nikita1001
30.11.07, 09:43
Ostatnio musiałam przelać z dymionka do karafek wiśnióweczkę którą
robiłam na zimę. Dobrze, że już była wyklarowana bo przez przypadek
pukłam w dymionek i pękł w gornej części. Cała wiśniówka ocalała,
oczywiście przelewałam przez siteczko z gazą, by jakieś nieporządane
szkiełko się tam nie znalazło. Udało się uratować całość wiśniówki:)
Oczywiście wisieńki drylowane już skonsumowałam nie sama, były
pyszne a jak działały na wyobraźnię :))
To mój arsenał wiśniówki w karafkach:
fotoforum.gazeta.pl/3,0,955716,2,14.html