eva15
20.10.11, 17:01
Robi się coraz weselej.
Jeszcze parę tygodni w PL skrytykowano Rostowskiego za to, że straszył EU wojną , jeśli EU nie będzie dalej tak szczodra jak dotąd. Rostwoskiemu się za to straszenie oberwało, a co z Sarkozym?
Francji grozi obniżenie ratingu, więc Sarkozy lata jak z biegunką co parę dni do Berlina (nawet przy porodzie żony był nieobecny) bo tkwił po raz kolejny przy Merklowej, by przekonać rząd niemiecki, że fundusz ratunkowy powinien obejmować nie tylko PIGSy ale i zagrożone banki. Jakie? Ano na początek francuskie.
Rząd niemiecki upiera się (jak dotąd) że każde państwo musi samo ratować własne banki. czyli Niemcy swoje, Francuzi swoje. Dla Sarko to nie do przyjęcia, bo jasnym jest, że jeśli państwo francuskie zadłuży się jeszcze bardziej, by ratować banki, to zleci w dół z AAA w ratingach. To pewne jak amen w pacierzu. Tak więc Sarko wymyślił, że to Niemcy powinni via fundusz rartunkowy przejąć 30 % akcji ratunkowej dla francuskich banków. Niemcy wdzięczni są za tyle dowodów przyjaźni, ale wiją się jak piskorz, bo powoli mają dosyć ratowania wszystkich europejskich przyjaciół. Sarko uznał taką postawę za niszczenie euro i orzekł (cytuję za prasą szwajcarską):
«Jene, die den Euro zerstören, werden die Verantwortung dafür tragen müssen, wenn auf unserem Kontinent die Konflikte wieder zurückkehren.»
(czyli: "Ci, którzy zniszczą euro będą musieli ponosić konsekwencje, jeśli na naszym kontynecie powrócą konflikty")
www.bernerzeitung.ch/wirtschaft/konjunktur/Sarkozy-warnt-vor-der-Wiederkehr-der-europaeischen-Konflikte/story/27251021
I po co to było pyszczyć na Rostowskiego?