borrka
20.01.13, 09:08
Moj Dziadek opowiadal, ze na Bialorusi przed wojna, roilo sie od sowieckich agitatorow, opowiadajacych o "raju robotniczo-chlopskim" za miedza.
Ta agentura, to nie byli zaraz jacys szczegolni "stirlitze", zaledwie drobne szuje oplacone przez NKWD i robiace wode z mozgu (na przyklad) zolnierzom w garnizonie.
Otoz, dowodca jednostki kazal podoficerom dyzurnym psy z lancucha puszczac na widok krecacych sie w poblizu "wojska" indywiduow.
My z takimi , wdajemy sie dzis w polemiki na forum...
Wszystko na wspomniane psy schodzi.