dawaj_czasy
12.07.10, 17:38
Cherlawe wojsko Rosji
4
Rosyjska armia cierpi na tak wielkie braki poborowych, że bierze w kamasze
kogo popadnie. Jedna trzecia żołnierzy jest zbyt schorowana lub zbyt słaba do
służby, jedna trzecia popadła wcześniej w konflikt z prawem
7 czerwca do komendy uzupełnień w miasteczku Jerszyno na Uralu ledwo dowlokła
się grupa ok. 100 młodych poborowych. Chłopcy przed spotkaniem z komisją
poborową tak napalili się marihuany, że z trudem trzymali się na nogach. Z
wielkim trudem odpowiadali też na pytania, ale bez wahania przyznawali się, że
brali, biorą i będą brać narkotyki. Wykręcili się od służby, bo armia rosyjska
narkomanów przynajmniej teoretycznie nie przyjmuje. Teoretycznie, bo tylko w
ubiegłym roku w koszarach całego kraju dowódcy wykryli i wysłali do cywila 3
tys. zażywających narkotyki poborowych.
Cenne jest też zaświadczenie, że choć kilka dni służyło się w Armii Obrony
Izraela, bo Rosja nie godzi się na to, by jej żołnierzami stawali się ludzie,
którzy byli w siłach zbrojnych innych państw. Popularne jest też wysyłanie
dzieci za granicę. Jak kilka dni temu napisała popularna "Komsomolska Prawda",
poza Rosją żyją dziesiątki tysięcy mężczyzn w wieku poborowym. To przede
wszystkim ci, których rodziny stać na opłacenie studiów w Wielkiej Brytanii,
Niemczech czy Francji.
Biedniejsi uciekają się do tradycyjnej metody - jak ocenia tygodnik
"Niezawisimoje Wojennoje Obozrienije", zwolnienie od służby można bez trudu
kupić za łapówkę w wysokości 5 tys. dol.
- Dlatego komendy uzupełnień stają na głowie, by wykonać plan poboru i
wcielają każdego, kto nie jest w stanie się wykupić. Chorych, niedożywionych -
mówi Walentyna Mienikowa, sekretarz Komitetu Matek Żołnierzy, organizacji
broniącej praw służących w siłach zbrojnych. I przypomina ulubioną anegdotę
oficerów rosyjskich: - Czym różni się nasz żołnierz od amerykańskiego? Waży od
niego o 40 kg mniej. A nasz generał od generała armii USA? Waży od niego o 40
kg więcej.
Potwierdzają to słowa prokuratora generalnego Jurija Czajki, który w zeszłym
tygodniu w czasie narady w MON stwierdził, że co trzeci chłopak stający dziś w
Rosji do poboru jest zbyt schorowany lub słaby, by służyć. - I musimy już po
wcieleniu do wojska dosłownie odkarmiać tych dystrofików, doprowadzać ich do
właściwej wagi - podkreślał Czajka.
Wielu poborowych ze wsi i biednych miasteczek często bardzo chwali sobie
pierwsze tygodnie w armii, kiedy w koszarach kucharze tuczą ich kaszami,
mlekiem skondensowanym, masłem, czekoladą - czyli tym, czego nigdy wcześniej
nie najedli się do syta.
Do armii od dwóch lat wcielani są też ci, którzy wcześniej byli karani. I dziś
co trzeci poborowy ma za sobą konflikt z prawem. Do koszar przenoszą to, czego
nauczyli się w więzieniach, co sprawia, że i tak okrutna w siłach zbrojnych
Rosji "fala" staje się jeszcze bardziej niebezpieczna.
Ale nawet dystrofikami i kryminalistami braków kadrowych w wojsku załatać się
nie udaje. W całym kraju do armii powinno się tu wcielać rocznie ok. 570 tys.
ludzi, a w wiek poborowy wkraczają właśnie 18-latkowie urodzeni na początku
lat 90., kiedy w Rosji rozpoczął się głęboki kryzys demograficzny.
Władze szukają więc sposobów na zwiększenie liczby wcielanych do wojska
mężczyzn. MON zaproponowało właśnie zwiększenie górnej granicy wieku
poborowego z 27 do 30 lat. Minister edukacji Andriej Fursenko poparł ten
pomysł, dodając, że wcielać do armii można i tych, którzy przekroczyli już
trzydziestkę.
MON chciałoby też położyć nacisk na patriotyczne wychowanie młodzieży. W
ubiegłym tygodniu okazało się, że resort ma zamiar zamówić zabawki dziecięce,
które będą kopiami produkowanych w Rosji czołgów, pojazdów pancernych,
helikopterów i wojskowych samolotów.
Ministerstwo jest gotowe dotować również producentów gier komputerowych,
którzy zaczną produkować patriotyczne strzelanki. Dzięki temu młodzież ma
przestać utożsamiać się z dobrym Rambo masakrującym złych "Soviets" i na
monitorach ma rozwalać z kałasznikowa złych jankesów.
Maksim Rochmistrow, poseł z nacjonalistycznej frakcji Władimira Żyrinowskiego,
widzi też inne wyjście - trzeba zalegalizować dekowników. Każdy poborowy
mógłby być zwolniony ze służby po wpłacie 1 mln rubli (ok. 33 tys. dol). Za te
pieniądze, jak obliczył poseł, państwo mogłyby przez rok - czyli tyle, ile
trwa służba zasadnicza - opłacać trzech żołnierzy zawodowych
Więcej...
wyborcza.pl/1,86738,8038797,Cherlawe_wojsko_Rosji.html#ixzz0tTzf8EhA
DAWAJ CZASY
Żołnierze sowieccy wyzwalający Polskę w 1944 i 1945 roku dali się poznać jako
amatorzy cudzych zegarków (po rosyjsku czasy). Zawołanie "dawaj czasy" stało
się przedmiotem licznych żartów. Stefan Korboński zanotował w swym dzienniku
pod datą 23 marca 1946 roku: Największym powodzeniem cieszył się swego czasu w
Warszawie dodatek filmowy przedstawiający konferencję w Jałcie, ale tylko
dlatego, że w momencie gdy Stalin wyciągał rękę do Roosevelta, cała sala
wrzeszczała: Dawaj czasy, a później śmiech, gwizdy, no i czasami legitymowanie
przez bezpiekę
wyborcza.pl/1,76842,6422297,Rosja__Bedzie_wielka_branka_.html
www.pardon.pl/artykul/878/rosja_zolnierze_byli_zmuszani_do_prostytucji