• madohora Re: Legendy 04.08.25, 17:19
      Stosowano także okłady z boczku i rozgrzanej soli kuchennej. Przy zapaleniu opłucnej postępowano następująco: kawałek wędzonego boczku był zapalany, a spadający, płonący tłuszcz zbierano do naczynia z gorącym mlekiem. Mieszankę mleka i spalającego się tłuszczu choremu podawano do picia tak gorącą, jak tylko było to możliwe. To lekarstwo miało pomagać nawet w beznadziejnych przypadkach, gdy pacjent został już uznany przez lekarzy za nieuleczalnego.
    • madohora Re: Legendy 04.08.25, 17:27
      Rozgniecione liście babki szerokolistnej z niezmiennym powodzeniem stosuje się na trudno gojące się rany i wrzody. Do tego samego celu stosuje się świeże, lepkie liście czarnej olszy.
    • madohora Re: Legendy 04.08.25, 18:59
      Kiedy niedawno wracałem wieczornym pociągiem z Gliwic do Zabrza, przy wejściu do wagonu uderzył mnie przyjemny zapach naszego prawdziwego, już bardzo rzadkiego w górnośląskim regionie przemysłowym rumianku (Matricaria Chamomilla). Na moje zdziwione pytanie o przyczynę tego przyjemnego kwiatowego zapachu, trzy starsze, pomarszczone kobiety, pasażerki wagonu, wskazały na ustawione wokół kosze, worki i pęki wypełnione różnymi ziołami i kwiatami. Opowiedziały mi, że zmuszone są zarabiać na życie handlem ziołami i kwiatami. Jednak z powodu niemal całkowitego zaniku roślinności w pobliżu fabryk i miast, muszą często odbywać dalekie podróże do okolic Koźla i Opola, aby zdobyć pożądane kwiaty i zioła lecznicze. Na przykład, duże ilości rumianku rozrzuconego w workach pochodziły z terenów portowych w Koźlu. W związku z rosnącym ruchem prozdrowotnym w postaci licznych stowarzyszeń Sebastiana Kneippa, zapotrzebowanie na zioła lecznicze na rynkach większych miast przemysłowych Górnego Śląska jest dość wysokie, a rośliny wprowadzone na rynek są szybko sprzedawane.
    • madohora Re: Legendy 04.08.25, 20:39
      Do przygotowania herbaty oczyszczającej krew zachwala się liście borówki (Vaccinium myrtillus) i brusznicy (Vaccinium vitisidaea). Ponadto kupić można pierwiosnek (Primula officinalis), bobrzycę trójlistkową (Menyanthes trifoliata), centurię pospolitą (Erythraea centaurium), żywokost (Symphytarm off.), ostrzeń (Cynoglossum officinale), miodunkę plamistą (Pulmonaria officinalis), szałwię (Salvia officinalis), macierzankę (Thymus serpyllum); różne gatunki mięty, wiesiołek, babkę lancetowatą, kozłka lekarskiego, krwawnik, wrotycz, bylicę.
    • madohora Re: Legendy 04.08.25, 20:47
      W 1359 roku Elżbieta poślubiła Władysława Białego, potomka Konrada Mazowieckiego.
      Przyszły mąż, który był księciem kujawskim, zabrał Elżbietę do stolicy swojego księstwa w Gniewkowie.Książę Albert wiązał, jak się wydaje spore nadzieje z tym małżeństwem, o czym przekonuje fakt, że zabiegał o uznanie przyszłych wnuków za swoich sukcesorów.
      Niestety zły los przerwał ich wielkie uczucie. 9 marca 1360 roku w niewyjaśnionych okolicznościach córka księcia Alberta zmarła.
      Książę Władysław nie mógł znieść tej straty. W akcie rozpaczy postanowił, że już nigdy więcej się nie ożeni, po czym sprzedał swoje ziemie królowi Kazimierzowi III Wielkiemu i wstąpił do zakonu. Pod mnisim kapturem pielgrzymował po świecie, służył w opactwach benedyktyńskich i cysterskich, by ostatecznie ponownie wrócić do kraju i starać się o koronę.
    • madohora Re: Legendy 30.08.25, 09:12
      Ołtarz św. Anny i ołtarz czterech św. Janów: św. Jana Chrzciciela, św. Jana Nepomucena, św. Jana Ewangelisty oraz św. Jana Sarkandra tworzą osobną przestrzeń, odgrodzoną od reszty kościoła żelazną kratą, tworząc kaplicę św. Anny. Na kracie znajduje się krucyfiks z Chrystusem, który według miejscowych podań przymyka oczy, aby zamknąć je w dniu końca świata. Inna legenda odnosi się do jego cudownych właściwości. Głosi ona, że pod tym krzyżem złożone zostało ciało utopionej w pobliskim stawie dziewczynki, która dzięki modlitwom ożyła. Wdzięczni parafianie mieli wówczas przenieść krzyż do centralnej części, na chór, ten jednakże w ciągu nocy powrócił na stare miejsce.
    • madohora Re: Legendy 30.08.25, 11:14
      Istnieje podanie o tym, że pracujący w kopalni górnicy zostali zasypani i od tego czasu kopalnia nie jest eksploatowana.
    • madohora Re: Legendy 30.08.25, 23:44
      Objawienia związane z tym miejscem i budową pierwszego kościółka uwiecznił na dużym – ośmioscenowym płótnie anonimowy malarz i poeta. Obraz nosi datę 1564 rok, zaś każde malowidło podpisane jest wierszowanymi zdaniami w języku staropolskim, ( Dolny i Górny Śląsk nie należał do Polski w tamtych czasach).
    • madohora Re: Legendy 30.08.25, 23:53
      Modlą się tu koszęcińskie dzieci i ich rodzice, modlą się tu ludzie z bliska i daleka. Wszyscy wiedzą, że to na miejscu, gdzie stoi ołtarz główny, pani Wiktoria przed pięcioma wiekami oglądała trzy boskie postacie Trójcy Świętej. A jeśli do dziś nie wiedzieli o tym cudzie, to teraz na pewno będą dumni z tego, że Koszęcin to jedyne miejsce na świecie, gdzie Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty objawili się w postaci małych dzieci.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 11:11
      legenda: Legenda o białej damie w Koszęcinie

      To było bardzo, bardzo dawno temu, chyba przed tysiącem laty, albo jeszcze dawniej.
      W Koszęcinie, który się jeszcze Koszęcinem nie nazywał, mieszkała w kilkunastu małych domach, utopionych w głębokim lesie, garstka ludzi. Nieprzebyte lasy otaczały miejscowość, a w nieprzebytych lasach pełno było zwierzyny: żubrów, jeleni, dzików, saren, a widziano także wilki i niedźwiedzie. Panem tych ogromnych lasów i pól był książę noszący piękne imię Gosław.
      Jego podani słynęli w okolicach z wyplatania koszy. Każdego dnia, gdy złote słonko zabłysło na błękitnym niebie rozpoczynali pracę. Z wikliny wyplatali różne kosze i koszyczki, duże i małe, okrągłe i podłużne, dla dzieci i dla dorosłych, a jeden piękniejszy od drugiego. Książę Gosław był bardzo dumny ze swych poddanych. Często pochwalał ich pracę i nagradzał sowicie. Mówił:
      – Wasze kosze są najpiękniejsze, nikt i nigdzie nie potrafi wykonać
      ładniejszych i lepszych.
      Rozpierała ich duma, a radość była ogromna. Z biegiem czasu miejsce, w którym wyplatano najpiękniejsze kosze, nazwano Koszęcin. Żył wówczas w Koszęcinie młodzieniec imieniem Wisław, zwany także – nie wiadomo dlaczego – Koszutkiem. Przyjaźnił się z jedyną córką księcia Gosława Przesławą. Bardzo często rozmawiali ze sobą o różnych sprawach: a to o dobrych i złych ludziach, a to o dalekich lądach i nieznanych krajach, a także, i to przede wszystkim – o Bogu. Przesława była bardzo ładną księżniczką i bardzo dobrą panią, kochającą swych poddanych. Codziennie składała ofiary bogini Marzannie i wiele czasu spędzała na modlitwie w jej świątyni. Kiedy Wisław wyjeżdżał wozem załadowanymi koszami do odległych miast, a czasem i do sąsiednich krajów, żegnała go, machając
      na pożegnanie ręką:
      – Wracaj szczęśliwie do Koszęcina – mówiła. – Będę na Ciebie czekała.
      I czekała, liczyła dni i noce od jego odjazdu, modliła się o szczęśliwy powrót. A kiedy wracał, rozmawiali znów o dobrych i złych ludziach, o dalekich lądach i nieznanych krajach, a nade wszystko o Bogu.
      Pewnego dnia, gdy Wisław wrócił wczesnym rankiem z dalekiej podróży z wozem załadowanym różnym towarem, wydawał się Przesławie jakiś inny, jakby odmieniony. Mówił bardzo mało, a kiedy nalegała, aby jej opowiedział, gdzie był, co widział, rozpoczął tak:
      – Księżno, Pani moja, jestem bardzo szczęśliwy. Kiedy przebywałem w Czechach poznałem tam nowego Boga – Chrystusa.
      I opowiadał w tajemnicy przed księciem o nowej religii, o życiu i śmierci Boga Chrześcijan. A Przesława słuchała i słuchała. Już o nic nie pytała Wisława. Wiara w nowego nieznanego jej jeszcze Boga napełniła jej serce. Już nie składała bożkom ofiar, już nie chodziła do świątyni bogini Marzanny, już była kimś innym.
      Książę Gosław kiedy dowiedział się o całej sprawie, rozgniewał się bardzo na swoją córkę. Kazał Przesławę uwięzić w wieży świątyni, skazując ją na niechybną śmierć. A kiedy książę zobaczył swą córkę w długiej białej sukni unoszącą się nad zamkiem, zapłakał gorzko. Wstąpił dla odpokutowania swych win do klasztoru, a swój ogromny majątek podarował Piastom z Opola.
      A dobry duch Białej Damy spaceruje długimi korytarzami koszęcińskiego zamku. Od tysiąca lat ukazuje się dobrym ludziom z Koszęcina i najgrzeczniejszym dzieciom.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 11:18
      Utopce w lisowickich studniach

      Przypominam sobie, że dziadkowie opowiadali nam o utopkach i zabraniali patrzeć w studnię. Uważali, że może nas porwać utopek.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 11:43
      O źródle w Goju

      Przed wiekami na polach w Goju ludzie wznieśli kapliczkę ku czci Najświętszej Panienki.
      W tych czasach żyła w Wiśniczu hrabina, która miała psa, przyjaciela. Lubiła spacerować tu i tam ze swoim zwierzęciem. A było w Goju źródełko, z którego biła czysta i zdrowa woda o uzdrawiającej mocy. Hrabina i jej pies wybrali się pewnego letniego dnia na spacer do kapliczki. Pomodliła się hrabina, a że dzień był lipcowy i upalny, postanowiła wykąpać swojego pupila w czystej, źródlanej wodzie. Kiedy to robiła, obraziła się Najświętsza Panienka, a źródełko w jednej chwili straciło wodę.
      Do dziś stoi tam pusta studnia, na której dnie leżą ogromne głazy i kamienie, ale wody już nie ma i myślę, że nigdy nie będzie.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 11:59
      Przy ruchliwej drodze w Jawornicy, która z Lublińca do Częstochowy prowadzi, stoi murowana kapliczka, co wiele lat sobie liczy, trochę wiadomości o niej poznać nie zawadzi.
      Historia z nią związana około 1770 roku ma swój początek. Gdy do Jawornicy dziedziczka Anna von Euen przybyła, zobaczyła tylko szczere pola, lasy, bagna, wielki nieporządek. Może tak wtedy rzekła mężowi:
      – Trzeba zagospodarować tą okolicę, by na lepsze zmienić wieś Jawornicę.
      I wielce się ona do rozkwitu wioski przyczyniła.
      Powstał wtedy dwór, zamek i kapliczka mała, która to szczęśliwie do naszych czasów przetrwała. Wieś była wtedy tylko po stronie południowej. Gdy staniesz przed kapliczką i podniesiesz głowę, datę 1860 roku ujrzysz na chorągiewce dachu kaplicy – jest to więc najstarsza zachowana budowla w Jawornicy. Mury kapliczki ceglane, podejdź jeszcze bliżej, dach na czterech filarach się opiera cały. Wieżę kaplicy wieńczy kopuła z dzwonem i krzyżem, a w środku z obrazkiem Matki Boskiej ołtarzyk mały. Starej lipie, co przy niej rośnie, niekiedy kapliczka się użala:
      – Wiem, jestem nieduża i, niestety, stara, ale w pamięci mam wciąż te dni ze śpiewem, pobożnym słowem, gdy odprawiano przy mnie nabożeństwa majowe i różańcowe.
      • madohora Re: Legendy 31.08.25, 13:53
        Połednica na pańskiem

        Jest legenda związana z połednicą, która mówi, że pod Chmielnikiem na pańskim młoda matka pomagała przy żniwach. W czasie godzinpołudniowych przerywano pracę, modlono się na Anioł Pański i spożywano posiłek. Kobieta ta nie zdążyła wykonać zadanej pracy i pracowała w południe. Spotkała ją sroga kara. Połednica porwała jej dziecko, którego nigdy już nie znalazła.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 14:18
      https://media.tenor.com/2A8_L9AtHygAAAAM/lobster-anyone-home.gif
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 14:33
      O karczmie i tańcującym diable

      Pewnego wieczoru, nikt nie wie skąd, na parkiecie pojawił się przystojny młodzieniec. Każda dziewczyna chciała z nim tańczyć, a on raźno wywijał. Nagle, gdy tak tańczył, pod jego stopami pojawiły się iskry. Stare kobiety od razu to spostrzegły i zaczęły mu się baczniej przyglądać. Patrzą i oczom nie wierzą, bo spod spodni wychodzą mu kopyta. Narobiły mnóstwo hałasu, a po młodym, wspaniałym młodzieńcu został tylko ogień, dym i zapach siarki. Bo to był diabeł! To była przeklęta karczma, bo ludzie przegrywali w niej w karty całe swoje majątki. Dzisiaj już jej nie ma, bo tak jak inne przeklęte karczmy, zapadła się pod ziemię.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 14:44
      Legenda o Wilczy

      Nazwa naszej miejscowości ma charakter topograficzny – wywodzi się od wilka.
      Wieś była położona wśród lasów ciągnących się na południe po Pszczynę (własność książąt pszczyńskich), od zachodu – po Rudy Raciborskie. Tylko od północy i wschodu otaczały ją mniejsze lasy mieszane, a i wśród pól znajdowały się, do dziś są, lasy o charakterze gajów. Jeden z nich zwany Remizą był przed 1945 rokiem własnością właściciela ziemskiego Jerzego Kowacza. Za remizą jest zespół pól zwanych Winiarnią. Na tych polach, międzylesianych, jak powiadali nasi jeszcze ojcowie, kopano doły, do których wpadały wilki. Stanowiły one plagę, więc w ten sposób ówcześni mieszkańcy musieli je tępić.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 14:57
      Biała Dama na Toszeckim Zamku

      Jak głosi legenda, wspaniałym zamkiem słynącym z tego, że miał tyle okien, ile dni, tyle komnat, ile nocy i tyle baszt i wieżyczek, ile miesięcy w roku, władał niegdyś okrutny graf. Drżeli przed nim poddani, których nieludzko karał za byle przewinienia. Wymagał też od nich bezwzględnego posłuszeństwa. Opornych wtrącał do lochów, z których nie było ucieczki.
      Graf miał wiernego sługę, ojca młodej i pięknej córki. Kochał sługa swoje dziecko nad życie. Tego nie mógł znieść okrutny pan. Wymagał od sług miłości i uwielbienia tylko dla siebie. I chociaż zbliżały się Święta Wielkanocne, wyprawił sługę z poselstwem do Gliwic. Sam zaś wtargnął do komnaty jego córki, która właśnie przebierała się w białą koszulę do snu. Chwycił dziewczynę za włosy, owinął jej głowę prześcieradłem i wywlókł na dziedziniec. Tam, poturbowaną udusił i wrzucił do studni. Sługa powróciwszy do zamku, długo szukał swojej córki. Nie znalazł jej, ale od innych sług dowiedział się, co zaszło na dziedzińcu zamkowym.
      Wtedy oszalały z wielkiego bólu zapadł na ciężką chorobę. Leżąc na łożu śmierci, rzucił straszne przekleństwo na zamek.
      – Zgiń, przepadnij, zamień się w stertę cegieł i gruzu!
      Klątwa spełniła się już niebawem. Graf umarł w straszliwych męczarniach, a zamek nawiedził ogromny pożar. Podobno Biała Dama, chodząc po zamku w ciemną wielkanocną noc, szuka ojca. Ukazuje się niektórym ludziom, ale tylko tym, którzy choć troszeczkę w nią wierzą.
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 15:07
      https://media.tenor.com/u_ozm6AUW5gAAAAM/shade-dog-shade.gif
    • madohora Re: Legendy 31.08.25, 15:16
      https://media.tenor.com/8yMrP1Cs7ykAAAAM/ninjala-ninjala-season6trailer.gif
    • madohora Re: Legendy 19.09.25, 13:36
      Pierwsza mówi o zarazie, która w krótkim czasie uśmierciła wszystkich mieszkańców, oprócz jednej kobiety. Ludzie bali się zbliżać do granic miejscowości. Znalazł się jednak śmiałek, który po powrocie miał wypowiedzieć słowa: "zaraza wszystkich zabiła, a jednej babie nic nie zrobiła". Inne podanie głosi, że ocalała kobieta wymodliła swoje życie przed kapliczką, która kiedyś stała w miejscu dzisiejszej murowanej kaplicy. Wizerunek klęczącej pod krzyżem kobiety widnieje na herbie Babienicy. Pieczęć z tym herbem pochodzi z 1829 roku. Używano jej do 1922 roku na niemieckiej pieczęci, a następnie wizerunek przeniesiono na pieczęć polską. Krzyż w herbie jest złoty, kobieta ubrana na biało, niebieskie tło.
    • madohora Re: Legendy 19.09.25, 23:46
      Krzyż na Górce. Na końcu Ligoty, przy drodze do Pakuł znajduje się wzniesienie zwane „Górką”. Jeden z gospodarzy kopiąc fundamenty pod dom na Górce natknął się na szczątki ludzkie. Sąsiedzi radzili mu pochować szczątki pod krzyżem, gdzie podobno znajduje się cmentarzysko choleryczne, na którym grzebano ofiary głodu i epidemii. On jednak nie posłuchał dobrych rad i zakopał szczątki pod wiśnią na swoim podwórku. Po kilku latach, zrywając wiśnie, spadł z drzewa i to tak nieszczęśliwie, że poniósł śmierć na miejscu.
    • madohora Re: Legendy 22.09.25, 19:27
      Pochodzenie nazwy Babienica
      Babienica przed wieloma wiekami była ludną i zasobną osadą - aż do
      chwili, kiedy to do wioski przywleczono straszną zarazę. Mór ten
      w krótkim czasie uśmiercił wszystkich mieszkańców z wyjątkiem tylko
      jednej starszej kobiety. Mieszkańcy okolicznych miejscowości bali się
      nawet zbliżyć do granic Babienicy obawiając się grożącego im śmiertelnego
      zagrożenia. Znalazł się jednak śmiałek, który przemógł strach, poszedł do
      wioski a po powrocie powiedział ludziom, że: „zaraza wszystkich zabiła
      a jednej babie nic nie zrobiła”. Od stwierdzenia tego urobiona została
      później nazwa „Babienica
    • madohora Re: Legendy 22.09.25, 19:35
      Inne nie mniej stare podanie nazwę Drogobyczy wywodzi od słów
      żydowskich kupców przeprawiających się przez granicę polsko-śląską
      którzy mieli mawiać, że w przygranicznej karczmie w Zimnej Wodzie są
      bardzo „słone ceny", czyli: „w Zimnej Wodzie drogo bycz”.
      Z biegiem czasu, w celu odróżnienia śląskiej Zimnej Wody od tej,
      leżącej po polskiej stronie granicy, tę śląską osadę zaczęto nazywać Drogobyczą.
    • madohora Re: Legendy 22.09.25, 19:42
      Według zapisu w „Kronice Szkoły Podstawowej w Kamienicy”,
      miejscowość nazwę swą zawdzięcza legendarnym wydarzeniom sprzed
      wieków. Podanie głosi, że podczas jednej z wojen osada została całkowicie
      zniszczona i zamieniona w stosy gruzów tak, że tylko kupa kamieni
      pozostała, nic więcej. Stąd nazwa Kamienica.
      Do legendy tej nawiązuje dawne napieczętne godło samorządu
      gminnego, przedstawiające pryzmę kamieni
    • madohora Re: Legendy 22.09.25, 19:49
      Wprost na południe [Częstochowy] wskazywał mi ojciec górę lasem
      zarosłą mówiąc:
      - Oto! O trzy mile stąd jest jedyny punkt, którego oko na Szląsku,
      doścignąć może. Jest to obok wieży kościelnej wsi Lubsze po prawej ręce
      góra Grójec zwana.
      Wtem odezwał się za nami dziad:
      „Tak jest! Na tej górze stał w dawnych czasach warowny zamek.
      Jedyna córka właściciela jego, nie chciała z rodzicami na nabożeństwo do
      kościoła chodzić. Matka jej rzekła przeto jednego razu gniewem uniesiona:
      Bodaj żebyś się z tym zamkiem zapadła, nim z kościoła powrócę. Stało się
      tak, i sprawdziło, że błogosławieństwo ojcowskie dziatkom domy stawia;
      zaczem przeklęctwo matki takie obala. Stroskany ojciec mówił: Lubsza mi
      owa druga góra będzie, a wystawiwszy sobie na niej nowy gród, powstała
      przy nim wieś Lubsza zwana

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka