smagliczka2
27.01.14, 02:59
Oto jest pytanie, które dziś zadaję mojemu sercu.
WRACAJĄ DO MNIE TAMTE, SMUTNE WSPOMNIENIA.
WOŁYŃ TO MORDY, KREW I CIERPIENIA.
TRAGICZNE LOSY, UCIECZKI W UDRĘCE.
PRZEŻYTE O GŁODZIE W STRACHU, I MĘCE.
DZIŚ GDY PIELGRZYMA DROGĄ, W TĘ STRONĘ,
ODWIEDZAM MIEJSCA KRZYŻAMI ZNACZONE.
Czy adorować tych co na barykadach w Kijowie, czy pochylić głowe nad mogiłami tych z Wołynia i ich o zdamie zapytać?
Jaki jest naprawdę ten odnowiony nacjonalizm ukraiński?