19.07.06, 15:21
cze czy warto w usa rozpocząc studia prawnicze ?? ponieważ tylu prawników już
jest ??
pozdr
Obserwuj wątek
    • bugsior Re: prawnik 20.07.06, 02:45
      starting salary po law school to ok. $125k. sam sobie odpowiedz czy warto czy nie.
      • claudia207 Re: prawnik 20.07.06, 05:12
        Zadaj to pytanie na Polkach w Stanach. Jest tam jedna dziewczyna prawniczka
        wyksztalcona w Stanach i inna na studiach prawniczych.
      • ru4d2 Re: prawnik 20.07.06, 05:32
        tylko, ze najpierw trzeba po szkole wystartowac. zalatwisz pytaczowi prace? <rs>
        • bugsior Re: prawnik 21.07.06, 01:03
          nie za bardzo zrozumialem co napisales. to co podalem to sa statystyki od kolegi
          ktory jest na drugim roku prawa BU i zakladam ze jest w temacie. to jest tylko
          srednia. mozna na dzien dobry dostac wiecej, mozna mniej a jak sie jest dupa to
          mozna i zadnej pracy nie dostac.

          ja nikomu pracy za $120k nie zalatwiam.
          • ru4d2 Re: prawnik 21.07.06, 03:47
            sadze, ze takie statystyki mozesz sobie albo swojemu koledze, przyszlemu
            prawnikowi lub bezrobotnemu, lub przekwalifikowanemu w buty wsadzic, w celach
            poszerzenia horyzontu.

            nie ma czegos takiego jak "srednio na start", my np. zatrudniamy prawnika po NYU
            i po aplikacji za 15$ za godzine i koles jest calkiem niezly, a dwoch moich
            znajomych tez po nowojorskich szkolach, od ponad roku szuka pracy.
            sumujac. to co pytkowi odpowiedziales nie jest w zaden sposob jakakolwiek
            miarodajna dla niego informacja, no chyba zebys mu taka robote zalatwil, jak
            studia skonczy, tylko ze wtedy te 120K to moze byc rownie dobrze minimum
            socjalne. <rs>
            • bugsior Re: prawnik 21.07.06, 23:46
              wiesz, strasznie jestes nerwowy. nie widzialem jeszcze zebys zaczala wymiane
              zdan z kimkolwiek od czegos innego niz zabierania pozycji zupelnie przeciwnej,
              bardzo wrogiej, wrecz sugerujac ze twoj rozmowca jest jakims niedorozwinietym
              debilem.

              najwyrazniej nie znasz znaczenia slowa statystyki. malo mnie interesuje co sie
              dzieje w firmie w ktorej pracujesz. jest cos takiego jak 'srednio na start.' to
              sie nazywa statystyka. jest start (zaraz po uni) i jest srednio (liczba, ktora
              jest wypadkowa wielu innych liczb pochodzacych badz z jakich spisow, statystyk,
              ankiet, badz innych).

              jak chcesz sobie podyskutowac skad dokladnie znajmomy studiajacy prawo wzial te
              liczbe, to ci moge podeslac jego adres email, bo ja sie przyznaje, ze zrodla ci
              nie podam. ufam znajomemu.

              a ja nie mam zamiaru dyskutowac na temat metodologii dziedziny jaka jest statystyka.

              mozesz sie przyczepic do tego skad dana liczba jest wzieta, ale co do
              sformuowania 'sredio na start' to raczej przyczepic sie nie mozna.
              • ru4d2 Re: prawnik 22.07.06, 01:16
                > wiesz, strasznie jestes nerwowy. nie widzialem jeszcze zebys zaczala wymiane
                > zdan z kimkolwiek od czegos innego niz zabierania pozycji zupelnie przeciwnej,

                skoro sie nie zgadzam, to dlaczego mam przytakiwac? nigdy nie bylem hipokryta i
                na tym forum na pewno nie zaczne. moze powinienem przeprosic, za to ze osmielam
                sie miec inne zdanie, tym bardziej, ze nigdy nie pisze nic, co nie jest w taki
                czy inny sposob poparte.

                > bardzo wrogiej,

                pokaz mi wskazujacym palcem, gdzie jest ta "bardzo wroga pozycja" w moim poscie?
                czy ty przypadkiem nie przeginasz?

                > wrecz sugerujac ze twoj rozmowca jest jakims niedorozwinietym debilem.

                nie wiem skad ty wytrzasnales taka interpretacje tego co napisalem, ale zawsze
                mozesz opowiedziec w jaki sposob do niej doszedles.

                > najwyrazniej nie znasz znaczenia slowa statystyki.

                odwazne stwierdzenie, tym bardziej, ze poparte jakze interesujacymi definicjami
                statystyki. hmmm. jakby tu zaczac, zeby nie urazic uczuc i zeby wrogo nie bylo?

                faktem jest, ze bardzo czesto statystyka ma sie nijak do realiow zycia
                codziennego i to wlasnie sugerowaly przyklady podane przeze mnie. twoj przyklad
                natomiast wprowadza pytacza w blad sugerujac, ze czeka przed nim swietlana
                pszyszlosc w tym zawodzie.

                srednio na start powiadasz, ze sie przyczepic nie mozna, no to masz.
                wez sobie pule. 100 osob po studiach. 5% z nich dostaje prace po 125K, 95%
                pozozostaje bezrobotnymi. przy takiej formule obliczania: "srednio po studiach
                dostaje na start", tych 95% nie mozesz nawet wziac pod uwage, bo w ogole nie
                dostali pracy, nie bylo dla nich startu, a srednia jest jednak 125K. wiec musisz
                zawezic pule do 5% (co jest naduzyciem) albo uwzglednic ich bez zadnego wplywu
                liczbowego (co rowniez jest naduzyciem). jaka jest praktyczna wartosc takiej
                statystycznie obliczonej informacji? co ona powie jednostce szukajacej pracy w
                takiej sytuacji?

                > jak chcesz sobie podyskutowac skad dokladnie znajmomy studiajacy prawo wzial >
                > te liczbe, to ci moge podeslac jego adres email, bo ja sie przyznaje, ze rodla
                > ci nie podam. ufam znajomemu.

                nie interesuje mnie to specjalnie, bo nie przyczepilem sie do do samej
                statystyki i podanej liczby, bo to zupelnie inna para kaloszy. przyczepilem, sie
                do tego, ze powolywanie sie na statystyke, w przypadku _jednostkowego_ problemu
                nie ma najmniejszego sensu praktycznego. a moze ma? <rs>
                • bugsior Re: prawnik 22.07.06, 01:25
                  > czy ty przypadkiem nie przeginasz?

                  nie sadze, ze przeginam. nie sadze rowniez ze powinienem ci cokolwiek
                  'udowadniac.' to sa sprawy raczej subiektywne i ocene pozostawiam forumowiczom -
                  oni sami oceniam czy przegieciem jest co wyprawiam, ja, ty, czy ktokolwiek inny.
                  napisalem co sadze ja, ty napisales co sodzisz ty i wystarczy.

                  > faktem jest, ze bardzo czesto statystyka ma sie nijak do realiow zycia
                  > codziennego i to wlasnie sugerowaly przyklady podane przeze mnie. twoj przyklad
                  > natomiast wprowadza pytacza w blad sugerujac, ze czeka przed nim swietlana
                  > pszyszlosc w tym zawodzie.

                  gdzie cos takiego napisalem?

                  >
                  > srednio na start powiadasz, ze sie przyczepic nie mozna, no to masz.
                  > wez sobie pule. 100 osob po studiach. 5% z nich dostaje prace po 125K, 95%
                  > pozozostaje bezrobotnymi. przy takiej formule obliczania: "srednio po studiach
                  > dostaje na start", tych 95% nie mozesz nawet wziac pod uwage, bo w ogole nie
                  > dostali pracy, nie bylo dla nich startu, a srednia jest jednak 125K. wiec musis
                  > z
                  > zawezic pule do 5% (co jest naduzyciem) albo uwzglednic ich bez zadnego wplywu
                  > liczbowego (co rowniez jest naduzyciem). jaka jest praktyczna wartosc takiej
                  > statystycznie obliczonej informacji? co ona powie jednostce szukajacej pracy w
                  > takiej sytuacji?

                  duzo liczysz ale liczysz nie to co ja - ty robisz 'mean' a ja mowie o 'median'.


                  > nie interesuje mnie to specjalnie, bo nie przyczepilem sie do do samej
                  > statystyki i podanej liczby, bo to zupelnie inna para kaloszy. przyczepilem, si
                  > e
                  > do tego, ze powolywanie sie na statystyke, w przypadku _jednostkowego_ problemu
                  > nie ma najmniejszego sensu praktycznego. a moze ma? <rs>

                  ma, bo jesli sie ktos pyta na ile moze liczyc po studiach to median 125k powie
                  mu cos innego niz median 50k. nie znaczy to, ze ta osoba bedzie te 125k miala,
                  jak sam rozumiesz, ale jekichs informacji udzieli.

                  a ty w jaki sposob chcialbys odpowiedziec osobie, ktora rozpoczela ten watek?
                  • ru4d2 Re: prawnik 22.07.06, 04:57
                    > > czy ty przypadkiem nie przeginasz?
                    > nie sadze, ze przeginam. nie sadze rowniez ze powinienem ci cokolwiek
                    > 'udowadniac.'

                    wiesz, ja bylem wychowany i uczony w taki spospob, ze jesli sie cos mowi, a tym
                    bardziej publicznie, to powinno sie miec jakies do tego podstawy i umiec te
                    podstawy wykazac jesli zaistnieje potrzeba. w tym wypadku pozostaje mi tylko
                    sadzic, ze sie po prostu nadasales, bo mialem czelnosc sie z toba nie zgodzic,
                    ale to nie powinna byc dla ciebie juz nowosc. no nie?

                    > to sa sprawy raczej subiektywne i ocene pozostawiam forumowiczom

                    chyba sobie zartujesz? wynik glosowania w sytuacji kiedy przeciwko adminowi
                    forum wystepuje szary user, bez wzgledu na obiekt sporu, jest dosc oczywisty.
                    i nie, to nie sa sprawy subiektywne. jest to otwarta dyskusja, w ktorej mozna
                    wyjasnic takie rzeczy, zakladajac oczywiscie, ze maja jakies podstawy.
                    subiektywne w tej sytuacji, jest wlasnie to, ze mogles sie nadasac i tyle.

                    > oni sami oceniam czy przegieciem jest co wyprawiam, ja, ty, czy ktokolwiek >inny

                    zawsze sadzilem, ze za swoje czynyny powinno sie odpowiadac samemu, a nie
                    uciekac pod spodnice, tym razem forumowa.
                    no ale co zrobic? przeciez cie nie zmusze, nie?

                    > napisalem co sadze ja, ty napisales co sodzisz ty i wystarczy.

                    widocznie mamy zupelnie inne wyobrazenie sposobu prowadzenia dyskusji.
                    ale dobrze, ze mi to powiedziales, bede od dzis troche inaczej traktowal to co
                    piszesz.

                    > > faktem jest, ze bardzo czesto statystyka ma sie nijak do realiow zycia
                    > > codziennego i to wlasnie sugerowaly przyklady podane przeze mnie. twoj pr
                    > zyklad
                    > > natomiast wprowadza pytacza w blad sugerujac, ze czeka przed nim swietlan
                    > a
                    > > pszyszlosc w tym zawodzie.
                    > gdzie cos takiego napisalem?

                    a jak sadzisz, jak praktycznie mozna interpretowac podany przez ciebie, jako
                    JEDYNY argument:
                    "starting salary po law school to ok. $125k"
                    pomysl przez chwile, jaka mysl generuje taki text w umyle pytka. ok. to moze za
                    trudne, ale co ty bys pomyslal, majac tylko te informacje jako odpowiedz na
                    swoje pytanie?

                    > > srednio na start powiadasz, ze sie przyczepic nie mozna, no to masz.
                    > > wez sobie pule. 100 osob po studiach. 5% z nich dostaje prace po 125K, 95
                    > %
                    > > pozozostaje bezrobotnymi. przy takiej formule obliczania: "srednio po stu
                    > diach
                    > > dostaje na start", tych 95% nie mozesz nawet wziac pod uwage, bo w ogole
                    > nie
                    > > dostali pracy, nie bylo dla nich startu, a srednia jest jednak 125K. wiec
                    > musis
                    > > z
                    > > zawezic pule do 5% (co jest naduzyciem) albo uwzglednic ich bez zadnego w
                    > plywu
                    > > liczbowego (co rowniez jest naduzyciem). jaka jest praktyczna wartosc tak
                    > iej
                    > > statystycznie obliczonej informacji? co ona powie jednostce szukajacej pr
                    > acy w
                    > > takiej sytuacji?
                    >
                    > duzo liczysz ale liczysz nie to co ja - ty robisz 'mean' a ja mowie o 'median'.

                    tak sadzilem, ze ze statystyka jestes na bakier, ale to nie ja zaczalem ja tutaj
                    drazyc. poczytaj moze troche w jakich sytuacjach uzywa sie sposobu obliczen typu
                    median, czy tez bedziesz chcial, zeby grupa decydowala?

                    ale cokolwiek grupa stwierdzi. cokolwiek nie zrobisz z tymi numerkami, nawet
                    mozesz zrobic liste pieciopunktowa zlozona z samych 125K, zeby ci bylo latwiej
                    median policzyc, to tak sie perfidnie sklada, ze co bys nie kombinowac i jak nie
                    liczyl, to srednia czy mean, czy median w tak zdefiniowanej sytuacji bedzie
                    zawsze taka sama = 125K. no nie da sie inaczej. a moze bys chcial sie wykazac
                    jakims obliczeniem stwierdzjacym, ze sie myle? nice try though.

                    > > nie interesuje mnie to specjalnie, bo nie przyczepilem sie do do samej
                    > > statystyki i podanej liczby, bo to zupelnie inna para kaloszy. przyczepil
                    > em, si
                    > > e
                    > > do tego, ze powolywanie sie na statystyke, w przypadku _jednostkowego_ pr
                    > oblemu
                    > > nie ma najmniejszego sensu praktycznego. a moze ma? <rs>
                    >
                    > ma, bo jesli sie ktos pyta na ile moze liczyc po studiach to median 125k powie
                    > mu cos innego niz median 50k. nie znaczy to, ze ta osoba bedzie te 125k miala,
                    > jak sam rozumiesz, ale jekichs informacji udzieli.

                    moze rownie dobrze liczyc na to, ze zaraz po studiach wygra w totolotka lub ze
                    zostanie zatrudniony przez melon, rockefeller czy gates foundation i mniej
                    wiecej tak informatywna byla udzielona przez ciebie odpowiedz.

                    > a ty w jaki sposob chcialbys odpowiedziec osobie, ktora rozpoczela ten watek?

                    przede wszystkim ugryzlem sie w jezyk, zeby jej nie odpowiedziec, ale jak mnie
                    prowokujesz, to zeby wziela sie czym predzej za poprawienie sposobu wypowiedzi,
                    skoro juz zaczyna o studiach myslec tym baridziej prawniczych. ale moze
                    niepotrzebnie. moze i do NY przyjdzie dyspensa matury. <rs>
                    • bugsior Re: prawnik 22.07.06, 05:45
                      > wiesz, ja bylem wychowany i uczony w taki spospob, ze jesli sie cos mowi, a tym
                      > bardziej publicznie, to powinno sie miec jakies do tego podstawy i umiec te
                      > podstawy wykazac jesli zaistnieje potrzeba. w tym wypadku pozostaje mi tylko
                      > sadzic, ze sie po prostu nadasales, bo mialem czelnosc sie z toba nie zgodzic,
                      > ale to nie powinna byc dla ciebie juz nowosc. no nie?

                      co mialem do powiedzenia, to powiedzialem. sadze, ze wystarczajaco zrozumiale.
                      masz swoje zdanie na ten temat, ja mam swoje. zgodzisz sie chyba, ze nie ma
                      sensu tego walkowac, nie?

                      > chyba sobie zartujesz? wynik glosowania w sytuacji kiedy przeciwko adminowi
                      > forum wystepuje szary user, bez wzgledu na obiekt sporu, jest dosc oczywisty.

                      ??? ciekawa interpretacja... czules sie kiedys w jakis sposob 'dyskryminowany' z
                      powodu, ze jestes 'szarym userem'? czy kiedykolwiek ograniczalem czyjekolwiek
                      wpisy na forum?

                      nie widze zwiazku pomiedzy dwiema sprawami. powiedz mi co ma fakt tego ze jestem
                      jednym z adminow tego forum z tym, ze kazdy na forum czytajac watki wyciaga
                      sobie wnioski?

                      mieszasz ze soba dwie rozne sprawy.

                      > zawsze sadzilem, ze za swoje czynyny powinno sie odpowiadac samemu, a nie
                      > uciekac pod spodnice, tym razem forumowa.

                      nie rozumiem. mozesz rozwinac mysl?

                      > widocznie mamy zupelnie inne wyobrazenie sposobu prowadzenia dyskusji.

                      dyskusja jest o zawodzie prawnika i tutaj przytacza sie jakies argumenty. to czy
                      ktos jest malo przyjemna osoba jest sprawa subiektywna, ktora dyskusji nie
                      podlega. to sprawa indywidualna. nic udowadniac nie trzeba, bo nie ma komu. masz
                      jakis kompleks, ze ci mam 'dowody' wysunac?

                      > pomysl przez chwile, jaka mysl generuje taki text w umyle pytka. ok. to moze za
                      > trudne, ale co ty bys pomyslal, majac tylko te informacje jako odpowiedz na
                      > swoje pytanie?

                      nie wiem jakie ty statystyki czytasz. ja lubie takie, ktore przekazuja jakies
                      wartosciowe informacje.

                      > tak sadzilem, ze ze statystyka jestes na bakier, ale to nie ja zaczalem ja tuta
                      > j
                      > drazyc. poczytaj moze troche w jakich sytuacjach uzywa sie sposobu obliczen typ
                      > u
                      > median, czy tez bedziesz chcial, zeby grupa decydowala?

                      znow mylisz pojecia. tutaj nie chodzi o podejscie demokratyczne, bo to zaklada,
                      ze chcemy dojsc do jakiejs jednoznacznej konkluzji, czyli ze liczy sie to co
                      mysli wiekszosc. jesli chodzi o sytuacje do ktorej zapewne nawiazujesz, to nie
                      ma znaczenia ile osob na forum czy gdziekolwiek indziej cie lubi a ile po prostu
                      nie.

                      > ale cokolwiek grupa stwierdzi. cokolwiek nie zrobisz z tymi numerkami, nawet
                      > mozesz zrobic liste pieciopunktowa zlozona z samych 125K, zeby ci bylo latwiej
                      > median policzyc, to tak sie perfidnie sklada, ze co bys nie kombinowac i jak ni
                      > e
                      > liczyl, to srednia czy mean, czy median w tak zdefiniowanej sytuacji bedzie
                      > zawsze taka sama = 125K. no nie da sie inaczej. a moze bys chcial sie wykazac
                      > jakims obliczeniem stwierdzjacym, ze sie myle? nice try though.

                      masz racje. po prostu nie nadazam na toba. zapewne intelektem do piet nie
                      dorastam. nie wiem skad ci sie biora jakies teorie spiskowe i sugestie ze moze
                      ja sam jakeis statystyki tworze.

                      co sugerujesz swoim 10 wersowym wywodem? prosto to napisz prosze.

                      czy dla ciebie dane takie jak median maja jakakolwiek wartosc czy sa obliczane
                      przez osoby znudzone zyciem/praca/etc.?

                      > moze rownie dobrze liczyc na to, ze zaraz po studiach wygra w totolotka lub ze
                      > zostanie zatrudniony przez melon, rockefeller czy gates foundation i mniej
                      > wiecej tak informatywna byla udzielona przez ciebie odpowiedz.

                      no jesli tak stawiasz sprawe. jesli dane median to dla ciebie taki sam indykator
                      czegokolwiek jak konstelacja na niebie to rzeczywiscie nie ma za bardzo o czym
                      rozmawiac. szoda mi czasu na jakies dalsze 'dyskusje.' :(

                      > przede wszystkim ugryzlem sie w jezyk, zeby jej nie odpowiedziec, ale jak mnie
                      > prowokujesz, to zeby wziela sie czym predzej za poprawienie sposobu wypowiedzi,
                      > skoro juz zaczyna o studiach myslec tym baridziej prawniczych. ale moze
                      > niepotrzebnie. moze i do NY przyjdzie dyspensa matury.

                      popatrz sie. median po prawie to 125k; po high school to zalozmy np. 25k. jest
                      jakas roznica? czy cos to mowi? albo ze po np. 'art history' nawet PhD to tez
                      jakies przykladowo 50k? wiesz, dla mnie to takie cos mowi wiecej niz wizyta u
                      wrozki. uwazam, ze taka odpowiedz moze pomoc osobie w podjeciu jakiejkolwiek
                      decyzji. i nie sadze, ze jesli osoba skonczy prawo i na dzien dobry nie bedzie
                      miala 125k to mnie pozwie do sadu. ja mowie jaki jest median a nie ile bedzie
                      dana osoba po prawie zarabiac. widzisz roznice?

                      no widzisz, ale patrzac sie na twoja wypowiedz to widac, ze zamiast pomoc to
                      tylko osobe objedziesz. wlasnie o tym pisze. po prostu malo przyjemnym typem
                      jestes, malo szkodliwym to prawda, tylko nieprzyjemnym. zadnych glebokich mysli
                      w tym nie ma. niestety najczesciej nie ma sie ochoty na podejmowanie dyskusji z
                      toba, przynajmniej ja nie mam...
                      • ru4d2 Re: prawnik 22.07.06, 08:51
                        > co mialem do powiedzenia, to powiedzialem. sadze, ze wystarczajaco zrozumiale.
                        > masz swoje zdanie na ten temat, ja mam swoje. zgodzisz sie chyba, ze nie ma
                        > sensu tego walkowac, nie?

                        nie. bo jesli publicznie stwierdzasz, ze ja uwazam osobe, na ktorej post
                        odpowiadam, za debila (w tym wypadku chyba siebie?), to sorry, ale wymagam abys
                        mi pokazal w ktorym miejscu i w jaki sposob to zrobilem i z tym moge dyskutowac
                        i ewentualnie przeprosic. inaczej jest to zwykla potwarz.

                        > > chyba sobie zartujesz? wynik glosowania w sytuacji kiedy przeciwko admino
                        > wi forum wystepuje szary user, bez wzgledu na obiekt sporu, jest dosc oczywi
                        > sty.
                        >
                        > ??? ciekawa interpretacja... czules sie kiedys w jakis sposob 'dyskryminowany'
                        > z powodu, ze jestes 'szarym userem'? czy kiedykolwiek ograniczalem
                        czyjekolwiek wpisy na forum?

                        nie bierz tego tak personalnie do siebie. to jest jedno z wielu forum i grup
                        dyskusyjnych, ktore znam i na ktorych sie udzielam i na podstawie praw
                        panujacych na uinnych forach wypowiadam swoje zdanie. na razie nie masz zadnego
                        powodu, zeby ograniczac moj udzial w tym forum. natomiast twoja poprzedniczka,
                        zdazylo sie, skasowala moje posty.

                        > nie widze zwiazku pomiedzy dwiema sprawami. powiedz mi co ma fakt tego ze
                        >jeste m jednym z adminow tego forum z tym, ze kazdy na forum czytajac watki
                        >wyciaga sobie wnioski?

                        czy to jest naprawde az tak skomplikowane? trudne do wyobrazenia? no dobrze,
                        wytlumacze. tym, ze jesli ludziom zalezy na mozliwosci pisania na to forum, nie
                        beda wystepowac przeciwko adminowi jesli w jakis cudowny spospb zmusisz ich do
                        zabrania glosu. oczywiscie mam na mysli konformistow, a to dzis dosc popularny
                        stosunek do zycia.

                        > mieszasz ze soba dwie rozne sprawy.

                        nie, nie mieszam. to jest jedna sprawa, ktore raczysz nie widziec w calosci.

                        > > zawsze sadzilem, ze za swoje czynyny powinno sie odpowiadac samemu, a nie
                        > > uciekac pod spodnice, tym razem forumowa.
                        > nie rozumiem. mozesz rozwinac mysl?

                        zamiast powolywac sie na to co sadzi forum, moze powinienes po prostu sam
                        wykazac w ktorym momencie:
                        "zabieram pozycje zupelnie przeciwna, bardzo wroga, wrecz sugerujaca ze moj
                        rozmowca jest jakims niedorozwinietym debilem. "

                        > > widocznie mamy zupelnie inne wyobrazenie sposobu prowadzenia dyskusji.
                        > dyskusja jest o zawodzie prawnika

                        przepraszam co? od kiedy o tym jest dyskusja? dyskusja jest o twojej informacji
                        na temat tego, ze statystycznie dostaje sie 125K na start po szkole prawniczej i
                        ze jest to zupelnie niepraktyczna informacja z punktu widzenia pytajacego.

                        >i tutaj przytacza sie jakies argumenty. to czy ktos jest malo przyjemna osoba
                        >jest sprawa subiektywna, ktora dyskusji nie
                        > podlega. to sprawa indywidualna. nic udowadniac nie trzeba, bo nie ma komu.
                        >masz jakis kompleks, ze ci mam 'dowody' wysunac?

                        co? nie wiem w ogole o czym w tym momencie mowisz i z kim rozmawiasz. w kazdym
                        razie nie przeszkadzam.

                        > > pomysl przez chwile, jaka mysl generuje taki text w umyle pytka. ok. to m
                        > oze za
                        > > trudne, ale co ty bys pomyslal, majac tylko te informacje jako odpowiedz
                        > na swoje pytanie?
                        >
                        > nie wiem jakie ty statystyki czytasz. ja lubie takie, ktore przekazuja jakies
                        > wartosciowe informacje.

                        czytasz? podobno uslyszales ja od swojego kolegi. no to jak znia jest?
                        ale czy potrafisz odpowiedziec na zadane przeze mnie pytanie?

                        > > tak sadzilem, ze ze statystyka jestes na bakier, ale to nie ja zaczalem j
                        > a tutaj drazyc. poczytaj moze troche w jakich sytuacjach uzywa sie sposobu >
                        oblicz
                        > en typ
                        > > u
                        > > median, czy tez bedziesz chcial, zeby grupa decydowala?
                        >
                        > znow mylisz pojecia. tutaj nie chodzi o podejscie demokratyczne, bo to aklada,
                        > ze chcemy dojsc do jakiejs jednoznacznej konkluzji, czyli ze liczy sie to co
                        > mysli wiekszosc. jesli chodzi o sytuacje do ktorej zapewne nawiazujesz, to nie
                        > ma znaczenia ile osob na forum czy gdziekolwiek indziej cie lubi a ile po >
                        prostu nie.

                        sorry, czy powyzszy fragment ma jakakolwiek tresc i zwiazane jest z tematem
                        rozmowy? mam nagle wrazenie ze rozmawiam z polakiem z greenpointu w piatkowy
                        wieczor.
                        mnie jedynie chodzi, zebys sie zastanowil nad tym dlaczego przywolales tutaj
                        liczenie w sposobie median i jak chcesz liczyc te srednia, w takiej sytuacji?
                        sadze, ze nie doczekam sie odpowiedzi, mam racje?

                        > > ale cokolwiek grupa stwierdzi. cokolwiek nie zrobisz z tymi numerkami, na
                        > wet
                        > > mozesz zrobic liste pieciopunktowa zlozona z samych 125K, zeby ci bylo la
                        > twiej
                        > > median policzyc, to tak sie perfidnie sklada, ze co bys nie kombinowac i
                        > jak ni
                        > > e
                        > > liczyl, to srednia czy mean, czy median w tak zdefiniowanej sytuacji bedz
                        > ie
                        > > zawsze taka sama = 125K. no nie da sie inaczej. a moze bys chcial sie wyk
                        > azac jakims obliczeniem stwierdzjacym, ze sie myle? nice try though.
                        > masz racje.

                        wiem.

                        > po prostu nie nadazam na toba. zapewne intelektem do piet nie
                        > dorastam.

                        skoro tak to prezentujesz. no bo jakos na zadne moje pytanie, ktore by
                        stwierdzalo, ze sie cos orientujesz w temacie nie odpowiedziales.

                        > nie wiem skad ci sie biora jakies teorie spiskowe i sugestie ze moze
                        > ja sam jakeis statystyki tworze.

                        nie sadze bys cos tworzyl. byc moze powstalo jakies opracowanie wynikow badan,
                        ktore podalo taka liczbe, co w tej rozmowie jest zupelnie bez znaczenia. moglbys
                        podac rownie dobrze i 500K albo i 1M nic by to nie zmienilo. i jak pisalem jzu
                        raz, nie czepiam sie statystyki i badan i metodologii z uzyciem ktorej liczba
                        125k byla wygenerowana.
                        mialem jednak nadzieje, ze jesli na cos sie powolujesz (statystyka) do zakladam,
                        ze wiesz cos na ten temat. jak na razie usilnie zaprzeczasz tylko temu. w tym
                        wypadku jestem prawie pewien, ze nie masz bladego pojecia czym sie rozni average
                        median od average mean, bo jesli bys wiedzial to bys w zyciu nie wprowadzil
                        median, to tej rozmowy, bo median to jest operacja na ciagu liczb i ma sie nijak
                        do obliczania jakiejkolwiek sredniej z danych pobranych z danej polupacji czy
                        grupy. sorry misiu, ale taka jest smutna prawda i to nie moja wina.

                        > co sugerujesz swoim 10 wersowym wywodem? prosto to napisz prosze.

                        ze nie za bardzo wiesz o czym piszesz rozrozniajac average median od mean w
                        takiej sytuacji. tylko tyle. chciales madrze. no, sie nie udalo.
                        chcesz jeszcze prosciej?

                        > czy dla ciebie dane takie jak median maja jakakolwiek wartosc czy sa obliczane
                        > przez osoby znudzone zyciem/praca/etc.?

                        tak.

                        > no jesli tak stawiasz sprawe. jesli dane median to dla ciebie taki sam >
                        >indykator czegokolwiek jak konstelacja na niebie to rzeczywiscie nie ma za
                        >bardzo o czym rozmawiac.

                        bedzie o czym rozmawiac jak poczytasz troche o obliczaniu najprostrzych
                        srednich. faktycznie inaczej sie nie da.
                        pare postow wstecz stwirdzales, ze nie masz zamiaru dyskutowac na temat
                        "metodologii dziedziny jaka jest statystyka." a teraz szastasz "medianami" na
                        prawo i lewo. wez gleboki wdech i zrob sobie uprzejmosc i sprawdz ten average
                        median, kiedy go sie liczy i po co.

                        > szoda mi czasu na jakies dalsze 'dyskusje.' :(

                        o! znowu obrazona krolewna? lepiej zebys nie mial czasu zanim zaczniesz paplac
                        nonsensy i nic tu wrogiego, po prostu kolezenska rada na przyszlosc. ja wiem, ze
                        na wszelkiej masci forach nie wymagane jest myslenie i logiczne argumentowanie,
                        ale ja starej daty user i trudno mi sie do nowych obyczajow przyzwyczaic. musisz
                        mi to wybaczyc.

                        > popatrz sie. median po prawie to 125k; po high school to zalozmy np. 25k. jest
                        > jakas roznica? czy cos to mowi? albo ze po np. 'art history' nawet PhD to tez
                        > jakies przykladowo 50k?

                        heh
                        • bugsior Re: prawnik 22.07.06, 14:57

                          > nie. bo jesli publicznie stwierdzasz, ze ja uwazam osobe, na ktorej post
                          > odpowiadam, za debila (w tym wypadku chyba siebie?)

                          to, ze uwazam, ze w wielu swoich postach sugerujesz debilizm, albo co najmniej
                          jakies niedorozwiniecie rozmowcy, powtarzam, jest sprawa indywidualna i
                          subiektywna. to ze rozmowce uwazasz za debila nie musi wiazac sie z bezposrednim
                          uzyciem tego slowa. dlatego po prostu nie ma sensu niczego 'udowadniac', a ty to
                          walkujesz bez konca. nie bede tworzyc jakiejs prawdy absolutlej i przekonywal
                          innych, ze jestes nieprzyjemny gosc, ani dyskutowal w tonie, zebys ty mnie i
                          innych przekonal, ze jednak masz jakis szacunek do ludzi.

                          > nie bierz tego tak personalnie do siebie. to jest jedno z wielu forum i grup
                          > dyskusyjnych, ktore znam i na ktorych sie udzielam i na podstawie praw
                          > panujacych na uinnych forach wypowiadam swoje zdanie.

                          no widzisz, dlatego chybe nie rozumiesz statystyk. bo sadzisz, ze jesli na
                          innych forach ktos ograniczal twoja dzialalnosc, to znaczy ze i na tym bedzie.

                          dlatego prosilbym o niepisanie nieprawdy jesli juz mowa o faktach. nie wiem w
                          jaki sposob moje adminowanie tutaj odbilo sie w negatywny sposob na
                          funkcjonowanie forum. nie insynuj, prosze, ze forumowicze drza ze strachu przed
                          byciem wyrzuconym i dlatego tez nie beda mieli swojego wlasnego zdania a jedynie
                          'podlacza' sie pod moje.

                          > czy to jest naprawde az tak skomplikowane? trudne do wyobrazenia? no dobrze,
                          > wytlumacze. tym, ze jesli ludziom zalezy na mozliwosci pisania na to forum, nie
                          > beda wystepowac przeciwko adminowi jesli w jakis cudowny spospb zmusisz ich do
                          > zabrania glosu. oczywiscie mam na mysli konformistow, a to dzis dosc popularny
                          > stosunek do zycia.

                          widzisz, ty chyba w czasach jakiegos faszyzmu zyjesz z cenzura i strachem. nie
                          zrozumiales kilku spraw.

                          po pierwsze, nikogo nie zmuszam do wyrazania swoich opinii ani zabierania glosu.
                          jeden forumowicz moze zabierze glos, drugi jedynie przeczyta i sam dla siebie
                          wytworzy sobie opinie, trzeci przeczyta i zadnych wnioskow nie wyniesie, a
                          czwarty po zobaczeniu mojego badz twojego nicka w ogole nie zajrzy. skad ci do
                          glowy przyszlo, ze ja kogos do czegfos zmuszac chce?

                          po drugie, co ma wspolego administrowanie forum z tym ze ktos ma inne zdanie ode
                          mnie? nie wiem, czy pod komuna zyles, czy pod jakims faszyzmem, gdzie wladza
                          oznaczala monopol na prawde. tutaj mozesz odetchnac z ulga, bo za takie rzeczy
                          nie wylecisz. i wiesz co, szczerze watpie w twoje 'teorie' tego, ze forum jest
                          pelne forumowiczow, ktorzy sie ze mna nie zgadzaja, tylko boja sie to napisac.
                          nie rob juz z siebie takiego wallenroda walczacego z konformizmem...

                          widzisz, dlatego mieszasz sprawy. ja zadnej calosci nie widze.

                          > zamiast powolywac sie na to co sadzi forum, moze powinienes po prostu sam
                          > wykazac w ktorym momencie:

                          ??? gdzie ja sie powoluje na opinie forum? kazdy ma swoje zdanie i niekoniecznie
                          mnie to zdanie nawet interesuje. moze je zachowac dla siebie albo sie nim
                          podzielic, dla mnie nie ma roznicy. to czy ktos cie uwaza za przyjemniaczka, czy
                          za kogos kto czesto szuka zaczepki i jest nieprzyjemnie sarkastyczny, to sprawa
                          INDYWIDUALNA. nie wiem jak jeszcze to tlumaczyc. tak jak jeden bedzie uwazal, ze
                          film jest dobry, drugi, ze wulgarny, a trzeci, ze nudny. de gustibus non
                          disputantum. podobnie jest w twoim przypadku. nie rozmawiamy o tym czy w srode o
                          17 byles na przystanku autobusowym czy nie, tylko o tym, jakie podejscie masz
                          najczeciej do swoich rozmowcow. zreszta rozmawiac o tym nie ma zupelnie sensu, a
                          ty to drazysz. przyjmij do wiadomosci, ze nie kazdy uwaza, ze przyjemnym gosciem
                          jestes. i nie myl tego z konformizmem, bo mam wielu znajomych, z ktorymi sie nie
                          zgadzam, ale rozmowa z nimi to przyjemnosc.

                          > przepraszam co? od kiedy o tym jest dyskusja? dyskusja jest o twojej informacji
                          > na temat tego, ze statystycznie dostaje sie 125K na start po szkole prawniczej

                          dobrze, rzeczywiscie masz racje. przepraszam cie za niescislosc. tak wiec chyba
                          zgadzamy sie ze dyskusja nie jest na temat czy z ciebie przyjemniak czy nie, bo
                          widze, ze boli cie w tej kwesti i temat bez konca walkujesz.

                          > co? nie wiem w ogole o czym w tym momencie mowisz i z kim rozmawiasz. w kazdym
                          > razie nie przeszkadzam.

                          :D dzieki

                          > czytasz? podobno uslyszales ja od swojego kolegi. no to jak znia jest?

                          jedne czytam, jedne slysze. operuje takimi, ktore uwazam, przedstawiaja jakas
                          wartosc.

                          > ale czy potrafisz odpowiedziec na zadane przeze mnie pytanie?

                          a jak brzmi pytanie, bo jak pewnie zauwazyles nie za bardzo zrozumielem co piszesz.

                          > sorry, czy powyzszy fragment ma jakakolwiek tresc i zwiazane jest z tematem
                          > rozmowy? mam nagle wrazenie ze rozmawiam z polakiem z greenpointu w piatkowy
                          > wieczor.

                          co mial twoj wywod na temat demokracji na forum znaczyc? jak sobie na to pytanie
                          odpowiesz to mozemy kontynuowac.

                          > mnie jedynie chodzi, zebys sie zastanowil nad tym dlaczego przywolales tutaj
                          > liczenie w sposobie median i jak chcesz liczyc te srednia, w takiej sytuacji?
                          > sadze, ze nie doczekam sie odpowiedzi, mam racje?

                          zakladam, ze wiesz co to median, wiec teraz 50% osobnikow jest nad, a 50% jest
                          ponizej 125k. przydatne bylyby rowniez quartiles, ale niestety tych nie ma.

                          pytania na temat w jakiejs sytuacji cos takiego chce liczyc nie rozumiem. chce
                          to liczyc w takiej sytuacji, w ktorej uwazam, ze wyniki moga mi cos powiedziec.
                          jakos jeszcze odpowiedziec mam?

                          > skoro tak to prezentujesz. no bo jakos na zadne moje pytanie, ktore by
                          > stwierdzalo, ze sie cos orientujesz w temacie nie odpowiedziales.

                          no to nie lawiruj prosze, nie zgrywaj madrali tylko wytocz madrosci. prosze
                          jedynie, zebys nie rzucal przykladami dziwnymi i rzeczowo pisal.

                          > bo jesli bys wiedzial to bys w zyciu nie wprowadzil
                          > median, to tej rozmowy, bo median to jest operacja na ciagu liczb i ma sie nija
                          > k
                          > do obliczania jakiejkolwiek sredniej z danych pobranych z danej polupacji czy
                          > grupy. sorry misiu, ale taka jest smutna prawda i to nie moja wina.

                          no wreszcie sie czegos doczekalem. widzisz tak sie sklada, ze moja definicja
                          median jest identyczna jak twoja. dystrybucja plac prawie nigdy nie ma
                          dystrybucji normalnej, dlatego mean nie jest miarodajny, szczegolnie kiedy w
                          rownaniu nie kontroluje sie za np. staz i doswiadcznie. median i quartiles
                          natomiast daja lepszy obraz dystrybucji. widze, ze masz wielki problem z tym
                          sposobem liczenia, dlatego sadze, ze moze ty bys raczyl wytlumaczyc co jest nie
                          tak. zastrzezenia miales co do 'mean' o ile pamietam - tam sie pofatygowales
                          wywod napisac, a teraz zamilkles. prosze napisz, tylko kulturalnie prosze, co
                          tym razem z median ci nie pasuje.

                          > ze nie za bardzo wiesz o czym piszesz rozrozniajac average median od mean w
                          > takiej sytuacji. tylko tyle. chciales madrze. no, sie nie udalo.
                          > chcesz jeszcze prosciej?

                          prosze.

                          > > czy dla ciebie dane takie jak median maja jakakolwiek wartosc czy sa obli
                          > czane
                          > > przez osoby znudzone zyciem/praca/etc.?
                          >
                          > tak.

                          tutaj trzeba wybraj odpowiedz jedna albo druga. nie ma odpowiezi 'tak'.

                          > bedzie o czym rozmawiac jak poczytasz troche o obliczaniu najprostrzych
                          > srednich. faktycznie inaczej sie nie da.

                          no i popatrz sie, znow to samo. zamiast oskarzac kogos o niewiedze i na tym
                          konczac to moze podyskutujesz?
                        • bugsior Re: prawnik 22.07.06, 15:07
                          > bedzie o czym rozmawiac jak poczytasz troche o obliczaniu najprostrzych
                          > srednich. faktycznie inaczej sie nie da.
                          > pare postow wstecz stwirdzales, ze nie masz zamiaru dyskutowac na temat
                          > "metodologii dziedziny jaka jest statystyka." a teraz szastasz "medianami" na
                          prawo i lewo. wez gleboki wdech i zrob sobie uprzejmosc i sprawdz ten average
                          median, kiedy go sie liczy i po co.

                          no juz sprawdzilem, oswieciesz mnie teraz? na razie to ty dyskusji nie
                          prowadzisz, jedynie stwierdzasz, ze rozmowca jest niedouczony. tak wiec do
                          rzeczy laskaw panie.


                          > lepiej zebys nie mial czasu zanim zaczniesz paplac
                          > nonsensy i nic tu wrogiego, po prostu kolezenska rada na przyszlosc.

                          to zakladajac, oczywiscie, ze kolegami jestesmy...

                          > ja wiem, ze
                          > na wszelkiej masci forach nie wymagane jest myslenie i logiczne
                          > argumentowanie,

                          zabawne, czuje ze to samo o tobie moglbym napisac. argumentow sie jakos zadnych
                          nie doczekalem, a jedynie nawiazan do mojego intelektu, wiedzy i
                          dyskwalifikowania tego pisze, bardziej w sposob ad hominem niz rzeczowy.

                          > heh?

                          tylko tyle? i ty o byciu rzeczowym piszesz...?
                          • ru4d2 Re: prawnik 22.07.06, 21:08
                            > no juz sprawdzilem, oswieciesz mnie teraz? na razie to ty dyskusji nie
                            > prowadzisz, jedynie stwierdzasz, ze rozmowca jest niedouczony. tak wiec do
                            > rzeczy laskaw panie.

                            pisalem juz, ze nie jestem hipokryta i nie mam tez zamiaru ci schlebiac czy
                            puszczac mimo uszu bzdur, ktore piszesz i sorry, ale niestety faktem jest, ze w
                            kwestii nawet tak prostych obliczen jak licznenie prostych srednich jestes
                            niedouczony. nie byloby w tym nic zlego, gdybys tak beznadziejnie w zaparte nie
                            szedl. co mnie irytuje w takich rozmowach, ze jesli sie o czyms nie wie, to nie
                            trzeba szpanowac. jesli natomiasr masz racje to ja wykaz inaczej niz osobiste
                            wycieczki.

                            na razie bredzisz cos o kwestiach subiektywnych uczestnikow grupy, zero
                            jakiejkowiek obrony celowosci wprowadzenia sposobu liczenia sredniej mednian do
                            rozmowy i masz pretensje ze uwazam cie za niedouczonego. nie pozostawiasz mi
                            wyboru.

                            jesli nie dla siebie, to miej przynajmniej szacunek dla forum, ktorym
                            adminiustrujesz. potem smyki ida do szkoly i na lekcji matematyki opowiadaja
                            bzdury, tlumaczac: "a bo na internecie wyczytalem"

                            no to jak sprawdziles i nadal nie wiesz gdzie lezy twoj blad? nianki
                            potrzebujesz, zeby ci podala? gdzie sprawdzales? moze spytaj kolegi z prawa
                            skoro mu ufasz.

                            ile razy mam pisac? sposobu liczenia sredniej typu median stosuje sie do
                            wyznaczenia _srodkowej_ liczby w danym ciagu liczb, median oblicznenia sredniej
                            _wartosci_ takiego ciagu. i jak juz pisalem wczesniej w omawianym przykladzie
                            jakbys nie liczyl mean czy median, to srednia zawsze wyjdzie 125K.

                            chcesz najbardziej rzeczowo jak sie da? prosze.

                            5% ze 100 osob dostaje 125 na start czyli pula badana to 5 osob
                            wyznaczony ciag liczb: 125, 125, 125*, 125, 125
                            srednia mean 125+125+125+125/5=125
                            srednia median dla ciagu o nieparzystej liczbie elementow to srodkowa liczba
                            tego ciagu w tym wypadku te 125*
                            w obu wypadkach tyle samo 125.

                            swiadczy to dobitnie o tym, ze nie wiedziales (bo moze teraz juz wiesz) jak sie
                            te srednie liczy. jesli bys wtedy wiedzial to bys nie dokonal takiego
                            rozroznienia "a bo ty mowisz o mean a ja o median", bo ono dla danego przykladu
                            nie ma zadnego sensu.

                            wystarczy? bylo wystarczajaco rzeczowo? doczekales sie argumentow? czy moze tez
                            sie napuszysz i nie zauwazysz?

                            mam jeszcze spelnic jakies twoje rzyczenia?
                            a teraz ty mi rzeczowo opowiedz na jakiej podstawie wprowadziles do tej rozmowy
                            to rozroznienie co jaka jest wg ciebei roznica w tych srednich dla
                            zaproponowanego przykladu? da sie zrobic?

                            > > lepiej zebys nie mial czasu zanim zaczniesz paplac
                            > > nonsensy i nic tu wrogiego, po prostu kolezenska rada na przyszlosc.
                            > to zakladajac, oczywiscie, ze kolegami jestesmy...

                            nie musisz tego zakladac. potraktuj "kolege" jako pozyteczny skrot myslowy.

                            > > ja wiem, ze
                            > > na wszelkiej masci forach nie wymagane jest myslenie i logiczne
                            > > argumentowanie,
                            >
                            > zabawne, czuje ze to samo o tobie moglbym napisac. argumentow sie jakos zadnych
                            > nie doczekalem, a jedynie nawiazan do mojego intelektu, wiedzy i
                            > dyskwalifikowania tego pisze, bardziej w sposob ad hominem niz rzeczowy.

                            widocznie tak juz masz, ze jestes slepy na argumenty, albo po prostu klamiesz ze
                            ich nie widzisz.
                            jesli nie wiesz o czym mowisz, to z jakiej racji mam ci przytakiwac? co?
                            ile razy mam pisac? podaje ci dlaczego bajki opowiadasz bezsensownie
                            wprowadzajac do rozmowy liczenie median, mowie, do czego sie stosuje, mowie, ze
                            nie ma sensu na rozroznianie w danym przykladzie median od mean bo wynik jest
                            ten sam, prosze zebys doczytal, to ty jedynie nadasana krolewne potrafisz odwalic.

                            > > heh?
                            >> tylko tyle? i ty o byciu rzeczowym piszesz...?

                            owszem. a co bys chcial wiecej. jestes odporny na jakiekolwiek argumenty.

                            ile razy mam prosic? chcesz sie wykazac, ze wiesz co piszesz.
                            napisz w ktorym miejscu, pierwszego postu jest moje "wrogie stanowisko" i to, ze
                            "traktuje cie jak debila". jesli tego nie zrobisz, bede cie mial po prostu na
                            oszusta lub manipulanta albo za nadosana ksiezniczke, dla ktore obraz majestatu
                            moze byc wylacznie fakt, ze ktos mial czelnosc sie z nia nie zgodzic.

                            jesli komus sie wmawia takie rzeczy jak wyzej, to powinno sie byc w stanie je
                            obronic i wykazac. ja nie odpowiadam, za twoje komplexy, zly humor itp ktore
                            nazywac czynnikami subiektywnymi. publicznie zarzucasz mi konkretna rzecz. i
                            oczekuje od ciebie, ze mi wykazesz ze faktycznie tak bylo. tyle w tej sprawie. <rs>
                            • bugsior Re: prawnik 23.07.06, 00:44
                              Popatrz sie jak sie znow goraczkujesz I tylko ublizasz. Masz sie za boga,
                              takiego biednego nieszczesnika, ktoremu z debilami przyszlo sie zadawac.
                              Widzisz, masz za duze mniemanie o sobie.

                              Znow duzo piszesz, ale malo mowisz. Nawet nie wiem jak sie do podobnych bzdur
                              odniesc.

                              > ile razy mam pisac? sposobu liczenia sredniej typu median
                              > stosuje sie do
                              > wyznaczenia _srodkowej_ liczby w danym ciagu liczb, median
                              > oblicznenia sredniej
                              > _wartosci_ takiego ciagu.

                              no I powiedz mi co tutaj odkrywczego napisales??? A gdzie ja pisze ze median to
                              nie jest srodkowa liczba w ciagu? Gwoli scislosci, zapomniales dodad w ciagu
                              uporzadkowanym, bo moze tej czesci definicji median nie rozumiesz.

                              Dobrze co do definicji to nie musisz sie po raz kolejny produkowac. Nic nie
                              napisales czego bym nie wiedzial wiec wez gleboki oddech.

                              > i jak juz pisalem wczesniej w
                              > omawianym przykladzie
                              > jakbys nie liczyl mean czy median, to srednia zawsze wyjdzie 125K.

                              ???
                              jakbym nie liczyl to w obu przypadkach wyjdzie 125k???? a skad taka madrosc
                              wziales?? Hehe, ciekawe sie to wszystko robi. Chyba juz zaczynam widziec, gdzie
                              po prostu nie rozumiesz o czym mowa jest.

                              > 5% ze 100 osob dostaje 125 na start czyli pula badana to 5 osob

                              ???
                              cos ci sie chyba pochrzanilo. W twoim przykladzie pula badanych to 100 osob, z
                              ktorych 5 osob dostaje 125k. oswiec mnie albo napisz bardziej zrozumiale.
                              Zdecyduj sie jaki jest ‘sample’.

                              > wyznaczony ciag liczb: 125, 125, 125*, 125, 125
                              > srednia mean 125+125+125+125/5=125
                              > srednia median dla ciagu o nieparzystej liczbie elementow to
                              > srodkowa liczba
                              > tego ciagu w tym wypadku te 125*
                              > w obu wypadkach tyle samo 125.

                              :DDDD

                              a to dobre! Wziales sobie 5 liczb I skonstruowales przyklad w ktorym mean I
                              median daja ten sam wynik. No I co w tym odkrywczego? Ze potrafisz taki przyklad
                              wymyslec? To niby ma byc takie zaskoczenie, ze liczac mean I median mozna ten
                              sam wynik otrzymac???

                              I to mi probowales powiedziec???

                              Na prawde… ublizasz ludziom, ale sory nadal nie wiem co chcesz powiedziec I
                              niestety… sadze, ze sam nie wiesz co to jest median.

                              > wystarczy? bylo wystarczajaco rzeczowo? doczekales sie
                              > argumentow? czy moze tez
                              > sie napuszysz i nie zauwazysz?

                              Wiesz co… na razie to sie niezle usmialem., ale ‘argumentow’ jeszcze nie
                              znalazlem, niestety…

                              > a teraz ty mi rzeczowo opowiedz na jakiej podstawie
                              > wprowadziles do tej rozmowy
                              > to rozroznienie co jaka jest wg ciebei roznica w tych srednich dla
                              > zaproponowanego przykladu? da sie zrobic?

                              Dobra, dales popis niezly. Wiesz, masz tutaj kilka linkow, bo szkoda mi czasu na
                              tlumaczenie ci pewnych rzeczy. Przeczytaj I moze pojmiesz roznice I zrozumiesz,
                              ze to troche bardziej skomplikowane niz twoj przyklad z 5 numerkami, w dodatku
                              identycznymi.

                              ccw.cleverspin.com/states/mean.html
                              neweconomist.blogs.com/new_economist/2006/06/mean_median.html
                              Wiesz w jakich granicach sa z reguly ‘samples’, zeby mozna bylo mowic o jakich
                              wiarygodnych wynikach? Chyba nie sugerujesz, ze 5 obserwacji to cos wymiernego, co?

                              > widocznie tak juz masz, ze jestes slepy na argumenty, albo po
                              > prostu klamiesz ze ich nie widzisz.

                              Widzisz, jest jeszcze trzecia mozliwosc. To co piszesz to zadne ‘argumenty’ a
                              juz na pewno nie ma to nic wspolnego z median I mean w odniesieniu do plac. Ja
                              wiem, ze dla ciebie takiej mozliwosci nie ma, ze to co piszesz to po prostu
                              bzdury nie majace zadnego odniesienia to dyskutowanej sprawy.

                              No I zonk. Bedziesz mi jeszcze ublizac?

                              > nie ma sensu na rozroznianie w danym przykladzie median od
                              > mean bo wynik jest
                              > ten sam, prosze zebys doczytal, to ty jedynie nadasana krolewne > potrafisz
                              odwalic.

                              :DDD
                              boze, nie wiem, czy udajesz, czy po prostu… no rece opadaja.

                              Median I mean sa identyczne w TWOIM przykladie I tyle. Dac ci przyklad gdzie sa
                              inne?

                              1, 1, 1, 8, 9

                              no geniuszu ublizajacy innym, teraz mi napisz co jest median a co jest mean.
                              Tylko zebys poczucia rzeczywistosci nie stracil.

                              do reszty nie bede sie odnosil, bo jest zachowana w tradycyjnym dla ciebie
                              tonie. Ublizyc, wykazac, ze ktos jest debilem, itd. tylko wiedzisz, ja mam
                              niezly ubaw czytajac te twoje wywody na temat median I mean I jak to sie ma do
                              liczenia plac.

                              Co jeszcze ciekawego napiszesz?
                              • ru4d2 Re: prawnik 23.07.06, 03:40
                                > Popatrz sie jak sie znow goraczkujesz I tylko ublizasz.
                                > Masz sie za boga,
                                > takiego biednego nieszczesnika,
                                > ktoremu z debilami przyszlo sie zadawac.
                                > Widzisz, masz za duze mniemanie o sobie.

                                to czy mam czy nie. to juz moja sprawa i nic ci do tego. przynajmniej jedno
                                czego nie robie, to nie zabieram glosu w sprawach, na temat ktorych nie mam
                                sladowwego pojecia, czego o tobie powiedziec nie mozna. druga rzecz, to nie
                                cierpie pozerow, ktorzy sadza, ze jak rzuca madre slowko tu i tam, to nagle
                                stana sie intelektualistami.

                                > Znow duzo piszesz, ale malo mowisz. Nawet nie wiem jak sie do podobnych bzdur
                                > odniesc.

                                no patrz, ale ty w powyzszym tyle rzeczowej tresci wywaliles, ze az
                                przysiadlem. no ale ty tutaj admin, tobie wolno.

                                > nie jest srodkowa liczba w ciagu? Gwoli scislosci, zapomniales dodad w ciagu
                                > uporzadkowanym, bo moze tej czesci definicji median nie rozumiesz.

                                owszem zapomnialem, bo w wypadku tego przykladu uporzadkowanie ciagu czy nie,
                                nie ma _zadnego_ znaczenia. jak chcesz, to oczywiscie mozesz je sobie
                                uporzadkowac w dowolny sposow. ja nie zabraniam. na pewno zmieni to wynik
                                obliczen.

                                > Dobrze co do definicji to nie musisz sie po raz kolejny produkowac. Nic nie
                                > napisales czego bym nie wiedzial wiec wez gleboki oddech.

                                jasne. miales caly dzien zeby sie doksztalcic, przynajmnije dla ciebie jeden
                                pozytek z tej rozmowy. dlaczego wczoraj nie byles taki bystry? te same rzeczy
                                pisalem juz od wczoraj. wczoraj jakos nie dotarly, dzis nagle olsnienie.

                                > cos ci sie chyba pochrzanilo. W twoim przykladzie pula badanych to 100 osob, z
                                > ktorych 5 osob dostaje 125k. oswiec mnie albo napisz bardziej zrozumiale.
                                > Zdecyduj sie jaki jest ‘sample’.

                                widzisz i w tym jest problem. pisalem o tym wczoraj. mogles na to zareagowac
                                wtedy, jak podawalem swoj przyklad, zreszta nawet zwrocilem uwage piszac o
                                naduzyciach zwiazanych z obieraniem puli do obliczen.

                                dlaczego wczoraj siedziales cicho i nic nie powiedziales, tylko bezsensownie
                                rzuciles mean i median? bo nie miales o nich sladowego pojecia. cos tam
                                slyszales, ze dzwonia, ale nic wiecej.

                                i teraz wyjasnienie, na ktore nie oczekuje zadnej odpoweidzi, tak jak nie
                                doczekalem sie na jakikolwiek z argumentow, ktore podaje, ktore zbywasz durnymi
                                smilejami.

                                100 osob konczy szkole prawnicza. 95ciu osob nie mozesz brac pod uwage, mimo,
                                ze pula badana jest 100, bo oni jeszcze nie mieli zadnego startu, nie zaczeli
                                pracowac nie mozesz im przypisac wartosci zero dolarow na start, bo ich start
                                moze byc rownie dobrze za 250K za jakis czas. nie mozesz brac rowniez calej
                                puli pod uwage wynik bedzie w ogole nic nie mowiacy, tak median jak i mean.

                                przyklad podalem po to, zeby ci dac do zrozumienia, ze nie ma sensu powolywac
                                sie na statystyke rozwiazujac problemy jednostkowe, tym baridzej, ze nie
                                wiadomo jak ona zostala liczona, i na jakich podstawach. nie sadze bys sie tym
                                przejal, bo nie wygenerowales z siebei ani jednego trciwego zdania w tym
                                temacie.

                                > > wyznaczony ciag liczb: 125, 125, 125*, 125, 125
                                > > srednia mean 125+125+125+125/5=125
                                > > srednia median dla ciagu o nieparzystej liczbie elementow to
                                > > srodkowa liczba
                                > > tego ciagu w tym wypadku te 125*
                                > > w obu wypadkach tyle samo 125.
                                > :DDDD

                                tylko na to cie stac? tak sadzilem powiem szczerze.

                                >To niby ma byc takie zaskoczenie, ze liczac mean I median mozna ten > sam
                                >wynik otrzymac???

                                zaskoczeniem bylo to, ze, to ze w obydwu wypadkach jest ten sam wynik, ty
                                jednak twierdziles, ze jest zalezny od metody. ja biore pod uwage liczenie
                                mean, a ty median. nie dwiedzialem sie dlaczego, wprowadziles takie
                                rozroznienie i juz nie mam zludzen, ze sie dowiem.

                                > I to mi probowales powiedziec???

                                to co juz ci wielokrotnie pisalem. ze jak sie zabierales za rozmowe nie miales
                                sladowego pojecia o czym pisales. i sadze, ze nic sie w tym wzgledzie nie
                                zmienilo.

                                > Na prawde… ublizasz ludziom, ale sory nadal nie wiem co chcesz powiedziec
                                > I niestety… sadze, ze sam nie wiesz co to jest median.

                                ty natomiast stales sie zwyklym klamca mowiac, ze "ublizam ludziom". jedyna
                                osoba ktorej, w rozmowie z toba ublizam, to ja sam.

                                > > wystarczy? bylo wystarczajaco rzeczowo? doczekales sie
                                > > argumentow? czy moze tez
                                > > sie napuszysz i nie zauwazysz?
                                >
                                > Wiesz co… na razie to sie niezle usmialem., ale ‘argumentow’
                                > jeszcze nie znalazlem, niestety…

                                i nigdy nie znajdziesz, ty nie z tych, ktorym argumenty i fakty byly w stanie
                                zepsuc sen. za reaganem mozesz powiedziec. "facts are stupid things"
                                wydaje mi sie ze do tej pory odpowiedzialem na kazde twoje pytanie, ty
                                natomiast jesli ci cos nie pasowalo w odpowiedzi mogles napisac, co jest wg
                                ciebie nie tak, ty jednak wolisz slizgac sie po wszystkim z tematem nie
                                zwiazanym.

                                1. nadal nie dostalem nic na poparcie twoich oszczerww, ze "zaczynam rozmowy z
                                wrogim nastawieniem i mam dyskutantow za debili".
                                2. nie potrafisz uzasadnic, dlaczego rozrozniles median od mean dla
                                zaproponowanego przeze mnie przykladu.
                                3. nie odpowiedziales na pytanie dotyczace jaka praktyczna informacje jest dla
                                pytajacego twoja odpowiedz z wynikiem badan statystycznych.

                                > > a teraz ty mi rzeczowo opowiedz na jakiej podstawie
                                > > wprowadziles do tej rozmowy
                                > > to rozroznienie co jaka jest wg ciebei roznica w tych srednich dla
                                > > zaproponowanego przykladu? da sie zrobic?

                                > Dobra, dales popis niezly.

                                to jest dokladnie takie samo bezpodstawne oszczerstwo jak to, ze mam ludzi za
                                debili.
                                no bo co masz napisac. nie spodziewam sie po tobie zadnych konkretow, a jedynie
                                wlasnie takie durne wstawki i jeszcze durniejsze smileje. odpowiedzi na pytanie
                                oczywiscie nie bedzie.

                                > Wiesz, masz tutaj kilka linkow, bo szkoda mi czasu na
                                > tlumaczenie ci pewnych rzeczy.

                                "pewnych rzeczy". to brzmi bardzo intrygujaco.

                                >Przeczytaj I moze pojmiesz roznice I zrozumiesz,
                                > ze to troche bardziej skomplikowane niz twoj przyklad z 5 numerkami, w dodatku
                                > identycznymi.

                                ty mowisz o skomplikowanych przykladach, a potem podajesz mi do rozwiazania
                                najprostrzy z mozliwych przyklad. dziecko. kogo ty chcesz bujac?

                                > ccw.cleverspin.com/states/mean.html
                                > neweconomist.blogs.com/new_economist/2006/06/mean_median.html
                                > Wiesz w jakich granicach sa z reguly ‘samples’, zeby mozna bylo mow
                                > ic o jakich wiarygodnych wynikach? Chyba nie sugerujesz, ze 5 obserwacji to
                                cos wymiernego, co?

                                super! moze i nie jest, to przyklad z zycia wziety, choc nie nierealny. nie
                                musi byc miarodajny i nie mial byc. ale dlaczego wczoraj tego nie napisales, ze
                                ci sie ten przyklad nie podoba? dogadalibysmy szczegoly i moze bysmy doszli do
                                jakiegos wniosku, ale jak mozna bylo gogadac skoro ty wczoraj nic w temacie nie
                                wiedziales. taka jest smytna prawda. wczoraj byl dobry, tylko metoda liczenie
                                nie byla. nie da sie cofnac czasu, stary.

                                internet z googlem na czele, to z kazdego moze zrobic medrca nad medrcami,
                                tylko, ze niestety bardzo szybko wyjdzie na jaw kto faktycznie nim jest, a kto
                                tylko manrym pozerem.

                                > > widocznie tak juz masz, ze jestes slepy na argumenty, albo po
                                > > prostu klamiesz ze ich nie widzisz.
                                > Widzisz, jest jeszcze trzecia mozliwosc. To co piszesz to zadne ‘argument
                                > y’ a
                                > juz na pewno nie ma to nic wspolnego z median I mean w odniesieniu do plac.

                                skoncentruj sie na danym przykladzie i udowodnij zasadnosc wprowadzenia
                                rozroznienia median od mean.

                                > Ja
                                > wiem, ze dla ciebie takiej mozliwosci nie ma, ze to co piszesz to po prostu
                                > bzdury nie majace zadnego odniesienia to dyskutowanej sprawy.
                                >
                                • bugsior Re: prawnik 23.07.06, 05:23
                                  > no patrz, ale ty w powyzszym tyle rzeczowej tresci wywaliles, ze > az
                                  przysiadlem. no ale ty tutaj admin, tobie wolno.

                                  A co ma bycie adminem do pisania bzdur?

                                  > widzisz i w tym jest problem. pisalem o tym wczoraj. mogles na > to zareagowac
                                  wtedy, jak podawalem swoj przyklad, zreszta
                                  > nawet zwrocilem uwage piszac o
                                  > naduzyciach zwiazanych z obieraniem puli do obliczen.

                                  Widze, ze nie podobaja ci sie zalozenia statystyk. Powiedz mi, czy liczenie mean
                                  badz median w placach ma jakis sens? I jesli nie ma to co to mowi makroekonomistom?

                                  Nie podoba ci sie metodologia najwyrazniej. Zakladamy, ze po law school kazdy
                                  szuka pracy. Nie ma znaczenia kiedy oficjalnie wchodzi na rynek pracy. Z osob,
                                  ktore dostaly swoja pierwsza prace median jest 125k.

                                  I tobie nie podoba sie to ze sa osoby, ktore pracy jeszcze nie maja? Co ci sie
                                  nie podoba?

                                  Osoba, ktora sie zastanawia ile zarabia osoba po prawie jako placa poczatkowa,
                                  widzi ze jest to 125k, tzn. 50% ma mniej, 50% ma wiecej. To zakladajac, ze sie
                                  ma te pierwsza prace. I w tym widzisz problem? Ze mozna pierwszej pracy predko
                                  nie miec czy co?

                                  > przyklad podalem po to, zeby ci dac do zrozumienia, ze nie ma
                                  > sensu powolywac
                                  > sie na statystyke rozwiazujac problemy jednostkowe,

                                  to jestes pierwsza osoba, ktora spotkalem, dla ktorej starting salary jest
                                  informacja zupelnie bezuzyteczna.

                                  Jaka informacja jest dla ciebie uzyteczna? Srednia pensja po 10 latach? Czy w
                                  ogole mean I median sa bezuzyteczne?

                                  A ludzie, ktorzy chca robic kase jako np. investment bankier to myslisz ze jak
                                  wiedza, ze wlasnie tam te kase robic beda?

                                  A co chcialbys widziec obok tych danych median tak zeby pozwlalalo to na
                                  porownanie do innych zawodow? Chcialbys wiedziec jaki jest odsetek osob, ktore
                                  dostaja prace np. miesiac po skonczeniu, 3 miesiace, 6 miesiecy I rok?

                                  Powiedz mi po co komu dane starting salary?

                                  > zaskoczeniem bylo to, ze, to ze w obydwu wypadkach jest ten
                                  > sam wynik, ty jednak twierdziles, ze jest zalezny od metody.

                                  ??? wiesz, jesli wezmiesz 5 numerkow, kazdy taki sam, no coz… nie oczekuj za duzo.

                                  Wiesz jaki musi byc sample zeby mowic o wyniku badan, ktore w ogole sa
                                  dopuszczone do jakiejs publikacji?

                                  Ty wyskakujesz z jakims zadaniem, ktore sie przerabia na pierwszej lekcji w high
                                  school jak pan nauczyciel tlumaczy roznice pomiedzy mean a median, co sie ni jak
                                  ma do sytuacji kiedy mowimy o sredniej plac po law school czy w innych zawodach.

                                  > i nigdy nie znajdziesz, ty nie z tych, ktorym argumenty i fakty
                                  > byly w stanie zepsuc sen. za reaganem mozesz powiedziec. "facts > are stupid
                                  things" wydaje mi sie ze do tej pory odpowiedzialem
                                  > na kazde twoje pytanie, ty natomiast jesli ci cos nie pasowalo w
                                  > odpowiedzi mogles napisac, co jest wg ciebie nie tak, ty jednak
                                  > wolisz slizgac sie po wszystkim z tematem nie zwiazanym.

                                  To ze z twoich postow wylaniaja sie jakies ‘fakty’ to twoje zdanie. Trudno,
                                  zebys przyznal inaczej. Widzisz, moglbym jota w jote przepisac to co sam
                                  napisales ale po co? Ze nie odpowiadzasz rzeczowo tylko szukasz tematow
                                  zastepczych. Sam wiesz najlepiej ile wiesz, sam wiem co ja wiem, skad mam
                                  wiedze, o czym mam wiedz a o czym nie mam.

                                  > 1. nadal nie dostalem nic na poparcie twoich oszczerww, ze
                                  > "zaczynam rozmowy z
                                  > wrogim nastawieniem i mam dyskutantow za debili".

                                  Juz ci napisalem, ze moze na palcach jednej dloni bylbym w stanie wyliczyc posty
                                  twojego autorstwa, ktore rozpoczynaly sie od jakichs neutralnych chociazby
                                  stwierdzen w stosunku do rozmowcy, gdzie nie nawiazujesz do intelektu, wiedzy,
                                  czy doswiadczenia danej osoby. Rozumiem, ze konformista nie jestes I dyskusje
                                  gdzie moznaby sie z kims zgodzic sa dla ciebie stracone – w tych watkach sie nie
                                  udzielasz. Natomist udzielasz sie tam gdzie sie nie zgadzasz. I w tym naturalnie
                                  nic zlego nie ma. Problem w tym, ze twoja konkluzja w wiekszosci przypadkow, z
                                  ktorymi sie spotkalem, jest brak edukacji u rozmowcy, niedouczenie, prymitywizm,
                                  itp.

                                  Tyle sam zauwazylem. Moze to subiektywne, dlatego trudno takie rzeczy poddawac
                                  dyskusji. Natomiast najwyrazniej ty masz z tym jakis kompleks, bo jak sadze
                                  niejedna osoba cos podobnego ci juz kiedys powiedziala (zaznaczam ze to tylko
                                  moje spekulacje). Potrzebujesz ‘dowodow’, ktore moglbys ‘zbijac’ I znow
                                  wykazywac, ze rozmowca nie ma wystarczajacych kwalifikacji, intelektu, badz
                                  obycia aby taka dyskusje w ogole z toba prowadzic.

                                  > 2. nie potrafisz uzasadnic, dlaczego rozrozniles median od mean
                                  > dla zaproponowanego przeze mnie przykladu.

                                  Widzisz, wreszcie zrozumialem z czym ty masz w ogole problem. Ty masz problem z
                                  tymi, ktorzy ukonczyli studia ale jeszcze pracy nie znalezli. To chcialbys
                                  widziec statystyki ‘wchlaniania przez rynek’? to jest cos co pomogloby autorowi
                                  watku?

                                  Wiadomo, ze median nie powie mu wszystkiego co chcialby wiedziec, ale tez nikt
                                  nic takiego nie sugeruje. Sam odsetek osob, ktore prece dostaja w np. w pierszym
                                  miesiacu po studiach tez mu nic nie powie, bo najszybciej robote w mcdonaldzie
                                  sie chyba dostaje.

                                  Widzisz, ty mi natomiast caly czas nie potrafisz wytlumaczyc dlaczego sredie
                                  starting salary jest dana bezuzyteczna dla danej jednostki.

                                  > 3. nie odpowiedziales na pytanie dotyczace jaka praktyczna
                                  > informacje jest dla
                                  > pytajacego twoja odpowiedz z wynikiem badan statystycznych.

                                  1. gosc konczy szkole
                                  2. wie ze pierwsza praca jaka ludzie dostaja daje 50% osob wiecej niz 125k I 50%
                                  mniej. Jakby sie zainterssowal jeszcze bardziej (pewnie musial pomiedzy czyms
                                  wybierac) to sie dowie ze np. pierwsza praca po high school ma median 25k.

                                  gosc mysli sobie, ze bylby powiedzmy przecietnym czlowiekiem w obu przypadkach,
                                  tak wiec kontrolujac inne czynniki moze zakladac, ze po law school bedzie mial
                                  100k wiecej niz po high school. nikt mu tego nie gwarantuje, ale na tym polegaja
                                  statystyki I srednie.

                                  > super! moze i nie jest, to przyklad z zycia wziety, choc nie
                                  > nierealny. Nie musi byc miarodajny i nie mial byc. ale dlaczego
                                  > wczoraj tego nie napisales, ze ci sie ten przyklad nie podoba?

                                  Wiesz, ja czuje, ze od poczatku trabie, ze to glupi przyklad bo nie majacy nic
                                  wspolnego z rzeczywistoscia. Przykro mi jesli tego nie zauwazyles.

                                  > internet z googlem na czele, to z kazdego moze zrobic medrca
                                  > nad medrcami, tylko, ze niestety bardzo szybko wyjdzie na jaw
                                  > kto faktycznie nim jest, a kto tylko manrym pozerem.

                                  Widzisz, teraz wrocilem I przeczytalem ten twoj watek z wczoraj. i beda z toba
                                  szczery. Wczoraj po prostu najzwyczajniej nie zrozumialem co mowisz z tymi 95
                                  bezrobotnymi (bo do teraz nie wiem jaki problem to stwarza w obliczaniu sredniej
                                  I przydatnosci tej informacji). I tyle. A to ze podane dane to median a nie mean
                                  to podalem, bo z doswiadczenia wiem jakie problemy niosa wyliczenia mean, czyli
                                  ze place generalnie nie maja normalnej dystrybucji, maja wiele ‘outlierow’. Po
                                  prostu sadzilem, ze wlasnie z tym masz problem. Moj blad przyznaje. Ja o jednym
                                  a ty o drugim, ja nie odpowiadam na twoje pytania a ty na moje.

                                  Dopiero dzis zrozumialem ze ty masz problem z tymi bezrobotnymi, ktorzy zadnej
                                  pracy nie znalezli I ktorych nie zawiera sie w zadnych statystykach.

                                  Z tego powodu ubolewam. Natomiast nadal nie potrafie zrozumiec dlaczego dane
                                  median starting salary nie maja wedlug ciebie zadnej wartosci.

                                  > skoncentruj sie na danym przykladzie i udowodnij zasadnosc
                                  > wprowadzenia
                                  > rozroznienia median od mean.

                                  Masz absolutna racje jesli chodzi o twoj przyklad. W nim nie ma roznicy czy to
                                  mean czy median (oczywiscie zakladajac, ze bezrobotnych sie nie wlicza) co
                                  napisalem juz w poprzednim poscie.

                                  Tylko widzisz, podkreslajac ze mowa o median zaadresowalem, problem, ktorego
                                  najwyrazniej ty nie poruszyles.
                                  • ru4d2 Re: prawnik 23.07.06, 06:32
                                    odpowiem tylko na jedno, co uwazam jest warte odpowiedzi w tym poscie.

                                    starting salary liczone statystycznie, niezaleznie w jaki sposob, median, mean,
                                    odczytywane z fusow po kawie, nie ma zadnego znaczenia praktycznego dla
                                    jednostki, tak jak w przypadku naszego pytka i to z wielu powodow, chocby: jak
                                    srednie byly liczone (nie, nie median czy mean), na podstawie jakich danych, kto
                                    zlecal te badania, czy byli uwzgledniani bezrobotni, jesli tak jak byli w puli
                                    traktowani, w przeciagu jakiego czasu dane zostaly zebrane, jakie szkoly i firmy
                                    zostaly wziete pod uwage, czy byli brani pod uwage starzysci i aplikanci, ze
                                    swoimi placami, czy placa liczona jest na kontrakt, na godziny czy na etat i
                                    pewnie mase, mase innych.
                                    podana przez ciebie informacja tendencyjnie implikuje "idz na studia prawnicze,
                                    bo po nich na start dostaniesz 125k", co jest wlasnie taka statystyczna bzdura,
                                    ktora ludzie sobi elubia powtarzac, bo ladnie brzmi. koles po studiach moze
                                    rownie bdobrze dostac i robote po 5K$ za godzine, ale moze byc i bezrobotny
                                    przez dlugi czas i umrzec z glodu, ale pisalem juz o tym wiele razy, nie sadze
                                    by tym razem co to zmienilo.

                                    starting salary liczone statystycznie moze miec jednak znaczenie, jesli szkola
                                    chce sie wykazac ilu jej absolwentow posiada jaka prace i ile zarabia, jednak
                                    nie jest to przypadek omawiany bo nie dotyczy pojedynczej jednostki.

                                    istotny dla jednostki przypadek ze starting salary moze byc natomiast wtedy,
                                    jesli dana firma oferuje starting salary na dane stanowiska oszacowane
                                    statystycznie na postawie sredniej z plac na dane stanowska, bo jesli jednostka
                                    dostanie prace w tej firmie to jest bardzo duza szansa, ze dostanie prace z tak
                                    oszacowanym wynagrodzeniem. sposob licznenia rowinez nie ma w takiej sytuacji
                                    wielkiego znaczenia.

                                    gwoli wujasnienia, nie mam tez nic przeciwko stosowaniu metod statystycznych do
                                    obliczen w ekonomii jak to mi zarzucasz (licznenia srednich plac itp). jednak
                                    mam wiele przeciwko na powolywanie sie na wyniki takich badan gdzie tylko
                                    popadnie i bez dodatkowego wyjasnienia.

                                    co do reszty twojego postu to ja pass bo poleciales juz zupelnie w wylacznie
                                    przez siebie wygenerowane/urojone rejony, w ktore ja nie chce sie zapuszczac, i
                                    nie to zebym sie z nimi nie zgadzal, bo w wiekszosci sa to informacje, ktore
                                    kazdy przecietny czytacz gazet i ogladacz TV zna i uznaje, ale po prostu nie sa
                                    one nijak powiazane z tematem watku.

                                    nie napisales rowniez nic nowego i mimo usilnych prob, nie udzieliles odpowiedzi
                                    na zadane przeze mnie pytania, a tylko slizgales sie zeby na nie wprost na nie,
                                    nie odpowiedziec. zapewne masz inne zdanie w tej kwestii i pewnie bedziesz je
                                    mial, niezaleznie od tego co bym napisal. <rs>
                                    • bugsior Re: prawnik 23.07.06, 15:32

                                      > starting salary liczone statystycznie, niezaleznie w jaki sposob, median, mean,
                                      > odczytywane z fusow po kawie, nie ma zadnego znaczenia praktycznego dla
                                      > jednostki,

                                      dla ciebie wyglada to jakby bylo odczytywane z fusow, bo nie znasz zalozen o
                                      ktorych wspominasz, tak samo jak ja ich nie znam. tak wiec twoje uwagi to sie
                                      chyba sprowadzaja do tego czy moj znajomy sam wie co przeczytal, gdzie
                                      przeczytal i czy temu ufac moze i czy student prawa innej szkoly gdzies indziej
                                      moze z tych danych ciagnac jakies konkluzje. on podajac mi dany numerek dokonal
                                      analizy rzetelnosci zalozen, na ktorych obliczenia sie opieraly, a ja nie mam
                                      powodow zeby mu nie wierzyc. wedlug niego dane dotycza law school graduates w usa.

                                      pytanie zadane przez autora watku jest na tyle generalne, ze udzielenie
                                      odpowiedzi jakiej udzielilem jest wystarczajaco na miejscu.

                                      > podana przez ciebie informacja tendencyjnie implikuje "idz na studia prawnicze,
                                      > bo po nich na start dostaniesz 125k",

                                      nie, moja informacja implikuje to ze 50% respondentow dostaje ponizej 125k a 50%
                                      powyzej. co do zalozen badan to sadzac po bardzo ogolnikowym opisaniu swojej
                                      sprawy przez pytka mam wiecej powodow sadzic, ze kwalifikuje sie do danej grupy
                                      badanej. szczegolnie ze grupa ktora opisuje jest rzekomo dosc obszerna i nie
                                      odnosi sie ani do jednaj szkoly ani do konkretnego regionu. to czy bylo to
                                      zlecone przez same szkoly, to czy sample byl pobrany tylko od tych, ktorzy
                                      dostali prace 1mc po ukonczeniu to nie wnikalem.

                                      numer dostalem od osoby inteligentnej, potrafiacej ocenic jego uzytecznosc,
                                      ktora ani studiow jeszcze nie skonczyla, ani nie ma pracy. slowem tej osobie cos
                                      ten numerek mowi, wiec nie mam powodow sadzic ze dla naszego pytka bedzie
                                      bezuzyteczny.

                                      teraz pytek jesli powaznie sie zastanawia nad studiami i to roznymi, to sobie
                                      poszuka innych statystyk, innych zawodow, ba, poszuka sobie statystyk, w ktorych
                                      uwzglednione jest starting salary dla prawnika. nigdzie nie sugerowalem, ze to
                                      co podalem to jakas wyrocznia bo ty chyba sadzisz, ze teraz ten ktos powinien
                                      podejmowac decyzje swojego zycia przeczytawszy moje jedno zdanie. znow chyba
                                      zakladasz, ze pytak to jakis debil i ze np. bedzie gotow zaciagnac 150k pozyczki
                                      na studia bo mu bugsior napisal ze 125k dostanie. troche wiecej wiary w ludzi,
                                      ze inni tez myslec potrafia, a sie lepiej poczujesz.


                                      co jest wlasnie taka statystyczna bzdura,
                                      > ktora ludzie sobi elubia powtarzac, bo ladnie brzmi. koles po studiach moze
                                      > rownie bdobrze dostac i robote po 5K$ za godzine, ale moze byc i bezrobotny
                                      > przez dlugi czas i umrzec z glodu, ale pisalem juz o tym wiele razy, nie sadze
                                      > by tym razem co to zmienilo.

                                      co czym sa statystki to juz chyba ustatlisimy. nikt nie mowil ze gosc dostanie
                                      125k. a co jesli zamiast umrzec z glodu to po studiach dostanie 200k rocznie?
                                      tylko ze w statystykach to widze ze tobie najbardziej nie podoba sie ta dolna
                                      czesc, bo jakos strasznie pesymistycznie do zycia podchodzisz. ty bys wolal
                                      numerek mowiacy o minimum jakie dostanie, bo to jest 'gwarancja'. a podajac
                                      median to nadal bierze udzial w takiej rosyjskiej ruletce. powaznie, nie wiem
                                      juz o co ci chodzi. po prostu sie czepiasz. kazdy wie czym sa statystyki i jakie
                                      ich wyniki niosa implikacje. chyba tylko ty bys mnie potem osadzil o klamstwo
                                      jesli po law school nie dostalbys 125k.

                                      > istotny dla jednostki przypadek ze starting salary moze byc natomiast wtedy,
                                      > jesli dana firma oferuje starting salary na dane stanowiska oszacowane
                                      > statystycznie na postawie sredniej z plac na dane stanowska, bo jesli jednostka
                                      > dostanie prace w tej firmie to jest bardzo duza szansa, ze dostanie prace z tak
                                      > oszacowanym wynagrodzeniem.

                                      widzisz, sam piszesz, ze jest duza szansa, ale nie pewnosc. to widze ze tobie
                                      sie nie podoba gdzie na spektrum 'szans' sie znajdujemy. bo zawezone statystyki
                                      dotyczace danej firmy sa lepsze niz statystyki dotyczace usa. wiesz, nalp[epiej
                                      to byloby obliczyc ststystki dla osob w tym samym wieku, w tej samej firmie, tej
                                      samej rasy, tym samym gpa i najlepiej tym samym imieniu. wtedy szanse ze dana
                                      osoba dostanie taka place jeszcze bardzies wzrosnie.

                                      tylko ze wtedy tez nie bedziesz mogl gosciowi zasugerowac ze w tej firmie
                                      wlasnie tyle dostanie, tak samo jak ja nie moglem zasugerowac podajac 125k. a to
                                      ze twoje wyliczenia przekraczaja granice wierzytylnosci i uzytkowosci dla danej
                                      jednostki sa tylko i wylacznie twoja interpretacja. bo dla ciebie to sa juz
                                      wystarczajaco 'pewne' badania, a dla kogos innego jeszcze za malo i chcialby
                                      kontrolowac inne czynniki takie jak rasa, czy gpa.

                                      > co do reszty twojego postu to ja pass bo poleciales juz zupelnie w wylacznie
                                      > przez siebie wygenerowane/urojone rejony, w ktore ja nie chce sie zapuszczac, i
                                      > nie to zebym sie z nimi nie zgadzal, bo w wiekszosci sa to informacje,

                                      nie wiem w jakie 'inne rejony sie zapuscilem' i gdzie podaje informacje ktore
                                      'kazdy przecietny czytacz gazet i ogladacz TV zna'. to dla mnie pozostanie zagadka.

                                      > nie napisales rowniez nic nowego i mimo usilnych prob, nie udzieliles odpowiedz
                                      > i
                                      > na zadane przeze mnie pytania,

                                      nie wiem czy nie doczytales, czy tez doczytac nie chiales, ale sadze, ze na
                                      wszystkie pytania odpowiedzialem. nie wiem z czym jeszcze problem masz, sory.
                                      ale ty sie tutaj ze mna meczyc musisz, no popatrz z takimi kretynami obcowac ci
                                      przyszlo.
                                      • ru4d2 Re: prawnik 23.07.06, 19:40
                                        > dla ciebie wyglada to jakby bylo odczytywane z fusow, bo nie znasz zalozen o
                                        > ktorych wspominasz, tak samo jak ja ich nie znam. tak wiec twoje uwagi to sie
                                        > chyba sprowadzaja do tego czy moj znajomy sam wie co przeczytal, gdzie
                                        > przeczytal i czy temu ufac moze i czy student prawa innej szkoly gdzies indziej
                                        > moze z tych danych ciagnac jakies konkluzje

                                        [...]

                                        tak

                                        pierwsza: pisalem juz wczesniej, na zakonczenie napisze jeszcze raz. to co
                                        napisales w odpoweidzi na inicjujacy post nie ma zadnego sensu, nie niesie
                                        zadnej istotnej dla pytajacego informacji z wyjatkiem, sciemy "idz na prawo to
                                        dostaniesz kupe kasy na dzien dobry" i jest ewidentne wprowadzeniem w blad,
                                        goscia, ktory nie wie jeszcze nic na ten temat i nie wiadomo jak moze "skrzywic"
                                        jego percepcje w tej sprawie. dlatego na twoja odpowiedz w ogole zareagowalem.
                                        jest to typowe, naduzycie i bezsensowne wykorzystywanie informacji podobno
                                        uzyskanych w obliczeniach statystycznych. jest to zwykla dezinformacja, ubrana w
                                        szatki wynikow badan czy oszacowan.

                                        druga: ze nie potrafisz trzymac sie tematu dyskusji. nie wiem czym jest to
                                        spowodowane (i nie che wiedziec), ale nawet odpowiadajac na pytania, generujsz
                                        mase textu bez zwiazku z nimi. z czyms takim sie nawet nie da dyskutowac, w tym
                                        wypadku nie interesuja mnie twoje wywody na temat ekonomii, rozkladu plac jako
                                        takiej, rzucenie sie na metodologie liczenia srednich itp bo nie maja one
                                        zadnego zwiazku z tematem. nie wiem czy to jest manewr rozmyslny, czy po prostu
                                        jestes tak roskojarzony i nie potrafisz sie skupic nad tym co w rozmowie jest
                                        istotne, a co nie, tracac bezsensownie swoj i moj czas. byc moze nawet do tej
                                        pory nie rozumiesz co bylo tematem/tematami tej rozmowy. tym gorzej dla wszystkich.

                                        czwarta: nie potrafisz dyskutowac z argumentami, sam nie potrafisz argumentowac
                                        przez co rzeczowa dyskusja nie ma najmniejszego sensu. moje argumenty albo
                                        zbywasz szczeniackimi kometarzami w stylu "ale dales popis" albo jeszcze
                                        glupszymi emotikonami lub wywalasz kilobajty textu zupelnie z moim podanym
                                        argumentem nie zwiazanego.
                                        mylisz pojecia piszac "To ze z twoich postow wylaniaja sie jakies ‘fakty’ to
                                        twoje zdanie" bo ja zadnych faktow nie prezentuje. jesli bym prezentowal fakty
                                        to nie mialbys w ogole nic do powiedzenia, bo z faktami sie nie dyskutuje. fakty
                                        sa i koniec. natomiast to co robie to przedstawiam argumenty z argumentami
                                        dyskutowac mozna i powinno, no ale ty tego nie potrafisz, w kazdym razie nie
                                        splamiles sie taka umiejetnoscia w tym watku.

                                        trzecia: jestes klamca oskarzajacym mnie, ze kazda rozmowe zaczynam z wrogiej
                                        pozycji i mam adwersarza za debila. to, ze byc moze ty masz jakiej komplexy,
                                        niezwykle niskie mniemanie o sobie i byc moze o uczestnikach tego forum. to, ze
                                        doszukujesz sie w moich textach takiego przekazu nie oznacza, ze taki przekaz
                                        tam faktycznie jest. twoje subiektywne/indywidualne urojenia powinny pozostac
                                        wylacznie twoimi prywatnymi/indywidualnymi urojeniami i nie masz zadnego prawa
                                        pisac o nich jako o stanie faktycznym, tym bardziej, ze tyle razy prosilem cie
                                        zebys mi pokazal, w ktorym momencie moich wypowiedzi moglbys pomyslec, ze jest
                                        tam napisane to co mi zarzucasz. teraz juz mnie to przestalo interesowac.
                                        pozwoliles mi juz wystarczajaco dobrze wyrobic sobie zdanie na temat twoj temat.

                                        czwarta: nastepnym razem bede raczej z przymrozeniem oka czytal to co piszesz,
                                        bo widze, ze nie ma co przywiazywac do tego co piszesz wiekszej wagi skoro nie
                                        ma sposobu by zmusic cie do tego, byc podal sposob w jaki do takich, a nie
                                        innych wnioskow doszedles, powolal sie na jakies sensowne zrodla, a o logicznej
                                        i rzeczowej argumentacji w samym temacie rozmowy juz wspomnialem wyzej.
                                        to co robisz to zwykla forumowa paplanina, ktora nic nie wnosi, nic nie znaczy,
                                        nic nie rozwiazuje, a zaglebienie sie w dyskusje z nia byloby zwykla strata czasu.

                                        > nie wiem czy nie doczytales, czy tez doczytac nie chiales, ale sadze, ze na
                                        > wszystkie pytania odpowiedzialem.

                                        to ze napiszesz dziesiatki linii pod zadanym pytanie nie znaczy wcale, ze
                                        udzieliles na to pytanie rzeczowej odpowiedzi. po raz kolejny widze, ze dla
                                        ciebie jest to wszystko co sie pisze, wazne zeby bylo napisane.

                                        > nie wiem z czym jeszcze problem masz, sory.
                                        > ale ty sie tutaj ze mna meczyc musisz, no popatrz z takimi kretynami obcowac > ci
                                        > przyszlo.

                                        masz jakis papier, ktory pozwala ci sie wypowiadac w imieniu wiekszej grupy
                                        ludzi? w sumie nie mmusisz, ale teraz juz mnie nie dziwi skad sie wzial
                                        genrowany totalnie offtopiczny belkot, ktory uprawiasz juz od paru postow. ilu
                                        was tam jest? w kazdym razie nie mam juz najmniejszego zamiaru wam przeszkadzac.
                                        EOD. <rs>


                                        • bugsior Re: prawnik 23.07.06, 20:37
                                          Twoja postawa w tej dyskusji jedynie potwierdza to co wczesniej zauwazylem. To w
                                          jaki sposob sie zachowujesz bardzo dobrze wyszlo w kilku postach na przestrzeni
                                          ostatnich dni.

                                          > pierwsza: pisalem juz wczesniej, na zakonczenie napisze jeszcze > raz. to co
                                          napisales w odpoweidzi na inicjujacy post nie ma
                                          > zadnego sensu, nie niesie zadnej istotnej dla pytajacego

                                          to jest twoje subiektywne zdanie. Probowalem ci wytlumaczyc na czym twoj problem
                                          polega. Dla ciebie median plac ludzi po amerykanskich law school w calych
                                          stanach to malo miarodajny wspolczynnik dla przecietnego pytajacego, dla kogos
                                          innego twoj przyklad median z jednej firmy, ktory sobie wymysliles, rowniez
                                          bedzie malo miarodajny. Zaden z nich bron Boze nie oznacza ze ktos po law school
                                          automatycznie bedzie 125k zarabiac. Wskazalem ci na roznice, jednak roznice na
                                          taj samej skali oceny. niestety ty sie najwyzej pogubiles I odczytales to jako
                                          gadanie nie na temat. Nie moj problem, ze sie gubisz.

                                          > druga: ze nie potrafisz trzymac sie tematu dyskusji. nie wiem
                                          > czym jest to spowodowane (i nie che wiedziec), ale nawet
                                          > odpowiadajac na pytania, generujsz
                                          > mase textu bez zwiazku z nimi.

                                          Patrz punkt wyzej. Przykro mi, ze nie widizsz zwiazku I ze nie potrafisz ogarnac
                                          tego w wieksza calosc. Widzisz drobne elementy, bez szerszego obrazu.

                                          > z czyms takim sie nawet nie da dyskutowac, w tym
                                          > wypadku nie interesuja mnie twoje wywody na temat ekonomii,
                                          > rozkladu plac jako takiej, rzucenie sie na metodologie liczenia
                                          > srednich itp bo nie maja one zadnego zwiazku z tematem.

                                          Maja, bo jak bys rozumial jakie konkluzje mozna wyciagac ze statystyk, to bys
                                          moze zobaczyl, ze podalem informacje, ktora cos pytajacemu mowi. Ty to zaraz
                                          przeksztalciles w jakas wyrocznie, ktora niby ma uksztaltowac jedna z
                                          najwazniejszych decyzji zyciowych pytajacego. Ale ja do tak szczytnej roli nawet
                                          nie pretendowalem.

                                          > czwarta: nie potrafisz dyskutowac z argumentami, sam nie
                                          > potrafisz argumentowac przez co rzeczowa dyskusja nie ma
                                          > najmniejszego sensu.

                                          Czuje ze moglbym to samo napisac o tobie. Nadal nie doczekalem sie odpowiedzi
                                          dlaczego dla pytajacego na tym forum moja informacja jest zupelnie bezuzyteczna,
                                          a dla osoby z 2go roku BU I nie tylko dla niej cos oznacza.

                                          > natomiast to co robie to przedstawiam argumenty z argumentami
                                          > dyskutowac mozna i powinno, no ale ty tego nie potrafisz, w
                                          > kazdym razie nie splamiles sie taka umiejetnoscia w tym watku.

                                          Po raz kolejny, odnosze takie samo wrazenie w stosunku do ciebie. Uwazasz, ze
                                          przedstawiles ‘argumentacje’ ale niesty nie dostrzeglem tego. Jedyne co
                                          napisales to to, ze dlatego, ze nie znamy pytajacego to nie mozemy mu
                                          przedstawic danych, ktore opieraja sie na danych zebranych na osobach, ktorych
                                          tez nie znamy.

                                          I jako wymierne badania podajesz srednie liczone w danej konkretnej firmie.

                                          Zeby zrozumiec istote sprawy to trzeba spojrzec na sprawe szerzej, czego
                                          niestety nie potrafisz. Odczytujesz to jako gadanie nie na temat. Nic nie
                                          poradze, ze nie potrafisz zrozumiec, ze I twoje srednie I moje moga mowic
                                          pytajacemu tyle co nic, w zaleznosci od tego kogo sie spytasz o ocene
                                          ‘rzetelnosci’ danych. To co dla mnie przedtawia wartosciowa informacje, dla
                                          ciebie nie. To co dla ciebie przedtstawia wartosc, dla kogos innego jest
                                          bezuzyteczne. Jesli sie w tym gubisz, to rzeczywiscie, sie nie zrozumiemy.

                                          > trzecia: jestes klamca oskarzajacym mnie, ze kazda rozmowe
                                          > zaczynam z wrogiej pozycji i mam adwersarza za debila.

                                          Po pierwsze nie napisalem ze w kazdej tylko w wiekszosci. Po drugie, jak juz
                                          tlumaczylem, to czy masz najczesciej w pogardzie rozmowcow czy nie nie podlega
                                          ‘argumentacji’. To sprawa zupelnie subiektywna I nawet patrzac sie na ten sam
                                          tekst mozna dojsc do innej konkluzji. To jest jeden z tych ‘faktow’ ktorego
                                          interpretacja zalezy od wielu czynnikow. Nikomu swojego zdania nie narzucam (co
                                          ty odczytales jako krycie sie za forum (???)). Ty natomiast oczekujesz ‘faktow’
                                          I dowodow, jakby rzeczywiscie takowe musialy istniec.

                                          > twoje subiektywne/indywidualne urojenia powinny pozostac
                                          > wylacznie twoimi prywatnymi/indywidualnymi urojeniami i nie
                                          > masz zadnego prawa pisac o nich jako o stanie faktycznym,

                                          I nigdzie nie pisalem ze jest inaczej. Od samego poczatku o ile sobie
                                          przypominam podkreslam ze jest to moje subiektywne zdanie. W zadnym wypadku nie
                                          pisze o tym jako o stanie faktycznym, bo ani psychologiem nie jestem, ani
                                          psychiatra, ani nawet socjologiem. Zadnych definitywnych opini na temat czyjejs
                                          osobowosci nie wyglaszam.

                                          Tak wiec radze zebys sie uspokoil, bo od specjalisty diagnozy jeszcze nie
                                          uslyszales, przynajmniej na tym forum. Jesli chcesz, zeby ktos ci cos powiedzial
                                          na temat twojej osobowosci I podejscia do innych, to sie zglos do osoby, ktora
                                          ma odpowiednie kwalifikacje. Wtedy mozesz oczekiwac wyjasnien I ‘dowodow’. Ale
                                          nie ode mnie.

                                          > czwarta: nastepnym razem bede raczej z przymrozeniem oka
                                          > czytal to co piszesz, bo widze, ze nie ma co przywiazywac do
                                          > tego co piszesz wiekszej wagi skoro nie ma sposobu by zmusic
                                          > cie do tego, byc podal sposob w jaki do takich, a nie
                                          > innych wnioskow doszedles, powolal sie na jakies sensowne
                                          > zrodla,

                                          od samego poczatku zaznaczylem, ze zrodla nie znam. Zrodlo zna znajomy, do
                                          ktorego kontakt zaproponowalem. Zakladam ze osoby na forum sa inteligentne I
                                          same zdecyduja czy informacji wierzyc czy nie, czy ja sprawdzic, czy nie. Nie
                                          oczekiwalem, ze moja wypowiedz jest wyrocznia, za ktora ty ja najwyrazniej wziales.

                                          Z kolei, twoje wypowiedzi od dluzszego czasu traktuje nie do konca powaznie.
                                          Zdazylem przyzwyczaic sie do sposobu w jaki prowadzisz dyskusje I dyskutantow,
                                          tak wiec I ten watek nie jest dla mnie ani zaskoczeniem, ani czyms szczegolnie
                                          interesujacym.

                                          > to ze napiszesz dziesiatki linii pod zadanym pytanie nie znaczy
                                          > wcale, ze udzieliles na to pytanie rzeczowej odpowiedzi. po raz
                                          > kolejny widze, ze dla ciebie jest to wszystko co sie pisze, wazne > zeby bylo
                                          napisane.

                                          Pudlo, patrz wyzej. Jesli nie widzisz zwiazku to rzeczywiscie sie nie dogadamy.
                                          Sa dwie mozliwosci. Albo ze ja mowie o d…ie marynie (co sugerujesz), albo ty nie
                                          potrafisz ogarnac nawalu informacji I polaczyc tego w sensowna calosc.
                                          Oczywiscie jest jest jeszcze cos po srodku, a mianowicie, ze nie potrafie
                                          przedstawic sprawy w sposob dla ciebie zrozumialy. Wtedy wina jest po obu stronach.
                            • bugsior Re: prawnik 23.07.06, 03:16
                              wiesz co, przeczytalem sobie twoje wypociny jeszcze raz i chyba zrozumialem co
                              ty zrobic probujesz. idac za twoim przykladem.

                              sample ma 100 obserwacji z czego 5 osob ma 125k a reszta jest bezrobotna. zgadza
                              sie?

                              i dla ciebie 0 to nie jest liczba?

                              mean:
                              (95*0+5*125)/100=6.25

                              median:
                              0

                              zrozumiales, czy nie nadazasz?

                              wyprowadz mnie z bledu jesli zalozenia sa inne.
                              • ru4d2 Re: prawnik 23.07.06, 03:57
                                > wiesz co, przeczytalem sobie twoje wypociny jeszcze raz i chyba zrozumialem co
                                > ty zrobic probujesz. idac za twoim przykladem.
                                > sample ma 100 obserwacji z czego 5 osob ma 125k a reszta jest bezrobotna.
                                zgadz > a> sie?
                                > i dla ciebie 0 to nie jest liczba?

                                bzdura. zero jest jak najbardziej liczba, ale 95 ludzi nie ma sensu brac z tej
                                puli pod uwage, bo niby z jakiej racji? nie mieli startu, nie wiadomo ile
                                dostana. po prostu ukonczyli szkole. wiesz, to nie jest takie proste i proste
                                srednie tego nie policza. bo tego nie ma sensu nawet liczyc, ael ty uwazasz
                                inaczej.

                                > mean:
                                > (95*0+5*125)/100=6.25
                                > median:
                                > 0
                                > zrozumiales, czy nie nadazasz?

                                i ty mowisz, ze to ja traktuje rozmowcow jak debili, no prosze.

                                > wyprowadz mnie z bledu jesli zalozenia sa inne.

                                zalozenia masz w poscie, w ktorym podalem przyklad, nie ma zadnych dodatkowych
                                zalozen. baw sie tym co masz.

                                chciales sie pochwalic, ze juz potrafisz policzyc? bo wlasciwie chciales
                                udowodnic?
                                powiedz mi teraz jaka ma wartosc praktyczna taki wynik? jeden i drugi.
                                powiedz komus, ze ktos po szkole dostaje na start zero dolarow liczonych w
                                twoim median. i o tym trabie juz od ponad dnia.

                                ty wspominales cos o popisach. hehehe. po prostu urocze, ale to ty sam chciales
                                liczyc srednie median i mean i jak widze, ze sie spodobalo. <rs>
      • smiglostopy Re: prawnik 18.08.06, 23:58
        to sa dane z ksiezyca. taka prace znajduje 1 na 10.
        skonczylem law school i w lipcu zdawalem bar. pracuje w kancelari.
        rzeczywistosc nie jest taka swietlana...
        studia prawnicze jednak polecam ;)
      • smiglostopy Re: prawnik 21.08.06, 19:05
        bugsior napisał:

        > starting salary po law school to ok. $125k. sam sobie odpowiedz czy warto czy
        nie.

        tu bardziej konkretne dane:

        tinyurl.com/oktgq

        Area Code: 35644
        Area Title: NEW YORK-WHITE PLAINS-WAYNE, NY-NJ METRO DIV
        OES/SOC Code: 23-1011
        OES/SOC Title: Lawyers
        Level 1 Wage: $33.56 hour - $69,805 year
        Level 2 Wage: $48.04 hour - $99,923 year
        Level 3 Wage: $62.51 hour - $130,021 year
        Level 4 Wage: $76.99 hour - $160,139 year

        tinyurl.com/r2qws
        23-1011 Lawyers 60,470 $124,720 $109,960 $66,490 >$145,600

        to dane dla NY county. na brooklynie/queensie zarobki sa nizsze. na start
        srednio dostaje sie wiec miedzy $60-70K i ta liczba wydaje sie byc blizsza
        rzeczywistosci. oczywiscie male firmy placa mniej, duze wiecej... jesli
        immigrant dostanie prace jako adwokat za wiecej niz $70K na start to jest
        naprawde niezly. osobiscie nie znam zadnego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka