Dodaj do ulubionych

没过 Mei quó - piękny kraj

09.07.11, 21:48
tak sie nazywa ameryka
Polska to Bã lan – 把蓝błękitne fale
Niemcy -Dé guó – 的过moralny kraj
Francja - Fa guo - kraj prawa
Jong guó – 中去kraj centrum – chiny
Ying guó – 应过kraj bohaterów – England

Uczę się chinskiego bo takie sa wymagania czasu. Indo-europejskie jezyki juz nie wystarczają. Jest 87 min meczu i chiny prowadzą 1 – 0 z resztą swiata. Nic nie wskazuje na dogrywke. Chinczycy nie maja wirtuozów i pieknej dla oka techniki jak Barcelona ale 11 zaangazowanych zawodników, którzy mówia tym samym jezykiem i daja 100% w kazdym duelu. Ich ławka rezerwowych jest długa i pełna l把ojalnych zastepców gotowyc wejsc na murawe i gryzc trawe. Trener daje im tylko jedną rade: nie ważne jak grasz, ważne zebys strzelił gola.

Reprezentacja reszty swiata to ich przeciwienstwo. Naszpikowana przepłacanymi gwiazdorami ale niezgrana i sklócona. Nie mają nawet wspólnego jezyka. Szczególnie ze sztabem trenerskim, ktorego oskarzają o rasizm. Obrona swiatowców poucza chinskich graczy jak mają prowadzic pilke i którą nogą podawac zamiast wymiatac a pomoc nie podaje pilki do napastników, którym zazdrosci nowych gigantycznych kontraktów. Co
najgorsze lewoskrzydlowy jest lekko niedysponowany i nie bierze udzialu w grze. Srodkowy gra pod publiczke. Prawe skrzydlo robi co chce, a nie zawsze dobrze.

Trenerzy swiatowców zupełni sie pogubili i nie maja koncepcji jak zastopowac przciwnika, który gra w ekstraklasie, z przejsciowymi spadkami do drugiej ligi, od 4000 lat i ma głęboko zakorzenione pojecie wlasnej wartosci, stylu zycia, tozsamosci narodowej i kto jest odpowiedzialny za strukture i strategie.

Zasze uwielbiałem wspołpracowac z Chinczykami i Japonczykami. Pracowitosc, kultura osobista, skromnosc. Spadkobiercy 4000-letniego wychowania. Niekiedy dochodzi do zabawnych sytuacji. Gdy duzo mlodsza ode mnie dziewczyna wyraza mi szacunek klaniajac sie xie xie, 写写, ja prawdziwy polski dzentelman odkłaniam sie bú ké qí 不可起. No to ona odkłania sie jeszcze głebiej. Ja wtedy daje spokój, zeby nie zerwac sobie muskułu tylnobiodrowego.

Trudno zdefiniowac chinski odnosnie stopnia jego trudnosci. Chodzi tu o totalne przestawienie myslenia jezykowego. W kontrascie do odmieniajacych sie i majacych rozpoznawalne rdzenie wyrazów jezykóe indo-europejskich, jez chinski jest jezykiem pozycyjnym bez kategorii wyrazów jak rzeczowniki, czasowniki itd.

Ja kocham cie. – Wo ai ni./ja milosc ty/

Wydaje sie, ze wszystkiego trzeba nauczyc sie na pamiec. Horror! Nie ma tu rodzin wyrazów jak np ang: to give, gave, given, giving, giver, a gift itd.

W chinskim uzywa sie na to zupelnie ze soba nie zwiazanych slow.
Polisemantycznosc. Jedno slowo moze miec 20 znaczen.

yίn – srebro
yίn háng – bank
yĭn liáo - drink
yīn dáo – vagina
yīn yué - muzyka
yīn jing – penis

Mundial kobiecego futbolu,po 1-wszej polowie 0-0 meidzy Japonia – Niemcami. Moje zyczenoniowy koncowy wynik. 1-0 dla Japonii.

Russian jokes
Karl Marx was resurrected and came to the USSR. He was shown factories, hospitals, cities and villages, etc. Finally, he requested to be allowed to make a speech on TV. The Politburo hesitated as they were afraid he might say something they wouldn't approve. Marx promised he would say only one sentence. Under this condition, the Politburo agreed. Karl Marx uttered the following sentence: "Workers of all countries, forgive me."


<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
podrózuj w czasie i przestrzeni, jīng shén, líng hún, 竟身,另混
(jezeli chcesz widziec znaki chinskie, musisz w dolnym prawym rogu komputera wybrac w ustawieniach klawiatury simplified Chinese Republic of China)
Obserwuj wątek
    • de_oakville Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 10.07.11, 01:01
      Chiny sa z cala pewnoscia fascynujacym krajem majacym bardzo ciekawa i imponujaca kulture, wspaniala i wyrafinowana kuchnie, ale do nauki jezyka mnie jakos do tej pory specjalnie nie ciagnelo. Byc moze zmienie nastawienie w przyszlosci. Moze jestem na to za stary, a moze fakt, ze mozna sie tam dogagac po angielsku (angielskie napisy w pekinskim metrze, zapowiedz stacji w obu jezykach, chinskim i angielskim, ped mlodziezy chinskiej do nauki angielskiego) - to sprawia, ze czlowiek nie czuje sie tam jak na "tureckim kazaniu" i daje sobie jako tako rade bez tlumacza. Slyszalem, ze jezyki chinskie (mandarin i kantonski) to jezyki "toniczne". Mandarin ma podobno 5 roznych tonow, kantonski - ktory jest trudniejszy, ma az 7 tonow. Inny ton danej gloski w podobnym wyrazie zmienia jego znaczenie. Gramatyka za to niezwykle prosta - nie ma czasow, odmian czasownikow - to okolicznik czasu okresla, kiedy dana akcja miala miejsce. Nie ma rowniez liczby mnogiej rzeczownikow - tylko liczebnik okresla ilosc. Ale ta wymowa! No i wyuczenie sie ogromnej ilosci chinskich znakow, bo coz warte jest mowienie, jesli sie nie potrafi czytac! Slyszalem, ze jezeli ktos zna tylko kilka chinskich slow - uslyszy od Chinczyka, ze mowi bardzo dobrze po chinsku. Jezykow innych niz europejskie do tej pory nie bralem "na warsztat". Ale jesli bym mial cos brac, to myslalem na pierwszym miejscu o tureckim - niezwykle ciekawa kultura, no i litery lacinskie, dzieki Atatürkowi. Karaköy znaczy podobno "czarna wies", a ponadto po turecku mozna dogadac sie w wielu krajach na ogromnym obszarze Azji od Bosforu az po Chiny.
      • zeitgeist2010 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 10.07.11, 12:05
        de_oakville napisał:

        Chiny sa z cala pewnoscia fascynujacym krajem majacym bardzo ciekawa i imponujaca kulture, wspaniala i wyrafinowana kuchnie, ale do nauki jezyka mnie jakos do tej pory specjalnie nie ciagnelo. Byc moze zmienie nastawienie w przyszlosci. Moze jestem na to za stary,

        Uczyc człowieka niedojrzałego to stratu czasu.
        Nie uczyc człowieka dojrzałego to strata człowieka. /Konfucjusz


        a moze fakt, ze mozna sie tam dogagac po angielsku (angielskie napisy w pekinskim metrze, zapowiedz stacji w obu jezykach, chinskim i angielskim, ped mlodziezy chinskiej do nauki angielskiego) - to sprawia, ze czlowiek nie czuje sie tam jak na "tureckim kazaniu" i daje sobie jako tako ra de bez tlumacza

        Tyle razy jestes czlowiekiem, iloma jezykami wladasz. /przyslowie chinskie

        Slyszalem, ze jezyki chinskie (mandarin i kantonski) to jezyki "toniczne". Mandarin ma podobno 5 roznych tonow

        Klasyczny przykład to
        Mã (wysoki ton) – matka
        Má (rosnący) – konopia
        Mă (spadający i rosnacy) – kon
        Ma (spadający) – ochrzanic



        Gramatyka za to niezwykle prosta - nie ma czasow, odmian czasownikow - to okolicznik czasu okresla, kiedy dana akcja miala miejsce. Nie ma rowniez liczby mnogiej rzeczownikow - tylko liczebnik okresla ilosc i trudna bo nasze doswiadzenie z jezykami indo-europejskimi nic nie pomaga.


        Ale ta wymowa! poza tonami to latwa i piekna. Juz znajduje przyjemnosc w sluchaniu piosenek po chinsku. Kiedys myslalem o nauczeniu sie arabskiego albo hebrajskiego ale brzydka wymowa mnie zniechecala

        No i wyuczenie sie ogromnej ilosci chinskich znakow, bo coz warte jest mowienie, jesl
        i sie nie potrafi czytac!


        Tu nie chodzi tylko o czytanie. Znaki chinskie sa przezyciem estetycznym, To sztuka. Znak ozaczajacy kobiete, rozwinal sie od ideogramu Ewy pod drzewem
        zjadajacej zabronionw jablko w raju! W wolnej chwili postaram sie ta etymologie przestudiowac.


        Ale jesli bym mial cos brac , to myslalem na pierwszym miejscu o tureckim - niezwykle ciekawa kultura, no i litery lacinskie, dzieki Atatürkowi. Karaköy znaczy podobno "czarna wies", a ponadto po turecku mozna dogadac sie w wielu krajach na ogromnym obszarze Azji o
        > d Bosforu az po Chiny.


        Mądry pomysl. Jezyk turecki ma latwą wymowe i przejrzystą aglutynatywną gramatyke. Otwiera gigantyczny obszar od Azerbejdzanu po muzulmanskich Ujgurów w zach Chinach.
        • de_oakville Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 10.07.11, 13:07
          Do Chin przylatywalem trzykrotnie sluzbowo, zawsze do Pekinu. Przedostatni wyjazd byl na jesieni zeszlego roku, ostatni w styczniu tego roku. Podrozowalem z kolega z pracy. Zabawne bylo to, ze na lotnisku nas "starszakow" w "srednim wieku" (on nawet z siwa broda) witali ludzie bardzo mlodzi - Chinczyk i Chinka gdzies w wieku okolo 20-tu lat. Urodzili sie w Chinach, mieszkaja na stale w Pekinie, mowia po angielsku i reprezentuja tam nasza firme (nie tylko nasza). My ciekawi Chin, oni ciekawi Ameryki, Kanady i "Zachodu" (nigdy nie wyjezdzali z Chin). Niezwykle mili i uprzejmi, a rownoczesnie calkowicie pozbawieni zarowno unizonosci jak i wynioslosci. Bylismy wiec dla siebie pewnie w rownym stopniu "atrakcyjni" - w czasie wolnym od pracy obwozili nas chetnie po Pekinie i pokazywali miasto. Podrozowalismy glownie taksowka (metro to byl moj pomysl, choc chcieli mnie zniechecic i mowili, ze panuje "straszny tlok"; to dobrze, powiedzialem - pojedziemy w tloku). Ze wzgledu na kontakty z roznymi Chinczykami byl to dla mnie jeden z najprzyjemniejszych wyjazdow sluzbowych, jesli nie najprzyjemniejszy. Po angielsku mowia dobrze, a jak maja klopoty z jakims wyrazem - pytaja o "spelling", po czym korzystaja ze elektronicznych slownikow w swoich telefonach komorkowych. W innych krajach "chinskich", ktore odwiedzilem w ciagu ostatnich 20 lat, Singapur (75% Chinczykow) ma angielski jako jeden z jezykow urzedowych, a w Tajlandii (w stolicy Bangkoku jakies 60% mieszkancow stanowia Chinczycy) lub na Tajwanie jest jeszcze latwiej dogadac sie po angielsku niz w ChRL.
          Azja jest fascynujacym kontynentem pod wzgledem jezykowym i kulturowym! Ogromne zroznicowanie! W Bangkoku widzisz napisy tajskie - to zupelnie inne znaki niz chinskie, rodem z Indii, skad kiedys przybyli Tajowie. Hindi ma jeszcze inne znaki.
          Moze wiec zglebic tajski albo hindi! Ale czemu tajski a nie malajski? A moze wietnamski? - Wietnam fascynujacy kraj! A litery maja lacinskie, wprowadzone przez Francuzow - pelno tam "kresek", "ogonkow" i "daszkow" nad samogloskami. Japonski rowniez bardzo ciekawy!
          Natomiast Indie to istna "kopalnia" jezykow i kultur. Trzeba miec "wielka glowe" lub byc geniuszem w tej dziedzinie. A ja takim z pewnoscia nie jestem - posiadam pewna doze entuzjazmu i systematycznosc - jesli postanowie, ze cos bede robil regularnie, to robie.
          Rozwijam wiec ciagle angielski, aby czuc sie rownie dobrze zarowno w Indiach jak i w Chinach.

          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
          "My Amerykanie wierzymy, ze z kazdego czlowieka mozna przerobic na Amerykanina. Rowniez Chinczycy uwazaja, ze ich wartosci sa uniwersalne. Jednak sa przekonani, ze Chinczykiem mozna stac sie tylko poprzez urodzenie."

          (Henry Kissinger w wywiadzie dla jednego z ostatnich numerow "Der Spiegel" Nr.27/4.7.11)
          • zeitgeist2010 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 11.07.11, 11:54
            de_oakville napisał:

            Po angielsku mowia dobrze, a jak maja klopoty z jakims wyrazem - pytaja o "spelling", po czym korzystaja ze elektronicznych slownikow w swoich telefonach komorkowych

            Wczoraj zabralem znajomego chinskiego Yu na ryby. Han –Chinczyk z BeiJing. Prawnik z dyplomem z Oxfordu. Zlapal pierwszego w zyciu okonia i cieszyl sie jak dziecko. Okon to po ang Perch, - Yu rzucil sie jak szaleniec na ten swój komórkowy ze slownikiem ale perch (z lacinskiego – perca) ryby nie bylo, tylko perch – resting place 
            Yu wyjezdza do Amsterdamu, gdzie dostal prace. Ale ja mam plan B, ktory moze okazac sie superplanem – A. To Xin, moja nauczycielka od chinskiego. Przepiekna chinka (chociaz papa z Mandzurii), a piekna Chinka to jest cos nie z tych swiatów. Wszystkie mulatki brazylisjkie moga sie schowac w szkolach samby albo jeszce jepiej zasilic treningi pilkarek, potym jak ich reprezentacjia pzegrala w Mundialu z anglosaskim fighting spirit Amerykanek.

            Xin ma niezkazitelnie biala skóre bez cienia zmarszczki. Azjatki tradycyjnie stronia od slonca. Do tego uduchowiona Buddystka i do niczego nieporównywalna, fascynujaca osobowosc.


            > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
            > "My Amerykanie wierzymy, ze z kazdego czlowieka mozna przerobic na Amerykanina.
            > Rowniez Chinczycy uwazaja, ze ich wartosci sa uniwersalne. Jednak sa przekonan
            > i, ze Chinczykiem mozna stac sie tylko poprzez urodzenie
            ."
            > (Henry Kissinger


            Chinczyk i Japonczyk zachowuje dlugo swoja pierwotna tozsamosc na obczyznie. Zachowuja jezyk i zwyczaje w rodzinie. Gotuja po swojemu. "M0i" chinczycy Yu i XIn koncza zawsze dzien w markecie chinskim gdzie zakupuja chinskie produkty aby po chinsku ugotowac kolacje.

            W poufnej rozmowie Yu nie kryl swojego resentymentu wobec Japonczykow. To niegodziwy narod. Traktuja nas chinczykow jak ludzi nizszego gatunku, nie ukrywaja swojej wyzszosci, placa chinskim zatrudnionym mnijesze pensje, nie przeprosili nas za zbrodnie wojenne tak jak to niemcy zrobili wobec was Polakow ...

            <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
            podrózuj w czasie i przestrzeni, jīng shén, líng hún,

            竟身,另混
        • walter622 Witaj Zeitgeist2010 10.07.11, 14:09

          Jak zwykle czytam twoje teksty z niesłychanym podziwem. Stale czymś nowym zaskakujesz.
          Nie przypuszczałem, że w tak poważnie wnikasz w chińską przestrzeń, czym przyznam wzbudzasz moją zazdrość. Jednym słowem - zasłużone gratulacje.

          zeitgeist2010 napisał:

          > Znaki chinskie sa przezyciem estetycznym, To sztuka. Znak ozaczajacy kobiete, rozwinal sie
          >od ideogramu Ewy pod drzewem zjadajacej zabronionw jablko w raju! W wolnej chwili
          >postaram sie ta etymologie przestudiowac.

          Swego czasu miałem przyjaciela - artystę plastyka, który codziennie zajmował się chińską
          kaligrafią. Czynił to od ponad 40-u lat i twierdził, że j. chiński nie opanował tak jak by chciał.
          To co robił było przepiękne, a były to tylko dla mnie niezrozumiałe "znaczki". Niestety tego artysty nie ma już wśród nas, lecz pozostały po nim arkusze papieru z wymalowanymi tuszem
          sentencjami.

          > Otwiera gigantyczny obszar
          Również stwarza warunki dostępu, możliwości zapoznania się i zrozumienia zaskakującej swym poziomem kultury, która w odróżnieniu od chińskiej była marginalizowana, traktowana z pogardą i wrogością. Postawy wynikającej z koncepcji ukazywania wroga - dzikiego i nie posiadającego żadnej kultury innymi słowy nie posiadającego jakiejkolwiek racji bytu i wymagającego zniszczenia.

          www.youtube.com/watch?v=VEc-rysjid0
          • zeitgeist2010 Re: Witaj Zeitgeist2010 11.07.11, 11:26
            walter622 napisał:

            Stale czymś nowym zaskakujesz. Nie przypuszczałem, że w tak poważnie wnikasz w chińską przestrzeń, czym przyznam wzbudzasz moją zazdrość

            Choose a job you love, and you will never have to work a day in your life/wybierz prace ktora kochasz a nie bediesz mial wrazenia, ze pracujesz nawet jeden dzien / KOnfucjusz

            Sztuka polega na tym zeby zaskakiwac samego siebie. Mimo bliskiego stosunku do Buddyzmu, nie wierze w reinkarnacje i dlatego staram sie wykorzystac to zycie, ktore mam. NIe raz mi sie zdarzylo powiedziec po kilku miarkach single malt dobrze usytuowanym przyjaciolom , “chlopie przegon to swoja zone i psa, sprzedaj dom i zrób cos ”

            Wiele jest dróg do samospełnienia ale trzeba szukac, az sie znajdzie.

            A journey of a thousand miles begins with a single step /podróz o tysiacu mil, zaczyna sie od pierwszego kroku. /Konfucjusz

            zeitgeist2010 napisał:
            Znaki chinskie sa przezyciem estetycznym, To sztuka. Znak ozaczajacy kobiete, rozwinal sie
            od ideogramu Ewy pod drzewem zjadajacej zabronionw jablko w raju! W wolnejchwili
            postaram sie ta etymologie przestudiowac.

            Swego czasu miałem przyjaciela - artystę plastyka, który codziennie zajmował si kaligrafią. Czynił to od ponad 40-u lat i twierdził, że j. chiński nie opanował tak jak by chciał
            To co robił było przepiękne, a były to tylko dla mnie niezrozumiałe "znaczki".
            Niestety tego artysty nie ma już wśród nas, lecz pozostały po nim arkusze papieru z wymalowanymi tuszem sentencjami


            Ten przyjaciel znalazl swoją droge i wiedzial dokąd idzie.

            Wczoraj zabralem znajomego chinskiego Yu na ryby. Zlapal pierwszego w zyciu okonia i cieszyl sie jak dziecko.

            Ja z kolei wypytalem go o wszystko co miałem na sercu o chinach.Potwierdzil, ze przecietnie wyksztalcony chinczyk ma opanowane 4000 znaków. Ucza sie tego przez cala szkole i gdzies pod koniec szkoly obowiazkowej czyli w 9 klasie maja ten arsenal opanowany. Dzien wedkarski podsumowalismy w resturacji chinskiej/kantonskiej – czyli pld-wsch Chiny i Hongkong. Jak kazda udekorowana byla m.in. powiekszonymi znakami chinskimi, ktore na mnie zawsze sprawialy kiczowate wrazenie. Kazdy z tych znaków mial filozoficzne i uniwersalne znaczenie.

            Otwiera gigantyczny obszar Również stwarza warunki dostępu, możliwości zapoznania się
            i zrozumienia zaskakującej swym poziomem kultury, która w odróżnieniu od chińskiej była marginalizowana, traktowana z pogardą i wrogością. Postawy wynikającej z koncepcji ukazywa nia wroga - dzikiego i nie posiadającego żadnej kultury innymi słowy nie posiad
            ającego jakiejkolwiek racji bytu i wymagającego zniszczenia
            .

            Poza Turcja, narody turecko-jezyczne zyja niestety w cieniu historii.


            Doswiadzylem,ze Turcy uwielbiaja taniec i muzyke. Przez kilka lat wspolpracowalem profesjonalnie z Selda, z Istambulu. Matka, zona, szef ok 150 podwladnych. Mimo to znalazla kazdego roku dzas aby zorganizowac duzy miedzynarodowy festiwal tanca dla dzieci i mlodziezy! W wolnym czasie znalazla 100 noclegów dla gosci u prywatnych ludzi!Nawet biorac pod uwage goscinnosc i towarzyskosc Turków jest to nadzwyczajne.

            Seldzie (od dziada pradziada Kemalistka) zawdzieczam tez jedna z najb pemietnych replik o Islamie. „Ja na religie to po prostu nie mam czasu. Islam jest wyjatkowy klopotliwy i niepraktyczny w zyciu codziennym”

            > www.youtube.com/watch?v=VEc-rysjid0


            <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
            podrózuj w czasie i przestrzeni, 竟身,另混 jīng shén, líng hún,
            • walter622 Re: Witaj Zeitgeist2010 11.07.11, 12:59
              zeitgeist2010 napisał:
              > Kazdy z tych znaków mial filozoficzne i uniwersalne znaczenie.

              Sam proces tworzenia, przez wspomnianego artystę, kolejnych znaków był sam w sobie niesłychanym przeżyciem estetycznym. W jedwabnych pudełkach były starannie poukładane tabliczki czarnego tuszu z wyciśniętymi chińskimi napisami i sylwetkami smoków. Tabliczki te rozcierano na specjalnej płytce, uzyskując odpowiedni odcień czerni i jego barwę - od delikatnego, połyskującego błękitem po kruczo-czarny z odcieniem czerwieni. Dobieranie odpowiednich tabliczek tuszu i ich rozcieranie było swego rodzaju ceremoniałem.
              Po tym w skupieniu, powoli a zarazem w sposób zdecydowany specjalnym pędzlem nanosił
              poszczególne elementy znaku, dla nas (kompletnych laików) komentując ich znaczenie.

              > Turcy uwielbiaja taniec i muzyke.
              Owszem. Wszyscy Turańczycy faktycznie są wyjątkowo muzykalni i uwielbiają muzykę. Choć trzeba przyznać, że dla osoby nieprzywykłej ich muzyka jest wyjątkowo trudna w odbiorze.

              > Poza Turcja, narody turecko-jezyczne zyja niestety w cieniu historii.
              To się zmienia. Historia ma niesłychane dla Turańczyków znaczenie. Przy tym postrzegają ją
              w sposób zupełnie odmienny od "europejskiego" - każdy Turańczyk bez większego trudu może wymienić swoich przodków do wielu pokoleń wstecz, a także szczegółowo opisać ich dzieje.
              Równocześnie, obecnie, koncentrują się na przyszłości. Większość Turańskich narodów jest wyjątkowo młoda (rezultat eksplozji demograficznej ostatnich lat), tak więc brak tego specyficznego "starczego zgorzknienia". Można obserwować miks pogoni za nowoczesnością, a zarazem pamięć przeszłości i tradycji.

              Taki charakterystyczny obrazek - kurdyjski zespół śpiewa w j.tureckim dla stambulskiej widowni (tureckiej) ormiańską pieśń.
              www.youtube.com/watch?v=VIXMQvUiXow
              • zeitgeist2010 przy Chinach o Turkojezycznych 13.07.11, 09:35
                walter622 napisał:

                zeitgeist2010 napisał: Kazdy z tych znaków mial filozoficzne i uniwersalne znaczenie.

                [i]Sam proces tworzenia, przez wspomnianego artystę, kolejnych znaków był sam w so
                bie niesłychanym przeżyciem estetycznym. W jedwabnych pudełkach były starannie poukładane tabliczki czarnego tuszu z wyciśniętymi chińskimi napisami i sylwetk ami smoków. Tabliczki te rozcierano na specjalnej płytce, uzyskując odpowiedni odcień czerni i jego barwę - od delikatnego, połyskującego błękitem po kruczo -czarny z odcieniem czerwieni. Dobieranie odpowiednich tabliczek tuszu i ich rozcieranie było swego rodzaju ceremoniałem.
                Po tym w skupieniu, powoli a zarazem w sposób zdecydowany specjalnym pędzlem na
                nosił
                [/i]

                Fascynujace!

                Poza Turcja, narody turecko-jezyczne zyja niestety w cieniu historii.
                [i]To się zmienia. Historia ma niesłychane dla Turańczyków znaczenie. Przy tym pos
                trzegają ją w sposób zupełnie odmienny od "europejskiego" - każdy Turańczyk bez większego t
                rudu może wymienić swoich przodków do wielu pokoleń wstecz, a także szczegółowo
                opisać ich dzieje.
                Równocześnie, obecnie, koncentrują się na przyszłości. Większość Turańskich narodów jest wyjątkowo młoda (rezultat eksplozji demograficznej ostatnich lat), tak więc brak tego specyficznego "starczego zgorzknienia". Można obserwować miks pogoni za nowoczesnością, a zarazem pamięć przeszłości i tradycji.
                [/i]

                Tak, respekt dla starszych i tradycji maja duzy a w przypadku Turcji dochodzi duza doza patriotyzmu a nawet nacjonalizmu, który jest wpajany w szkole. Prywatnie jednak mlody wyksztalcony Turek z wiekszego miasta nie wiele sie rózni od rowiesnika ze Skierniewic, Niznego Nowgorodu, Mecklenburg-Vorpommern albo Saragossy. Podobna moda i zycie wokol telefonu komorkowego.

                Turcy bąda jednak zawsze bardziej zróznicowani, bo obecne terytorium Turcji to prawdziwa kolebka narodów. „Turek” moze sie okazac Kurdem, Bulgarem, Ormianinem, Czerkiesem/Adyghe/Attéghei albo przedstawicielem 20 innych narodowosci. Kazda z nich ma swoje miejsce w Osmankiej/tureckiej historii. Otomani szanowali i bali sie wojowników czerkieskich jak ognia (legenda mówi, nazwa „czerkess” uzywana przez Turkojezycznych sąsiadów - Kirgiz´w, Tatarów, Turków oraz Rosjan oznacza „wojownik rozprówacz”)a kobiety czerkieskie (powtarzam tu za Orhanem Pamukiem) byly ze wzgledu na swoją pieknosc i gracje najbardziej cenione w haremie sultanów w palacu Topkapi Serai


                Taki charakterystyczny obrazek - kurdyjski zespół śpiewa w j.tureckim dla stamb
                > ulskiej widowni (tureckiej) ormiańską pieśń.
                > www.youtube.com/watch?v=VIXMQvUiXow


                Egzotyczne ale piekne. Nie mam przywileju bycia muzykalnym ale uwielbiam muzyke tak samo jak teatr mimo ze nie jestem aktorem. Taniec i muzyka jest najpierwotniejszym, uniwersalnym wspolnym rytualem kulturowym ludzkosci. Dlatego nie dzieli a łączy i przybliza. Moja znajoma, filmowiec dokumentalny, zrobila kiedys maly filmik o orkiestrze w Gazie skladajacej sie z muzyków palestynskich i izraelskich.

                Musze jescze raz wspomniec to moja Seldę. Jedlismy kiedys kolacje w duzej grupie w Ortaköy i jak zwykle w Turcji po chwili mielismy maja orkiestre (meska) przygrywajaca do jedzenia. Po kilku minutach Selda nie wytrzymala. Cos tam do nich po turecku pogadala. Zaintonowali akompaniament a ona zaspiewala takim glosem z taka namiętnoscią, ze mnie ciarki przeszly. Nigdy tego spontanicznego wystepu nie zapomne
                • walter622 o Turańczykach 13.07.11, 11:38
                  zeitgeist2010 napisał:

                  >Otomani szanowali i bali sie wojowników czerkieskich jak ognia.

                  Czerkiesi godni są chyba oddzielnego wątku. Mieli duży wpływ na dzieje i kulturę tamtego rejonu - wystarczy wspomnieć chociażby egipskich mameluków (Burczydów).

                  > były ze względu na swoją piękność i gracje najbardziej cenione w haremie sultanów w palacu Topkapi Serai.

                  To piękno i grację można do dziś podziwiać - w rzeczy samej są prześliczne. Dość istotne - instytucja "niewolnictwa" w świecie Turanu posiadała bardzo specyficzny charakter, odmienny od stereotypowych wyobrażeń, ukształtowanych w oparciu o rzymskie dzieje.
                  Wielu niewolników, pomimo tego faktu, zajmowało znaczące funkcje w państwach Turanu.

                  >Zaintonowali akompaniament a ona zaspiewala takim glosem z taka namiętnoscią, ze mnie
                  pociarki przeszly.

                  Można tylko Tobie szczerze pozazdrościć. Podobnie rzecz się ma w moim Kazakhstanie
                  - miejscowi są niesamowicie muzykalni i przepięknie śpiewają. Organizowanych jest tam wiele konkursów śpiewaczych dla amatorów, które cieszą się wielką popularnością.
                  Mają bardzo specyficzne pieśni - są to swego rodzaju eposy homeryckie, opisujące
                  przeszłość rodów i dokonania poszczególnych bohaterów. Ponieważ większość ludności nie znała przekazu pisanego, te eposy posiadały kolosalne znaczenie w formowaniu się ich historycznej samoświadomości. Co najbardziej zaskakujące w zakresie faktograficznym są zaskakująco precyzyjne, choć opisują wydarzenia z przed jakiś 600 - 800 lat ( rzecz jasna, ilość pokonanych wrogów trzeba podzielić przez 100).

                  > Egzotyczne ale piekne.
                  To może jeszcze kilka utworów z tego samego koncertu. Dość ciekawe - piosenkarka wykonuje utwory praktycznie na wszystkich językach tego regionu, poczynając od tureckiego, kończąc na fersii i asyryjskim.

                  > Dlatego nie dzieli a łączy i przybliza
                  "Sari Gyalin"( "Jasnowłosa narzeczona") - wyjątkowo piękna pieśń, opisująca tragedię
                  w stylu Romeo i Julia (on - muzułmanin, ona - chrześcijanka). Pieśń będąca swoistym odzwierciedleniem wyjątkowo skomplikowanych wzajemnych relacji. Przy tym budząca
                  bardzo wiele emocji i sporów o jej pochodzenie (jedni uznają ją za ormiańską, inni za azerską innymi słowy turańską) - tu nie ma miejsca na jakiekolwiek żarty. Tak więc ,
                  jak widzisz - muzyka łączy, a zarazem może równocześnie dzielić.
                  Po zamordowaniu o ile pamiętam w 2007 r. przez nacjonalistów dziennikarza (Hrant'a Dink'e) wzywającego do pojednania narodów ta pieśń stała się swoistym hymnem zwolenników jego idei. W danym przypadku (nie przypadkowo) pieśń wykonywana na ormiańskim ("ermenice").

                  www.youtube.com/watch?v=897AbBF2jak
                  I jeszcze jeden - "Bingöl" ("aromat róż" , a zarazem gra słów - jest o tej nazwie miejscowość).

                  www.youtube.com/watch?v=001I6BSpE4s
                  No dla odmiany coś turańskiego.
                  www.youtube.com/watch?v=0_mf-PXniQI
                  Pozdr.
                  • zeitgeist2010 Re: o Turańczykach 14.07.11, 11:16
                    walter622 napisał:

                    "Sari Gyalin"( "Jasnowłosa narzeczona") - wyjątkowo piękna pieśń, opisująca tragedię w stylu Romeo i Julia (on - muzułmanin, ona - chrześcijanka). Pieśń będąca swoi stym dzwierciedleniem wyjątkowo skomplikowanych wzajemnych relacji. Przy tym budząca bardzo wiele emocji i sporów o jej pochodzenie (jedni uznają ją za ormiańską, inni za azerską innymi słowy turańską) - tu nie ma miejsca na jakiekolwiek żarty. Tak więc , jak widzisz - muzyka łączy, a zarazem może równocześnie dzielić. Po zamordowaniu o ile pamiętam w 2007 r. przez nacjonalistów dziennikarza (Hrant'a Dink'e) wzywającego do pojednania narodów ta pieśń stała się swoistym hymnem zwolenników jego idei. W danym przypadku (nie przypadkowo) pieśń wykonywana na ormiańskim ("ermenice").

                    Wiele interesujacych refleksji i spostrzezen. Musisz byc prawdziwym milosnikiem muzyki. Do dzisiaj pamietam twoja wzmianke o katalonskim Lluisu Llachu i L`Estaca.

                    Na cale szczescie wiecej jest przykladów, gdy myzyka lączy niz dzieli. Odnosnie morderstwa na Hrancie trzeba powiedziec ze kilkaset tysiecy Istambulczyków spontanicznie wyszlo na ulice i demonstrowalo przeciwko nacjonalizmowi.

                    Moglbym sie pospieszyc i powiedziec, ze narody azjatyckie maja jakas specjalna inklinacje do myzyki i tanca. Mam np znajoma z pln Ossecji, mloda i nowoczesna ale spiewa i tanczy lokalne kaukaskie rytmy (chociaz sami Oseci to iranski narod).
                    Ale odwróce rozumowanie i powiem, ze to raczej Zachod stracil albo roztrwonil naturalne zainteresowanie autentyczna muzyką i zastąpil je Michaelem Jacksonem trzymającym sie za krocze.
                    Po posluchaniu videow z youtube uderza mnie uniwersalnosc. Bebenki to jak samba brazylijska a flet to klasyczny instrument chinskiego folkloru.

                    Byc moze to znasz ale jezeli nie, to tu jest przyklad niezwykle niezwyklego muzykowania Saami (laponczykow) z pln Europy. Jojk - Spiew bez slow. Ze mna bylo tak, ze po pierwszym kontakcie z jojkiem zatkalem sobie uszy. Teraz potrafie tego sluchac godzinami.

                    www.youtube.com/watch?v=FyMuroDkq9Q&feature=related
                    • walter622 Re: o Turańczykach 14.07.11, 13:05
                      zeitgeist2010 napisał:
                      >Musisz byc prawdziwym milosnikiem muzyki.

                      Owszem, gdy pracuję stale mam ją włączoną. Jest też strona "praktyczna" - kontakt z językiem. Słowo "pisane" można od siły ze słownikami zrozumieć, natomiast słuchając piosenek poznaje się melodykę danego "żywego" języka i rozumie się "co w duszy gra".
                      Jest też strona najbardziej przyjemna. Często spotykam się z moimi ukraińskimi znajomymi
                      i przy piercowce (to taka ich wódka) i obowiązkowym sale sobie "nucimy" ukraińskie piosenki . A jak na dodatek w tym gronie pojawiają się Rosjanie, Litwini, Turańczycy, Niemcy, Gruzini itd. to repertuar automatycznie się powiększa i to co spostrzegłeś - więcej nas łączy niż dzieli. Ostatnio do tej "kapeli" dołączył bardzo fajny Szkot.
                      www.youtube.com/watch?v=TDiuz-qC1rI
                      > Zachod stracil albo roztrwonil naturalne zainteresowanie autentyczna muzyką i zastąpil je
                      > Michaelem Jacksonem trzymającym sie za krocze.

                      Wyjątkowo trafna uwaga. Dla Turańczyków ich kultura muzykalna jest bardzo istotnym czynnikiem spajającym. Mają przy tym świadomość, że jeżeli ulegną muzykalnej macdonaldyzacji i ich wartości i tradycje zostaną zastąpione bezmyślnym badziewiem
                      równocześnie nastąpi znaczące osłabienie ich wspólnoty. Ponieważ jak słusznie zauważyłeś języki turańskie są bardzo bliskie, tak więc piosenki Uyghurów, są słuchane ( i rozumiane) np. w Turcji.

                      Ponieważ lubisz taniec - "Gul Bagh" ("Ogród kwiatów") w wykonaniu uyghurskim. Ten
                      taniec jest znany na całym turańskim obszarze, również w pln. Indiach (spadek po Wielkich Mogołach).
                      www.youtube.com/watch?v=6MFzeV2I_60

                      > Byc moze to znasz ale jezeli nie

                      Nie znałem, dzięki - fakt trzeba się w to "wsłuchać". Podobnie jak w przypadku kazakhskiej muzyki - kołysanka na słowa Abaja.
                      www.youtube.com/watch?v=HWz0mnTz32w

                      Pozdr.
                      • zeitgeist2010 ptaki z krótkimi ogonami i Mamelucy 16.07.11, 23:23
                        walter622 napisał:

                        Jest też strona najbardziej przyjemna. Często spotykam się z moimi ukraińskimi
                        znajomymi i przy piercowce (to taka ich wódka) i obowiązkowym sale sobie "nucimy" ukraińs
                        kie piosenki . A jak na dodatek w tym gronie pojawiają się Rosjanie, Litwini, Turańczycy, Niemcy, Gruzini itd. to repertuar automatycznie się powiększa i to co spostrzegłeś - więcej nas łączy niż dzieli. Ostatnio do tej "kapeli" dołączył bardzo fajny Szkot.


                        Doborowe towarzystwo :) i domyslam sie ze nastrój i przyjemnosc sa adekwatne.

                        Twój przyjaciel plastyk nie zchodzi mi z mysli. Artysta, ktory widzial piekno znaków chinskich I moge sobie wyobrazic ze odczytywal tez ich sprytne znaczenie:

                        (znak) ręka + (znak) ptak z krótkim ogonem = (znak) trudnosc

                        (niestety nie da sie ich wkleic ale sa duzo piekniejsze niz prozaicznosc ich znaczenia)
                        No bo jak kazde dziecko wie; trudno jest złapac ptaka z krótkim ogonem :)

                        Z Mamelukami otwarłes dla mnie rewelacyjny historyczny trop. Lepsze niz Alexander Dumas i Karol May razem wzięci.

                        O jasyrze i Janczarach czytalo sie juz u Sienkiewicza. ALe pierwszymi jencami którzy stali sie najemnikami u Egipcjan i Arabów byli czarni pojmani - piechota.
                        Ich znaczenie skonczylo sie z reszta po pokonaniu ich przez znanego z walk z krzyzowcami - Salah-ad-Adina (Saladina).

                        Legendarne kawaleryjskie elity zaczeły sie od pojmanych przez Arabów Mongołow i Turków. O roli Gruzinów i Czerkiesów nie wiedzialem i teraz rozumiem kontekst tego szacunku Otomanów dla Czerkieskich wojowników.

                        Pierwsza dynastia ktora osiagneła władze w Egipcie nazywala sie Bahri i skladala sie przewaznie z Turków.

                        Druga dynastia – gruzinsko-czerkieska-kaukazka to Burdzyci – Burji , od arabskiego Burj – forteca.
                        Szarogęsili sie w Egipcie i Imperium Otomanskim przez 6oo lat!
                        Potem dali sie w znaki samemu Napoleonowi aby i jemu pod koniec krótko sluzyc. Wspomniec tylko Roustama, ulubionego ochroniarza Napoleona.

                        A sam Napoleon: ”10.000 Mameluków pokonaloby 50.000 Turków. Moge sobie wyobrazic, czego móglbym dokonac, gdybym mial gromadke tych chlopaków ”


                        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                        世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
                        • walter622 Witaj Zeitgeist2010 17.07.11, 01:32
                          zeitgeist2010 napisał:
                          > domyslam sie ze nastrój i przyjemnosc sa adekwatne.

                          W rzeczy samej. Bardzo lubię te spotkania. Przychodzi wielu znajomych, zwykle ze swoimi znajomymi, ci zaś kolejnym razem przychodzą ze swoimi znajomymi. Tak więc stale coś
                          nowego odkrywamy dla siebie. Zawsze się znajdzie pretekst dla spotkania. Zwykle jak wracam ze Wschodu - przywożę wschodnie przyprawy i zaczynamy wielkie gotowanie. Czasem bywa zabawnie - kiedyś goście specjalnie przywieźli worek ryżu (gatunek w Polsce nieosiągalny) by na takie spotkanie ugotować prawdziwy pilaw. W tym roku znaleźliśmy kolejny pretekst i po raz pierwszy świętowaliśmy Navruz w wyjątkowo "międzynarodowym" (tak, jak na to Święto przystało) składzie.
                          www.youtube.com/watch?v=vyqT408SYLU

                          > Z Mamelukami otwarłes dla mnie rewelacyjny historyczny trop.

                          To niestety peryferie moich zainteresowań - zajmuje się głównie historią Turańczyków - temat wyjątkowo ciekawy i właściwie czkający na swoich "odkrywców". W Europie sprawy
                          praktycznie kompletne nie znane i ograniczające się wyłącznie do Timura i Osmańczyków.
                          A w rzeczywistości ten Świat Turanu jest wyjątkowo barwny z niesamowitym bogactwem przeszłości.
                          Powracając do naszych niewolników. Złota Orda (później Chanat Krymski) za pośrednictwem genueńskich kupców, którzy mieli swoje faktorie na Krymie, sprzedawali do Egiptu jeńców wziętych w jasyr - Kipczaków, Słowian i kaukaskie ludy (w tym wspomnianych Czerkiesów). Równocześnie Złota Orda była strategicznym sojusznikiem Mameluków w walce z Ilchanidami, z którymi toczyła niesamowicie zacięte boje o ziemie współczesnego Azebajdzanu. Ci zaś (by było jeszcze ciekawiej) byli sojusznikami Krzyżowców (matka założyciela ich dynastii - Hulagu była nestorianką), a zarazem dostarczali Chinom Kubilaja kobalt, dzięki któremu powstawały wspaniałe chińskie porcelany.

                          > Lepsze niz Alexander Dumas i Karol May razem wzięci.
                          Z innych "niewolniczych" historyjek warto wspomnieć pewną przepiękną Greczynkę, kupioną
                          bodajże w Stambule - Zofię Glavani (znaną też jako Tchelitche), żonę Stanisława Szczęsnego Potockiego, po której do tej pory pozostał park "Sofiówka" w Humaniu, uznawany za jeden z najpiękniejszych w Świecie. Wyjątkowo ciekawa postać, której losy są godne pióra Alexandra Dumas'a. W tej sprawie odsyłam do "Opowiadań historycznych" Antoniego Rolle - to jego 3 tomowe dzieło jest przepięknie napisane i naprawdę warte przeczytania (przykrym jest, że obecnie całkowicie zapomniane).


                          Jak sądzę - coś Tobie znajomego (Abjeez).
                          www.youtube.com/watch?v=_M2h-RPDOtk&feature=related

                          Pozdr.



                          • zeitgeist2010 rozspiewane kobiety 17.07.11, 20:17
                            walter622 napisał:

                            Bardzo lubię te spotkania. Przychodzi wielu znajomych, zwykle ze swoimi znajomymi, ci zaś kolejnym razem przychodzą ze swoimi znajomymi. Tak w ięc stale coś nowego odkrywamy dla siebie. Zawsze się znajdzie pretekst dla spotkania. Zwykle jak wracam ze Wschodu - przywożę wschodnie przyprawy i zaczynamy wielkie gotowanie. Czasem bywa zabawnie - kiedyś goście specjalnie przywieźli worek ryżu (ga tunek w Polsce nieosiągalny) by na takie spotkanie ugotować prawdziwy pilaw. W tym roku znaleźliśmy kolejny pretekst i po raz pierwszy świętowaliśmy Navruz w wyjątkowo "międzynarodowym" (tak, jak na to Święto przystało) składzie.

                            Tego typu imprezy to najlepsza i najsympatyczniejsza forma poznawania swiata i ludzi. Ja osobiscie sie wiecej przy takich spotkaniach (plus podróze) nauczylem niz na wykladach antropologii kultury na uniwersytecie.

                            To niestety peryferie moich zainteresowań - zajmuje się głównie historią Turańczyków - temat wyjątkowo ciekawy i właściwie czkający na swoich "odkrywców". W Europie sprawy
                            praktycznie kompletne nie znane(...)


                            To sie zmieni w miare jak punkt ciezkosci przenosi sie z okcydentu na orient. Nasze dzieci beda zyc w innym swiecie. Wiosna arabska pokazala jak powolne i niewidoczne, ilosciowe zmiany moga gwaltownie przejsc w jakosciowy przelom. I tu oczywiscie nie mam na mysli jakiegos
                            potopu muzulmanskiego ale starych i nowych aktorów na arenie z dalekiego wschodu i centralnej Azji.

                            Z innych "niewolniczych" historyjek warto wspomnieć pewną przepiękną Greczynkę, kupioną bodajże w Stambule - Zofię Glavani (znaną też jako Tchelitche), żonę Stanisław a Szczęsnego Potockiego, po której do tej pory pozostał park "Sofiówka" w Humaniu, uznawany za jeden z najpiękniejszych w Świecie. Wyjątkowo ciekawa postać, której losy są godne pióra Alexandra Dumas'a. W tej sprawie odsyłam do "Opowiad ań historycznych" Antoniego Rolle - to jego 3 tomowe dzieło jest przepięknie na pisane i naprawdę warte przeczytania (przykrym jest, że obecnie całkowicie zapomniane).

                            Mam nadzieje ze racje ma Buddyzm i wowczas bede mial 6 zywotów aby przeczytac wszystko co jest warte poznania :)

                            Jak sądzę - coś Tobie znajomego (Abjeez).
                            www.youtube.com/watch?v=_M2h-RPDOtk&feature=related


                            Wow! Superinteresujace i to wielowątkowo. Abjee znaczy „siostry” w slangu Farsi. Czesc tekstu w jezykach mi znanych, solidaryzuje sie z ich poslannictwem, dobrze znam ta nową specyficzną wielo-kulturowa generacje, zetknalem sie osobiscie z podobnym, bardzo
                            interesującym fenomenem muzyczno-kobieco-wielokulturowym.

                            „Tigris Fåglar” – Ptaki znad Tygrysu. Chór skladający sie wyłącznie z kobiet z róznych czesci Iraku, rózny wiek, pochodzenie spoleczne i losy zyciowe. łączy je wylącznie determinacja aby wylamac sie z paraliżujących stereotypow i znalazly swój azyl w muzyce.

                            Za jednym zamachem znalazly towarzystwo, kreatywny warsztat, hobby i zainteresowanie swiata zewnetrznego. Mnie osobiscie najbardziej spodobalo sie to, ze kilka z nich zdobylo sie na odwage aby opuscic swoich zgnusnialych, bezwartosciowych, jednowymiarowych muzułmanskich męzów.

                            Nia znalazlem niczego na youtube ale ponizej dla udowodnienia moich slow link. Tekst jest co prawda arabski ale zdjecia opowiadaja same. Nie znam sie na tym ale zakladam, ze ich stroje sa autentyczne z regionów pochodzenia.

                            www.tigrisbirds.com/
                            <<<<<<<<<<<<<<<<
                            世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
                            • walter622 Re: rozspiewane kobiety 17.07.11, 21:30
                              zeitgeist2010 napisał:
                              > Tego typu imprezy to najlepsza i najsympatyczniejsza forma poznawania swiata i
                              > ludzi.
                              .. a także samego siebie.

                              > To sie zmieni
                              Niestety jestem innego zdania. Oni są ustawieni w roli "śmiertelnych wrogów". Czym mniej się wie o "wrogach" tym prościej jest manipulować i kontrolować emocje. Na dodatek kto
                              ma obecnie czas wnikać w te niuanse i chociażby odróżniać "kchana" od "bekleribeka" - w efekcie jest coraz więcej publikacji, niestety grzeszących elementarnymi błędami, potworną powierzchownością i niesamowitą nachalną propagandą.

                              >przeczytac w szystko co jest warte poznania :)

                              Przypadek Zofii Glavani warto poznać ( o niej pisał również chyba Łojek J., w "Dziejach pięknej Bitynki") - ostatecznie to kawałek polskiej historii, ciekawej i wyjątkowo niejednoznacznej. Pozostając w tym samym gronie można wskazać również na
                              Gustawa Ehrenberg'a - Polak, nieślubny syn cara Aleksandra I, skazany na śmierć przez swego wujka, spędził ponad 20 lat na zsyłce w Syberii. Na dodatek autor tekstu obecnego
                              hymnu "Samoobrony" ( "Gdy naród do boju..."). Historia czasem płata niezłe figle, szczególnie gdy jej się nie zna.

                              > Wow! Superinteresujace i to wielowątkowo. Abjee znaczy „siostry” w slangu Farsi.
                              >
                              "Siostrzyczki" zadomowiły się w Szwecji - dlatego przypuszczałem, że je znasz. Niestety nie znam farsi (dziadek żony znał, pasjonował się kulturą perską), lecz czasami puszczam sobie
                              ich kawałki - są świetne.
                              www.youtube.com/watch?v=pdyXklHL6PE
                              www.youtube.com/watch?v=xC-q3houri4&feature=related
                              • zeitgeist2010 Re: rozspiewane kobiety 20.07.11, 11:31
                                walter622 napisał:

                                To sie zmieni
                                Niestety jestem innego zdania. Oni są ustawieni w roli "śmiertelnych wrogów". Czym mniej się wie o "wrogach" tym prościej jest manipulować i kontrolować emocje. Na dodatek kto ma obecnie czas wnikać w te niuanse i chociażby odróżniać "kchana" od "bekleribeka" - w efekcie jest coraz więcej publikacji, niestety grzeszących elementarnymi błędami, potworną powierzchownością i niesamowitą nachalną propagandą.


                                Turkojezycznym nacjom bedzie ciezko. Nawet Ujgurzy w Chinach nie moga w ogole liczyc na solidarnosc wewnatrz Chin. Chinczyncy nienawidza wrecz Islamu i nie widza tu zadnych niuansów. Ale same Chiny reprezentuja tez centralna Azje i deptaja po pietach samym Stanom Zjednoczonym.

                                Przypadek Zofii Glavani warto poznać ( o niej pisał również chyba Łojek J., w "Dziejach pięknej Bitynki") - ostatecznie to kawałek polskiej historii, ciekawej i wyjątkowo niejednoznacznej. Pozostając w tym samym gronie można wskazać również na Gustawa Ehrenberg'a - Polak, nieślubny syn cara Aleksandra I, skazany na śmierć przez swego wujka, spędził ponad 20 lat na zsyłce w Syberii. Na dodatek autor tekstu obecnego hymnu "Samoobrony" ( "Gdy naród do boju..."). Historia czasem płata niezłe figle, szczególnie gdy jej się nie zna.

                                Wszystko prawda. Ale Polakom nie bylo latwo uczyc sie wlasnej historii. Ja skonczylem liceum w PRL-u i z lekcji historii nie pamietam nic. Niczego sie tam nie nauczylem. Pamietam tylko ze nauczyciel byl lysy, przypominal Cyrankiewicza i ciagle nas chlopaków z dlugimi wlosami obrazal ze wygladamy jak malpy. Reszta to tabula rasa. Ale niektóre przedmioty byly na wysokim poziomie np Geografia, lacina, literatura, przedmioty scisle.

                                "Siostrzyczki" zadomowiły się w Szwecji - dlatego przypuszczałem, że je znasz. Niestety nie znam farsi (dziadek żony znał, pasjonował się kulturą perską), lecz czasami puszczam sobie
                                > ich kawałki - są świetne.
                                > www.youtube.com/watch?v=pdyXklHL6PE
                                > www.youtube.com/watch?v=xC-q3houri4&feature=related


                                Rzeczywiscie sa dobre. Abjee sklaniaja mnie do smutnej refleksji o Iranskiej przeogromnej emigracji na zachód. Wiekszosc to wyksztalcona klasa srednia. I ja sie pytam to kto obali tych islamistów?

                                <<<<<<</<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                                世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
                                • walter622 Różne historie 20.07.11, 13:29
                                  > Pamietam tylko ze nauczyciel byl lysy,

                                  Przyznam, że w szkole i liceum historię ( w tej wersji) znienawidziłem w czym była zasługa
                                  nauczycieli i być może również moja, bowiem z wielkim oporem szło wkuwanie jakiś niekończących się ilości dat oraz ciągłymi kłopotami przy odpowiedziach odróżniania tej
                                  historii "oficjalnej" od rzeczywistej. Uwielbiałem natomiast chemię i nadal się zastanawiam dlaczego nie wybrałem ten kierunek studiów.
                                  Dziwnym zrządzeniem losu właściwie jedyne co się zachowało w domu do solidna biblioteka.
                                  Tak więc lubiłem "chorować" - wtedy okopywałem się wśród tych książek i czytałem te "inne" historie ( stąd problemy z właściwymi odpowiedziami w szkole). Rodziców miałem wyrozumiałych i dość często pisali usprawiedliwienia za moją nieobecność.
                                  No i rodzinna tradycja - na ścianach wiszą szable i kłycze (wiele z nich ze śladami solidnego ich używania) moich przodków.
                                  Bez znajomości własnej, prawdziwej historii nigdy nie zrozumiemy teraźniejszości, a tym bardziej nie pojmiemy przyszłości.

                                  www.youtube.com/watch?v=sYYZdlIAOjQ&playnext=1&list=PL3580FF665ADC6D8B
                                  www.youtube.com/watch?v=83yIHJfH2iI
                                  • zeitgeist2010 My Polacy jestesmy znerwicowani odnosnie historii 21.07.11, 23:13

                                    Moja matka byla kierowniczka biblioteki szkolnej. Wlasnie w tym czasie, okolo lipca przychodzily dostawy nowych ksiazek. Swiezutkie, pachnace nowym papierem, farba, twarde okladki. Wszystkie czytalem zanim zostaly ostemplowane, oblozone.
                                    ale nie byly to zawsze objetktywne zrodla wiedzy. Dopiero po zapoznaniu sie ze zrodlami trzecich stron zdobylem jako taki zdrowy poglad na historie Polski. Nie jest to proste w narodzie miedzy Niemcami i Rosja, gdzie klasa srednia zostala unicestwiona w 2 Wojnie swiatowej.
                                    Komunizm byl destruktywny bo poza apoteoza "przyjazni z ..." serwowal przesadna auto-propagande w duchu wyzszosci i specjalnosci, tak jak teraz to robia caly czas Chiny, z tym ze oni maja rzeczywiscie czym sie chwalic.

                                    To nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.

                                    Bez znajomości własnej, prawdziwej historii nigdy nie zrozumiemy teraźniejszośc i, a tym bardziej nie pojmiemy przyszłości.

                                    I tu jest sedno sprawy. Jakiej historii uczy sie w III RP?

                                    www.youtube.com/watch?v=sYYZdlIAOjQ&playnext=1&list=PL3580FF665ADC6D8B
                                    > www.youtube.com/watch?v=83yIHJfH2iI


                                    Nigdy nie slyszalem bardziej przejmujacej i atawistycznej myzyki. Szamanizm i bezgraniczna wolnosc do obłędu.

                                    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                                    世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
                                    • walter622 Tylko muzyka 21.07.11, 23:48
                                      zeitgeist2010 napisał:
                                      > Nigdy nie slyszalem bardziej przejmujacej i atawistycznej myzyki. Szamanizm i
                                      > bezgraniczna wolnosc do obłędu.

                                      Nie potrafiłbym lepiej tej muzyki zdefiniować. Muzyka to tylko "wierzchołek góry lodowej"
                                      tego świata - dla jednych obcego i odpychającego, dla innych niesamowicie absorbującego tym wszystkim co już chyba bezpowrotne utraciliśmy.

                                      Ten sam zespół "Altai kai". Kara su - w turskim ma wiele znaczeń , w tym jest nazwą własną jednej z rzeg tego regionu.
                                      www.youtube.com/watch?v=Rf56T2Poi1o
                                      To wbrew napisowi nie jest pieśń "szamańska".
                                      www.youtube.com/watch?v=msDdfhi8cfo
                                      A to uwspółcześniona pieśń w języku mongolskim (o ile pamiętam tytuł w tłumaczeniu "Matka") .
                                      www.youtube.com/watch?v=hqD9aROYbu4
                                      Odnośnie historii - w odrębnym poście.

                                      Pozdr.
                                    • walter622 Metronom 22.07.11, 15:08
                                      zeitgeist2010 napisał:
                                      > I tu jest sedno sprawy. Jakiej historii uczy sie w III RP?

                                      Wahadło metronomu porusza się coraz szybciej. W jego rytm zasypywani jesteśmy coraz
                                      większą ilością wszelakiej informacji, podobnych do niesamowitej ilości ulotek reklamowych
                                      w naszych skrzynkach pocztowych. Informacji coraz bardziej lakonicznych, sprowadzających
                                      się do suchych banałów, coraz bardziej "sprasowanych" i "przystępnych" jak kleik ryżowy.
                                      W efekcie niedługo "Pana Tadeusza" sprasują do rozmiarów jakiegoś jednego chińskiego piktogramu, którego maturzyści będą poszukiwali w arkuszach pytań maturalnych, a ich egzaminatorzy, sprawdzający ich wiedzę, z pomocą jakiegoś szablonu z wyciętymi otworkami będą potwierdzali trafność udzielonej odpowiedzi.

                                      Z drugiej strony informacje są coraz bardziej "specjalistyczne" i dla przeciętnego śmiertelnika niezrozumiałe. Coraz lepiej rozumiemy, na przykład, znaczenia dla Turańczyków (pozostając w tej przestrzeni) chociażby takich pojęć jak "kara" lub "ak", co w żaden sposób nie przekłada się na zrozumienie otaczającego nas Świata.
                                      Między tymi dwoma przestrzeniami, które z kosmiczną prędkością się od siebie oddalają
                                      tworzy się niesamowita "czarna dziura" - idealne miejsce dla hodowania fobii, mitów i zwykłej ignorancji - pożywki dla wszelkiej maści cwaniaków.
                                      "Historia" - co to takiego, i komu to potrzebne ? Ostatnio stale rodzą się jakieś cudaczne pomysły by ten przedmiot w ogóle zlikwidować ze spisu szkolnych przedmiotów (wtłoczyć do jakiegoś przedmiotu "interdyscyplinarnego" lub co najwyżej poznawać w ramach zajęć jakiś "kółek zainteresowań").

                                      Kontując wątek "muzykalny" (no, tym razem nie bardzo) - Jeden z eposów o Dziejach Aybiyke.
                                      Epos ("Batyr Aybiyke Destani") bardzo rozpowszechniony w przestrzeni nogaysko-merkickiej. Opowiada o młodej dziewczynie, która w obliczu otaczających jej ojczyznę zjednoczonych wrogów i braku mężczyzn w jej rodzie, stanęła na czele wojsk, bezlitośnie gromiąc przeciwników. Obrazek dość ciekawy w kontekście bytujących stereotypów co do miejsca kobiet w świecie muzułmańskim.
                                      No i przy okazji, patrząc na pejzaże zrozumiesz moją zdawkową odpowiedź na Twoje
                                      pytanie odnośnie miast Azji Środkowej. Tam metronom od wieków wybija jeden i ten
                                      sam rytm.
                                      www.youtube.com/watch?v=WRz-AEfmmAE
    • mongolszuudan Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 17.07.11, 20:47
      Ja tez troche zajmowal sie chinskim, ale bystro obrzydlo. Jesli komu ciekawie, oto tutaj wyniki moich zajecii (moze troche pomogac przy nauczeniu sluchac chinska mowe):

      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Long March 长征 Великий пoхoд (1935) 1
      www.youtube.com/watch?v=4d_0DZZoKo0
      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Long March 长征 Великий пoхoд (1935) 2
      www.youtube.com/watch?v=f-secgGaKMs
      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Long March 长征 Великий пoхoд (1935) 3
      www.youtube.com/watch?v=49gTX_HANs0
      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Long March 长征 Великий пoхoд (1935) 4
      www.youtube.com/watch?v=jji8YyIwTjs
      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Mount Liupan 六盘山 Гoры Люпaнь (1935)
      www.youtube.com/watch?v=8fot2OHtAog
      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Mount Liupan 六盘山 Гoры Люпaнь (1935) 1
      www.youtube.com/watch?v=Uw0IRACT2qI
      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Mount Liupan 六盘山 Гoры Люпaнь (1935) 2
      www.youtube.com/watch?v=YUdynkLw4YA
      Mao Tsetung 毛泽东 Мao Цзэ-Дyн: Mount Liupan 六盘山 Гoры Люпaнь (1935) 3
      www.youtube.com/watch?v=4E12G3XlkBA
      Mao Tsetung (Zedong): Mount Liupan (Liupanshan) - Russian variant of A.Gitovich & A. Gorodnitsky
      www.youtube.com/watch?v=hyJzKJMay4Q
      Mao Tse-tung: Liupan Shan - Wielki Marsz III + A. Gorodnickij: Marsz hunwejbinów - polskie napisy
      www.youtube.com/watch?v=VJztj0K_nPk
      • zeitgeist2010 没过 Mei quó - piękny kraj 19.07.11, 11:33
        mongolszuudan napisał:

        Ja tez troche zajmowal sie chinskim, ale bystro obrzydlo. Jesli komu ciekawie, oto tutaj wyniki moich zajecii (moze troche pomogac przy nauczeniu sluchac chinska mowe):

        1. Ja jestem twoim przeciwienstwem, bo chinski i chinska kultura wciąga mnie glebiej z kazdym dniem.
        2. Rzeczywiscie, twoje videa sa uzyteczne pedagogicznie: wymowa, znaki, no i bonus w postaci rosyjskiego :) ten tez jest moim "spiącym" jezykiem obcym.
        3. Moim zdaniem Maoism byl tylko pierdnięciem w 4000-letniej historii Chin.
        4. Video o marszy czerwonej armii na "wielika scjane" pokaze mojej Chince jak tylko sie nadarzy okazja i nie omieszkam poinformowac o jej reakcji.


        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
        世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
    • zlotamajka Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 17.07.11, 21:46
      Zeitgeist, jak zwykle super watek. Ja tez zaczelam sie pomalu uczyc chinskiego. Narazie tylko sama ale od jesieni chce brac lekcje. Zdaje sie ze jestes troche bardziej zaawansowany. Zaczelam tez patrzec na znaki. To nie tylko pisownia, to filozofia. Jak piszesz zreszta. Gratulacje watku.
      • zeitgeist2010 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 19.07.11, 11:51
        zlotamajka napisala

        Ja tez zaczelam sie pomalu uczyc chinskiego. Narazie tylko sama ale od jesieni chce brac lekcje. Zdaje sie ze jestes troche bardziej zaawansowany. Zaczelam tez patrzec na znaki. To nie tylko pisownia, to filozofia. Jak piszesz zreszta

        Bardzo chetnie podziele sie radami i doswiadzeniami. Ja sam dla siebie mam pesna strategie.
        1. Znaki zostawiam na pozniej. uzywam lacinskiego alfabetu pinyin, ktory po ustawieniu klawiatury na simplified chinese wpisuje mi mandaryn. tak robia wszyscy chinczycy na zachodzie.
        2. Super fokus na automatyzacje fonemów i wymowy calych zdan.
        3. Wkuwanie podstawowych fraz.
        4. SLuchanie jezyka aby uczwycic jego rytm i intonacje w kontekscie.
        5. Cwiczenie az do bólu tonow
        6. Opanowanie teoretycznie systemu i zasad skladni tego jezyka.

        Wazne sa tez aspekty psychologiczne. Np jezyk musi miec pozytwna emocjonalna "twarz" dla ciebie. Ja nie móglbym znalezc motywacji na podstawie rewolucji kulturalnej :) Moja "twarzą" sa moi znajomi chinczycy, którzy sa wyjątkowymi ludzmi godnymi podziwu i szacunku.

        W niedziele ide w ramach podbudowy kulturalnej do swiątyni buddyjskiej.

        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
        世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
        • wojciech.2345 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 19.07.11, 12:04
          Dwie refleksje i zarazem pytania.

          1. Czy to prawda, że tę samą gazetę chińską może czytać dwóch Chińczyków,
          którzy fonetycznie nie mogą się zrozumieć?

          2. Kiedyś, gdzieś czytałem, słyszałem, że w rozmowie jak Chińczyk mówi
          o swojej matce, to tak jakby mówił o zwykłej kobiecie, natomiast gdy mówi
          o matce rozmówcy to tak jak o damie?
          • zeitgeist2010 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 20.07.11, 11:44
            wojciech.2345 napisał:

            Dwie refleksje i zarazem pytania.
            1. Czy to prawda, że tę samą gazetę chińską może czytać dwóch Chińczyków,
            którzy fonetycznie nie mogą się zrozumieć?


            A, wspaniale! Niechcaco Kolega zrobil mi ogromna przysluge :) Od 25 lat nie uzywalem polskiego i czasami moje wyczucie jezykowe mnie zawodzilo np koncówki zaimka wskazujacego i przymiotnika przed rzeczownikami rodz zenskiego. Teraz wiem.

            To prawda. Chinczycy z Hongkongu i Macao nie zrozumia czlowieka na ulicy Beijingu. Zrozumieja jednak znaki. Ciekawostka jest to ze republika ludowa uproscila system znaków aby ulatwic nauke czytania w tym przeogromnym przeciez panstwie. Klasyczny chinski mozna tylko czytac w Hongkongu i Taiwanie.


            2. Kiedyś, gdzieś czytałem, słyszałem, że w rozmowie jak Chińczyk mówi o swojej matce, to tak jakby mówił o zwykłej kobiecie, natomiast gdy mówi o matce rozmówcy to tak jak o damie?

            NIe wiem czy rozumiem pytanie ale jezeli chodzi o skromnosc i respekt dla innych to sie zgadza. Chinczyk zawsza wyrazi szacunek dla rodziny swojego rozmówcy, przelozonego, starszej osoby, autorytetu.

            Obily mi sie o uszy konflikty z wykonawcami chinskimi o odcinek autostrady pod W-wa. Moge sobie wyobrazic ze klopotów mozna by uniknac gdyby wiedziano o specyfice wykonawców chinskich. Nie sa oni na najwyzszym poziomie. Regula w interesach z Chinami: nie wpuszcaj ich na wlasny rynek - zrob wszystko aby wejsc na ich rynek wielki jak wszechswiat.


            <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
            世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
        • zlotamajka Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 19.07.11, 15:01
          Xiexie Zeitgeist. Tez uzywam pinyin do nauki. Znakow to dopiero powoli zaczelam sie uczyc. Tao Tse nie bede chyba nigdy czytac po chinsku ale tak aby proste rzeczy mozna bylo przeczytac. Zauwazylam ze gramatyka jest prostsza niz angielska naprzyklad. Czy tez masz takie odczucie?

          Swiatynia buddyjska to super pomysl. Tez chodze na medytacje buddyjskie.
          • zeitgeist2010 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 20.07.11, 12:08
            zlotamajka napisała:

            Xiexie Zeitgeist
            • jbb3 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 21.07.11, 09:36
              Do Pana Waltera i Zeitgeist2010,
              Nie wiem ile jest prawdy historycznej w tym opowiadaniu ale polecam do przeczytanie.
              Moris Siemaszko, tytul polski Jemszan (piolun), historia porwanego Kipczaka ktory stal sie
              sultanem Mamelukow.
              Ciekawy watek, gratulacje dla obu Panow, Waltera i Zeitgeist2010.

              JBB
              • walter622 Witaj Jbb3 21.07.11, 20:50
                > Moris Siemaszko, tytul polski Jemszan (piolun)

                Dzięki za wskazanie tego opowiadania Morysa Simaszki. Niestety tej książki nie czytałem
                (czytałem tylko jej komentarze).
                Tytuł Jemszan (czasem jayszan) nawiązuje do turskiej nazwy stepowego gatunku piołunu,
                po rosyjsku zwanego bodajże пoлынец - w Polsce nie występującej. Rośliny często spotykanej w stepach kipczackich (połowieckich) z dość charakterystycznym intensywnym zapachem. Prawdopodobnie autor, wybierając ten tytuł, miał na myśli nostalgię głównego bohaterem za stepem z jego, związanym z tą rośliną, specyficznym zapachem. A także nawiązuje do znanego wiersza Apollona Majkowa - Jemszan:

                Степнoй трaвы пyчoк cyхoй,
                Он и cyхoй блaгoyхaет!
                И рaзoм cтепи нaдo мнoй
                Вcё oбaянье вocкрешaет...

                Кoгдa в cтепях, зa cтaнoм cтaн,
                Брoдили oрды кoчевые,
                Был хaн Отрoк и хaн Сырчaн,
                Двa брaтa, бaтыри лихие.

                /.../

                > Nie wiem ile jest prawdy historycznej
                Odnośnie treści samej książki, to faktycznie główny bohater - sułtan Al-Malik Bajbars był
                z pochodzenia Kipczakiem i był niewolnikiem (jego właścicielem był sułtański mameluk Bundukdari). Kariera Bajbarsa faktycznie jest fascynująca i godna niejednej książki.

                Kontynuując "muzykalne" tematy - mój kawałek współczesnej uyghurskiej muzyki
                (no i twarze - ktoś na sąsiednim wątku wspomniał o "drzwiach w supermarkecie")
                www.youtube.com/watch?v=gx8xN_bbfLs
                Pozdr.
                • mongolszuudan Re: Witaj Jbb3 22.07.11, 00:13
                  LATOPIS HALICKO – WOŁYŃSKI
                  Roku 6709 (1201; ...) Poniósł śmierć wielki kniaź Roman, godzien wiecznej pamięci samodzierżca wszystkiej Rusi, zwycięzca wszystkich pogańskich narodów, mądrością kroczący wedle przykazań Bożych. Rzucał się on na pohańców jako lew, gniewny zaś był jako ryś, i wytracał (wrogów) jako krokodyl, i przemierzał ziemię ich jako orzeł, chrobry zaś był jako tur. Naśladował bowiem dziada swojego Monomacha, który wygubił pohanych Izmaelitów, to jest Połowców, wyganiając Otroka do Abchazji za Żelazną Bramę (Derbent). Syrczana zaś zmusił do ukrywania się nad Donem i żywienia się rybami. Wówczas Włodzimierz Monomach pił złotym hełmem z Donu i zajął ziemię ich wszystką, i wygnał przeklętych Agaran.
                  Po śmierci zaś Włodzimierza został u Syrczana jeden gęślarz Oria. I posłał go do Abchazji, mówiąc (do Otroka): „Włodzimierz umarł, przeto wracaj, bracie, pójdź w ziemię swoją; (i rzekł do Orii) przekaż więc jemu moje słowa, i zaśpiewaj mu pieśni połowieckie; jeżeli zaś nie zechce (wracać), daj mu powąchać ziela, nazywanego jewszan (jemszan)". Ów zaś (Otrok) nie chciał wracać, ani posłuchać (pieśni), więc dał mu (Oria) ziele; ów zaś powąchał i zapłakawszy, rzekł: „Lepiej jest na swojej ziemi kośćmi lec, niźli na cudzej sławnym być". I przyszedł w swoją ziemię. Od niego zaś urodził się Koncak (Konczak), który wyczerpał Sułę, pieszo chodząc, kocioł nosząc na plecach.
                  Kniaź Roman tedy, naśladując to (wyczyny Monomacha), starał się wygubić innoplemieńców. Lecz (po jego śmierci) wielki bunt powstał w ziemi ruskiej. Zostało zaś po nim dwóch synów, jeden 4 lata, a drugi dwa lata (s. 715—717).
                  --------------------------------------------------------
                  Latopis ten rejestruje wydarzenia z lat 1201—1292. Latopis ten zachował się w kodeksie Hipackim, pochodzącym z początku XV w. Przekładu wybranych fragmentów dokonano z: Polnoje sobranije russkich letopisiej, t. II. Ipatiewskaja letopiś, wyd. II, S.Pietierburg
                  1908. Podawane w nawiasach na końcu każdego fragmentu strony odnoszą się do tego wydania
                  • mongolszuudan [...] 22.07.11, 00:24
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • walter622 Wielkie Dzięki 22.07.11, 00:46
                      mongolszuudan napisał:
                      "Po śmierci zaś Włodzimierza został u Syrczana jeden gęślarz Oria. I posłał go do Abchazji, mówiąc (do Otroka): „Włodzimierz umarł, przeto wracaj, bracie, pójdź w ziemię swoją; (i rzekł do Orii) przekaż więc jemu moje słowa, i zaśpiewaj mu pieśni połowieckie; jeżeli zaś nie zechce (wracać), daj mu powąchać ziela, nazywanego jewszan (jemszan)". Ów zaś (Otrok) nie chciał wracać, ani posłuchać (pieśni), więc dał mu (Oria) ziele; ów zaś powąchał i zapłakawszy, rzekł: „Lepiej jest na swojej ziemi kośćmi lec, niźli na cudzej sławnym być".
                      I przyszedł w swoją ziemię."



                      Kompletnie nie znam się na krzaczkach - może wiesz czym się różni "пoлынец" od "пoлыни" , czy to jedno i to samo? Kiedyś się zetknąłem ze stwierdzeniem, że пoлынец (tj. jemszan) jest stepową odmianą пoлыни.
                      • jbb3 Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 08:37
                        Panie Walterze,
                        Ma Pan racje M. Siemaszko oparl watek opowiadania o Sultanie Bajbarsie na nostalgi stepow polowieckich i zapachu Jemszana. Robi to tak sugestywnie ze dzisiaj po przeszlo 20-latach po przeczytaniu tej opowiesci czuje gorzki smak tej stepowej rosliny mimo ze nigdy jej nie spotkalem. W ogole Moris Siemaszko jest mistrzem w slownym przekazywaniu obrazow.
                        Nie jest dla mnie waznym czy pisze On nowele historyczne czy zaangazowane ( byl Piszarzem CCCP) czytajac Jego czuje sie uczestnikiem tych wydarzen np. opwiadania, Kuzla- Kum.
                        bardzo waznym elementem tej noweli jest analiza sily, szkolenia i przewidywania wczesnego panstwa Mamelukow. Nie jastem historykiem, lubie historie ale z braku czasu czytam tylko
                        jej beretrystyczna czesc. Z mlodosci , uwielbiam Mika Waltari z jego "Egipcjanin Sinuhe"
                        i wspaniale analizy ociemnialego historyka Williama Prescotta dotyczace konkwisty Ameryki Poludniowej. Pozdrawiam JBB.
                        PS. Do Pana Mongola, dzieki za jemszan, moja malzonka mieszkala na ulicy Malyszewa, blisko wiezienia.Jeszca raz pozdrawiam, JBB.
                      • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 12:19
                        Nie jestem botanikem, dlatego nie wiem zasadowej roznicy miedzy roznymi gatunkami Artemisia, ktore po rosyjsku wszycy nazywaja sie w powszechnym jezyku slowem polyn. Jewszan w ruskim latopisu to polowieckie slowo, ktore demonstruje ze polowiecka mowa byla bardzo bliska czagatajskiemu martwemu pismiennemu jezykowi, ale nie bardzo bliska wspolczesnemu kazachskemu. Nie jestem pewny ze polski przeklad dobry. Dla tego oto staroruski tekst:
                        izbornyk.org.ua/ipatlet/ipat31.htm
                        • mongolszuudan [...] 22.07.11, 12:39
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • mongolszuudan [...] 22.07.11, 12:41
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 12:51
                              A tu inna wersja tego opowiadania - troche popsuty tekst:
                              izbornyk.org.ua/oldukr/galvxleb.htm
                        • walter622 Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 14:19
                          mongolszuudan napisał:
                          > Jewszan w ruskim latopisu to polowieckie slowo, ktore demonstruje ze po
                          > lowiecka mowa byla bardzo bliska czagatajskiemu martwemu pismiennemu jezykowi,
                          > ale nie bardzo bliska wspolczesnemu kazachskemu.


                          Po kazakhsku będzie "жycaн" ( dość charakterystyczna transformacja ев- w kierunku жjy-).
                          Przy tym właśnie kazakhowie zwracali uwagę, że "жycaн" tłumaczy się na rosyjski jako
                          "пoлынец" (który występuje tylko w stepie), a nie "пoлыниь".

                          > Nie jestem pewny ze polski przekład dobry.

                          Jest bardzo dobry. Ten tekst również cytuje Pletniewa w swojej pracy pt. "Połowcy".
                          • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 14:23
                            walter622 napisał:
                            > Jest bardzo dobry. Ten tekst również cytuje Pletniewa w swojej pracy pt. "Połow
                            > cy".

                            Naprrawde? Nie pomnie. Chociaz ma u mnie w domu ta broszurka Pletniowej.
                            • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 14:24
                              Ja bym nie przekladal Obezy jak Abchazja.
                              • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 14:26
                                Nawet nie wiem czy mozna to przekladac jak Abchazowie.
                                • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 14:55
                                  Bardzo watwie ze w 12 w. Abchazowie zyli od Czarnego morza do kaspijskiego w rejone Derbenta. Cze widziales w interniecie Historyczny Atlas Kaukaza?
                                  • walter622 Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 15:28

                                    1. Odnośnie Pletniewej "Połowcy"
                                    www.ozon.ru/context/detail/id/5463544/
                                    Jakoś się dogadałem z ozonem i mam u nich swoją "półkę". Tą książkę kupiłem u nich
                                    bodajże jesienią ub.r.

                                    2. Co do Atlasu - chyba masz to na myśli. Faktycznie pozycja świetna - zwłaszcza ostatnie strony, wyjaśniające historyczną genezę obecnych politycznych "aspiracji" niektórych populacji - tego na dobra sprawę nie da się pogodzić i będą się nawzajem nawalać do końca Świata.
                                    www.ozon.ru/context/detail/id/2675792/
                                    W kolejnym poście wrzucę Tobie link do turkliba. - w zakresie atlasów historycznych mają tam fantastyczną publikację, którą bez większych bólów można skaczać w PDF-e (muszę tylko link znaleźć). Wiem, że masz uprzedzenie do Turańczyków, ale z ich biblioteki warto skorzystać.

                                    Pozdr.
                                    • walter622 Atlas 22.07.11, 15:41
                                      An Historical Atlas of Central Asia
                                      Author: Yuri Bregel
                                      Publisher: Brill Academic Publishers

                                      turklib.ru/?category=general_history-science&altname=an_historical_atlas_of_central_asia1
                                      By skaciat musisz wejść na stronę główną turkliba i się uprzednio zarejestrować - zabawa na jakieś 5 minut . No, a po tył kaczaj ile dusza zapragnie (teraz chyba ustawili jakąś bramkę ilościową - wcześniej jej tam nie było). Niestety u nich prawdopodobnie nie działa segregator katalogu i trza w tym kopać ręcznie - od pierwszej do ostatniej strony robiąc sobie podręczny katalog z wyjściem na wyszukiwarkę ich katalogu (wystarczy zapamiętać tytuł).
                                      Na początek trochę z tym kłopotu, lecz jak wspomniałem chyba warto - sporo u nich nakopałem.
                                      • mongolszuudan Re: Atlas 22.07.11, 16:18
                                        Niestety, wszyscy 3 warjanta daja odpowiedz: Фaйл не нaйден. Вoзмoжнo oн был yдaлен.
                                    • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 16:24
                                      Nie mam zadnego uprzedzenia do Turańczyków (nie mam pojecia co takie). Jesli masz na uwadzie Czurok - to tez nie mam. Mam uprzedzenia tylko do falszywej historii, nawet jesli taka rzekomo potrzebna dla samoidentyfikacjii ich zacofanego naroda. Na klamstwie nic dobrego nie zbudujesz.
                                      • walter622 Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 16:39
                                        mongolszuudan napisał:
                                        > Mam uprzedzenia tylko do falszywej historii,

                                        Dlatego nie proponuję byś czytał Zakijewa - facio jest solidnie rąbnięty, co nie oznacza, że Kazańczycy czasem nie wydają dość sensownych rzeczy, jak chociażby Ischakov.

                                        Dziwna sprawa z fajlami - u mnie się otwierają.
                                        Spróbuj przez:

                                        www.ozon.ru
                                        i w wyszukiwarce wklejasz:
                                        - Светлaнa Плетневa Пoлoвцы
                                        - Артyр Цyциев Атлac этнoпoлитичеcкoй иcтoрии Кaвкaзa

                                        turklib.ru/
                                        i w wyszukiwarce (górny prawy róg) wklejasz:
                                        - An Historical Atlas of Central Asia

                                        Otwiera się strona zawierająca kilka pozycji (konkretna jest 5 od góry). By ją rozwinąć i skaczat należy nacisnąć na "пoлный текcт".
                                        Pod tekstem będziesz miał do wyboru adresy przesyłu danych.
                                        • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 16:54
                                          Teraz sprobuje jeszcze - jesli nie wyjdzie skaczac tu, potrafie znalezc te ksiagi w jakiems innym miejscie. Slawa Bogu, w Rosji mozna bezplatno skaczac prawie wszystko co chciesz. Sa bardzo nieduzo ksieg albo filmow, ktore ja by nie potrafil znalezc nigdzie. Rosyjski internet - to rzadka skarbnica wszystkiego, a czego nie moge znalezc u nas - wszak znajde u jakichs tam burzujow, ja moge czytac na poltora dziesiatkow jezykow.
                                      • mongolszuudan Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 16:44
                                        Jesli masz na uwadzie muzulmanow - mieszkancow Azji Srodkowej i Kazachstanu nie masz potrzebnosci uczyc mnie tolerancji wobec nich. Ja ich znam lepszej niz ty, choc nie mieszkalem w ich wlasnych krajach. Natomiast w ciagu kilku lat mieszlalem razem z nimi w Rosji - w jednym pokoju, na sasiednich lozkach, jadlem i pilem razem z nimi, dzieli sie ostatnim kawalkiem sloniny i kieliszkem wodki, pracowalem razem z nimi - w armii 2 roka w Centralnej Rosji, potem duzo lat na budownictwach po calej Syberii i calym Uralu, bil sie - kiedy przeciwko nich, kiedy - bronianc ich.
                                        • walter622 Re: Wielkie Dzięki 22.07.11, 16:49
                                          Bynajmniej nie mam zamiaru uczyć. Po prostu wskazałem zasoby biblioteczne które warto przekopać (niestety to trzeba robić ręcznie i przerzucić te 800 stron bo ich katalogi tematyczne chyba nie działają - zajmie to jakieś 3 dni roboty) .
            • zlotamajka Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 21.07.11, 13:45
              Nie. System chinskiego jest koszmarnie trudny. M.in. dlatego, ze nie posiada "
              > gramatyki" indo-europejskich: klas wyrazów, deklinacji, koniugacji, slowotworst
              > wa itd.

              Ja wlasnie dlatego myslalam ze jest prosty bo wlasnie nie ma koniungacji itd. Ale z tego co piszesz to jest nie precyzyjny w ten sam sposob jak indo-europejskie jezyki i dlatego trudny. Jak Ci idzie z tonami? Te dla mnie dosc trudno uchwycic szczegolnie slowa: gdzie i tam.
              • zeitgeist2010 Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 21.07.11, 22:52
                zlotamajka napisała:

                Ja wlasnie dlatego myslalam ze jest prosty bo wlasnie nie ma koniungacji itd.

                W tym sensie jest prosty.

                Ale z tego co piszesz to jest nie precyzyjny w ten sam sposob jak indo-europejskie jezyki i dlatego trudny.
                Cos w tym jest. Kazdy sie uzala na niemiecki, bo trudna gramatyka. A ta gramatyka czyni go logicznym, przewidywalnym i latwym. Chinski jest tego przeciwienstwem.

                Jak Ci idzie z tonami? Te dla mnie dosc trudno uchwycic szczegolnie slowa: gdzie i tam.
                Pretty good.
                tam – (4 ton, spadajacy) li, to to "ma" co oznacza "ochrzanic", Gdzie – (3 ton, na doł potem w gore) li, to to "ma" co znaczy "kon" - najtrudniejszy ton

                <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                世界论坛的使用者们,大家好! Shi jie lun tan de shi yong zhe men da jia hao! /Pozdrowienia dla uzytkowników Forum Swiata
                • zlotamajka Re: 没过 Mei quó - piękny kraj 21.07.11, 23:00
                  > Cos w tym jest. Kazdy sie uzala na niemiecki, bo trudna gramatyka. A ta gramaty
                  > ka czyni go logicznym, przewidywalnym i latwym. Chinski jest tego przeciwienstw
                  > em.
                  Niemieckiej gramatyki nigdy nie uwazalam za trudna. Bardzo logiczna. Gorzej z gramatyka lacinska i jej podobna jak w polskim i francuskim.

                  tam – (4 ton, spadajacy) li, to to "ma" co oznacz
                  > a "ochrzanic", Gdzie – (3 ton, na doł potem w gore)
                  > li
                  , to to "ma" co znaczy "kon" - najtrudniejszy ton
                  Wlasnie dla mnie 3 ton jest jakos najlatwiejszy wlasnie dlatego ze inny i latwiej odrozniany. Gorzej mam z 2 i 4. Sa, dla mnie przynajmniej, dosc podobne i trudne do rozroznienia. Dlatego wlasnie chce nauczyc sie sama troche podstaw a potem wziasc lekcje by te tony popraktykowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka