herr7
31.08.13, 14:54
Chodzi o sól potasową, a konflikt dotyczy Białorusi i rosyjskich oligarchów z frakcji liberalno-familijnej (tzw. frakcja prozachodnia), którzy swoją arogancją mogą zniszczyć unię celną pomiędzy Rosją, Białorusią i Kazachstanem. Rosyjscy oligarchowie, tacy jak "szary kardynał" epoki Aleksander Wołoszyn Jelcyna usiłowali działać tak samo, jak do tego przywykli w Rosji, czyli okradać swoich białoruskich partnerów licząc na całkowitą bezkarność. A tu się okazuje, że białoruski "Batka" który w odróżnieniu od Putina noszącego pod rozporkiem jedynie telefon komórkowy jest prawdziwym "mużikiem" wsadził jednego krętacza do tiurmy i na dodatek zagroził mu sądem. Na tę "oczywistą niesprawiedliwość" zareagowali przedstawiciele złodziejskiej, pardon "demokratycznej" frakcji w rosyjskiej elicie i zagrozili "Batce" sankcjami. Ale "Batka" pozostanie chyba niewzruszony i co więcej może liczyć na solidarność ze strony Kazachstanu, który coraz częściej napomyka o opuszczeniu "sojuza" celnego.
Dla Putina, który właśnie traci Syrię, a w tym miesiącu wygląda na to, że utracił też Ukrainę to kolejny "sukces", który sprawia, że już nikt na obszarze dawnego ZSRR nie wiąże z nim żadnych poważniejszych planów. No ale Wowa zawsze jeszcze może pójść sobie na ryby i pokazać widzom szczukę, którą usłużni ochroniarze mu do haczyka doczepili.