow fiskus stwierdzi, ze pieniedzy trzeba
                szukac tez u wszystkich, ktorzy "sa na swoim" i maja wszystko prywatnie
                ubezpieczone.


                >Zalozmy ze
                > niemiecka babcia zamiast placic Lucynce za opieke, placi te sama kwote
                > jako "Spende" na Caritas czy na DRK....

                Znowu nie rozumiem. Dlaczego mamy to zakladac? Przeciez to znowu calkiem inna
                historia.


                Oj nielatwo sie z Toba dyskutuje, nielatwo...

                robert
                • maria421 Re: Do Roberta 25.08.03, 15:41
                  ro-bert napisał:

                  > Ja musze zrozumiec, ze to nie chodzi konkretnie o mnie natomiast Tobie wolno
                  > wracac ciagle do naszej zagubionej Lucynki zapominajac, ze tak wlasciwie to
                  > nie o nia konkretnie chodzi?

                  Dla mnie "Lucynka" czy "Robert" to po prostu hasla. Jedno symbolizuje prace na
                  czarno, drugie udana kariere przesiedlenca.
                  Co je dzieli? Najprawdopodobniej to, ze "Robert" mogl wykorzystac mozliwosci
                  prawne, ktore pewno "Lucynki" nie obejmuja.
                  Co je laczy? Motywacja. Chec poprawienia sobie bytu.

                  > Ciesze sie, ze Ty bylas takim chwalebnym wyjatkiem i od panstwa nie wzielas
                  > NIC. Ciekawe czy czujesz sie tylko dlatego moralnie usprawiedliwiona gdy
                  > zatrudniasz na czarno ogrodnika albo tapeciarza? Lepiej nie odpowiadaj... tak
                  > jak nie chodzi tutaj o mnie tak i nie chodzi o Ciebie.

                  Robert, odpowiem Ci pytaniem. Wiem juz, ze Ty wszystkich zatrudniasz legalnie.
                  Powiedzmy wiec, ze zatrudnisz Otto Malerbetrieb i ten ci przysle dwoch
                  tapeciarzy. Pytasz sie tych ludzi czy sa legalnie zatrudnieni? A jezeli
                  powiedza ci, ze pracuja u Otto na czarno, to co? Przerywasz tapetowanie i slesz
                  donos do odpowiednich instancji?

                  > To o kredycie zaufania to wlasciwie powtorka tego co ja napisalem. Kazdy bank
                  > dajac kredyt zaklada pewne ryzyko...nieraz to ryzyko staje sie
                  > rzeczywistoscia... ale bankom nadal widzie sie calkiem niezle :) Dlaczego? To
                  > jest wlasnie ten system.

                  Ej, Robert.... Banki zyja z procentow od kredytow i musza miec ZYSK. To jest
                  naprawde zupelnie inna para kaloszy niz "solidarnosc" spoleczna.

                  > To co natomiast piszesz o moim (i wiekszosci tubylcow) nastawieniu do nowych
                  > imigrantow to juz po prostu klamstwo. Dla mnie przyslowiowa Lucynka to zaden
                  > imigrant! To, wybacz, oszust. Jesli w swoim zdaniu zmienisz slowo imigrant na
                  > slowo oszust to bedziemy mogli sie zgodzic.

                  Chyba mnie zle zrozumiales. Ja napisalam, ze nastawienie wielu tubylcow do
                  imigrantow jest podobne do tego, jakie Ty masz do Lucynki. Ty sie boisz, ze ona
                  Cie okradnie, tak jak kiedys ktos sie bal ze Ty (znow symbolicznie "TY")
                  odbierzesz mu czastke jego dobrobytu. I wiesz co? Wtedy bronilam "Robertow" tak
                  samo jak teraz bronie "Lucynki".

                  > To ja wedlug Ciebie w koncu ten komfort mialem czy nie? Juz sie gubie.
                  > Najpierw piszesz, ze mialem komfortowo bo forsa lala sie na konto
                  > strumieniami. Nastepnie zarzucasz mi, ze rowniez naciagnalem panstwo na
                  > pozyczke. Tu natomiast piszesz o dyskomforcie zycia na kredyt i ponizej
                  > zawodowych aspiracji (obydwie przypadlosci dotyczyly na poczatku mojego
                  pobytu
                  > tez moja skromna osobe)
                  > Wierz mi, ze duchowy stan ludzi, ktorych opisujesz powyzej jest mi calkiem
                  > dobrze znany (w przeciwienstwie chyba do Ciebie) Stad moze ta rade o
                  > zastanawianiu wez badziej do siebie.

                  Robert, Robert! Zamiast zastanawiania sie nad stanem duchowym imigranta
                  zyjacego z ALG, moze raz bys pomyslal co by bylo gdyby tej ALG nie bylo?
                  Gdybys musial sam glowkowac jak nakarmic dzieci? Mowie tu o biologicznym
                  przetrwaniu. Ciekawa jestem, czy wtedy mialbys jakiekolwiek skrupuly odnosnie
                  pracy na czarno. Co postawilbys wtedy na pierwszym miejscu- dzieci czy jakas
                  tam solidarnosc spoleczna?
                  I nie chodzi tu tylko o Niemcy. Co by bylo gdybys zostal w Polsce i gdybys tam
                  byl bezrobotnym bez zasilku?

                  > No i jeszcze jeden maly cytacik:

                  > > Ja raczej czesciej mam wrazenie, ze to fiskus nas okrada, wyciaga nam z
                  > >kieszeni ile tylko moze i wydaje nasze pieniadze jak chce i na co chce. Il
                  > e
                  > >z tych pieniedzy idzie w bloto? Ile na tych, ktorzy zeruja na pomocy
                  > >socjalnej?
                  >
                  > To najlepszy przyklad jak latwa jest dyskusja z Toba ;) Ty pamietasz jeszcze
                  o
                  > czym my tu sobie wlasciwie gawedzimy?
                  > Przeciez to co napisalas to jest zuuupelnie inna para kaloszy.

                  To sie jedno z drugim laczy. Wszystko mi jedno, czy fiskus poniesie strate z
                  tytulu pracy na czarno Lucynki, czy z tytulu marnotrawstwa. Jedno i drugie
                  bylo, jest i bedzie.

                  > Ciekawe na ktore miejsce bedzie ten problem awansowal gdy kiedys sie okaze,
                  ze
                  > przez tysiace Lucynek i panow Jankow fiskus stwierdzi, ze pieniedzy trzeba
                  > szukac tez u wszystkich, ktorzy "sa na swoim" i maja wszystko prywatnie
                  > ubezpieczone.

                  Z pewnoscia nawet wtedy nie bede miala pretensji do Lucynki ze mnie okrada, tak
                  jak nie mialam pretensji do nikogo za "Solidaritätszuschlag".

                  > >Zalozmy ze
                  > > niemiecka babcia zamiast placic Lucynce za opieke, placi te sama kwote
                  > > jako "Spende" na Caritas czy na DRK....

                  > Znowu nie rozumiem. Dlaczego mamy to zakladac? Przeciez to znowu calkiem inna
                  > historia.

                  Dlaczego inna? To moglyby byc te same pieniadze babci ktore przechodzilyby
                  fiskusowi kolo nosa.

                  > Oj nielatwo sie z Toba dyskutuje, nielatwo...

                  Tylko nie bierz niczego osobiscie, Robert. Postaraj sie o dystans do siebie i
                  do calej sprawy, moze wtedy latwiej bedzie Ci zrozumiec moj punkt widzenia.
                  A moj punkt widzenia jest prosty: zyj i daj zyc. Jezeli Lucynka i babcia beda
                  zadowolone z ukladu, to co komu do tego?
                  A Ty zaraz z grubej rury ze kradziez, oszustwo...
                  • lucynka_k8011 Re: Do Roberta 25.08.03, 17:09
                    Aha i jeszcze jedno zdanie tak na koniec wybacz Robercie że nie zdradziłam od
                    samego początku prawdziwych powodów wyjazdu i myslę że dobrze się stało bo
                    wtedy wyzwałbyś mnie publicznie że mam wziąć się do roboty a nie prosić o
                    jałmużnę. To na tyle. Pa
                  • ro-bert Re: Do Roberta 25.08.03, 18:48
                    maria421 napisała:

                    > Dla mnie "Lucynka" czy "Robert" to po prostu hasla. Jedno symbolizuje prace
                    > na czarno, drugie udana kariere przesiedlenca.

                    OK. Przyjalem do wiadomosci. Moglibysmy jeszcze wsrod tych symboli zdefiniowac
                    haslo "Maria"?


                    > Robert, odpowiem Ci pytaniem. Wiem juz, ze Ty wszystkich zatrudniasz
                    > legalnie.
                    > Powiedzmy wiec, ze zatrudnisz Otto Malerbetrieb i ten ci przysle dwoch
                    > tapeciarzy. Pytasz sie tych ludzi czy sa legalnie zatrudnieni? A jezeli
                    > powiedza ci, ze pracuja u Otto na czarno, to co? Przerywasz tapetowanie i
                    > slesz donos do odpowiednich instancji?

                    Niestety, to nie jest odpowiedz na moje pytanie. Jeszcze raz: Czy czujesz sie
                    moralnie ok zatrudniajac kogos nielegalnie? Prosze o prosta odpowiedz. Tak lub
                    nie.
                    Co zas do tych dwoch od Otta to na pewno gdyby Otto do mnie przyszedl i
                    powiedzial ze chce zatrudnic kogos schwarz to zrezygnowalbym z jego uslug.


                    > Ej, Robert.... Banki zyja z procentow od kredytow i musza miec ZYSK.

                    A z czgo zyje panstwo? Zyje z naszej pracy, ktora wlasnie jest
                    tymi "procentami"



                    > Chyba mnie zle zrozumiales. Ja napisalam, ze nastawienie wielu tubylcow do
                    > imigrantow jest podobne do tego, jakie Ty masz do Lucynki.

                    Rzeczywiscie zle zrozumialem.


                    >Ty sie boisz, ze ona
                    > Cie okradnie, tak jak kiedys ktos sie bal ze Ty (znow symbolicznie "TY")
                    > odbierzesz mu czastke jego dobrobytu.

                    Czy ja wiem czy strach to dobre okreslenie. Przed wszystkim niesmak. Niesmak,
                    ze cos, co jest po prostu nielegalne, stalo sie juz prawie "salonfähig" i bez
                    zenady mowi sie o tym zupelnie oficjalnie, wrecz dopominajac sie instruktazu.


                    > Robert, Robert! Zamiast zastanawiania sie nad stanem duchowym imigranta
                    > zyjacego z ALG, moze raz bys pomyslal co by bylo gdyby tej ALG nie bylo?

                    Straszna demagogia. Kto tu polecal zastanawiac sie nad stanem duchowym
                    kogokolwiek? Mario, Mario...


                    > Gdybys musial sam glowkowac jak nakarmic dzieci? Mowie tu o biologicznym
                    > przetrwaniu. Ciekawa jestem, czy wtedy mialbys jakiekolwiek skrupuly
                    odnosnie
                    > pracy na czarno. Co postawilbys wtedy na pierwszym miejscu- dzieci czy jakas
                    > tam solidarnosc spoleczna?
                    > I nie chodzi tu tylko o Niemcy. Co by bylo gdybys zostal w Polsce i gdybys
                    tam
                    > byl bezrobotnym bez zasilku?

                    Czy przeczytalas moze to co nasza "Lucynka" wypisala ostatnio? O jakim
                    biologicznym przetrwaniu piszesz. Jej udalo sie zebrac 300 tys $ i teraz szuka
                    drogi aby skrocic czas zbierania kolejnych stu. Prosze tylko nie atakuj mnie z
                    tej strony co ona! Zapomnijmy prosze na chwile o celu, na ktory owa forsa jest
                    niezbedna. Tu nie chodzi o biologiczne przetrwanie, tu chodzi o STO TYSIECY
                    DOLAROW. Kto tu jest bezrobotny na zasilku?
                    Ja nie twierdze, ze wszyscy, ktorzy przyjezdzaja pracowac nielegalnie to
                    bogaci ludzie (choc takich tez jest sporo) Ja twierdze, ze ci o ktorych Ty
                    piszesz (granica przetrwania itp.) zostaja tak czy tak w Polsce. Ci, ktorzy
                    nas "odwiedzaja" to w wiekszosci zupelnie inna kategoria.



                    > To sie jedno z drugim laczy. Wszystko mi jedno, czy fiskus poniesie strate z
                    > tytulu pracy na czarno Lucynki, czy z tytulu marnotrawstwa. Jedno i drugie
                    > bylo, jest i bedzie.

                    I zwiazku z tym, ze bylo jest i bedzie nalezy sie z tym zgodzic i przejsc nad
                    tym do porzadku dziennego? Coz mysle, ze chyba sama tak nie myslisz.


                    >... moze wtedy latwiej bedzie Ci zrozumiec moj punkt widzenia.


                    Przyznam szczerze, ze trudno mi to przychodzi.


                    > A moj punkt widzenia jest prosty: zyj i daj zyc. Jezeli Lucynka i babcia
                    > beda zadowolone z ukladu, to co komu do tego?


                    Jak to "co komu"? Chyba troche zapomnialas o trzeciej stronie w tym ukladzie
                    oprocz babci i Lucynki. Wlasnie owa trzecia strona jest nie za bardzo
                    zadowolona.


                    > A Ty zaraz z grubej rury ze kradziez, oszustwo...


                    Jak juz z pewnoscia nieraz zauwazylas z trudnoscia przychodzi mi nienazywanie
                    rzeczy po imieniu :)

                    robert
                    • maria421 Re: Do Roberta 25.08.03, 20:09
                      ro-bert napisał:


                      > OK. Przyjalem do wiadomosci. Moglibysmy jeszcze wsrod tych symboli
                      zdefiniowac
                      > haslo "Maria"?

                      To juz nie moje zadanie.

                      > Niestety, to nie jest odpowiedz na moje pytanie. Jeszcze raz: Czy czujesz sie
                      > moralnie ok zatrudniajac kogos nielegalnie? Prosze o prosta odpowiedz. Tak
                      lub
                      > nie.

                      Zatrudnienie bratanka z Polski przy tapetowaniu i wcisniecie mu za to paru stow
                      w kieszen to juz przestepstwo? Jezeli tak, to i tak nie mam skrupulow.

                      > Co zas do tych dwoch od Otta to na pewno gdyby Otto do mnie przyszedl i
                      > powiedzial ze chce zatrudnic kogos schwarz to zrezygnowalbym z jego uslug.

                      Robert, ktory Meister uprzedzi Cie o tym, ze chce zatrudnic robotnikow na
                      czarno????
                      Ja sie pytam- sprawdzasz, czy sa zatrudnieni legalnie??? A jezeli nie sa, to co?
                      Przerywasz roboty? Piszesz donos?

                      > A z czgo zyje panstwo? Zyje z naszej pracy, ktora wlasnie jest
                      > tymi "procentami"

                      Widzisz, Robert, ale nie wszystkim panstwo daje kredyt. W spoleczenstwie sa
                      tacy, co tylko placa, tacy co najpierw zyja na koszt panstwa a potem splacaja,
                      i tacy co tylko na koszt panstwa zyja....

                      > Czy ja wiem czy strach to dobre okreslenie. Przed wszystkim niesmak. Niesmak,
                      > ze cos, co jest po prostu nielegalne, stalo sie juz prawie "salonfähig" i bez
                      > zenady mowi sie o tym zupelnie oficjalnie, wrecz dopominajac sie instruktazu.

                      Niesmak? A nie egoizm ukryty pod plaszczykiem "dobra spolecznego"?


                      > Straszna demagogia. Kto tu polecal zastanawiac sie nad stanem duchowym
                      > kogokolwiek? Mario, Mario...

                      Znowu wywijasz sie sianem.

                      > Czy przeczytalas moze to co nasza "Lucynka" wypisala ostatnio? O jakim
                      > biologicznym przetrwaniu piszesz. Jej udalo sie zebrac 300 tys $ i teraz
                      szuka
                      > drogi aby skrocic czas zbierania kolejnych stu. Prosze tylko nie atakuj mnie
                      z
                      > tej strony co ona! Zapomnijmy prosze na chwile o celu, na ktory owa forsa
                      jest
                      > niezbedna. Tu nie chodzi o biologiczne przetrwanie, tu chodzi o STO TYSIECY
                      > DOLAROW. Kto tu jest bezrobotny na zasilku?
                      > Ja nie twierdze, ze wszyscy, ktorzy przyjezdzaja pracowac nielegalnie to
                      > bogaci ludzie (choc takich tez jest sporo) Ja twierdze, ze ci o ktorych Ty
                      > piszesz (granica przetrwania itp.) zostaja tak czy tak w Polsce. Ci, ktorzy
                      > nas "odwiedzaja" to w wiekszosci zupelnie inna kategoria.

                      A jaka to kategoria, Robert?

                      > I zwiazku z tym, ze bylo jest i bedzie nalezy sie z tym zgodzic i przejsc nad
                      > tym do porzadku dziennego? Coz mysle, ze chyba sama tak nie myslisz.

                      Widzisz, jak sobie pomysle, ze od scigania nielegalnych jest policja a od
                      scigania marnotrawcow nie ma wlasciwie nikogo, to nie zostaje mi nic innego jak
                      przejsc nad tym do porzadku dziennego.

                      > Jak to "co komu"? Chyba troche zapomnialas o trzeciej stronie w tym ukladzie
                      > oprocz babci i Lucynki. Wlasnie owa trzecia strona jest nie za bardzo
                      > zadowolona.

                      Przez "trzecia strone" rozumiesz nas? Mnie i Ciebie? Spoleczenstwo?
                      Ja tam do babci wydatkow i Lucynki zarobkow nic nie mam.

                      > A Ty zaraz z grubej rury ze kradziez, oszustwo...

                      > Jak juz z pewnoscia nieraz zauwazylas z trudnoscia przychodzi mi nienazywanie
                      > rzeczy po imieniu :)

                      A ja jeszcze raz prosze, zebys mi powiedzial z czego mnie Lucynka okrada,
                      jezeli jej sie tu nic nie nalezy.

                      I wyobraz sobie taka sytuacje: Lucynka pracuje u babci legalnie i placi
                      groszowe podatki. Zalozmy jeszcze, ze Lucynka jest matka samotnie wychowujaca
                      dwoje dzieci i oczywiscie sciaga je z Polski do Niemiec. To, co placi jako
                      podatek, wraca do niej jako Kindergeld. Do tego panstwo funduje dzieciom
                      darmowa szkola, bilet autobusowy na dojazd do szkoly itd itp. Po paru latach
                      babcia umiera, Lucynka jest bez pracy wiec pobiera ALG, etc, etc.
                      I to ma sie panstwu oplacic?
                      • ro-bert Re: Do Roberta 25.08.03, 21:02
                        maria421 napisała:

                        > Zatrudnienie bratanka z Polski przy tapetowaniu i wcisniecie mu za to paru
                        > stow w kieszen to juz przestepstwo? Jezeli tak, to i tak nie mam skrupulow.


                        Zdaje sie, ze przyslowie o wykrecaniu sie sianem znasz ;) Odpowiedz wiec po
                        prostu zamiast krecic nagle cos o bratanku.


                        > Robert, ktory Meister uprzedzi Cie o tym, ze chce zatrudnic robotnikow na
                        > czarno????

                        A dlaczego nie? Wyobraz sobie, ze sam, podczas budowy mojego domu, z taka
                        sytuacja mialem do czynienia. Otoz firma, ktora moj dom budowala zatrudnia
                        wielu podwykonawcow. Wyobraz sobie, ze temat nielegalnego zatrudnienia stal
                        sie juz tak powszechny, iz jeden z tych podwykonawcow podczas wstepnej rozmowy
                        zasygnalizowal mi mnej lub bardziej bezposrednio, ze nie zawsze zatrudnia
                        ludzi oficjalnie. Po prostu chcial mi zaproponowac niektorych robot bez wiedzy
                        irmy glownej no i "troche taniej". Otoz mozesz wierzyc lub nie ale nie
                        skorzystalem. Poprosilem glownego wykonawce o przyslanie innej firmy.


                        > Ja sie pytam- sprawdzasz, czy sa zatrudnieni legalnie???

                        Sprawdzac nie sprawdzam bo to nie moje zadanie. Jesli jednak wiedzialbym, ze
                        ktos pracuje u mnie na lewo to na pewno nie popracowalby juz dlugo.


                        >A jezeli nie sa, to co ?
                        > Przerywasz roboty? Piszesz donos?

                        Tak, przerywam roboty. Co do scigania przestepstw to jak juz wspomnialem nie
                        moje to zadanie.


                        > Widzisz, Robert, ale nie wszystkim panstwo daje kredyt. W spoleczenstwie sa
                        > tacy, co tylko placa, tacy co najpierw zyja na koszt panstwa a potem
                        > splacaja, i tacy co tylko na koszt panstwa zyja....

                        I to oznacza, ze musi mi sie ten stan podobac?


                        > Niesmak? A nie egoizm ukryty pod plaszczykiem "dobra spolecznego"?

                        Czy Ty przypadkiem z braku argumentow nie zaczynasz byc zlosliwa? Mario! To
                        naprawde do Ciebie niepodobne.

                        > Znowu wywijasz sie sianem.

                        Ucze sie, ucze ;)

                        > A jaka to kategoria, Robert?

                        To ta, z ktorej przedstawicielem mialem przyjemnosc miec do czynienia dwa
                        tygodnie temu podczas mojego pobytu na Mazurach. Wyobraz sobie taka sytuacje:
                        Kilka domkow letniskowych do wynajecia w pieknej okolicy przy tym male pole
                        namiotowe ze wszystkimi wygodami. Wlasnosc prywatna. Zmeczony droga zajezdzdam
                        z dwojka dzieci pod wieczor szukajac jakiegos miejsca do przenocowania.
                        Zostawiam samochod troche na uboczu podchodze do recepcji i pytam o wolne
                        domki. Nic nie ma. Wszystko zajete albo zarezerwowane od jutra. Jako przezorny
                        ojciec mam namiot w bagazniku wiec pytam o miejsce na polu. Tak. Miejsca na
                        rozbicie namiotu pod dostatkiem. Zadnych formalnosci oprocz platnego z gory :)
                        Wracam do samochodu. Wjezdzam na temat osrodka. Gdy przejezdzam kolo recepcji
                        wlasciciel wyskakuje jak oparzony machajac rekoma. "Pomylilem sie. Jeden domek
                        jest jeszcze wolny. Prosze oto klucze." Chce placic. "Nie nie trzeba. Jakos
                        siedogadamy" Nastepnego dnia same mile niespodzianki. Zona wlasciciela
                        zaprasza do malego baru przy domu na posilki. Na pytanie o rachunek ciagle ta
                        sama odpowiedz: "Maz sie sie juz z panem dogada" Troche podejrzane ale mile :)
                        Ot polska goscinnosc.
                        Wieczorem wlasciciel przychodzi do domku i zaprasza na wspolne grilowanie przy
                        ognisku. Oczywiscie full program. Posilki w poastaci stalej i plynnej. Moj
                        niepokoj rosnie. Poniewaz nastepnego dnia chcemy jechac dalej probuje
                        uregulowac rachunek. "Eee.. nie, to tylko jedna doba, domek tak czy tak byl
                        wolny..." Okolo godziny 23 sytuacja zaczyna sie wyjasniac. Przemily gospodarz
                        przechodzi do ofensywy. "Czy nie mialbym moze jakiejs mozliwosci...albo moze
                        znam chociaz kogos, kto by zatrudnil... bo tu wie pan taka bieda u nas (!)"
                        itd. itp. Moje odpowiedzi (moze nie tak radykalne jak tutaj bo w koncu w
                        gosciach bylem) zdaja sie gospodarzowi niezbyt podobac. Zegnamy sie.
                        Nastepnego dnia rano (07 godzina)intensywne pukanie do drzwi. "Pan jeszcze nie
                        placil. Prosze tu jest rachunek. Tak w ogole to domek mial byc juz dzisiaj
                        wolny. Dlugo pan bedzie jeszcze go zajmowal?" Rachunek uiszczam. Dzieci troche
                        sploszone gapia sie jeszcze z poscieli co jest grane a gosciu jeszcze na
                        odchodnym rzuca: "Tak wlasciwie to samochodami tu sie nie wjezdza. Parking
                        przed brama jest"
                        Troche dlugie, prawda? To jest jednak wlasnie dokladnie TA kategoria, o ktora
                        pytalas.




                        > Przez "trzecia strone" rozumiesz nas? Mnie i Ciebie? Spoleczenstwo?

                        Ciebie chyba nie bo wydajesz sie byc zadowolona. Wiec raczej spoleczenstwo w
                        tym wypadku reprezentowane przez fiskusa.


                        > A ja jeszcze raz prosze, zebys mi powiedzial z czego mnie Lucynka okrada,
                        > jezeli jej sie tu nic nie nalezy.

                        Napisalem w innym poscie.

                        >
                        > I wyobraz sobie taka sytuacje: Lucynka pracuje u babci legalnie i placi
                        > groszowe podatki. Zalozmy jeszcze, ze Lucynka jest matka samotnie
                        wychowujaca
                        > dwoje dzieci i oczywiscie sciaga je z Polski do Niemiec. To, co placi jako
                        > podatek, wraca do niej jako Kindergeld. Do tego panstwo funduje dzieciom
                        > darmowa szkola, bilet autobusowy na dojazd do szkoly itd itp. Po paru latach
                        > babcia umiera, Lucynka jest bez pracy wiec pobiera ALG, etc, etc.

                        Tego etc. nie bardzo rozumiem. Zapomnialas chyba o tych dzieciach, ktore
                        kiedys zaczynaja pracowac i przyczyniaja sie do tego, ze nasza, przepraszam,
                        moja (Ty jestes przeciez od tego niezalezna) renta jest odrobinke pewniejsza
                        niz bez ich skladek.
                        To jest wlasnie solidarnosc spoleczna: brac kiedy nie idzie inaczej ale i
                        dawac kiedy ta mozliwosc istnieje.

                        > I to ma sie panstwu oplacic?

                        No chyba bardziej niz w wariancie gdy babcia umiera, Lucynka uplynnia sie do
                        Polski a tu nie zostaje... nic.

                        robert
                        • maria421 Re: Do Roberta 26.08.03, 12:12
                          ro-bert napisał:

                          > Zdaje sie, ze przyslowie o wykrecaniu sie sianem znasz ;) Odpowiedz wiec po
                          > prostu zamiast krecic nagle cos o bratanku.

                          Odpowiadam: zatrudnilam bratanka z Polski do tapetowania. Nie mam z tego tytulu
                          wyrzutow sumienia. Nie jestem zorientowana, czy jego tapetowanie u mnie to
                          praca na czarno, czy pomoc rodzinna.
                          Innych na czarno nie zatrudnialam, ale nie wiem, czy bym nie zatrudnila jakby
                          byla taka potrzeba i okazja. Na przyklad gdybym byla potrzbujaca opieki babcia.
                          Nie mialabym wyrzutow sumienia. Kropka.

                          > A dlaczego nie? Wyobraz sobie, ze sam, podczas budowy mojego domu, z taka
                          > sytuacja mialem do czynienia. Otoz firma, ktora moj dom budowala zatrudnia
                          > wielu podwykonawcow. Wyobraz sobie, ze temat nielegalnego zatrudnienia stal
                          > sie juz tak powszechny, iz jeden z tych podwykonawcow podczas wstepnej
                          rozmowy
                          > zasygnalizowal mi mnej lub bardziej bezposrednio, ze nie zawsze zatrudnia
                          > ludzi oficjalnie. Po prostu chcial mi zaproponowac niektorych robot bez
                          wiedzy
                          > irmy glownej no i "troche taniej". Otoz mozesz wierzyc lub nie ale nie
                          > skorzystalem. Poprosilem glownego wykonawce o przyslanie innej firmy.
                          > Sprawdzac nie sprawdzam bo to nie moje zadanie. Jesli jednak wiedzialbym, ze
                          > ktos pracuje u mnie na lewo to na pewno nie popracowalby juz dlugo.
                          > Tak, przerywam roboty. Co do scigania przestepstw to jak juz wspomnialem nie
                          > moje to zadanie.

                          Czyli nie piszesz donosow? Wobec tego tez jestes nielojalny wobec panstwa,
                          poniewaz nie donosisz o przestepstwie...

                          > Czy Ty przypadkiem z braku argumentow nie zaczynasz byc zlosliwa? Mario! To
                          > naprawde do Ciebie niepodobne.

                          Ja tez zaczynam nazywac rzeczy po imieniu.

                          > To ta, z ktorej przedstawicielem mialem przyjemnosc miec do czynienia dwa
                          > tygodnie temu podczas mojego pobytu na Mazurach. Wyobraz sobie taka sytuacje:
                          > Kilka domkow letniskowych do wynajecia w pieknej okolicy przy tym male pole
                          > namiotowe ze wszystkimi wygodami. Wlasnosc prywatna. Zmeczony droga
                          zajezdzdam
                          > z dwojka dzieci pod wieczor szukajac jakiegos miejsca do przenocowania.
                          > Zostawiam samochod troche na uboczu podchodze do recepcji i pytam o wolne
                          > domki. Nic nie ma. Wszystko zajete albo zarezerwowane od jutra. Jako
                          przezorny
                          > ojciec mam namiot w bagazniku wiec pytam o miejsce na polu. Tak. Miejsca na
                          > rozbicie namiotu pod dostatkiem. Zadnych formalnosci oprocz platnego z
                          gory :)
                          > Wracam do samochodu. Wjezdzam na temat osrodka. Gdy przejezdzam kolo recepcji
                          > wlasciciel wyskakuje jak oparzony machajac rekoma. "Pomylilem sie. Jeden
                          domek
                          > jest jeszcze wolny. Prosze oto klucze." Chce placic. "Nie nie trzeba. Jakos
                          > siedogadamy" Nastepnego dnia same mile niespodzianki. Zona wlasciciela
                          > zaprasza do malego baru przy domu na posilki. Na pytanie o rachunek ciagle ta
                          > sama odpowiedz: "Maz sie sie juz z panem dogada" Troche podejrzane ale
                          mile :)
                          > Ot polska goscinnosc.
                          > Wieczorem wlasciciel przychodzi do domku i zaprasza na wspolne grilowanie
                          przy
                          > ognisku. Oczywiscie full program. Posilki w poastaci stalej i plynnej. Moj
                          > niepokoj rosnie. Poniewaz nastepnego dnia chcemy jechac dalej probuje
                          > uregulowac rachunek. "Eee.. nie, to tylko jedna doba, domek tak czy tak byl
                          > wolny..." Okolo godziny 23 sytuacja zaczyna sie wyjasniac. Przemily gospodarz
                          > przechodzi do ofensywy. "Czy nie mialbym moze jakiejs mozliwosci...albo moze
                          > znam chociaz kogos, kto by zatrudnil... bo tu wie pan taka bieda u nas (!)"
                          > itd. itp. Moje odpowiedzi (moze nie tak radykalne jak tutaj bo w koncu w
                          > gosciach bylem) zdaja sie gospodarzowi niezbyt podobac. Zegnamy sie.
                          > Nastepnego dnia rano (07 godzina)intensywne pukanie do drzwi. "Pan jeszcze
                          nie
                          > placil. Prosze tu jest rachunek. Tak w ogole to domek mial byc juz dzisiaj
                          > wolny. Dlugo pan bedzie jeszcze go zajmowal?" Rachunek uiszczam. Dzieci
                          troche
                          > sploszone gapia sie jeszcze z poscieli co jest grane a gosciu jeszcze na
                          > odchodnym rzuca: "Tak wlasciwie to samochodami tu sie nie wjezdza. Parking
                          > przed brama jest"
                          > Troche dlugie, prawda? To jest jednak wlasnie dokladnie TA kategoria, o ktora
                          > pytalas.

                          No to juz wiem, ze tu przyjezdzaja sami bogaci co chca byc jeszcze bogatsi...)))
                          Ciekawe tylko, ze jakos nikt z mojej rodziny jeszcze mnie nie poprosil o
                          zalatwienie roboty na czarno.

                          > Ciebie chyba nie bo wydajesz sie byc zadowolona. Wiec raczej spoleczenstwo w
                          > tym wypadku reprezentowane przez fiskusa.

                          Biorac pod uwage spoleczne przyzwolenie na prace na czarno, oraz ogolna niechec
                          spoleczenstwa do fiskusa, obawiam sie, ze w Niemczech niewielu jest podobnych
                          do Ciebie krysztalowych strozow panstwowej kasy.

                          > > A ja jeszcze raz prosze, zebys mi powiedzial z czego mnie Lucynka okrada,
                          > > jezeli jej sie tu nic nie nalezy.

                          > Napisalem w innym poscie.

                          I juz Ci na to odpowiedzialam.

                          > Tego etc. nie bardzo rozumiem.

                          To mialo zastapic wymienianie wszystkich swiadczen, ktore przysluguja jak sie
                          ALG skonczy.

                          > Zapomnialas chyba o tych dzieciach, ktore
                          > kiedys zaczynaja pracowac i przyczyniaja sie do tego, ze nasza, przepraszam,
                          > moja (Ty jestes przeciez od tego niezalezna) renta jest odrobinke pewniejsza
                          > niz bez ich skladek.
                          > To jest wlasnie solidarnosc spoleczna: brac kiedy nie idzie inaczej ale i
                          > dawac kiedy ta mozliwosc istnieje.

                          Z tego moznaby wnioskowac, ze panstwo niemieckie ( szczegolnie biorac pod uwage
                          niz demograficzny wlasnego spoleczenstwa) powinno na gwalt sciagac mase ludzi z
                          zagranicy, najlepiej wielodzietne rodziny.
                          Dlaczego jeszcze nikt w rzadzie ani w opozycji na to nie wpadl?

                          > > I to ma sie panstwu oplacic?

                          > No chyba bardziej niz w wariancie gdy babcia umiera, Lucynka uplynnia sie do
                          > Polski a tu nie zostaje... nic.

                          Gdyby Lucynka placila podatki a potem sie uplynnila do Polski, to bylby to dla
                          panstwa czysty zysk. Wyciagniety LEGALNIE z Lucynki kieszeni. I to wlasnie o to
                          Ci chodzi, Robert! O to, zeby panstwo moglo sobie troche na Lucynce zarobic!


                          • ro-bert Re: Do Roberta 26.08.03, 12:36
                            maria421 napisała:


                            > Nie mialabym wyrzutow sumienia. Kropka.


                            Dlugo potrzebowalas zeby ta odpowiedz sprecyzowac. No ale teraz przynajmniej to
                            sie wyjasnilo.


                            > Czyli nie piszesz donosow? Wobec tego tez jestes nielojalny wobec panstwa,
                            > poniewaz nie donosisz o przestepstwie...

                            Wybacz ale to jest niepowazne.



                            >> Ja tez zaczynam nazywac rzeczy po imieniu.

                            To dobrze. Latwiej sie rozmawia ;)

                            > No to juz wiem, ze tu przyjezdzaja sami bogaci

                            Znowu zle zrozumialas. Powiedz gdzie napisalem, ze przyjezdza TYLKO ta
                            kategoria.


                            > Ciekawe tylko, ze jakos nikt z mojej rodziny jeszcze mnie nie poprosil o
                            > zalatwienie roboty na czarno.

                            Czyzbys miala biedna rodzine? :)))


                            > To mialo zastapic wymienianie wszystkich swiadczen, ktore przysluguja jak sie
                            > ALG skonczy.

                            Ktorych, zechcij zauwazyc, ja nie pobieralem.


                            > Z tego moznaby wnioskowac, ze panstwo niemieckie ( szczegolnie biorac pod
                            > uwage niz demograficzny wlasnego spoleczenstwa) powinno na gwalt sciagac mase
                            > ludzi z zagranicy, najlepiej wielodzietne rodziny.
                            > Dlaczego jeszcze nikt w rzadzie ani w opozycji na to nie wpadl?

                            Nie wiem gdzie Ty mieszkasz ale mozesz spojrzysz troche w statystki dotyczace
                            naplywu z krajow bylego ZSSR i Polski. No o przekroju sredniej rosyjskiej
                            rodziny mowic Ci chyba nie musze :)


                            >
                            > Ci chodzi, Robert! O to, zeby panstwo moglo sobie troche na Lucynce zarobic!

                            Mysle, ze juz czas skonczyc ta mila wymiane mysli. Ty chcesz mi na sile cos
                            udowodnic a ja nie mam na to ochoty ;)

                            robert
                            • maria421 Re: Do Roberta 26.08.03, 16:06
                              ro-bert napisał:

                              > > Czyli nie piszesz donosow? Wobec tego tez jestes nielojalny wobec panstwa,
                              > > poniewaz nie donosisz o przestepstwie...

                              > Wybacz ale to jest niepowazne.

                              Dlaczego? Sam piszesz ze praca na czarno to kradziez, oszustwo, przestepstwo.
                              Jezeli widzisz, ze komus rower kradna, czy telewizor z domu wynosza to nie
                              chwycisz za telefon? Nie powiadomisz policji?
                              Ja bym tam powiadomila....

                              > Znowu zle zrozumialas. Powiedz gdzie napisalem, ze przyjezdza TYLKO ta
                              > kategoria.

                              No wiec moze sie zgodzisz, ze oprocz tej kategorii przyjezdzaja rowniez ludzie
                              naprawde potrzebujacy srodkow do zycia?

                              > > Ciekawe tylko, ze jakos nikt z mojej rodziny jeszcze mnie nie poprosil o
                              > > zalatwienie roboty na czarno.
                              >
                              > Czyzbys miala biedna rodzine? :)))

                              Nie. Taka, ktorej polskie place wystarczaja na tyle, zeby nie musiec jezdzic do
                              niemieckich babc.

                              > > To mialo zastapic wymienianie wszystkich swiadczen, ktore przysluguja jak
                              > sie
                              > > ALG skonczy.
                              >
                              > Ktorych, zechcij zauwazyc, ja nie pobieralem.

                              Zauwazam i przyjmuje do wiadomosci.

                              > Nie wiem gdzie Ty mieszkasz ale mozesz spojrzysz troche w statystki dotyczace
                              > naplywu z krajow bylego ZSSR i Polski. No o przekroju sredniej rosyjskiej
                              > rodziny mowic Ci chyba nie musze :)

                              Oj Robert, Robert.... Jeszcze troche i zaczniesz mi wmawiac, ze to panstwo
                              niemieckie ze wzgledu na niz demograficzny wlasnych obywateli i z obawy o
                              wlasny system emerytalny werbowalo etnicznych Niemcow z Kazachstanu do powrotu
                              do macierzy....

                              > Mysle, ze juz czas skonczyc ta mila wymiane mysli. Ty chcesz mi na sile cos
                              > udowodnic a ja nie mam na to ochoty ;)

                              Jak sobie zyczysz.

                              • ro-bert Re: Do Roberta 26.08.03, 19:38
                                maria421 napisała:

                                > Dlaczego? Sam piszesz ze praca na czarno to kradziez, oszustwo,
                                > przestepstwo.
                                > Jezeli widzisz, ze komus rower kradna, czy telewizor z domu wynosza to nie
                                > chwycisz za telefon? Nie powiadomisz policji?
                                > Ja bym tam powiadomila....

                                Glupia sprawa. Ja Cie tak lubie... ale nie cierpie donosicieli ;)

                                > No wiec moze sie zgodzisz, ze oprocz tej kategorii przyjezdzaja rowniez
                                > ludzie naprawde potrzebujacy srodkow do zycia?

                                Nigdzie tego nie negowalem. Poddaje tylko w watpliwosc czy Ci ostatni to
                                wiekszosc.


                                > Nie. Taka, ktorej polskie place wystarczaja na tyle, zeby nie musiec jezdzic
                                > do niemieckich babc.

                                A moze po prostu taka, ktora nie uwaza, ze i duzo to zawsze za malo.
                                Przepraszam niedyskretne pytanie. Ten bratanek czy siostrzeniec to z Polski?


                                >
                                > Zauwazam i przyjmuje do wiadomosci.

                                No to chociaz gdzies nie musimy szermierki uprawiac :)


                                > Oj Robert, Robert.... Jeszcze troche i zaczniesz mi wmawiac, ze to panstwo
                                > niemieckie ze wzgledu na niz demograficzny wlasnych obywateli i z obawy o
                                > wlasny system emerytalny werbowalo etnicznych Niemcow z Kazachstanu do
                                > powrotu do macierzy....

                                Wiesz, ja chyba nie taki swiatly jak Ty. Moze mi to wytlumaczysz?

                                > Jak sobie zyczysz.

                                To silniejsze ode mnie :)))

                                robert
                                • maria421 Re: Do Roberta 26.08.03, 22:25
                                  ro-bert napisał:


                                  > Glupia sprawa. Ja Cie tak lubie... ale nie cierpie donosicieli ;)

                                  Zlapanie zlodzieja na kradziezy cudzego mienia i powiadomienie policji to
                                  donosicielstwo? To nie jest obowiazek obywatelski?

                                  Powiedz mi co uwazasz za donosicielstwo, a co za obowiazek obywatelski.

                                  > A moze po prostu taka, ktora nie uwaza, ze i duzo to zawsze za malo.
                                  > Przepraszam niedyskretne pytanie. Ten bratanek czy siostrzeniec to z Polski?

                                  Pisalam juz- bratanek z Polski. A co, nie moze w czasie wakacji u ciotki
                                  tapetowac?

                                  > > Oj Robert, Robert.... Jeszcze troche i zaczniesz mi wmawiac, ze to panstwo
                                  > > niemieckie ze wzgledu na niz demograficzny wlasnych obywateli i z obawy o
                                  > > wlasny system emerytalny werbowalo etnicznych Niemcow z Kazachstanu do
                                  > > powrotu do macierzy....

                                  > Wiesz, ja chyba nie taki swiatly jak Ty. Moze mi to wytlumaczysz?

                                  Pamietasz jeszcze o czym pisalismy? Zaczelo sie od mojego pytania jaki koszt
                                  ponosiloby panstwo, gdyby legalnie zatrudniona Lucynka sprowadzila tu dwoje
                                  dzieci i stracila prace. Ty na to, ze to by sie oplacilo, bo kiedys te dzieci
                                  same by pracowaly i placily podatki na innych. Ja na to, ze wobec tego panstwo
                                  powinno sciagac wielodzietne rodziny z zagranicy, jezeli duzo dzieci to sam
                                  zysk dla panstwa. Ty na to o liczebnosci rodzin ktore tu przyjechaly z ZSRR.
                                  A ja powyzsza odpowiedz.
                                  Ale postaram sie prosciej: czy to niemieckie panstwo (w imie dobra przyszlych
                                  pokolen) kogokolwiek tu sciaga , czy tez sami tu przyjezdzaja, nawet wbrew
                                  polityki panstwa, ktora (szczegolnie ostatnio) chce zatamowac naplyw nowych
                                  przesiedlencow (jezeli juz o ZSRR mowa), azylantow (ci tez maja duzo dzieci),
                                  Turkow (tez liczebne rodziny).
                                  No to jak to jest z tym naplywem licznych rodzin? Ma z tego panstwo pozytek czy
                                  nie?

                                  >
                                  > To silniejsze ode mnie :)))
                                  >
                                  > robert
                                  >
                                  >
                                  >
                                  • ro-bert Re: Do Roberta 26.08.03, 22:41
                                    maria421 napisała:

                                    > Zlapanie zlodzieja na kradziezy cudzego mienia i powiadomienie policji to
                                    > donosicielstwo?

                                    Nie.

                                    > To nie jest obowiazek obywatelski?

                                    Tak. To obowiazek.

                                    >
                                    > Powiedz mi co uwazasz za donosicielstwo, a co za obowiazek obywatelski.

                                    Donosicielstwo to np. gdybym w tej chwili zadzwonil do Zoll (wlasnie z tarasu
                                    widze, ze w nowo budujacym sie domu niedaleko mnie o 23:30 kladzie sie kafelki)
                                    Za moj obowiazek zas uwazam, ze powinienem zareagowac gdyby to samo probowala
                                    firma budujaca moj dom.
                                    Na pewno Cie to nie przekonalo ale wybacz, uwazam, ze do scigania przestepstw
                                    mmamy odpowiednie instytucje.

                                    > Pisalam juz- bratanek z Polski. A co, nie moze w czasie wakacji u ciotki
                                    > tapetowac?

                                    Pytanie zadane prowokacyjnie wiec nie odpowiem. Ty sama musisz rozstrzygnac
                                    czy moze. Prosze jednak na przyszlosc nie pisz, ze Twoja rodzina z Polski nie
                                    prosila Cie o tego typu przysluge.


                                    > Ale postaram sie prosciej: czy to niemieckie panstwo (w imie dobra
                                    > przyszlych
                                    > pokolen) kogokolwiek tu sciaga

                                    Wedlug Ciebie naplyw przesiedlencow do Niemiec nie byl wynikiem decyzji
                                    politycznych?


                                    > czy tez sami tu przyjezdzaja, nawet wbrew
                                    > polityki panstwa,


                                    To nie jest wbrew polityce. Polityka nadal dopuszcza naplyw przesiedlencow. a
                                    ze ktos sie chyba troche z tym przeliczyl nie spodziewajac sie AZ takiego
                                    naplywu to juz inna historia.




                                    > No to jak to jest z tym naplywem licznych rodzin? Ma z tego panstwo pozytek
                                    >czy nie?


                                    Ma. Tylko jak z wszystkim na tym swiecie, co za duzo to niezdrowo.

                                    robert
                                    • maria421 Re: Do Roberta 27.08.03, 09:46
                                      ro-bert napisał:


                                      > > Powiedz mi co uwazasz za donosicielstwo, a co za obowiazek obywatelski.

                                      > Donosicielstwo to np. gdybym w tej chwili zadzwonil do Zoll (wlasnie z tarasu
                                      > widze, ze w nowo budujacym sie domu niedaleko mnie o 23:30 kladzie sie
                                      kafelki)

                                      A gdybys zobaczyl, ze z tego domu nieznani ci ludzie wynosza o 23:30 worek z
                                      lupem?

                                      > Za moj obowiazek zas uwazam, ze powinienem zareagowac gdyby to samo probowala
                                      > firma budujaca moj dom.
                                      > Na pewno Cie to nie przekonalo ale wybacz, uwazam, ze do scigania przestepstw
                                      > mmamy odpowiednie instytucje.

                                      Jak zareagowac? Tylko nie skorzystac z uslug? Czy doniesc do ZOLL?
                                      Gdybys wiedzial, ze ktos, kto u Ciebie pracuje dojezdza do pracy kradzionym
                                      autem, tez bys tylko zrezygnowal z jego uslug?

                                      > Pytanie zadane prowokacyjnie wiec nie odpowiem. Ty sama musisz rozstrzygnac
                                      > czy moze. Prosze jednak na przyszlosc nie pisz, ze Twoja rodzina z Polski nie
                                      > prosila Cie o tego typu przysluge.

                                      Nie. Bo to ja go o to prosilam.
                                      Posluchaj, Robert. W Polsce mialam wuja, ktory mial ogrodnictwo. W czasie
                                      wakacji jezdzilam czesto do niego pomagac w szklarni czy na polu. Przed moim
                                      powrotem do domu wujo wciskal mi pare stowek (tyle ile chcial) do reki.
                                      To tez byla godna potepienia praca na czarno????

                                      > Wedlug Ciebie naplyw przesiedlencow do Niemiec nie byl wynikiem decyzji
                                      > politycznych?
                                      > To nie jest wbrew polityce. Polityka nadal dopuszcza naplyw przesiedlencow. a
                                      > ze ktos sie chyba troche z tym przeliczyl nie spodziewajac sie AZ takiego
                                      > naplywu to juz inna historia.

                                      Ja nie tylko o przesiedlencach pisalam, ale mniejsza z tym.
                                      Ale, powiedz mi, wynikiem jakich decyzji politycznych byl naplyw
                                      przesiedlencow? I czy motywacja tej decyzji byla troska o system emerytalny?

                                      > Ma. Tylko jak z wszystkim na tym swiecie, co za duzo to niezdrowo.

                                      A wiec jednak... Za duzo to niezdrowo dla obecnego systemu socjalnego, ktory
                                      musi najpierw zainwestowac miliardy w to, zeby potem, w nastepnych pokoleniach
                                      miec MOZE rownowage. A narazie jest na minusie.
                                      To potwierdza moja teze, ze Lucynka nielegalna nie kosztuje panstwo nic, a w
                                      Lucynke legalna z dwojgiem dzieci panstwo najpierw musi zainwestowac.
                • lucynka_k8011 Re: Do Roberta 25.08.03, 16:24
                  Gdybym wiedziała że pisząc ten list okaże się że jestem do granic bezczelną
                  oszustką która czeka tylko na okazję aby okraść z całych oszczędności życiowych
                  i wyczyścić do zera konta pana Roberta wogóle nie zdecydowabym się na to. Nie
                  znajduję nawet słów na to co przeczytalam. Podziwiam jedynie pana Roberta za to
                  że tak gorąco broni swoich zasad. Mam nadzieję ze zawsze będzie pan tak
                  krystalicznie czystym człowiekiem i życie zawsze będzie dawało panu proste i
                  oczywiste wybory.
                • lucynka_k8011 Re: Do Roberta 25.08.03, 16:59
                  Pytanie do pana Roberta: mam chorego brata jeżeli w ciągu najblizszych m-cy nie
                  zostanie przeprowadzona operacja umrze. Koszt w USA: ok.400 000$. DziEki pomocy
                  różnych ludzi mam 3/4 tej kwoty. Mam ofertę pracy na czarno za 12-krotność
                  mojej pensji tutaj. Dziwi sie pan że chcę wyjechać zeby te pieniądze zarobić?
                  Czytając pana wypowiedzi stwierdzam że pan by został w kraju bo przecież pan
                  nie bedzie kradł, prawda? Gratulacje żyje chyba trochę krócej od pana tak mi
                  sie zdaje ale chyba troche lepiej je znam. Ma wiele zakrętów i trudnych
                  wyborów. I nie wiem co by pańska żona zrobiła gdyby dziecko wam umierało na
                  waszych oczach a wy nie bylibyście w stanie mu pomóc tylko ze względu na kasę.
                  Ja powiem panu szczerze poszłabym nawet pracować na drogę jeśli to chociaż w
                  najmniejszym stopniu pomogłoby dziecku. Ja na szczęscie na drogę nie muszę iść
                  bo znalazłam coś innego i niech mi pan wierzy guzik mnie obchodzi czy nazwie
                  mnie pan złodziejką czy oszustką jezeli mogę mu pomóc to chwycę sie brzytwy
                  zeby to zrobić. I modle się za pana żeby nigdy nigdy w życiu nie musiał pan
                  stanąć przed takim wyborem. Tak właściwie to miało być pytanie : co pan by
                  zrobił w takiej sytuacji ale chyba nie chcę znać odpowiedzi. Chciałam tylko
                  powiedzieć że jutro wyjeżdżam i dzięki za dobre rady.
                  • ro-bert Re: Do Roberta 25.08.03, 18:14
                    lucynka_k8011 napisała:

                    > Pytanie do pana Roberta: mam chorego brata jeżeli w ciągu najblizszych m-cy
                    > nie zostanie przeprowadzona operacja umrze. Koszt w USA: ok.400 000$. DziEki
                    > pomocy różnych ludzi mam 3/4 tej kwoty. Mam ofertę pracy na czarno za 12-
                    > krotność
                    > mojej pensji tutaj. Dziwi sie pan że chcę wyjechać zeby te pieniądze
                    > zarobić?
                    > Czytając pana wypowiedzi stwierdzam że pan by został w kraju bo przecież pan
                    > nie bedzie kradł, prawda?

                    Prawdopodobnie zostalbym ale nie z tych powodow, o ktorych pani pisze. Gdybym
                    mial tak dramatyczna sytuacje i kilka miesiecy aby zdobyc ca. 100 tys. $ na
                    pewno nie probowalbym zdobyc tej kasy podejmujac jakis smetny job za marne
                    1000 euro. Z moich wyliczen wychodzi, ze trwaloby to troche za dlugo.
                    Skoro udalo sie pani zdobyc 300 tys $ korzystajac z pomocy dobrych ludzi to
                    dlaczego nie isc dalej ta droga.


                    > Gratulacje żyje chyba trochę krócej od pana tak mi
                    > sie zdaje ale chyba troche lepiej je znam.


                    Gratuluje dobrej znajomosci zycia.


                    > i niech mi pan wierzy guzik mnie obchodzi czy nazwie
                    > mnie pan złodziejką czy oszustką

                    Wierze! Pomimo, ze zycie znam gorzej od pani to tego typu zludzen juz dawno
                    nie mam.


                    >Chciałam tylko powiedzieć że jutro wyjeżdżam i dzięki za dobre rady.


                    Zycze szerokiej drogi i prosze uwazac na Zoll (ostatnio nie tylko Arbeitsamt
                    poszukuje zatrudnionych na czarno)

                    robert
                    • ela_fra Re: Do Roberta 27.08.03, 07:11
                      ro-bert napisał:

                      > lucynka_k8011 napisała:
                      >
                      > > Pytanie do pana Roberta: mam chorego brata jeżeli w ciągu najblizszych m-c
                      > y
                      > > nie zostanie przeprowadzona operacja umrze. Koszt w USA: ok.400 000$. DziE
                      > ki
                      > > pomocy różnych ludzi mam 3/4 tej kwoty. Mam ofertę pracy na czarno za 12-
                      > > krotność
                      > > mojej pensji tutaj. Dziwi sie pan że chcę wyjechać zeby te pieniądze
                      > > zarobić?
                      > > Czytając pana wypowiedzi stwierdzam że pan by został w kraju bo przecież p
                      > an
                      > > nie bedzie kradł, prawda?
                      >
                      > Prawdopodobnie zostalbym ale nie z tych powodow, o ktorych pani pisze. Gdybym
                      > mial tak dramatyczna sytuacje i kilka miesiecy aby zdobyc ca. 100 tys. $ na
                      > pewno nie probowalbym zdobyc tej kasy podejmujac jakis smetny job za marne
                      > 1000 euro. Z moich wyliczen wychodzi, ze trwaloby to troche za dlugo.
                      > Skoro udalo sie pani zdobyc 300 tys $ korzystajac z pomocy dobrych ludzi to
                      > dlaczego nie isc dalej ta droga.
                      >
                      >
                      > > Gratulacje żyje chyba trochę krócej od pana tak mi
                      > > sie zdaje ale chyba troche lepiej je znam.
                      >
                      >
                      > Gratuluje dobrej znajomosci zycia.
                      >
                      >
                      > > i niech mi pan wierzy guzik mnie obchodzi czy nazwie
                      > > mnie pan złodziejką czy oszustką
                      >
                      > Wierze! Pomimo, ze zycie znam gorzej od pani to tego typu zludzen juz dawno
                      > nie mam.
                      >
                      >
                      > >Chciałam tylko powiedzieć że jutro wyjeżdżam i dzięki za dobre rady.
                      >
                      >
                      > Zycze szerokiej drogi i prosze uwazac na Zoll (ostatnio nie tylko Arbeitsamt
                      > poszukuje zatrudnionych na czarno)
                      >
                      > robert
                      >
                      > Popieram Panie Robercie,

                      jakich to trzeba znac dobrych ludzi, ktorzy lekka reka daja 300.000$
                      (paranoja), no to ja moze tez zwroce sie do pani Lucynki i poprosze o takie
                      koneksje. Zamiast dostawac pecherzy od siedzenia w banku, moglabym lezec gdzies
                      pod palma. Co za tupet!!!!!!!!!!!!!
    • maria421 Do Roberta raz jeszcze 25.08.03, 17:32
      A wlasciwie, to od tego powinnam zaczac cala moja dyskusje.

      Kto chce korzystac ze wspolnej kasy, niech do niej placi. Slusznie! Solidarnosc
      spoleczna to piekna rzecz!

      Ale czy Lucynka chce korzystac ze wspolnej kasy? Nic nie pisze o tym, ze chce
      tu zamieszkac, ze ma zamiar tu posylac dzieci do przedszkola czy je tu
      ksztalcic. Godzac sie na prace na czarno, swiadomie rezygnuje z dostepu do
      sluzby zdrowia, z prawa do emerytury, z prawa do zasilku dla bezrobotnych.

      Wiec z czego, Robert, ona nas okrada, jezeli nic sie jej tu nie nalezy i do
      niczego nie ma prawa?

      Z czego?
      • ro-bert Do Marii chyba po raz ostatni 25.08.03, 18:17
        maria421 napisała:

        > A wlasciwie, to od tego powinnam zaczac cala moja dyskusje.
        > Kto chce korzystac ze wspolnej kasy, niech do niej placi. Slusznie!
        > Solidarnosc spoleczna to piekna rzecz!
        >
        > Ale czy Lucynka chce korzystac ze wspolnej kasy? Nic nie pisze o tym, ze
        > chce tu zamieszkac, ze ma zamiar tu posylac dzieci do przedszkola czy je tu
        > ksztalcic. Godzac sie na prace na czarno, swiadomie rezygnuje z dostepu do
        > sluzby zdrowia, z prawa do emerytury, z prawa do zasilku dla bezrobotnych.
        >
        > Wiec z czego, Robert, ona nas okrada, jezeli nic sie jej tu nie nalezy i do
        > niczego nie ma prawa?
        >
        > Z czego?

        Ty pisalas to na powaznie? Wybacz pytanie ale ten stek bzdur to zupelnie nie
        Twoj styl. Zadaj to pytanie moze komus z twego otoczenia bo ja naprawde nie
        mam sil aby na nie odpowiedziec.


        robert
        • maria421 Robert, prosze Cie 25.08.03, 19:03
          ro-bert napisał:


          > Ty pisalas to na powaznie? Wybacz pytanie ale ten stek bzdur to zupelnie nie
          > Twoj styl. Zadaj to pytanie moze komus z twego otoczenia bo ja naprawde nie
          > mam sil aby na nie odpowiedziec.

          Robert, prosze Cie powiedz mi z czego Lucynka nas okrada, jezeli w Niemczech
          nie ma prawa do niczego? Jezeli za nie ma prawa do opieki medycznej, do zasilku
          dla bezrobotnych, do emerytury, do Kindergeld?

          Znajdz jeszcze odrobine cierpliwosci dla mnie.Powiedz sobie "Marii odbilo i
          pisze bzdury", ale potem wez gleboki oddech i uswiadom mnie z czego mnie
          Lucynka okrada.

          No wiec z czego?
          • ro-bert Re: Robert, prosze Cie 25.08.03, 19:13
            maria421 napisała:

            > No wiec z czego?

            Z podatkow, ktore musialyby byc tutaj od jej zarobku zaplacone. Z pieniedzy,
            ktore bylyby od jej zarobku odciagniete jak Kranken-, Renten- czy
            Arbeitslosenversicherung gdyby na jej miejscu pracowal ktos legalnie
            zatrudniony. Twoje niesamowite pytanie wynika prawdopodobnie z zalozenia, ze
            babcia albo skorzysta z Lucynki albo sie zaprze i bedzie sobie do 130-ych
            urodzin radzila sama. To zalozenie jest bledne.

            robert
            • tigi69 Re: Robert, prosze Cie 26.08.03, 00:12
              Z pieniedzy,
              > ktore bylyby od jej zarobku odciagniete jak Kranken-, Renten- czy
              > Arbeitslosenversicherung gdyby na jej miejscu pracowal ktos legalnie
              > zatrudniony.

              hhahahahahaha... czy ty naprawde uwazasz, ze bezrobotny majacy prawo do
              zasilku, dodatki na mieszkanie, dzieci, psa i kota pojdzie:
              a)podcierac pupy babciom/dziadkom
              b)sprzatac wiecznie latajac na godzine z pekiem kluczy
              c)gubic kregoslup przy szparagach etc?

              chyba szybciej uwierze w bajke o zelaznym wilku!

              pzdr,
              t.

            • maria421 Re: Robert, prosze Cie 26.08.03, 11:40
              ro-bert napisał:

              > maria421 napisała:

              > > No wiec z czego?

              > Z podatkow, ktore musialyby byc tutaj od jej zarobku zaplacone. Z pieniedzy,
              > ktore bylyby od jej zarobku odciagniete jak Kranken-, Renten- czy
              > Arbeitslosenversicherung gdyby na jej miejscu pracowal ktos legalnie
              > zatrudniony.

              GDYBY Lucynka pracowala tu legalnie dokladalaby do wspolnej kasy.
              GDYBY te legalna prace stracila, wyciagnelaby wiecej z tej kasy niz do niej
              wplacila.
              Jezeli legalna praca to tylko sam zysk dla panstwowej kasy, to dlaczego Niemcy
              tak sie bronia przed udzieleniem Polakom pozwolenia na prace po wstapieniu
              Polski do UE?

              GDYBY Opel zbudowal nowa fabryke w Niemczech a nie w Gliwicach, to stan
              niemieckiej kasy panstwowej tez bylby odrobine lepszy niz jest, prawda?

              > Twoje niesamowite pytanie wynika prawdopodobnie z zalozenia, ze
              > babcia albo skorzysta z Lucynki albo sie zaprze i bedzie sobie do 130-ych
              > urodzin radzila sama. To zalozenie jest bledne.

              Moje "niesmowite" pytanie bierze sie z tego, ze jak znam zycie, babcie nie stac
              na zaplacenie "legalnej" pielegniarki.
              Nie, babcia nie bedzie sobie radzila sama. Rodzina wystapi LEGALNIE
              o "Pflegegeld" do panstwa, albo ja umiesci ja LEGALNIE gdzies , gdzie opieka
              nad nia bedzie kosztowala...no wlasnie ILE?


              • ro-bert Re: Robert, prosze Cie 26.08.03, 12:06
                maria421 napisała:

                > GDYBY Lucynka pracowala tu legalnie dokladalaby do wspolnej kasy.
                > GDYBY te legalna prace stracila, wyciagnelaby wiecej z tej kasy niz do niej
                > wplacila.

                Czyli podwazasz jednak caly system socjalny w Niemczech? Z tego co piszesz
                wynika, ze najbardziej by sie oplacalo zatrudnic wszystkich nielegegalnie. Czy
                znowu zle zrozumialem?


                > Jezeli legalna praca to tylko sam zysk dla panstwowej kasy, to dlaczego
                > Niemcy
                > tak sie bronia przed udzieleniem Polakom pozwolenia na prace po wstapieniu
                > Polski do UE?

                Bo praca jest po prostu towarem, towarem przynoszacym zyski i do tego towarem
                deficytowym. Myslelem, ze takich oczywistych rzeczy Tobie tlumaczyc nie trzeba.


                >
                > GDYBY Opel zbudowal nowa fabryke w Niemczech a nie w Gliwicach, to stan
                > niemieckiej kasy panstwowej tez bylby odrobine lepszy niz jest, prawda?

                Gdyby Opel byl firma panstwowa zbudowalby swoja fabryke z pewnoscia w Niemczech.

                > Moje "niesmowite" pytanie bierze sie z tego, ze jak znam zycie, babcie nie
                > stac na zaplacenie "legalnej" pielegniarki.

                Wszyscy tu tacy jacys z zyciem obeznani... tylko ja jakbym z ksiezyca spadl.


                > Nie, babcia nie bedzie sobie radzila sama. Rodzina wystapi LEGALNIE
                > o "Pflegegeld" do panstwa,

                A myslisz, ze jak Lucynka bedzie u babci zasuwala to rodzina o Pflegegeld nie
                wystapi? Oj chyba z ta znajomoscia zycia u Ciebie tez nietego :)



                > albo ja umiesci ja LEGALNIE gdzies , gdzie opieka
                > nad nia bedzie kosztowala...no wlasnie ILE?

                Dokladnie tyle na ile srodki finansowe rodziny plus Pflegegeld wystarcza. Chyba
                logiczne?
                Sadzac po tym, ze Lucynka z kasy babci jest zadowolona, podejrzewam, ze
                wystarczylaby ona na wcale nienajgorszy Altesheim ;)

                robert
                • maria421 Re: Robert, prosze Cie 26.08.03, 15:48
                  ro-bert napisał:

                  > Czyli podwazasz jednak caly system socjalny w Niemczech?

                  System socjalny w Niemczech sam sie podwaza , i nawet juz niemieccy socjalisci
                  zauwazyli, ze tak dalej byc nie moze.

                  > Z tego co piszesz
                  > wynika, ze najbardziej by sie oplacalo zatrudnic wszystkich nielegegalnie.
                  Czy
                  > znowu zle zrozumialem?

                  Zrozumiales jak chciales. Na opak.
                  Ciagle jednak nie zrozumiales, ze szkoda, jaka wynika dla niemieckiego panstwa
                  z faktu, ze Lucynka nie placi groszowych podatkow jest i niewspolmiernie
                  mniejsza ze szkoda, jakie panstwo niemieckie ponosi wyplacajac zasilki socjalne
                  niejednemu ktory tu sie legalnie dostal.
                  Gdyby Lucynka chciala tu przyjechac po to, aby zyc na socjalu i korzystac z
                  pieniedzy pochodzacych rowniez z moich podatkow, to sama bym ja do diabla
                  poslala. Ale ona od nas nic nie chce. Ona chce sobie sama zarobic na babcine
                  pieniadze.

                  > Bo praca jest po prostu towarem, towarem przynoszacym zyski i do tego towarem
                  > deficytowym. Myslelem, ze takich oczywistych rzeczy Tobie tlumaczyc nie
                  trzeba.

                  A ja myslalam, ze wiesz o relacji popytu i podazy i o tym, jak to jest jak w
                  proste mechanizmy rynkowe zaczyna wkraczac panstwo.

                  > > GDYBY Opel zbudowal nowa fabryke w Niemczech a nie w Gliwicach, to stan
                  > > niemieckiej kasy panstwowej tez bylby odrobine lepszy niz jest, prawda?
                  >
                  > Gdyby Opel byl firma panstwowa zbudowalby swoja fabryke z pewnoscia w
                  Niemczech

                  Wybacz, Robert, oprocz tego, ze nie pojmuje jakie "panstwowe" firmy niemieckie
                  moglbys miec na mysli (biorac pod uwage, ze tu i kolej, i poczta, i
                  telekomunikacja i energetyka sa juz sprywatyzowane) nie rozumiem zwiazku z
                  tematem.
                  Opel to firma prywatna, wiec wolno jej "okradac" fiskusa tworzac nowe miejsca
                  pracy w Polsce a nie w Niemczech, natomiast firmie panstwowej byloby nie wolno?

                  Ale wiesz, to bylby pomysl dla niemieckiej babci. Babcia tez "prywatna", a
                  nie "panstwowa", prawda? To moze zamiast sobie Lucynke do domu sprowadzac,
                  wyjedzie do niej do Polski i tam, pod jej opieka doczeka smierci?
                  Wtedy byblbys zadowolony, Robert?

                  > A myslisz, ze jak Lucynka bedzie u babci zasuwala to rodzina o Pflegegeld nie
                  > wystapi? Oj chyba z ta znajomoscia zycia u Ciebie tez nietego :)

                  Moze wystapi. A moze nie wystapi, bo bedzie sie bala, ze w razie kontroli
                  podwojnie wpadnie.


                  > > albo ja umiesci ja LEGALNIE gdzies , gdzie opieka
                  > > nad nia bedzie kosztowala...no wlasnie ILE?
                  >
                  > Dokladnie tyle na ile srodki finansowe rodziny plus Pflegegeld wystarcza.
                  Chyba
                  > logiczne?

                  Robert, Robert.... A ile do tego panstwo doplaci?

                  > Sadzac po tym, ze Lucynka z kasy babci jest zadowolona, podejrzewam, ze
                  > wystarczylaby ona na wcale nienajgorszy Altesheim ;)

                  Nie jestem na tyle zorientowana, zeby rzucac konkretnymi liczbami, ale nie
                  przypuszczam, zeby jakikolwiek dom starcow kosztowal tyle co polska
                  pielegniarka plus Pflegegeld (ktorej kategorii)?
                  Jakies 15 lat temu znajomi placili za swojego ojca 3500 DM miesiecznie.
                  Skladali sie na to wszyscy synowie.

                  A w ogole, Robert, dlaczego babcia mialaby byc posylana do domu starcow, jezeli
                  moze ostatnie lata swego zycia spedzic w swoich czterech katach z mila polska
                  opiekunka?
                  Tylko dlatego, ze to sie fiskusowi nie podoba?



                  • ro-bert Re: Robert, prosze Cie 26.08.03, 20:13
                    maria421 napisała:


                    > System socjalny w Niemczech sam sie podwaza , i nawet juz niemieccy
                    > socjalisci zauwazyli, ze tak dalej byc nie moze.

                    ...i nalezy zaczac wpuszczac "Lucynki" co wplynie na wydatna poprawe sytuacji
                    ekonomicznej.

                    > Zrozumiales jak chciales. Na opak.
                    > Ciagle jednak nie zrozumiales, ze szkoda, jaka wynika dla niemieckiego
                    > panstwa z faktu, ze Lucynka nie placi groszowych podatkow jest i
                    > niewspolmiernie mniejsza ze szkoda, jakie panstwo niemieckie ponosi
                    > wyplacajac zasilki socjalne
                    > niejednemu ktory tu sie legalnie dostal.

                    A wiec jednak postepowanie "Lucynek" przynosi szkode? No to chociaz z tym sie
                    w koncu zgodzilas. SUKCES!

                    > Gdyby Lucynka chciala tu przyjechac po to, aby zyc na socjalu i korzystac z
                    > pieniedzy pochodzacych rowniez z moich podatkow, to sama bym ja do diabla
                    > poslala.

                    Tylko dlatego, ze szody jakie panstwo niemieckie by wowczas ponioslo byly
                    wyzsze? Oj Mario, Mario... dla jednego 1000 euro to duzo a dla innego nawet
                    100000 to jeszcze malo. Jakby powoli wkradala sie niekonsekwencja w Twoje
                    wypowiedzi.
                    Reasumujac: Malej (wg Ciebie) straty potepiac nie trzeba. Takich zas, ktorzy
                    powoduja straty w Twoim subiektywnym odczuciu duze, nalezy posylac do diabla.
                    Sprecyzuj jeszcze tylko co to duzo a co malo i juz bedziemy wszyscy wiedzieli
                    kogo do diabla wysylac nie trzeba a kogo tak ;)

                    > Ale ona od nas nic nie chce. Ona chce sobie sama zarobic na babcine
                    > pieniadze.

                    K O N S E K W E N C J A ! Powoduje Lucynka te straty czy tez niczego od nas
                    nie chce?


                    >
                    > A ja myslalam, ze wiesz o relacji popytu i podazy i o tym, jak to jest jak w
                    > proste mechanizmy rynkowe zaczyna wkraczac panstwo.

                    Eee... "panstwo wkraczajace w proste mechanizmy rynkowe" to chyba w innym
                    panstwie i w innych czysach :)



                    > Wybacz, Robert, oprocz tego, ze nie pojmuje jakie "panstwowe" firmy
                    > niemieckie
                    > moglbys miec na mysli (biorac pod uwage, ze tu i kolej, i poczta, i
                    > telekomunikacja i energetyka sa juz sprywatyzowane) nie rozumiem zwiazku z
                    > tematem.

                    Postaram wytlumaczyc powoli i dokladnie.
                    Otoz slowo "gdyby" oznacza warunek niespelniony. Wiec GDYBY Opel byl firma
                    panstwowa (a oczywiscie nie jest) zbudowala by oczywiscie fabryke w Niemczech.
                    Dlaczego? Bo jak kazdy podmiot gospodarczy (prywatny czy panstwowy) stara sie
                    swoje zyski powiekszac (ten wstretny kapitalizm!)
                    Poniewaz jednak Opel nie jest firma panstwowa doszedl do wniosku, ze wieksze
                    zyski osiagac bedzie budujac fabryke w kraju gdzie sila robocza jest na razie
                    tansza niz w Niemczech. Jest to normalny mechanizm rynkowy, w ktory dzieki
                    Bogu panstwo niemieckie jeszcze nie ingeruje.
                    Zdalem? Czy znowu "pala"? :))))




                    > Opel to firma prywatna, wiec wolno jej "okradac" fiskusa tworzac nowe
                    >miejsca
                    > pracy w Polsce a nie w Niemczech, natomiast firmie panstwowej byloby nie
                    >wolno?

                    Nie. Po prostu panstwo mialoby wieksze korzysci z lokalizacj fabryki w kraju
                    niz za granica

                    >
                    > Ale wiesz, to bylby pomysl dla niemieckiej babci. Babcia tez "prywatna", a
                    > nie "panstwowa", prawda? To moze zamiast sobie Lucynke do domu sprowadzac,
                    > wyjedzie do niej do Polski i tam, pod jej opieka doczeka smierci?

                    Jak jej tam tak dobrze bedzie czula jak tu to dlaczego nie?


                    > Moze wystapi. A moze nie wystapi, bo bedzie sie bala, ze w razie kontroli
                    > podwojnie wpadnie.

                    Acha, pojedynczej wpadki sie nie boja ale podwojna... to juz ho, ho ,ho!

                    > Robert, Robert.... A ile do tego panstwo doplaci?

                    No ile? Masz jakies dane?

                    > Nie jestem na tyle zorientowana, zeby rzucac konkretnymi liczbami, ale nie
                    > przypuszczam, zeby jakikolwiek dom starcow kosztowal tyle co polska
                    > pielegniarka plus Pflegegeld (ktorej kategorii)?

                    Z przebakiwania Lucynki wywnioskowalem jakies 1000 euro no i dodaj do tego
                    Pflegegeld (wyokosci niestety nie znam)


                    > Jakies 15 lat temu znajomi placili za swojego ojca 3500 DM miesiecznie.
                    > Skladali sie na to wszyscy synowie.

                    Mniej wiecej sie to zgadza. Moja zona w fazie poszukiwania pracy pracowala w
                    takiej placowce (dodam tylko, ze byla to eksluzywna "Seniorenwohnanlage").
                    Rozpietosc cen: Od ok 1200 DM za maly apartament do prawie 4500 DM za
                    trzypokojowe mieszkanie. Oczywiscie opieka troche bardziej profesjonalna niz w
                    wykonaniu Lucynki.


                    > A w ogole, Robert, dlaczego babcia mialaby byc posylana do domu starcow,
                    >jezeli
                    > moze ostatnie lata swego zycia spedzic w swoich czterech katach z mila
                    >polska opiekunka?

                    Jasne, niech spedza ale czy ta polska opiekunka nie moze byc zatrudniona
                    legalnie?


                    > Tylko dlatego, ze to sie fiskusowi nie podoba?

                    Fiskusowi? Czy wiesz, ze ten wstretny fiskus placi np miedzy innymi za to abys
                    miala po czym jezdzic swoim ,niewatpliwie pieknym, nowym samochodem. Ten sam
                    obrzydliwiec utrzymuje tez np. wiele przedszkoli do, ktorych byc moze kiedys
                    Twoja corka posle swoje dziecko...chyba sie nie obrazisz, ze starm Ci sie o
                    takich rzeczach przypomniec?

                    robert
                    • maria421 Re: Robert, prosze Cie 26.08.03, 22:00
                      ro-bert napisał:


                      > ...i nalezy zaczac wpuszczac "Lucynki" co wplynie na wydatna poprawe sytuacji
                      > ekonomicznej.

                      Wpuszcza sie tylko legalnie, Robert. Lucynka nielegalna, to tak Lucynka nie
                      wpuszczona, taka ktorej wlasciwie nie ma. A czy babcia swoje pieniazki na
                      Lucynke wyda, czy w karty przegra, to jej sprawa.

                      > A wiec jednak postepowanie "Lucynek" przynosi szkode? No to chociaz z tym sie
                      > w koncu zgodzilas. SUKCES!

                      Nie przynosi panstwu zysku.
                      Jezeli brak zysku (bilans zerowy) jest szkoda, to jak nazwac bilans ujemny,
                      tzn. sytuacje w ktorych panstwo utrzymuje wyplaca ludziom wiecej, niz oni sami
                      kiedykolwiek wplacili?

                      > > Gdyby Lucynka chciala tu przyjechac po to, aby zyc na socjalu i korzystac
                      > z
                      > > pieniedzy pochodzacych rowniez z moich podatkow, to sama bym ja do diabla
                      > > poslala.

                      > Tylko dlatego, ze szody jakie panstwo niemieckie by wowczas ponioslo byly
                      > wyzsze? Oj Mario, Mario... dla jednego 1000 euro to duzo a dla innego nawet
                      > 100000 to jeszcze malo. Jakby powoli wkradala sie niekonsekwencja w Twoje
                      > wypowiedzi.

                      Jakiej niekonsekwencji sie tu dopatrujesz?
                      W przypadku Lucynki "strata" panstwa jest brak zysku. Blians zerowy.
                      W przypadku pasozyta socjalnego strata panstwa mierzy sie bilansem ujemnym.
                      O tym, ze Lucynka pracuje, a pasozyt ssie, juz nie wspomne.

                      > Reasumujac: Malej (wg Ciebie) straty potepiac nie trzeba. Takich zas, ktorzy
                      > powoduja straty w Twoim subiektywnym odczuciu duze, nalezy posylac do diabla.
                      > Sprecyzuj jeszcze tylko co to duzo a co malo i juz bedziemy wszyscy wiedzieli
                      > kogo do diabla wysylac nie trzeba a kogo tak ;)

                      Patrz wyzej.

                      > > Ale ona od nas nic nie chce. Ona chce sobie sama zarobic na babcine
                      > > pieniadze.

                      > K O N S E K W E N C J A ! Powoduje Lucynka te straty czy tez niczego od nas
                      > nie chce?

                      Robert, jezeli Ty jutro kupisz garnitur za 500 Euro, a pojutrze go odsprzedasz
                      za te sama cene to bedzie to dla Ciebie strata, czy brak zysku?

                      > Otoz slowo "gdyby" oznacza warunek niespelniony. Wiec GDYBY Opel byl firma
                      > panstwowa (a oczywiscie nie jest) zbudowala by oczywiscie fabryke w
                      Niemczech.
                      > Dlaczego? Bo jak kazdy podmiot gospodarczy (prywatny czy panstwowy) stara sie
                      > swoje zyski powiekszac (ten wstretny kapitalizm!)
                      > Poniewaz jednak Opel nie jest firma panstwowa doszedl do wniosku, ze wieksze
                      > zyski osiagac bedzie budujac fabryke w kraju gdzie sila robocza jest na razie
                      > tansza niz w Niemczech. Jest to normalny mechanizm rynkowy, w ktory dzieki
                      > Bogu panstwo niemieckie jeszcze nie ingeruje.
                      > Zdalem? Czy znowu "pala"? :))))

                      No ale przeciez panstwo na tym traci!!! Traci miejsca pracy!!! A w zwiazku z
                      tym podatki i wszystkie inne haracze. A Ty jeszcze Bogu dziekujesz, ze panstwo
                      w to nie ingeruje?
                      A gdzie KONSEKWENCJA????

                      > Nie. Po prostu panstwo mialoby wieksze korzysci z lokalizacj fabryki w kraju
                      > niz za granica

                      EUREKA! Panstwo mialoby ZYSK gdyby Opel otworzyl nowa fabryke w Niemczech a nie
                      w Opolu. Panstwo mialoby ZYSK gdyby Lucynka pracowala legalnie, nie chorowala i
                      nie poszla na bezrobocie.
                      Opel zbudowal jednak fabryke w Opolu i panstwo stracilo potencjalny ZYSK.
                      Lucynka przyjmuje prace na czarno i panstwo traci ZYSK.
                      W obydwu przypadkach bilans= 0.

                      > Acha, pojedynczej wpadki sie nie boja ale podwojna... to juz ho, ho ,ho!

                      Po prostu, jak ktos pobiera panstwowe pieniazki, to jest pod lupa.
                      A jak ktos ma tylko nielegalna Lucynke, to Sozialamt nie ma powodu skladac
                      niezapowiedzianych wizyt.

                      > Jasne, niech spedza ale czy ta polska opiekunka nie moze byc zatrudniona
                      > legalnie?

                      Oby mogla byc! Ale jezeli nie, to co?

                      > Fiskusowi? Czy wiesz, ze ten wstretny fiskus placi np miedzy innymi za to
                      abys
                      > miala po czym jezdzic swoim ,niewatpliwie pieknym, nowym samochodem.

                      Robert, Robert! A na co idzie KFZ Steuer? Ile panstwo bierze od kazdego litra
                      benzyny? A jezeli tego malo, to dlaczego nie wprowadzi Vignette (jak w Austrii
                      czy Szwajcarii) chocby dla samochodow przyjezdzajacych do Niemiec z zagranicy?
                      Dlaczego Niemcy maja byc jedynym krajem w UE, gdzie wszyscy jada tranzytem za
                      darmo?

                      > Ten sam
                      > obrzydliwiec utrzymuje tez np. wiele przedszkoli do, ktorych byc moze kiedys
                      > Twoja corka posle swoje dziecko...chyba sie nie obrazisz, ze starm Ci sie o
                      > takich rzeczach przypomniec?

                      Robert, jakbym ja chciala zrobic bilans z niemieckim fiskusem, tak zeby wyszlo
                      na zero, to moja corka musialaby poslac do przedszkola czworaczki.

                      >
                      • ro-bert Re: Robert, prosze Cie 26.08.03, 22:24
                        maria421 napisała:


                        > A czy babcia swoje pieniazki na
                        > Lucynke wyda, czy w karty przegra, to jej sprawa.

                        Powiedz uczciwe czy z taka argumentacja mozna polemizowac? Chyba do tego nie
                        doroslem bo ja nie potrafie.

                        > Nie przynosi panstwu zysku.

                        Chwilke! Napisalas wyraznie SZKODA. Przejezyczenie czy Freud sie klania?


                        > Jakiej niekonsekwencji sie tu dopatrujesz?

                        Takiej, ze tych, ktorzy mniej szkodza mozna tolerowac natomiast tych, ktorzy
                        szkodza "wiecej" trzeba slac do diabla. To jest wedlug mnie niekonsekwencja.

                        > > Sprecyzuj jeszcze tylko co to duzo a co malo i juz bedziemy wszyscy wiedzi
                        > eli kogo do diabla wysylac nie trzeba a kogo tak ;)
                        >
                        > Patrz wyzej.

                        Na co mam patrzec? Przeciez ani slowa nie wspomnialas za ile mozna jeszcze
                        tolerowac a za ile nalezy potepiac.


                        > Robert, jezeli Ty jutro kupisz garnitur za 500 Euro, a pojutrze go
                        > odsprzedasz
                        > za te sama cene to bedzie to dla Ciebie strata, czy brak zysku?

                        To chyba...bedzie... zysk. Nie dosyc, ze mam moje 500 euro w kieszeni to
                        jeszcze dwa dni sobie w ladnym garniturze pochodzilem.
                        Zdalem? Czy znowu zle? :)))))



                        >
                        > > Nie. Po prostu panstwo mialoby wieksze korzysci z lokalizacj fabryki w kra
                        > ju niz za granica
                        >
                        > EUREKA! Panstwo mialoby ZYSK gdyby Opel otworzyl nowa fabryke w Niemczech a
                        nie w Opolu.

                        Przepraszam. Niejasno sie wyrazilem. Chcialem napisac, ze gdyby to byla firma
                        panstwowa to postawilaby owa fabryke w kraju bo mialaby z tego w sumie wieksze
                        korzysci. Nie dotyczy to oczywiscie firmy prywatnej jaka jest Opel, ktora
                        kierujac sie zasada optymalizacji SWOICH zyskow, stawia owa fabryke za granica.



                        > Po prostu, jak ktos pobiera panstwowe pieniazki, to jest pod lupa.
                        > A jak ktos ma tylko nielegalna Lucynke, to Sozialamt nie ma powodu skladac
                        > niezapowiedzianych wizyt.

                        Smiem przypuszczac, ze ci, ktorym udaje sie jeden przekret nie zawahaja sie
                        zdecydowac na drugie oszustwo.


                        > Oby mogla byc! Ale jezeli nie, to co?

                        Co to znaczy "jezeli"? Nie chce? Nie moze? Nie lubi? Za malo kasy?
                        Mowiac o naszej Lucynce moge Ci zagwarantowac, ze w jej branzy legalna prace w
                        Niemczech dostanie.



                        > A jezeli tego malo, to dlaczego nie wprowadzi Vignette (jak w Austrii
                        > czy Szwajcarii) chocby dla samochodow przyjezdzajacych do Niemiec z
                        >zagranicy?

                        Z tego co wiem to Mautgebühr moze bedzie ju niedlugo przynajmniej dla LKW
                        wprowadzona. Pytasz dlaczego. Bo nasza wspaniala EU ma cos przeciwko temu.


                        > Dlaczego Niemcy maja byc jedynym krajem w UE, gdzie wszyscy jada tranzytem
                        >za darmo?

                        Tu Cie w 100% popieram.

                        > Robert, jakbym ja chciala zrobic bilans z niemieckim fiskusem, tak zeby
                        > wyszlo na zero, to moja corka musialaby poslac do przedszkola czworaczki.

                        Oj, obys nie wykrakala :)

                        robert
                        • ela_fra Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 07:21
                          ro-bert napisał:

                          > maria421 napisała:
                          >
                          >
                          > > A czy babcia swoje pieniazki na
                          > > Lucynke wyda, czy w karty przegra, to jej sprawa.
                          >
                          > Powiedz uczciwe czy z taka argumentacja mozna polemizowac? Chyba do tego nie
                          > doroslem bo ja nie potrafie.
                          >
                          > > Nie przynosi panstwu zysku.
                          >
                          > Chwilke! Napisalas wyraznie SZKODA. Przejezyczenie czy Freud sie klania?
                          >
                          >
                          > > Jakiej niekonsekwencji sie tu dopatrujesz?
                          >
                          > Takiej, ze tych, ktorzy mniej szkodza mozna tolerowac natomiast tych, ktorzy
                          > szkodza "wiecej" trzeba slac do diabla. To jest wedlug mnie niekonsekwencja.
                          >
                          > > > Sprecyzuj jeszcze tylko co to duzo a co malo i juz bedziemy wszyscy w
                          > iedzi
                          > > eli kogo do diabla wysylac nie trzeba a kogo tak ;)
                          > >
                          > > Patrz wyzej.
                          >
                          > Na co mam patrzec? Przeciez ani slowa nie wspomnialas za ile mozna jeszcze
                          > tolerowac a za ile nalezy potepiac.
                          >
                          >
                          > > Robert, jezeli Ty jutro kupisz garnitur za 500 Euro, a pojutrze go
                          > > odsprzedasz
                          > > za te sama cene to bedzie to dla Ciebie strata, czy brak zysku?
                          >
                          > To chyba...bedzie... zysk. Nie dosyc, ze mam moje 500 euro w kieszeni to
                          > jeszcze dwa dni sobie w ladnym garniturze pochodzilem.
                          > Zdalem? Czy znowu zle? :)))))
                          >
                          >
                          >
                          > >
                          > > > Nie. Po prostu panstwo mialoby wieksze korzysci z lokalizacj fabryki
                          > w kra
                          > > ju niz za granica
                          > >
                          > > EUREKA! Panstwo mialoby ZYSK gdyby Opel otworzyl nowa fabryke w Niemczech
                          > a
                          > nie w Opolu.
                          >
                          > Przepraszam. Niejasno sie wyrazilem. Chcialem napisac, ze gdyby to byla firma
                          > panstwowa to postawilaby owa fabryke w kraju bo mialaby z tego w sumie
                          wieksze
                          > korzysci. Nie dotyczy to oczywiscie firmy prywatnej jaka jest Opel, ktora
                          > kierujac sie zasada optymalizacji SWOICH zyskow, stawia owa fabryke za
                          granica.
                          >
                          >
                          >
                          > > Po prostu, jak ktos pobiera panstwowe pieniazki, to jest pod lupa.
                          > > A jak ktos ma tylko nielegalna Lucynke, to Sozialamt nie ma powodu skladac
                          >
                          > > niezapowiedzianych wizyt.
                          >
                          > Smiem przypuszczac, ze ci, ktorym udaje sie jeden przekret nie zawahaja sie
                          > zdecydowac na drugie oszustwo.
                          >
                          >
                          > > Oby mogla byc! Ale jezeli nie, to co?
                          >
                          > Co to znaczy "jezeli"? Nie chce? Nie moze? Nie lubi? Za malo kasy?
                          > Mowiac o naszej Lucynce moge Ci zagwarantowac, ze w jej branzy legalna prace
                          w
                          > Niemczech dostanie.
                          >
                          >
                          >
                          > > A jezeli tego malo, to dlaczego nie wprowadzi Vignette (jak w Austrii
                          > > czy Szwajcarii) chocby dla samochodow przyjezdzajacych do Niemiec z
                          > >zagranicy?
                          >
                          > Z tego co wiem to Mautgebühr moze bedzie ju niedlugo przynajmniej dla LKW
                          > wprowadzona. Pytasz dlaczego. Bo nasza wspaniala EU ma cos przeciwko temu.
                          >
                          >
                          > > Dlaczego Niemcy maja byc jedynym krajem w UE, gdzie wszyscy jada tranzytem
                          >
                          > >za darmo?
                          >
                          > Tu Cie w 100% popieram.
                          >
                          > > Robert, jakbym ja chciala zrobic bilans z niemieckim fiskusem, tak zeby
                          > > wyszlo na zero, to moja corka musialaby poslac do przedszkola czworaczki.
                          >
                          > Oj, obys nie wykrakala :)
                          >
                          > robert
                          >
                          > Co ma piernik do wiatraka. A jak czworaczki niemoty i nie beda potrafily z
                          zyskiem wirtschaften. A moze my bedziemy musieli na nich cale zycie tyrac???.
                          Co za glupie wywody tej baby!!!!. A moze maly kursik "szkola zycia" by sie tej
                          pani przydal. Czytajac jej posty skreca mnie w zoladku. Tylu bzdur jednoczesnie
                          jescze nigdzie nie wyczytalam.
                          Nie pozdrawiam.
                          • maria421 Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 10:09
                            ela_fra napisała:

                            > > Co ma piernik do wiatraka. A jak czworaczki niemoty i nie beda potrafily z
                            > zyskiem wirtschaften. A moze my bedziemy musieli na nich cale zycie tyrac???

                            Juz ty sie el_fra o moje wnuki czworaczki nie martw....
                            A jezeli bedziecie musieli cale zycie na nie tyrac, to bedzie to tylko w imie
                            solidarnosci spolecznej, o ktorej tyle pieknych slow Robert napisal.

                            > Co za glupie wywody tej baby!!!!. A moze maly kursik "szkola zycia" by sie
                            tej
                            > pani przydal. Czytajac jej posty skreca mnie w zoladku. Tylu bzdur
                            jednoczesnie
                            > jescze nigdzie nie wyczytalam.

                            A moze by tak jakis argumencik, el_fra? Bo do tej pory tez nic konkretnego do
                            dyskusji nie wnioslas, oprocz odkrywczego zdania, ze zycie jest brutalne.


                            • ela_fra Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 10:46
                              Z osobniczkami z takim zyciowym swiatopogladem wogole nie dyskutuje, mam sie do
                              Twojego poziomu znizyc???, NIE!!!!!!! Uwazam, ze takie pytanie nie powinno sie
                              na tym forum pojawic. Watpliwosci??? Na Twoim miejscu rowniez bym je miala.
                              Nie pozdrawiam. 300tsd$ ktos jej dal, wierzysz w to, bo ja nie.
                        • maria421 Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 10:01
                          ro-bert napisał:


                          > Powiedz uczciwe czy z taka argumentacja mozna polemizowac? Chyba do tego nie
                          > doroslem bo ja nie potrafie.

                          Jak sie ma argumenty, to mozna ze wszystkim polemizowac.

                          > > Nie przynosi panstwu zysku.

                          > Chwilke! Napisalas wyraznie SZKODA. Przejezyczenie czy Freud sie klania?

                          Czepiasz sie slowek, Robert.

                          > Takiej, ze tych, ktorzy mniej szkodza mozna tolerowac natomiast tych, ktorzy
                          > szkodza "wiecej" trzeba slac do diabla. To jest wedlug mnie niekonsekwencja.

                          Ty ciagle nie chcesz zauwazyc roznicy miedzy brakiem zysku, a bilansem ujemnym.

                          > Na co mam patrzec? Przeciez ani slowa nie wspomnialas za ile mozna jeszcze
                          > tolerowac a za ile nalezy potepiac.

                          No to jeszcze raz:
                          TOLERUJE fakt, ze praca Lucynki zamyka sie dla panstwa bilansem zero, bo ani
                          panstwo od niej nie bierze, ani jej nie placi.
                          NIE TOLERUJE faktu, kiedy ktos tu przyjezdza z zalozeniem ze bedzie tu ssal
                          system socjalny, bo wtedy oznacza to dla panstwa tylko strate, bilans ujemny.
                          Jasne?

                          > To chyba...bedzie... zysk. Nie dosyc, ze mam moje 500 euro w kieszeni to
                          > jeszcze dwa dni sobie w ladnym garniturze pochodzilem.
                          > Zdalem? Czy znowu zle? :)))))

                          1: 0 dla Ciebie!

                          > Przepraszam. Niejasno sie wyrazilem. Chcialem napisac, ze gdyby to byla firma
                          > panstwowa to postawilaby owa fabryke w kraju bo mialaby z tego w sumie
                          wieksze
                          > korzysci. Nie dotyczy to oczywiscie firmy prywatnej jaka jest Opel, ktora
                          > kierujac sie zasada optymalizacji SWOICH zyskow, stawia owa fabryke za
                          >granica.

                          Wyraziles sie jasniutko, Robert. I sam pewnie doszedles juz do wniosku, ze to,
                          czy Opel stawia fabryke w Polsce, czy w ogole jej nie stawia zamyka sie dla
                          panstwa bilansem zero.
                          To, czy babcia daje pieniazki Lucynce, czy przegrywa je w karty tez sie zamyka
                          dla panstwa bilansem zero.

                          > > Po prostu, jak ktos pobiera panstwowe pieniazki, to jest pod lupa.
                          > > A jak ktos ma tylko nielegalna Lucynke, to Sozialamt nie ma powodu skladac
                          > > niezapowiedzianych wizyt.

                          > Smiem przypuszczac, ze ci, ktorym udaje sie jeden przekret nie zawahaja sie
                          > zdecydowac na drugie oszustwo.

                          To sobie przypuszczaj.

                          > > Oby mogla byc! Ale jezeli nie, to co?

                          > Co to znaczy "jezeli"? Nie chce? Nie moze? Nie lubi? Za malo kasy?
                          > Mowiac o naszej Lucynce moge Ci zagwarantowac, ze w jej branzy legalna prace
                          w
                          > Niemczech dostanie.

                          To dlaczego jej od razu o tym nie napisales? Dlaczego nie udzieliles jej rad,
                          jak Walter, tylko zrobiles z niej zlodziejke i oszusta?

                          • ro-bert Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 11:16
                            maria421 napisała:

                            > No to jeszcze raz:
                            > TOLERUJE fakt, ze praca Lucynki zamyka sie dla panstwa bilansem zero,


                            Nieprawda! To nie jest bilans zero. Zakladamy przeciez, ze babcia nie da sobie
                            rady. Wiec to co robi Lucynka gdyby, jej nie bylo, MUSIALBY robic kto inny
                            (placacy podatki) Wiec gdyby nie Lucynka to bylby zysk. To uwazasz bilansem
                            zerowym?

                            > NIE TOLERUJE faktu, kiedy ktos tu przyjezdza z zalozeniem ze bedzie tu ssal
                            > system socjalny, bo wtedy oznacza to dla panstwa tylko strate, bilans ujemny.

                            Wiec wedlug mnie powinnas Lucynki nie tolerowac

                            > Jasne?

                            Jasne zrobilo sie tylko to, ze powinnismy temat dyskusji zmienic. Proponuje:
                            "Czy nielegalne zatrudnienie przynosi straty czy jest tylko bilansem zerowym
                            dla panstwa?" Zgadzasz sie, ze wlasnie do tego sie nasza dyskusja sprowadzila?
                            Jesli tak to koncze bo odpowiedz na pytanie postawione w moim temacie jest tak
                            oczywista, ze szkoda klawiatury. Jesli zas nie to powiedz prosze co w mojej
                            argumentacji jest wedlug Ciebie jeszcze niesluszne?

                            > 1: 0 dla Ciebie!

                            Wreszcie! Chociaz raz :)


                            > Wyraziles sie jasniutko, Robert. I sam pewnie doszedles juz do wniosku, ze
                            > to,
                            > czy Opel stawia fabryke w Polsce, czy w ogole jej nie stawia zamyka sie dla
                            > panstwa bilansem zero.

                            Langsam, langsam! Jesli zalozymy, ze Opel ta fabryke postawic musial (tak jak
                            babcia opieke miec MUSI) to przynioslo to straty dla panstwa.


                            > To sobie przypuszczaj.

                            To bede sobie dalej przypuszczal zazdroszczac Tobie tej pewnosci siebie :)

                            > To dlaczego jej od razu o tym nie napisales?

                            To dlaczego o to nie spytala, zakladajac, ze najlepiej bedzie najpierw wybadac
                            mozliwosci na czarno?

                            > Dlaczego nie udzieliles jej rad,
                            > jak Walter, tylko zrobiles z niej zlodziejke i oszusta?

                            Wypraszam sobie! Ja z niej zlodziejki nie zrobilem. Ani jej krasc nie kazalem
                            ani nie probowalem jej tlumaczyc jak to sie robi. Jesli juz sie zrobila
                            kimkolwiek, to najwyzej sama, zadajac takie pytanie.
                            Ciekawe kim dla Ciebie bylby ktos stawiajacy pytanie jaki jest PIN do Twojej
                            Geldkarte, jesli nie potencjalnym zlodziejem.
                            Co do Waltera to polecam dokladniejsza lekture ze szczegolnym zwroceniem uwagi
                            na to co sadzi o nielegalnym zatrudnieniu.
                            Jesli natomiast Twoj problem lezy w tym, ze nazywam rzeczy po imieniu to
                            niestety nie jestem w stanie na to nic poradzic.


                            robert
                            • ela_fra Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 11:31
                              Nareszcie jej strzeliles gola, podejrzewam, ze ona takie praktyki tez uprawiala
                              i dlatego popiera ludzi, ktorzy nieuczciwie probuja dojsc do "celu" (czytaj
                              lepszy standard zycia). A ja tam wiem jedno: "kto nie chcial nosic teczki niech
                              nosi woreczki".
                              • tara6 Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 13:25
                                ela_fra napisała:

                                > Nareszcie jej strzeliles gola, podejrzewam, ze ona takie praktyki tez
                                uprawiala
                                >
                                > i dlatego popiera ludzi, ktorzy nieuczciwie probuja dojsc do "celu" (czytaj
                                > lepszy standard zycia). A ja tam wiem jedno: "kto nie chcial nosic teczki
                                niech
                                >
                                > nosi woreczki".


                                Piszesz ze sluzbowego komputera w pracy?
                                Tej na 38 pietrze?
                            • maria421 Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 18:41
                              ro-bert napisał:

                              > Nieprawda! To nie jest bilans zero. Zakladamy przeciez, ze babcia nie da
                              sobie
                              > rady. Wiec to co robi Lucynka gdyby, jej nie bylo, MUSIALBY robic kto inny
                              > (placacy podatki) Wiec gdyby nie Lucynka to bylby zysk. To uwazasz bilansem
                              > zerowym?

                              Rownie dobrze mozemy zalozyc, ze babcia jutro umrze, lub ze zajmie sie nia jej
                              wlasna rodzina pobierajac od panstwa Pflegegeld.

                              > > NIE TOLERUJE faktu, kiedy ktos tu przyjezdza z zalozeniem ze bedzie tu ssa
                              > l
                              > > system socjalny, bo wtedy oznacza to dla panstwa tylko strate, bilans ujem
                              > ny.
                              >
                              > Wiec wedlug mnie powinnas Lucynki nie tolerowac

                              Ona od systemu socjalnego nic nie dostaje!

                              > Jasne zrobilo sie tylko to, ze powinnismy temat dyskusji zmienic. Proponuje:
                              > "Czy nielegalne zatrudnienie przynosi straty czy jest tylko bilansem zerowym
                              > dla panstwa?" Zgadzasz sie, ze wlasnie do tego sie nasza dyskusja sprowadzila?
                              > Jesli tak to koncze bo odpowiedz na pytanie postawione w moim temacie jest
                              tak
                              > oczywista, ze szkoda klawiatury. Jesli zas nie to powiedz prosze co w mojej
                              > argumentacji jest wedlug Ciebie jeszcze niesluszne?

                              KRADZIEZ, Robercie to przywlaszczenie sobie czyjegos mienia. To pozbawienie
                              kogos czegos, co do niego nalezy. W szerszym tego slowa znaczeniu kradzieza
                              moze byc niezaplacenie za usluge - np. jazda pociagiem na gape lub prowadzenie
                              prywatnych rozmow ze sluzbowego telefonu. Ktos juz tu wspomnial o uzywaniu
                              komputera sluzbowego...
                              ( Robert- jestes na urlopie?)

                              Kradziez w szerszym tego slowa znaczeniu to moze byc rowniez oszustwo
                              podatkowe, czyli np. ukrywanie prawdziwych dochodow. Ale moze je popelnic tylko
                              podatnik. Kazdy obywatel pracujacy tu legalnie zawiera z panstwem ( i z
                              fiskusem) umowe: obywatel placi podatki, a panstwo mu za to daje pewne
                              gwarancje i uslugi.
                              Lucynka jest poza tym kregiem. Nie zawiera z panstwem zadnego paktu. Ona
                              panstwu NIC, i panstwo jej NIC nie daje.

                              > Langsam, langsam! Jesli zalozymy, ze Opel ta fabryke postawic musial (tak jak
                              > babcia opieke miec MUSI) to przynioslo to straty dla panstwa.

                              No to scigaj Opla za kradziez!

                              > Wypraszam sobie! Ja z niej zlodziejki nie zrobilem. Ani jej krasc nie kazalem
                              > ani nie probowalem jej tlumaczyc jak to sie robi. Jesli juz sie zrobila
                              > kimkolwiek, to najwyzej sama, zadajac takie pytanie.
                              > Ciekawe kim dla Ciebie bylby ktos stawiajacy pytanie jaki jest PIN do Twojej
                              > Geldkarte, jesli nie potencjalnym zlodziejem.
                              > Co do Waltera to polecam dokladniejsza lekture ze szczegolnym zwroceniem
                              uwagi
                              > na to co sadzi o nielegalnym zatrudnieniu.
                              > Jesli natomiast Twoj problem lezy w tym, ze nazywam rzeczy po imieniu to
                              > niestety nie jestem w stanie na to nic poradzic.

                              To nie jest nazywanie rzeczy po imieniu. To jest widzenie swiata przez
                              paragrafy.

                              Dam ci nastepujacy przyklad z mojej okolicy. Jest tu rodzina z Kazachstanu. On
                              Niemiec, ona Rosjanka. Cala jego rodzina (rodzice i 3 bracia z rodzinami)
                              przesiedlila sie do Niemiec. Rodzice pobieraja w Niemczech emeryture.
                              Ona ma tylko matke, Rosjanke, ktora tez sciagnela do Niemiec. Jej matka ma
                              pozwolenie na pobyt, ale nie ma prawa ani do Krankenkasse (na ubezpieczenie
                              prywatne jest za stara), nie przysluguje jej zaden zasilek. Jest na calkowitym
                              utrzymaniu corki i ziecia. Ile kosztuja prywatne wizyty u lekarza tej starszej
                              pani, mozemy sobie tylko wyobrazic.
                              Oboje on i ona maja legalne posady ale ona dodatkowo sprzata na czarno.

                              Jak oceniasz taka sytuacje, Robert? Ta corka, ktora tu utrzymuje stara matke i
                              moze dlatego wlasnie sprzata na czarno, to tez zlodziejka?
                              Jakie straty panstwo ponosi z tego tytulu? Czy sa one wyzsze niz miesieczne
                              emerytury wyplacane tesciom tej kobiety tylko dlatego, ze oni maja pochodzenie?

                              Zaznaczam, ze nie mam nic przeciwko niemieckim dziadkom z Kazachstanu, bo
                              gdybym byla na ich miejscu i miala do wyboru samotna i nedzna starosc w
                              Kazachstanie, albo niemiecka emeryture przy dzieciach w Niemczech to tez bym
                              Niemcy wybrala.

                              Ale jak to sie dla panstwa bilansuje?



                              • ro-bert Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 18:52
                                maria421 napisała:

                                > Ktos juz tu wspomnial o uzywaniu
                                > komputera sluzbowego...

                                To przekonalo mnie ostatecznie. Tobie naprawde brakuje argumentow.


                                > ( Robert- jestes na urlopie?)

                                Droga Mario, abys nie musiala pisac donosow i mogla dzisiaj spokojnie zasnac -
                                nie kazdy ma czas pracy od 8 do 16-stej (nawet jesli nie jest sie "na swoim")

                                Pozdrowienia

                                robert
                                • maria421 Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 20:57
                                  ro-bert napisał:

                                  > maria421 napisała:

                                  > To przekonalo mnie ostatecznie. Tobie naprawde brakuje argumentow.

                                  Robert, sprawiasz mi zawod!
                                  Z calego mojego ostatniego wpisu wylapales tylko ten o uzywaniu komputera w
                                  pracy?
                                  I to na dowod ze mi brakuje argumentow?

                                  > > ( Robert- jestes na urlopie?)
                                  >
                                  > Droga Mario, abys nie musiala pisac donosow i mogla dzisiaj spokojnie zasnac -
                                  > nie kazdy ma czas pracy od 8 do 16-stej (nawet jesli nie jest sie "na swoim")

                                  Wybacz, moj drogi, ale wczoraj pisales o 23:30 (z domu, ogladajac tych co
                                  kladli kafelki u sasiada), dzisiaj jestes czynny na forum przez caly dzien, to
                                  myslalam ze masz urlop.

                                  Robert, nie pozostaje mi nic innego jak zlozyc szermierczy uklon konczacy
                                  pojedynek.

                                  Ale: do nastepnego!
                                  • ro-bert Re: Robert, prosze Cie 27.08.03, 22:08
                                    maria421 napisała:

                                    > Robert, sprawiasz mi zawod!
                                    > Z calego mojego ostatniego wpisu wylapales tylko ten o uzywaniu komputera w
                                    > pracy?
                                    > I to na dowod ze mi brakuje argumentow?

                                    No bo jakos tak nie w Twoim stylu. Dlatego tak sie w oczy rzuca ;)
                                    > Wybacz, moj drogi, ale wczoraj pisales o 23:30 (z domu, ogladajac tych co
                                    > kladli kafelki u sasiada), dzisiaj jestes czynny na forum przez caly dzien,
                                    > to myslalam ze masz urlop.

                                    Urlop niestety juz minal. Nastepny w pazdzierniku. Tlumaczenie mojego grafika
                                    pracy chyba byloby nudne. Powiem tylko tyle, ze po szesciu dniach pracy mam
                                    zazwyczaj cztery dni wolnego. Wiec nie pierwszy (i mysle nie ostatni raz) bede
                                    Cie przez caly dzien meczyl ;)

                                    >
                                    > Robert, nie pozostaje mi nic innego jak zlozyc szermierczy uklon konczacy
                                    > pojedynek.

                                    Skladam podobny.

                                    >
                                    > Ale: do nastepnego!

                                    Jak najbardziej. Do nastepnego!

                                    robert

                                    PS
                                    Znowu te kafelki klada. Cholera, to skladac ten donos czy nie?


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka