czlowiek_ksiazka
14.06.12, 16:26
Odetchnijmy na chwilkę od analizy zachowań kibolskich i pochylmy się n. stanem współczesnej demokracji w wymiarze globalnym,
New York Times podał, a inni - równie "wolni" i "niezależni" - skomentowali, np. Washigton Post:
www.washingtonpost.com/opinions/obamas-kill-list-is-unchecked-presidential-power/2012/06/11/gJQAHw05WV_story.html
Po pierwsze - amerykańscy prezydenci pochodzący jak wszyscy wiemy z tzw. "wolnych wyborów" :) mogą b. dużo. Np. tworzyć listy terrorystów do likwidacji.
Okazuje się, że amerykański prezydent może na bieżąco monitować (np. dodawać nazwiska), a tym samym decydować kto znajduje się na tej tzw. Liście Śmierci - kill list: "who on a “kill list” would be targeted for elimination by drone attack."
Chodzi w tym o to, że:
"presidential prerogative that the 3dministration can target for death people it decides are terrorists — even American citizens — anywhere in the world, at any time, on secret evidence with no review"
Czy to jest skandal i łamanie prawa wewnętrznego USA oraz międzynarodowego?
Jeszcze -naście, -dziesiąt lat temu by tak powiedziano - dzisiaj w 2012 r. w epoce postmodernistycznej postdemokracji już nie.
Drony będą sobie latać i mordować, czasami się mylić, ba!, cóż!...
Wszyscy wiemy, że w miarę postępów w budowie demokracji - walka o nią zaostrza się i dlatego laureat Nagrody Nobla: "Over the last three years, the Obama a. has carried out at least 239 covert drone strikes, more than five times the 44 approved under George W. Bush."
I tak dalej...
Czy można to wszystko jakoś na prezydenta Putina zwalić? On ma pewnie jeszcze większą listę! :)