igor-z-uk
13.01.13, 20:39
Pod koniec miesiaca w Moskwie ma zjawic sie jego wyslannik ,prawdopodonie im bedzie Thomas Donilon, doradca Prezydenta do spraw bezpieczenstwa narodowego.Ktory ma przekonac Putina,ze "pieriezagruzka" w stosunkach Rosja-USA jest jeszcze mozliwa.
Stanom bardzo na tym zalezy,poniewaz bez Rosji sojuszniczej,lub przynajmniej neutralnej,wszystkie plany Stanow biora w leb.
Stany sa mocno uzalezniony od dostaw nosnikow energii z za granicy,bajki o lupkach potrzebne sluzyc tylko temu,zeby pokazac Swiatu,ze Stany moga byc samowystarczalne .Ale to jest nie prawda,Ameryka potrzebuje resursow energetycznych i wlasnie dostep do nich jest priorytetem polityki kazdej administracji Bialego Domu.Dla tego walka o resursy bedzie trwac nadal. Ta walka wchodzi w trzeci,decydujacy etap.
Moze warto przypomnic dwa pierwszych.
1.Otwarta agresja przeciwko Iraku i Afganistanu,tak zwana - hard power.
2.Arabskie wiosny,zniszczenie Libii cudzymi rekami,tak zwana - soft power.
3.Walka o resursy z Chinami,ktore ,jak i Stany,potrzebuja ich dla rozwoju.
I bez Rosji szansow na powodzenie Obamycz nie ma.
Osobiscie sadze,ze nic wyslannik Obamy nie wskora.Putin nie glupi i wie co sluzy interesom Rosji.
p.s. Slabosc pozycji Stanow polega jeszcze i na tym,ze drugi etap jest daleki od ukonczenia i wiele wskazuje na to,ze beda musieli i tu poddac sie.
--
===================
Wody w usta nabiera zwykle ten, kto źle pływa w potoku słów.