Dodaj do ulubionych

Żaryn vs Motyka

17.05.09, 11:48
1. Żaryn
Nie znaczy to, rzecz jasna, bym miał pełnić funkcje „paprotki”. W porozumieniu z prezesem IPN prof. Januszem Kurtyką, uznałem, że pewne tematy badawcze wymagają twórczego rozwinięcia. Szczególnie te, na które czeka znaczny odłam społeczeństwa, a IPN tym oczekiwaniom nie sprostał. Stosunki polsko-ukraińskie były w latach 2000-2006 zagospodarowane przez jedną opcję historyczno-ideową, której znakiem firmowym był dr hab. Grzegorz Motyka (na marginesie, prof. Friszke oraz G. Motyka, kilkakrotnie już kłamliwie przedstawiają historię rozstania się tego wybitnego skądinąd badacza z IPN, pomawiając mnie, iż byłem sprawcą jego wyrzucenia z pracy. Za pierwszym razem próbowałem polemizować z artykułem Motyki w „Gazecie Wyborczej”, ta jednak po kilku tygodniach zwodzenia, odmówiła mi publikacji sprostowania. Napisałem wówczas e-mail do Motyki, mówiąc mu, że gratuluję wyboru medium, które cenzuruje polemistów, a zatem gwarantuje mu bezkarność. Niestety, mimo tego, po roku bodaj powtórzył swoje pomówienia, a prof. Friszke twórczo je rozwinął w kolejnej swojej filipice anty-IPN-owskiej. Niestety, przy takiej postawie dialog się kończy). W ciągu tych trzech lat BEP IPN, podjęliśmy kilka istotnych projektów, które miały spowodować równowagę w traktowaniu podmiotów polskich (szczególnie poszkodowanych i poranionych środowisk Wołyniaków) zainteresowanych tą tematyką. Krotko rzecz mówiąc dopuściliśmy do głosu Ewę Siemaszko, nie stroniliśmy od kontaktów z dr Lucyną Kulińską, a przede wszystkim współpracowaliśmy z panem Szczepanem Siekierką, itd. Codziennie przyjmowałem w swoim gabinecie ludzie reprezentujących różne środowiska, w tym kombatanckie oraz poranionych przez komunistów, czy też przez współczesnych gwałcicieli polskiej wrażliwości, i widziałem jak bardzo IPN jest im potrzebny. Rozpoczęliśmy prowadzenie projektów badawczych, na czele których – o zgrozo – nie stał tylko i wyłącznie Grzegorz Motyka (oczywiście był koordynatorem ważnego projektu, ale nie jedynego). Tomasz Bereza podjął się koordynacji projektu o stratach osobowych polskich i ukraińskich na Podkarpaciu, z kolei Romuald Niedzielko wspólnie ze mną zorganizował konferencję naukową w 65 rocznice ludobójstwa na Wołyniu."Mówiono, że IPN za bardzo zajmuje się agenturą. Zorganizowaliśmy więc wystawy „Twarze bezpieki” pokazujące rzeczywistych sprawców zła. Okazało się jednak, że wśród tych twarzy byli beneficjenci III RP " Równocześnie jednak, Grzegorz Motyka zajmował się wraz z m.in. dr Jarosławem Syrnykiem projektami o mniejszościach narodowych, a dr hab. Igor Hałagida pisał o aparacie bezpieczeństwa wobec UPA oraz o ks. Bazylim Hrynyku. Nadto, Mariusz Krzysztofiński koordynował pracę zespołu polsko-ukraińskiego (partnerem jest Uniwersytet Katolicki we Lwowie) na temat represji wobec Kościoła katolickiego trzech obrządków metropolii lwowskiej (1939 – 1990). Pion archiwalny z kolei podjął się wydania – we współpracy z odpowiednikiem IPN w Kijowie – nowej serii edycji źródeł (przy merytorycznym wsparciu BEP IPN). Grzegorz Motyka — jak rozumiem – stracił pozycję monopolisty, więc zechciał sobie odejść. I tyle (nie chcę podawać innych faktów dotyczących relacji polsko-ukraińskich, by nie zanudzać czytelnika). Podobny rozmach towarzyszył wielu innym projektom pod moimi rządami.

www.rp.pl/artykul/297804.html
2. Motyka

Nie rozumiem, co autor ma na myśli, pisząc o dominacji w latach 2000 – 2006 „jednej opcji historyczno-ideowej”, której miałem być „znakiem firmowym”. W konferencjach dotyczących problematyki polsko-ukraińskiej organizowanych przez IPN do 2005 r. wzięło udział kilkudziesięciu wybitnych historyków o bardzo różnych poglądach, m.in. prof. Władysław Filar (były żołnierz 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK) czy prof. Grzegorz Mazur z UJ, dwukrotnie uczestniczyła w nich też (w 2001 r. w Lublinie i w 2003 r. we Wrocławiu) Ewa Siemaszko, którą jakoby dopiero Jan Żaryn dopuścił do głosu.

Być może zdymisjonowany dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN ma na myśli zasadę obowiązującą do 2006 r. w działaniach edukacyjnych Instytutu, że nie należy usprawiedliwiać zadawania cierpień bezbronnej ludności niezależnie od tego, jakiej by była narodowości. Dlatego w publikacjach IPN mówiono zarówno o masowych mordach na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943 – 1945, jak i o przymusowych wysiedleniach Ukraińców i Łemków w 1947 r. Potępiano mającą charakter ludobójstwa „antypolską akcję UPA”, ale też akcję „Wisła”, przeprowadzoną na polecenie Biura Politycznego PPR i będącą typowym przykładem zbrodni komunistycznej.
www.rp.pl/artykul/300662.html

Kto ma rację? Na usprawiedliwienie Motyki trzeba przyznać że ostatnio przybiera rolę coraz większego krytyka UPA. Pisze już o ludobójstwie itd...
Obserwuj wątek
    • batoh52 Re: Żaryn vs Motyka 17.05.09, 11:50
      I jeszcze riposta Żaryna

      Roszczenia Ukraińców

      Żarty się jednak kończą, gdy przychodzi mi polemizować z tekstem Grzegorza Motyki. Autor stwierdził w nim m.in., że piszę „zwykłe kłamstwa”, że jestem zwolennikiem tezy, iż akcja „Wisła” to przykład „usprawiedliwienia przymusowego wysiedlenia narodową racją stanu”, a w końcu, iż „w 2007 r. dyrektor BEP IPN Jan Żaryn naciskał na organizatorów konferencji na temat akcji „Wisła”, by zrezygnowali z poproszenia mnie [Grzegorza Motyki] o wygłoszenie referatu”.

      Otóż, równie uprzejmie informuję, że mojemu polemiście pomylił się szyk zdania. To nie ja naciskałem, a za to wraz z prezesem IPN byliśmy naciskani w rzeczonej sprawie, czyli konferencji, której współorganizatorem był IPN. Sprawa nie jest incydentalna, a rzeczywiście bardzo ważna. Także dla przyszłych prezesów i dyrektorów w IPN.
      -----------------------------
      Otóż, swego czasu przybyła do prezesa IPN delegacja Związku Ukraińców w Polsce, która w sposób daleki od form przyjętych w cywilizowanych krajach wystąpiła z roszczeniem, by IPN uznał de facto polskie zbrodnie, jakich się dopuszczaliśmy przez lata na narodzie ukraińskim. Następnie podyktowano nam obsadę i tytuły referatów, w tym autorów z IPN, którzy mogą wystąpić podczas konferencji.
      ----------------------
      Wrażliwość współczesnych Ukraińców jest mi bliska, ale nie na tyle, bym zapomniał o polskiej. Drogi czytelniku, proszę mieć świadomość, że są takie instytucje w Polsce i takie tematy historyczne w najnowszych dziejach, które podlegają testom wytrzymałości i uległości polskich decydentów. Otóż, mam nadzieję, że żaden podmiot – nawet tak szacowny jak jeden Związek – nie będzie narzucać Instytutowi Pamięci Narodowej wersji historii burzącej polską wrażliwość i pamięć o haniebnych czynach naszych sąsiadów bądź współobywateli.

      W środku sporu

      Testowanie takie w okresie, gdy byłem dyrektorem BEP IPN, nie ograniczało się – rzecz jasna – do kwestii stosunków polsko-ukraińskich. Grzegorz Motyka stał się poniekąd ofiarą sporu fundamentalnego, przy czym, podejmując decyzję o wycofaniu jego głosu z konferencji, liczyłem na jego lojalność wobec argumentacji, a nie dyrektora BEP.

      Dodatkowym argumentem, poza oczywistym, że nie będziemy przyjmować dyktatu, był fakt, że Grzegorz Motyka chciał opowiadać o napięciach wśród historyków polskich badających skomplikowane dzieje tych dwóch narodów w XX wieku. W moim pojęciu było czymś nagannym, by temat ten zaprezentował badacz, który tkwi w środku tego napięcia, jest stroną dyskusji.

      Z kolei opowiadanie, że kierownictwo IPN zabroniło Motyce wypowiadać się na temat wymordowania Ukraińców w Pawłokomie (a wie polemista o śledztwie prowadzonym w tej kwestii), jest ilustracją megalomanii, która go opanowała. Niemal każdy liczący się pracownik BEP i OBEP otrzymywał polecenie służbowe, by z powodów znanych w instytucji publicznej jedynie prezesowi, wstrzymał się do czasu otrzymania zgody od swego szefa z publiczną wypowiedzią, która mogłaby być traktowana w kategoriach oficjalnego stanowiska IPN (jak wiedzą czytelnicy BEP nie jest jedynym biurem występującym pod logo IPN). I znów, Grzegorz Motyka o tym wie, lecz insynuuje, że kierownictwo IPN to sami cenzorzy zamykający usta swoim pracownikom – wolnym badaczom.

      www.rp.pl/artykul/9157,304924_Zaryn__Walka_na_insynuacje_i_pomowienia_.html
    • bastion44 Re: Żaryn vs Motyka 17.05.09, 15:19
      batoh52 napisał:
      "Na usprawiedliwienie Motyki trzeba prtzyznać,że ostatnio przybiera rolę coraz większego krytyka UPA.Pisze już o ludobójstwie itd...".
      Myślę,że skończy się "motykowanie historii".
    • ktos_021 O co w tym wszystkim chodzi 17.05.09, 16:11
      Ano o to, że za czasów byłego /na szczęście/ prezesa IPN, Kieresa "saloon"
      sprawował pełną kontrolę nad narodową pamięcią i jej "wybiórczym" serwowaniem
      społeczeństwu. Z momentem powołania Kurtyki "saloon" taką kontrolę stracił i
      dlatego istnienie IPN-u jest "zbrodnią" a jego odpolitycznienie w/g saloonowej
      tłuszczy ma polegać na - "interwencji rządu w działanie niezależnej instytucji
      w celu narzucenia jej posłusznego sobie zarządu(sic).
      Stąd też saloonowcy posługując się swoimi nadwornymi historykami, obrzucają
      Żaryna i IPN różnymi epitetami w rodzaju "narodowiec" etc. co szanującym się
      naukowcom po prostu nie przystoi.
      Szanujący się naukowiec powinien zbadać czy Żaryn miał rację twierdząc np., ze
      Wałęsa otrzymał od prezesa Kieresa tytuł "poszkodowanego" bezprawnie. A że tak
      było - potwierdził sam Kieres.
      Nie dziwię się, że Żaryn nie ma ochoty na pseudodyskusję dyskusję
      z rozpolitycznionym prof. Friszke.
      Motyka zamiast włączać się do saloonowego chóru krytykantów powinien przyjrzeć
      się wpierw swojej ipeenowskiej "działalności" za czasów prof. Kieresa. W
      szczególności powinien przyjrzeć się "potworkowi", którego stworzył, a który
      nazywa się "Teki Edukacyjne IPN", traktujące o stosunkach polsko-ukraińskich w
      latach 1939-1947
      a przeznaczone jako materiały pomocnicze (wytyczne) do nauki historii w
      szkołach. W tych tzw. "Tekach..." aż roi się od hipokryzji i różnych eufemizmów,
      obliczonych chyba na ogłupianie niezorientowanych w temacie uczniów. Ale to
      oddzielny temat.


      • batoh52 Re: O co w tym wszystkim chodzi 17.05.09, 17:55
        Aż dziw że nie zwróciliście uwagi na najciekawszy fragment:

        Otóż, swego czasu przybyła do prezesa IPN delegacja Związku Ukraińców w Polsce,
        która w sposób daleki od form przyjętych w cywilizowanych krajach wystąpiła z
        roszczeniem, by IPN uznał de facto polskie zbrodnie, jakich się dopuszczaliśmy
        przez lata na narodzie ukraińskim. Następnie podyktowano nam obsadę i tytuły
        referatów, w tym autorów z IPN, którzy mogą wystąpić podczas konferencji.

        Czują się jak u siebie, w Odessie za taką bezczelność po twarzach by dostali
        • ktos_021 Re: O co w tym wszystkim chodzi 17.05.09, 22:50
          batoh52 napisał:

          Aż dziw że nie zwróciliście uwagi na najciekawszy fragment:

          Do podobnych bezczelności już się wszyscy zdążyliśmy przyzwyczaić.
          Poniżej parę próbek ich "umiejętności":

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=87866501&a=87866501
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=88183688&a=88183688
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=87238655&a=87238655
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=83240801&a=83240801
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=72851936&a=72851936
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=88811068&a=88811068


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka