Dodaj do ulubionych

Hellada w sidłach komunizmu

IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 10.07.04, 12:24
Płacz Niobe

Mityczna Niobe, żona króla Teb Amfiona, chlubiła się swym potomstwem. Miała
bowiem dwanaścioro (wedle Homera) bądź nawet czternaścioro (zdaniem
Owidiusza) drobiazgu, tyleż samo synów, co i córek. Niobe naraziła się jednak
greckim bogom, Artemidzie i Apollinowi. Ci dokonali aktu okrutnej
eksterminacji, mordując dzieci na oczach przerażonej matki. W jednej chwili
zawalił się cały jej świat...

***

II wojna światowa srogo obeszła się ze słoneczną Helladą. Wszakże usunięcie
niemieckich i włoskich okupantów również nie przyniosło spokoju. Wykrwawiony
kraj (ponad pół miliona zabitych, 400 tysięcy sierot, zniszczonych 1700 wsi i
dziesiątki miast) pogrążył się rychło w wirze wojny domowej. Kiedy w
ogólnonarodowym referendum większość wyborców wyraziła chęć, by Grecja
pozostała monarchią, tamtejsi komuniści nie pogodzili się z porażką. 30 marca
1946 r. Komunistyczna Partia Grecji wezwała do zbrojnego powstania.

***

Hellada, na swoje nieszczęście, osaczona była przez komunistycznych sąsiadów.
W Albanii, Bułgarii i Jugosławii istniała sieć obozów szkoleniowych dla
greckich rewolucjonistów; to stamtąd szły dla nich ogromne dostawy
uzbrojenia. Jugosłowiański dyktator Tito wysłał nawet do Grecji 10 tysięcy
swoich żołnierzy, by wsparli bunt.

Rebelianci systematycznie atakowali wioski i małe miasteczka, przeprowadzając
tam przymusowy pobór do własnych szeregów, bezlitośnie zabijając opornych i
paląc ich domy. Ofiarą terroru padali chłopi, urzędnicy i duchowni. Armia
buntowników stale rosła w siłę, pod jej kontrolą znalazły się znaczne połacie
kraju. Tylko w ciągu jednego roku z terenów opanowanych przez komunistów
zbiegło 400 tysięcy ludzi.

***

Monarchiści opanowali jednak sytuację. Dostawy broni z USA pozwoliły wystawić
niemal ćwierćmilionową armię. W pracach greckiego sztabu brali udział
amerykańscy oficerowie, służąc radą przy planowaniu akcji. Radykalni
prawicowcy organizowali się w grupy bojowe, które na własną rękę wymierzały
sprawiedliwość komunistom i ich sympatykom.

Katastrofalny w skutkach dla rebeliantów był też spór, jaki wybuchł między
liderami świata komunistycznego, Stalinem i Titą. Ten ostatni wycofał z
Grecji swych żołnierzy i zamknął granicę, odcinając buntowników od baz
zaopatrzeniowych.

***

W styczniu 1949 r. greckie wojska rządowe, pod wodzą generała Aleksandrosa
Papagosa, opromienionego sławą pogromcy włoskich najeźdźców z 1940 r.,
ruszyły do ofensywy. Rebeliantów wyparto w góry na północnym zachodzie kraju.
Potem oczyszczono z wroga Trację i Macedonię. Ostatnia batalia rozegrała się
w górach Grammos i Vitsi. We wrześniu 1949 r. resztki komunistycznych
oddziałów wycofały się do Albanii.

***

Udręczony kraj przystąpił do odbudowy. Nastał czas rozrachunków – stracono
1200 komunistów (czerwona propaganda zrobiła z tego 80 tysięcy), wielu
wylądowało w więzieniach, tysiące salwowało się ucieczką za granicę.
Policzono ofiary – zginęło 13 tysięcy żołnierzy greckich i 5 tysięcy cywilów,
przy stratach rebeliantów sięgających 38 tysięcy zabitych.

Ale opłakiwano nie tylko poległych. Wyszło na jaw, że z obszarów, będących we
władaniu rewolucjonistów, zniknęło trzydzieści tysięcy dzieci.

***

W latach wojny domowej, na terenach objętych rebelią, komunistyczni aktywiści
dokonali spisu dzieci w wieku 3 – 14 lat. Gdy bunt jął chylić się ku
upadkowi, tysiące dzieci odebrano siłą rodzicom. Ponoć chciano „chronić
dzieci przed wojną oraz przed zagarnięciem je przez prawicę, przed poddaniem
ich prawicowej indoktrynacji.”

Rodzice jakoś nie podzielali tej troski czerwonych „wyzwolicieli”. Ustalono
potem, iż rodziny i ludzie dobrej woli zdołali ukryć, przeważnie w lasach i w
górach, 28.296 dzieciaków. Około trzydziestu tysięcy znalazło się jednak w
rękach komunistów.

***

Wywieziono je do Jugosławii, Bułgarii, Albanii, stamtąd do Związku
Sowieckiego, Czechosłowacji, Rumunii, NRD, Polski i na Węgry. Tam poddawane
były ideologicznemu „praniu mózgów”. Marksistowscy nauczyciele mieli
uformować z nich zastęp fanatycznych, ślepo posłusznych sług rewolucji.

***

Władze greckie nie ustawały w wysiłkach, zmierzających do uwolnienia
porwanych maluchów. W wyniku wieloletnich zabiegów dyplomatycznych, do kraju
powróciło niespełna 5 tysięcy uprowadzonych.

***

Inni przepadli w otchłani komunistycznego Imperium Zła. Kiedy zelżała Zimna
Wojna, następcy Stalina poniechali myśli o zbrojnym podboju Grecji. Zastępy
młodych janczarów światowej rewolucji przestały być już potrzebne. Dzieci
umierały z chorób i niedożywienia w swych „dziecięcych wioskach”. Zapędzano
je do niewolniczej pracy. Te, którym udało się przeżyć, z czasem asymilowały
się w krajach osiedlenia. Ojczysta Hellada daremnie oczekiwała ich powrotu...

***

... Niobe, oszalała z rozpaczy po stracie dzieci, nie znalazła już ukojenia.
W końcu litościwy Zeus zamienił ją w skałę u stóp góry Sypilos. Ze skały
wytrysnęło zaraz obfite źródło – powiadano, że był to potok ludzkich łez.

Nikt, bogowie ani ludzie, nie mógł stłumić bólu po utraconych dzieciach. U
stóp Sypilos, pod zimnym kamieniem skały, wciąż pulsowała otwarta, krwawa
rana.

"Wzrastanie" styczeń 2004
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka