mara571
07.06.11, 21:32
Dziennikarz Rzeczpospolitej, Marek Magierowski zrelacjonowal spotkanie MLP z dziennikarzami w Rzeczpospolitej:
www.rp.pl/artykul/670323_Marek_Magierowski_o_Marine_Le_Pen.html
"To, co w Polsce zwykło się nazywać "układem", przywódczyni FN nazywa "systemem". To "system" jest przerażony perspektywą jej zwycięstwa w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, to "system" stara się ją demonizować. – Mainstreamowe media nie oceniają mnie po tym, co mówię, ale po tym, czego nie mówię. Piszą: "O, Marine Le Pen nie powiedziała tego i tego, a więc na pewno myśli to i to". To już nawet nie jest orwellowska Policja Myśli. To Policja Podświadomości!
"System" to dwa ugrupowania, które zdominowały scenę polityczną nad Sekwaną: UMP pod wodzą obecnej głowy państwa oraz Partia Socjalistyczna. Ta druga miała do niedawna świetnego kandydata na prezydenta, ale jego kariera skończyła się pewnego pechowego poranka w pewnym nowojorskim hotelu. Zresztą, według Marine Le Pen, wart Pac pałaca, bo obaj panowie – i Nicolas Sarkozy, i Dominique Strauss-Kahn – są z "systemu" i rywalizowali tak naprawdę o głosy tych samych wyborców. – Obrażano nas, obrzucano najgorszymi inwektywami. Dziś okazuje się, że francuską klasą polityczną wstrząsają kolejne skandale obyczajowe. A tak się jakoś dziwnie składa, że liderzy Frontu Narodowego w żadną aferę finansową czy obyczajową nigdy zamieszani nie byli."
Dalej
"Szefowa FN cierpliwie objaśnia, na czym polega różnica między skrajną prawicą a prawicą narodową (czyli jej partią). – Skrajna prawica występuje przeciwko demokracji. My wręcz przeciwnie. Chcemy, by naród francuski mógł wreszcie swobodnie wyrażać swoją wolę – tłumaczy."