herr7
07.12.11, 07:54
Wybory w Rosji pokazały wzrost poparcia dla partii lewicowych oraz spadek notowań dla partii rządzącej. Jak widać, internet zrobił swoje i reżim nie może go już dłużej ignorować. Najprawdopodobniej wprowadzi tam cenzurę. Wzrost poparcia dla partii lewicowych nie wydaje mi się wynikiem działań blogera Nawalnego, który nawoływał Rosjan do głosowania na wszystkie partie poza partią władzy. Gdyby tak było to partie liberalne jak Jabłoko przekroczyłyby limit 7%. Ludzie w Rosji mają po prostu dosyć obecnego prawicowego reżimu, który jedynie udaje lewicowość. Ludzie w Rosji mają nostalgię za ZSRR...
Jedna Rosja zdecydowanie wygrała na Czukotce i na Kaukazie, tracąc jednocześnie poparcie w regionach rdzennie rosyjskich. To jest bezpośredni skutek polityki rosyjskiego reżimu, który odnosi się do swojego narodu jak do narodu podbitego. To jest bardzo zły prognostyk dla Putina, który może się okazać prezydentem wszystkich Czukczów i Czeczenów, ale nie Rosjan.
W rosyjskiej elicie widać panikę. Stąd m.in. groteskowe oświadczenie sekretarza prasowego Putina Dimitrija Pieskowa, że Putin nigdy nie stał na czele niepopularnej rządzącej partii. Spodziewając się słabych wyników usiłowano stworzyć Front Narodowy, ale twór ten okazał się fiaskiem. Pieskow zapowiada, że Putin jako prezydent to będzie nowy Putin. Dla w miarę "gramotnych" to może jedynie oznaczać, że z obecnym Putinem jest coś nie tak i musi go zastąpić ktoś nowy. Pieskow daje do zrozumienia, że nowy Putin czyli Putin numer 2 nie będzie już najlepszym przyjacielem oligarchów, jak Putin numer 1, a jedynie przyjacielem prostego rosyjskiego ludu. Kto głupi, niech w to wierzy. Dla mnie jest raczej oczywiste, że rządy Władimira Władimirowicza skończą się szybciej niż to sobie zaplanował...