Dodaj do ulubionych

Atrakcjonizm

20.05.12, 14:22
Niedawno tu wypisałem się na temat zalet rutyny i powtarzalności, czyli - jak trafnie podsumowała Zawle - nudy.
Kontynuując ten wątek chciałem odnieść się do powszechnego dążenia do uatrakcyjniania sobie życia. Ludzie chcą podróżować, bawić się, doznawać coraz to nowych wrażeń, uczestniczyć w różnych imprezach, oglądać, ściągać na komputery i komórki, kontaktować się na różnych fejsach, kupować gadżety, bywać to tu to tam, coraz więcej i więcej... No i więcej zarabiać, żeby temu sprostać, w związku z tym więcej pracować, albo miotać się w poszukiwaniu lepszej pracy, w ogóle pracy, ścigać się ze szczurami i innymi gatunkami zwierzęcymi i ludzkimi.
Tylko po co?
Mnie to nie pociąga. Przeciwnie: przeraża. Nie widzę sensu w tej gonitwie. Gubię się w tym, natomiast odnajduję się w życiu uporządkowanym, w rutynie, powtarzalności. Powtarzalność - jest bliższa człowiekowi, bo daje mu szansę na zastanowienie się. Wynika z powtarzalności samej Natury. Wolę być bliżej Natury!
Obserwuj wątek
    • wawrzanka Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 17:16
      basilisque napisał:

      > Powtarzalność - jest bliższa człowiekowi, bo daje mu szansę na zastano
      > wienie się. Wynika z powtarzalności samej Natury. Wolę być bliżej Natury!

      Otóż to! Ale żeby zrozumieć powtarzalność trzeba nie bać się śmierci. Bo śmierć jest częścią życia. Bo myślenie o śmierci jako naturalnej konsekwencji życia uspokaja tylko tych, co są z nią pogodzeni. A mało kto jest. O czym pisałam tu: forum.gazeta.pl/forum/w,24087,136011832,136016586,Re_Czas_sie_pozegnac.html
      • zawle Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 17:49
        wawrzanka napisała:

        > Otóż to! Ale żeby zrozumieć powtarzalność trzeba nie bać się śmierci. Bo śmierć jest częścią życia.
        Bo myślenie o śmierci jako naturalnej konsekwencji życia uspokaja tylko tych, co są z nią pogodzeni.

        A Ty? jaki masz do niej stosunek? Myślenie o niej Cię uspokaja? I czy według Ciebie akceptowanie powtarzalności musi być być pozbawione strachu przed śmiercią? Czy według Ciebie jest to możliwe? Żeby się śmierci nie bać?
        • wawrzanka Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 17:57
          zawle napisała:

          > wawrzanka napisała:
          >
          > > Otóż to! Ale żeby zrozumieć powtarzalność trzeba nie bać się śmierci. Bo
          > śmierć jest częścią życia.
          > Bo myślenie o śmierci jako naturalnej konsekwencji życia uspokaja tylko tych,
          > co są z nią pogodzeni.
          >
          > A Ty? jaki masz do niej stosunek? Myślenie o niej Cię uspokaja? I czy według Ci
          > ebie akceptowanie powtarzalności musi być być pozbawione strachu przed śmiercią
          > ? Czy według Ciebie jest to możliwe? Żeby się śmierci nie bać?

          Czy kliknęłaś w link? Tam jest odpowiedź na Twoje pytania. Chyba, że jednak kliknęłaś, ale nie wypowiadam się tam wyczerpująco. Chętnie rozwinę temat, tylko sama muszę się zastanowić smile
          • zawle Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 18:12
            Nie wchodzę na Rozwód i co dalej. Religia mi zabraniawink Poczekam aż się zastanowisz. Mam czas
            • wawrzanka Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 19:16
              zawle napisała:

              > Nie wchodzę na Rozwód i co dalej. Religia mi zabraniawink Poczekam aż się zastano
              > wisz. Mam czas

              A to jednak przekleję smile Bo tam chodzi o to, że dziewczyna chce popełnić samobójstwo. Nie dość, że ma raka, to jeszcze były (czy też niedoszły były, nawet nie wiem) utrudnia jej życie, przynajmniej jej zdaniem utrudnia. Że tak powiem "urzekła mnie jej historia". W dzisiejszym ztabloidyzowanym (co za okropne słowo) świecie przeklejamy wszystko. I odpowiedziałam jej tak:


              Magdo,

              Twój post skłonił mnie do filozoficznych refleksji, więc się, nie tylko z Tobą, nimi podzielę.

              Jak wiadomo nie ma odpowiedzi na słynne pytanie „jak żyć?” Może łatwiej odpowiedzieć na pytanie „jak umierać?” Śmierć jest częścią życia. Rodzimy się, umieramy. Każdy z nas jest mikroświatem, który ma ogromny wpływ na to, jak wygląda cały świat: ktoś weźmie urlop na nasz pogrzeb w dniu, w którym miał stawić się na ważnym spotkaniu. Na spotkanie pójdzie ktoś inny. Przejmie projekt, którego przebieg będzie miał wpływ na życie tysięcy ludzi. Ktoś będzie po naszej śmierci nosił nasze ubrania. Może zachwyci w nich przyszłego męża, lub żonę ? Ktoś inny przypomni sobie nasze słowa, albo czyny. Będzie o nas opowiadał. Jakie to będą opowieści? Jeszcze ktoś zapali nam świeczkę, bo znał kogoś, kto mu opowiadał, że my... itd. Itp.

              Oczywiście możemy to wszystko „olać”. Bo nas już przecież nie będzie. Bo po nas choćby potop. Dlaczego właściwie miałoby nam zależeć co się dzieje po naszej śmierci?

              Mi zależy. Nie jestem nikim szczególnym, ani wyjątkowym, ale całokształt, którego częścią jestem zależy ode mnie tak samo, jak od wszystkich innych. A ja kocham ten całokształt. Kocham życie. I jedną z niewielu rzeczy, na które mam wpływ jest to, czy ono będzie trwało tyle, ile mogę jeszcze światu dać, czy tyle, ile mi brakuje, by przyznać, że już nic nie mogę dać i już nic ode mnie nie zależy i ogólnie to proszę o zwrot kasy, bo mi się przedstawienie nie podoba.

              Tyle, że jestem drugą reżyserką, więc trochę by było głupio. Pierwszą reżyserką jest... Pan Bóg, tak ją nazwijmy. To ja mam zostawić ją na lodzie? To by było trochę nieodpowiedzialne.

              Nie tak dawno słynne samobójstwo popełnił Alexander McQueen. Cholera wie, co go do tego skłoniło. Może ukrywana śmiertelna choroba? Może czterdziestka, którą przekroczył? W świecie pięknych i przebojowych przekroczenie czterdziestki może być prawdziwą traumą prowadzącą prosto do depresji i antydepresantów, których gwałtowne odstawienie kończy się w najlepszym przypadku drażliwością w związku! Cokolwiek to było musiał być na skraju rozpaczy. I jeszcze zostawił mężowi list: „Karm moje psy. Przepraszam. Kocham cię.”

              „Przepraszam, kocham cię” ??? Jak wielkie musi być cierpienie człowieka, który tak bardzo boi się życia, że wybiera śmierć? Jak wielkie musiało być rozczarowanie męża taką miłością i takim pożegnaniem? Ja nie boję się śmierci. Bo nie boję się życia, w którym wiem, że może mnie spotkać absolutnie wszystko, poza jednym: poza zdradą moich zasad. Przynajmniej do tej pory nigdy ich nie zdradziłam. Czy kiedykolwiek je zdradzę? To tak samo prawdopodobne jak to, że za życia porwą mnie kosmici. Istnieje takie prawdopodobieństwo? Istnieje. W świecie fantazji raczej.
              • zawle Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 21:06
                Aleś się naprodukowała dziewczynosmile
                Czyli nie boisz się śmierci. A jak blisko niej byłaś? Patrzyłaś jak umiera ktoś Ci najbliższy? Jakaś zagrażająca życiu choroba? Zdarzenie które strzeliłoby Cię w gębę z uśmiechem i wykrzyknęło- następna możesz być Ty? Masz rodziców?

                • ilnyckyj Re: Atrakcjonizm 22.05.12, 21:09
                  Choroba, śmierć najbliższych i w końcu własna choroba i śmierć - to dotyka wszystkich. W ogóle można życie podsumować tak jak Zanussi "jako śmiertelną chorobę przenoszoną drogą płciową." Ale przecież - to nie tylko choroba, cierpienie i śmierć. Nawet w czasie wojny - ludzie potrafili znajdować radość życia, a może bardziej wtedy, bo sam fakt, że człowiek żył, stanowił powód do radości.
                  Obcy mi jest chaos "atrakcji", jaki wali nam się na głowy w dzisiejszym skomercjalizowanym świecie. Ale radość można uzyskać ze spraw małych. Nawet z pisania na tym forum i czytania Waszych postów, przemyśliwania ich sensu. Dokoła nas można znaleźć wiele rzeczy i spraw intrygujących. Też np. konfliktów. A jaka radocha - jak uda się jakiś konflikt rozwiązać i doprowadzić do porozumienia!
    • zawle Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 17:38
      Nie ma czegoś takiego jak powszechne dążenie. Mam wrażenie że gonitwa szczurów jest po prostu reklamowana jak nowy model telewizora. Jest głośna i widoczna. Podobnie jak całkowita negacja tego stylu życia-ucieczka na wieś i prowadzenia z całą pewnością cichego pensjonaciku, czy też muzeum sztuki ludowej z własnoręcznym wykonywaniem garnkówwinkTu biznes i tu biznes. Ale nie napiszę co mnie kręci na co dzień, co mi sprawia przyjemność, bo są to rzeczy absolutnie nie nobilitującesmile
      A swoją drogą...być bliżej natury to znaczy:
      - Chodzić na grzyby, ryby, robić przetwory, łazić po Polskim lesie, pracować na działce?
      - Jeść tylko marchew z pola pobliskiego rolnika, odwiedzać miejsca gdzie robią lewatywę z mleka koziego z ekologicznego gospodarstwa?
      - Dwa razy w roku wypad na surwiwalową przygodę, na która oszczędza się cały rok jedząc zupki z Vifona?
      • basilisque Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 21:47
        Nie. Nie zrozumiałaś co napisałem. Po prostu nie uważam, żeby życie mialo być paradą atrakcji; niewazne czy to wyścig szczurów, czy pobyt w ekologicznym survivalu. Nie chodzi o "lajfstajl" - ale o potrzebę ładu w życiu. Co wcale nie oznacza łatwego pogodzenia ze śmiercią. Dla mnie śmiercią jest chaos i gonitwa za tym co nazywam "atrakcjami"
        • zawle Re: Atrakcjonizm 20.05.12, 22:41
          I pewnie u nikogo życie nie jest parada atrakcji. Poza tymi którzy szukaniem ich wpędzili się go grobu. Każdy ma takie atrakcje na jakie go stać. A te na które go stać-powszednieją.
          No i ponawiam pytanie dotyczące życia w zgodzie z naturą. To dość modny ostatnio zwrot z nowomowy. Co on dla Ciebie oznacza? Czy chodzi tylko o ład w życiu?
          • krol-czy-krolik Re: Atrakcjonizm 21.05.12, 10:45
            Nie wiem dlaczego nuda ma być jakąś wartością. Porządek i dyscyplinę do wyrzygania to mam w robocie. Jak potem miałbym się jeszcze nudzić to bym się chyba zachlastał! smile

            DB(anarchiczna) od Rabbita smile
            • zawle Re: Atrakcjonizm 21.05.12, 22:38
              A co robisz pasjonującego potem?
              • krol-czy-krolik Re: Atrakcjonizm 23.05.12, 13:25
                zawle napisała:

                > A co robisz pasjonującego potem?
                Delektuję się wolnością. Kątempluję. Oraz daję się ponosić nieskrępowanej wyobraźni! smile

                DB (z dodatkiem niebieskich migdałów specjalnie dla Zawle) od Rabbita

                • zawle Re: Atrakcjonizm 23.05.12, 13:50
                  Takie rzeczy należy też robić w trakcie kieratowej pracysmile Za niebieskie migdały dziękuję. Jeszcze ze dwa dni i otworze hurtownięsmile
                  • ilnyckyj Re: Atrakcjonizm 25.12.13, 12:21
                    Ja też jestem zwolennikiem porządku, bo nie znoszą chaosu. Na początku był chaos. A człowiek - cóż usiłuje to lepiej lub gorzej uporządkować.
                    Wbrew pozorom - porządek wcale nie musi ograniczać spontaniczności, kreatywności, wyobraźni. Ratuje nas tylko przed zagubieniem w świecie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka