wojciech.2345
10.03.12, 13:09
Nie wszystko na sprzedaż. Oto co czytam.
Mimo ogromnych chęci, chińscy inwestorzy nie wszędzie kupują z taką łatwością. W Europie są miejsca, których nie mogą otworzyć swoim grubym portfelem i to mimo ogromnych chęci. Takim miejscem jest chociażby Bordeaux. Chińczycy zakochali się w tamtejszym winie. Według danych zrzeszenia producentów i dystrybutorów win bordoskich (Le Conseil Interprofessionnel du Vin de Bordeaux - CIVB) eksport trunków z tego regionu do Chin i Hong Kongu wzrósł w ciągu ostatniego roku o ponad 100 proc. Nie był to wcale wyjątkowy rok, a podobne wyniki odnotowuje się już od dłuższego czasu.
Mieszkańcy Państwa środka nie tylko piją coraz więcej bordoskiego wina, ale chcą być właścicielami produkujących je winnic. Własne chateau w tym regionie to obecnie marzenie każdego bogatego Chińczyka. Do tej pory udało się je zrealizować tylko ok. 12 osobom. Chińczycy kupują jednak małe, nieznane i mało prestiżowe winnice. Ostatnio Peter V. Kwok (dyrektor spółki zajmującej się inwestycjami w hotele) nabył Chateau Tour Saint-Christophe, nie wyróżniającą się posiadłość o której nawet większość znawców wina czyta pewnie pierwszy raz. Dlaczego pan Kwok zdecydował się na jej zakup? Jej główną zaletą było to, że znajduje się opodal Bordeaux.
...
Chińczykom pozostaje w związku z tym pić najlepsze bordoskie trunki, a nie je produkować.
biznes.onet.pl/nie-wszystko-chinczyk-kupic-moze,18526,5048555,1,analizy-detal