Dodaj do ulubionych

no czegos takiego nie rozumiem..

13.08.14, 00:18
jestem aktualnie w PL...bylismy w Gdansku..mlody bawil sie w parku wspinaczkowym i poznal tam sympatyczna dziewczynke z UK.. mowila wylacznie po angielsku. Nagle okazalo sie, ze jej mama jest Polka... Rozmawiala z dziadkami po polsku , ale z ni po ngielsku wylacznie... Tak z ciekawosci zapytalem czemu nie nauczyla jej polskiego, zeby mogla z dziadkami porozmawiac.
- probowalam, ale ona wolala angielski. teraz ma 10 lat to zaczne powoli ja uczyc...

teraz faktycznie musi sie uczyc jezyka...bo naturalna zdolnosc to przyswojenia juz zostaa zaprzepaszczona....
Obserwuj wątek
    • feronique Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 13.08.14, 13:47
      Ja widzę takie coś codziennie. Znam przypadki dzieci, które znają już kilka słów w języku ojczystym filipińskich niań, a ani słowa w języku ojczystym matki, która z uporem maniaka mówi do nich (najczęściej łamaną) angielszczyzną.
      Mam w najbliższym otoczeniu właśnie przykład dziewczynki, która teraz zaczyna w szkole uczyć się francuskiego. Mama Francuzka. Dziewczynka w języku matki ani me ani be. Ileż wysiłku zaoszczędziłaby jej mama, gdyby wcześniej chciało jej się włożyć choć trochę wysiłku w nauczenie córki języka.
      • toya666 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 14.08.14, 00:00
        Dziewczynka w języku matki ani
        > me ani be. Ileż wysiłku zaoszczędziłaby jej mama, gdyby wcześniej chciało jej s
        > ię włożyć choć trochę wysiłku w nauczenie córki języka.


        Ale jaki wysiłek ta matka miałaby włożyć w mówienie do dziecka w języku ojczystym? Przecież to zupełnie naturalna rzecz. Wysiłek, i to pewnie niemały, wkłądała, by mówić do dziecka w obcym języku.
        • effie1980 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 17.08.14, 16:36
          Tak na marginesie, mowic do dziecka w ohczystym jezyku to moze I nie wysilek, ale z mojego doswiadczenia sporo za malo, zeby dziecko nauczylo sie tego jezyka uzywac. Trzeba niezlej determinacji, ciaglego wymyslania sposobow I sposobikow, wyszukawania I nabywania materialow, a nawet znajomych, zeby dziecko cokolwiek mowilo w jezyku, ktorym posluguje sie tylko jedno z rodzicow, wiec wysilek spory jednak.
          • kj-78 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 17.08.14, 23:08
            effie1980 napisała:

            Trzeba niezlej determinacji, ciaglego wymyslania sposobow I sposobikow,
            > wyszukawania I nabywania materialow, a nawet znajomych, zeby dziecko cokolwiek
            > mowilo w jezyku, ktorym posluguje sie tylko jedno z rodzicow, wiec wysilek spo
            > ry jednak

            Nie zgodze sie, moje dzieci mowia swietnie po polsku, smiem twierdzic, ze nawet lepiej niz po tubylczemu, mimo ze jestem ich jedynym zrodlem jezyka i nic nie wyszukuje (oprocz zamawiania ksiazek do czytania po pl).Po prostu mowie do nich wylacznie po polsku w kazdej sytuacji (nawet jak jemy obiad wspolnie z ich tata, ktory nie rozumie), co wieczor czytam im po polsku, i bajki jak ogladaja to tez po polsku. Nic wiecej nie robie (jezdzimy do Pl ze 2 razy w roku). Z mojego doswiadczenia wynika, ze dzieciom przedszkolnym moze to wystarczyc (moje 6-7 godzin w tubylczym przedszkolu od skoczonego roku),
            • effie1980 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 18.08.14, 10:08
              Na pewno sa dzieci mniej I bardziej zdolne jezykowo, nie przecze. Z mojego doswiadczenia I wielu osob wokol widze, ze podtrzymanie aktywnej znajomosci jezyka mniejszosciowego, kiedy kontakt z osobami nim mowiacymi oprocz jednego rodzica jest bardzo ograniczony, jest bardzo trudne. Osobiscie nie znam rodzin, ktorym sie to po prostu od tak udalo.
              • camel_3d e tam... 18.08.14, 16:01
                nie ma dzieci mniej i ardziej zdolnych..wszytskie dzeici sa w stanie mowic 2-3-4 jezykami..jezeli musza... i rodzice sa konsekwentni...

                • effie1980 Re: e tam... 18.08.14, 17:36
                  Jedne latwiej niz inne, ale to wlasnie o ta konsekwencje I stwarzanie potrzeby chodzi. W to trzeba wlozyc wysilek I opor maniaka, ja rozumiem, ze komus sie nie chce, inaczej mu latwiej.
            • olena.s Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 10.09.14, 08:12
              Z mojego
              > doswiadczenia wynika, ze dzieciom przedszkolnym moze to wystarczyc (moje 6-7 g
              > odzin w tubylczym przedszkolu od skoczonego roku),

              Ale potem dziecko idzie do szkoły, a rozwój języka nabiera zabójczego tempa. I dziecko stara się przeskoczyć na język szkolny, bo musi wyrażać coraz bardziej złożone myśli, czego w domu już nie jst w stanie się nauczyć - chyba, że urządzasz dodatkową szkołę, w której uczysz co to iloraz, układ odpornościowy, co to "moiściewy" i system feudalny.
              • sukiennica Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 10.11.14, 12:43
                Ano wlasnie. Podpinam sie pod to co Olena.s napisala.
                Swieta prawda.

                O jakze latwo jest oceniac te "leniwe mamy" ktore wlasnych dzieci mowy ojczystej nie nauczyly.
                I jakze latwo majac w domu przedszkolaka miec pelna kontrole nad rozwojem jezykowym swojego dziecka.

                Pamietacie swoje poglady na temat wychowywania dzieci z okresu zanim dorobilyscie sie potomkow?
                O naiwnosci! (Tu pije do siebie... smile)

                Dosyc analogicznie wyglada sytuacja jesli chodzi o wlasne oczekiwania, plany zwiazane z nauka jezyka polskiego. Moj Potomek w wieku przedszkolym mowil pieknie po polsku. Po trzech latach w szkole norweskiej zaczyna nam ten polski wysiadac. Zaczyna sie wtracanie norweskich slow, poniewaz jego poziom wiedzy i rozwoj jezykowy odbywa sie na kompletnie innych zasadach. Nauczanie domowe? W sformalizowany sposob? Siedz na pupie bedzie j.polski? W naszym wypadku kompletnie odpada. Dziecko jest dzieckiem a nie moim projektem naukowym. Mlody siedzi do 16.30 na swietlicy. Pozniej jest obiad, odrabianie lekcji i chwila swietego spokoju ktora mu sie nalezy jak psu zupa. Przed spaniem, a owszem, mamusia poczyta doktora Proktora po polsku, ale pozniej Mlody woli poczytac sobie sam, ksiazke ktora wybral sobie w bibliotece - oczywiscie po norwesku. W weekend spotyka swoich norweskich kolegow z klasy z ktorymi siedzi w swoim pokoju. Stopniowo rodzic nie jest juz taki atrakcyjny towarzysko. Stopniowo ten nasz wspolny czas sie dosyc mocno redukuje.

                Kazdy z nas ma inna sytuacje, inne cele i inne dziecko. Tego nie da sie rozpatrywac za pomoca wspolnego worka.
                Ja bede w siodmym niebie jesli moje dziecko bedzie mowic plynnie i poprawnie po polsku. Plynne czytanie i pisanie po polsku tez bylo by fajne....
                Nie wiem czy sie uda.
    • effie1980 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 17.08.14, 16:40
      Widuje takie rodziny. Ani mnie to ziebi, ani grzeje. Na pewno nie oburza. Nie moje dzieci, niech ludzie sobie wychowuja jak chca. Nie rozumiem niezdrowej ekscytacji. Bardziej mnie razi , jak rodzice nie zwracaja uwagi np. Na agresje swoich dzieci, to odbija sie na wszystkich dookola. A to czy naucza jezyka, jazdy na nartach czy zaszczepia fascynacje baletem, zupelnie mnie nie interesuje.
    • illegal.alien Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 20.08.14, 06:43
      Uwielbiam takie mądrości i ludzi, którzy wiedza, ze moja córka mówiłaby po polsku gdybym ja tylko... (I tu następuje porada).
      Ostatnio ktoś nawet zapytał, czy ja aby NA PEWNO mowię do niej w 100% po polsku, bo moze nieświadomie jednak po angielsku?
      Nawet nie wdaje sie w dyskusje z takimi ludźmi, bo juz mi sie nie chce.
          • effie1980 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 26.08.14, 13:58
            No ja tez lubie takie rady. Corka do dwoch lat ze mna lub polska opiekunka, anglojezyczny tata glownie w weekendy, w ciagu tygodnia troche kontaktow z anglojezycznymi znajomymi, ale niezbyt duzo, bo nikt w poblizu nie mial dzieci I corka mowila od poczatku po angielsku. W wieku dwoch lat skladala zdania , a po polsku mowila tylko pare slow.
              • effie1980 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 26.08.14, 18:00
                No wlasnie trudno zrozumiec niektorym, ale jezyk otoczenia I jednoczesnie taty jest duzo silniejszy I musialam wlozyc ogrom pracy, zeby corka w ogole po polsku mowila. A teraz jest w przedszkolu albo z babcia, wiec mnie jest strasznie ciezko zrownowazyc te dominacje popoludniami I weekendami. Nie rozumiesz trudno.
                • camel_3d Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 26.08.14, 18:46
                  alez ja mam taka sama sytuacje...
                  dziecko od 10 miesiaaca zycia bylo od 8 do 16 w zlobku, a pozniej w przedszkolu.
                  potem szlismy na plac zabaw i dziecko tam tez po niemiecku mowilo....

                  wiec gorzej ode mnie nie masz...

                  ja tu jetsem jedyna osoba , ktora moiwla do niego po polsku...

                  od 2 lat chodzi raz na tydzien do polskiej szkolki...


                  po prostu twoje dziecko zauwazylo, ze ma cie w garsci i tyle....

                  a podam ci przyklad. znajomi. maja corke 2 miesiace starsza od mojego. ojciec mowi do niej wylacznipo angielsku...ale ona zawsz eodpowiada po niemiecku. terza bLi w norwegii....mloda chciala sie z kuzynami bawic...tylko oni po angielsku mowili...i..nagle okazalo sie, ze jednak zaczela mowic..malymi krokami..ale zaczel...

                  i tak jest tez u ciebi, gdyby pojechala do polski...bez ciebie na tydzien...too by zaczela mowic po poslku...bo nikt by nie wiedzial co chce...
            • illegal.alien Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 26.08.14, 18:32
              No to słucham twoich genialnych propozycji.
              Oszczędzę ci czasu i powiem, ze:
              - mowię do córki po polsku w 100%, niezależnie od miejsca i czasu akcji.
              - jak odpowiada po angielsku mowię 'a jak sie mowi do mamy?' do momentu kiedy nie pieprznie zabawkami i nie wyjdzie.
              - nie oglądamy telewizji prawie wcale, nie gramy na tabletach, wiec to odpada.
              - spędzam z córka 4 dni w tygodniu niemal całe, plus spora cześć 3 pozostałych.
              - czytamy książki i słuchamy książek po polsku
              - utrzymujemy aktywny i intensywny kontakt z polska rodzina
              - mamy polskich znajomych
              - jeździmy do polski.
              No, jakie masz mądre porady?
                • illegal.alien Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 26.08.14, 18:54
                  W przedszkolu. Oraz słyszy, jak rozmawiam z jej tata (ktory po polsku nie mowi, wiec niestety, nie mogę z nim w tym języku rozmawiać). Moja córka miała 13 miesiecy jak szła do przedszkola, zaczynała mowić (po polsku). Chodziła ponad dwa lata na pełen etat (ja pracowałam, jej tata rownież). Teraz ma 3,5 roku, zmniejszyliśmy jej godziny w przedszkolu do 3 dni, miedzy innymi po to, zeby mowila więcej po polsku (ja jestem na macierzyńskim). 5 miesiecy minęło i szału z mowieniem po polsku nie ma.
                  • camel_3d Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 26.08.14, 19:40
                    gdybys tylko byla obrzydliwie konsekwentna....
                    nie "slaszala" angielskiego... i mial w nosie to, ze dzeicko wie ze znasz....

                    tym bardziej ze maluchy nie mowia skomplikowanym jezykiem...

                    chce loda..prosze ma pwoiedziec poprosze loda, chce zabawke..prosze..jak poprosi zabawke..


                    no coz tera to juz troche po ptokach... jedyne wyjscie...pojechac do poslki na 2-3 tygodnie i rzucic dzeicko na placu zabaw na gleboka wode... njlepej wczesniej poznac jakies inne dziecko...

                    i nie szukc wymowec..ze si enie da..da sie... jak ci zalezy...ale jak ci nie zalezy..to nie musisz...

                    dzieci mojej siostry nie mowia po poslku... bo jej sie nei chcialo... teraz sa dzeiciaki wsciekle kiedy jada do polski nad morze i zero po polsku...
                      • olena.s Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 10.09.14, 08:14
                        Ja cię mogę co najwyżej pocieszyć. Wydaje mi się, że jeżeli uda ci się spędzić wakacje w Polsce i załatwić córce intensywne towarzystwo dzieci, to okaże się, że ona umie mówić po polsku i rozgada się błyskawicznie.
                        • illegal.alien Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 16.11.14, 23:35
                          Nie wracalam juz do tej dyskusji, a widze, ze ktos ja wykopal.
                          No wiec okazuje sie, ze moje dziecko mowi po polsku. Niegramatycznie i z fatalna wymowa, ale mowi. Z kuzynem sie dogaduje, co smieszniejsze - bylam na spotkaniu polskich znajomych tu, w UK. Dopoki mloda myslala, ze oni wszyscy mowia tylko po polsku, to z potem na czole tak do nich mowila. Jak tylko uslyszala, ze ktos z nich cos do kelnerki powiedzial po angielsku, to dala sobie spokoj.
                          Bylysmy w Polsce tydzien (tylko!) w listopadzie. Mloda nawijala po polsku do wiekszosci ludzi (poza mna), chyba, ze chciala cos bardzo szybko powiedziec albo ja emocje niosly. Po powrocie do mnie mowi po polsku (dziwactwo totalne, w Polsce po angielsku, w UK po polsku), do swojego brata tez mowi po polsku big_grin
                            • illegal.alien Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 17.11.14, 11:33
                              Mnie sie wydaje, ze sporo czasu spędzamy w PL - w tym roku byliśmy 3x po tygodniu, zaraz przyjeżdżają tu moi rodzice na 4 dni, w przyszłym dominium w styczniu jedziemy z nimi na tydzien na narty (do Włoch, ale ten polski bedzie obecny), moze wybierzemy sie na tydzien na Wielkanoc, Boże narodzenie w przyszłym roku w Polsce, pewnie z jeszcze jeden wyjazd sie uda wykroic.
                              My wolimy model częściej, ale na krócej, bo tata za dziecmi tęskni, a nie mamy tyle urlopu, zeby zawsze jezdzic razem smile no i chcemy tez wakacje gdzie indziej, plus ich tata ma jeszcze córkę, na wyjazdy do której poświęca czesc czasu i urlopu smile
                      • gorajka Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 11.10.14, 22:57
                        zgadza się rozmowa brzydka, chociaż po polsku wink
                        najśmieszniejsze jest to że i alien i camel mają rację
                        twoja córka alien zna polski bo ją nim codziennie bombardujesz i założę się że jeśli zajdzie taka potrzeba czyli wizyta w PL i zabawy z polskimi dziećmi, to te kanały języka polskiego zaczną być drożne
                        camel masz zdecydowaną rację jeśli chodzi o to że czyja władza tego język, widzę to na przykładzie wielu moich znajomych
                        osobiście uważam że o wiele trudniej jest dzieciom z mieszanych małżeństw gdzie rodzice w domu między sobą nie rozmawiają po polsku
                        kolejną rzeczą są osobiste zdolności dziecka, nie każde w tych samych warunkach tak samo się nauczy, widać to doskonale w każdej szkole
                        a wreszcie wielu rodziców nie wie jak uczyć dziecko polskiego, nie znają zasady "one parent one language", znają za to zasadę nie wyróżniania się i starają się aby dziecko jak najmniej się różniło od reszty
                        Polacy naprawdę dobrze się integrują
    • blue_jay Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 28.08.14, 23:54
      Illegal> pociesze, bo do niedawna pomimo stawania na glowie moje dziecko mowilo do mnie wylacznie po ang. ja do niej po polsku ZAWSZE, ona do mnie po angielsku. Jak zapytalam jak mowi mama odpowiedz byla CZASAMI po polsku. Zadnych dzieci mowiacych po polsku nie znamy. Mala ma skonczone 5 lat. Podczas miesiecznego pobytu w Polsce okazalo sie, ze moje dziecko jak najbardziej mowi po polsku i swietnie sobie daje rade. od przyjazdu minal miesiac i jak na razie zmian na angielski nei bylo. A myslalam, ze bedzie, bo mala zaczela szkole, ale jak na razie wszystko do przodu smile Mysle, ze w koncu moje dziecko odkrylo, ze nie ma uniwersalnego jezyka, ze jest wiele.. Najlepsza nauczka w Szwecji, bariera jezykowa z mlodym Szwedem nie do pokonania. Od tej pory rowniez mam dziecko zafascynowane geografia i roznymi jezykami.
      • illegal.alien Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 29.08.14, 00:06
        Ja sie specjalnie nie przejmuje jakoś, robię swoje.
        Ale rozumiem doskonale rodziców, którym zaparcia nie starcza. Albo którzy wola z wielojezycznosci zrezygnować, na rzecz innych umiejętności. Po prostu nie mam podejścia 'wielojezycznosc albo smierc' wink
        I moja córka rownież po polsku potrafi sporo powiedziec, rozgadala sie ostatnio, ale mowi z bardzo silnym brytyjskim akcentem i czuć, ze nie jest to jej język ojczysty. Nie drę szat smile
        Mam tylko alergie na porady zaczynające sie od 'gdybys tylko...', bo większość tych rad stosuje - pytałam z reszta kilka razy na forum o porady, niewiele ponad to, co robię, da sie zrobic smile
    • olena.s Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 10.09.14, 08:03
      Ja też uważam, że to błąd. Ale o mało sama go nie popełniłam na dobre, w ciut innej sytacji, ale jednak.
      Kiedy wyjeżdżaliśmy córka mała niespełna pięć lat. Na miejscu okazało się, że jest za stara na przedszkole, i musi iść do szkoły. Do szkoły! Przy czym lepsza szkoła jako próg stawiała umiejętność napisania i przeczytania przynajmniej 150 słów po angielsku! Mała nawet po polsku by tego nie dokonała, a po angielsku znała z Helen Doron ze 20 słów. No, a ja miałam w pamięci moją dawną polską szkołę,w ktrej obcojęzyczny uczeń miałby potworne problemy, zaś dom byłby obciążony obowiązkiem podciągnięcia go do stanów średnich.
      Więc poszła do gorszej szkoły, a ja zaczęłam mówić do niej po angielsku, uruchomiłam angielską TV, przestałam pokazywać czytanie po polsku.
      Trwało to, aż dziecko przeskoczyło po roku do lepszej szkoły, gdzie miałam lepsze wsparcie, i dowiedziałam się, że robię źle.
      Od tej pory idzie polskim w domu, angielskim w szkole i jest ok.

      U mnie zaważyły wyłącznie kwestie szkolne, bo otoczenie pozaszkolne jest arabskojęzyczne, a ggastarbeiterów i ekspatów jest 3 razy więcej niż etnicznych, ale Polak lądujący w "lepszym" kraju, gdzie mówią "lepszym" językiem może dodatkowo chcieć ochronić dziecko przed obcością i "gorszością".
    • dalekswife Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 14.10.14, 19:15
      Interesujace jest dla mnie bardzo zagadnienie tego "musu". Dlaczego kazde dziecko, chocby w polowie polskie, musi koniecznie mowic po polsku. Uwazam, ze to jest indywidualna sprawa kazdej rodziny. Nie kazdy musi o to dbac. Nie kazdemu trzeba na gwalt I przy kazdej okazji wytykac I udawadniac wyzszosc znajomosci polskiego przez potomstwo nad jej nieznajomoscia.
      I fakt, ze my uwazamy to za cos waznego I wartego naszych - czasem bardzo nuzacych- wysilkow, nie czyni z nas normodawcow.
      Robmy swoje I szanujmy innosc pozostalych.
      • camel_3d Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 15.10.14, 13:58
        to nie jest mus, to chyba normalne, ze mowie do dzeicka w moim jezyku, prawda? tym bardziej, ze dzeicko ma w PL prawie cala rodzine, wiec chyba normalne, ze uwazam, ze znajomosc polskiego jestbardzo wazna.

        Aha.. z powyzszego przykladu, uwazasz, ze to dobre dla dzeicka, ktore nie moze porozmawiac w dziadkami, kuzynami itd?
        • ambivalent Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 15.10.14, 19:57
          camel_3d napisał:

          > to nie jest mus, to chyba normalne, ze mowie do dzeicka w moim jezyku, prawda?
          > tym bardziej, ze dzeicko ma w PL prawie cala rodzine, wiec chyba normalne, ze
          > uwazam, ze znajomosc polskiego jestbardzo wazna.


          Nie tobie sadzic co jest normalne. Wlasnie w poprzednim watku stwierdziles, ze nie bedziesz dziecka w patriotyzm wpedzal i, ze mieszkajac w DE ma sie przede wszystkich uczyc o DE. No, dla mnie to tez troche dziwne, ale twoje dziecko, twoj wybor.
          Parafrazujac, moglabym napisac, ze chyba normalne, ze dziecko posiadajace dwoje rodzicow Polakow powinno tez zostac zaznajomione z geografia Polski.
          Postaraj sie byc troche bardziej tolerancyjny w stosunku do spraw, ktore niekoniecznie musza byc dla ciebie oczywistym wyborem.
          • camel_3d Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 15.10.14, 20:54
            ale przeciez mama sama powiedziala, ze juz ja powoli zacznie uczyc..wiec po prostu kompletnie zawalila...

            jezyk to jedno..tak samo jak sie bedzie uczyl angielskiego i innego jeszcze.
            Zawsze sie przyda do kompunikacji. Nie oczekuje ze bedzie znal geografie Polski tak jak dzieci w PL.
    • effie1980 Re: no czegos takiego nie rozumiem.. 20.11.14, 11:10
      5 najwiekszych poswiecen przy wychowywaniu dwujezycznych dzieci, polecam artykul:


      bilingualmonkeys.com/the-5-biggest-sacrifices-ive-made-to-raise-bilingual-children/
      1. Czas i wysilek
      2. pieniadze
      3. wlasna kariera
      4. wlasny rozwoj jezykowy
      5. komunikacja z partnerem


      Podpisuje sie pod tym calkowicie, pod kazdym punktem, dla nas to tez nie jest tak hop siup i dziecko mowi po polsku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka