madohora Re: Noc Świętojańska 02.07.26, 23:46 Noc sobotkowa byla takze jako swieto urodzaju i plodnosci, jedynym dniem zawieszenia mocy tabu, zwiazanego z kojarzeniem malzenstw. W owych spolecznosciach, gdzie z zasady wlasnosc (np. uprawnej roli, mlyna, rybnego stawu, itp) byla nie wlasnoscia indywidualna, lecz calego rodu - kojarzenie malzenstw, wraz z rozstrzyganiem wszystkich zwiazanych z tym zagadnien finansowo-gospodarczych, niekiedy wcale skomplikowanych, bylo wylacznym przywilejem glowy rodu, podejmowanym przy pomocy oficjalnych zawodowych swatow i z udzialem wazniejszej starszyzny rodu (do ktorych rodzice zainteresowanych mlodych mogli wcale nie nalezec). Ale dziewczyna, o ktora czy to z powodu braku odpowiedniego wiana, czy z innych przyczyn, jeszcze swatow nie przyslano, albo dziewczyna, ktora chciala uniknac swatanych konkurentow, jezeli nie byla jeszcze nikomu narzeczona (tj. obiecana oficjalnie) mogla skorzystac z jedynej w roku okazji. Plotla wianek, nie tyle z kwiatow, ile magicznych ziol - bylicy, ruty, dziewianny itd, tak, aby plywal po wodzie, wpinala wen zapalone luczywo i puszczala na biezaca wode w zbiorowej ceremonii ze spiewami i plasami przy ognisku sobotkowym. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 02.07.26, 23:47 Natomiast "zgubienie" wianka oznaczalo utrate dziewictwa, co, jezeli nie bylo po prostu antycypacja malzenstwa, stanowilo oczywista obraze spolecznego ustroju patriachalnego. Byl to bowiem jak gdyby bunt i powrot do obyczajow zwalczonego i obalonego ustroju matriarchalnego. Dlatego tez utrata wianka stanowila wiecej niz kalectwo, byla dobrowolnym, czy chocby niedobrowolnym wykroczeniem. Dziewczyno, dziewczyno, gdziez twoj wianek upadl? Lezy na leszczynie, pies sie na nim ukladl. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 02.07.26, 23:48 A rownoczesnie starali sie znalezc "kwiat paproci." ktory stanowil wrozbe pomyslnego losu. (Tak jak np. w Irlandii czterolistna koniczyna, albo w Szkocji - bialy wrzos.) Tylko w niewielu chyba wypadkach tego kwiatu nie znajdowano. Tak czy inaczej, mlodzi wracali o swicie do gromady i tam, przepasani bylica, trzymajac sie za rece, przeskakiwali przez plomienie ognisk. Ten akt skakania konczyl obrzed "przechodzenia przez ogien i wode" (brniecie przez wode mokradel bylo przy poszukiwaniu paproci), ktory stanowil - w tym jednym jedynym dniu roku rytual zawarcia malzenstwa. (Naturalnie w czasach przedchrzescijanskich. Pozniej musial byc uzupelniony obrzedem koscielnym.) Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 02.07.26, 23:50 Czy mozna jednak watpic, ze legenda kwiatu paproci musi byc oparta na bujnej fantazji, skoro przyrodnicze doswiadczenie botanikow mowi nam w sposob zdecydowany, ze paproc nie kwitnie, nalezy do rzedu roslin bezkwiatowych? Wydawaloby sie, ze odpowiedz na tak postawione pytanie musi byc bezsporna, a jednak tak nie jest. Klucz do tego paradoksu znajduje sie w zagadnieniu terminologii. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 02.07.26, 23:51 Nalezy tez dodac, ze sa gatunki paproci, mniej pospolite, jak np. gatunek zwany dlugosz, albo fijolki (nie fiolek!, fijolki jest mianownikiem liczby pojedynczej przymiotnika oznaczajacego kolor, analogicznie, jak np. "niebieski"), nazwa botaniczna Osmunda regalis. Albo gatunek zwany podejzron, obejmujacy kilka odmian Botrychium (virginianum, lunaria, multifidum), wreszcie gatunek zwany nasiezrzal, masierzon albo jezycznik (Ophiglossum vulgatum). Ich sporonosne liscie sa drobne, zebrane w obfite grona na wydluzonych lodygach i sprawiaja wrazenie gron kwiatowych, tym bardziej, ze rosliny te maja inne liscie bez sporow. Wszystkie one nosza tez nazwe... "paproc kwitnaca" (rowniez i w innych jezykach europejskich: flowering fern, fougère fleuri, Rispenfarn, etc.) Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 19:38 Obrzęd Kupały na Polesiu stanowi złożony zespół (czy raczej wielość lokalnych zespołów) dość autonomicznych czynności i obrzędów, z których tutaj zostanie omówiony jedynie centralny rytuał rozpalania ognia, organizujący cały ten zespół2 . Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 19:39 Takie „przesunięcia” kalendarza można wytłumaczyć, po pierwsze, dobrze znanym, choć wciąż niedostatecznie zbadanym, paralelizmem (lub jednością) w postrzeganiu poszczególnych okresów cyklu rocznego (por. np. liczne znane paralele w słowiańskich obrzędach zimowych Bożego Narodzenia i letnich), a po drugie, nieistotnością i przypadkowością przyporządkowania pewnych form obrzędowych do konkretnego momentu (święta, okresu) kalendarza chrześcijańskiego (por. np. obrzędy oczyszczenia w Zwiastowanie i Wielki Czwartek itd.). Podobne „odchylenia” obserwuje się również we wschodniosłowiańskim obrzędzie Kupały, choć sama obecność tych odchyleń jest zauważalna jedynie na tle „normy” i w porównaniu z nią, tj. w zestawieniu z całością struktur obrzędowych charakterystycznych dla różnych lokalnych wariantów czasowych przypadających na święto Jana Chrzciciela. Tak więc we wsi Koczyszcze w rejonie jelskim w obwodzie homelskim spotykamy szereg obrzędów charakterystycznych dla obrzędu Kupały, odprawianych jednak nie 24 czerwca (6 lipca), lecz 6 maja („w dzień św. Jerzego”). Co więcej, dodatkową cechą ułatwiającą identyfikację tych obrzędów z obrzędami Kupały z innych lokalnych tradycji poleskich jest zachowanie terminologii je wspierającej, a przede wszystkim wspólnej nazwy obrzędu i ogniska – „Kupajło”: „Kupajło składa się wiosną, Kupajło składa się w dzień św. Jerzego”. Wydawałoby się, że niewłaściwie byłoby odrzucać takie przesunięte kalendarzowo warianty w kręgu faktów związanych z obrzędami Kupały, gdyż specyfika ich struktury formalnej i terminologii niewątpliwie wskazuje na ich genetyczną wspólnotę z obrzędami Kupały z innych wsi poleskich. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 19:51 Przyjrzyjmy się tym elementom po kolei, rozważając ich możliwe warianty w innych lokalnych systemach poleskich. Rozpalanie ogniska jest najczęstszą formą obrzędu Kupały, reprezentowaną w większości istniejących opisów. Nie jest to jednak jedyna ani ściśle obowiązkowa forma, nie wspominając o rodzaju ogniska. W tym przypadku ognisko rozpalano drewnem opałowym; częściej rozpalano je z chrustu, gałęzi, podpałki, słomy, starych rupieci, zużytych łykowych butów, podartych koszy, szmat, mioteł i opon (wszystkie te rzeczy przynieśli uczestnicy obrzędu, zebrali ze wsi lub ukradli sąsiadom). W niektórych przypadkach zamiast ogniska używano pochodni, por Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 19:53 W dniu święta Iwana zbierano słomę i podpalano „wyspy” na brzegach Prypeci. Dziewczęta brały wiązkę słomy, podpalały ją w kostiumach kąpielowych, wchodziły do wody i unosiły płonącą słomę nad głowy, żeby len rósł wysoko. Mówiły: „Oto len, który rośnie! Oto len, który wyrośnie mój len!” (Żagowicze, rejon mozyrski, obwód homelski. Przyp. autora. 1975). Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:03 Kupało – zawsze jest wśród nich, siódmego lipca. A szóstego, dzień wcześniej, rozpalają ogniska. Kiedyś rozpalali ogniska z chrustu (dorsza) i wkładali do nich derkacze – zużyte miotły. Wbijali w nie kij, zapalali i tak biegali z pochodniami. (Por. miotła jako atrybut czarownicy – S. T.). Potem rozpalali posłonie. Z posłoniem biegli do kapusty, każdy do swojego ogródka. Dorośli mężczyźni i kobiety śpiewali piosenki, pieśni zwyczajne, pieśni wiejskie. A chłopcy i dziewczęta skakali przez ogień. Mówili, że cały rok będzie wesoły. (Wieś Choromsk, rejon stoliński, obwód brzeski. Zapis D. A. Beilina, 1976). Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:05 Młodzi ludzie zebrali się wokół ogromnego dębu, który rósł pośrodku pola. Każdy wziął drąg, owinął go liśćmi kory brzozowej i podpalił. Kiedy liście spłonęły, drąg został rzucony na ziemię, a dziewczynki zaczęły bić go kijami. Potem przyniosły pięć worków słomy, zaciągnęły je na szczyt dębu i tam rozpaliły. Ogień ten nazwano ogniem Kupały (wieś Letki, rejon ługiński, obwód żytomierski. Zapiski M. W. Bowtika, 1976). Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:07 Szczególną odmianą obrzędu Kupały jest zwyczaj, powszechny w obwodzie żytomierskim, polegający na dekorowaniu drzewa lub gałęzi, które następnie są palone w ogniu, topione w wodzie lub łamane na kawałki. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:09 Młodzi ludzie wyciągali kupailicę, czyli dużą gałąź wierzby, którą ozdabiali kwiatami, papierem, cukierkami i jabłkami, i zapalali na niej nieparzystą liczbę świec (zazwyczaj dziewięć). Nieśli ją po ulicach, śpiewali piosenki i tańczyli, aż zapłonął ogień (wieś Nowopol, rejon czerniachowski, obwód żytomierski. Zapis M.W. Bowtika. 1976). Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:11 Ciekawy przykład skażenia kilkoma wariantami przedstawiono w poniższym zeznaniu z sąsiedniego obwodu chmielnickiego na Ukrainie, gdzie ozdabiają nie drzewo, lecz słup umieszczony w środku ognia: Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:13 Kukłę czarownicy wrzucono do ognia (wieś Izabelino, powiat połoński, obwód chmielnicki. Zapis pochodzi z L. S. Omelczaka, 1976). Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:15 Stałym motywem we wszystkich odmianach rytualnych jest unicestwienie (spalenie lub, rzadziej, utopienie) czarownicy. Motyw ten może być ucieleśniony w konkretnym rytuale wrzucenia przedmiotu przedstawiającego lub symbolizującego czarownicę do ognia lub wody. Należą do nich antropomorficzne wizerunki czarownicy wykonane ze słomy, szmat itp., ubrane w kobiece szaty z chustą na głowie i wieńcem na głowie (zob. teksty 5, 6); wizerunek czarownicy wykonany z pokrzyw (tekst 18); czaszka konia symbolizująca czarownicę (tekst 1) lub stary wiklinowy kosz (tekst 4), zawieszony na tyczce nad ogniem. Na tle tak wyraźnie umotywowanych działań, inne, nieumotywowane przypadki zniszczenia całej gamy przedmiotów w ogniu Kupały (starych butów, koszy, kół, wiader smaru do kół, opon, mioteł, kwiatów, ziół itp.) można interpretować jako symboliczne spalenie czarownicy, zwłaszcza że niektóre z tych przedmiotów, jak już wspomniano, są rozpoznawane przez uczestników rytuału jako atrybuty czarownicy (koła, miotły, kości zwierząt) (patrz tekst 7). Wyróżnia się rytuał odnotowany w obwodzie żytomierskim, w którym rolę czarownicy odgrywa jedna z uczestniczek Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:16 Segoni Kupaylo, a jutro Iwan, Tak, diabeł zrzucił czarownicę na barka. I od barki do doliny, I z doliny do grobu. (wieś Ludwinówka, rejon Owruch. Rejestracja: M.K. Tymoszczuk. 1976) Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:18 Zatem wspólną i niezmienną podstawą wszystkich różnorodnych form realizacji motywu czarownicy są czynności, które je łączą, z których każda ma wspólne znaczenie zniszczenia (spalenie, utopienie, rozerwanie), podczas gdy same przedmioty – obiekty tych czynności – są bardzo zróżnicowane. Różny jest również „gatunkowy” charakter tych czynności: niektóre są częścią samego rytuału, inne są towarzyszące, zabawne, pozbawione świadomej intencji i motywacji, a jeszcze inne stanowią elementy wtórnego kodu językowego i folklorystycznego zbudowanego na rytuale. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:19 Zatem wszystkie główne elementy zachodniosłowiańskiego rytuału zniszczenia Mareny i poleskiego, a dokładniej zachodniopoleskiego rytuału zniszczenia czarownicy pokrywają się: metody wykonania i zdobienia lalki oraz metody jej zniszczenia są identyczne w obu tradycjach. Różni się jednak kalendarz tych rytuałów – zachodniosłowiański związany jest z obrzędami wiosennymi, a poleski z letnimi . 4 Różnią się również ich motywacje – w jednym przypadku jest to symboliczne zniszczenie zimy, w drugim symboliczne zniszczenie czarownicy. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:21 Tak więc zachodniosłowiańskie rytuały pędzenia i zabijania marzanny oraz wprowadzania zająca majowo-letniego można połączyć z szeregiem poleskich rytuałów Kupały omówionych powyżej jako warianty. Rzeczywiście, strukturalna przestrzeń wszystkich tych rytuałów jest określona przez ten sam zestaw cech charakterystycznych, a indywidualne różnice między poszczególnymi wariantami są określone przez specyficzną kombinację i względną wagę tych cech dla każdego wariantu. Takie istotne cechy strukturalne obejmują przedmioty trzech klas: A - ogień, B - drewno, C - jakiś przedmiot rytualnie zniszczony jako ucieleśnienie wiedźmy - i kilka predykatów: palenie, topienie, rozrywanie; dekoracja lub odwrotna czynność rytualnego rozbierania, zdejmowania biżuterii, okrążania lub ogólnie chodzenia lub biegania z jakimś przedmiotem. Można powiedzieć, że źródłem zmienności jest właśnie natura cech, tj. możliwość ich zmiany wzdłuż linii intensywności (tj. osłabiania lub wzmacniania cechy). Innym, równie skutecznym mechanizmem jest kontrakcja i ekspansja (redukcja lub ekspansja) schematu „fabuły” rytuału, tj. włączanie lub wykluczanie poszczególnych kategorii obiektów i powiązanych z nimi predykatów (czynności). Wreszcie, zauważamy formalną technikę „nawlekania” w obrębie jednego rytuału symboli należących do tej samej serii lub parametru i różniących się nie znaczeniem, a jedynie intensywnością. Na przykład, połączenie w niektórych wariantach ognia i pochodni, drzewa i słupa, antropomorficznego wizerunku wiedźmy i symbolicznych przedmiotów o tej samej funkcji itd. Za pomocą tych podstawowych mechanizmów można w zasadzie opisać wszystkie różnice formalne występujące między poszczególnymi lokalnymi wariantami interesującej nas grupy rytuałów. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 20:26 NOC ŚWIĘTOJAŃSKA I KWIAT PAPROCI. Mało jest dni w roku tak pełnych powabu jak dzień świętojański. . W mieście cała nieledwo ludność wylęga za bramy grodu, żeby rzucać na wodę wianki i z niepe wnego ich biegu jeszcze mniej pewne, ale miłe nieraz ser cu wyprowadzać wróżby. Na wsi ledwo zmierzch po kryje ziemię, zaczynają płonąć ognie sobótek jeden, drugi i dziesiąty, aż na dalekiej płaszczyźnie widny wreszcie je den tylko krąg ognisk. A i noc po dniu tym następująca ma swój urok, swoje podania i czary. W rzeczywistości noc świętojań ska w lesie, jak każda zresztą noc czerwcowa, przy pogo- dnem niebie, do najpiękniejszych w roku należy. Kiedy ostatnie ognie sobótek wygasną, gdy gwiazdy zwolna zaczną zaludniać głębia niebios, bór stary grobowe zale ga już milczenie. Panuje w nim niczem niezamącona cisza, a wstępując do niego, czujemy przedewszystkiem par, który z ziemi ogrzanej długiem działaniem słońca podnosi się i wypełnia powietrze dziwnie przejmującem ciepłem. Z pod stóp naszych zrywają się całe mnóstwa świetlanych punkcików krążących w powietrzu i znów siadających na pobliskiem zielu, gasnących i zapalają cych się na nowo. Wszędzie gdzie 6kiem rzucić, róje świętojańskich robaczków migocą swem niepewnem, zie- Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 23:17 potem 5 listków białych lub różowych tworzących ra zem koronę. Do niej są przyrosłe liczne nitki tak zwa ne pręciki, męzkie narzędzia kwiatów zakończone w wierzchołkach dwoma woreczkami zwanymi pylnika- mi, bo się z nich wysypuje drobny żółty proszek czyli pyłek. Znamy go dobrze z kwiatów tak zwanych czer wonych lilii, których nie można bezkarnie powąchać, nie ubarwiwszy sobie nosa brunatnym ich pyłkiem. Na reszcie sam środek kwiatu zajmuje jego żeńskie narzę dzie, coś podobnego do butelki, a co nazywamy słup kiem. W słupku tym mamy długą szyjkę zakończoną w wierzchołku zgrubiałym znamieniem i dolną nabrzmiałą, wydrążoną część zwaną zaląźnią, bo się w niej lęgną na siona. Po okwitnięciu to jest po opadnięciu tych barw nych płatków, górna część słupka czyli szyjka usycha i opada, a dolna przekształca się powoli w wiśnię, w któ rej zagłębionym wierzchołku widzimy zawsze maleńki punkcik, właśnie bliznę pozostałą po tej odpadłej szyj ce. W dojrzałej wiśni mamy nazewnątrz soczyste mię so, które jemy, potem pestkę o grubej skorupie, w środ ku której ukrywa się dopiero kiełek to jest maleńka już do wykiełkowania gotowa wiśnia. Wszystkie te trzy części znajdują się już w założeniu w dolnej części słup ka dopiero co rozwiniętego kwiatu. Na [przekroju po dłużnym mamy tu naprzód ściankę zalążni potem prze- strzeń wypełnioną kuleczką tak zwanym zalążkiem, w środku którego znajduje się maleńki pęcherzyk. Są to właśnie składowe części przyszłego owocu. Ze ścian ki bowiem tej butelki tworzy się potem mięso wiśni, które jemy i skorupa pestki, a z tego małego pęche rzyka ukrytego w zalążku jąderko czyli kiełek młodej roślinki wiśni. Z tych trzech rzeczy kiełek jest naturalnie naj ważniejszy, bo z niego wyrasta po umieszczeniu pestki w ziemi nowa roślinka. Otóż ten kiełek rozwija się jak wiemy z maleńkiego pęcherzyka ukrytego w zaląź- Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 03.07.26, 23:19 mogą być zwinięte w tutkę, w innym razie pomięte tak jak płótno wachlarza i t. p. Właśnie sposób ułożenia liści w pączkach paproci jest dla nich bardzo charakterystyczny. Wszystkie ich liście za młodu ma ją najprzód każdy z boków zwinięty do środka w tut kę, a w dodatku te dwie tutki schodząc się w środku liścia są zakręcone ślimakowato w koło siebie zaczyna jąc od wierzchołka tak, źe jak liść paproci wychodzi z ziemi i zaczyna się rozwijać, to się najprzód rozkręca z tego zwoju w podstawie. W pewnej więc chwili, tyl ko wierzchołek jest zakręcony, kiedy dolna część liścia jest już wyprostowaną, co razem przypomina pastorał. W drzewiastych formach liście są często w nasadzie otoczone gęstym puchem złocisto-brunatnych włosów, które mają własność nader łatwego tamowania krwi i pod nazwą Agnus Christi albo Penghavar Djambi jako lek przychodzą z Jawy. Być także może, źe w sta rożytności wyrabiano z nich ową kosztowną tkaninę zwaną „byssus.” Co zaś do kształtów liści, to te przedstawiają naj większą [rozmaitość. Od pojedynczego, całobrzegiego liścia jeleniego języka (paproci rosnącej u nas w Ojco wie) aż do podzwrotnikowej Alsophili, której liść wie lokrotnie złożony składa się z tysiąca drobnych na brzegu pięknie wyzębionych listeczków, znajdujemy wszystkie możliwe przejścia. Znajdujemy liście pierza ste i dłoniaste, raz i wiele razy złożone, nerkowate, kształtu jelenich rogów i t. d., nie ledwo bez końca. A jednak, pomimo tej niewyczerpanej rozmaitości jest w nich coś wspólnego. Tak jak w operze różne akor dy raz smętnie kwilą, to znów wznoszą się do powa żnego namaszczenia albo śmielej i żywiej drgając wy buchną śmiechem lub grozą, ale zawsze tą samą odzy wają się melodyą i kto obdarzony jest słuchem, zaraz pochwycić ją zdoła, tak i w liściach paproci pomimo niesłychanej rozmaitości formy jest coś tak wspólnego, Odpowiedz Link