madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 22.06.19, 13:33 9to chaty dymią w dole, G6rą kalinowe gaje, Przy gościńcll dalej w pole, Kilka krzaków bzu wystaje. Za krzakami bzu wonnemi Miga wzgórek wśród galęzi; Wolny wietrzyk buja niemi, To rozszerza - to je więzi. Tam gdy zapadl krąg miesiąca, Przy świtaniu dnia rumianem, Wyszla matka bolejąca Z swą Zoryną i Ruślanem. Mąż i krewni jej nieczuli Każą życie wieść tułacze; Swą Zorynę malą tuli, I na los Ruślana placze Placze siostra siedmioletnia, Jak jutrzenka zlotowlosa; Łza rumieniec jej uświetnia, Jak poranny kwiatek rosa. Ciche modly trwaly chwilę: Potem matka zbroi syna, I żegnając na mogile, Tak wyrzeka, upomina: .Kto chce życie spędzić w biedzie, I lzy gorzkie wnieść do chatki, Niech powtórnie za mąż idzie, Niech obcemu zwierzy dziatki. On bez serca nie nad swemi, Strwoni ojców chleb sierocie, Co po morzu, co na ziemi Kupił ciężko w krwi i pocie. Dlugoż mialam 2TIosić, dlugo ( Przeplakalam lat niemalo; W domu wlasnym byłam slugą, W końcu i lez mi nie stało. Za cóż nas doświadczasz Boże? W grobie ojciec już spoczywa; Cóż im dzisiaj pomóc może, Biedna matka - nieszczęśliwa I Łatwiej dla mnie z córką jeszc..ze, Przyjmą ludzie ją poczciwi, Prędzej z nią się gdzie pomieszczę, Bóg i praca nas wyżywi. Lecz cóż z tobą synu będzie? Gdzie pl"; ytulek dla twej głowy t Twój cię ojczym znajdzie wszędzie, Lżyć przykremi pocznie slowy Jedź odemnie, jedź kochany, Szukaj z dala szczęścia w świecie; Wszak gdzieś cichsze znajdziesz ściany, Znajdziesz lepszych ludzi przecie. Ciężko serce matki boli, Gdy oddala dziecko z domu; Ciężej jeszcze, gdy w niewoli Da przewodzić nad nim komu! Gdy za tobą Bóg obstanie, I zlowrogie dni przeminą; Nie zapomnij nas kochanie, Wzdychaj za mną, za Zoryną. Teraz dziej się wola Boska! Oto konia masz i zbroję - Niech cię mija każda troska, Blogoslawię podróż twoję. Bądi zdrów, wszystko się przemieni; Co Bóg stworzyl, nie zaginie; Wszakże ludzie nie z kamieni Wszakże kraje nie pustynie! c Rży i tętni konik wrony -' We lzach pyta siostra mala: . Kiedy? z której ciebie strony Będę bracie wyglądała?« Łzy się w oku lśnią Ruślana ; Po zielonej spojrzal niwie -- Padl przed matką na kolana, U calowal siostrę tkli wie. Dosiadł konia, z miejsca rusza, Fale bt?nych traw przegania; Wiatr powieki mu osusza, Wiatr zapiera w piersi lkania. Dlugo matka, siostra staly - Prowadzily go oczyma; Coraz dalej - mniejszy - mJ.ly Jeszcze mgli się - i już niema. I już wzgórek opuszczony, Tylko wola siostra mala: .Kiedy? z której ciebie strony, Będę bracie wyglądala ? Prędzej w źródle wyschla woda, Góra się z mogily wzbije; Niż go ujrzy siostra mloda, Niż go oczy l?rzą czyje. Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 26.06.19, 22:27 Gospodarzu nie dasz wiary i Jak konie oplacę, Wydałem ja twe talary,. Moje serce stracę ł Grajcie skrzypki, bo si!S smucę W oplakanym stanie: Z konikami do dom wr6cę, Serce się zostanie Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 18.07.19, 19:53 Lękliwość konia. Konie od tak dawna są sługami i przyja ciółmi człowieka, że trudno je sobie wyobrazić żyjące na wolności. A jednak i dziś jeszcze są kraje, gdzie konie żyją dziko, jak u nas jelenie. Zawsze żyją one w wielkich stadach i każ de stado ma swego przywódcę. Z wodzem na czele stado pędzi po ste pach lub spokojnie pasie się na pastwisku. Przywódca wydaje rozkazy. W jaki sposób? Trudno zrozumieć. Ale to pewna, że jego roz kazom nikt się nie opiera. Musi to być bardzo smutna zmiana dla tych szczęśliwych koni, wiodących żywot swobodny, gdy zostają złowione i zmuszone do ciężkiej pracy i niewoli. Życie dzikich koni jest ciekawe. Poznanie tego życia objaśni nam charakter naszego po mocnika w pracy i towarzysza. Kon domowy, pomimo zmienionych Warun ków życia, zachował te same cechy charakte ru, jakiemi przed wiekami odznaczali się jego przodkowie. Lękliwość, naprzykład, stanowiła konieczny Warunek bezpieczeństwa dzikich koni, zmuszo nych bezustannie czuwać i wystrzegać się roz maitych wrogów. Otóż ta sama lękliwość pozostała dotąd głównym rysem charakteru konia domowego. Niema zwierzęcia, któreby łatwiej było przestraszyć. Koń boi się krzyku i łajania, nie mniej od uderzeń. Szorstkie słowo, wymówione podniesionym Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 31.01.16, 12:00 Konie, zanim zostały udomowione miały paski jak zebry. Dopiero bezpośrednia ingerencja człowieka sprawiła, że straciły swoje naturalne umaszczenie (jasną sierść z czarnymi pręgami). Sierść w paski zapewniała koniom kamuflaż i pozwalała ukryć się przed drapieżnikami. Dopiero człowiek doprowadził do zmiany umaszczenia u koni. Uczeni odkryli, że za bułany kolor sierści odpowiada gen TBX3, który hamuje wytwarzanie intensywnych pigmentów i sprawia, że włos nie jest jednolicie zabarwiony. Dzisiejsze konie posiadają dwie mutacje tego genu, które umożliwiają występowanie jednolitych i różnorodnych maści u koni. Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 13.08.19, 17:13 W KOSZĘCINIE MOŻNA BYŁO PODZIWIAĆ ZABYTKOWE POWOZY - Dziennik Zachodni - 13.08.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 05.06.16, 15:40 Konie rasy Camargue rodzą się w Delcie Rodanu. To piękne, niezwykle silne białe zwierzęta. Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 04.09.16, 18:11 FESTIWAL KONI I MUZYKI - Radio Katowice - 03.09.2016 Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 21.09.16, 20:07 KONIE ODWIEDZAJĄ SENIORÓW - Dziennik Zachodni - 21.09.2016 Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 23.12.16, 23:22 Naukowcy z Uniwersytetu w Lincoln udowodnili, że psy są w stanie odczuwać nasze emocje Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 04.09.17, 15:08 TYLKO 410 000 ZA KONIE NA AUKCJI - Interia Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 25.09.17, 01:13 KONIE ARABSKIE W JANOWIE PODLASKIM W Janowie Podlaskim Taka aukcja choć co roku się zdarzy Dla mnie pozostaje tylko w sferze marzeń. Tam zagraniczni goście zjeżdżają I nasze arabskie KONIE podziwiają A u koni sierść błyszczy gdy słońce To chwyt, który ćwiczyłam długie miesiące Na grzywie WŁOS wyczesany pięknie Oj, nie jeden portfel tutaj pęknie A konie nic się nie stresują Stoją spokojnie owies sobie ŻUJĄ Lecz kto raz zobaczy, nawet KOT się GAPI Już oka od nich oderwać nie potrafi One nie chodzą, one płyną, tańczą Najwyższa pora licytację już zacząć Bandos I El Passo to wam nic nie mówi Te konie to był kiedyś powód do chluby Licytacja. CENA idzie W górę! Już najpiękniejsze wybrane. A które? Już ok powiedziano. Litkup zaliczony Znów arabskie konie rozsławią nasze strony. Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 11.08.21, 11:09 STADNINA W JANOWIE PODLASKIM PONOSI STRATY - Gazeta - 11.08.2021 Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 20.08.21, 18:32 Dla mnie jest to tym bardziej przykre, że "ja taka szara, mała myszka" ale miałam okazję poznać obu zwolnionych panów. Koleżanka pracowała w PZHK. Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 06.04.22, 21:36 Cyprana“ po Iamrym, oryginalnym arabie od Sza rańczy Nr. 91, sprzedanego w r. 1886 do rządowego stada Strzeleckiego w Rosyi za 1900 rubli. „Palatina“ po Iamrym, od Kamelii Nr. 148, sprzeda nego w r. 1888 p. Podhorskiemu do Berezyny za 3000 rubli. „Mohorta“ po Pharaonie od Precyozy Nr. 207, sprze danego do Łańcuta Excelencyi hrabiemu Romanowi Poto ckiemu, a przez tegoż odstąpionego austryackiemu rządowi na reproduktora do stad galicyjskich. „Pryama“ po Obejanie-Szaraku od Precyozy Nr. 207. „Tybeta“ kasztana po Zaryfie ze stada w Babolny od Chiwy Nr. 264, sprzedanego w r. 1903 do stada rzą dowego Strzeleckiego w Rosyi za rubli 3000. W obecnej chwili, jako reproduktory arabskie, znaj dują się w stadzie antoniriskiem: „Sułtan", ur. w stadzie sułtańskiem z Hemdani- Jemra po Seglawim i „Belisar“ gniady, urodzony w Antoninach po Abu Argubie od Kality Nr. 47. Hr. Józef Potocki, jako wytrawny hodowca, wie do brze, że koń oryentalny, wychowany generacyami bez ru chu i pracy w stajni, jakby pod kloszem, gałganieje, — bo zatraca muszkuł, dzielność, szybkość, wytrzymałość i inne zalety konia wschodniego, to też antonińska młodzież na wiosnę, latem i do późnej jesieni od świtu do nocy używa ruchu na wielkich stepowych i leśnych pastwiskach, zimą zaś godzinami biegać musi po obszernych, do stajen przyległych paddokach, zachęcana do ruchu długimi ba tami przez konnych kozaków stajennych. U antonińskiej młodzieży odczuwa się przy pierwszem widzeniu cenną dla wychowu szlachetnych koni dewizę: „owies, żyzne, obszerne pastwiska i ciągły ruch, chociażby go nawet batem miano u konia wywołać, — a wynik tej zastosowa nej dewizy to: muskularność, jędrność i energia w ruchach antonińskich koni. Do stada na matki dostają się tylko dla wychowu szlachetnych koni dewizę: „owies, żyzne, obszerne pastwiska i ciągły ruch, chociażby go nawet batem miano u konia wywołać, — a wynik tej zastosowa nej dewizy to: muskularność, jędrność i energia w ruchach antonińskich koni. Do stada na matki dostają się tylko SYLWETKI KONI ORYENTALNYCH I ICH HODOWCÓW 73 cej za 15 — 18 tysięcy rubli i to przeważnie do Petersburga, Kijowa, Odessy, Moskwy, Warszawy i za granicę, gdzie prze- dewszystkiem jako konie wierzchowe cieszą się jak najle pszą renomą. Taka n. p. skaro-gniada, w r. 1886 w Anto ninach urodzona, „Arabela“ po Pharaonie od Precyozy, po Iamry od Lutki, po Iscander Basza od Armidy, odzna czona w r. 1893 złotym medalem na wystawie w Peters burgu, była przez kilka lat wierzchowym koniem cesarzo wej rosyjskiej, a wysłużywszy się tej Pani, tak jak na oryentalnego konia przystoi, powróciła z cesarskich stajen na matkę do swego rodzinnego — antonińskiego stada. Bez przesady powiedzieć można, że obok „sangusz- kowskich“ koni — konie „białocerkiewskie“ wychowywane na bujnych stepach żyznej Ukrainy w stadach hr. Brani- ckich, były w Europie do niedawna najbardziej poszuki wanymi końmi krwi wschodniej, czego dowodzi fakt, że Sułtan Abdul-Azis, chcąc założyć dla siebie pod Konstan tynopolem prywatne stado silnych i rosłych, a przytem szla chetnych oryentalnych koni, wysłał w r. 1864 na Ukrainę do stad białocerkiewskich swych koniuszych i weterynarza, którzy zakupili: 2 stadne ogiery, „Jarzmę" i Inaka“, oby dwa po wywodowym Indyaninie, 8 koni wierzchowych, 6 zaprzęgowych, 48 matek, 17 trzyletnich, 21 dwuletnich i 4 rocznych klaczek. Jeżeli odliczymy 14 koni wierzcho wych i powozowych, które jako konie użytkowe nie poszły do stada, to pozostała jeszcze poważna liczba 92 koni, które hr. Braniccy oddali jako cenny materyał hodowlany do „sułtańskiego stada",—a to wystawiło Białocerkwi bez sprzecznie najchlubniejsze świadectwo naszej polskiej hodowli Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 12.04.22, 18:15 Arab z braku odpowiedniego i wiarogodnego rodo wodu, lub w braku pewnej publicznej rękojmi poznaje, szla chetność i gatunek konia przez próbę rączości w stosunku do budowy badanego konia. Koń szlachetny i dobry winien mieć wedle pojęć Araba trzy rzeczy długie: nogi, szyję i ucho; trzy rzeczy krótkie: chrzęść t ogona, grzbiet i przednie nogi; trzy rzeczy szerokie: czoło, pierś i zad; trzy rzeczy czyste: skórę, kopyta i oczy; trzy rzeczy suche: nogi, głowę i stawy. Oprócz tego po winien mieć kłąb wysoki, boki coś kolwiek zapadłe, ciało bez tłuszczu, ogon osadzony wysoko, oko naprzód pochy lone, niby na nos patrzące, jakby u koso-okiego człowieka, ucho przestraszonej antylopy, nozdrza szerokie, a jamy nozdrzowe czarne i w głębi czerwone, bo jeżeli są na wpół białe i na wpół ciemne, to koń taki mniejszej jest wartości. Jeżeli koń stojąc na wszystkich czterech nogach prosto i nie zginając ani jednej, ani drugiej przedniej nogi w pę dnie, lub kolanie, może na równem pastwisku krótką zgry zać trawę, albo pić wodę w strumieniu płynącym z ziemią na równi, wtedy koń jest szlachetnym i dobrej budowy. Dalszym, nieco więcej już skomplikowanym sposobem oce nienia wartości konia z zewnętrznych ciała jego proporcyi jest u Araba następujący pomiar: mierzy się długość konia od wyrostu grzywy przy kłębie aż do końca górnej wargi między nozdrzami, następnie od wyrostu grzywy do końca chrzęści ogona, a jeżeli te pomiary wykażą, że przednia część jest dłuższą od tylnej, wtedy Beduin twierdzi, że koń jest szlachetnym i że ma doskonałe przymioty. Aby się prze konać, czy młody koń jeszcze urośnie, mierzy Arab długość nogi od kolana aż do wierzchołka kłębu i od kola do korony kopyta, a jeżeli te części stoją do siebie w sto sunku jak 1:2, to koń więcej już nie urośnie. Pustynny Arab, bogaty i o jakość przychówku dbały, w doborze ogiera jest grymaśny i niesłychanie wybredny. Jeżeli nie posiada sam, lub jeżeli w blizkości niema od powiedniego reproduktora, to woli, że mu klacz szlachetna kilka nawet lat jałowi, niż ją odchować z byle jakim sam cem. Wielu jednak z nich nie dbając o gatunek i jakość przychówku, posługuje się ogierami bez żadnej hodowlanej wartości i pomnaża w ten sposób materyał nieodpowia- dający dzisiejszym wymogom europejskiego hodowcy. Źrebną klacz używa Arab pod wierzchem stale, ale ostrożnie, bo nieruszana a dobrze karmiona tyje i rodzi słabo rozwinięte źrebię. Zaraz po porodzie dostaje klacz podpalonego jęczmie nia, a brzuch podciąga jej się pasem szerokim, aby przy wrócić normalną i smukłą figurę. — Jeżeli czas jest chłodny i powietrze dżdżyste, wtedy nowo narodzone źrebię do na miotu się bierze i pielęgnuje starannie. Po siedmiu dniach dostaje matka pół funta niesolonego masła, jako środek przeczyszczający. Arab pozostawia źrebię przy klaczy zwłasz cza szlachetnej, zazwyczaj nie dłużej jak sześć tylko ty godni, ażeby jej karmieniem nie niszczyć i wedle miejsco wego mniemania nie wychować z źrebięcia konia ocięża łego, o złym temperamencie i twardego w pysku. Wcześnie od matki odłączone źrebie u bogatego Beduina dostaje mleka wielbłądziego i daktyli pod dostatkiem, natomiast u biednego zaledwie tyle, ile mu do utrzymania życia potrzeba. — Stosownie zatem do tego część źrebiąt przy chodzi później na wspólne pastwisko jako młodzież dobrze odchowana, część zaś tak słaba, marna i nędzna, że adem górował, co uwalnia łopatki od dźwigania niepo trzebnego ciężaru w razie, gdyby koń stał niżej przodem niż zadem. Arab stawia na noc swego konia bojowego blizko namiotu, aby mógł na niego patrzeć i nad nim jak nad dzieckiem czuwać, wreszcie aby go mieć zaraz pod ręką, skoro się pokaże tego potrzeba — i z tego też samego po wodu Arabowie na noc rozsiodływują konie tylko w nader wyjątkowych razach. Arab przestrzegając tę tak bardzo dla hodowli koni szlachetnych ważną zasadę, że „zbytni spoczynek i sadło, to najwięksi wrogowie szlachetnego konia“, zaczyna go też używać bardzo wcześnie, ale nie mniej ostroż nie i umiarkowanie, aby nadmiernem wysileniem nie tamo wać w młodym koniu rozwoju i wzrostu, — bo ,,dżeda“ (źrebak do trzech lat) to jakby krzewina, którą za młodu wycinać, ale i ochraniać wypada. — Arab już rocznego źre baka kulbaczy i kiełzna, aby go zwolna przyzwyczajać do wędzidła i siodła, — a jeżeli normalnie konia wychowuje i nie niszczy go zbyt wcześnie przez codzienne forsowne użycie, to na dwulatka wsadza lekkiego chłopca i każe w głąb pustyni cwałować. Skoro źrebak ustawać poczyna, wtedy go chłopiec wstrzymuje, staje, pozwala mu się po paść, położyć i dla wypoczynku zazwyczaj w tern miej scu nocuje. Wczesnym rankiem dostaje źrebak maleńką porcyę jęczmienia i wraca pod chłopcem galopem na to samo miejsce, skąd dnia poprzedniego wyruszył. Takie biegi powtarzają się systematycznie na coraz to dalszej przestrzeni tak długo, aż źrebak nie dobiega cwałem, bez wypoczynku i bez surowego przynaglenia, mety dwa razy dłuższej od tej, którą w siódmym dniu jarowania przebypot i oswobodzić go z niepotrzebnego, a nawet szkodli wego tłuszczu. Co sześć dni zdejmuje się jedną derkę i przynagla do przebywania stopniowo z większą rączością coraz to dalszych dystansów. Skoro trenowany koń pod ostatnią zostanie derką, winien już tedy posiadać maximum swojej chyżości na mniej więcej siedmiokilometrowym dystansie, — a o stopniu tej chyżości decyduje nieomal zawsze pochodzenie trenowanego konia. Przy zwykłych wyścigach puszczają Arabowie konie partyami po dziesięć do biegów i to na rozmaitą odległość, ale przeważnie nie dłuższą, jak wedle naszej rachuby siedmiokilometrową. Z dziesięciu współzawodniczących koni, wedle regulaminu wyścigowego Arabów, siedm wygrywa, trzy zaś przegry wają. Dzień wyścigów jest dla Beduina uroczystością i dniem świątecznym, — toteż nigdzie się nie widuje takiego zbie gowiska ludu, jak na ,,dżalba“ t. j. na wyścigowej arenie, bo Prorok koniom szlachetnym i stosownie do tego przygo towanym kazał w ,,Elmidmarze“ biegać, aby publicznie zdały rachunek, jak pielęgnuje Beduin u swego konia ukryte przymioty, przez Boga mu dane. Konie wygrywające są przedmiotem owacyi, uwielbienia i gorącego entuzyazmu, natomiast przegrywające, ofiarą powszechnego urągowiska, śmiechu i wzgardy. Właściciele pierwszych stają się boha terami dnia i cieszą się popularnością niezwykłą, a właści ciele drugich z pomieszaniem w oku i z poniżeniem na czole, — między tłumem publiczności giną! Za wyścigową metę służy w pustyni siedm trzcinowych ździebeł w ziemię utkniętych, a za nagrody oklaski publiczności, obok sza lika z jedwabiu i wełny, albo kilku łokci barwnego płótna z Jemenu! — Tak wyglądają pustynne wyścigi w Arabii Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 06.10.17, 19:55 TURNIEJ W POWOŻENIU ZAPRZĘGAMI TRADYCYJNYMI - Nasze Miasto - 06.08.2017 Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 28.08.21, 18:31 We wsi studnia nowa, Woda w niej cukrowa; Jasio tam wronego Poi konia swego. Wody koń nie pije, Jaś go w główkę bije; Nie bij Jasiu srodze, Szanuj konia w drodze. Zdam się tobie w porze, Kiedy teść na dworze Spotka z powitaniem, Wtenczas cicho staniem. Spełnisz swej dziewicy Zdrowie ze szklanicy Szklanka nie zadzwoni, Kropli nie uroni. Odpowiedz Link
madohora Re: O TY PIĘKNO KONIA 06.04.22, 22:00 W Kairze* zapoznał się hr. Juliusz z Ormianinem na zwiskiem Pepo, który handlował arabskimi końmi, a idąc za podaniem przeszłości, wodził je za młodu do Polski i tam tejszej szlachcie do stad sprzedawał. Od tego to Ormia nina kupił hr. Juliusz ponoś pierwszego konia i to: szpa kowatego „Turchmena," którego później w r. 1846 Rzą dowi austryackiemu do pepiniery w Radowcach na repro duktora odprzedał. Pepo polubił hrabiego, a żegnając się z nim serdecznie, dał mu na drogę listy do kilku powa żnych Szejków znaczniejszych plemion, w których to pi smach polecał im hrabiego, jako dobrego przyjaciela, a równocześnie Polaka, rodaka i sąsiada Emira Rzewu skiego, którego imię wspominają tradycyjnie te pokolenia Arabów, między któremi Emir latami przebywał. Pamię tnym został im ten człek obcy, niezwykły, piękny, odwa żny i dobry, który z za morza przybył i między nimi jak brat w pustyni zamieszkał, a w latach nieurodzaju, droży zny i biedy, niejedną rodzinę Beduinów, polskiem gro szem od głodowej śmierci ratował. Są w pustyniach Arabii okolice, w których Beduini koczując w nocy przy zapalonych ogniskach, zwróceni do księżyca twarzami, nucą jeszcze do dziś dnia smętne pieśni o złotem sercu i skarbach Emira. Do tych to Beduinów udał się lir. Juliusz Dzieduszy- cki po konie w głąb kraju, bo z historyi wypraw Burskiego, Świerczyńskiego, Moszyńskiego i innych wiedział, że te ko nie, które się po nadbrzeżnych miastach Arabii widuje, do najgorszej kategoryi zaliczyć należy; — po wsiach natomiast 92 STEFAN BOJANOWSKI pierwszych rodziców ludzkości, a zarazem i kolebką naj piękniejszych koni. Koczowniczy Arab, od wielu tysięcy lat na tych pustkowiach osiadły, kocha je prawdziwie gorącą miłością, bo natura wszczepiła w ludzi szczere przywią zanie do miejsc rodzinnych, do mogił rodziców i dziadów, do pobojowisk, na których walczyli i ginęli przodkowie; a chociaż ziemia ojczysta okćzuje się nieraz jakby nie wdzięczną, bo bywa i ubogą i nieurodzajną, to jednak ni gdy nie przestaje być nam drogą, boć przecież ona zawsze „Ojczyzną 11 się zowie! Jedyny wyjątek stanowią Niemcy- Prusacy, którzy wierni wiekowej tradycyi i narodowej de wizie: „ibi patria ubi bene", opuszczają bez żalu swoje strony rodzinne, często bardzo nawet odległe, a śpiewając „mein Vaterland muss grosser sein“ rozłażą się po całym świecie, — niestety dzisiaj najliczniej po tych smutnych ko loniach, które rząd pruski tworzy z ziemi polskiej wyku pywanej w Poznańskiem za grosz publiczny! Hr. Juliusza Dzieduszyckiego ciągnął do siebie świat pustynny dziwną swoją tajemniczością i jakimś urokiem nieznanym, — co więcej, wzywał go do śmiałych zapasów i walki z niebezpieczeństwem i trudami podróży. Zapalony miłośnik oryentalnego konia znał doskonale wartość jego chowu nietylko dla siebie samego i swej jarczowieckiej stajni, ale przedewszystkiem dla naszej ogólnej hodowli krajowej, a nie mogąc znaleźć i dostać dobrego w miej scach dostępnych, powiedział sobie z iście polsko-szlache- cką fantazyą milionowego pana: „pójdę szukać i odnajdę kolebkę koni najszlachetniejszych rodów, chociażby ją wiatr pustynny na końcu świata kołysał!* 1 I poszedł szukać tego konia, o którym mówią księgi Koranu, że kiedy Bóg wszech94 STEFAN BOJANOWSKI od maleńkiego dziecka codziennie patrzy w pustyni, a po nieważ nauka taka jest zawsze jedna i ta sama, przeto młodsze pokolenia pozostają zawsze najwierniejszą kopią pokoleń starszych. Do siedmiu lat chodzi zazwyczaj nago i ćwiczy swe ciało podczas gimnastycznych igraszek z ró- wiennikami; wyrasta na grzbiecie konia, uczy się karmić go, poić, pielęgnować, szanować i pieścić, bo Wielki Prorok zapewnił: „że zły duch nie ośmieli się wstąpić do namiotu Beduina, w którym znajduje się ogier, lub klacz krwi czystej, a każde ziarnko jęczmienia podane z serca koniowi, będzie zapisane przez Boga jako dobry uczynek' 1 . Od siedmiu lub ośmiu lat młodziuchny Arab staje się już pożytecznym w rodzinie, bo matce przy gospodarstwie pomaga, pasie bydło i owce i jeździ konno po żywność i wodę. Gdy dojdzie do lat młodzieńczych, a wąs i broda zaczyna porastać, wtedy splata włosy w warkocze i grot stroi w strusie pióra i czerwone wstążki, a ojciec dopo maga już wtedy synowi w wyborze towarzyszki życia, niewinnej dziewicy, której piękne oczy podbijały mu może serce na schadzkach u studni przy pojeniu i pieszczeniu ulubionych koni. Na krańcu osady przybywa nowy namiot dla młodej pary, która nowe rozpoczyna życie w otocze niu tych samych ludzi, którzy patrząc na jej dzieciństwo, patrzą teraz na jej szczęście domowe. Połączony w ten spo sób z dziewicą pustyni, zmienia stan, a zarazem pozycyę spo łeczną, — bo zostaje czynnym członkiem trybutu. Zaczyna zasiadać w radzie i sądzie, ma prawo wybierania i wybie ralności, głosuje i stawia wnioski, — jednem słowem staje się poważnym obywatelem kraju i wchodzi we wszelkie tradycyjne prawa i obowiązki, przysługujące jednostce pryarchalnej republiki w pustyni. Koran jest dla niego księgą praw, dalszą nauką s.arszych przykłady, zasadą: posłu szeństwo i uległość względem przełożonych; a prostota obyczajów i ogólne ubóstwo wykluczają w nim ducha za wiści i pychy. Plemię całe przedstawia obraz przywiąza nia dzieci do rodziców, rodzicielskiej miłości, poszanowa nia starców, posłuszeństwa i zjednoczenia sił do wspól nej walki z nieprzyjaznem plemieniem, lub Rządem. Arab bywa człowiekiem skończonym w dzieciństwie, a równo, cześnie dzieckiem w wieku dojrzałym, bo często rozsądek walczy u niego z szaleństwem i dziwną swawolą, a po waga i spokój mędrca ze śmiesznemi zachciankami dziecka małego. Nieprzewidziane wypadki czy to radosne czy też bo lesne, nie zbijają go z tropu i zbytnio ani nie martwią, ani nie cieszą, bo wiara w fatalizm łagodzi jego rozpacz i po wściąga nadmiar radości. Kiedy go już siły w starości opusz czą, wyrzeka się wtedy bitew i nie dba o sławę; zagląda do bydła, pieści konie i bawi się z dziećmi, a opowiadając im o wojnach plemienia, utrzymuje w ten sposób nieprzer waną nić żywej tradycyi. Skoro dla niego ostatnia godzina wybiła, a kilka grudek wysuszonej ziemi przysypie go i w ten sposób od tego świata oddzieli, wtedy czterech jeźdźców wybiega konno cwałem w pustynię i na czterech rogach obozowiska stratę ukochanego brata żałośnym gło sem całemu plemieniu obwieszcza. Z przyjęciem islamu ludy Wschodu uwierzyły w Pro roka, który im „niebo niewiast i koni“ przyrzekał, a z roz- krzewieniem się wiary Mahometa nastała nowa era hipiczna dla Wschodu. Koń stał się tam przedmiotem ślepej miłości złowieka, religijnego uwielbienia i niesłychanych starań, bo Prorok powiedział: „Kto konia kocha i wychowuje go szczerze, sławion będzie na równi z tymi, którzy nie mając konia, czynią jałmużnę, lub poszczą we dnie a noc całą na modlitwie spędza ją." — Ta zatem namiętna i gorąca miłość wyznawcy islamu do konia, którego męczen nicy świętej woj ny, wedle obie tnic Proroka, w niebie odnajdą za opatrzonego w ru binowe skrzydła, jest u fanatyczne go Araba dla tego większą, niż u każ dego innego na rodu, bo ta mi łość jest mu tendencyjnie jako dogmat Typ starego Beduina. wiary wszcze pioną! Kolebką szlachetnego „arabskiego" konia jest Mała Azya, gdzie rasa ta zasłynęła z dzielności i plastyki kształ tów. Zauważyć tutaj należy, że wielu identyfikuje nazwę koń „arabski" z koniem „oryentalnym, lub wschód- nim“, co jest błędnem dla tego, że do koni wschod nich należą oprócz koni arabskich jeszcze konie ras innych, a chociaż użytkowość ich jest mniejwięcej jednaką i chociaż ojczyzną wszystkich tych ras jest Wschód, to jednak między temi rasami zachodzą pewne zasadnicze ró żnice, co w wielu wypadkach pociąga za sobą koniecz ność dokładniejszego określenia rasy jednego lub drugiego konia, uwzględniając rzeczywiste jego pochodzenie. — We dle ogólnego zdania, między końmi Wschodu — koń arab ski pierwsze zajmuje miejsce, pomimo że wielu pisarzy i uczonych konia arabskiego z koniem berberyj- skim na równi stawia, twierdząc, że jeżeli tylko jeden i drugi jest krwi czystej, to pod względem szlachetności Odpowiedz Link