27.06.14, 20:29
Historia miasta jest związana z powstaniem kościoła odpustowego i ruchem pątniczym Matki Bożej Pszowskiej Uśmiechniętej (replika obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej) oraz budową kopalni węgla kamiennego "Anna"

Późnobarokowy kościół Narodzenia NMP został wzniesiony w latach 1743-1746. Jego
wnętrze posiada bogaty wystrój barokowy. Nieopodal świątyni znajduje się Kalwaria złożona z czternastu neobarokowych kaplic (1907-1927). Innym zabytkiem sakralnym jest Kościół Zmartwychwstania Pańskiego z 1911 roku. We wschodniej części miasta istnieje klasycystyczny zespół dworski z początków XIX wieku. Zabytkowe elementy neogotyckie mają też budynki kopalni "Anna" (1913-1915) - maszynowni, wieży wyciągowej szybu "Chrobry I" (dawny Rudolf), elektrowni i administracji.
Obserwuj wątek
    • madohora Re: Pszów 27.06.14, 20:31
      Pielgrzymka do Pszowa

      Kole Farorza zebrali się ludzie
      Godajom kiery z zadku, kiery z przodku pódzie
      Najporzód ministranty się rychtowały
      Kobiyty pobożne śpiewać zaczynały
      Chopy się za ksiyndzym równo ustawiły
      I krokiem miarowym pielgrzymka zaczyły


      Do Pszowa. Do Pszowa, tam do naszy Matki
      Idom łojce, syny, idom śląskie dziatki
      Na pielgrzymka idom bo jom ślubowali
      Trocha łodpoczyli i zaś idom dali
      Świynto Maryjo Pszowsko ty się módl za nami
      Idymy do ciebie razym z familiami

      Kurz na drodze srogi, jadom autobusy
      A my sam idymy jak jake andrusy
      Przyjmi nasze wandrowanie, Pszowsko Matko Bosko
      Wejrzyj na nos łaskawie i na cało Polsko
      Za nami grzesznymi wstawiej się u syna
      Do Pszowa ostała nom jeszcze godzina

      Do Pszowa, do Pszowa tam do naszy Matki
      Idom łojce, syny, idom śląskie dziatki....
      • madohora Re: Pszów 21.02.22, 23:23
        PSZÓW. Z WIZYTĄ U PANI UŚMIECHNIĘTEJ - Gość - 21.02.2022
      • madohora Re: Pszów 13.07.22, 17:44
        Dnia 4 maja 1 7 30. 1) Marya Rosalia de Reisewitz, rodu de Scharff, 25-letnia wdowa z Radoszów przy Rybniku, wypowiedziała po przyjęciu św. Sakramentów i po przysiędze ( po niemiecku: ,,Ja byłam przez pół roku tak głucha, że trzy i cztery razy musiano na mnie głośno wołać, niżem co usłyszała, a chocia - żem rozmaitych leków domowych i z apteki zażywała, jednak mi się bynajmniej nie polepszyło, ażem łaskiego roku w poście ku cudownemu obrazu Najśw. Maryi Panny w Pszowie na pąć poszła, tam się spowiadała i komunikowała, tom jeszcze tego samego dnia znowu dobrego słuchu dostąpiła. A żem ja za przy czyną Najśw. Matki Boskiej ozdrowiała, to ja mocno i stale wierzę. — wtedy miałam ja osobliwą pociechę w sercu moim i mam ją dotąd, że zaś słuchem obdarzona i Panu Bogu i Najśw. Matce Boskiej za tę łaskę nieustannie dziękuję, bom się już bardzo starała i lękała, że już głuchą pozostanę, gdy mi żadne leki nic nie pomogły, po tej zjednanej łasce osobliwszym sposo bem czczę obraz Najśw. Maryi Panny w Pszowie i bardzo rada temu jadę i życzyłabym sobie tam mieszkać, abym codziennie mogła iść do kościoła i za tę zjednaną łaskę Najśw. Maryi Pan nie dziękować. 2) Michał Wilhelm de Scharff, 35 lat stary i jego małżonka Anna Barbara de Scharff, rodu de Osiecky, 29 lat stara, wypo wiedzieli po przyjęciu św. Sakramentów i po przysiędze po nie miecku: ,,Nasza trzechletnia córeczka Joanna chorowała na puchlinę przez 6 tygodni tak bardzo, iż przez 3 tygodnie nic zażywać nie mogła, chyba z gwałtem kilka rozynków. Wszystkie lekarstwa nic jej nie pomogły, lecz gdyś-my ją ku obrazu N. Maryi Panny do Pszowa poślubili, zaraz się jej polepszyło, zaraz mogła jeść, puchlina się traciła, a trzeciego dnia już wsta ła i już mogła chodzić. My stale wierzymy i przed Bogiem do brem ( sumieniem do mówimy, że nasza córeczka za przyczyną Najłaskawszej Matki Boskiej osobliwą wszechmocnością i ła ską Pana Boga ozdrowiała, mieliśmy niezmierną radość w na- szem sercu, bośmy przedtem wcale o jej ozdrowieniu powątpi- wali, i żadnejśmy już ufności nie mieli, żeby z tej choroby po stała. I dla tegoż /też jeszcze więcej czcimy ten obraz Pszowski“. 3) Jadwiga Matulka, mieszczanka, 40 lat stara z Wodzisła wia, wypowiedziała po przyjęciu św. Sakramentów i po przy siędze po polsku: „Już temu będzie ze trzy lata, jako mi chło piec mój Andres, któremu na lot 7, był w niemocy, mianiowali to inszi ludzie, że to jest umornica, która się najprzód na sła- biźnie lewej usadziła, ktoro jak się na pierwszem miejscu roz puściła na inszych potem sześć miejscach aż na miejsce tajem ne się przeżrała, a tak siedm dziur ruznych, to dziecię tedy ani nie mogło jeść, ani spać przed wielkiemi bolami, a to trwało dziewięć miesięcy. Potrzebowałach rzeczy domowe, co mi ludzie radzili. Radziłach sie Josefa Loehr, doktora naszego w Wodzi sławiu, ale mnie on mojego synka nie chcioł ,się za u jąć, ani ku- ryrować, mówiąc, że on w tej mierze synkowi nie może nic po móc, że te wrzody jako ich chłopiec ma, nie mogą pomocą czło wieczą być uleczone, tak żebych tedy uje nie nakładała, że wszy stko nic nie pomoże, ale źebych synka mojego tylko Bogu po ręczyła, że tak to umrze od tych wrzodów. Nic żech już nie przykładała jak mi Doktór powiedzioł, że nic nie pomoże. Za pół roku ale poczeno na wyrchu zasychać, a do wnętrzności się te umornice podały i nie mioł przez 11 dni ani moczu ani stol ca i miał taką wielką boleść, że nie spał, ale krzyczoł, że g© w sąsiestwie po tylech domach słyszeć było, tym sposobem, że się mnie sąsiedzi pytali rużni, co jest, że tak mój synek bardzo w domu krzyczoł, jam im przyczynę powiadała, oni litość zem- nom mieli, na to kdych słyszała, że pomocy ludzkiej nie ma. na toch potem osobliwie do Boga wołała i krzyżem synkowi na zie mi w domu moim w Wodzisławiu przed Obrazem Najśw. Ma ryi Panny położyć się kazała a snimech tak leżąc pięć pacierzy a pięć zdrowaś a jeden wierzem przed temże to obrazem na bożnie rzekała i wtedy sam do Pszowa k obrazu Panny Maryi Przena jśw. tak moje (nabożne rzekanie i siebie sama ze synkiem moim sam do Pszowa obiecała, a Panny Przenajświętszej o po moc prosiła, aby przez przimłuwę tejże to Panny Przena jświętszej Bóg wszechmogący się zmiłował, |żeby synkowi mojemu albo zdrowie przynawrocić raczył, albo k sobie na wierność z tego świata powołał, a mnie w mojej niewoli pomogł i ser- deczniech płakała. Na to zaraz jakoch sie pięć razy pacierzy, a pięć Zdrowaś i Wierzem na intencyą z tern dzieciątkiem moim wymówiła, to zaraz synek szedł na dwór z moczem, co pierwej przez 11 dni nie jmoczył, ani pochodowa!, z którymech ja na dwór wyszła i onymuch sie dziwała i widziałach, że przez sto lec wyszedł som gnoi bioły jako mleko, a moczem jeden chrobok bioły jak mleko, a jak palec długi, a jak nitka cienki, czemuch ja bardzo sie dziwała i czelotka moja także to widziała i na tego chroboka, który z moczem z mojego synka wyszedł, kdy ten chrobok po ziemi chodził. Jak się to stało potem na ten drugi dzień toch przez dziewkę synka mojego do Pszowa k obrazu Panny Maryi Przenajświętszej nieść kazała i samach też przy synku moim i przy dziewce do Pszowa szła. Jakochmy do Pszo wa przyszli, tamechmy się przed obrazem Panny Przenajświęt szy pomodlili i Panu Bogu dziękowali, że sie nieco synkowi ul żyło, kdy stolec dostoł i mocz puścił, kdych my ale po modli twach z kościoła Pszowskiego do domu się do Wodzisławia po wracali, tedy tenże to mój synek już nie był niesiony, ale som swoiom mocom już do domu szed a pół świerci mile od Pszowa przy losku drugi stolec mioł i drugi mocz puścił, przez który stolec spieczono krew wyszła, przez mocz ale zaś drugi chrobok takowy, jako pierwej wyszedł. Przyszedłszy do domu do Wo dzisławia zaś chłopiec mioł stolec i mocz też puścił przez który stolec materia biała jako mleko, z moczem ale znowu wyszedł chrobok trzeci żywy bioły jako pierwszy, wszystcy teda trze chrobocy, którzy z mojego chłopca moczem wysli byli żywi, biali. Jakochmy z kościoła Pszowskiego wysli, to już bólu sy nek nie miał żadnego od tego czasu i te dziury, które pierwej mioł zaraz zasychały i w krótkim czasie się zagoiły a nic jene znaki po wierzchu zostały. Tak ja rozumiem i wierzym, że Pan Bóg wszechmogący przez przymłuwę Panny Maryi Przenaj świętszej cudownym sposobem tego mojego chłopca wtedy od śmierci zachował i uzdrowił, ponieważech i łaski inszej już przez przimłuwę Panny Maryi przedtem była dostąpiła a oso bliwie kiedych przed czterma laty w połogu k bliźniątkom pra cowała a kdych w takowych połogowych boleściach była, żech już ani nie widziała ani nie młuwiła i księdza kdy był ku mnie powołany w ten czas nie znała, to mi się sdało, że obraz Panny Maryi przed sobą widzę, tak wtedy byłach pocieszono, szczę- śliwiech dwoje dzieciątek porodziła, które też do krztu święte go przyszły. Miałach też wielka radość w sercu moim i mam większe nabożeństwo ku leniu obrazu Maryi Panny Przenaj świętszej w Pszowie”. Komisya inkwyzycyjna dokumentuje po niemiecku: Józef Loehr, katolik. 67 lat stary Doktor z Wodzisławia, przysięgał, że tę umornicę (ulcus) do prawy widział, a iż te inne sześć już w prawdzie następowały, i dla tegoż leczenie owego chłopca z siebie złożył i tak chorego opuścił, ponieważ go nie rozumiał uzdrowić a matce powiedział, że synkowi nic nie pomoże po- modz, bo te wrzody nie mogę pomocą ludzką być uleczone, żeby nic nie nakładała, ale żeby synka Panu Bogu poręczyła. Ów Doktor podał oraz Inkwyzycyj na piśmie czemu nie rozumiał tego chłopca uzdrowić.
      • madohora Re: Pszów 09.02.25, 17:04
        KSIĄŻKI TRAFIĄ DO BIBLIOTEKI - www.tvp.pl - 09.02.2025
      • madohora Re: Pszów 05.07.25, 18:49
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/VEL0MLl48VX8OWXfX.jpg
    • madohora Re: Pszów 16.07.14, 20:08
      Tyle powiem
      Byłam w Pszowie
    • madohora Re: Pszów 08.09.14, 14:21
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/AFmdTl3BGBsH0sknyB.jpg
    • madohora Re: Pszów 08.09.14, 14:22
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/0m3MBVeJw1RVcTLHfB.jpg
    • madohora Re: Pszów 08.09.14, 14:24
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/oaK8sfPi7P1UdKzIuB.jpg
    • madohora Re: Pszów 08.09.14, 14:25
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/gGrwWlbAxiioHIP5mB.jpg
    • madohora Re: Pszów 08.09.14, 14:26
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/cDa52jMwotiCuyZObB.jpg
      • madohora Re: Pszów 09.11.14, 01:26
        Tyle powiem
        Byłam w Pszowie
        • madohora Re: Pszów 31.01.15, 00:02
          Coś wam powiem
          Byłam w Pszowie
          I powiem to jasno
          Bez kopalni - smutnie miasto
    • madohora Re: Pszów 26.05.15, 19:33
      I znów
      Pszów
    • madohora Re: Pszów 23.08.15, 23:19

      • madohora Re: Pszów 27.10.16, 19:38
        ***
    • madohora Re: Pszów 23.03.17, 21:37
      A w Pszowie
      Zabrało mnie pogotowie
    • madohora Re: Pszów 29.07.17, 14:21
      Tyle powiem
      Byłam w Pszowie
      • madohora Re: Pszów 29.07.17, 14:21
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/cDa52jMwotiCuyZObB.jpg
    • madohora Re: Pszów 30.08.17, 21:34
      BUDYNKI NIECZYNNEJ KOPALNI TO DZIEŁO WYBITNEGO ARCHITEKTA - Wyborcza - 28.06.2017
    • madohora Re: Pszów 04.09.17, 22:16
      Pszów to taka mała Częstochowa. Tak nam przynajmniej mówiono.
    • madohora Re: Pszów 16.09.17, 20:28
      Ja dwa słowa tutaj powiem
      Raz w życiu byłam w Pszowie
      • madohora Re: Pszów 16.09.17, 20:28
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/2HJODeT7XkTb2i9OMX.jpg
    • madohora Re: Pszów 02.10.17, 16:05
      *
    • madohora Re: Pszów 26.02.18, 16:17
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/eb24c5H6FDPZXb6z2X.png
      • madohora Re: Pszów 26.02.18, 16:18
        PSZÓW
        • madohora Re: Pszów 26.02.18, 16:23
          BIEG O PUCHAR BURMISTRZA PSZOWA - GazetaInformator
          • madohora Re: Pszów 26.02.18, 16:24
            SPOTKANIE Z KS. PROF. SZYMIKIEM I JEGO POEZJĄ - Radioem - 08.02.2018
            • madohora Re: Pszów 26.02.18, 16:24
              Niestety spotkanie już była ale nie wiem czy ktoś wybrałby się aż do Pszowa?
              • madohora Re: Pszów 31.01.22, 16:22
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/wd/qa/jcow/RYdgUwFaa5fXUy7G2X.png
                • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:47
                  Mszał z roku 1519. (Księga od Mszy św.) Podczas wystawy książki polskiej w Rybniku podziwiali znawcy liczne stare druki, wyłożone w dziale Silesiaca. Znaj dował się między nimi także jeden z najstarszych mszałów na śląskiej ziemi drukowany w roku 1519 w Bazylei. Mszał został drukowany z polecenia biskupa Jana Turzo, który się zawsze jako Polonus - Polak podpisywał, gdyż jego miastem rodzin nym był Kraków, gdzie też pobierał naukę na Wszechnicy Ja giellońskiej. Był biskupem wrocławskim od r. 1506—-1520. Na karcie tytułowej ozdobionej pięknym drzeworytem nieznanego mistrza czytamy w literach gotyckich: Misale sc dm Rubrica Vratislavien diocesis: nowiter impreum: summoqiea studio ac dilligatio correctum et emendutum: cum Registro necnon Re- missionum qeotis superadditis In Inclyta Basilica Anno M. D. XIX. Piękne ornamenty renesanowane służą jako obwódki do tekstu rytego w drzewie. (Jak wiadomo biskup Turzo był wła ściwym ojcem renesansu na Śląsku, on bowiem pierwszy budo wał w stylu renesansowym zamek książęcy w Saworniku, było to wtedy czymś niezwykłym u nas). Dziwne są losy książki — można to powiedzieć i o naszym mszale. Na okładce znajduje się napis z połowy XVII wieku. Proboszcz Jakub Dawid potwierdza zatem, że mszał należał do Moszczenicy, ale był na niego nałożony dług w wysokości jedne go imperiała na dobro wsi Zebrzydowice. Skoro Moszczenica zapłaci ową kwotę, może odebrać mszał z powrotem. Ks. Da wid był kapelanem czyli komendarzem w Rydułtowach od 1651 r. W roku 1515 w dniu 15 maja otrzymał w Nysie świę cenia kapłańskie. Na 4 miesiące został posłany do Rydułtów a następnie mianowano go plebanem w Ruptawie i komenda rzem w Zebrzydowicach. Umarł prawdopodobnie w roku 1666, gdyż z tego roku datuje się jego fundacja przy kościele para fialnym w Cieszynie na 300 talarów. Drugą fundacją obdarzył kościół w Moszczenicy, gdzie miał jego następca odprawiać miesięcznie jedną mszę św. pro anima fundatoris. Za to po biera rocznie jako odsetki 3 talary i 9 groszy. Na karcie tytu łowej znajduje się drzeworyt św. Jana Chrzciciela, patrona die cezji wrocławskiej, przed Te Igiłur obraz ukrzyżowanego z Mat ką Boską i św. Janem. Drzeworyt jest ręcznie kolorowany. Ponieważ mszał wyszedł przed Tridentinum dlatego wykazuje pewne różnice co do układu i tekstu. Jest tu drugie Gloria czy Carmen Angelicum na cześć Matki Boskiej. W drugiej części czytamy Quoniam Tu ( solus sanctus i t. d. Bardzo k liczne są msze tak zwane wotywne za domowników, — w utrapieniu, — za podróżujących, do 3-ch Króli, o deszcz, o pogodę, za gorącz kujących, za cesarza, przeciw zaraźliwemu powietrzu, przeciw pokusom cielesnym, o pokorę, o dar łez, przeciw morowi bydła, przeciw niepłodności, przeciw oszczercom, contra hostes i t. d., o znalezieniu Zbawiciela w świątyni, o 7 radościach Maryi Pan ny i o 7 boleściach. Śliczne hymny t. zw. Sequenta dołączono wtedy jeszcze do rytuału mszalnego. W mszy do Najśw. Pana Jezusa, do 5 ran Zbawiciela. Na końcu wydrukowano jeszcze prozy na cześć licznych Świętych pomiędzy innymi o św. Ja dwidze, św. Wacławie, św. Urszuli, Barbarze, Mikołaju i kilka o Matce Boskiej. Na ostatniej stronie czytamy dopisek o dru karzu i księgarzu bazylejskim, u których był mszał zamówiony.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:21
                Posiadacze Pszowa i za ich czasów zdarzenia. A. Pszów pod książętami Raciborskimi od roku 1 1 63^do roku 1532 1. Mieszko od 1163 do 1211. 2. Kazimierz od 1211 do 1230. 3. Mieszko II. od 1230—1246. Roku 1241 ostatnich dni wielkiego postu posuwali się Ta- tarzy czyli Mongołowie, lud dziki i pogański z Azyj przybyły przez Polskę na Śląsk, przeprawiali się pod Raciborzem przez Odrę, pewnie i w Pszowie byli, ponieważ w dawnych czasach droga z Krakowa prowadziła przez Wodzisław i Pszów do Ra ciborza. Krótko przed Wielkanocą zwyciężył ich Henryk II, syn św. Jadwigi pod Lignicą w Dobrempolu (Wahlstatt). Szko dy, jakie Tatarzy Śląskowi wyrządzili, były ogromne, a długo je Szlązko pamiętało, długo po nich stały pogorzeliska chat i świą tyń, zniszczyli i spalili dobytek i zboże i pozabierali wszystkie bogactwa. Po Tatarach została pamiątka w krupach, które się dotąd zowią tatarką czyli poganką, a których nasiona uciekając, na Śląsku zostawili. Polscy kronikarze opisując Szlązko i mnie mając, że nazwa Szlązka pochodzi od miana rzeki i okolicy pod Wrocławiem będącej, która isię Ślencą (Ohle) zwie, z wielkim zawdy szacunkiem wspominają o naszym Śląsku, bo go zwią: „świętą ziemią Szlązką'’. Boć też i święta ta ziemia nasza, a było w dawnych wiekach i jest dzisiaj w niej i na niej siła bogactwa, chociaż obcy tej ziemi wydarli i zabrali skarby i na swój użytek obrócili, a chociaż po tyle kroć razy było pustoszone, jednak za mądrego panowania Najjaśniejszych Królów naszych Pruskich szczęśliwym powodzeniem i pokojem kwitnie i świetnie się wzmaga i zamożnością i obfitością słynie. A co wież i kościo łów wspaniałych, a gdy tam człowiek wstąpi, to mu dusza za- dygoce, serce ledwo z radości nie pęknie, to tam łza mu tryśnie z oka na świadectwo, że Szlązak kocha Pana Boga. A piękne też to ono nasze Szlązko, boć dlatego mówią o niem: „Szlązko najzacniejsze perła królewskiej Pruskiej korony''. 4. Władysław od 1246 do 1282. 5. Przemysław od 1282 do 1306. Roku 1293 był ksiądz Jasko kapelanem książęcym w Pszowie, a 9 kwietnia r. 1306. gdy książę Przemysław na śmiertelnej złożony pościeli testa mentem klasztor panieński w Raciborzu ustanowił, znajdował się też między rycerzami Rycholph Podstoli z Pszowa. 6. Leszko od 1307 do 1336. 7. Mikołaj I. od 1336 do 1365. 8. Jan I. od 1365 do 1382. 9. Jan II. od 1382 do 1424. 10. Wacław od 1424 do 1456. 11. Jan III. od 1456 do 1493, książę ten sprzedał Pszów 10 lutego r. 1485 za 500 ręskich węgierskich. 12. Rycerzowi Bartosiowi Zdarzy szlachcicowi z Kobylic od 1485 do 1506. Mikołaj II. i Jan IV. książęta Raciborscy o 1493 do 1506. Walenty od 1506 do 1521, czternasty książę po darował 19 grudnia 1506 Pszów na potomne czasy. 13 rycerzo wi Bartosiowi Zdarzy szlachcicowi z Raszczyc od 1506 do 1526. Roku 1526 kupił znowu Pszów. 14. Jan V. książę piętnasty Ra ciborski od 1521 do 1532, który dnia 25 kwietnia r. 1532 jak ostatni z potomków Mieszka I. książęcia pierwszego Racibor skiego umarł w Opolu. Po wymarciu książąt podarował Fer dynand I. cesarz austriacki i król czeski księstwo Raciborskie, do którego Pszów należał r. 1532. 15. Jerzemu, margrabiemu brandenburskiemu, a ten oddał Pszów w zastaw rycerzowi Mi kołajowi Zdarzy szlachcicowi z Chobolic
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:24
                Profesor Dr. Kuh, posiadacz węglanej kopalni nazwanej ,,Charlottengrube“ przy Czernicy, pan na Wojnowicach i Gór nych Rydułtowach kupił prawo węgle na gruntach Pszowskich i Dolno-Rydułtowskich kopać za 15.000 talarów. —• Za zniesione pańszczyzny czyli za prawo robót i płatów z Pszowa, z Dołów, z Dolnych-Rydułtów i z Zawady zapłacono 47.245 talarów w rentbriwach czyli zapisach banku rentowego. 30. Fryderyk Degen 1860 r., kupiec z Wrocławia, wyznania protestanckiego, kupił dnia 4 maja roku 1860 Pszów, Rydułto wy, Doły i Zawadę na subhastacyj za 85.000 talarów. Pan dzie dziczny żył z familią w Wrocławiu, a na państwie gospodarzył pełnomocnik i dyrektor Hugo Leisten z tak wielkim rozsądkiem, iż się państwo przez sekwestracje i wszelkie nieszczęścia skoła tane dźwiga i zakwita, bo wybudował piec dla wypalenia wa pna, odkrył potężną warstwę gipsu i starego ślamu, postawił nową machinę, którą co dzień na 200 centnarów gipsu zmieć można, poprawił drogi i wszystką rolę podprawiał i pozasiewał. Roku 1860 i 1861 poszło wiele familij, mężów i młodzień ców z tej okolicy, a z parafii około 400 osób do roboty przy że laznych kolejach i tunelach do Warszawy, do Kowna, do Wilna i Odesy w Rosji, ponieważ w naszych krajach tymczasem nie ma roboty, albo bardzo mało dla wojen austriackich, francuskich i italiańskich i dla obawiania się niepokoju. Pilni, porządni i czerstwi zarobią w Rosji od pół aż do półtora rubla, czyli tala ra na dzień, czym się tam nie tylko wyżywią, ale jeszcze do ojczyzny tyle przyślą, iż swoje gospodarstwa i rodzinę wspie rają a niejeden sobie zacny kapitalik oszczędzi. Roku 1860 podczas żniw były nieustanne deszcze i nie można było źniwo- wać, ziemniaki zepsuły się na ciężkich gruntach wcale i stąd r. 1861 chociaż nie drogość, wielka bieda, bo nie ma zarobków. Roku 1861 zaczęto szosę czyli bitą drogę od Wodzisławia przez Pszów budować. Roku 1861 w marcu były niektóre dni tak gorące jak w lecie, ale przez cały kwiecień trapił mróz i śnieg, a co od dawna nie słychano, śnieg padał i marzło aż do 6 maja. To zimno niesłychane i to mokro wielce szkodziło lu dziom, bo nie jeden ogłuchł, ochrapiał, osłabł i umarł. Żniwo jednak było obfite. Roku 1935, 29 marca o godzinie 5-tej grzmot i błyskawica i nawał śniega.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:30
                Ponieważ niezwyczajne zimno o mało nie w całej Europie jeszcze i w wiośnie było, dla tegoż zestawił badacz czasów naj zimniejsze lata. Najzimniejszy rok był 1408 i dlatego rokiem długiej zimy nazywany. Aencas Sylwiusz pisze: że w roku 1458 rzeka Dunaj tak zamarzła, iż na jej lodzie 40.000 wojaków obóz miało: a Filip de Commines, sekretarz Francuskiego Króla Lu dwika XI, pisze, że roku 1468 żołnierzom kęsy zlodowociałego wina rozdawano, ponieważ wino w beczkach zamarzło. Kroni karz Mezeray głosi, że w roku 1608 Henryk IV musiał jeść chleb zlodowaciały. Za panowania Karola IX była ogromna zima od roku 1657 aż do roku 1658, roku 1709 była tak straszna zima, iż wszystko zboże na polach zamarzło, a najbogatsza Pani von Majntenan miała tylko chleb owsiany. Roku 1740 rzeka Tamiza wcale zamarzła: roku 1776 i 1789 pootwierano kuchnie królew skie w Francji, a w Paryżu po ulicach ogień składano, aby się ubóstwo ogrzać mogło, roku 1812 Francuzi w Polsce i w Rosji zmarzli: także r. 1820—1829—1838—1842—1853 i 1860 były ostre i wielkie zimy, roku 1917 była taka ostra zima, że podczas wojny żywcem zmarzli żołnierze w Karpatach i w Rosji, dono szono, że 200.000 zginęło od wielkich mrozów, wielu odmroziło uszy, ręce, nogi, a również w Francji i Anglii były wielkie mro zy. Roku 1929 była straszna zima i mrozy 38 do 41 stopni wy rządziły wielkie szkody: wodociągi popękały, ziemniaki po marzły w piwnicach i brogach. Najwięcej ucierpiało ptactwo na wodzie, które wskutek mrozów pomarzło; słyszano pisk, a nikt im pomocy dać nie mógł. Donoszono, że w lasach Rot - szylda znaleziono 17 sarni w kupce zmarźniętych, śniega na szo sach było od 2—3 metrów. Wskutek śniegów pociągi niewiele kursowały lub z wielkimi spóźnieniami. 20 marca leżało jeszcze dużo śniegu; wysłano wojsko do pomocy ku mostom na rze kach celem rozstrzelania lodu 1^2 m. grubości. Drzewa owoco we najbardziej ucierpiały; szczególnie czereśnie przy szosach musiano wiosną wszystkie powycinać i spalić, a najwięcej ucierpiały orzechy włoskie. 30. Fryderyk von Węgierski, pan na Pilchowicach kupił Pszów, Doły i Zawada od spadkobierców Wit Dóring za 140.000 talarów. Hrabia Węgierski odznacza jący się wielką zasługą wiary św. o czym świadczy zajście pod czas walki kulturalnej w roku 1872. W owym czasie zaka zywano pielgrzymek do cudownego obrazu w Pszowie, które przychodziły z różnych okolic. Żandarmeria pruska, chcąc uniemożliwić dalsze pielgrzymki, rozganiała wiernych. Hrabia dowiedziawszy się o tym zajściu, zakazał żandarmerii dalszych wybryków. Żandarmeria nie usłuchała nakazu hrabiego, jako patrona tutejszego kościoła, więc udał się hrabia z powrotem do swego zamku i ubrawszy się w mundur stopnia majora artylerii rozpędził żandarmerię na 4 wiatry; dalszym pielgrzymkom nie wolno było przeszkadzać, Hrabina żona Węgierskiego wielce pobożna niewiasta upodobała sobie na terenie swym granicz nym około 3 kim. Bożą Mękę, którą codziennie odwiedzała. Za jego panowania wiele się zmieniło. Piece do wypalania wapna i gipsu zostały zniesione, Harenda czyli wyszynk została skaso wana. Tę samą koncesję nabył Benjamin Brauer, dziś znajduje się w posiadaniu rodziny Posamonika. Dwa piece do palenia wapna przy szosie za kop. Anną, należące jeszcze do spadko bierców Wit von Dóring zostały sprzedane na subhaście 1880 r. za 30 talarów, które nabył Jan Kowol z Pszowa; piece zostały rozebrane i kamienie sprzedano częścią na szosy, częścią do bu dowy. budowisko nabyła kop. Anna. Do roku 1874 trzymano na folwarku Wrzosy hodowlę owiec, do roku 1935 żył jeszcze owczarz Seweryn Koszellą, dożywszy 88 lat. 16 czerwca 1874 spłonęły stodoły i owczarnia zapalone od gromu i od tego cza su nie trzymano więcej owiec. Wspomnieć wypada, iż w cza sie pożaru owczarni owce nie chciały opuścić swych stajen i wiele spaliło i udusiło się. Hrabia umarł nagłą śmiercią 24-go grudnia 1884. Zwłoki złożono do grobowca w tutejszym Mary- jańskim kościele przed kratą i do dziś dnia płytą marmurową nakrytego. Dodać trzeba, że przy kościele blisko rzymskiej ka plicy spoczywa dwoje dziatek hrabiowskich. Oprócz wyżej wy mienionych istnieje żelazna tablica przymocowana na murze na przeciw klasztoru w niemieckim napisie: Tu spoczywa Ober- amtman Antoni Pawera, ur. 27 marca 1753 r. w Schondorf, umarł 1815 r. w Brzeziu. Wspomnieć wypada, że Pawera mu- siał być wielkim czcicielem kościoła w Pszowie, że sobie życzył spoczywać w Pszowie, gdyż do roku 1921 odprawiano za spokój jego duszy w dzień wigilii Bożego Narodzenia fundacyjną mszę św. 31. Po śmierci swego ojca odziedziczył państwo pszowskie jedyny syn Joannes, królewski oficer przy kirasjerach w 1884 r. Młody hrabia dobrze gospodarował, bowiem nabył wieś Krzyż - kowice 1893 r. za cenę 1% miliona marek od barona Lesen ro ku 1904. Co go spowodowało do sprzedania dóbr za 2^2 milio na marek, nie wiadomo. Początkowo sprzedaż zlecił bankowi niemieckiemu w Berlinie, a że bank niemiecki za mało dawał, sprzedał więcej dającemu bankowi polskiemu z Poznania. Więc dlatego popadł w niełaskę u rządu pruskiego i przeniesiono go z rangi oficera kawalerii do rangi oficera piechoty. Później żałował, że sprzedał swe dobra za tak niską cenę, bowiem same lasy i inwentarz były tyle wart. Hrabia Węgierski poszedł na dobra rycerskie do Jersch przy Kant pod Wrocławiem, umarł 1924 r. a jego syn Fryderyk, ostatni z rodziny hrabiów Węgierskich, urodzony w Pszowie, był na głosowaniu plebiscytowym 20 marca 1921 r. w Pszowie.
                32. Bank parcelacyjny z Poznania nabył Pszów - Krzyźkowice za wyżej podaną cenę. Roku 1904 zawiadowcą obu państw był dyrektor Sikorski i dyr. Koszmider, (do dziś pozostała po nim pamiątka nazwa szybu Ignaca, który wówczas był wybuowany. Wyżej wymienieni dyrektorowie poczęli państwo parcelować i zgłosiło się tylu nabywców z różnych okolic nawet i z Poznańskiego, że dziś byłaby gmina Pszów tak obszerną, jak mało która w powiecie rybnickim. Naznaczyć wypada, że rząd pruski nie bardzo był przychylny z powodu nabycia i par celowania dóbr pszowskich przez bank polski. Rząd pruski wydał rozporządzenie, że nabywcom parcel nie było wolno bu dować pomieszkań z kominami, to też wielu reflektantów od stąpiło od kupna. Jednakowoż tutejsi obywatele nabyli w dro dze kupna tyle obszaru, że wszystkie najlepsze łąki i około 100 mórg roli, zwłaszcza po lewej stronie szosy do Wodzisławia, gdzie dziś stoi cegielnia Jana Szolca, zabudowania Krakowczy- ków, Piniora i in. W roku 1907 miało miejsce tragiczne zajście za Pszowem przy szosie do Rydułtów. Jedną parcelę, na której za ś. p. hrabiego wyrabiano cegłę oraz znajdujące się lochy na był Franciszek Ghrószcz z Rydułtów, weteran z wojen 1864 do 1866 i 1871. Chrószczowi nie pozwolono budować dla siebie pomieszkania, więc zbudował sobie z jednego lochu pomieszka nie w ziemi i to nakazano policyjnie usunąć. Na rozkaz policji wysłano jednego murarza z kopalni ,,Anna"‘ pod przewodnic twem żandarma Rotha, aby pomieszkanie podziemne zburzyć. Chrószcz prosił żandarma, żeby tego nie czynił. Ghrószcz nie zawodnie miał w pobliskiej szopie ukrytą broń i wymierzył do żandarma i położył go trupem na miejscu, po chwili drugim wystrzałem sam sobie odebrał życie. Parcela owego zajścia jest dziś w posiadaniu Augustyna Ptoka z Rydułtów. W roku 1908 nabył w drodze kupna wielką parcelę ks. proboszcz Laska, (tak zwany Szołtysik, dawniej kościołowi należący) na wybudo wanie kalwarii. Nadmienić wypada, że w roku 1265 był Pszów w posiadaniu księcia raciborskiego Władysława II, ożenione go z niemką. W owym czasie był sołtysem niemiec Richult, za pewnie posłany na zgermanizowanie tutejszej ludności. Znaj dujemy bowiem dokumentu świadczące, że w Pszowie żyli spro wadzeni w 1265 r. rolnicy niemieccy. Imiona ich: Barthel Ste fan. Bartl i Mathes Khlos, Hans Kretschmer (karczmarz), Peter Freijer, Peter i Sfenczel Nikel, Clement i Jakób Sperling, Paul Schmidt, Mathes Weischke, Thomas i Georg Wischke, Mathes Kónig, Peter Dorcht, Georg Urban, Hans Benesch, Bias Wencel, Mencell Leinweber, Hans Scholc, Georg Gonradt, Jakób i Urban Georgen,
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:33
                oku 1843 rozpoczął Augustyn Ferdynand Fritze, aptekarz i burmistrz z Rybnika na roli Marii Poppe w Pszowie w kop. nazwanej Annagrube węgle kopać, o ile ciekawa historia kop. „Anna - ‘, o tyle więcej będą zajmujące dzieje początków gór nictwa w Pszowie. Jak poprzednio zaznaczyłem, pierwsza kopalnia stanęła roku 1843 pod nazwą Richardschacht a od ludzi nazwaną starą maszyną, w owych czasach ciągnięto węgiel na kołowrotach, później dopiero sprowadzono maszyny. Z początku był tylko jeden sztygar Rudolf Lindner pod przewodnictwem Teodora Rzechulki z Bfertułtów. Droga ku starej maszynie znajdowała się w smutnym stanie, dlatego też spadkobiercy Nikła opodal klasztoru pozwalali jeździć przez podwórze za zapłatą. Dalszy rozwój kop. w Pszowie był w roku 1855. Bowiem kupiec Józef Doms z Raciborza wybudował na roli Jakóba Krzy żaka szyb nazwany Johannisschacht pod zarządem Teodora Rzechulki, a szyb na tak zwanej „starej maszynie“ został cał kowicie zniesiony. Z początku na nowej kop. byli tylko 2 szty garzy: nadsztygar Utgenant i sztygar Ernest Pach, a w biurze sprzedaży węgla był tylko jeden urzędnik, stary spensjonowa- ny nauczyciel i organista pszowski. Później przybył drugi szty gar Sonnek, oraz nadgórnicy Ferdynand Mike i Prause, na pla cu był miernikiem węgla Krause, później Józef Hercog, kupiec z Pszowa, następnie Jasiński, po nim Franciszek F'erdyan, który umarł w kwietniu 1938 r. i Sylwester Bugla z Zawady. Do roku 1901 nie sprzedawano węgla na centnary, lecz na hek tolitry czyli kary, a gruby węgiel na kubiki metrowe; fura wę gla około 30 centnarów było można kupić za 8 do 10 marek. Latową porą ustawiano gruby węgiel do kubików metrowych a zimą przybywały furmanki z dalszych okolic jak z powiatu raciborskiego, ghibczyckiego, kozielskiego, od Głogówka i prud nickiego i zakupywały zapasy latowe. Wiedzieć trzeba, że dawiej nie było dla górników umywalni i górnicy chodzili z pracy do domu zbrukani pyłem węglowym, a kopcące lampy oświet lane olejem także noszono do domu. Dziś nastały inne czasy. Górnicy mają wszelką wygodę, z tą tylko różnicą, że żąda się wiele więcej pracy, niż dawniej. Dawniej zarabiał górnik mar kę do 2 marek na szychtę za 12 godzin pracy. Z tego powodu młodzi ludzie wyjeżdżali do kopalń do Westfalii, więc praco wali na górnośląskich ^szybach tylko starsi mężczyźni, a na po wierzchni wiele dziewcząt. Takie stosunki panowały do roku 1890. Szyb ,,Richarda“ czyli „staro maszyna“ został w roku 1927 naprawiony dla spuszczania nim drzewa. Przy drodze do Dalnioka był szyb powietrzny, ,,Utgenandschacht“ dla usuwa nia złego powietrza i spuszczania drzewa, który w roku 1924 został całkiem zasypany, a dziś stoi tam domek dla jednej familii. Do roku 1924 używano koni na dole 60 sztuk do zwo żenia węgla, później sprowadzono maszyny elektryczne. Do roku 1901 pracowało 6 kowali w kuźni, mistrzem kowalskim był Kotyrba, później Jan Śliwka do roku 1921, Fabian Klimek, (który zmarł 30 kwietnia 1938 r., dożywszy 88 lat). Henryk Donard, Kulkę, obecnie p. Honkisz. Roku 1900 sprzedał kupiec Doms z Raciborza pokłady ko palni Anny Friedlanderowi de Fult z Berlina. Kopalnię zaczęto powiększać, obejmuje bowiem wielkie pokłady węgla, o czym Doms nigdy nie marzył. Roku 1911-12 bito nowy szyb na tere nie Doły i powstały nowe zabudowania według najnowszego stylu. Wtenczas kop. Anna zatrudniała 3.430 robotników. Wspomnieć należy, że nowy szyb otrzymał nazwę „Rudolf- schacht“ czyli Szyb Rudolfa. Bicie szybu wielce utrudniała ku- rzawka. Musiano sprowadzić maszyny do mrożenia kurzawki, przy czym postradało 2 urzędników życie, sztygarzy Tomaszew ski i Ranelt. Szyb w Zawadzie budowano 1918-22, spodziewać się można wielkiej przyszłości i rozwoju nowej kopalni Anna. W roku 1914 budowała kolej z kop. Anna do Olzy firma Berger z Berlina. Nasyp pod kolej był wielce utrudniony z powodu trzęsawisk i stawów. Gdzie dziś stoi most, znajdował się daw niej aż do roku 1912 młyn pędzony wodną turbiną. Młyn i rola, gdzie dziś stoją domy familijne należały do właściciela Fran ciszka Stebla, pierwszego sołtysa na Dołach. W roku 1920 zo stał wprowadzony pierwszy lekarz bracki p. Beer, od roku 1925 zawiaduje lecznicą lekarz bracki p. Lamża aż dotąd. W 1924 r. powstała pierwsza apteka, którą zawiadował p. Paweł Frohlich, który się przeniósł do Wodzisławia, po nim przyszedł aptekarz p. Burba. Jak już wyżej zaznaczyłem, sprowadzono w roku 1911 nowych urzędników. Pierwszym urzędnikiem był dyrektor Fritz Pietruske z Kleofasu, który kierował całym ruchem i również był okręgowym, ( poza tym przybyli Franciszek No wak, Szilder, Hamerla i wielu innych. Po przyłączeniu Gór nego Śląska do Polski sprowadzono nowych urzędników: dy rektor Kober, Mackense, Tuchołka, Biernacki i obecnie jest dy rektorem kop. Anny p. Hardt. Zaznaczyć wypada, że w roku 1928 wydobyła kop. Anna największą ilość węgla na Górnym Śląsku i to milion ton. W roku 1908 zbudowano dom towaro wy i kasyno dla robotników i urzędników (poprzednio było kasyno w domu Weidy). Tak przedstawia się w streszczeniu historia kop. Anna. Niezadługo, bo w roku 1943 obchodzić bę dzie stuletnią rocznicę założenia. Spodziewać się można wiel kich uroczystości, jak niegdyś 26 maja 1906 r. obchodziła kop. Charlotla 100 letnią rocznicę. Górnicy zostali na wielu miej scach suto ugoszczeni, a w lasku przy Leoku przygrywały do zabawy 3 orkiestry. Do roku 1938 są następujący urzędnicy: 1. Inż. Hardt Wojciech, dyrektor kopalni. 2. ,, Turkiewicz Władysław, inspektor górniczy. 3. ,, Nowakowski Wiktor, kierownik ruchu górniczego. 4. „ Pietranek Bonifacy, kier, ruchu maszynowego. 5. „ Błachut Adolf, kierownik ruchu powierzchniego. . 6. ,, Boryczko Wacław, inż. górniczy. 7. ,, Stopa Alojzy, inż. górniczy. 8. ,, Owoc Jerzy, inż. górniczy. 9. ,, Blaschkc Adam, inż. maszynowy. 10. ,, Klich Piotr, inż. płuczki. 11. Godoj Franciszek, sztygar objazdowy. 12. Szczygała Jerzy, sztygar objazdowy. 13. Jaworski Leon, sztygar objazdowy. 14. Stratilato Władysław, rewizor. 15. Tylko Wojciech, sekretarz. 16. Dembowy Karol, szychtmistrz. 17. Kołek Joachim, spedytor. 18. Kalisz Józef, magazynier. 19. Stolecki Stefan, budowniczy. W roku 1886 była budowana szosa do Rydułtów, roku 1890 szosa przez Doły ku Syryni na granicę rybnicko-raciborską. W roku 1910 wybudowano dom gminny za naczelnika Szymona Majera, budowisko kupiono od rolnika Ludwika Glenca, budow niczy Klemens Ilercer z Rydułtów. Do roku 1928 znajdowała się w tym samym domie remiza strażacka dla sikawek i 2 cele więzienne. Z powodu zwiększonej administracji wybudowano dom tylny za naczelnika Henryka Rzodeczki, (budowniczy Ste fan Ociepka z Rybnika), remizę i sikawki oraz cele więzienne przeniesiono do domu tylnego, a poprzednią remizę przebudo wano na pocztę i biura gminne. Wiedzieć trzeba, że pierwsza poczta w Pszowie w r. 1873 została umieszczona w oberży gminnej. Z restauracji została przeniesiona do nowego domu Pawła Szulca, który był również kierownikiem poczty. Póź niej przeniesiono do domu Jana Śliwki, dziś Ludwika Hawla, kierownikiem powołany został starszy penzowany Krawuczke, roku 1884 znów przeniesiono do nowego domu Szymona Majera dziś należący Trzoskowi, gdy Krawuczke zmarł kierowała cór ka Anna, po śmierci był kierownikiem kupiec Seifert, później kupiec Durynek aż do objęcia Górnego Śląska. Po przyłączeniu Górnego Śląska do Polski była kierowniczką poczty wdowa Śmiatek z domu Cupok aż do roku 1928. Ponieważ urząd pocz towy w Pszowie podniesiony został do II klasy, został pocztmi- strzem Franciszek Krakowczyk, rodem z Pszowa i do roku 1937 znajdowała się poczta w gmińskim domie, gdzie dziś znajdują się biura gminne. W roku 1937 przeniesiono pocztę pszowską do domu Walentego Maciejka, budowniczego, gdzie się znajduje aż do dnia dzisiejszego; kierownikiem poczty jest Eugeniusz Potysz, poza tym jego zastępca i 3 listonoszów. W roku 1936 została sikawka przeprowadzona do nowej remizy, przebudowanej z stodoły szkolnej. Naczelnikiem stra ży jest długoletni oberżysta Emil Musioł, który bardzo starannie się oręduje tutejsz
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:43
                PSZÓW KARCZMA WIDOK Z 1938 ROKU
                • madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:44
                  Roku 1928 budowano Posterunek policyjny, budowisko po darował Józef Szolc z Pszowa, budowniczy Malinowski z Ryb nika w roku 1938 są następujący posterunkowi: 1. Gasz Paweł, st. przód., Ligota Dobrodzieńska, pow. Lu bliniec. 2. Granieczny Ignacy, przód., Budziń, pow. Rybnik. 3. Czorny Wacław, st. posterunkowy, Buków, pow. Rybnik. 4. Kubica Franciszek, st. posterunkowy, Radlin, pow. Rybnik. 5. Szypowski Konstanty, st. posterunkowy, Targówek, pow. Mierzawa. 6. Duda Jan, posterunkowy, Wiślica, pow. Cieszyn. 7. Budny Stanisław, posterunkowy, Miasteczko, pow. Tar nowskie Góry. 8. Roszer Paweł, posterunkowy. W roku 1938 składał się Zarząd i Rada Gminna z następu jących osób: Rzodeczko Henryk, naczelnik gminy, Rusek Woj ciech, Pośpiech Jan, Franciszek Jan, Wojtala Jan, (ławnicy).
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:59
                Jan Gallus ninieysy fararz w Pszowie. Zie iak pamiet lidska gest ziaden Lutherski kniez do teho kóstela Rudultowskiego dosazen a kostel violirowany nebyl gak kostel Pssowski, ktery cztyry kratę Lutherskich kniezow przigal gest uczynił, neb Wrichnost Rybniczka to zawsse branila, a ni koli; to dopustili ne chtiela“.
                Gdy zwierzchność Rybnicka luterskich księży na farze pszowskiej żadną miarą dłużej cierpieć nie chciała, dla tegoż znowu katolickich fararzów ustanowiono. 1) Jan Gallus, pierwszy na nowo ustanowiony katolicki fa- rarz w Pszowie około r. 1648 do 1660, Jan Gallus katolicki fa- rarz w Rydułtowach był według dowodu nadmienionego aktu od 12 sierpnia 1653 za pierwszego fararza około r. 1648 na no no ustanowionym. 2) Łukasz Bernard Waniek, drugi katolicki fararz od r. 1660 do 1692. Łukasz Bernard Waniek czyli Vane- tius był drugim katolickim fararzem od świętego Michała r. 1660 do 1692. Dla kościoła dobrze gospodarował, bo częścią w po darunku zyskał częścią też kupił: 1) Kozłowy młynek powszechnie tak zwany, bo go prote stant od ludzi kozioł mianowany posiadał, droga ku temu młynu dotąd się jeszcze kozłową drogą mianuje, młyn już jest na 150 lat spustoszony, a (grunta należą familii Tytkowej, która z pół łanu czerwonej roli 12 średbrników rocznego płatu kościołowi płaci, 2) rolę Gambrotkową w Zawadzie, 3) chałupę i zagrodę Marcinkowskiego w Pszowie, 4) stawek przy Wodzisławskiej drodze niedaleko lasu Kokoszyckiego, 5) zagrodę przy cmenta rzu, 6) chałupę i zagrodę z pszczelnikami, 7) chałupę i dwie za grody Grychnikowe, 8) chałupę Mojżyszkową przy murowanym płocie cmentarza, 9) chałupę Kwaczkową, 10) chałupę, rolę i las wójta czyli sołtysa pszowskiego Jana Richult, — ten las teraz państwu należący jeszcze ma nazwisko sołtysek, — 11) młyn i rolę Dorniowe na Dołach. Całą tę własność kościelną zabrał bez wszelkiej nadgrody r. 1690 Patron Jerzy Baron de Welczek, Pan na Pszowie i Łabętach, dla tegoż też jest r. 1805 w archiwie napisano: Przy takich okolicznościach nie ma dziwu, że kościół dotąd.nie jest dobudowanym, gdy przez taki rabunek więcej jak 2400 talarów pozbył. Ośm razy tyle według teraźniejszej ceny). 3) Grzegorz Ignacy Panczoszyk, trzeci katolicki fararz od r. 1692 do 1724. Grzegorz Ignacy Panczoszyk, trzeci katolicki fararz w Pszowie r. 1692, umarł 12 października 1724 w 70 wie ku życia swojego i pogrzebion w kościele. Kapelan Jan Niem czyk poszedł r. 1725 za fararza do Rydultów. Fararz Panczo szyk sprawił: 1) wielki dzwon 18 centnarów ciężki z napisem łacińskiem i niemieckim: „Sancti Dei omnes intercedere Digna- mini pro nostra Omniuumqe salute Rev. P. Greg. Ign. Panczo szyk T. Paroch. 1710. Durch das Feuer bin ich geflossen, in Troppau hat mich gegossen Georg Ignatz Maderhoffer“, t. j. „Wszyscy Święci Boży przyczyńcie się za nasze i Wszystkich zbawienie. Roku 1710 za Wieleb. Far. Grzegorza Ign. Panczzyk. Przez ogień płynąłem, w Opawie mnie ulał Jerzy Ign. Maderhoffer“, — 2) drugi wielki dzwon 12 centnarów ciężki z napisem łacińskim i niemieckim: „In honorem s. Barbarę V. et M. Patronae Agonizantium transfusa. Anno 1717, XIII. Septembris sub Rev P. Greg. Ign. Panczoszyk p. t. parocho loci. Durch die Gnade Gottes bin ich geflossen, in Troppau hat mich gcgossen Georg Ignatz Maderhoffer“, t. j. Na honor św. Barbary P. i M. Patronki konających przelany r. 1717, 13 września za Wieleb. Far. Grzeg. Ign. Panczoszyk. Za łaską boską płynąłem, w Opawie mnie ulał Jerzy Ign. Maderhoffer“. — O tym fararzu Grzegorzu Panczoszyk i o jego kapelanie Janie Niemczyk i o cu downym obrazie Najśw. Maryi Panny podał świadectwo na piśmie po łacinie Paweł Mizia książęcio Biskupi Komisarz, Ka nonik Raciborski, Dziekan i Fararz Marklowski i Wodzisławski (1723—1735 tymi pamiętnymi słowy: Przybądź miłościwa Panno Marya ku pomocy, Abym opisał Twe łaski według mojej mocy, Któreś Ty w Pszowie przed Twoim obrazem U Boga zjednała bogatym i ubogim razem. W Pszowie znajduje się wyobrażenie cudownego obrazu Częstochowskiego Najśw. Maryi Panny, które pobożni przez księdza kapelana Jana Niemczyk r. 1722 do Częstochow w pro cesji doprowadzeni pątnicy z Pszowa za 2 reńskie i kilka kraj- carów z dobrego umysłu od Wszystkich naskładanych w Czę stochowach kupili, do Pszowa przyniośli i Panu fararzowi Grze gorzowi Panczoszyk oddali, a u niego leżał obraz ten na pół bez ramy. Pan fararz dał go poprawić do malarza Fryderyka Sed- leczkiego w Wodzisławiu i tam go do ramy wstawić i w uroczy stość Najśw. Maryi Panny Szkaplerznej poświęcić. (Od tego czasu noszono go w procesjach i od pobożnych panienek uwień czono przez pięć lat i w kościele Pszowskim na filarze przy za krystii na lewej stronie wieszano. Przez całe pięć lat radzi się przed nim modlili ksiądz fararz Panczoszyk i kapelan Jan Niem czyk i lampy przed nim zapalali, a za ich przykładem postępo wali ludzie płci męskiej i żeńskiej to samo czyniąc, tak bardzo, że się coraz więcej ludzi, jak swoich tak obcych, ku temu obrazu Najśw. Maryi Panny z nabożeństwem garnęło. Od r. 1727 już więcej tego obrazu na procesję nie brano, owszem wielbiono go osobliwymi ofiarami i złotymi i srebrnymi tabliczkami wotyw nymi — od białej czyli przewodniej niedzieli r. 1728, a Patron Bernard Jan Baron de Welczek prosił u Urzędu komisyjnego, żeby ten obraz za obraz łaskami słynący ogłoszono i dla tegoż to ja, Paweł Józef Mizia, Dziekan Wodzisławski, Kanonik Racborski i Biskupi Komisarz poszukiwałem tę sprawę i opowie dziane łaski zjednane Biskupiemu urzędowi przedłożyłem, — a na tę relację i na moją prośbę ustanowił Biskupi urząd Komi sję do poszukiwania przyłączając ku mnie Franciszka Schwi- der, Dziekana i apostolskiego Protonotariusza z Cieszyna i Jana Franciszka Gorkosz, Dziekana i Fararza z Frystota, którzy opo wiedziane łaski zjednane dokładnie poszukiwali i Biskupiemu Urzędowi do Wrocławia rzeczywiście opisali, na co taką rezo lucję odebrali: „Że ten obraz może być do bocznego ołtarza wstawiony, lecz jeszcze nie ma być poważany za obraz łaskami albo cudami słynący (gratiosa aut miraculosa) — a fararz pszowski odebrał następujący list: Po poświęceniu uwieńczono ten obraz i w uroczystej proce sji go odprowadzono przez mieszczan wodzisławskich i przez parafian ku Kokoszycom i do kościoła pszowskiego przyniesio no, a na pamiątkę kaplicę Najśw. Maryi Panny przy Kokoszy- cach r. 1726 zbudowano, — i od tego czasu pielgrzymują po bożni Pszowianie na odpust św. Szkaplerza do Wodzisławia, a pobożni Wodzisławianie na Narodzenie Najśw. Maryi Panny do Pszowa w wielkich procesjach. Wielebnemu księdzu Grzegoź - Panczoszyk Fararzowi w Pszowie. Od najprzewielebniejszej Kapitularnej Administra cji Biskupstwa Wrocławskiego w rzęchach duchownych i świec kich pozwala się tym to listem i mocą jego, że obraz Najśw. Ma ryi Panny na filarze w farnym kościele w Pszowie wiszący, obrazu Częstochowskiemu podobny do bocznego ołtarza może być stawiony, lecz nie ma być żadną miarą za obraz łaskami albo cudami (gratiosa aut miraculosa) słynący poważny i ogłoszony aż do dalszego rozkazu duchownego urzędu, na co ma mieć doczesny fararz baczne oko, a gdyby się cokolwiek przeciw temu stać miało, nie ma zaniedbać, o tym Nas uwiado mić z wszystkimi okolicznościami, jak sobie w swojem sumie niu przed Bogiem i przed Nami zapowiedzieć dowierza. Wrocław, dnia 4 lipca 1728 r. Korneliusz Hrabia Stratmann. Adam Antoni Oexle de Friedberg, Administrator. Jan Karol Zoller. Farne archiwum o tym obrazie tak głosi: „Obraz Najśw. Maryi Panny zaraz po kupieniu pocierano oryginalnym cudow nym obrazem w Częstochowach a jak go w farnym kościele pszowskim powieszono, tak go wielbiono, że się tu r. 1728 od 28 marca od uroczystości Wielkiejnocy aż do 14 maja 4000 pąt ników z Szlązka, z Polski i z Morawii spowiadali i komuniko wali. —■ Pobożna powieść niesie, że się już przy kupowaniu tego obrazu cud stał. Fararz Grzegorz Panczoszyk uporządził pod datą: Pszów 9 października 1724 swój testament w nim stanowiąc: „Mojemu następcowi polecam, chociaż em ja żadnego inwentarza nie ode brał, na początek inwentarz (
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 17:12
                .PSZÓW
                • madohora Re: Pszów 13.07.22, 17:42
                  Druga inkwizycja 1730. Dnia 3 maja 1730. 1) Jakub Krakowczyk, 65-letni wójt z Kopytowa przy Bo- guminie wypowiedział po przyjęciu św. Sakramentów i po przy- sidze po polsku: Byłech przez siedm niedziel niemocny na me- lankolią wielką a wszystko mnie mierziało i uciekołech od lu dzi ażech się pocił, a rod bych był kiedyby żaden ze mną nie mówił. Gdy mnie poczyła melankolia napadować, tom był krew dał puścić i od Bogumskiego łaziebnika lekarstwa zażywał, ale czem dali tern gorzi mi było, aż mi się potem wszystko omierzło i lekarstwo. Potem przyszła przyjaciółka Maryanna Kyaczka z Pszowa do mnie do Kopytowa w niejaki swoi potrzebie i py- tołech się jej, co tysz tam za sprawa jest w Pszowie przy obra zie; wtedy już różne rosprowki czynili i ludzie już tam się do tego obrazu z inszych dziedzin .schodzić poczynali. Ona mi na to odpowiedziała: Pan Bóg to najlepi wie, ludzie sie tam scho dzą, ale to Pan Bóg wie, co tam jest. Miałem jaki dobry umysł z tego słowa do Pszowskiego obrazu i do tego kościoła, o któ rym rosprowki były i odszedłem zaraz od moi przyjaciółki, a szedłem do moi komorki umyślając sobie tak: Panie Boże wszechmogący, kiedyby tam w Pszowie przy tymże obrazie jaki łaski Boski się dostąpić mogło, tedybych z serca rad na te przyszłe święta wielkanocne, do których jeno trzy tydnie było do kościoła tam do Pszowa zaszedł, ta się pomodlić, i tak mi za raz na ten umysł w jednej godzinie na moim sercu inakszy i lep szy było, juźech był śmielszy zdało mi sie jak inszy człowiek, nie bołech sie już żadnego, jak pierwych sie boł i uciekołech przed ludźmi, ale szełech zaraz ku małżonce moi, żarozom sie jej pochwalił, że mnie melankolia opuściła, i że sie spodziewam, że w święta będę mógł iść do kościoła, jakoch też i szedł do ko ścioła do Bogumina na pół mile, po świętach ale zajechołech na wozie do Pszowskiego kościoła i Bogu za tę łaskę dziękował. Bo jak tak i nie inaczy rozumim, żem cudownym sposobem melankolią stracił i tak przed Bogiem i dobrem sumieniem wierzim, poniewacz po takim moim dobrym umyśle tak nagle wzystka ciężkość ze mnie spadła i melankolia mnie opuściła i asz posawad przez trzy lata mnie nigdy nie napadła. A co się tyczy żonki moi, ktorom oczy bolały wiency nisli przez trzi niedziele rusne rzeczy potrzebowała, i rusne wutki, a od dnia do dnia zawsze ji gorzi było, że takim sposobem prawie sobie wątpiła, żeby i kto na oczy mog pomoc, azem ja ji przypom- nioł, zęby ku Panny Maryi Pszowski się ofiarowała, a Pannę Maryą o pomoc żądała, na co ona chnet do Pszowa iść obiecała i śrebrne oczy dać robić a na obraz Pszowski zawieść ślubiła, co wieczór przyślubiwszy na rano już ji lepszy było i w kiela dniach cale w oczach swoich bólu żadnego nie miała i od tego czasu przez cały rok żadnego bólu więcej nie ma w oczach swoich. I wielkom radość miałem i pocieszenie wielkie i dzię- kujem Panu Bogu i Najśw. Maryi Pannie i zawsze dziękować będę, jakoch dziękować powinien. 2) Anna Skiba, wdowa z Zabrzo przy Gliwicach, wypowie działa po przyjęciu św. Sakramentów i po przysiędze po polsku: Przez całe dwie niedziele prawiech nic nie widziała, jeno coch umacała i nie mogłach ani gospodarstwa, ani moich ośmiorga dzieci zaopatrzyć, na głowach przykładała rozmaite ziela, ale nic nie pomogło, felczerach nie potrzebowała, boch nie miała nakładu na niego, potem ciotka mi poradziła, abych się w’ tej moi dolegliwości do Panny Maryi Pszowski iść obiecała, że mnie Pan Bóg pocieszy. Wtedych się obiecała że pójdę, jak mnie Pan Bóg ze zrokiem pocieszy, boch wtedy iść nie mogła, a nie miałach ktoby mnie do Pszowa był zawiódł. Gdym się sam do Pszowa przeszłego roku krótko przed św. Wawrzyńcem obiecała, to się stało, żech była zaroś pocieszono o zarozech tak dobrze jak przed tern widziała. Byłach temu bardzo rada w sercu moim, żech zaś zroku mojego dostąpiła i Boguch za to dziękowała i teraz dziękuję, także i do śmierci dziękować będę, i mam zawsze wielką chęć tenże do święty obraz nawiedzić i kiedykolwiek będę mogła od gospodarstwa się oderwać, tedy mam ten umysł części ku Panu Bogu i Najśw. Pannie za dostą pioną łaskę dziękować, i bardzo często i w doma dziękujem, jak to sobie każdy bardzo dobrze może zważyć. 3) Maria Brantol z Nowych Dworów z Frydeckiego Pań stwa, 20 lat stara, wypowiedziała po przyjęciu św. Sakramentów i po przysiędze po polsku: Oznajmowali w dziedzinie w Dobrej i w Bruszowicach a takech ja tu na nabożeństwo przyszła, boch się z moim dzieciątkiem Jerzyczkiem, 5 lat mu, które mi barzo niemocen było, obiecała ku tutecznemu obrazu Psowskie- mu Panny Maryi rodziczki Bożej, co za niemoc miało nie wiem, tylko że cały dzień płakało a pokoju nie miało od Bożego zmar twychwstania aż do przewodni niedzieli, to jest cały tydzień chorowało; dowalichmy mu cośmy rozumieli domowe rusne le karstwa, co nom tysz somsiedzi radzili, a to nic nie pomogło, aż kdychmy się z dzieciątkiem sam do Pszowa k obrazu Panny Maryi pentować obietowali na drugi tydzień potem ozdrowiało. Doktór i Chirurg uznali, że gdy ta choroba po mału ustę powała, nie potrzeba dalszego poszukiwania, ponieważ natural - nym sposobem ustąpiła. 4) Jan Nowaczyk, 21-letni młodzieniec z Rynskiewsi przy Koźlu, wypowiedział po przyjęciu św. Sakramentów i po przy siędze po polsku: Jasem przed czterma laty do młyna z gospo darzem jechał na wozie, leżącego mnie i śpiącego gospodarz obudził mówiąc: abych pozorował, żeby mi co z woza nie ukra- dli, to mnie wtedy w nodze prawej wedle kostki szczykło, z te go mi zaraz noga opuchła, a musiałech na cztery niedziele le żeć i dla bólu wielkiego po całych nocach niespać, piąty ty dzień się jedna dziura w tejże nodze wedle kostki na tern miej scu postrzyknionem zrobiła, w tydniu potem zaś insze trzy dziury uczyniły się i czterma dziurami rozmaite kosteczki wy chodziły, a to trwało przez całe cztery lata, tak tedy moja mat ka poszła na pąć do Pszowa i jak do domu z Pszowa przyszła, tedy mi radziła, abych sie też do Pszowa ofiarował, na toch ja się też do Pszowa k Najśw. M. P. ofiarował i zaraz mi lży było po kościach i mogech chodzić po domie i do naszego ko ścioła do Koźlo, toch potem już chodził, ale przecę z trudnością i bólem, a dopiero w pół roku po moim obiecaniu szedłem do Pszowa 6 mil jeden dzień cały, a drugi dzień aż do nieszporów, boch musiał na drodze odpoczywać, a tu padech krzyżem przed obrazem najświętszej matki i prosiłech Pana Boga, żeby przez przymowe Panny Przenajświętszej noga moja była uzdrowio na i tak w jednym tydniu potem wszystkie cztery dziury w tej że to nodze się zagoiły. Inkwyzycya uznała te uzdrowienie za nadzwyczajne, ale iż po mału następujące nie za cudowne. Tego samego dnia stawili się na przesłuchanie: 1) Maciej Kucznierz, 50 lat stary komornik z Oppawy, kwoli uwolnienia od dzwonienia w uszach i od bólu zębów. 2) Barbara Brantol, 50 lat stara wdowa z Frydku, kwoli swego ozdrowienia. 3) Zofia Blaszka, 45 lat stara wdowa z Suk owa, kwoli uzdrowienia nóg 4) Szymon Krayczy z Petrkowic przy Hulczynie, 38 lat stary, kwoli ozdrowienia. 5) Bartek Utrata, 17 lat stary młodzieniec z Syrynie kwoli uzdrowienia nóg. 6) Tomasz Utrata, 15-letni młodzieniec z Syrynie od pachoł ka w krzyż uderzony przez całą zimę najokropniejszy ból cier piał, a chodzić wcale nie mógł, a gdy go matka ku obrazu N. Maryi Panny w Pszowie ofiarowała, tedy niecoś ozdrowiał, a gdy sam trzy razy przed obraz przyszedł, tedy wcale ozdro wiał. o czem cała gmina Syrynska zaświadcza. 7) Marya. 24-letnia córka Jędrzeja Goworek z Krzyźkowic. 8) Wawrzyn (Szymek, 20-letni młodzieniec z Tworkowa stali się oba od polskiej choroby od Kołtona uwolnieni.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:00
                Obecne odpusty widziane i przyznae oświadczają się za autentyczne i mogą być ogłoszone. Wrocław z Urzędu Wikariatu w sprawach duchownych Bi skupstwa Wrocławskiego dnia 13 sierpnia 1795. (L. S.) Antoni, Biskup. Schramm. Po śmierci księdza fararza Józefa Petruski został tutejszy kapelan Sylwester Feliks farnym administratorem aż do 8-go marca 1801. 9) Ludwik Joachimsky dziewiąty katolicki fararz w Pszo wie i w Rydułtowach od 1801 do 1848. Ludwik Joachimsky rodem z Chudowa przy Gliwicach, wyświęcony na księdza w Wrocławiu, farny administrator w Wodzisławiu, został dziewiątym fararzem katolickim w Pszo wie i Rydułtowach dnia 8 marca 1801, a później Dziekanem Cyrkuła Wodzisławskiego, umarł w wtorek 16 maja 1848. o trzeciej godzinie po południu w 83 wieku według własnego życzenia w murowanym grobie na cmentarzu na prawej stronie przed wielkimi drzwiami kościelnymi w sobotę 20 maja, na początku września r. 1853 postawiono na jego grobie wielką kamienną Bożą Mękę Misyjną. Kapelani: Albert Cichorz umarł dnia 6 lipca 1806 w 45 wie ku, pogrzebion tu 9 lipca, Wincenty Wittman, 1806— 1808, Ję drzej Kroker, 1808—1813, umarł fararzem i dziekanem około r. 1835 w Grzędzieniu, Franciszek Schier, 1813—1814, Altarista Pełka, 1809, Bernard Dewet, 1809, Źyszka, 1809, Antoni Fila, 1810, Jakób Baudoin Francus 1810—1813, Commorant, Fran ciszek Matuszek, 1814—1815, Franciszek Wagner. 1816—1817. Myślik, 1818, Wincenty Schreffel, 1823—1845 umarł w Bisku picach 1858, Szymon Czech, 1841 do 1845, poszedł za fararza do Krapkowic, a stamtąd do biskupstwa Chełmińskiego w zachod nich Prusach, gdzie około roku 1856 umarł, Paweł Skwara od 14 października 1845 do 27 lipca 1846, odtąd był farnym admi nistratorem w sprawach duchownych w Pszowie i w Rydułto wach aż do 16 maja 1848. Fararz Ludwik Joachimsky był to mąż średniego ale silne go wzrostu i wybornego talentu, pobożny i bardzo pilny pa sterz duchowny, pracujący w winnicy Pańskiej bez wszelkiej ułomności aż do ostatniej ośmiodniowej śmiertelnej niemocy. Tutejszą parafię odebrał on w najopuszczeńszym stanie, bo budynki i płoty wszystkie drewniane i stare już się waliły i dla tego musiał się najprzód, chociaż mu na dobudowaniu kościoła moc znależało, o to starać, aby fame budynki nowo wystawione były, przy czym się kwoli nieszczęśliwych czasów, wojny i gło du wielkiej przeszkody dożył. Roku 1805, 1806 i 1807 muro wał teraźniejsze fame mieszkanie z jednym piętrem, lecz na to piętro musiał ze swojego przemożenia dokładać i u dobrych ludzi daleko i szeroko żebrać, aby tym sposobem jakieś mie szkanie dla księży przy pąciach pomagających przygotować: r. 1820 budował stodołę, sypanie i szopę, 1839 chlewy i płoty. Przy wszystkich utarczkach i utrapieniach starał się też i o ko ściół, bo r. 1802 sprawowano dach, 1805 budowano drewniany babiniec przy zakrystii (teraźniejszy jest murowany), kupił małe organy od organomistrza imieniem Weissa z Pyskowic, 1808 od snycerza Jana Friedla z Opawy duże drewniane statuy śś. Apostołów Piotra i Pawła na ozdobę wielkiego ołtarza. Święty Piotr stoi po prawej stronie ołtarza, trzymając w ręce otwartą księgę z napisem: „Charissimi, humiliamini sub potenti mana Dei, ul vos exaltet in tempore visitiationis! I. Petri“. T. j.: „Najmilsi, uniżajcie się pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu nawiedzenia. 1. Piotr 5. 6.“. Święty Paweł stoi po lewej stronie trzymając także w ręce otwartą księgę z napisem: „Fratres, quaecunque scripta sunt, ad nostram doctrinam scripta sunt. Rom. cap. 15, 4.“ T. j.: „Bracia cokolwiek napisano, ku naszej nauce napi sano. Rzym. 15, 4.“ W tymże samym czasie malował 14 teraź niejszych obrazów św. Drogi Krzyżowej organista z Raciborza imieniem Demel za szczodrobliwym nakładem Jana Kozy, mły narza z Bieńkowie tu przed cudownym obrazem Najśw. Maryi Panny w młodzianych latach przewidział. Wielki ołtarz podmurowano i kościół wybielono 1808 Kazalnicę i chrzcielnicę postawili snycerze Antoni Barabas i syn jego Franciszek 16 grudnia 1810. Roku 1832 postawiono na rynku nakładem małżonków Józefa i Rozyny Jędrysik z Pszo wa statute kamienną św. Jana Nepomuckiego z napisem: losephVs lęDrlsIk pLebeIVs InCoAa PsioVIensIs In et eX sVDore VVLtVs sVI fVnDator hVIVs fVIt. Sub Patronatu loci Dominii Perillustris Domini de Wro - chem €t>siliarii provinci'alis RegPro lune loci Parocho Ludovico Joachiinsky Circuit Losla- viensis Archipresbytero. T. j.: ..Józef Jędrysik, siedlak pszowski w pocie i z potu czoła swego to zfundował. Pod Patronatem miejscowego Pań stwa wielmożnego Pana de Wrochem Królewskiego Landrata. Za ówczesnego miejscowego fararza Ludwika Joachimsky, dziekana cyrkułu wodzisławskiego' 4 . Ksiądz fararz musiał się jeszcze tej boleści dożyć, że wszy stkie przez księdza fararza Jana Iwanowsky r. 1732 spisane i za czasem jeszcze ofiarowane klejnoty, złote i srebrne wota do krajowej kasy bez wszelkiej nagrody r. 1810 zabrano. Po tymże roku 1810, roku ciężkiego kościołów i klaszto rów nawiedzenia zdobili znowu wielbiciele Najśw. Maryi Panny cudowny obraz złotymi i srebrnymi wotami na dziękczynienie i na pamiątkę osobliwszego pocieszenia. I na nowo wiszą na cudownym obrazie: 1) złoty Prałacki krzyż z 6 szmaragdami i z wieńcem bry lantami sadzonym. 2) złoty Prałacki pierścień z jednym szmaragdem i z wień cem brylantami sadzonym, — są to klejnoty i znaki do stojeństwa ostatniego Najprzewielebniejszego Cyster sów Prałata z Rud, Bernarda Galbierza rodem z Tryn- ku przy Gliwicach, które on sam Najśw. Matce Bożej przyniósłszy dał na cudowny obraz powiesić w przy tomności swojej, tutejszego księdza fararza i wielu in nych księży, a potem tu odprawił mszę świętą przy wielkim ołtarzu rzewnie plącząc. Prałat ten żył w za ciszu w Raciborzu i tam 16 lipca 1819 umarł i w krypcie kościoła klasztornego w Rudach 19 lipca w przytomno ści 45 księży pogrzebion został, 3) 18 srebrnych tabliczek, serc, nóg, oczu i jeden łańcuszek, 4) za wielkim ołtarzem widać berła kalek cudownym spo sobem tu ozdrowiałych. Na południowym końcu dziedziny stał kościółek św. Krzy ża, od najdawniejszych czasów kościółkiem szlacheckim zwany, który to, jak wieść na podaniu oparta niesie, miał być pier wszym w Pszowie albo raczej że na tym samym miejscu naj- pierwej kościół był wystawiony. W tym to kościele jeszcze roku 1811 nabożeństwa farni księża osobliwie w dzień Znale zienia i Podniesienia św. Krzyża, św. Marka, przez 3 dni krzy żowe odprawiali, a w tego procesję. Gdy starością upad! a fundacji nie miał, zburzo no go r. 1811 za pozwoleniem zwierzchności. W dawnych cza sach grzebano przy nim parafianów, a dotąd jeszcze przy ko paniu widzieć można prochy i popioły nieboszczyków. Na tym czci i pamiątki godnym miejscu stoi teraz licha chałupa, z któ rej farny kościół 2 talary corocznego płatu pobiera. Miejsce to od dawnych wieków poświęcone zdobiła po zburzeniu ko ściółka drewniana Boża męka, lecz i tę ostatnią pamiątkę obalił najogromniejszy wiatr w niedzielę, 24 czerwca 1861 o godz. 9-tej w wieczór. Tak to czas płaci, czas traci. Byłą chałupkę i zagródkę dzwonnika darował Patron. Hrabia de Lichnowsky pod datą Pszów, dnia 26 marca 1800 farnemu kościołowi, który z niej 2 talary corocznego płatu pobiera. Kościelne przemo- żenie porosło za księdza fararza Ludwika Joachimsky ego o 1300 talarów, z których największa część za pozwoleniem zwierzchności na dobudowanie kościoła obrócono. Ksiądz fararz Joachimsky wystąpił roku 1843 kwoli słabo ści z kościelnej kolegii, a w miejsce jego wstąpił za pozwole niem zwierzchności ksiądz kapelan Szymon Czech, prowadząc księgi kościelne, szafując wszystkiemi kasami wielką pochwałę sobie zasłużył, bo wiele kapitałów niepewnych ratował, kilka nowych fundacyj nabył, a tym i tkliwymi prośbami do dalszego dobudowania kościoła tak dalece zachęcił, że Waloszek kowal, siedlak z Pszowa darował 100 talarów, Franciszek Landsfoit, młodzieniec z Zawady 60 tal., a iż się ku temu wiele parafia nów i pątników składkami na talerze i do skarbony przyczy niło, — a za to poprawił wnętrze kościoła i wielkie organy, sprawi
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:12
                O M A R Y O Królowo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami! Statuę tę przywieźli gospodarze z Szywałda przy Gliwicach z skał z Łazisk i z Mikołowa w pół bezpłatnie, a poświęcił ją fararz Skwara z asystencją miejscowego kapelana Augustyna Wollczyka i fararzy Teodora Gramera z Gorzyc i Jana Mikuły z Jedłownika w uroczystość poświęcenia kościoła. Dnia 18 września 1859 o 5~tej godzinie po południu poświę cił fararz kamienną Bożą mękę w Zawadzie, wystawioną przez gminę za wójta Zawadzkiego Wacława Krakowczyka sprawio ną. Od dawnych czasów chowano na kościelnym dziedzińcu, lecz gdy każdy kątek założono i chowanie przy tak wielkim ko - ściele za nie stosowne i tyle budynkom za szkodliwe uznano, kupił fararz ks. Paweł Skwara wielką zagrodę i podwórek od handlerza Benjamina Brauera za 600 talarów i darował farnemu kościołowi całą 1 mórg i 150 prętów kwadratowych wielką za grodę na nowy cmentarz według dokumentu sądowego pod datą Rybnik, dnia 19 września 1859, a roku 1860 przyszykowano go i żywym płotem ogrodzono i drzewkami na krzyż obsadzono, a pośrodek ozdobiono Bożą męką kamienną 18 stóp wysoką, a gdy na górce leży wymurowano schody 12 stóp wysokie. No wy cmentarz i na nim Bożą mękę poświęcił w piątą niedzielę po Zielonych Świątkach 1 lipca 1860 dziekan Józef Gawenda z asy stencją miejscowego fararza i miejscowego kapelana Augustyna Wollczyka i fararzy Jana Mikuły, Teodora Gramera i Antonie go Abendrohta z Godowa. Fararz Abendroht kazał przy Bożej męce, wyrażając z wielkiem wzruszeniem, ilu to tu Pan Bóg za przyczyną Najśw. Maryi Panny pobłogosławił, że się tyle ze szczodrobliwych składeczek zebrało. Roku 1860 obciepano stare mury kościoła wapnem i z no wymi zrównano, gzymsy kamienne na spodku wsadzono, ko ścielny dziedziniec porównano, drzewami obsadzono i wielkimi wrotami i trzema furtami nowymi opatrzono. Takcić się bły szczy farny i pątny kościół Najśw. Maryi Panny w Pszowie, gdwszystko, co ku niemu należy, przez tak długie lata budowane ukończonym zostało. Fararzowi oddał karczmarz Józef Tosta z Zawady w dzień św. Józefa 1861 pieniądze na sprawienie kamiennej statuły świę tego Jana Niepomuckiego na ozdobę Zawady, którą miejscowy fararz 16 czerwca 1861 poświęcił. Tak obficie pobłogosławił Pan Bóg za potężną przyczyną najłaskawszej i najświętszej Maryi Panny ziarneczko gorczycz- ne r. 1846 rozsiane, że się z świętym Hieronimem wyznać musi: „Quod hominibus impossibile videtur, Deo possibile est!“. Tak. Co się zdaje ludziom niemożliwe, u Pana Boga jest możliwe. Dobrodzieje kościoła są w czterech księgach foliałach zapisani i można ich kilka razy: „duodecim millia signati”, t. j. „dwanaście tysięcy pieczętowanych” — narachować i można widzieć, jak każdy chociaż i najmniejszy dar napisany i pora chowany bywa. Zajmuje wielki ten rząd pobożnych dobrodzie jów znakomitych i prostaków, duchownych i świeckich, sta ruszków i dziatuszki, różnej wiary i różnych okolic, — zajmuje sposób jakim dary do rąk podane, — stwierdzają różne nale życie zachowane listy od znajomych i nieznajomych, — lecz nie podobno wszystkiego tego ogłosić, a nie jedno jest tylko w księdze żywota zapisane. —• Z niezmiernym zachwyceniem i z najgłębszą pokorą spogląda sługa Boży i Najśw. Maryi Pan ny na ten wspaniały kościół Maryański i na prześliczną kalwa rię, nucąc Magnifikatu antifonę: „Exaudisti Domine orationem servi tui, ut aedificarem tem- plum nomini tuo!” t. j.: „Wysłuchałeś, Panie modlitwę służeb nika twego, żem zbudował kościół Imieniu Twemu!” Według układu ksiąg foliałów i w nich spisanych dobrotliwych darów i według księgi wychodów i według kwitów wynika od zaczęcia budowania r. 1846 aż do 21 października 1861 następujący rachunek: Przychodów: 14.746 tal. 12 cz. 4 fen. Wydatków: 14.461 tal. 10 cz. 5 fen. Pozostałości: 282 tal. 1 cz. 11 fen. Oprócz tego pomagało na 50 gmin z bliska i z daleka i z tu tejszej parafii na 60.000 fur materiałów w wartości na 24.000 talarów do budowy potrzebnych bezpłatnie dowozić, Państwa i siedlacy z parafii i z okolic darowali drzewa za 3.000 talarów, kowale, bednarze i t. d. mianowicie cechy z Źorów i z tutejszej przyległej okolicy rozmaitych sprzętów, a już wzmiankowani gwerkowie węgli i kamieni za 300 talarów. rym w winnicy Pańskiej duchownym robotnikom z Racibor skiego, Żorskiego, Cieszyńskiego, Pogrzebieńskiego i tutejszego Wodzisławskiego Dziekaństwa. Pan Bóg zapłać teraz i zawsze! O co tutejsi pobożni parafianie i pątnicy i księża codziennie błagają, a osobliwie w każdą sobotę przy uroczystej za wszyst kich dobrodziejów żywych i zmarłych przy ołtarzu wielkiej lekarki i pocieszycielki Najśw. Maryi Panny odprawionej wiel kiej mszy świętej. Oprócz wymienionych dobrodziejów naznaczyć trzeba wszystkich, którzy złożyli nad 15-cie pruskich talarów Wit von Doering rodź. Goezzel z dziatkami, Konstanty, Felix, Franciszka i Otylia z Pszowa, Baronowa von Deurant rodź. Kalinowski, starosta z Rybnika, Wilhelm Cólner, nadprezydent z Raciborza, Baron von Roth z Czernicy, Oberamtsmann Muler z Radoszów, Józef Połednik z Lysek. O Józefie Połedniku znajdujemy da tum w niemieckim języku następujące: Józef Połednik Greis Degutiwter Ritter des Ordens des Heil. Grabes zu Jeruzallem, Erbauer eines Altenhauses und einer schónen gotischen Kapelle zu Lisek, welche Dienstags den 19. Marz 1850 vom Herrn Cano- nikus Dr. Heide aus Ratibor eingeweihet wurde und worin der Pschower Paul Skwara aus Pschow die erste heil. Messe cele- brirte des deutschen Ritter-Ordens aus dem Mutterhause zu Troppau ais Lehrerinen und Erzieherinen der Madchen. Fran ciszek i Józefa Selinek z Żorów, Filip i Johanna Porwoł z Łu kowa, Mateusz i Katarzyna Biskup z Dołów, proboszcz Józef Sanik z Pierśćca. Farny administrator Paweł Skwara z Pszowa i rodzice Franciszek (Skwara i żona Katarzyna rodź. Janda i dziatki Mateusz, Józefa, Antonia, Marya i Franciszek Skwara z Wójtowej wsi przy Gliwicach. Gmina Niedobczyce przez An toniego Skupinia, Franciszek i Józefa Karusa z Leszczyn, Jana Lipińskiego, kupca z Krzyźkowic, Franciszka i Franciszki Pyt lik z Krzyźkowic, Franciszka i Franciszki Rendszmidt, nauczy ciel i organista z Pszowa, Michał i Marya Musiolik z Biertuł- tów; kościelni z żonami Józef i Antonia Kowol, Jakób i Kata rzyna Krzyżak, Józef i Tekla Kotyrba, Karol i Paulina Sklarz, Franciszek i Monika Myśliwiec z Kornowaca, proboszcz Szy mon Czech z Krapkowic, księżna wdowa von Anhalt Kathen z Wiednia. Gmina Radoszowy przez fojta Franciszka Rybnic kiego, nauczyciel Cypra z Kielc, Cech kowalów z Żorów przez cechmistrza Kanię Franciszka i Jana Stebla, młynarza z Dołów, dziekana Józefa Moronia z Gierałtowic przy Gliwicach i Ojco wie z Wodzisławia, Franciszka Węgrzyk, gospodyni farna z Gie rałtowic. Jakób Kaletta z Wiednia 300 Flor Miinz Adam Wie czorek z Bieńkowie, Szczepan Jabłonka, śpiewak z Bieńkowie, Antonina Kostka z Sudoła. Fabian Franciszka, Stuka, Win centy i Franciszka Wyskoni z Bieńkowie, Antoni i Józef Szolc Beusznice, Franciszek Dr. Heide, kanonik z Raciborza. Jutizrat (radca sprawiedliwości) Strzybny z Raciborza, proboszcz Fran ciszek Pawellek z Niemieckiej Lutyni. Dziekan Ignacy Łodzik z Jastrzębia, proboszcz Szczepan Strzybny z Ostroga, Jan i Magdalena Duczek z Zakrzowa, Jó zef Kiermaszek z Zawady, proboszcz Wawrzyniec Fuchs z Po- łomi, Agnieszka Bacik z Pszowa, Katarzyna Szałek z Krzyżko- wic, Katarzyna Adamiec z Zakrzowa pow. kozielski, Jakób i Józefa Lampka, młynarze z Łubowic, proboszcz Franciszek Marcinek i organista Drest z Bieńkowie, dziekan Franciszek Muller z Warty, kapelan Wincenty Manderla z Opawy, pro boszcz Karol Markiewka z Boguszowie, kapelan i kuratus Ni kodem Marawe z Raciborza, Józef i Johanna Gebauer z Syryni, Józefa Chmielą z Janowic, Johanna Millerski z Pieców, Jan i Johanna Cieślik z Królewskiej Huty, Felix i Chrystyna Tref on, mistrz kowalski z Orłowa, Edward Mencel, kupiec z Wodzisła wia, Marya Blumenfeld, karczmarka z Rydułtów, Ignac i Marya Białas z Tworkowa, Zuzanna Deboń i Antoni i żona Antonina Mazulik z Bieńkowie, dziekan Franciszek Fesser z Żorów,
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:20
                Ks. Paweł Skwara od roku 1848 do roku 1883 nie poprzestał dalej pracować, bo w roku 1866 stał się fundatorem tutejszego klasztoru Panien Boromeuszek. Tego samego roku położono pierwszy kamień w dzień św. Michała Archanioła. Kupno tej posiadłości, gdzie klasztor stoi, było początkowo trudne, bo wiem 5 spadkobierców familij Nikel nie mogło się ugodzić po między sobą co do ceny. Ks. proboszcz Skwara uparł się o na bycie tej posiadłości, z tego powodu, że na tym miejscu ukazała się trzykrotnie Matka Boska Maryi Gołomb w roku 1728. Ks. Skwara zanosił się w myślach, jakie siostry powołać. Tego samego dnia przychodzą wszyscy spadkobiercy tej posiadłości do ks. Skwary z tą wiadomością, że się zgadzają na każdą cenę kupna. Ks. Skwara postanowił powołać siostry Boromeuszki i tego samego jeszcze dnia wysłał list do Matki Przełożonej tego zakonu. Klasztor budowano 3 lata. Gdy klasztor został wybu dowany, wprowadzono Boromeuszki w wielkiej uroczystości 12 września 1869 r. 13 września oddaje radca rejencyjny Połom ski, wyższą i średnią szkołę ludową dziewcząt siostrom do nau ki, 1 kwietnia 1870 także i klasę niższą. W roku 1871 wybu chła w Niemczech walka kulturna. 1 kwietnia 1875 r. została wszelka nauka prywatna w klasach szkoły klasztornej zakaza na. Roku 1889 udzielano siostrom pozwolenia na wykonywanie ręcznej pracy w domach prywatnych. Roku 1890 19-go maja otrzymały zezwolenie na opiekowanie się sierotami w klasztorze. Na tym samym miejscu, gdzie się ukazała Marii Gołomb Matka Boska, znajduje się kaplica św. Karola Boromeusza. W roku 1921 czyli w 50-letni jubileusz założenia klasztoru po zwolono umieścić w kaplicy Przenajświętszy Sakrament i od prawiać Msze św. Roku 1886 otrzymał klasztor cząstkę zapi saną w testamencie wójta Franciszka Glenca z Pszowa. Roku 1928 było 9 sióstr, 12 sierot, 10 uczennic w pracach ręcznych, roku 1938 11 sióstr. Klasztor zbudowano na cześć św. rodziny Jezus, Marya, Józef. Pierwsza przełożona siostra tutejszego klasztoru panna Julianna umarła 17 kwietnia 1899 r. Roku 1906 umarła druga siostra Serwatia, obie spoczywają przy rzym skiej kaplicy. Roku 1871 poprawiono farskie zabudowania stodołę i sy panie pokryto słomą szopy łupkiem, płoty, wrota kosztem ra zem 386 talarów 9 czeskich i 6 fenigów. Roku 1877 został po raz pierwszy kościół malowany przez słynnego malarza Gaidę z Żorów. Obraz cudowny Maryi Panny został odnowiony, ko ściół wyglądał wspaniale. Każdy podziwiał szczególnie prze śliczne obrazy 15 tajemnic na sklepieniu. Ks. fararz Skwara lubo chory na nogi ciągle pracował nad upiększeniem kościoła i miał największą uciechę w czasie odpustów wyprowadzać mu zykę na galerię i kazać grać Mariańskie hymny. Roku 1883 28 marca powołał go Pan Bóg, po wiekuistą zapłatę. Pogrzeb odbył się przy wielkim udziale księży i parafian, ludu z bliska i z daleka, pochowany został w rzymskiej kaplicy, którą sam ufundował. —■ Niech odpoczywa w spokoju! Po śmierci ks. Skwary został tutejszy kapelan ks. Jan Stu~ dzieński, rodem z Świętochłowic, farnym administratorem aż do maja 1883 r. Dostał do pomocy ks. kapelana Józefa Juzka, ro dem z Bełsznicy. Za ks. Studzieńskiego został kościół flizami wyłożony, a ciosane kamienie, którymi był dawniej wyłożony, można jeszcze dziś widzieć przed schodami na cmentarzu. Ks. Studzieński został powołany na pierwszego proboszcza po 107 latach do Rydułtów. Ks. kap. Juzek został przeniesiony za proboszcza do Rzecic w pow. kozielskim, później był dziekanem w Uciszkowie pow. kozielski. Umarł 1933 roku, dożył 83 lata życia.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:26
                ks. Franciszek Poziemba. Trzynasty proboszcz katolicki w Pszowie od 24 lutego 1913 do grudnia 1921
                Kapelani: Ks. Grycman poszedł za administratora do Rogów, ks. Dłu- gaj obecnie proboszcz w Boguszowicach, ks. dr. Masny obecnie proboszcz w Rogowach, ks. Paweł Doleźych, proboszcz w Bełku. Ks. Poziemba, będąc ostatnim kapelanem za ks. Laski, z powodu choroby ks. Laski został mianowany proboszczem w Pszowie. Zaraz na początku kościół został cały otynkowany wnątrz, dach na kościele przełożony, częścią nowo pokryty, płot za kościo łem rozszerzony i wszelkie kaplice naprawione; 3 stacje Drogi Krzyżowej zostały cofnięte i na nowo zbudowane na koszt 3 obywateli-gospodarzy Wincentego Krzyżaka, Jana Fójcika i Wiktora Siemki; stacja czwarta zbudowana kosztem Pawła Kowola została całkowicie odnowiona na koszt syna fundatora, Konstantego Kowola. Roku 1916 zainstalowano światło elek tryczne, dwa filary przed kościołem ozdobiono figurami Anioła Stróża, prowadzącego Tobiasza, na drugim filarze archanioła Michała. Ks. proboszcz Poziemba starał się nieustannie o upiększenie kościoła. Wspomnieć należy, że obraz Dobrego Pasterza pomiędzy wieżami został przez niego ufundowany. (W roku 1937 został odnowiony przez kanonika ks. Knosallę). Podczas wojny światowej wciąż modlił się za żołnierzy z parafii i pisywał każdemu z osobna listy pocieszające. Roku 1916 30 lipca rozporządził Ojciec św. Benedykt, żeby wszystkie dzieci katolickie , w całej Europie przystąpiły do spowiedzi św. o ubła ganie Pana Boga o pokój i zakończenie tej straszliwej wojny. Tak więc owej niedzieli miał ks. Poziemba wielce wzruszające kazania, że wszystek lud z nim płakał. Wielce ubolewał, gdy musiano nawet dzwony kościelne oddawać na rzecz wojny, więc i z naszego kościoła z Pszowa musiano oddać 2 dzwony, jeden wielki, drugi mały, tak zwany Krzystala (gdyż był zakupiony przez gospodarza Krzystalę). Roku 1918 sprowadził ks. Po ziemba wielki nowy dzwon, z napisem św. Franciszka. Przy pomnieć należy, ile to już razy zabierano majątki kościelne; roku 1690 zabrał Baron Welczek, Pan na Pszowie las Szołtysik. Roku 1810 zabrano wszystkie klejnoty złote, srebrne, ofiaro wane przez ks. proboszcza Iwanowskiego. Roku 1917 zabrał rząd dzwony za małym wynagrodzeniem. Roku 1921 utracił kościół wszelkie fundacje, które lud złożył na odprawianie mszy św. po wieczne czasy; wszystko pochłonęła nieszczęśliwa wojna światowa i nic dziwnego, że żywi utracili swe majątki, bo i umarłych nie oszczędzono. Roku 1916 18-go września przy był ks. sufragan Biskup Augustyn do Pszowa na bierzmowanie i zarazem konsekrację wielkiego ołtarza, bawił 3 dni w Pszowie. Roku 1915 z powodu coraz więcej wzrastającej parafii musiano pomyśleć o nowym cmentarzu, bowiem cmentarz koło Zawadz kiej drogi został wyczerpany, więc jednogłośnie Zarząd kościel ny z ks. proboszczem na czele uchwalił, aby nowy cmentarz urządzić na tak zwanych „przymiarkach", należących do pro bostwa. W tym samym roku został cmentarz ogrodzony, czędu choroby ks. Laski został mianowany proboszczem w Pszowie. Zaraz na początku kościół został cały otynkowany wnątrz, dach na kościele przełożony, częścią nowo pokryty, płot za kościo łem rozszerzony i wszelkie kaplice naprawione; 3 stacje Drogi Krzyżowej zostały cofnięte i na nowo zbudowane na koszt 3 obywateli-gospodarzy Wincentego Krzyżaka, Jana Fójcika i Wiktora Siemki; stacja czwarta zbudowana kosztem Pawła Kowola została całkowicie odnowiona na koszt syna fundatora, Konstantego Kowola. Roku 1916 zainstalowano światło elek tryczne, dwa filary przed kościołem ozdobiono figurami Anioła Stróża, prowadzącego Tobiasza, na drugim filarze archanioła Michała. Ks. proboszcz Poziemba starał się nieustannie o upiększenie kościoła. Wspomnieć należy, że obraz Dobrego Pasterza pomiędzy wieżami został przez niego ufundowany. (W roku 1937 został odnowiony przez kanonika ks. Knosallę). Podczas wojny światowej wciąż modlił się za żołnierzy z parafii i pisywał każdemu z osobna listy pocieszające. Roku 1916 30 lipca rozporządził Ojciec św. Benedykt, żeby wszystkie dzieci katolickie , w całej Europie przystąpiły do spowiedzi św. o ubła ganie Pana Boga o pokój i zakończenie tej straszliwej wojny. Tak więc owej niedzieli miał ks. Poziemba wielce wzruszające kazania, że wszystek lud z nim płakał. Wielce ubolewał, gdy musiano nawet dzwony kościelne oddawać na rzecz wojny, więc i z naszego kościoła z Pszowa musiano oddać 2 dzwony, jeden wielki, drugi mały, tak zwany Krzystala (gdyż był zakupiony przez gospodarza Krzystalę). Roku 1918 sprowadził ks. Po ziemba wielki nowy dzwon, z napisem św. Franciszka. Przy pomnieć należy, ile to już razy zabierano majątki kościelne; roku 1690 zabrał Baron Welczek, Pan na Pszowie las Szołtysik. Roku 1810 zabrano wszystkie klejnoty złote, srebrne, ofiaro wane przez ks. proboszcza Iwanowskiego. Roku 1917 zabrał rząd dzwony za małym wynagrodzeniem. Roku 1921 utracił kościół wszelkie fundacje, które lud złożył na odprawianie mszy św. po wieczne czasy; wszystko pochłonęła nieszczęśliwa wojna światowa i nic dziwnego, że żywi utracili swe majątki, bo i umarłych nie oszczędzono. Roku 1916 18-go września przy był ks. sufragan Biskup Augustyn do Pszowa na bierzmowanie i zarazem konsekrację wielkiego ołtarza, bawił 3 dni w Pszowie. Roku 1915 z powodu coraz więcej wzrastającej parafii musiano pomyśleć o nowym cmentarzu, bowiem cmentarz koło Zawadz kiej drogi został wyczerpany, więc jednogłośnie Zarząd kościel ny z ks. proboszczem na czele uchwalił, aby nowy cmentarz urządzić na tak zwanych „przymiarkach", należących do pro bostwa. W tym samym roku został cmentarz ogrodzony, częścią wydrewnowany, krzyż czyli Boża Bęka postawiony. Fun datorem tego krzyża był gospodarz Jan Glenc z Pszowa. Pier wszego mężczyznę pogrzebano Ludwika Grzegorczyka z Kątów, a pierwsze dziecię Jana Sowy. Roku 1921 został kościół przez kopalnię ankrowany z powodu pękania murów. Prace murar skie wykonywał Szczepan Ociepka z Rybnika, wszelkie ankry dostarczał mistrz kowalski Jan Wojtala z Pszowa i to wszystko na koszt kopalni. Z powodu rozruchów i niepokoju jakie spowodował na całym G. Śl. rok 1921, wiele się zmieniło i pomiędzy ducho wieństwem. Również w Pszowie została zawarta zmiana po między proboszczem Poziembą i obecnym proboszczem ks. Kno- sallą; ks. Poziembą poszedł do Dobrzynia w Opolskim, a ks. radca, dziś kanonik Knosalla do Pszowa.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:39
                P ą t n y obwód. Do Pszowa na pąć przychodzą nabożni niemieckiego, mo rawskiego a osobliwie polskiego języka z następujących miast: z Mikołowa, Bierunia, Pszczyny, Żorów, Strumienia, Skoczowa, Cieszyna, Frydku, Mistka, Frysztatu, Bogumina, Opawy, Babo rowa, Głubczyc, Głogówka, Koźla, Ujazda, z Miasteczka czyli Sośnicowic, Pilchowic, Gliwic, Rybnika, Wodzisławia i z przy ległych wsi tych miast i miasteczek. 1. Niemieckie procesje przychodzą: 1) z Szywałda przy Gliwicach, który ma w tutejszym ko ściele obraz wotywny Najśw. Maryi Panny z napisem: Subvenisti ruinae ante conspectum Dei nostri Judith XIII., v. 25. sVb proteCtlone aVgVstae hVjVs Virginis per qVaDraglnta ainnos tVta a granDIne perstat SChoenVaLDa. T. j.: Przed obliczem Boga naszego zapobiegłaś upadkowi Judyta, 13, w 25. Pod obroną tej przemożnej Panny zostawa Szywałd przez 40 lat od gradu za warowany. Na obrazie stoi 1791, a wielkie litery łacińskiego podpisu znaczą 1801. 2. Z Raciborza przychodzi niemiecka procesja z księdzem zwyczajnie w niedzielę po Bożem Ciele. Do tej procesji należą największą częścią członkowie Braterstwa literackiego, które według uwiadomienia kanonika i fararza raciborskiego Fran ciszka Dr Heide roku 1343 w Raciborzu na honor Wniebo wzięcia Najśw. Maryi Panny założone i przez Biskupa Wroc ławskiego Przecisława de Pogarell potwierdzone było i do któ rego się księża, sędziowie, uczeni, cechy i książęta w tym celu przyłączyli, aby wiarę, kunszta i nauki pielęgnować i dobre obyczaje popierać. W teraźniejszych czasach należą do tego bractwa i prostacy. -—- Roku 1750 dnia 7 maja sprawili mieszcza nie raciborscy Karol Waiss, Jan Wagner i N. Gintzel wielką chorągiew z czerwonego adamaszku za 80 talarów i dali ją po święcić na honor Patronów śś. Karola Boromeusza, Wilhelma, Floriana, Karola, Jana Nepom., Jana Sarkandra i wzięli ją po pierwszy raz 9-go maja na procesję do Pszowa, do której się 2900 pobożnych zebrało, aby przez tę pąć u Najśw. Panny upro sić, żeby miasto od głodu, moru i wojny zachowane zostało, a od tego czasu corocznie tę procesję odprawiali. (Obacz historię miasta Raciborza napisaną przez fararza Augustyna Weitzel w Tworkowie 1861 r., str. 384). 3. Z Głupczyc i z okolic przychodzą małe niemieckie procesje. II. Morawskie procesje przychodzą z sąsiedzkiego Biskup stwa Ołomunieckiego. III. Polskie procesje w największych gromadach prowadzą księża z krzyżami, chorągwiami, obrazami, muzyką i śpiewem istotnie z najwspanialszym tryumfem katolicyzmu z pruskiego i austriackiego Śląska, przychodzą również i małe procesje z b. Galicji (Małopolski Zachodniej). Po przyłączeniu Zaolzia jak Frydek, Frysztad, Bogumin do Polski, spodziewać się należy znów procesyj do cudownego Obrazu Panny Maryi do Pszowa, tak jak dawniej. W Lyskach złożył wolny siedlak Józef Garnczarsky wiecz ną fundację na odprawianie procesji do Pszowa z tym obowiąz kiem, żeby ksiądz z procesją idący mszę świętą śpiewaną przy ołtarzu cudownego obrazu Najśw. Maryi Panny w Pszowie od prawiał.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:54
                ZAWADA: Zawada zalicza się do starych osad, kiedy powstała nie ma wiadomości. Domiewywać się można, że już istnieć musiała na równi z innymi osadami razem z Pszowem. Zawada posiada wielkie skarby, pokłady węgla, wodę siarczaną i wielkie po kłady piasku do budowy. Roku 1918 budowano szyb w Zawadzie, spodziewać się można wielkiej przyszłości. Po przyłączeniu Górnego Śląska do Polski nadano Zawadzie przydomek Zawada Rybnicka. Ro ku 1753—1757 był kapelanem w Pszowie Jerzy Deuczmanek, rodem z Zawady, pewnie syn młynarza Deuczmanka. dziś ro dzina Jeźyszek. Zawada liczyła w roku 1937 — 1122 ludności. Naczelnikiem gminy Langer Józef. W wojnie światowej padli następujący: 1) Elsner Franci szek, 2) Rogoś Karol, 3) Rogoś Edward, 4) Rogoś Walenty, 5) Jeźyszek Wiktor, 6) Pogoda Jakub, 7) Pietruszka Ryszard, 8) Kiermaszek Wincenty, 9) Glenc Józef, 10) Wiltig Franciszek, 11) Gomola Wilhelm, 12) Bugla Karol.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:08
                Franciszek Klimek, Jan Waller 1870—1874, Józef Waller 1874—1887, Jan Klimek 1887—1893, Jan Żydek 1893—1906, Jan Skamel 1906—1920, Alojzy Witaszek 1920—1926, Emanuel Kośmicki. Roku 1858 liczyła gmina Dolne Rydułtowy 1002 pomiesz- kańców, 968 katolików, 25 protestantów i 5 Żydów; Górne Ry dułtowy 258 pomieszkańców, 246 katolików, 6 protestantów i 6 Żydów. Roku 1928 30 grudnia liczyła cała gmina 14.000 po mieszkańców. Roku 1837 koniec grudnia 14.696. Roku 1897 wybudowana została remiza strażacka kosztem 7.000 marek. Roku 1900 otworzył pierwszą aptekę w domu naczelnika Jana Skamla aptekarz Geisler. W latach 1898—1899—1900 budowa no lecznicę bracką. Roku 1899 urządzono targi tygodniowe, a ponieważ gmina nie miała własnego terenu, odbywały się tar gi do roku 1910 na wynajętym gruncie od karczmarza Stefana Kukowki (dziś ładny ogród p. Palki). Później zakupiono 21 arów od Jana Siodmoka za 6.000 m. Ponieważ targowisko oka zało się znów za małe wskutek coraz to większego rozwoju, za kupiono znów 2 listopada 1911 r. od budowniczego Hercera i Kukówki parcelę wielkości 50 arów za cenę 18.000 m., dawniej rodzinie Świętek należącą. Roku 1911 powiększono lecznicę bracką, której kosztorys przewidziano na 900.000 m. 15 sierp nia 1912 r. kupiła gmina na supaście posiadłość mistrza bla charskiego Miki za cenę 2.400 m. Roku 1913 19 września naby ła gmina posiadłość wielkości 56 arów i drewnianą chałupę od wdowy Józefy Jonderko na wybudowanie szkoły. Planowano 1915 r. budować, lecz budowy zaniechano z powodu wojny. Roku 1913 16 października oświecono po raz pierwszy światło elektryczne, które bardzo było potrzebne gminie tutejszej. Ro ku 1902 zwana kop. „Sieglowka“ zoistała rozebrana i całkiem zasypana. Roku 1909 zbudowano remizę strażacką; koszta bu dowy wynosiły 8.600 m. Roku 1906 26 maja obchodziła kop. ,,Charlotta“ 100-letnią rocznicę istnienia. Na Babiejgórze, miej scu pierwszej szachty postawiono ołtarz, przy którym celebro wana była msza św. polna, zaś na kop. ,,Leo“ odbyła się uczta. Górnicy zostali ugoszczeni, w lasku przy ,,Leoku" przygrywały 3 orkiestry. Górnicy, którzy bez przerwy pracowali 20 lat, otrzymali srebrne zegarki. Z biegiem czasu wiele się zmieniło, tak i gmina Rydułtowy poszła w górę, i dziś wygląda jak miasto. Wiele domów zbudo wano. Naczelnik Jan Skamel, który przez 14 lat swego urzędo wania tyle nabył gruntów gminnych, że dziś gmina przewyż sza wszystkie inne gminy w powiecie rybnickim. Wspomnieć wypada stosunki w latach dawniejszych Dawniej odbywały się
                gromady publiczne gminne, o czym każdy posiedzicie! został uwiadomiony przez przysłanie jeden drugiemu tak zwanego ,,kluka“, na którym był przymocowany porządek gromady, dzień ii godzina. Gromady odbywały się w karczmie. Nieraz w takich publicznych gromadach powstawały wielkie nieprzy jemności wskutek nieporozumienia z naczelnikami; powstały wrzawy i nieraz kłótnie; musiano za każdy miesiąc przedłożyć dochód i rozchód. Wesela odbywały się w porze jesiennej, gdy żniwa były na ukończeniu, to też prawie że cała gmina brała udział w godach małżeńskich. Tańczono na wylot dokoła słupa drewnianego. Kto spowodował hałas lub naruszenie spokoju, został natychmiast ukarany, bowiem naczelnikowi gminy pra wo karania przysługiwało. Hałaśnika przymocowano do słupa, stojącego na sali, każdorazowy stróż oraz sługa gminny, musiał wypełnić rozkaz naczelnika i starszych gminy, ,,Procek ber ho Procek‘‘ rozumiał się na bykowcu. W roku 1815 nastały lepsze czasy i utworzono po raz pierwszy obwód rejencyjny opolski. W roku 1818 utworzono z części powiatu pszczyńskiego i raci borskiego dzisiejszy powiat rybnicki. Pierwszym starostą zo stał mianowany Hrabia von Wengerski z Pilchowic do roku 1832, drugim był posiedziciel ziemski von Stengel z Jastrzem- bia aż do roku 1860; następowali po sobie baron von Durant z Baranowie, baron von Reke Volmerstein, Freiherr von Richt hofen, posiedziciel Gemeinder z Bełku, lejtnant pruski Piewig, lejtnant Lentz, p. Strzoda, dr. Łukaszek, p. Krupa, p. Trzoska r. 1928, odtąd p. Wyglenda 12-sty.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:13
                DAWNY KOŚCIÓŁ W RYDUŁTOWACH
                • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:15
                  Wiadomości o kościele i farze. W farnym archiwum leży sądowy dokument z przydat kiem sekretu pod datą Rybnik, dnia 12 sierpnia 1653, napisany w języku czeskim dobrze przez nas górnośląskich Polaków ro zumianym, otóż go słuchajcie: „Ja Jan Beraiardt Prażma Swobodny, Pan z Bilkowa na Rybniczych, Hornich y duolnich Swerklanach a Sławikowie G. W. Ó. Kniz. Mil. Carla Ferdinanda kralowicze Polskeho a Swedskeho Raddzi a Saudi Zemsky Knizetswi Oppól, a Rat- tiborzsky. Winim Wass robotnych Lidi z diediny Rydultuw a Bertułtuw, kterych Wass na ten to Czass ku wydani takowe- ho Swiedecztwi z Poddanosti me przepustziam, ya gozto. Pa weł Nestroy, Buducz około 80 Leth stary, Wałek Nawoy około 83, Waiwrzin Cichutek 77, Adam Syrny 85, Sobek Chudek 65, Paweł Cichon take 65, zie Wy dobru wiadomost mate, ze od Przedkuw a Starych Swych otom gste nigda ne sslysseli, aby Kostel Rydultowssky, kdy ku kostelowi Pssowskemu za filialni neb Czerku nalezieti miel, take ze za wieku wasseho kostel Ry- dultowsky ku kostelu Pssowskemu nigdy przipogeny ne byl, Nibrz wzdiczki przeż wssehe a tak dluchi Cziasz osobnie Fararze sweho w tey Wssy gste miwali, kteremu gste Taczma a czo gemu nalezi tomuź Fararzowi Rydultowskemu toliko a ziadnemu ginemu yak ziwo neoddawali. Jtem że Wy Adam Syrny, Paweł Cichon a Sobek Chudek w dobre Pamieti Swey małe, ze za Pamieti Lidske wdiczki osobni kniezi a Fararzi St. Rzim. Kat. Wiry na Farze a kosstele Rydultowiskim bywali, kterzy tey Wssi Rydultow a Bertultow Słowem Bożym a ginszymi Powinostmi duchownymi postudiowali, gakożto, czo toliko gmena gegich pamatugete, Kniez Jacob, druhi Kniez Jacob, Kniez Sebe- stian, Kniez Peter, Kniez Daniel, Kniez Adam, Kniez Ssymon, Kniez Woytiech, Kniez Stanislaw, druhi Kniez Stanislaw PIo- towski, Kniez Orlik, Kniez Girzyk Danczyk, Kniez Paweł Post, Kniez Blazey, Kniez Jan Gallus ninieyssy Fararz w Pssowie, Kniez Laurenti Fabritius, Kniez Jacob Matthaeides, z nich nek- terzi giz pomrzeli, nekterzi take na ginę Fary se dostali. Jtem, zie otem dobru wiadomost mate, zie Jak Pamiet Lidska gest ziaden Luthenski kniez doteho Rydultowskeho dosazen a Kostel violirowany ne byl gak Kostel Pssowski, ktery cztyry Kratę Luther, skich Kniezuw przigat gest uczynił, neb Wrihnost Ryb- niczka to zawsse branila, a nikoli to dopustiti niechtiela. Jtem, zie ty Paweł Ledwon, Jurek Wieczorek, Michna, Heyduck, Modlik a Adam Syrny otem dobru wiadomost mate, zie w tey Wsi Dydultowach Budowani na Farze gest, na kterym
                  kniez neb Fararz dobrze messkali muzę a ti naprzed gmenowani kniezi wzdiczki na tey farze messkawali. Jtem zie take w tey wsi Rydułtowach dwie dobre role gssou, a ku farze naleziegi, na kterych kniez fararz gdy toliko chce na Zymu y na leto do brze ze cztyry Maldry wyseti muzę, ktere roli take Fararzi Ry- dultowssti mało czo zasywali nibrz radzigi ginym Lydem nagi- mali a uplatek sni brali. Jtem zie przi tey farze luki dobre ma, gde dobrze 10 Wozuw Sena okrom gesstie Otawy aneb Po trawy brati muzę. Jtem zie take przi tey farze Piet Stawkuw neb Rybniczkuw swych ma. Jtem zie przy tey farze swego Lesu gak brzeziny tak graboweho w Potrzeb ma. Jtem zie otem dobru wiedomost mate, że Taczma kniezi Fararzi Rydultowskemu z tich dwau wsi Rydultow a Biertultoiw wzdiczki wychazelo, ktoreho take gemu az podnes gesztie da- wate, Owsa a Rzi wespuol Piet Maldruw, dwie Ctwrtni, a geden Wrtel na czo se take magicz gak dotczeno swe role, luki, staw ki, less a ten osep dobrze wychowali mużie. Otom wssem a czo wam tak wtem sprawiedliwie powiedomo gest zie Mne Prawej a Sprawiedliwe Swiedomi podle Porządku Zemskeho wydate. Co mu na Swiedomi gsem ktemuto obwinieni Sekret swuig przy- dawil a ruku Swan wlastni winim se podepsal. Tetoż datum na Rybniku dnie 12 Augusta Anno 1653. . (L. S.) J. Bernardt Prażma.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:18
                Tomasz Wawrzyniec Zawdal, Gommendarius parochus ad Ecclesiam Rydultoviensem, t. j. komendowany fararz przy kościele Rydułtowskim, o którym się nic innego nie wie, jak tylko o jego już wzmiankowanym spisie przychodów kościoła, fary i szkoły pod datą: Na farze Rydułtowskiej 9 października 1695 r. z jego sekretem i własnoręcznym podpisem. — Ksiądz Zawdal musiał w Rydułtowach nie mieszkać, ponieważ „Conr mendarius“ pisze, i dlatego musiała Rydułtowska parafia owe go czasu być komendą. Prawo kościelne bowiem tak mówi: nieobsadzone beneficium, czy fara, czy biskupstwo było są siedzkiemu duchownemu do tymczasowego administrowania oddane albo przychody z kilku urzędów na jedną osobę i na całe życie przeniesione, — a takowa administracja zwała się po łacinie Comenda albo Custodia, albo też Guardia z niemieckiego słowa Warden, po łacinie custodire, t. j. zawiadywać czyli ad ministrować. Owego czasu był Grzegorz Panczoszych fara- rzem w Pszowie i toć ksiądz Zawdal pewnie był fararzem w Ra dlinie, bo jeszcze teraz najstarsi ludzie mówią, że Rydułtowy należały przed dawnymi czasami do Radlina, a iż Radliniacy w procesji chodzili do kościoła Rydułtowskiego a Rydułtowia- nie do kościoła Radlińskiego. Domniewywanie to i tę rozpraw kę upoważnia łaciński protokół pod datą Rydułtowy 23 Czerw ca 1750, w którym są te słowa: Parafianie z Birtułtów nie chcą ani na kościelne ani na fame poprawy, ani na budynki składek dawać, ponieważ się na to odwołują, że przedtem do Radlina należeli“. 19) Jan Leopold Iwanowsky poszedł roku 1725 za fararza do Pszowa. — Kaplicę św. Jana Nepomuckiego przy teraźniej szej bitej drodze przy Rydułtowach wybudowała 1719 Pani de Niewiadomska z Górnych Rydułtów, statuę odnowił Józef Mayer malarz i stafierz z Pszowa za sto lat r. 1819. 20) Jan Franciszek Niemczyk, będąc 1722 kapelanem w Pszowie, przyniósł teraźniejszy cudowny obraz Pszowski Najśw. Maryi Panny z Częstochow do Pszowa został kapela nem w Cieszynie, a stamtąd przeniósł się na farę tutejszą i umarł 31 maja 1735 r. w 38 wieku i pogrzebion tu w kościele. Kościołowi ofiarował na wieczyste czasy żelazną czyli in- wentarną krowę, od której nieustannie aż do tego czasu każdy fararz ośm czeskich do kościelnej kasy corocznie płaci. — Uło żył kościelne matryki i księgę dziesięcin czyli mesznego z pięk nym w łacińskim języku poświęceniem: Na Cześć Bogu po trzy kroć Najlepszemu i Najwyższemu Panu wszystkich dziesięcin i mesznego, Dawcy dóbr najhojniejszemu, który dał synom Lewiego wszystkie dziesięciny Izraelskie na własność i wyżywienie. J. z Miłości ku Jezusowi Chrystusowi, którego Imię niech będzie pochwa lone, który dla ogłaszania św. Ewangelii, sprawowania św. sa kramentów służby ołtarza sług swoich zapłaty godnych ogło sił i stać się raczył nasieniem obumierającym. J na Sławę Najpotężniejszej nieba i ziemi Królowej, która owoc wybranych i nasienie rozmnażając się światu po rodziła. Także też Na Uwielbienie Wszystkich Świętych w niebie, osobliwie Świętego Jerzego męczennika tego parafialnego Kościoła Rydułtowskiego Patrona, który po boju w łzach żniwuje w radości ubłogosławiony błogą błogosławieństwa słodkością, zgromadza snopy pełne do wie kuistych gumien na spokojne i wiecznie trwające posiadanie i oraz na to, żeby się w przyszłości tego trzymali Mili następco- wie Panowie Fararze Rydułtowscy. A to, co im się według prawa należy, odebrali i posiadali i tym łatwiej prawa utrzymywali owych Biskupa słów zwy czajnie w Inwestyturze stojących: „Oddawając w Chrystusie umiłowanemu Panu . . . księdzu na tę farę za fararza powołane mu sprawowanie spraw Duchownych i urzędowanie spraw Światowych Parafii Rydułtowskiej obowiązany go pod przy sięgą, żeby wszystko i każde osobne prawo i wszystkie owoce, użytki, dziesięciny, płaty, przychody, od po winnych i dłużni ków bez naruszenia kościołowi i farze według możności utrzy mał, tę Księgę dziesięcin Mesznego z dawnych rejestrów, z autentycznych dokumentów, z spisów gruntów, z własnego się przyznania posesorów z trudnością ułożył, ugruntował, spisał i należycie poświęcił tenże, który się z kapelanii Cieszyńskiej na tę farę Rydułtowską roku Pańskie go 1725 dostał, odebrawszy Prezenta od Pana barona de Wel- czyk, Inwestyturę od Najjaśniejszego i Najprzewielebniejszego Elektora Trewirskiego, Biskupa Wrocławskiego Franciszka Ludwika, wsadzony przez Przewielebnego Pana Józefa Mizia, Dziekana Wodzisławskiego i komisarza Biskupiego w księ stwie Cieszyńskim i w przyległych okręgach. Jan Franciszek Niemczyk, ówczesny miejscowy Fararz w r.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:35
                Roku 1896 1 czerwca dokończono budowę wieży a 6 paź dziernika wciągnięto dzwony 2 ze starego kościoła a jeden no wy ulany u G. Loescha z Opola 12-centnarowy z napisem: „St. George ora pro nobis 1896 parocho Pauli Bernert, ostatni mu siano znów oddać 15 sierpnia 1917 na rzecz wojny. Zegar jest podarunkiem kop. „Charlotta 44 kosztem 2.000 m. Roku 1897 został stary kościół rozebrany i sprzedany więcej dającemu; na był Franciszek Chrószcz za 700 m. przy rozbieraniu kościoła znaleziono cyboryum, które zrabowano 1853 r. Ponieważ stary cmentarz był za mały, musiano z kawałka pola proboszczow skiego (1,25 ar.) urządzić nowy cmentarz. Roku 1897 zbudo wana została kaplica przez budowniczego Schneidra kosztem 2.000 m. Stary drewniany ołtarz i 2 obrazy ze starego kościoła istnieją w kaplicy do dnia dzisiejszego. Z powodu wzrastającej parafii 1904 r. powołano pierwszego kapelana Pampucha z Siołkowic do Rydułtów. 20 maja 1905 r. przybył Najprzew ks. biskup Marx z Wrocławia w celu bierzmowania; 1100 zo stało bierzmowanych. Od 2—10 października odbyły się Misje przez Ojców Franciszkanów z Góry św. Anny. Na pamiątkę postawiono krzyż misyjny kosztem naczelnika gminy Jana Żyd- ka i gospodarza Jana Durczoka z Rydułtów.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:38
                ks. Emil Bernacki, trzydziesty proboszcz katolicki w Ry dułtowach. Kapelani: Ks. Matłoch 1921—1921, ks. Śliwka 1921 do 1922, ks. Grysok 1922—1922, ks. Walenta 1922 1922, ks. Si kora, ks. Herman, ks. Masny 1922—1923, ks. Saft 1923—1924, ks. Granieczny 1924—1926, ks. Jerzy Lokaj 1926—-1929, ks. Władysław Kreczkowski, 1929 do 1930 ks. Franciszek Hylla, 1930—1933 ks. Jan Michalik, 1933 do 1937 ks. Roman Kopyto 1937. Proboszcz ks. Emil Bernacki, dziekan ur. 23. 10. 1873 r. w Lipce pod Piekarami, wyświęcony 21. VI. 1899 r. przybył jako 30 proboszcz katolicki roku 1921 do 1937. Ks. Bernacki przeszedł różne koleje życia. Jego zasługi koło kościoła i jako pracownika w winnicy Pańskiej. Roku 1928 naprawiono wieżę kościoła, probostwo zostało przebudowane. Jego życie kapłańskie utrudniała mu wielce praca w szpitalu Spółki Brackiei. advż dnie i noce bywał wo łany do ciężko chorych. Roku 1936 20 lutego okradzono ko ściół w Rydułtowach. Zrabowano złoty kielich, 2 srebrne kie lichy i monstrancję. Świętokradztwa dopuścił się Ryszard Sedlaczek z Bluszczowa, u którego zrabowane paramenty zna leziono. Roku 1926 zostały Biertułtowy odłączone od parafii rydułtowskiej. Biertułtowy zdobyły się na wybudowanie Domu Bożego. Z początku odprawiano nabożeństwa w kaplicy tym czasowej. Roku 1927 rozpoczęto budować nowy kościół, a w roku 1928 odbyło się już poświęcenie w Niebowzięcie N. M. P. jako ku Jej czci zbudowanego. Pierwszego proboszcza otrzymali ks. Franciszka Palarczyka, ur. 26. VIII. 1887 r. w Baranowicach, wyświęcony 21 VI. 1913 r. Poprzednio odprawiano także nabo żeństwa w cechowni na kop. „Ema“ przez proboszcza z Radlina, bowiem kop. ,,Ema“ należała do parafii radlińskiej. Od roku 1929 przyłączono kop. „Emę“ do parafii biertułtowskiej. Roku 1928 rozpoczęto budowę nowego kościoła w Radlinie. Stary kościół z XV wieku rozebrano. Roku 1934 złączono Birtułtowy z Radlinem pod nazwą Radlin. Wspomnieć wypada, że ks. Bernacki poszedł w roku 1937 na emeryturę do Rybnika.
              • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:43
                Roku 1910 okazała się obecna szkoła znów za mała. Uchwa lono przybudować część drugą kosztem 39.520 mk. Budowę wykonał budowniczy Juliusz Skupili z Rydułtów. Roku 1911 15 lipca została protestancka i światowa szkoła poświęcona. Roku 1915 1 kwietnia został powołany jako główny nauczyciel Wiktor Grzesik, rodem z Niewiadomia, dawniejszy nauczyciel w Haci. Później został nauczycielem gimnazjalnym w Głub czycach, a następnie rektorem w Kochłowicach. Dla coraz wię cej wzrastającej gminy musiano pomyśleć o budowie drugiej szkoły. Zakupiono budowisko niedaleko starej szkoły od Ju liusza Wolfa za 4.500 mk. i od Joanny Ryszka za 7.000 mk. Z powodu różnych trudności rozpoczęto budowę 11 maja 1907 r. Roku 1908 została ukończona. Budowę oddano budow niczemu Hercerowi z Rydułtów, a koszty budowy wyniosły 91.000 mk. 19-go października 1908 r. została poświęcona przez ks. proboszcza Bernerta. W roku 1910 została spisana ugoda, na mocy której starą szkołę podzielono; połowę otrzymała gmina, połowę kościelny. Obecną nową szkołę budowano 1935—1936 r. Jest wyposażona w najnowsze urządzenie i po~ moce szkolne. Wspomnieć wypada wizytację szkół roku 1679. Rydułto wy i Birtułtowy tworzyły od początku jedną parafię. Szkoła znajdowała się w Rydułtowach, skąd rektor pobierał po trzy grosze od każdego gospodarza, natomiast liczna w Rydułtowach osiadła szlachta nie dawała ani grosza. Wtedy roku 1652 ist niały po naszych wioskach tylko tu wymienione szkoły. Ko rzystniej przedstawia się nam szkolnictwo śląskie przy następ nej wizytacji, nakazanej przez ks. kardynała Fryderyka, księcia biskupa wrocławskiego, a przeprowadzonej przez ks. dziekana Wawrzyńca Joannstona, proboszcza namysłowskiego, ponieważ powołany do tej pracy ksiądz Franciszek Jan Ignacy Wilczek, baron i dziedzic na Wielko Dubieńsku zachorował. Wizytacja rozpoczęła się w roku 1676. W Rydułtowach był nauczycielem Paweł Gajkowski, rybniczanin, który jednak podobnie jak jego kolega pszowski nie ma okazji do popisów pedagogicznych, gdyż dzieci, do szkoły nie przychodzą. W Rydułtowach miał rektor od gospodarzy po jednym chlebie i jednym groszu na św. Michała i na św. Jerzego patrona kościoła. Z kasy kościel nej pobierał jako festiwal (festivale) takie wynagrodzenie: za śpiewanie w kościele w dnie świąteczne 1 talar i 18 groszy. Takie stosunki były dawniej. Ratusz w Rydułtowach budowano roku 1929. Naczelnikiem gminy oraz okręgowym jest aż dotąd o. Emanuel Dworowy. Nową szkołę rozpoczęto budować 2-go sierpnia 1935 r. a ukoń czono 1936 r. Kościelni: W parafii byli przysiągani kościelni od ro ku 1780; — 1728 Piotr Kragiczek i Grzegorz Klimek; 1732 So bek, Hajduk i Jan Klimek. Od roku 1780 byli pszowscy ko ścielni zarazem rydułtowskimi. Od roku 1840 był Józef Swo boda. Do roku 1928 był Jan Staniek. Następnie Józef Staniek, od roku 1928 jest kościelnym Gabryel Zawisz.
              • madohora Re: Pszów 13.05.24, 12:03
                Pszów, miasto w województwie śląskim, w powiecie wodzisławskim, na Płaskowyżu Rybnickim.
                Ludność miasta: ogółem — 13,9 tys. mieszkańców (2019)
                Gęstość zaludnienia: 694,8 os/km2 (2019)
                Powierzchnia: 20 km2
                Współrzędne geograficzne: długość geograficzna: 18°25′E, szerokość geograficzna: 50°03′N
                Prawa miejskie: nadanie praw — 1954, utrata — 1975; nadanie praw — 1995
    • madohora Re: Pszów 26.02.18, 16:25
      SZYB CHROBRY W PSZOWIE ZOSTANIE WYBURZONY - Nowiny - 2017
      • madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:45
        Kościelni: Matrykuły wymieniają dopiero 1724 r. po pierwszy raz przysiąganych kościelnych: Alberta Kaczmarczyka i Jędrzeja Kurdasa. Jurek Morzydło umarł 25 sierpnia 1746 i pogrzebion jako przezacny kościelny w nowym kościele Maryjańskim. Ma ciej Swoboda, Jędrzej Manderla, Jan Kubek, Paweł Tytko, Ma ciej Świerczek aż do roku 1801, potem Jurek Kabut, Jędrzej Katula, Franciszek Lepiarz, a od roku 1803 Józef Mayer. Od r. 1840 Józef Kowol zwyczajnie Józefek nazywany, pobożnyprzezacny i o kościół bardzo dbały, umarł 19 lutego 1856 i po- grzebion według własnej woli przy trzeciej swoim kosztem zbu dowanej kaplicy św. Drogi Krzyżowej na cmentarzu. Teraź niejsi przysięgani kościelni są: 1) Jakub Krzyżak, siedlak i han dlarz za dekretem pod datą Wrocław dnia 29 września 1841, 2) Józef Koterba, kowalski majster, za dekretem pod datą Wrocław dnia 5 marca 1856. Od roku 1859 jest kowalski maj ster Karol Sklarz kościelnym. Karol Sklarz umarł w grudniu 1886 r., Franciszek Nikel, mistrz (krawiecki lod roku 1876 umarł 28 maja 1917 r., Szymon Majer od roku 1892 umarł 10 marca 1930 r. Majer był naczelnikiem gminy od roku 1892 do roku 1920, dożywszy 84 lat. Anzelm Rogoś od roku 1917 do roku 1929, umarł 6 marca 1929 r., pilny i dbały o kościół, dotychczas rolnik, Mandera Teofil i Klara Anderska, pilna i dbała o upięk szenie kościoła. Kończąc opis Pszowa wspomnę nieco o ,,F r a- t e r k o w c u“.
      • madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:22
        Paweł Skwara, fararz od 16 maja 1848 aż do woli Bożej. R. 1848 sprawiono wielką część bielizny, 1849 kadzidło kosztem górników z kopalni „Leona“. R. 1851 dnia 12 stycznia obalił wiatr spruchniałą drewnia ną farę, w Iktórej komornik mieszkał a 21 lutego 1851 sprzedano ją na aukcyj za pozwoleniem Patrona i Biskupiego Urzędu za 4 talary 25 czeskich. R. 1853 sprawiono nieszpornik, dwa ornaty i cztery cho rągwie. R. 1854 dnia 7 czerwca zrabowano przedtem już tak ubo giemu kościołowi wszystkie gromnice, część bielizny, a z wiel kiego ołtarza Cyborium, z którego św. Hostye na ołtarz wyrzu cono. Miłość ku Panu Jezusowi postarała się prędko o nowe cyborium od złotnika Schwarza w Raciborzu, które Najprze- wielebniejszy Biskup Daniel Latussek w Wrocławiu konsekro wał. Kościół ten tak ubogi obrabowano w przeszłym i w bieżą cym wieku kilka razy. R. 1857 groził już kościół upadkiem, dla tegoż popodpie rano ściany słupami i pochwy tamo je halkami, a wewnątrz nie tylko sklepienie obito i wydylowano, ale leź pierwszy raz ładnie wymalowano. R. 1858 sprawiono nową chrzcielnicę, nową misę, trzy sre brne ampułki na oleje i chrzyżmo święte i kamienne schody przed wielkiemi drzwiami kościoła. Cmentarz był za mały i dlategóż kupiono 12 grudnia 1859 trzydzieści sześć prętów kwadratowych albo piątą część bywałej zagródki kościelnej od sztygara Kaspra Wiosny i małżonki jego Katarzyny Boczek za 50 talarów i dla tegoż pobiera od tego czasu kościelna kasa ko ścielnej zagródki zamiast 2 talarów tylko cztery piąte części, albo 1 talar 18 czeskich, a jedna piąta część, albo. 12 czeskich na przykupiony kawałek cmentarza spadająca jest z hipotecz nej księgi na zawsze wymazana. Ponieważ się płot kamienny na glinie sadzony walił, dlategóż musiał być rozebrany, a cmen tarz do tych czasów okrągły rozszerzył się, bo w prostych liniach z wszystkich stron zmurowano nowy płot, a w przodku ko ścioła tylko postawiono wrota, a z lewej i z prawej strony ich furtki piękne i wysokie, przedtem były wrota w przodku, jedna furtka od szkoły a druga od północy tak ordynarne i niskie aż hańba. Na najpiękniejszą ozdobę rozszerzonego cmentarza po stawiono w wrześniu 1860 kamienną 25 istóp wysoką Bożą mękę wyrobioną przez Jerzego Marka z Mokrego z statuami bolesnej Matki Bożej i św. Jana Ewangelisty a 30 września 1860 r. w kiermasz poświęcił Bożą mękę i nowo rozszerzony cmentarz dziekan Józef Gawenda z Pstrąźny z asystencją kapelana pszow- skiego Augustyna Wołczyka i miejscowego fararza Pawła Skwa ry przy tej uroczystości kazanie mającego. Chociaż kościół powierzchownie bardzo ubogo wygląda, jednak wzbudza jego wysoki wiek, wspaniałe zieleniące się kilka set lat stare lipy i piękna nowa Boża męka przed nim sto jące i nowy murowany płot około cmentarza uszanowanie, a kto do niego wstąpi, to się zdumi, że na wsi ubogiej w kościele tak pięknie, bo ołtarze są 1857 r. doskonale odnowione, a w lipcu 1861 r. stafował malarz Franciszek Mayer z Rybnika kazalnicę z 4 św. Ewangelistami za 45 talarów kosztem pewnej pobożnej głosić się dać nie chcącej familii, r— i oczyścił obrazy w ołta rzach i stacje i ufarbił spowiednicę. Wszystko to kosztuje wiele set talarów, niechżeć się przetożaden z tego nie urąga, że się tu i o drobnostkach pisze, bo i te drobnostki mają przed Panem Bogiem wielką wartość, bo na wszystko udzielili po maluczku z dobrej woli za prośbami du chownego pasterza ubodzy ludzie krwawo zapracowane i sobie od ust odjęte grosze, panowie urzędnicy z ich robotnikami na kopalniach ,,Leo-Hoym“ i ,,Gharlotta“ złożyli od czasu do czasu znaczną darowiznę, a w Rosji pracujący parafianie z wszystkich gmin, z pszowskiej i rydułtowskiej parafii, jako też z wodzi sławskiej, pstrążno-lysieckiej posłali naraz 80 talarów na Bożą mękę do rąk fararza — i temić darami i ochotnym dogląda niem i szczodrobliwym przyczynieniem się rektora Józefa Ki jasa, kościelnego Józefa Swobody z Rydułtów jest kościół we wnątrz tak godnie i pięknie ozdobiony, że do nabożeństwa po budza. Urzędnicy i robotnicy na kopalni ,,Leona“ pokazali za przyświecającym przykładem szychtmistrza Teodora Rzechulki szczodrobliwość i pobożny umysł na jaw, że 1859 r. sprawili dla kościoła piękny w naturalnej postawie na płótnie przez malarza R. Bradengeiera w Gliwicach za 120 talarów malowany obraz św. Barbary, patronki górników, co go fararz Paweł Skwara 27 grudnia 1859 przy uroczystej mszy świętej za górników od prawionej poświęcił. Rybnicko-Raciborśka bita droga i żelazna kolej idą przez farne ku Czernicy się ciągnące pole; za wziętą rolę odebrała fara 120 talarów, które farze w kapitale na wieczyste czasy po zostaną. Obok farnej zagrody i między farną i szkolną zagrodą 1 między farnym i szkolnym polem ku Radlinowi idzie bita dro ga do Birtultów i ku Rybnicko-Raciborskiej bitej drodze; za wziętą rolę płaci kopalnia ,,Hoym“ farze corocznego płatu 2 talary 9 czeskich 4 fenigi, a szkole 1 talar 5 czeskich 4 fenigi. Według Berggegena i wykazu hipotecznego królewskiego urzę du górniczego pod datą Tarnowice, 10 lutego 1859 i 20 czerwca 1860 r. posiada fara na piątym staweczku w pośrodku wsi za kościołem 5 3/7, 5/8, 0/4 kuksów, t. j. części w kopalni von der Heydt i ma prawo węgle kopać. R. 1861 zbiera się kolektę na wielką, Bożej męce równą, statuę Najśw. Maryi Panny Niepokalanego Poczęcia z małymi figurami św. Joachima i św. Anny, na którą znowu urzędnicy i robotnicy kopalni z ,,Leo“ przez szychtmajstra Teodora Rze chulki 40 talarów, rektor Józef Kijas 10 talarów, kowalski maj ster Felix Tref on 5 talarów i wielu innych z parafii swoje da- reczki na talerze i do rąk ks. fararza, a robotnicy z Kowna w Rosji 17 talarów darowali, skoro początek okazał się tak do bry, tedy statuę obstalowano i może będzie 1862 r. postawiona i poświęcona
    • madohora Re: Pszów 08.04.18, 12:26
      PLONĄ BUDYNKI KOPALNI ANNA W PSZOWIE - Wyborcza - 08.04.2018
      • madohora Re: Pszów 13.07.22, 19:00
        Któż to jest, mój miły bracie, Co tak prosząc patrzy na Cię? Jest to proboszcz-dziekan Pszomski, Który ma dziś wielkie troski: Zaczął budowę kościoła, Choć bez wszelkich środków zgoła. Teraz trwoga go przejmuje, Jak świątynię dobuduje. Wprawdzie ksiądz proboszcz w Pszowie W Bogu ufał w każdej dobie, Lecz teraz przyszedł do nędzy, Bo zabrakło już pieniędzy. Gdy byt jeszcze młodzieniaszkiem, Matka mówiła z synaczkiem: „Nie daj wielki Boże z nieba Dożyć żebranego chleba“. A ja teraz żebrać muszę, Bo miłuję z całej duszy Boskie Serce, chcę tu stawić Pomnik Jemu, pragnę sławić Boskie Serce w tym kościełe, Choć już będę spal w mogile. Nawet święci z okolicy Patrzą dziś na Krzyżkowice; Święci: Jerzy w Rydułtowach, Józef święty w N ieboszowach, I nasz Jacek w Radoszowach. I Lubomska Magdalena, Co przy krzyżu łzy wylewa, I Mikołaj Pstrążnej patron, Małgorzata w Lyskach ma tron, Michał święty też w Syryni Jl swojej prastarej świątyni, W Pogrzebieniu cny Jan Bosko, Bartłomiej święty Apostoł, Marcin opiekun w Rogowie, I królowa świętych w Pszowie: Mówią święci z okolicy: „O szczęśliwe Krzyżkowice", Tu nie świętych sług mieszkanie, Tu tron Serca Boga stanie!" O wspierajcież chrześcijanie Groszem waszym święte dzieło, By szczęśliwie tu stanęło. Ten co mówił: żal mi ludu, Co nie szczędził krwi i trudu, Co do krzyża dal się przybić, Serce swoje włócznią przebić, Ten was blaga: złóż ofiarę, Będzie świadkiem tu twej wiary, Będzie świadkiem twej miłości, I zadatkiem mej litości. Święci owi patronowie Z okolicy proszą twoje Dobre serce: — pożycz grosza, Wszak to jest świątynia Boża. Hojne serce podziękuje, Kto ten dom jego buduje. Pasterz co niedzielę zgoła Do owieczek swoich woła: O kochani parafianie, Serdeczne jest me błaganie: Matki dobre i dziewczęta, Mili ojcowie, chłopięta, Wszyscy, wszyscy pomagajcie, Z ofiarami nie ustajcie, A gdy jesteś zbyt ubogi To już grosz twój mi jest drogGdy zaś zowiesz się bogatym, Zloty twój mi jest dukatem. Droga siostro, bracie miły Czy me prośby już trafiły Do dobrego serca twego?... Ach nie odmawiaj mi tego! Bóg pobłogosławi Ciebie, Dar twój zaś wróci ci w niebie. Ks. Mikołaj Knosala, Dziekan.
    • madohora Re: Pszów 08.04.18, 12:27
      Ktoś podpalił?uncertain
      • madohora Re: Pszów 13.07.22, 17:51
        Zegar ten zdjęto przed żniwami r. 1861, Schoebel zegar mistrz z Raciborza przerobił go na nowy i ustawił go we wtorek i środę 19 i 20 listopada 1861 na wschodniej wieży). Pierwsza szlązka wojna od 1740—1742 i druga od 1744 do 1745 a osobliwie 7-letnia wojna 1756—1763 bardzo przeszko dziły budowaniu kościoła. T. J.: My Wikariusz Apostolski, Asesorowie i Radzcowie w Duchownych sprawach Biskupstwa Wrocławskiego mocą tego zeznawamy i zaświadczamy, że zwykle pąci do farnego kościoła w Pszowie i temże Biskupstwie Wrocławskim kwoli cudownego obrazu Najśw. Maryi Panny, która tafia osobliwszym nabożeństwem wielbioną bywa, nie tylko dotąd jak przedtem płatne są, ale że też od kilku lat, jakośmy się od wiarygodnych dowiedzieli, wzrastają, przetoż sądzimy, iż na tam to miejsce dla nabożeństwa zgromadzeni z łaskawości Kościoła świętego na swoją większą pociechę i na swój duchowny pożytek oso bliwą łaskę zasługują. Temu na świadectwo obecne naszą ręką podpisane zwyczajnym sekretem Wikariatu w sprawach du chownych potwierdzamy. W r ocla w, dnia 13 sierpnia 1774.
        Maurycy, Biskup. Wikariusz Apostolski. ’ Attest. Marcin Schneider. Ksiądz fararz Urbani dbał o cześć i chwałę Bożą i o uwiel bienie Najśw. Maryi Panny tak wielce, że pełną miarą zasłużył ową w księdze zmarłych o nim się znajdującą pochwałę: Hoc additur, quod Adm. Rev. et Eximius Dominos Thaddaeus Urbani Parochus Pschowiensis vir fuerit plurimorum meritorum, sub eo enim Ecclesia Mariana reaedificata est, egit hie Joci Paro- chum 33 annis, qui ante mortem rite dispositus et ss. Sacra- menlis munitus obiit in Domino. Requiescat in sancta pace!" T. J.: „To się przyczynią, że przewielebny i przezacny Pan Tadeusz Urbani, fararz pszowski był mąż wielu zasług, za nie go bowiem jest kościół Mariański nowo wybudowany, był tu 33 lata fararzem, który przed śmiercią należycie zaopatrzony i św. Sakramentami posilony, zasnął w Panu. Niech odpoczy wa w świętym pokoju!" Józef Petruska, miejscowy kapelan został farnym admini stratorem do 4 sierpnia 1776, a potem poszedł za fararza do Rydułtów. 7) Walenty Alojzy Henner, siódmy fararz katolicki od 1776 do 1777. Walenty Alojzy Henner stał się siódmym fara- rzem katolickim dnia 4 sierpnia 1776 r., umarł już za 14 mie sięcy 20 października 1777. Potem następowali koleją farni administratorowie: 1) Franciszek Schaniawa aż do marca 1778, 2) Henryk Po- znałek aż do kwietnia 1778, 3) Józef Petruska, fararz rydułtow- ski od kwietnia 1778 aż do września 1780. 8) Jó-zef Petruska, ósmy fararz katolicki w Pszowie i w przyłączonej parafii rydułtowskiej od 1780 do 1801. Kapelani: Grzegorz Głiytroszek, 1778—1784, -Grzegorz Świętek, 1784, Stanisław Siegmund, 1784—1786. Jan winiarsky, 1786—1788. Józef Lipka 1788—1793, Dominik Hoffertig, 1790 do 1791, Maciej Frystacki, 1791, Paweł Łebek, 1793—1794, ro dem z Wojtowejwsi przy Gliwicach, był później kuratusem przy kościele św. Krzyża w Wrocławiu, gdzie 16 marca 1840 umarł i pogrzebion 19 na cmentarzu św. Wawrzyńca, Antoni Lampert, 1795, Józef Ceglarsky, 1795, Józef Czerny, 1795—-1796, Albert Cichorz, 1796—1806, Valencin Smoła, 1796—1797, Jan Bertecz ko. 1797—1799, Sylwester Felix 1799—1801. R. 1789 przyjął ksiądz fararz Petruska kwoli choroby ka pelana Stanisława Siegmunda za administratora, a ten chociaż r 1790-go został fararzem i dziekanem w Lyskach administrował Pszów i Rydułtowy aż do r. 1793, Siegmund umarł fararzem, szkolnym inspektorem i dziekanem około r. 1834 w Pilchowi cach i tam spoczywa. Administrator Siegmund starał się usil nie o to, aby kościół dobudować i dla tegoż znowu prosił wiel bicieli Maryi o szczodrobliwe dary, a parafianie i pątnicy ofia rowali składki na talerze i do skarbony, a do jego ręki: Książę de Lichnowsky 112 talarów, hrabia Józef de Węgierski na Pil chowicach 166 tal., Państwo na Pogrzebieniu i Tworkowie 12 tal., Oberamtmann Franciszek Sikora z Pszowa 9 tal., pewny pątnik 40 tal., tutejszy Pan i Patron Wilhelm Hrabia de Lich nowsky i Anna Maria Baronowa de Kalkreuth rodu de Węgier ski. Z tych ofiar sprawił r. 1789 teraźniejsze 6 filarów i wspa niałą koronę wielkiego ołtarza na wzór wielkiego ołtarza far- nego kościoła Najśw. Maryi Panny w Opawie przy wielkim rynku, ramę ku cudownemu obrazu, a na prawej stronie uno szącego się anioła, trzymającego w ręce puklerz z napisem: „Consolatrix afflicotorum“, t. j. pocieszycielko utrapionych“, na lewej anioła także w ręce puklerz trzymającego z napisem: ,, Refugium peccatorum 44 , t. j. ucieczko grzesznych* 4 , jest to rzeźba snycerza, t. j. Antoniego Barabas z Kranówie, a pod cudownym obrazem wiszący obraz Wszystkich Świętych malował malarz imieniem Weinhold z Racibo rza. Roku 1789 oporządził ołtarze św. Józefa i św. An toniego z Padwy, dał wszystkie obrazy św. Drogi Krzy żowej poprawić, kościół wybielić i dach szędziołem pokryć i następnie przed całą facjatą kościelną a w pośrodku przed wielkimi drzwiami wąskie schody wymurować. (Naspie te zrujnowano r. 1847 i 1848 przy budowaniu wież). Ksiądz fararz Petruska zdrowia dostąpiwszy, sam znowu od r. 1793 parafią w wszystkich sprawach zawiadując, dokończył pokrywania da chu, sprawił kratę przed wielki ołtarz, kilka ornatów, małą i centnar ciężką signaturkę czyli dzwonek, którym się znak daje, że się już kościelne odprawy zaczynać mają, z napisem: ,.Sancta Barbara ora pro nobis!“ Per Franciscum Stańkę, t. j. „Święta Barbaro módl się za nami“. Ulany przez Franciszka Stankego 1794, — także drugi 2 centnary ciężki dzwonek, któ rym się po pierwszy raz w robotnie dnie mszę św. dzwoni z na pisem „Sancte Joseph ora pro nobis. Sancti Joannes et Paule contra grandines Deum orate et a tempestate liberate^, t. j „Święty Józefie módl się za nami. Święci Janie i Pawle uproś cie nam u Boga oddalenie gradu i gwałtownej niepogody^ i Per Franciscum Stańkę, — Josephus Petruska parochus 1794, t, j. Przez Franciszka Stankego. — Józef Petruska, fararz 1794. Pierwej zwał się ten dzwonek: „Gradowy“, ponieważ nim w cza sie gwałtownej niepogody dzwoniono, zwał się i dotąd się jesz cze zwie ,,Krystala“, ponieważ w drewnianej wieżyczce na przeciw statku krystalowego, z strony od krystale wiśiał. Na ten farny i pątny kościół Najśw. Maryi Panny zlała i Stolica Apostolska dobrodziejstwa swoje od dawnych czasów, nadając jemu odpust wieczysty na każdy dzień całego roku, w nadaniu tern duchowne łaski rozciągnęła na tych, którzy kościół ten na bożnie odwiedzać i w nim się modlić będą, czego dowodzi ory ginał Brewe papieskiego Ojca Świętego Piusa VI. na filarze wiel kiego ołtarza za szkłem wiszący:
    • madohora Re: Pszów 03.05.18, 12:20
      MATKA BOSKA UŚMIECHNIĘTA Z PSZOWA - Gość - 0305.2018
    • madohora Re: Pszów 11.05.18, 23:25
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uX9VClLj9fEuU7fa3X.png
    • madohora Re: Pszów 30.08.18, 00:23
      ODPUST U MATKI BOŻEJ UŚMIECHNIĘTEJ - Gość - 29.08.2018
    • madohora Re: Pszów 08.09.18, 00:21
      ODPUST U UŚMIECHNIĘTEJ - Gość - 07.09.2018
    • madohora Re: Pszów 15.09.18, 13:36
      Teraz kombinuję jak pojechać do Pszowa
      Nie wiem czy jestem na to gotowa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka