de_oakville
01.04.10, 02:45
Ostatnio jeden z najbardziej aktywnych czlonkow forum swiat ostro
skrytykowal polskie fobie wobec innych nacji, a
mianowicie: "rusofobie" i "germanofobie". Dal jasno i wyraznie do
zrozumienia, ze te fobie to rzecz bardzo niedobra i godna
potepienia. I nalezalo by sie z nim w zasadzie zgodzic, gdyby nie
drobne "ale". Otoz okazuje sie, ze fobie wobec jednych narodow sa
zle ("ohydne" jak napisal jk2007, inny uczestnik forum), a wobec
innych dobre. Dlaczego? Bo nasz "potepiacz", ktory broni "wlasna
piersia", niczym Rejtan, honoru Rosjan i Niemcow jest rownoczesnie
glownym forumowym siewca fobii wobec Zydow i Amerykanow. Widzi wiec
u innych "slomke w oku" nie dostrzegajac u siebie "belki".
Przypomnialo mi sie pewne wydarzenie sprzed wielu lat, kiedy jako
mlody czlowiek w dwudziestych latach zycia, mieszkaniec PRL-u,
spacerowalem pewnego pieknego dnia ulicami Gdyni. Zauwazylem, ze
przede mna idzie chodnikiem jakis jegomosc na chwiejnych nogach i
gada do siebie pod nosem. Wygladal dosyc groznie, byl "podchmielony"
i wszystko wskazywalo na to, ze taki stan nie zdarza mu sie rzadko -
raczej odwrotnie, to stan trzezwosci musial byc dla niego bardzo
nietypowy. Z przeciwnej strony nadchodzil jakis Wietnamczyk, moze
student. Kiedy byl juz dostatecznie blisko pijaka, ten ostatni
zaczal mu zlorzeczyc i wygrazac slownie. Pomyslalem sobie jakbym sie
czul, gdybym to ja byl w obcym kraju jak ten Wietnamczyk i ktos
zaczal na mnie klac bez powodu tylko dlatego, ze inaczej wygladam.
Ale to jeszcze nie koniec historii. Po niedlugim czasie znalazlem
sie w poblizu przystanku autobusowego i widzialem jak
do jakiegos mezczyzny czekajacego na autobus podszedl Japonczyk.
Japonczyk pytal po angielsku jak dojechac do jakiegos hotelu.
Polak wytlumaczyl mu, ze tylko autobusem, ktory wprawdzie stal w
poblizu, ale wlasnie w tej chwili odjezdzal. Japonczyk nawet nie
zdazyl zrobic kroku w jego kierunku. "Co robic?" - rozlozyl rece
(byc moze byl to juz ostatni autobus). "-Panie, zafunduj mu pan
taksowke" - uslyszalem znajomy ochryply glos. Okazalo sie, ze
nalezal do tego samego pijaka, ktory jeszcze pol godziny wczesniej,
kilka ulic dalej, "opieprzyl" Wietnamczyka, a teraz "padal na
kolana" przed Japonczykiem.
Dlaczego Japonczyk byl dla niego "dobry", a Wietnamczyk "zly"?
Wynikalo to z cala pewnoscia z kompleksow pijaka. Pewnie slyszal
w telewizji, ze Amerykanie ("panowie swiata") walcza w Wietnamie, a
on chcial byc psychicznie po stronie "panow", przez co sie sam
podbudowywal, schlebial sobie samemu i podnosil w swoich oczach
wlasna range. Byl przeciez bialy jak prezydent Richard Nixon, a nie
zolty jak Ho-Shi-Min, a zatem byl bardziej "amerykanski"
niz "wietnamski"! Byl "panem", a nie "podbitym."
I wiedzial pewnie rowniez, ze PRL-owska telewizja klamie powtarzajac
codziennie do znudzenia informacje o "bohaterskim narodzie
wietnamskim". I jak wiekszosc Polakow odbieral wtedy wszystko
odwrotnie czytajac "miedzy wierszami" - to co telewizja
chwalila jako dobre, tak naprawde musialo byc przeciez zle.
Powrocmy teraz do naszego uczestnika forum, ktory bez przerwy nazywa
mnie "trollem", kreujac sie na slownego "troll-ej-busa" (w "ej"
nalezy przestawic litery, nie robie tego poniewaz nie chce "brzydko"
pisac). Zacznijmy od tego, ze ten "A. Bus" mieszka w Stanach. I
pewnie wykonuje tam prace ponizej swoich mozliwosc i zdolnosci,
przynajmniej w swoim wlasnym mniemaniu. "Chcial byc lekarzem, zostal
tragarzem", jak pewien inny emigrant. Oczywiscie z tego powodu
nienawidzi otaczajacego go swiata, ze go nie docenil.
Jak sie wiec podbuduje psychicznie? Powie, ze jest rodakiem Chopina
i Kopernika? Ale tam podobno "niekumaci" i nie wiedza nawet, gdzie
Polska lezy. Zaraz, zaraz. Przeciez Polska ma wspanialych i wielkich
sasiadow. Rosja! Potega militarna godna najwyzszego
szacunku! "A.Bus" jest Slowianinem, jak Rosjanie. A wiec "Jankesi"
musza go docenic! Ale nie koniec na tym. On mieszkal rowniez w kraju
bedacym sasiadem Niemiec. Kultura najwyzszej jakosci! I on jest
rowniez jej nosicielem! "Jankesi" sie wiec do niego nie umywaja
pod zadnym wzgledem. A moze lepiej byloby sie wyzwolic od "Jankesow"
i pojechac znow zyc pomiedzy poteznych z jednej, a
kulturalnych z drugiej strony? Tego nasz bohater z jakiegos powodu
nie chce i mieszka dalej w Stanach. Nigdzie indziej
nie mogl by sie tak podbudowywac imponujac innym swoja rosyjska sila
miesni i niemiecka wysoka kultura rodem z Baden Baden, Getyngi i
Heidelberga. Dlatego tez broni jak Rejtan honoru Rosji i Niemiec,
czasem rowniez Polski.
Ja sie oczywiscie do niego nie umywam. Z Rosja mam niewiele
wspolnego, bo jeden moj dziadek polskiego pochodzenia dochrapal sie
tylko posady zandarma w austriackiej armii, a drugi mieszkal w
zaborze pruskim, niedaleko granicy z zaborem rosyjskim na Kujawach.
Zadna "Getynga". Chaty kryte sloma prawie jak w centralnej Polsce.
Widzialem w amerykanskiej telewizji program dokumentalny
z czasow wojny. Jakas Niemka opowiadala, ze podczas wojny musiala
sluzbowo wyjechac z centralnych Niemiec w poznanskie.
"I jak tam bylo?" - zapytal ja reporter. "Primitiv und noch einmal
primitiv" - odpowiedziala z niesmakiem.