de_oakville
08.03.11, 12:48
Skad sie biora tzw. "komsomolcy" na forum? "Normalnemu" czlowiekowi nie miesci sie to w glowie! Jak zdrowy na umysle i trzezwo myslacy czlowiek moze myslec takimi absurdalnymi kategoriami jak oni? Sa przeciez oczywiste fakty, sa dobrze zbadane wydarzenia historyczne itd. Tymczasem "komsomolcy" patrza na innych dokladnie tak samo. Jak na istoty z innej planety. Przyjmijmy wiec fakt, ze jako ludzie jestesmy rozni i czesto myslimy inaczej i inaczej patrzymy na te same sprawy. Wsrod istot ludzkich to normalne. I najczesciej sami nie mamy na to wplywu, podobnie jak na fakt, ze ktos urodzil sie kobieta, a ktos inny mezczyzna. Od wczesnego dziecinstwa zycie ksztaltuje nas nas tak, ze jedni z jakiegos powodu staja sie rusofilami, a inni milosnikami kultury zachodniej czy amerykanskiej. Wplyw maja rozne czynniki, nieraz takie "blahe" rodzinne wydarzenia z przeszlosci jak to, ze czyjegos przodka Niemcy wywiezli podczas wojny do Oswiecimia, a rodzine kogos innego Sowjeci zabrali wbrew jej woli na Syberie. Lub to, ze ktos jezdzi co roku do Rosji, a nie zna Ameryki, natomiast ktos inny mieszka od lat w Ameryce i nie zna zupelnie Rosji. Kazdemu wolno "kochac" kogo chce i co chce - wszystko jest w porzadku dopoki nie uwazamy tej drugiej, inaczej myslacej strony za wroga, ktorego nalezy obsypac gradem obelg i wylac na niego kubly pomyj oraz zadawac pytania w rodzaju "jak ty sie nie wstydzisz byc przyjacielem Ameryki?" Tak jest w panstwach i spoleczenstwach zacofanych i fanatycznych, a nie w krajach cywilizowanych. Nikt z ludzi nie jest tak doskonaly jak "sam Pan Bog", aby widziec wszystko i wiedziec wszystko - przeciwnie - kazdy z nas jest mniej lub bardziej "ulomny".
W pewnym miescie w Indiach, po pracy, zabrali nas na wycieczke do parku miejskiego, w ktorym znajdowalo sie rowniez niewielkie zoo z tygrysami, wezami i innymi dzikimi stworami, ktore byly na wybiegach albo w specjalnych pomieszczeniach aby ludzie byli bezpieczni. Jedynie stata malp biegaly po parku calkowicie na wolnosci. Po waskiej drodze posuwaly sie powoli prywatne samochody oraz duze autobusy pelne ludzi. Rozbawila mnie taka oto scena: stojacy autokar pelen ludzi, ktorzy patrzyli zza szyby z ogromnym zainteresowaniem na stado malp, ktore rozsiadly sie przy drodze. Zainteresowanie bylo odwzajemnione i nawet wzrok dokladnie taki sam. Obie strony spogladaly na siebie jak dalecy "krewniacy", ktorzy przez moment zapomnieli o tym, ze dziela ich wieki ewolucji (wedlug wyznawcow teorii Darwina).
Nie identyfikuje sie absolutnie z pasazerami autobusu. Naprawde nie wiem, z kim powinienem sie identyfikowac. Moze z istotami siedzacymi przy drodze. Pewien optymistyczny akcent mozna rowniez znalezc i w tej "niedoli". Sa to istoty do tej pory w duzej mierze naturalne i nie zepsute "zgnila cywilizacja" ludzkosci.