toja3003
26.04.04, 14:28
ktos tu upadl (w chuscie) na glowe.
Krotko mowiac: czesc panstw UE odmawiajacych prawa
do zapisu o chrzescijanskich tradycjach
Europy w konstytucji europejskiej
nie powinna oburzac sie na chec
przystapienia Turcji do UE
z powodu dominujacej w Turcji
religii islamskiej.
UE to organizacja "wspolnych wartosci",
jesli jednak tradycje chrzescijanskie
do takich wartosci oficjalnie nie sa zaliczane
to UE nie ma prawa zarzucac Turcji tego,
ze do kregu kultury chrzescijanskiej nie nalezy.
Tekst jest przykladem zaplatania sie w sprzecznosciach.
Zrozumialem, ze moja babcia-katoliczka
w swojej nieodlacznej chuscie nie
moglaby byc nauczycielka we Francji
i nie moglaby studiowac na tamtejszych uniwersytetach.
Turdno. W Polsce z tym przezyjemy, choc
chcialem zabrac ja na wycieczke do Francji
i bedziemy musieli uwazac zeby nie narazic
sie tamtejszej policji, jesli Francja rozszerzy
zakaz na inne miejsca publiczne - musze
wiec z uwaga sledzic doniesienia z Francji.
Inny przyklad "gonienia w pietke".
Jak mozna w praktyce zagwarantowac
"neutralnosc przestrzeni publicznej"?
Na pewno nie przez zakazy i udawanie,
ze ludzie nie maja wymiaru religinego.
Alez maja! I to wszyscy, niewierzacy takze,
wlasnie dlatego, ze deklaruja sie jako tacy.
Uwazam, ze nasza preambula konstytucyjna
jest przykladem udanego kompromisu wtej kwestii.