basilisque
20.05.12, 14:22
Niedawno tu wypisałem się na temat zalet rutyny i powtarzalności, czyli - jak trafnie podsumowała Zawle - nudy.
Kontynuując ten wątek chciałem odnieść się do powszechnego dążenia do uatrakcyjniania sobie życia. Ludzie chcą podróżować, bawić się, doznawać coraz to nowych wrażeń, uczestniczyć w różnych imprezach, oglądać, ściągać na komputery i komórki, kontaktować się na różnych fejsach, kupować gadżety, bywać to tu to tam, coraz więcej i więcej... No i więcej zarabiać, żeby temu sprostać, w związku z tym więcej pracować, albo miotać się w poszukiwaniu lepszej pracy, w ogóle pracy, ścigać się ze szczurami i innymi gatunkami zwierzęcymi i ludzkimi.
Tylko po co?
Mnie to nie pociąga. Przeciwnie: przeraża. Nie widzę sensu w tej gonitwie. Gubię się w tym, natomiast odnajduję się w życiu uporządkowanym, w rutynie, powtarzalności. Powtarzalność - jest bliższa człowiekowi, bo daje mu szansę na zastanowienie się. Wynika z powtarzalności samej Natury. Wolę być bliżej Natury!