felusiak1
13.10.11, 20:00
Kiedy czyta się felietony zamieszczane w GW a odnoszace się do spraw amerykańskich odnosi się wrażenie, że korespondent-felietonista żywcem tłumaczy Krugmana albo E.J. Dionne'a, sztandarowców tzw. progresywnej lewicy.
I tak dowiadujemy się, że USA jest na krawedzi buntu zapoczątkowanego protestami przeciwko Wall Street. Dowiadujemy się też, że banki otrzymały pomoc i nadal oszukują. Oszustwo polega na tym, że pracownicy bankow zbyt dużo zarabiają.
Mój kolega jest bankowcem i zarabia bardzo dużo. Pamietam jak wszyscy smialiśmy się z niego kiedy przed wielu zaczął pracę w bankowym okienku za marne grosze. Wszyscy zarabialiśmy wtedy znacznie wiecej niż on. Teraz on jest na wozie. Nikt nam nie zabraniał pracy w banku.
Ciekawe jest też to, że protestujacy na Wall Street nie są przeciwnikami wysokich poborów i astronomicznych emerytur zwiazkowych bossów siegajacych 500 tysiecy dolarów rocznie do końca zycia. Może powinni wziąć przykład i zostać związkowcami.