Putin, czyli - Edek!

16.03.14, 12:10
Nadal wierzyć mi się nie chce w odejście Sławomira Mrożka. Z trudem je sobie uświadamiam. Jak zwykle w przypadku autorów, twórców wybitnych, rzeczywistość dopisuje ciąg dalszy do dziejów ich talentu tudzież przenikliwej wyobraźni.
Oto bowiem mamy na scenie Putina, Puciatego, Puciatexa, Puto-Puta. Innymi słowy - mamy Edka nowego. Edka Puciatego, który podstępnie, po długim ukrywaniu się pod maską zrzucił ją i ruszył w "Tango" ze światem.

Sytuacja przypomina trochę obiad, na który stateczne mieszczaństwo zaprosiło ogolonego, łysego dresiarza ... Dresiarz rozsiadł się, wychylił szklankę wódki, beknął i rzekł: "No, to teraz ryja bym komu obił ..."
Towarzystwo skupiło się w kącie, zastygło w trwożliwym oczekiwaniu. Dresiarz wybrał sobie słabowitego, niewielkiego wzrostu chuderlaka i pobił go. Towarzystwo prostestuje, wyraża ubolewania, oburzenie nawet, jednak w duchu każdy z gości myśli - "na szczęście to nie ja, dobrze, że nie wybrał mnie ...".
Edek siada, wychyla następną szklankę wódki i znowu zabiera się do bicia, znowu szuka ofiary. Teoretyczie towrzystwo mogłoby dać mu radę, goście działając razem zdołaliby go obezwładnić. Jednak do tego celu potrzebna jest jedność, odwaga działania wspólnego, solidarnego.
Jak długo pozwolą Edkowi wybierać jednego spośród siebie, żeby zaspokoić jego bandyckie instynkty? Aż zostanie ostatni? Jak długo zadowolą się kupowaniem czasu do następnego, stresującego momentu?
Mrożek, gdyby żył, wiedziałby jak ten świat, w którym żyjemy od 2-3 tygodni opowiedzieć ...


Pozdrawiam
Keep Rockin'
    • smagliczka2 Gratuluję, świetny tekst. 16.03.14, 14:11
      Dzisiejsza polityka to swoisty teatr absurdu.

      Pan Mrożek uczył nas nieufności wobec ideologii i krytycznego dystansu do rzeczywistości.
Pełna wersja