Gość: dana33
IP: 192.115.56.*
30.06.04, 23:02
pare miesiecy temu, gdzies w lutym, jak rozgorzala dyskusja na forum o naszym
murze ochronnym, przetlumaczylam artykul z gazety hebrajskiej na polski i
zamiescilam go na forum. nie czytalas go i nie slyszalas o tym murze? ok, tu
zamieszczam to moje tlumaczenie raz jeszcze:
"zajete terytorium i w srodku mur
kiedy miedzynarodowy sad w hadze zbierze sie, zeby omowic sprawe naszego muru
ciekawe, czy wspomni o innym murze, zwiazanym z jego opinia sprzed 30 laty.
wtedy omawiano przyszlosc zachodniej sahary, terytorium zaludnionego
sporadycznie, pod protektoratem hiszpanii. maroko, ktore twierdzilo, ze ma
prawo historyczne, pre-kolonialne do tego terytorium, zachecalo jego
mieszkancow do zadania wyzwolenia sie spod brzemia rzadu kolonialnego w
zalozeniu, ze po wyzwoleniu zechca przylaczyc sie do maroka. ale mieszkancy
zachodniej sahary woleli oglosic sie samodzielnym narodem saharyjskim i
zadali niepodleglosci. ich organizacja, narodowy front polisario, zadal
niepodleglosci zarowno od maroka i od mauretanii. na wniosek ogolnego
zgromadzenia onz sad miedzynarodowy orzekl, ze mieszkancy terytorium maja
prawo zadecydowac o swoim losie przez referendum.
to jednak nie przekonalo hiszpanii, ktora postanowila przeniesc aktualny rzad
do maroka i mauretanii. czlonkowie polisario rozpoczeli walke zbrojna przy
pomocy algerii i osiagneli
niemale sukcesy, ale wiekszosc miejscowej ludnosci wyjechala do algerii i
mieszka tam do dzis dnia w obozach dla uchodzcow na pustyni. mauretania
wycofala sie ze sceny, ale maroko nie zrezygnowalo. po latach ciezkiej wojny,
w 1967 roku maroko zbudowalo zaminowany obronny mur przecinajacy caly obszar
na dlugosci 2200 km. mur ten dzieli wschodnie terytorium, znajdujace sie od
tego czasu de facto pod rzadem saharyjczykow, od terytorium pod wladza
maroko, na ktorym zyje dzisiaj rowniez 200 tysiecy osiedlencow marokanskich.
obecnie spor o zachodnia sahare znajduje sie w martwym punkcie. co prawda
sekretarz onz robi cos tam czasem w tej sprawie, ale nie naciska na rzad
maroka. referendum zarzadzone przez sad, ciagle przesuwane, wyznaczone
zostalo teraz na rok 2006.
jest tu mowa o murze, ktory zbudowali marokanczycy na spornym terytorium,
ktory dzieli je po linii wyznaczonej przez jedna strone i ktory wg
saharyjczykow rozdziela rodziny, uniemozliwia innym rodzinom powrot do ich
poprzednich miejsc zamieszkania i jest przeznaczony do obrony wojska i
mieszkancow czesci terytorium trzymanej przez maroko. nie dotyczy to samych
obywateli marokanskich.
ciekawe. ale, czy ktos slyszal o komisjach i zebraniach, na ktorych politycy
szybciutko oglaszaja lamanie prawa miedzynarodowego i ciagle odbieranie praw
narodowi saharyjskiemu? o rezolucji onz potepiajacej "rasistowski mur"? o
sieciach telewizyjnych pokazujacych ten mur i demonstrantow nazywajacych
go "apartheid"? o delegacjach aktywistow pokojowych przyjezdzajacych do muru
z kefija i nozycami do przecinania drutu? o organizacjach praw czlowieka
zalewajacych publicznosc na zachodzie wiadomosciami o cierpieniach
saharyjczykow w ich obozach? a ilu ludzi na swiecie w ogole slyszalo o
istnieniu tego muru?
nie ma wiele sensu tracic slow o zrodle roznic w ustosunkowaniu sie do muru
saharyjskiego i do naszego plotu rozdzielajacego. jest to zbyt jasne. ale
jest sens zwrocic uwage na to, ze nie ma koniecznosci zrzucic na mur
wszystkich szatanskich teorii konspiracji, ktore moze wymyslec wydrazony
mozg. mozna po prostu ustosunkowac sie do niego wedlug tego, czym jest:
srodkiem przeznaczonym do obrony w jeszcze nie zakonczonym sporze, tak dlugo,
dopoki ten spor nie zostanie zakonczony. jego linie trzeba wyznaczyc tylko wg
warunkow bezpieczenstwa. trzeba jak najbardziej ograniczyc szkody wyrzadzone
mieszkancom, ale zaden sad nie ma wladzy odebrac nam prawa do zycia."