Dodaj do ulubionych

błagam pomóżcie, problem z Zespołem ds. Orzekania

19.06.07, 02:29
Witam serdecznie wszystkich
Sprawa dotyczy mojej mamy.Mama wróciła do domu z kolejnego pobytu ze szpitala z neurochirurgii. Z ZUS ma orzeczoną całkowitą niezdolność do pracy (kiedy była całkowicie sparaliżowana miała tz. I grupę. Po odzyskaniu słabego czucia w nogach ZUS dał tzw. II grupę. W orzeczeniu ZUS nie ma przyczyn niepełnosprawności, więc jeden z lekarzy neurochirurgów doradził mi, żebym w imieniu mamy złożył do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności wniosek w sprawie wydania orzeczenia o stopniu niepełnosprawności.
W tym wniosku jest min. punkt:
mogę/nie mogę przybyć na posiedzenie składu orzekającego (Jeśli nie to należy załączyć zaświadczenie lekarskie potwierdzające niemożność wzięcia udziału w posiedzeniu z powodu długotrwałej lub nie rokującej poprawy choroby).Wypełniałem wniosek za mamę i zaznaczyłem, że nie może stawić się na posiedzenie zespołu orzekającego. Oczywiście mama jest leżąca (płaczę i płacę za opiekunki) jak jestem w pracy.

Sześć zaświadczeń lekarskich o stanie zdrowia mamy wystawili lekarze leczący od wielu lat i opiekujący się mamą :1.chirurg-ortopeda-traumatolog(lekarz uprawniony do orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności z certyfikatem,2.Doc.dr hab. n. med. neurochirurg, 3.lek.med specjalista chorób wewnętrznych(lekarz pierwszego kontaktu),4.Dr.n.med. specjalista neurolog, 5. Dr. nauk med. specjalista chorób wewnętrznych rehabilitacji medycznej i fizjoterapii REUMATOLOG, 6. lekarz okulista. Zaświadczenia wraz z aktualnymi wynikami badań, kartami pobytów w szpitalach złożyłem z wnioskiem.
W zaświadczeniach o stanie zdrowia wszyscy lekarze zaznaczyli:
- ww. Pan/i wymaga opieki osoby drugiej ze względu na niemożność samodzielnej egzystencji? TAK
- ww. Pan/i jest trwale niezdolny do odbycia podróży celem udziału w posiedzeniu zespołu ds. orzekania o stopniu niepełnosprawności? TAK

W zawiadomieniu z Powiatowego Zespołu o terminie posiedzenia składu orzekającego napisano OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA.

Wziąłem urlop bezpłatny.Dla Przewodniczącego Zespołu nic nie znaczy, że sześciu lekarzy specjalistów w zaświadczeniach zaznaczyło - trwale niezdolna do odbycia podróży, żąda zaświadczeń oddzielnych, więc jezdziłem do każdego lekarza prosząc o wydanie takiego zaświadczenia jak żąda mgr Przewodniczący Zespołu Orzekającego.
Lekarze są zszokowani, twierdzą iż wystawione zaświadczenie o stanie zdrowia potwierdza jasno niemożność udziału w posiedzeniu zespołu ds. orzekania o stopniu niepełnosprawności, na "widzimisię" jakiegoś mgr nie będą się ośmieszać ani jakiś mgr nie będzie podważał ich kompetencji, reputacji i poprzedniego zaświadczenia o stanie zdrowia.
Nie mam takiego zaświadczenia jak sobie życzy mgr Przewodniczący Składu Orzekającego.
TERMIN POSIEDZENIA 23 CZERWCA !
W zawiadomieniu o posiedzeniu jest pouczenie: niestawienie się na posiedzenie bez usprawiedliwienia spowoduje pozostawienie wniosku bez rozpatrzenia (powoływanie się na przepisy).

Co mogę jeszcze zrobić? Kto ma rację? Lekarze czy mgr Przewodniczący Zespołu?

Jestem załamany chorobą mamy a tu jeszcze taki problem.

Chyba odpuszczę tą komisję, bo sam się wykończę, a jestem potrzebny mamie.((:
Obserwuj wątek
    • ktos.czyli.ja Re: błagam pomóżcie, problem z Zespołem ds. Orzek 19.06.07, 06:55
      Rację ma zespół - w końcu to w zespole pracują lekarze orzecznicy.
      • gosia51 Re: błagam pomóżcie, problem z Zespołem ds. Orzek 19.06.07, 14:46
        ktos.czyli.ja napisał:

        > Rację ma zespół - w końcu to w zespole pracują lekarze orzecznicy.

        Nie do końca zgadzam się z tą wypowiedzią. Większość tych lekarzy nie ma uprawnień lekarzy orzeczników. W moim przypadku na orzeczeniu mam pieczątkę lekarz medycyny (nazwisko i imię).
        W zaświadczeniu lekarskim o stanie zdrowia wyraznie jest napisane "Ww. Pan/i jest trwale niezdolny do odbycia podróży celem udziału w posiedzeniu zespołu ds orzekania o stopniu niepełnosprawności TAK/NIE (*niepotrzebne skreślić)
        Skreślenie jednego z tych słow jest rownoznaczne z niezdolny lub zdolny do udzialu w posiedzeniu.
        Dzwoniłam do mojego PCPR pod który podlega Powiatowy Zespół ds Orzekania o Niepełnosprawności. Uważają, że w wyżej opisanym przypadku Przewodniczący Składu popełnia wielki błąd żądając dodatkowych zaświadczeń lub zaświadczenia.
        Jest to zbędne dublowanie dokumentów.

        Może ktoś bardziej kompetentny jeszcze się wypowie.
        Pozdrawiam
        Gośka
        • coco.coco Re: błagam pomóżcie, problem z Zespołem ds. Orzek 23.06.07, 00:48
          proponuje pisac do NIK-u w wielu sytuacjach to pomaga i to szybko a takze do
          ministerstwa zdrowia...proponuje wczesniej zadzwonic aby wiedziec gdzie pisac.
          powodzenia
          • pawbrzez Re: błagam pomóżcie, problem z Zespołem ds. Orzek 24.06.07, 17:52
            Witam serdecznie i gorąco dziękuję za okazaną pomoc i zainteresowanie.
            Natomiast, jeżeli kogoś uraziłem słowem mgr to przepraszam, lecz nie miałem takiego zamiaru.

            Postaram się Państwu przedstawić w skrócie moje zmagania z bezdusznymi przepisami, złą interpretacją, urzędnikami, zaistniałą sytuacją na Komisji w dniu 23.06.2007 r.

            Nadmieniam, że mam pełnomocnictwo mamy, potwierdzone przez notariusza do załatwiania wszystkich spraw w jej imieniu.

            Znalazłem w necie kilkanaście adresów z różnych stron Polski: Miejskich, Powiatowych, Wojewódzkich Komisji d/s Orzekania Niepełnosprawności.
            Dzwoniłem, do wszystkich przedstawiając szczegółowo stan zdrowia mamy, czy lekarze muszą wystawiać kolejne zaświadczenia, etc.

            Opinie nie nadają się na forum, łagodniejsze przedstawię: "cyrk" robią u Was, "zle interpretują przepisy", "proszę podać miejscowość będziemy interweniować" (oczywiście nie chcąc nikogo skrzywdzić, nie podałem miejscowości). Ponadto kazali mi się zgłosić za mamę na Komisję z jej pełną dokumentacją lekarską, swoim i mamy dowodem osobistym.

            Komisja była o godz. 9:00
            Byłem już kilka minut po godz. 8:00, bo tak mi pasował autobus.
            Okazało się, że wszystkim dali na jedną godzinę (dzieci, młodzież, dorośli), było już 17 osób czekających na Komisję. Rozmawiałem z tymi poszkodowanymi przez życie. Każdy myślał, że będzie miał na godz. 9:00 tzn. każdy inną godzinę. Dla mnie był to szok!!!
            Około 9:30 zaczęli wzywać wezwanych:
            1. rozmowa z pracownikiem socjalnym
            2. rozmowa z psychologiem
            3. rozmowa z pedagogiem
            4. rozmowa , badanie lekarza (jeden lekarz dla wszystkich w tym dniu, nieznany dla nikogo rodzaj specjalizacji).

            Czekałem cierpliwie, kiedy wyczytają moją mamę. Godz. 13:30 nareszcie!
            Przedstawiam zaświadczenie, które wydał dr chirurg-ortopeda-traumatolog w piątek 22.06 (był na wizycie domowej ok. godz. 17:00). W zaświadczeniu oprócz rozpoznania, jest wyraznie napisane " Ze znacznym ograniczeniem sprawności ruchowej. Pacjentka leżąca. Zaświadczenie wydaje się celem przedstawienia Komisji Lekarskiej. W/w mgr Przewodniczący Zespołu ds. Orzekania oświadcza: zaświadczenie jest nieważne, bo musi być napisane jasno, że "nie może stawić się na Komisję". Kolejny szok!

            Miałem ze sobą wszystkie wypożyczone karty historii chorób, rezonanse magnetyczne, tomografie, prześwietlenia, oryginały wyników badań, kart szpitalnych itp.
            Zażyczyłem sobie nie rozmowy z pracownikiem socjalnym, lecz z lekarzem i psychologiem.
            Psycholog miła, uprzejma wysłuchała mnie, sprawdziła wszystko, coś długo pisała, kazała podpisać (zgodnie z pełnomocnictwem).
            Następnie zaprowadziła mnie do lekarza z tym wszystkim i wyjaśniła sytuację, po czym wyszła.

            U lekarza kolejny szok!
            Nie wiem czy to jest lekarz, żadnego fartucha lekarskiego. Nachmurzona buzia, brudne przetłuszczone długie włosy i wrzask "po coś Pan to wszystko przydzwigał, ja i tak nie będę tego oglądać, nie muszę się znać na rezonansach, nie będę czytać tych kart chorobowych, i tak tu mam pełną teczkę dokumentów wcześniej dostarczonych".

            Grzecznie tłumaczę, że na wezwaniu wyraznie jest napisane, jaka dokumentacja ma być dostarczona. Kazała mi się wynosić z tymi torbami dokumentów. Cóż rozpłakałem się i wyszedłem.

            TERAZ NIE DZIWIĘ SIĘ, ŻE Z GABINETU LEKARZA PACJENCI WYCHODZILI ZAPŁAKANI LUB SZYBCIEJ WYCHODZILI NIŻ WESZLI!!!

            Udało mi się po raz kolejny porozmawiać z psychologiem. Podziałała na mnie kojąco. Powiedziała do mnie: "niech Pan płacze nawet poklnie - ulży Panu, przyjdzie orzeczenie i wtedy będzie wiadomo co dalej, z reguły od orzeczenia tego lekarza większość się odwołuje".


            Przepraszam, że tak się rozpisałem, zbyt chaotycznie, może kogoś uraziłem, ale jestem już na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego.
            Paweł

            _____________________________________________________
            Nigdy więcej żadnych Komisji, nigdy, nigdy, nigdy!!!!!!!
            • ktos.czyli.ja Re: błagam pomóżcie, problem z Zespołem ds. Orzek 24.06.07, 22:10
              Gościu weź sie w garść; ze ścianą nie wygrasz tylko sobie głowę rozwalisz -
              szkoda głowy! W życiu trzeba twardym być.
              • fende Re: błagam pomóżcie, problem z Zespołem ds. Orzek 27.06.07, 12:31
                lekarzy orzeczników,tych ludzi trzeba leczyc.to śa wyrzytki
                spoleczenstwa.wierze w to ze sie wezmą za nich

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka