Dodaj do ulubionych

Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.04.04, 16:01
I tak będzie w Polsce. Boże pobłogosław pana marszałka A. Leppera, aby zdobył
władzę i porozpędzał złodziei, którzy wpędzili ten biedny naród w biedę,
nędzę i upokorzenie. Aby powsadzal ich do więzień za zasłużone zbrodnie
przeciwko narodowi polskiemu, aby zabrał pieniądze nieuczciwym byznesmanom,
aby zburzył te wszystkie strzeżone osiedla, a kastę białych kołnierzyków
wysłał do kamieniołomów. Niech w końcu lud rządzi a Polska będze dla Polaków
domem a nie obozem koncentracyjnym. Niech żyje Marszałek A. Lepper!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Zoran Miło, Panie Arturze... IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.04.04, 17:27
      Że teraz Pan pisze o Wenezueli. Szkoda tylko, że nie wspomina Pan, że w
      Polsce "Wyborcza" i inne media mieniące się niezależnymi każde posunięcie
      Chaveza automatycznie potępiają w czambuł, za to bezwarunkowo popierają tzw.
      opozycję, sponsorowaną przez USA i z rękami pełnymi krwi własnego narodu. Jak
      przeciw Chavezovi wystąpili oligarchowie naftowi, nie było w "Wyborczej"
      dwuznaczności typu "strajk-lokaut". Wyborcza pisała o lokaucie, tak samo jak
      ekscytowała się "obaleniem tyrana", które okazało się zwykłym zamachem stanu, i
      do tego nieudanym.
      • Gość: olo Re: Miło, Panie Arturze... IP: 195.116.99.* 03.04.04, 20:33
        A arcyfałszywy Donald Ramsfeld z uśmiechem pogratulował narodowi
        wenezuelskiemu "obalenia dyktatora", kilka godzin później wojsko i ten sam lud,
        któremu gratulował Ramsfeld odbił swego prezydenta z rąk wspólników USA.
        • Gość: Hank Re: Anegdota poludniowo-amerykanska IP: *.proxy.aol.com 12.04.04, 05:10
          Moj znajomy Wenezuelczyk Humberto powiedzial mnie bardzo popularna w wielu
          krajach Ameryki Lacinskiej anegdote. Cytuje:
          Pytanie: Dlaczego w Stanach Zjednoczonych nie ma przewrotow rzadowych?.
          Odpowiedz: Dlatego, ze w Waszyngtonie nie ma Ambasady Amerykanskiej.
      • Gość: Kris_aust Re: Miło, Panie Arturze... IP: *.dyn.iinet.net.au 06.04.04, 07:03
        A co myslales Zoran? Czego sie spodziewales z tej proamerykanskiej ,
        prozydowskiej publikacji? Chawesa dni sa policzone. Yanki beda drazyc i
        popierac tzw opozycje , czyli bogatych i wielki bizness az osiagna cel. A celem
        jest kontrola ropy i pewnosc ze wenezuela bedzie sprzedawala rope za US$ anie
        Euro .. itd.
        To jest demokracja amerykanska .. popierajaca przewrot na Haiti (nominowali
        nowego prezydenta , ktory na stale mieszkal na Florydzie) , czy nominujaca
        Pakistanskiego dyktatora Musharafa na obronce demokracji i przyjaciela USA .. i
        wiele innych parodii. Gdyby mogli to juz dawno by nominowali Chalabiego
        prezydentem Iraku.
    • Gość: ktos Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.04.04, 19:51
      Z artykulu wyraznie widac ze Pan Domoslawski nie rozmawial w ogole z opozycja.
      Nie bede komentowal tego artykulu bo nie chce uzywac brzydkich slow.

      Pan Domoslawski wspomina o rasizmie. Dlaczego nie rozmawial Pan z aktualnym
      szefem centrali zwiazkowej CTV? ktory jest murzynem..... :)
      • Gość: Stocki oberwator Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: *.net81-65-92.noos.fr 06.04.04, 13:55
        W takich krajach jak Polska i Wenezula najlepszym sposobem na unikniecie
        eksplozji populistycznej jest wprowadzenie demokracji cenzusowej. Sejm powiniem
        wprowadzic zmiane do konstytucji i przyznac prawa do glosu tym sposrod Polakow,
        ktorych dochody miesieczne wynosza co najmniej 3 tys PLN. Proste !
    • yevaa Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach 03.04.04, 20:31
      Ogromna, przeogromna zawiść cię zżera. Smutne. Dodatkowo twoja żarliwa
      pseudoreligijność lokuje cię nidaleko obąkańców z al-Kaidy. Fajnych lepper ma
      wyznawców...
      • Gość: Polka wenezuelska Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: 200.75.109.* 04.04.04, 00:10
        Brawo Tomek, moze w koncu Polacy zrozumieja cos na temat Wenezueli
        • Gość: ktos Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 23:20
          A ty z jakiego drzewa sie urwalas???

          Pewnie pracujesz w Alo Presidente dla Chaveza.... <rotfl>
    • Gość: Tomek List z Wenezueli IP: 200.82.170.* 03.04.04, 23:08
      Kilka dni temu wyslalem de Adama Michnika list na temat postawy GW (i jego
      osobistej) wzgledem Chaveza. Pzesylam ponizej kopie tego listu. Jak dotad nie
      dostalem zadnej odpowiedzi z jego strony.
      ---------------------------------------------------------

      Mérida, 27-03-2004

      Szanowny Panie Michnik,

      Z wielkim smutkiem i rozczarowaniem przeczytalem wczoraj deklaracje podpisana
      10 marca przez Pana (lacznie z Lechem Walesa, Vaclavem Havlem i kilkoma innymi
      osobistosciami) przeciw rzadowi prezydenta Wenezueli, Hugo Chaveza.

      Jestem polakiem pochodzenia wenezuelskiego zamieszkalym na stale w tym kraju i
      sledze z wielkim zainteresowaniem zmiany polityczne i spoleczne jakie w tej
      chwili tutaj sie dokonuja. Zmiany te od poczatku bardzo mi przypominaly
      dlugoletnia walke narodu polskiego przeciwko rzadom narzuconym po drugiej
      wojnie swiatowej przez byly ZSRR. Walce polaków i Solidarnosci moglem sie z
      bliska przyjrzec i ja zrozumiec poniewaz w latach 1987-1993 bylem w Polsce na
      studiach (na AGH w Krakowie) i mialem okazje uczestniczyc w calym tym wielkim
      procesie zmian politycznych który w tym okresie przezywala Polska. I
      mówie "uczestniczyc" poniewaz nie bylem tylko biernym swiadkiem tych zmian,
      lecz popieralem je aktywnie i otwarcie sympatyzowalem z ruchem
      solidarnosciowym. Ruch ten rozumialem jako ruch wyzwolenczy, skierowany
      przeciwko systemowi politycznemu który nie odpowiadal i nie szanowal
      prawdziwych interesów i aspiracji polskiego narodu.

      Przedstawiam to wszystko na wstepie aby wyjasnic od razu, ze nie mam pogladów
      komunistycznych, nie czuje specjalnej sympatji do Fidela Castro ani do innych
      liderów panstw komunistyznych i, wrecz przeciwnie, popieralem i popieram walke
      narodów Europy srodkowo-wschodniej o swoja wolnosc i niezaleznosc. Tak, ze moja
      obrona rzadu Chaveza nie wynika z sympatji do rzadów totalitarnych lecz wrecz
      odwrotnie, z sympatii do ruchów wyzwolenczych, dazacych do powiekszenia zakresu
      demokracji i uszanowania praw czlowieka. Wlasnie w tym sensie mówie, ze
      aktualna sytuacja Wenezueli upodabnia sie do sytuacji w jakiej znajdowala sie
      Polska pod koniec lat 80.

      Tak samo jak Polska sprzed roku 1989, Wenezuela sprzed roku 1998 (gdy Chavez
      doszedl do wladzy) znajdowala sie pod rzadami sil politycznych które mianowaly
      sie demokratycznymi ale wcale demokratyczne nie byly. Polska wychodzila z 45
      lat tego rodzaju rzadów, a Wenezuela wychodzila z 40 lat falszywej demokracji.
      W czasie tej czterdziestoletniej "demokracji" wenezuelskiej policja polityczna
      systematycznie uprawiala nielegalne uwiezienia, przesladowania i tortury
      przywódców politycznych ruchów lewicowych. Do tego stopnia, ze
      termin "desaparecidos" ("zniknieci" --czyli ludzie którzy byli porywani ze
      swojich domów w nocy przez policje polityczna i znikali na amen) zostal
      stworzony aby opisac praktyki stosowane przez policje wenezuelska, o wiele
      wczesniej niz praktyki te zostaly zasymilowane przez róznych innych dyktatorów
      w Ameryce Lacinskiej (np. Augusto Pinochet). Brutalna represja manifestacji
      publicznych (przwaznie studenckich) równiez byla na porzadku dnia. Normalna
      rzecza bylo uzywanie przez policje ostrej broni a nawet karabinów maszynowych
      aby rozgromic tlum. Wynikiem tego byla wielka ilosc zabitych i okaleczonych
      wsród manifestantów, o których oczywiscie nigdy sie nie mówilo w ramach prasy i
      telewizji panstwowej lub prywatnej (która ulegala presji rzadowej). Informacja
      ta równiez nie dostawala sie na ramy prasy miedzynarodowej. Klimaksem tej
      represji byly wydarzenia które mialy miejsce w Caracas w 1989 r. gdy wielkie
      manifestacje w Caracas zostaly krwawo ukarane kosztem 3 tysiecy zabitych. Tak,
      3 TYSIACE zabitych. Prezydentem Wenezueli wtedy byl Carlos Andrés Pérez,
      czlowiek który dzis dowodzi opozycja przeciwko Chavezowi, powolujac sie
      na "uszanowanie praw czlowieka", "wolnosc" i "demokracje". To przeciw temu
      prezydentowi wlasnie zbuntowal sie Chavez i inni oficerowie wojska
      wenezuelskiego w 1992 r.

      Ale zobaczmy dalej jakie sa podobienstwa miedzy Polska z 1989 r. a Wenezuela z
      1998 r. Przed 1989 rokiem, rzady panujace w Polsce byly dyspozycyjne wzgledem
      potegi swiatowej panujacej nad tym obszarem. Rzady panujace w Wenezueli równiez
      byly podlegle potedze swiatowej, mianowicie Stanom Zjednoczonym. Wenezuela
      przez 40 lat tych rzadów popadala w coraz wiekszy kryzys ekonomiczny i
      spoleczny, i to mimo tego, ze jest piatym producentem ropy naftowej na swiecie.
      Powodem tego bylo, ze tutejsze rzady byly bardziej zainteresowane produkowaniem
      jak najwiekszych ilosci bardzo taniej ropy naftowej na eksport de Stanów
      Zjednoczonych niz troszczeniem sie o los swojich wlasnych obywateli --których
      wieksza czesc (ok. 80%) pod koniec lat osiemdziesiatych osiagala juz poziom
      ubóstwa porównywalny do krajów afrykanskich. Przez caly ten okres czasu, do
      Wenezueli wplynela rzeka dolarów odpowiadajaca pieciom planom Marshala.
      Oczywiscie zaden polityk zwiazany z poprzednimi rzadami nie potrafi wytlumaczyc
      co sie z tymi pieniadzmi stalo. Rzady te przez 40 lat nie ruszyly nawet palcem
      aby ulatwic stworzenie nowoczesnej kapitalistycznej gospodarki w tym kraju, nie
      troszczyly sie absolutnie aby stworzyc wlasna, wenezuelska elite gospodarcza,
      lecz wrecz przeciwnie, zainteresowane byly jedynie i wylacznie o interesy
      wielkich korporacji amerykanskich, glównie naftowych. Wynikiem tego
      rodzaju "demokracji" bylo spoleczenstwo zyjace w systemie prawie feudalnym,
      sredniowiecznym, gdzie mala elita rzadzacych robila co im sie zywnie podobalo,
      bez dbania o jakies abstrakcyjne prawa czlowieka, lub o dobro kraju. Warto
      pamietac, ze w Wenezueli jest kilkanascie bardzo bogatych rodzin które w sumie
      posiadaja wieksza sume pieniedzy niz caly dlug zewnetrzny tego kraju. Wiele z
      tych rodzin dysponuje posiadlosciami siegajacymi grubo ponad 100.000 hektarów...

      Tak samo jak i w Polsce, wynikiem tej sytacji bylo wzrastajace niezadowolenie
      spoleczne i zwiekszajaca sie represja wobec jakiegokolwiek objawu
      niezadowolenia. Tak samo jak i w Polsce, pojawil sie ruch polityczny który stal
      sie konkretna reprezentacja tego niezadowolenia i ruch ten w koncu doszedl do
      wladzy poprzez droge demokratyczna, tzn. wybory. Tak samo jak i w Polsce,
      pierwszym celem tego nowego ruchu, dowodzonego przez Chaveza, bylo stworzenie
      nowej konstytucji, która by umozliwila rozszerzenie demokracji, uszanowania
      praw czlowieka i spolecznej kontroli nad rzadzacymi. Nowa konstytucja
      wenezuelska zostala zaaprobowana w referendum w 1999 roku przez 75 procent
      glosujacych (nalezy wyjasnic, ze te i wszelkie inne wybory w Wenezueli sa
      systematycznie nadzorowane przez rózne organizacje swiatow, miedzy innymi OPA).
      W nowej konstytucji pojawilo sie wiele nowych mechanizmów pozwalajacych na
      wieksze uczestnictwo zwyklych obywateli w sprawach panstwa, tak jak i równiez
      zwiekszyl sie zakres praw obywatelskich honorowanych przez panstwo
      wenezuelskie. Jednym z tych mechanizamów, który jest jedynym w Ameryce
      Lacinskiej, jest "referendum odwolawcze", które pozwala na odwolanie
      jakiegokolwiek urzednika panstwowego po uplynieciu polowy jego kadencji.
      Wszystko co tu mówie o nowej Konstytucji wenezuelskiej moze Pan latwo sprawdzic
      przez Internet, np. pod tym adresem:

      http://www.embavenez-us.org/constitution/intro.htm

      Radzilbym równiez porównac ta nowa konstytucje z poprzednia, z 1963 r.

      Wracajac do porównania z Polska, Chavez, tak samo jak i Solidarnosc po 1989 r,
      dazy do niepodleglosci kraju i zwiekszenia zakresu demokracji. Prawde mówiac,
      nigdy nie bylo w Wenezueli bardziej demokratycznego rzadu niz dzisiaj. Nie ma
      tu juz wiezniów politycznych zadnego rodzaju, prasa, radio i telewizja
      codziennie, systematycznie i nieskrepowanie mówia co im slina na jezyk
      przyniesie, pojawilo sie wiele nowych partii politycznych uczestniczacych w
      rozgrywkach wyborczych, prawa mniejs
      • Gość: Tomek List z Wenezueli (c.d.) IP: 200.82.170.* 03.04.04, 23:18
        W poprzedniej przesylce nie zmiescil sie caly mój list do Michnika. Tutaj
        przesylam reszte.

        --------------------------------------

        [...]

        Wracajac do porównania z Polska, Chavez, tak samo jak i Solidarnosc po 1989 r,
        dazy do niepodleglosci kraju i zwiekszenia zakresu demokracji. Prawde mówiac,
        nigdy nie bylo w Wenezueli bardziej demokratycznego rzadu niz dzisiaj. Nie ma
        tu juz wiezniów politycznych zadnego rodzaju, prasa, radio i telewizja
        codziennie, systematycznie i nieskrepowanie mówia co im slina na jezyk
        przyniesie, pojawilo sie wiele nowych partii politycznych uczestniczacych w
        rozgrywkach wyborczych, prawa mniejszosci narodowych po raz pierwszy zostaly
        oficjalnie zatwierdzone, obywatele moga teraz z wlasnej inicjatywy wprowadzac
        projeky ustaw do parlamentu, zostal stworzony urzad ombudsmana, itd., itd.,
        itd. Opozycja wenezuelska, zwiazana z systemem wladzy poprzednio panujacym,
        codziennie korzysta ze wszystkich tych swobód, codziennie atakuje rzad Chaveza
        na lamach srodków masowego przekazu, prawie co tydzien organizuje przerózne
        marsze i protesty przeciw rzadowi, ale nie chce przyznac, ze wszystko to moga
        robic dzieki temu, ze po raz pierwszy od wielu lat w Wenezueli mamy rzad
        prawdziwie demokratyczny. Kiedy to opozycja rzadzila tym krajem, wszystki tego
        rodzaju objawy niezadowolenia nie tylko nie byly tolerowane, lecz równiez
        krwawo tlumione.

        I tak jak Solidarnosc miala swojich wrogów, w postaci dawnego establishmentu
        który szybko sie przebral w strój (socjal)demokratyczny, tak samo Chávez ma
        zacieklych przeciwników wsród establishmentu ekonomicznego i politycznego który
        kontroluje srodki masowego przekazu i który nadal ma poparcie Stanów
        Zjednoczonych. Wiele jest wsród nich wenezuelczyków którzy posiadaja potege
        ekonomiczna na skale swiatowa, niektórzy sa osobistymi przyjaciólmi prezydentów
        Stanów Zjednoczonych, posiadaja koncerny telewizyjne obejmujace cala Ameryke
        Lacinska i maja bliskie kontakty z osobistosciami takimi jak Rupert Murdoch lub
        Ted Turner. Zapraszam Pana do szukania informacji w Internecie na temat, na
        przyklad, pana Gustavo Cisneros. Ludzie ci teraz udaja zwolenników demokracji i
        wolnosci, oskarzaja Chaveza o to, ze jest dyktatorem i komunista i staraja sie
        przekonac swiat, ze naród wenezuelski jest narodem ucisnionym pod butem
        dyktatora Chaveza. Znajac historie ich zachowania w ciagu ostatnich 40 lat,
        jest dla mnie oczywiste, ze cala ta "walka o wolnosc" jest czysta hypokryzja.

        Jak to jest, ze kiedy w innych krajach Ameryki Lacinskiej zamyka sie stacje
        telewizyjne, gazety i radia które nie odpowiadaja rzadowi (tak ja sie stalo
        niedawno w Peru y Republice Dominikanskiej, pod rzadami Toledo i Mejía) prasa
        swiatowa tego nie krytykuje? Kiedy wtraca sie do wiezienia opozycjonistów i
        dysydentów w Boliwii lub Ekwadorze, pod rzadami Mesy i Gutierreza, nikt za
        granica nie podnosi glosu aby sie sprzeciwic. Kiedy w Boliwii, kilka miesiecy
        temu wojsko zabilo prawie 70 osób strzelajac do manifestacji, nik nie
        powiedzial, ze to brutalna dyktatura. Kiedy w Peru rzad przez kilka miesiecy
        zawiesza wszystkie gwarancje konstytucyje (miedzy innymi prawo do ochrony
        zycia), nikt nie mówi, ze to wielce niedemokratyczne. Zadna z tych rzeczy sie
        nie dzieje w Wenezueli, ale prasa swiatowa przekonana jest, ze mamy tu
        dyktature.

        Wszystko co tu Panu opisuje znam z wlasnego doswiadcznia i widzialem na wlasne
        oczy. Oczywiscie, nie prosze Pana aby mi Pan uwierzyl na slowo w to co tu
        opowiadam. Prosze tylko zeby Pan sam poszukal informacji wiarygodnej na temat
        tego co tu sie dzieje. W czasach Solidarnosci, kiedy bylem w Polsce, byl Pan
        jednym z intelektualistów najbardziej przeze mnie podziwianych. Widzialem w
        Panu osobe inteligetna i uczciwa, starajaca sie dociec prawdy w kazde sprawie
        która sie Pan zajmowal. To dlatego zdecydowalem sie napisac ten list do Pana,
        bo wierze, ze Panska postawa co do tutejszego rzadu wynika bardziej z
        niedoinformowania niz ze zlej woli lub nieuczciwosci. Prosze Pana jedynie o
        doglebne zbadanie sprawy która tu przedstawiam i o wydanie sprawiedliwej oceny
        na jej temat. Sugerowalbym aby Pan sam poszukal odpowiedzi na pytania takie jak:

        1. Czy w Wenezueli odbywaja sie regularnie wolne wybory?

        2. Czy te wybory sa nadzorowane przez jakies wiarygodne organizacje pozarzadowe?

        3. Ile partii istnieje w Wenezueli i ile z nich uczestniczy w wyborach?

        4. Które partie posiadaja poslów w wenezuelskim parlamencie? Jaka czesc tych
        poslów jest przychylna rzadowi a jaka nie?

        5. Ile partii zostalo zdelegalizowanych podczas rzadu Chaveza? Ile jest
        wiezniów politycznych?

        6. Ile jest prywatnych srodków masowego przekazu w Wenezueli? Czy one w
        wiekszosci opowiadaja sie za rzadem Chaveza czy przeciw niemu?

        7. Ile prywatnych gazet, stacji telewizyjnych i radiowych zostalo zamknietych w
        czasie rzadu Chaveza a ile sie pojawilo nowych?

        8. Ile prywatnej wlasnosci de tej pory wywlaszczyl rzad Chaveza? Ile ustaw
        zostalo zatwierdzonych (lub ma sie zatwierdzic) pozwalajacych na wywlaszcznie
        prywatnej wlasnosci?

        9. Ile marszów i protestów zwolanych przez opozycje odbylo sie w Wenezueli
        przez ostatnie piec lat? Ile z nich spotkalo sie z represja ze strony policji?

        10. Ile ideologii komunistycznej mozna znalezc w wenezuelskiej konstytucji?

        11. Czy ze wzgledu na dobre stosunki z Kuba nalezy zakladac ze Wenezuela jest
        krajem komunistycznym? Czy, w takim razie, Argentyna i Brazylia tez sa krajami
        komunistycznymi?

        11. Jakie mamy objektywne znaki aby stwierdzic ze rzad Chaveza jest lub dazy do
        komunizmu czy jakiejkolwiek dyktatury?

        Gdyby Pan potrzebowal jekiejkolwiek dodatkowej informacji, jestem gotów jej
        dostarczyc. Równiez polecam elektoniczna gazete po angielsku na temat Wenezueli
        (nie zwiazanej w zaden sposób z rzadem) pod adresem:

        www.venezuelanalysis.com

        Polecam Panu równiez film na temat zamachu stanu przeciw rzadowi Chaveza który
        zdarzyl sie tu dwa lata temu. Film ten ("The revolution will not be televised")
        zostal nakrecony przez dwóch irlandczyków i mozna sie o nim poinformowac pod
        adresem:

        www.chavezthefilm.com

        Koncze ten list w nadzieji, ze ludzie i naród którzy znaja z wlasnego
        doswiadczenia co to znaczy walczyc o wolnosc, niepodleglosc i demokracje, beda
        w stanie docenic tego samego rodzaju walki i aspiracje innych krajów na
        swiecie, i nie pozwola sie zwiesc kampanii która sie przeciwstawia tym
        nadziejom i dlawi to co sluszne i sprawiedliwe. W odwrotnym przypadku mysle, ze
        zmiany polityczne w Polsce po 1989 r. na niewiele sie zdaly.


        Prof. Roldan Tomasz Suárez-Litwin
        Universidad de Los Andes
        Mérida, Venezuela
        www.ing.ula.ve/~sisint/Suarez.htm
      • Gość: wude Re: List z Wenezueli IP: 200.84.136.* 04.04.04, 03:00
        Tomek, dlaczego nie piszesz ze to Chavez nie dopuszcza do referendum
        odwolawczego, pomimo ze opozycja zebrala wystarczajaca liczbe podpisow. Chyba
        nie wierzysz w planillas planas. Jezeli w Polsce wygra Lepper to bedzie ja
        mozna porownywac do Venezueli z Chavezem.
        • Gość: Tomek Re: List z Wenezueli IP: 200.82.170.* 04.04.04, 03:48
          To, ze Chávez nie dopuszcza do referendum jest po prostu nieprawda. Chávez nie
          ma nic do "dopuszczania" w tej sprawie, poniewaz realizacja referendum nie
          zalezy od jego woli tylko od decyzji Panstwowej Komisji Wyborczej. Organ ten
          aktualnie sprawdza czy ilosc podpisów które opozycja zlozyla aby zwolac
          referendum jest wystarczajaca (wdlg. nowej wenezuelskiej konstytucji
          referendum "odwolawcze" moze byc zwolane tylko jezeli opowie sie za ta
          mozliwoscia conajmniej 20% obywateli zapisanych w Panstwowym Rejestrze
          Wyborczym). Nalezy dodac, ze dzialalnosc Panstwowej Komisji Wyborczej jest
          aktualnie nadzorowana przez OPA i przez "Centrum Carter" (organizacja bylego
          Prezydenta USA Jimmiego Cartera). Obie te organizacje jak do tej pory uwazaja,
          ze organ ten funkcjonuje normalnie i w ramach prawa. Oczywiscie, kazdy moze
          myslec co mu sie zywnie podoba co do tego czy opozycja zebrala wystarczaja
          ilosc podpisów czy tez nie. Ostateczna decyzja zalezy jednak nie od opinii
          poszczególnych osób, lecz od uprawnionego organu panstwa. A to, ze partie
          polityczne które popieraja Chaveza staraja sie, W RAMACH PRAWA, utrudnic
          realizacje referendum odwolawczego, jest normalna czescia rogrywki politycznej
          której mozna sie spodziewac w kazdym ustroju demokratycznym.

          A co do pana Leppera to trudno mi sie wypowiedziec bo nie znam wystarczajaco
          jego pogladów politycznych.
          • Gość: wude Re: List z Wenezueli IP: 200.84.136.* 04.04.04, 14:23
            Tomek, znowu cos nie tak. Centrum Carter i OPA powiedzialy, ze nie zgadzaja sie
            z kryterium uznania podpisow przez Panstwowa Komisje Wyborcza. Poza tym Sad
            Najwyzszy uznal te podpisy, dopiero sprzeczna z konstytucja decyzja Sali
            Konstytucyjnej znowu spowodowala zamieszanbie. Rincon i Carrasquero robia to co
            chce Chavez, a wiec to on nie dopuszcza do referendum. Dlaczego nie zgodzono
            sie z propozycja Henry Allup, ktory powiedzial chodzmy wszyscy do referendum.
            Jezeli Chavez mialby szanse na wygranie na pewno zgodzilby sie na wybory.
            Niestety poparcie ok 20 % wyborcow tego nie zapewnia i Chavez NIE DOPUSZCZA do
            referendum.
            • Gość: Tomek Re: List z Wenezueli IP: 200.82.170.* 04.04.04, 20:17
              Wude,

              To, ze OPA i Centrum Carter "nie zgadzaja sie z kryterium uznania podpisow
              przez Panstwowa Komisje Wyborcza" znowu mija sie z prawda. Oni tylko
              powiedzieli, ze maja inne zdanie na temat sposobu sprawdzenia waznosci podpisów
              z podobna kaligrafia. Inne zdanie to moze miec kazdy. Ja równiez mam inne
              zdanie na ten temat: uwazam, ze powinna istniec komputerowa baza danych z
              podpisami wszystkich wenezuelczyków posiadajacych dowód osobisty i to na jej
              podstawie powinno sie podejmowac decyzje. Niestety takiej bazy danych nie ma,
              co otwiera pole do dyskusji na temat najodpowiedniejszego sposobu weryfikacji
              tych podpisów. Taka dyskusja koniecznie prowadzi do wielkiej rozbieznosci zdan,
              i taka rozbieznosc wlasnie zaistniala miedzy OPA a Panstwowa Komisja Wyborcza.
              Co nie oznacza wcale, ze OPA i Centrum Carter sadza, ze decyzja podjeta przez
              PKW jest nieuczciwa, nielegalna, nieuzasadniona lub pozpodstawna. Gdyby tak
              bylo to oni by juz dawno zrezygnowali z dalszego nadzorowania --tak jak to juz
              kiedys zrobili w przypadku wyborów w Peru.

              Co do sytuacji w Sadzie Najwyzszym to sytuacja jest po prostu taka, za Izba
              (czy tez Sala) Wyborcza podjela decyzje co do tych podpisów, a potem Izba (czy
              tez Sala) Konstytucyjna ta poprzednia decyzje odwolala. Mozne sie oczywiscie
              spierac kto ma racje, i czy jedna lub druga Izba postepuje legalnie. Jednak aby
              o tym dyskutowac na serio trzebaby byc prawnikiem, lub przynajmniej miec bardzo
              dobre rozeznianie w prawie wenezuelskim, czego ani ja ani prawdopodobnie Ty nie
              posiadamy. Jedno jest pewne: cala ta dyskusja w Sadzie Najwyzszym jest
              najlepszym dowodem na to, ze Chavez wcale nie kontroluje inne organy panstwa i,
              ze w nich tocza sie normalne, demokratyczne spory.

              Powiedziec, ze Rincón i Carrasquero robia to co chce Chávez to jest wydac
              subjektywna opinie nie podparta zadnymi dowodami. Na to moge tylko powiedziec,
              ze przez ostatnie 5 lat bardzo duzo wyroków Izby Konstytucyjnej Sadu
              Najwyzszego nie bylo na reke rzadowi. Aby to sprawdzic tylko trzeba miec chec i
              cierpliwosc zeby przejrzec wszystkie wyroki tej Izby (mozna je znalezc w
              Internecie). Zapraszam.

              Dlaczego nie zgodzono sie z propozycja Henry Allup? Po prostu bo jest sprzeczna
              z prawem. Konstytucja jasno ustanawia jaki warunki nalezy spelnic zeby zwolac
              referendum. To nie zalezy od woli Chavez, Allupa, mojej czy Twojej. Zalezy od
              spelnienia warunków prawnych. Propozycja Allupa jasno ukazuje styl polityczny
              uprawiany przez opozycje. Ich postepowanie systematycznie mijaja sie z prawem:
              szantaze, zamachy stanu, grozenie strajkami. Cokolwiek aby odzyskac stracona
              wladze.

              Nie wiem czy Chávez ma poparcie 20% czy nie (Ty tez tego nie wiesz bo sondaze
              opinii w Wenezueli nie sa wiarygodne). Ale jestem przekonany, ze jesli
              Panstwowa Komisja Wyborcza zdecyduje, ze ma byc referendum, rzad przyjmie to do
              wiadomosci i podda sie tej decyzji, bo nieskonczenie wiele razy juz to
              potwierdzal. Natomiast nie wiem czy w odwrotnym przypadku opozycja równiez
              podda sie decyzji PKW. Bardzo w to watpie, bo nie jest w ich stylu postepowac
              wedlug regul gry. Poza tym, nawet gdyby referendum sie w koncu odbylo, szanse
              opozycji sa bardzo marne. Pamietaj, ze musza zebrac ponad 3,75 milionów glosów
              aby wygrac. A podpisów zebrali mniej niz 3 miliony.
              • Gość: Jan K. Re: List z Wenezueli IP: *.asm.bellsouth.net 04.04.04, 22:55
                Jedź na Kubę, komuchu.
                Jan K.
                • Gość: MM Re: List z Wenezueli IP: *.dyn.optonline.net 05.04.04, 02:36
                  No faktycznie. Na tak przytlaczajacy logicznie argument nie moze juz byc zadnej
                  odpowiedzi.
              • Gość: wude Re: List z Wenezueli IP: 200.84.136.* 04.04.04, 23:12
                Tomek, wiadomo ze kryterium planillas planas powstalo juz po zebraniu podpisow
                i dlatego OPA i Centrum Carter nie chcialy sie z tym zgodzic. Jezeli nie ma
                bazy danych z podpisami to jest to wina CNE i powinni wszystkie podpisy uznac a
                nie postepowac jak zapowiedzial Diosdado, ze jak bedzie trzeba to uniewaznimy i
                2 mln podpisow.
                Jezeli mieszkales w Polsce jak dzialala juz Solidarnosc to moze nie widzisz
                zbieznosci postepowania Chaveza z dzialalnoscia liderow komunistycznych PRL, ja
                to widze i nie chcialbym zeby w Venezueli zylo sie tak jak w Polsce w latach
                powojennych.
                Uwazam ze niestety referendum nie dojdzie do skutku gdyz jakikolwiek rezim
                komunistyczny mozna usunac tylko sila, mam nadzieje, ze w tym czasie bede znowu
                w Polsce, ktora nie bedzie Polska Leppera.
              • Gość: wude Re: List z Wenezueli IP: 200.84.136.* 04.04.04, 23:37
                OPA i Centrum Carter nie zgadzaly sie z kryterium planillas planas, ktore
                zostalo ustanowione juz po zebraniu podpisow bo Diosdado powiedzial ze jak
                bedzie trzeba uniewaznimy i 2 mln podpisow. Chyba widziales te statystyki
                odrzucania podpisow, na poczatku bylo okolo 5% w kazdym stanie potem od Lara
                wzroslo do 40 % i przy powtornym sprawdzaniu bylo juz we wszystkich stanach 40
                %. Wydaje mi sie z planillas planas bylo to wypuszczenie opozycji, zeby
                wszystko bylo wypelnione dobrze, przedstawiciele opozycji pomagali ludziom
                wypisujac ich dane, a potem powiedzialo sie ze tak nie moze byc i 40% do tylu.
                Jak dotychczas podpisy podzielily ludzi na tych co podpisali, a wiec sa
                konspiratorami przeciwko rzadowi( wypowiedz ministra zdrowia) i ci co nie
                podpisali czyli sa z rzadem. W przypadku wyborow, ktore w zalozeniu sa tajne,
                nie wiadomo kto jak glosuje i opozycja moze zdobyc zdecydowane poparcie przeciw
                Chavezowi. Chyba ze bedzie jak w PRL kandytat partii mial 95 % glosow, pomimo
                ze wszyscy czlonkowie Solidarnosci nie wrzucali kartki wyborczej do urny.
                Jezeli do tego dojdzie mam nadzieje, ze bede juz w Polsce i to nie
                lepperowskiej.
                Apropo jakies 1.5 roku temu pan Janusz Korwin-Mikke porownywal Leppera z
                Chavezem w Dzienniku Polskim i jedyna roznica byla w ilosci dolarow ktorymi
                dysponuje Chavez.
        • Gość: AGA Co robila OPOZYCJA!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 03:05
          "pomimo ze opozycja zebrala wystarczajaca liczbe podpisow"
          Z tej wystarczajacej ilosci podpisow to pewnie polowa jest falszywych, a ile
          naciaganych!!!!
          Milam ta przyjemnosc byc w Wenezueli podczas zbierania podpisow przez opozycje.
          Oczywiscie 1 dnia poszli wszyscy przeciwnicy prezydenta podpisywac sie, no i
          oczywiscie wielki spektakl w telewizji, jakie to oni maja poparcie.
          Niestety juz drugiego dnia nie bylo wielu chetnych, biedacy nawet nie mieli
          zabardzo co pokazywac w telewizji!!!
          No ale najleprze bylo to, ze placili za podpisy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Co glupsi ludzie podpisywali sie juz za 10 000 Bolivarow. Zwozili ludzi z
          najodleglejszych zakadkow, im placili ok 30 000 bolivarow. Czym blizej bylo
          konca zbierania podpisow stawka rosla!!!!!!!!! Biedacy nie wiedzieli co maja
          wymyslec, zeby zebrac potrzebne glosy!!!!
          Bylam tego naocznym swiadkiem, wiec nikt mi nie wmowi, ze zebrali wystarczajaca
          ilosc podpisow i moze jeszcze legalnie!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Kris_aust Re: List z Wenezueli IP: *.dyn.iinet.net.au 06.04.04, 09:39
        A my na odwrot. Wyrzucilismy Rosjan to moglibysmy miec wolnosc i demokracje,
        ale co z tym zrobic .. czym sie to je? Moze by trzeba cos konstruktywnego
        zrobic , czyms sie wykazac jako wolny niezalezny narod ? Czyz nie latwiej oddac
        sie dobrowolnie .. pod "demokracji amerykanskiej" ? Bedzie na co narzekac i na
        kogo zwalic. A my taki zdolny narod gdybysmy tylko nie byli zalezni od ...
        kogos .. kogo? to niewazne.
        Pamietam , bo studiowalem w Polsce w latach 70'tych. Jacy to my zdolni ,
        oswieceni , tylko nam ta petle ruska zdjac z szyi to zaraz jak te orly
        pofruniemy.
        Smutek, wstyd i totalne rozczarowanie.
        Jezeli chodzi o Chawesa to prawdopodobnie jego dni sa policzone. Wczesniej czy
        pozniej amerykanie dopna swego. Na Haiti sytuacja byla nieco inna, ale Yanki
        byly tak bezczelne ze nawet czlowieka ktory mieszka na stale na Florydzie
        wstawili na prezydenta.
      • Gość: oburzony Re: List z Wenezueli IP: 200.93.37.* 25.04.04, 16:15
        tomek, smiesz twierdzic ze nie jestes komunista, zabieraj swoje manatki na Kube
        i nie smiej wiecej o wenezueli slowo powiedziec. Jestes najprawdopodobniej
        takim samym tlumanem jak wiekszosc zwolennikow chaveza, chyba ze robisz
        interesy razem z nim. Wstyd mi za ciebie. Ale hanba czytac takie slowa.
    • Gość: W. Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: *.if.pwr.wroc.pl 04.04.04, 13:44
      SKORO WCZESNIEJ BYLY "skorumpowane elity polityczne i finansowe" TO KIEDY BYL
      TAM "karaibski naftowy raj"? I SKAD SIE WZIELY TE MASY BIEDAKOW Z "dzielnic
      nędzy i gwałtu"? I JAK ZWYKLE MEDZYNARODOWY FUNDUSZ WALUTOWY ZARZADAL
      WPROWADZENIA OSZCZEDNOSCI KTORYCH KOSZTY MIELI PONIESC NAJBIEDNIEJSI. PEWNIE
      ZEBY OZYWIC GOSPODARKE I POPRAWIC ICH BYT :).
    • Gość: JoteN W Polsce teraz IP: *.toya.net.pl 04.04.04, 17:54
      W Polsce teraz goryczy jest tak bardzo wiele,
      że starczy jej na niejedną drugą Wenezulę.
    • Gość: Jan Bimba Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: 200.84.139.* 04.04.04, 20:26
      4.04.2004
      Na marginesie artykulu: „Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach”
      Opuscilem Polske przeszlo czterdziesci lat temu w latach opresji stalinowskiej
      i pogardy dla losow jednostki - jak to dobrze zostalo oddane przez Pasternaka
      w „Doktor Ziwago”. Wenezuela miala byc odskocznia do Stanow Zjednoczonych,
      punktem przejsciowym na krotki pobyt przed Mekka kapitalizmu. Znalazlem sie w
      kraju ludzi goscinnych, prostych i serdecznych gdzie wszystko bylo do
      zrobienia i wszystkie drzwi staly ku temu otworem. Jestem czlowiekiem bez
      zyciorysu bo cale zycie pracowalem dla jednej firmy nie zwiazanej z przemyslem
      naftowym, ktora urosla z niczego do giganta przemyslowego zatrudniajacego
      ponad 2000 pracownikow. Moje losy, losy firmy i losy kraju maja w tej chwili
      jeden wspolny mianownik ktory nazywa sie dekadencja. Dekadencja nie zaczela sie
      dzisiaj i nie od obecnych rzadow. Zalamania wenezuelskich ukladow
      ekonomicznych nalezy szukac w latach osiemdziesiatych gdy dochody z ropy
      naftowej przestaly wystarczac w kraju wypelnionym biedota wlasna i naplywowa z
      calej Ameryki Poludniowej, skuszona perspektywami lepszego zycia .
      Ukoronowaniem tego dlugiego procesu pauperyzacji Wenezueli sa obecne rzady
      Chaveza, ktore pod pompatyczna nazwa rewolucji boliwarianskiej kryja za soba
      absolutna ignorancje procesow ekonomicznych i prowadza do ruiny obywateli i
      zniszczenia mienia narodowego. Nie poruszam juz tematu respektu dla
      przecietnych obywateli i praw czlowieka bo to inna „orginalnosc” obecnego
      rzadu.
      Po krotkim okresie 5 lat rewolucyjnego rzadzenia jestem emerytem (czytaj
      bezrobotnym). Moja eks-firma zamknela trzy (z szesciu) obiekty przemyslowe i
      zwolnila przeszlo 1000 pracownikow. Kraj oprocz niezecydowanych dzieli sie na
      opozycje i chavistow beznadziejnie skloconych bez perspektywy na jakies
      racjonalne rozwiazanie w okreslonej perspektywie czasowej.
      Moze po tylu latach zostawic to wszystko i wrocic do kraju – moze bedzie
      lepiej? Wielu emigrantow odnawia stare paszporty. To tak tylko na wszelki
      przypadek bo nie wszystkie rewolucje prowadza do dobrobytu a niektore sie zle
      koncza.
      Jan Bimba



    • Gość: Jan Bimba Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: 200.84.139.* 04.04.04, 20:26
      4.04.2004
      Na marginesie artykulu: „Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach”
      Opuscilem Polske przeszlo czterdziesci lat temu w latach opresji stalinowskiej
      i pogardy dla losow jednostki - jak to dobrze zostalo oddane przez Pasternaka
      w „Doktor Ziwago”. Wenezuela miala byc odskocznia do Stanow Zjednoczonych,
      punktem przejsciowym na krotki pobyt przed Mekka kapitalizmu. Znalazlem sie w
      kraju ludzi goscinnych, prostych i serdecznych gdzie wszystko bylo do
      zrobienia i wszystkie drzwi staly ku temu otworem. Jestem czlowiekiem bez
      zyciorysu bo cale zycie pracowalem dla jednej firmy nie zwiazanej z przemyslem
      naftowym, ktora urosla z niczego do giganta przemyslowego zatrudniajacego
      ponad 2000 pracownikow. Moje losy, losy firmy i losy kraju maja w tej chwili
      jeden wspolny mianownik ktory nazywa sie dekadencja. Dekadencja nie zaczela sie
      dzisiaj i nie od obecnych rzadow. Zalamania wenezuelskich ukladow
      ekonomicznych nalezy szukac w latach osiemdziesiatych gdy dochody z ropy
      naftowej przestaly wystarczac w kraju wypelnionym biedota wlasna i naplywowa z
      calej Ameryki Poludniowej, skuszona perspektywami lepszego zycia .
      Ukoronowaniem tego dlugiego procesu pauperyzacji Wenezueli sa obecne rzady
      Chaveza, ktore pod pompatyczna nazwa rewolucji boliwarianskiej kryja za soba
      absolutna ignorancje procesow ekonomicznych i prowadza do ruiny obywateli i
      zniszczenia mienia narodowego. Nie poruszam juz tematu respektu dla
      przecietnych obywateli i praw czlowieka bo to inna „orginalnosc” obecnego
      rzadu.
      Po krotkim okresie 5 lat rewolucyjnego rzadzenia jestem emerytem (czytaj
      bezrobotnym). Moja eks-firma zamknela trzy (z szesciu) obiekty przemyslowe i
      zwolnila przeszlo 1000 pracownikow. Kraj oprocz niezecydowanych dzieli sie na
      opozycje i chavistow beznadziejnie skloconych bez perspektywy na jakies
      racjonalne rozwiazanie w okreslonej perspektywie czasowej.
      Moze po tylu latach zostawic to wszystko i wrocic do kraju – moze bedzie
      lepiej? Wielu emigrantow odnawia stare paszporty. To tak tylko na wszelki
      przypadek bo nie wszystkie rewolucje prowadza do dobrobytu a niektore sie zle
      koncza.
      Jan Bimba



    • Gość: Tomson Złodziejska międzynarodówka oligarchów wspierana IP: *.ds.pg.gda.pl 04.04.04, 22:45
      przez USA,MFZ i inne zbójeckie organizacje doprowadza do samych nieszczęść.
      Wenezuela powiedziała stop tym bandziorom i jest teraz prowadzona na nią
      bandycka nagonka. Amerykański globalny kapiltalizm zmierza do tego by mały
      procent ludzi pławił się w bogactwie, a całe rzesze biedoty na to harowały.
      Chavez miał odwagę się temu przeciwstawić w swoim kraju i chwała mu za to!!!
      Kolejny latoski kraj nie będzie farmą niewolników dla montowni US-koncernów, a
      wenezuelska ropa będzie dawała pieniądze Wenezuelczykom, a nie jankeskim
      złodziejom!
      I TAK TRZYMAĆ!!!!!!!!!! :oD
      • Gość: ktos Re: Złodziejska międzynarodówka oligarchów wspier IP: *.chello.pl 04.04.04, 23:18
        Oczywiscie sie zgadzam!!!!
        Dla calej tej biedoty trzeba lamac glupie prawa ustalone przez
        lizusow USA. Pamietajmy tez ze "cel uswieca srodki" :)

        Tak wlasnie mysla rewolucjonisci. Ja nie jestem rewolucjonista.
        Radze wszystkim antyglobalistom, socjalistom, komunistom i innym ktorzy
        chca uszczesliwic na sile masy ludzi..... zeby sobie pojechali do raju Kubanskiego
        lub Koreanskiego (tego z polnocy oczywiscie), a nas zostawili z naszym zgnilym
        kapitalizmem i z niedopracowana demokracja.

        BTW, pieniadze ktore sie daje pijaczkom na zasilku, to pieniadze ciezko przeze
        mnie zarobione.......

        Pozdrawiam
        Ktos
        • Gość: Tomson Re: Złodziejska międzynarodówka oligarchów wspier IP: *.ds.pg.gda.pl 05.04.04, 01:02
          Gość portalu: ktos napisał(a):

          > Radze wszystkim antyglobalistom, socjalistom, komunistom i innym ktorzy
          > chca uszczesliwic na sile masy ludzi..... zeby sobie pojechali do raju
          > Kubanskiego
          > lub Koreanskiego (tego z polnocy oczywiscie), a nas zostawili z naszym zgnilym
          > kapitalizmem i z niedopracowana demokracja.
          Tam powinni pojechać proamerykańskie sprzedawczyki, niech zobaczą jak ludzie
          cierpią z głodu w KRLD dzięki amerykańskiemu embargu. Niech zobaczą że mimo
          embarga na Kubie ludziom żyje się lepiej niż w każdym innym środkowoamerykańskim
          kraju. Koronnym przykładem są kraje wschodniej Europe, z których każdy jeden
          względnie baaardzo zbiedniał po podporządkowaniu gospodarczemu dyktatowi
          międzynarodowych (amerykańskich) struktur finansowycj.

          > BTW, pieniadze ktore sie daje pijaczkom na zasilku, to pieniadze ciezko przeze
          > mnie zarobione.......
          Dzięki pierdolonemu globalnemu kapitalizmowi, takiemu pijaczkowi albo będziemy
          dawać poprzez socjal nasze pieniądze, albo pozwolimy mu zdechnąć z głodu,
          wybieraj co lepsze. Dlatego należy zwalczyć tą globalna chydrę która zrójnowała
          nasz przemysł i obrabował naszych obywateli z 3mln miejsc pracy!!!
    • Gość: stocki obserwator Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: *.net81-65-92.noos.fr 06.04.04, 13:49
      Znam Wenezule i Caracas. To co przezywa ten kraj - moze nas wiele nauczyc.
      Juz za chwile przed nami rewolta pustych, polskich zoladkow. Rozbawione,
      zdemoralizowane, nieuczciwie uwlaszczone elity polskie do zludzenia
      przypominaja te z Ameryki Lacinskiej. Mamy zreszta podobne strukture spoleczna,
      podobnie konserwatywny obuczajowo i spolecznie kosciol (kto slyszal u nas o
      teologii wyzwolenia !). Pospolite ruszenie - "Samoobrona" - wyraza pragnienia
      umeczonego spoleczenstwa zrzucenia ze swych plecow i utrzymania
      zdemoralizowanych oligarchow. Drzyjcie, bogacze, gniew ludu jest jak huragan !
      Nie wygraja z nim kanapowe, warszawskie partyjki
      • catira Cos o Opozycji. 12.04.04, 02:44
        Cytat :"pomimo ze opozycja zebrala wystarczajaca liczbe podpisow"
        Z tej wystarczajacej ilosci podpisow to pewnie polowa jest falszywych, a ile
        naciaganych!!!!
        Milam ta przyjemnosc byc w Wenezueli podczas zbierania podpisow przez opozycje.
        Oczywiscie 1 dnia poszli wszyscy przeciwnicy prezydenta podpisywac sie, no i
        oczywiscie wielki spektakl w telewizji, jakie to oni maja poparcie.
        Niestety juz drugiego dnia nie bylo wielu chetnych, biedacy nawet nie mieli
        zabardzo co pokazywac w telewizji!!!
        No ale najleprze bylo to, ze placili za podpisy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Co glupsi ludzie podpisywali sie juz za 10 000 Bolivarow. Zwozili ludzi z
        najodleglejszych zakadkow, im placili ok 30 000 bolivarow. Czym blizej bylo
        konca zbierania podpisow stawka rosla!!!!!!!!! Biedacy nie wiedzieli co maja
        wymyslec, zeby zebrac potrzebne glosy!!!!
        Bylam tego naocznym swiadkiem, wiec nikt mi nie wmowi, ze zebrali wystarczajaca
        ilosc podpisow i moze jeszcze legalnie!!!!!!!!!!!!!!


        • Gość: catire Re: Cos o Opozycji. IP: 200.93.37.* 25.04.04, 16:22
          bajki blondynko, zmyslasz, wszyscy widzielismy co sie dzialo i nikt nam nie
          placil za nasze sumienie, niech zyje wolnosc i demokracja w Wenezueli! Bierz
          slub z tomkiem i hodujcie swoje nowe pokolenia rewolucjonistow w Hawanie!!!
          Precz z Wenezueli, zdrajcy!!! Zostawcie nas w swietym spokoju mumie
          komunistyczne!
      • Gość: taki jeden Re: Hugo Chavez, mesjasz na Karaibach IP: 200.93.37.* 25.04.04, 16:25
        Ale komuchy, ja nie moge, skad sie wziales? Z marsa? Ale retoryka, powinni ja w
        szkolach uczyc! Jestem pod wrazeniem, hahaha!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka