obowiazek obywatelski na Alasce

21.06.10, 09:21
W Anchorage mieszka 280 tysięcy osób i ponad 4 tysiące łosi, które
spacerują po mieście, a nawet wyjadają warzywa z ogródków.

Moj szacunek dla 52 obywateli polskich, którzy poswiecili wycieczke
na ryby na spelnienie dobrowolnego obowiazku obywatelskiego.

Ja to zrobilem w mniej egzotycznych warunkach, poza tym, ze po
drodze minąłem konsulaty Malajzii, Tailandii, Gruzji …
Wziecie udzialu w wyborach moze nie jest dla niektórych Polonusów
(tych z paszportem albo podwójnym obyw) tak spektakularne jak
nacjonalistyczne i religijne wrzaski ale na pewno wazniejsze i
istotniejsze dla losu dalekiego kraju.
Panstwo polskie jest jedynyum jakie mamy i trzeba go szanowac. Sa
gorsze :)

Wyniki Polonii odwierciedlaja jej poziom intelektualny. Na
Kaczynskiego w USA, na Komorowskiego w Europie.

Napieralski 14 %. Logiczne. tak bym ocenil twarde ziarno dawnych PRL-
owcow i mam nadzieje ze rosnace grono nowoczesnych social-demokratow.
Kaczynski tylko o 5%. No i dobrze. W 2 turze wygra i spadnie nam z
glowy grozba rzadu pod jego przywództwem za rok.
    • felusiak1 Re: obowiazek obywatelski na Alasce 21.06.10, 16:31
      nie zgadzam się z tobą. nie uważam udziału w wyborach za obowiązek.
      prawo tak, obowiazek nie. uważam również, że zamieszkali na stałe za granicą nie
      powinni mieć prawa do głosowania. jestem przeciwny sytuacji kiedy ktoś wybiera
      rząd komuś ale nie ponosi konsekwencji wyboru gdyż nie mieszka w polsce.
      osobiście nigdy nie głosowałem poza polską i głosować nie zamierzam.
      • truth_defender Re: obowiazek obywatelski na Alasce 21.06.10, 20:14
        felusiak1 napisał:

        nie zgadzam się z tobą. nie uważam udziału w wyborach za
        obowiązek.prawo tak, obowiazek nie. uważam również, że zamieszkali
        na stałe za granicą nie powinni mieć prawa do głosowania. jestem
        przeciwny sytuacji kiedy ktoś wybiera rząd komuś ale nie ponosi
        konsekwencji wyboru gdyż nie mieszka w polsce.


        Kazdy wolny czlowiek robi to co uwaza za stosowne.

        Co drugi obywatel w kraju nie skorzystal z prawa wyborczego. Wsrod
        polonii pln amerykanskiej z ok 8 000 000 poszlo do wyborów
        ok 33 000.

        Fora dyskusyjne przelewaja sie jednak od politikierstwa. Czasami
        reczowego, najczesciej wulgarnego, chamskiego i fanatycznego. Wiem,
        ze to tylko wierzchołek góry lodowej ale sa to fakty, które mowia
        same za siebie.

        Jest to dla mnie punkt honoru, ze nie jestem w tej milionowej masie
        obojetnych. Zawsza bede propagowal rozwój nowoczesnych postaw
        obywatelskich.

        Polska tego potrzebuje bardziej niz bicia piany.
        Mam mnóstwo znajomych z najrózniejszych krajów. Jest rozmaicie.
        Niektórzy ida do wyborów, inni nie. Jest to po prostu sprawa
        indywidualnej etyki.

        Jak wiesz, sa kraje z obowiazkowym udzialem w wyborach np Argentyna,
        Brazylia, Australia.

        Ja bym naprawde wprowadzil to dla Polaków. Mob potrzebuje wychowania
        obywatelskiego.

        Swiat stal sie globalny. Obywatele panstw przemieszczaja sie.
        Miejsce zamieszkania nie jest takie statyczne jak przed 50 latu.
        • warmi2 Re: obowiazek obywatelski na Alasce 21.06.10, 21:36
          W USA jest okolo 9 milionow osob pochodzenia polskie ale z tej liczby
          byc moze 1% ma polskie obywatelstwo i moze kilka % wogole potrafi
          poslugiwac sie jezykiem polskim.

          "> Jak wiesz, sa kraje z obowiazkowym udzialem w wyborach np
          Argentyna,
          > Brazylia, Australia.
          >
          > Ja bym naprawde wprowadzil to dla Polaków. Mob potrzebuje
          wychowania
          > obywatelskiego."

          Jedyne co bys osiagnal to wkurzeni ludzie glosujacy na pierwszego
          lepszego kandydata ...
          • truth_defender Re: obowiazek obywatelski na Alasce 24.06.10, 11:37
            warmi2 napisał:
            W USA jest okolo 9 milionow osob pochodzenia polskie ale z tej
            liczby byc moze 1% ma polskie obywatelstwo i moze kilka % wogole
            potrafi poslugiwac sie jezykiem polskim.


            to juz jest fenomem, ze z 9 milionów tak niewielu zdobylo sobie
            jakis rozglos. Mnie znany jest tylko klan Brzezinskich.

            Dlatego podkreslilem moj szacunek dla tych 52 na alasce, ktorzy
            czuja honorowa lojalnosc dla starego kraju.

            Liczba tych 33 000 to tez mala, jezeli zaloze, ze jest aktualnie w
            USA kilkaset tysiecy sezonowych, a i wsrod starej Poloni jest jakas
            liczba z podwojnym obywatelstwem.

            Ale, oczywiscie jest to fakt dobrze znany,ze polonia amerykanska to
            nie jest awangarda intelektualna narodu poskiego.

            Wyjatkiem sa, chce to wyrazic jasno bez zadnej ironii, uczestnicy
            tego forum swiata. Krótko serfowalem po innych forach wylacznych dla

            Polaków w USA. Byl to obraz nedzy i rozpaczy.

            Jedyne co bys osiagnal to wkurzeni ludzie glosujacy na pierwszego
            lepszego kandydata ...


            Lista skladala sie z 10 nazwisk. Wychowanie obywatelskie skladalo by
            sie z nauki 10 znanych polityków. Moge sobie latwo wyobrazic, ze
            nastepnym razem taki negatywny gosc obywatel juz by sobie zadal trud
            powaznego wyboru: “skoro juz trace swój czas no to najblizszy moim
            oczekiwaniom jest …”

            Takze ci, co ciagle sie ubiadalaja nad dziadoskimi politykami
            zmuszeni by zostali do zajecia sie troche trescia plityki zycia
            codziennego
            • felusiak1 Re: obowiazek obywatelski na Alasce 24.06.10, 17:38
              truth_defender napisał:
              “skoro juz trace swój czas no to najblizszy moim oczekiwaniom jest …”
              ale ja nie mieszkam w polsce wobec czego nie oczekuję gdyż mnie to nie dotyczy. według prawa obywatel amerykański nie może głosować w wyborach w innym kraju a szczególnie naturalizowany obywatel gdyż to może pociągnąć za sobą utratę amerykańskiego obywatelstwa.
            • warmi2 Re: obowiazek obywatelski na Alasce 24.06.10, 18:30
              Patrzac na te sprawe nalezy podzielic Polakow na dwie grupy:

              1. Ci co sie urodzili w Polsce czyli naturalizowani Amerykanie.
              W tej grupie wg cenzusu Polacy wypadaja doskonale - wyzsze zarobki niz przecietny Amerykanin, mniejszy procent ludzi na garnuszku opieki spolecznej - krotko mowiac, jako grupa Polacy stanowia plus dla spoleczenstwa amerykanskiego.

              2. Osoby polskiego pochodzenia

              Tutaj lista jest dosc potezna:

              en.wikipedia.org/wiki/List_of_Polish_Americans
        • felusiak1 sam sobie przeczysz 22.06.10, 00:31
          z jednej strony piszesz, "Kazdy wolny czlowiek robi to co uwaza za
          stosowne."
          a jednocześnie popierasz przymusowgłosowanie w wyborach . albo
          jest sie wolnym albo nie. przymus jest przeciwieństwem wolnośc.
          ponadto ludzie, którzy są zmuszani do głosowania w praktyce unieważniają głos
          świadomych wyborców.
          jak wcześniej pisałem nie widzę potrzeby aby osoby stale zamieszkałe za granicą
          miały prawo wybierania władz w polsce. nie chciałbym aby amerykanie stale
          zamieszkujacy w azji, w europie wybierali mi gubernatora albo senatora albo
          burmistrza.
          • truth_defender Re: sam sobie przeczysz 24.06.10, 20:21
            felusiak1 napisał:

            z jednej strony piszesz, "Kazdy wolny czlowiek robi to co
            uwaza za stosowne."
            a jednocześnie popierasz przymusowgłosowanie
            w wyborach . albo jest sie wolnym albo nie. przymus jest
            przeciwieństwem wolnośc. ponadto ludzie, którzy są zmuszani do
            głosowania w praktyce unieważniają głos świadomych wyborców.


            W polityce nie ma zawsze albo, albo. Wszystko sklada sie atrybutu
            mozliwosci osiagniecia realistycznych celów, porozumienia,
            kompromisu i respektu dla odmiennych pogladów. Jezeli obywatel
            polski nie robi uzytku z prawa glosowania to "robi to co uwaza za
            uwaza za stosowne" w aktualnym prawodawstwie.

            Gdyby uczestnictwo w wyborach bylo obowiazkowe, jednostka dla której
            byloby to az tak tyranskie moze zmienic obywatelstwa albo przyjac
            status bezpanstwowca ONZ-u.

            Istota wolnosci i dojrzalej demokracji jest to, ze zaklada ona
            ograniczenia, obowiazki a nawet zakazy.

            Ty musisz wyslac swoje dzieci do szkoly podstawowej, placic podatek
            na rzad federalny mimo ze go moze nienawidzisz; musisz odbyc sluzbe
            wojskowa (nie w USA ake w wielu innych demokracjach), musisz
            akceptowac rownouprawnienie kobiet, dzieci, czarnych, ateistów,
            homoseksualistów, niepalacych, muzulmanów, Zyda, Araba, przestepcy
            ktory odsiedzial swoja kare itd - my musimy ograniczyc nasza wolnosc
            dla nich, nie mamy tuzina "apartheidów" itd. Musimy zaakceptowac
            wybór wiekszosci, mimo ze koliduje to z naszymi pogladami.

            jak wcześniej pisałem nie widzę potrzeby aby osoby stale
            zamieszkałe za granicą miały prawo wybierania władz w polsce. nie
            chciałbym aby amerykanie stale zamieszkujacy w azji, w europie
            wybierali mi gubernatora albo senatora albo burmistrza.


            Ja nie mówie o wyborach lokalnych. Tylko o prezydenckich i
            parlamentarnych. Powtórze, ze zyjemy w globalnycm i mobilnym
            swiecie. Malzenstwa mieszane, masowe migracje, miedzynarodowe firmy.
            Miliony obywateli wraca/porusza sie miedzy krajami.

            Miejsce w ktorym ktos placi podatki nie wystarcza juz jako jedyne
            kryterium sensownosci udzialu w wyborach. Jest to przede wszystkim
            wyraz lojalnosci, zainteresowania i identyfikacji ideowo-kulturowej
            z krajem pochodzenia. Mam przyjaciol Amerykanów, którzy sa bardzo
            krytyczni wobec wielu aspektow politycznych i zycia dnia codziennego
            USA, ale biora udzial w wyborach, poniewac takze ten obywatelski akt
            jest czescia ich samoidentyfikacji i sentymentów wobec kraju
            pochodzenia.

            Sumujac, czy ktos idzie na jakies tam wybory albo do kosciola,
            synagogi, meczetu (albo lokalnego burdelu :)) to jest ich prywatna
            sprawa.


            Ale gdy ja, jako osoba majaca lojalnosc wobec panstwa polskiego,
            przeczytalem o tych 52, ktorzy poszli do wyborów w Anchorage to
            odczulem przeogromny szacunek. Gdybym byl czarodziejem, chcialbym
            spotkac tych ludzi i uscisnac kazdemu z nich dlon.


            In matters of style, swim with the current; in matters of principle,
            stand like a rock. /Thomas Jefferson
            • felusiak1 Re: sam sobie przeczysz 24.06.10, 23:40
              szczerze przyznam, że nie rozumiem o co ci chodzi.
              podobnie jak wszyscy obywatele i ja nie mam problemu z akceptacją rządów
              większości. w końcu po to sa wybory aby tę większość wyłonić.
              wybory lokalne, burmistrz i gubernator są bardzo istotne a może nawet bardziej
              istotne dla mojego dobrobytu niż wybory do kongresu
              i wybory prezydenckie. może to kwestia innej struktury władzy w usa.

              czy nie zastanawiałeś się, że zmuszając ludzi do głosowania kreujesz
              tysiace przestepców. wszak ci, którzy nie głosowali złamali prawo a to musi być
              ukarane aby owo prawo miało jakiekolwiek znaczenie.
              wiesz w 2000 jako jeden z miliona otrzymałem rozszerzony formularz spisu
              powszechnego z ponad 100 pytaniami zagłebiajacymi się w moją duszę. wyrzuciłem
              to do kosza na śmieci. po 2 miesiącach zapukała do mnie panienka z identycznym
              formularzem. podałem imię nazwisko, adres, wiek i płeć na resztę pytań
              o0dmówiłem odpowiedzi. złamałem prawo gdyż to nakłada karę za odmowę. nigdy nie
              zostałem ukarany.
              dlaczego? dlatego, że zgodnie z konstytucją mam zostać policzony, mam podać
              imię, nazwisko, adres, wiek i płeć... i to wszystko.
              rząd nie ma prawa pytać mnie o nic więcej bez sadowego nakazu.
              w tym roku było łatwiej. krótki formularz, 10 pytań. odpowiedziałem na 5 i
              wysłałem. czekam na wizytę.
              • truth_defender madre slowa Jeffersona 25.06.10, 09:14
                It is error alone which needs the support of government. Truth can
                stand by itself. /Thomas Jefferson

                W pniedzialek bede mial przjemnosc podjac moich znajomych z USA,
                ktorzy podrózuja przez europe. Sa z Michigan, potomkami imigrantów
                skandynawskich ale wymieszali sie z brytyjczykami, wlochami,
                polakami ...

                Chetnie podziele sie ich wrazeniami z europy a sam jestem ciekaw co
                oni mi opowiedza o USA
    • darekvtb Re: obowiazek obywatelski na Alasce 25.06.10, 09:41
      "wspólczuję rodakom w polsce. wybierają między dżumą a cholerą."
      (c) felusiak1
      Nic dodac - nic ujac!
Pełna wersja